Daltonowie wciąż uciekają

Okładka książki Daltonowie wciąż uciekają
Rene GoscinnyMorris Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Lucky Luke (tom 23) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Lucky Luke (tom 23)
Data wydania:
2022-08-24
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-24
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328150539
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Daltonowie wciąż uciekają w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Daltonowie wciąż uciekają

Średnia ocen
7,4 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
751
742

Na półkach:

Lucky Luke już na dobre zadomowił się w biblioteczce naszych dzieci. Choć niektóre przygody znają już na pamięć, nie przeszkadza im to, by wyciągnąć po dłuższej przerwie wybrane tytuły po raz enty. Może to dlatego, że za przygodami Samotnego Kowboja zawsze stoi zabawna i ciekawa historia rodem z Dzikiego Zachodu.

W najnowszym wydanym tytule (tom dwudziesty trzeci), spotykamy się z naszymi ulubionymi bohaterami, jakimi są bracia Daltonowie. Lucky Luke jak mitologiczny Syzyf, nieustannie łapie rzezimieszków i wtrąca ich do więzienia. Ci zaś wkrótce wynajdują nowe sposoby na ucieczkę. I tak w kółko. Jednak w tej historii dostaniemy, jak Lucky Luke, pstryczka w nos i niejeden raz się zaskoczymy.

Bracia Daltonowie już rozpoczęli ważne przedsięwzięcie kopania tunelu, który miał ich wyprowadzić na wolność, ale nie zdążyli. Okazało się, że nowy prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił amnestię, dzięki czemu nasi czterej zbrodniarze odzyskują wolność. Ale czy na długo?

Daltonowie trafiają na tereny należące do Apaczów, którzy obecnie są na wojennej ścieżce z bladymi twarzami. Wkrótce wyniknie z tego wiele ciekawych i niespodziewanych rzeczy. Czy Lucky Luke i sprawiedliwość zwyciężą? Tytuł Lucky Luke. Daltonowie wciąż uciekają pochłonął nas wszystkich, długo nie kazał na siebie czekać. Tak podsumowały go dzieci:

Lusia (7 lat): Lubię komiksy tego typu. Daltonowie zawsze coś wymyślają na ucieczkę z więzienia. Lucky Luke zawsze wprowadza Daltonów z powrotem do więzienia.

Marcin (11 lat): Daltonowie wciąż uciekają to fajny komiks opowiadający o śledztwach Lucky Luke’a. Daltonowie uciekają z więzienia, kiedy się przydarzy taki czas. Nasz dzielny bohater Lucky Luke goni i poszukuje braci. Komiks ten opowiada o Apaczach, którzy nie są zachwyceni osiedleniem się białych ludzi na ich terenach. Daltonowie próbują za wszelką cenę uciec i zdobyć wiele pieniędzy. Pomagają im Apacze, lecz pomiędzy nimi stanie nasz dzielny kowboj. Daltonowie wciąż uciekają to bardzo dobry komiks. Więcej na www.wrolimamy.pl

Lucky Luke już na dobre zadomowił się w biblioteczce naszych dzieci. Choć niektóre przygody znają już na pamięć, nie przeszkadza im to, by wyciągnąć po dłuższej przerwie wybrane tytuły po raz enty. Może to dlatego, że za przygodami Samotnego Kowboja zawsze stoi zabawna i ciekawa historia rodem z Dzikiego Zachodu.

W najnowszym wydanym tytule (tom dwudziesty trzeci),...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

35 użytkowników ma tytuł Daltonowie wciąż uciekają na półkach głównych
  • 29
  • 5
  • 1
17 użytkowników ma tytuł Daltonowie wciąż uciekają na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Podarunek Cezara Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,5
Podarunek Cezara Rene Goscinny, Albert Uderzo
Okładka książki Asteriks na Korsyce Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,6
Asteriks na Korsyce Rene Goscinny, Albert Uderzo
Okładka książki Wróżbita Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,6
Wróżbita Rene Goscinny, Albert Uderzo
Okładka książki Laury Cezara Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,6
Laury Cezara Rene Goscinny, Albert Uderzo
Okładka książki Osiedle bogów Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,8
Osiedle bogów Rene Goscinny, Albert Uderzo
Okładka książki Asteriks Niezgoda Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,8
Asteriks Niezgoda Rene Goscinny, Albert Uderzo
Okładka książki Asteriks w Hiszpanii Rene Goscinny, Albert Uderzo
Ocena 7,5
Asteriks w Hiszpanii Rene Goscinny, Albert Uderzo
Rene Goscinny
Rene Goscinny
Francuski scenarzysta i pisarz polskiego pochodzenia, jeden z najbardziej znanych twórców komiksu europejskiego. René Goscinny urodził się w Paryżu, w rodzinie polskich imigrantów żydowskiego pochodzenia, jako syn Stanisława (Symchy) Goscinnego, inżyniera chemika z Warszawy i Anny Bereśniak-Goscinnej z Chodorkowa (obecnie na Ukrainie). Swoją karierę chciał zacząć jako rysownik, jednak nie udało mu się zdobyć pracy w studiu Walta Disneya. Dopiero po poznaniu Morrisa i Alberta Uderzo rozpoczął prawdziwą karierę jako autor scenariuszy komiksowych. W 1955 powstała seria o Lucky Luke’u, którą tworzył wraz z Morrisem; współpraca z Uderzo przyniosła opowieści o Indianinie Umpapie i Asteriksie (24 zeszyty). W 1959 Goscinny, Uderzo i Charlier założyli magazyn „Pilote”, w którym został opublikowany historyczny komiks Przygody Galla Asteriksa. W „Pilote” ukazała się też seria komiksowa o Iznogudzie. René Goscinny współpracował z wieloma słynnymi twórcami komiksu, między innymi Tardim, Mandryką i Gotlibem. Goscinny jest także autorem serii humorystycznych książek o Mikołajku, które ilustrował Jean-Jacques Sempé, ukazujących się we Francji w latach 1956–1964. Opisują one w barwny i humorystyczny sposób wydarzenia z codziennego życia małego chłopca, tytułowego Mikołajka, mieszkającego we Francji na przełomie lat 50. i lat 60. XX wieku. Jest też reżyserem filmu animowanego Daisy Town (ang. Daisy Town, 1971) oraz współreżyserem Asteriksa i Kleopatry (1968, razem z Albertem Uderzo i Lee Payantem) oraz Dwunastu prac Asteriksa (1976, razem z Albertem Uderzo i Pierre’em Watrinem). Goscinny ma w swoim dorobku także kilka filmów fabularnych (m.in. „Szczury Paryża” i „Dożywocie”).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyjęci spod prawa  Morris
Wyjęci spod prawa
Morris
PopKulturowy Kociołek: Bob, Grat, Bill i Emmett to czwórka, która od bardzo dawna sieje terror pośród zwykłych ludzi i właścicieli banków. Jak do tej pory nikt nie potrafił powstrzymać braci przed czynieniem zła. Nie mieli oni jednak nigdy wcześniej do czynienia z prawdziwym bohaterem, którym niewątpliwie jest Lucky Luke. Szybki jak błyskawica rewolwerowiec zostaje wynajęty przez pewną kompanię kolejową, aby złapać bandytów. Nie spocznie on, dopóki Daltonowie nie znajdą się za murami więzienia. Zanim jednak to nastąpi, będzie on musiał przemierzyć wiele stanów USA i zmierzyć się z wieloma niebezpieczeństwami. Lucky Luke tom 6 jest pierwszym albumem w serii, w którym pojawiają się wspomniani już Daltonowie. Wyłączając wygląd (projekty postaci), niewiele jednak mają oni wspólnego z kwartetem, który później dosyć często pojawia się na łamach komiksu. Morris zaprezentował bowiem tutaj naprawdę niebezpiecznych bandytów. Oczywiście ich zachowanie biorąc pod uwagę grupę docelową dzieła, jest odpowiednio „złagodzone”, ale i tak są oni bardzo wyraziści. Pociąga to za sobą dosyć dynamiczny scenariusz, który pochłania się niczym najlepszy filmowy western. Nie można się tutaj doczepić ani do dialogów, postaci drugoplanowych, zwrotów fabularnych czy tempa akcji. Wszystko jest podane w naprawdę dobrej i przyjemnej w odbiorze formie. W przeciwieństwie do późniejszych dzieł artysty, mamy tu jednak do czynienia z mniejszą ilością humoru, przez co historia może wydawać się trochę bardziej poważna. To, czy uznamy to za wadę, czy zaletę to już sprawa bardzo mocno indywidualna... https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-lucky-luke-tom-6-wyjeci-spod-prawa/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 9 3 lata temu
Eliksir doktora Doxeya  Morris
Eliksir doktora Doxeya
Morris
PopKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-lucky-luke-eliksir-doktora-doxeya/ Album Lucky Luke: Eliksir doktora Doxeya składa się z dwóch historii, których wspólnym mianownikiem jest tytułowy doktorek. Człowiek, którego trudno nazwać prawdziwym lekarzem, który z powołania i dobroci serca chce pomagać innym. Jest to bowiem najzwyklejszy szarlatan, dla którego liczą się tylko dolary i nic więcej. Przemierza on bezkres Dzikiego Zachodu, szukając potrzebujących i trochę naiwnych ludzi, którym sprzedaje swoje panaceum „na wszystko”. Ten niecny proceder kiedyś musi się jednak skończyć, szczególnie kiedy jego tropem podąża Samotny Jeździec Sprawiedliwości. Zawarte w albumie historie pochodzą z początkowego okresu serii. Jest to bardzo mocno zauważalne zarówno w konstrukcji samej historii, jak i oprawie graficznej. Scenariusz jest dosyć liniowy i przewidywalny, ma on jednak kilka ciekawszych dynamiczniejszych momentów. Morris kolejne strony swojego dzieła wypełnia również całą masą gagów. Humor jest dość przyjemny, daleko mu jednak do bardziej wyrafinowanych żartów z późniejszych tomów (które często miały głębsze znaczenie). Największym problemem komiksu jest jednak stosunkowo zbyt mało wyrazisty główny bohater (Lucky Luke). Pierwsze skrzypce odgrywa tutaj Doxey (będący bardzo stereotypowym złym charakterem), często zbyt mocno jak na mój gust spychając dzielnego kowboja na dalszy plan. Sytuacja troszkę poprawia się w drugiej historii, ale nadal nie jest to ten sam rewolwerowiec, którego znamy z późniejszych albumów.....
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 2 lata temu
Miasto duchów Rene Goscinny
Miasto duchów
Rene Goscinny Morris
PopKulturowy Kociołek: Dzielny kowboj samotnie przemierzający bezkresną prerię ma niebywałe szczęście (lub nie) natrafiać na kolejne niezwykłe kłopoty. Tym razem na drodze Luke’a pojawia się dwójka dosyć podejrzanych mężczyzn. Od samego początku podświadomie zdaje on sobie sprawę, że spotkanie to pociągnie za sobą szereg poważnych problemów. Takowe pojawiają się wraz z przekroczeniem granicy miasteczka Gold Hill. Tytułowego „miasta duchów” gdzie upiory gorączki złota czyhają, aby pochłonąć nowe ofiary. Jednak najszybszy rewolwerowiec zachodu wielokrotnie udowodnił już, że potrafi radzić sobie z każdą przeciwnością losu. Dwudziesta piąta odsłona przygód znanego kowboja to kolejna świetna praca duetu Goscinny i Morris. Jest to również kolejny album z cyklu, będący czymś więcej niż tylko prostą westernową rozrywką dla młodszego czytelnika. Scenarzysta w swoim niepodrabialnym stylu łączy tu bowiem westernową akcję, dobrze dopasowany lekki humor, nutkę dramatyzmu i widowiskowości oraz nienachalną warstwę moralizatorską. Historia w ciekawy sposób ukazuje „gorączkę złota”, a uściślając jej niezbyt przyjemne konsekwencje. Wraz z popytem na drogocenny metal jak grzyby po deszczu powstawały nowe miasta/miasteczka. Miejsca te szybko jednak popadały w ruinę i zapomnienie wraz z wyczerpaniem złóż. René Goscinny świetnie ukazuje tutaj również, jak ten kruszec wpływa na zachowanie ludzi. Bogactwo od zawsze mocno pobudzało wyobraźnię człowieka, co niestety czasem prowadziło do mocno skrajnych zachowań. Treść ta oczywiście jak w innych odsłonach serii jest podana w bardzo lekkiej i przystępnej formie. Dzięki czemu z albumu mogą cieszyć się zarówno młodsi, jak i starsi czytelnicy. https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-lucky-luke-tom-25-miasto-duchow/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 9 2 lata temu
Nitrogliceryna  Morris
Nitrogliceryna
Morris Lodewijk Lo Hartog Van Banda
Gdy Albert Nobel opracował dynamit, miał on służyć szczytnym celom. Zastąpić niebezpieczną nitroglicerynę, która była bardzo wrażliwa na bodźce zewnętrzne i ekstremalnie niebezpieczna, ładunkiem prochowym, który nie dymił. Dotąd używany czarny proch oraz ciekła nitrogliceryna, powoli zostały zastępowane przez TNT, czyli dynamit. Okazał się on jednak niebezpieczną bronią w rękach bandytów. W prezentowanej tutaj przygodzie, Lucky Luke będzie jednak musiał zmierzyć się z innym zadaniem. Historia dotyczy budowy trasy kolejowej, mającej połączyć oba wybrzeża USA. Powierzono to zadanie kompanii Central Pacific, mającej spore doświadczenie w branży kolejowej. Morris wraz z Lo Hartogiem Van Bandą nakreślili nieco inną wersję tych wydarzeń, gdzie konkurencyjna kompania starała się odebrać Central Pacific koncesję. W całą sprawę zamieszają się Daltonowie, choć bardziej z przypadku i błędnym założeniem, że chodzi o złoto. Wszystkich czeka zatem dość wybuchowa gonitwa za pociągiem pełnym nitrogliceryny. Trzeba przyznać, że w tym odcinku gagów jest bez liku. Zarówno słownych, jak i sytuacyjnych, które świetnie zostały z sobą połączone. Już na starcie mamy zebranie zarządu obu wspomnianych kompanii kolejowych i tam dochodzi do kilku przekomicznych scen. Potem jest tylko lepiej, kiedy to, z przyczyn zawirowań fabularnych, Daltonowie uciekają z więzienia w dość nieoczekiwany sposób, kapitan parowca i jego sternik muszą zostać maszynistami, a Lucky Luke zostaje wynajęty do ochrony ich składu, wiozącym skrzynie z nitrogliceryną. Wszystko to mieści się na raptem kilku kartkach, a człowiek jest wstanie popłakać się ze śmiechu. Jedną z moich ulubionych postaci w tej przygodzie, jest wiecznie rozdrażniony i klnący na wszystkich kapitan parowca "Adeline". W praktyce to przeciekająca zewsząd, zardzewiała i spróchniała krypa, ale takie słowa często spotykają się z rękoczynami ze strony dzielnego kapitana. Jest on gotów zawsze stanąć w obronie swej łajby, choćby miała zaraz wyzionąć ducha. Przekłada się to również na jego lądową przygodę, gdy zmuszony przez kompanię zostaje maszynistą wspomnianego składu. Oczywiście konkurencja stara się nie dopuścić, aby ten dojechał do celu, co skutkuje kaskadą komicznych sytuacji, rodem z najlepszych komedii omyłek. Wtedy na planie pojawia się jeszcze jedna postać, która będzie z czytelnikami aż do końca, ale zachowam ją w sekrecie. W powyższych wydarzeniach dużą rolę odgrywają sami Daltonowie. Już na pierwszych stronach komiksu są świadkami załadowania skrzyni z nitrogliceryną do pociągu, co mylnie odbierają jako transport złota. W tym momencie zaczyna się naprawdę solidna porcja z udziałem wiecznie głodnego Averella i ciągle wkurzonego Joe. To co ma czasem miejsce na kartach komiksu po prostu rozbraja i aż prosi się, aby całość zekranizować. Do tego dochodzi dużo komizmów w samym rysunku, wiecznie szukający okazji przedsiębiorca pogrzebowy i sprytny Jolly Jumper. Muszę przyznać, że jest to jeden z najzabawniejszych albumów Lucky Luke'a jakie czytałem. Morris stanął tutaj na wysokości zadania i znalazł scenarzystę, który bardzo dobrze zastąpił talent Goscinnego. Czuć po prostu pełnię potencjału z tamtych przygód naszego kowboja, gdzie historia miesza się z satyrą, w jej najlepszym wydaniu. Innymi słowy: bombowa historia.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Samotny jeździec Daniel Pennac
Samotny jeździec
Daniel Pennac Tonino Benacquiste
Gang Daltonów poszedł w rozsypkę. Bracia się pokłócili o przywództwo po kolejnej porażce Joe Daltona i teraz każdy chce udowodnić innym, ze byłby lepszym szefem. Stawiają sobie zatem cel - kto pierwszy zdobędzie milion dolarów zostanie szefem gangu. Szybko się okaże, że tym razem Lucky Luke będzie miał naprawdę trudny orzech do zgryzienia jak złapać niesfornych braci, bowiem każdy ruszył w świat w innym kierunku. A co więcej, zyskał zaczęło chronić ich... prawo. Przynajmniej w pewnym sensie :) Tak, ten komiks okazał się dla mnie naprawdę udana lekturą. Z Daltonami bywa różnie - raz płacze przy nich ze śmiechu innym razem nuże mnie powtarzalność ich zachowań. Tu jest inaczej, bowiem bracia łamią w pewien sposób swe przyzwyczajenia, ale nadal są tymi samymi Daltonami. Innymi słowy Joe napada na banki, Jack i William naprawdę mają szczęście, ale też potrafią się gdy zajdzie taka potrzeba wykazać się sprytem, a Averell jest wiecznie głodny, choć tym razem jego brzuch (i reputacja) pomaga mu w zadaniu. I na takie pole wkracza Lucky Luke, który ma problem. Ściga braci, ale ci łatwo mu się wymykają zdobywając czasem wręcz sympatię mieszkańców różnych miasteczek. W takiej sytuacji nasz kowboj musi wykazać się sprytem, gdyż Daltonowie nadal są Daltonami. Bandytami o niecnych duszach i podstępnych umysłach. Jednak to zawirowanie fabularne sprawiło, ze o wiele milej czytało mi się komiks o perypetiach gangu braci. Niby to samo, ale jednak podane w innym sosie oraz z nowymi dodatkami, w efekcie czego odgrzewany kotlet smakował po prostu smaczniej. I takie dania chciałbym konsumować częściej w tej serii.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Kid Lucky. Uczeń kowboja  Achdé
Kid Lucky. Uczeń kowboja
Achdé Mel
Zastanawiam się czy bardziej lubię Lucky Luke’a w wersji dorosłej czy dziecięcej i mam naprawdę wielki dylemat, bo każda odsłona daje inne możliwości, pozwala na podsunięcie odmiennych ważnych tematów. Opowiedziałam Wam już o bardzo wielu tomach przygód Lucky Luke’a. Były wśród nich pierwsze komiksy, których bohater wygląda zdecydowanie inaczej niż w ten z późniejszych tomów. Do tego akcja toczyła się nieco wolniej. Każdy kolejny tom pozwala odkryć czytelnikom jak wyglądały zmiany w sposobie kreślenia bohatera oraz nadawania tempa akcji. Lucky Luke – legenda Dzikiego Zachodu, bohater kultowego serialu animowanego, na którym się wychowałam, a później sięgałam po komiksy. Na wiele rzeczy zaczęłam zwracać uwagę dopiero jako dorosła czytelniczka mająca spory bagaż wiedzy o twórcach i zmianach ich sposobów pokazywania świata. Zestawienie stworzonych przez Morrisa tomów pomaga też lepiej poznać bohatera. Wtedy pojawia się pytanie: a jakim on był dzieckiem? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź w cyklu „Kid Lucky”. Do czasów dzieciństwa wędrujemy dzięki wspomnieniom kowboja. Czyżby stawał się sentymentalny? A może to przeszłość go dopadła? Twórcy przenoszą nas do miasteczko Nothing Gulch będący najwspanialszym placem zabaw na dzikim zachodzie! Kid Lucky jest asem procy. A wszystko dzięki temu, że od najmłodszych lat z mniejszym lub większym powodzeniem wprawia się w korzystanie z tej broni. Nikt tak jak on nie potrafi tak dobrze nią władać oraz wykorzystać kulki do pokonania bandytów. Już jako dziecko wykazuje predyspozycje do pokonywania trudności oraz zaangażowanie w ćwiczeniu strzelania. Oczywiście miewa też chwile niepowodzenia, kiedy mierzy się z własnym cieniem, ale aby być mistrzem czasami trzeba się poświęcić. A wszystko po to, aby zostać najlepszym kowbojem na świecie! Znajdujący się pod opieką przedsiębiorczej ciotki chłopak spędza wiele godzin na doskonaleniu swoich umiejętności i rozwijaniu w sobie poczucia bycia kowbojem wolnym od przyziemnych emocji. Kid Lucky to opowieści o małym kowboju i jego przyjaciołach przeżywających zaskakujące przygody, zbierających cenne doświadczenia pozwalające przetrwać w trudnych warunkach. Jak to w dziecięcych grupach bywa: są tam przyjaciele i wrogowie, przyszli bohaterowie i przestępcy. Kid Lucky to opowieści, w których widzimy jak dziecięce marzenia potrafią się spełniać. Uświadamiamy sobie też, że przecież dzielny kowboj też kiedyś był dzieckiem i te doświadczenia ciągle mu towarzyszą, bo przeszłość potrafi zaatakować w najbardziej zaskakujących momentach. Do tego dostajemy naprawdę zabawną opowieść o chłopaku z procą, dla którego nawet doświadczeni kowboje nie byli wielkimi przeciwnikami. Stajemy się świadkami naprawdę odważnych wyczynów kilkulatka. W „Kid Lucky” widzimy dziecięce dylematy i walkę o niezależność, ale też pojawiające się wątpliwości oraz trudne dla dorosłych pytania. Autorzy poruszają tu wiele ciekawy tematów. Pojawią się zabawy w saloon, unikanie kąpieli, zabawy w rzece, zasady budowania nowych domostw, przyjaźń z Indianami, walka z dyskryminacją, pojazdy, eliminowanie przeciwników przez wysyłanie ich w daleką podróż, namawianie do nauki, pomysłowość w wymyślaniu zabaw, wychowywanie źrebaka Jolly Jumpera i wiele innych rzeczy składających się na codzienność. Tym razem mamy kolejny tom składający się z etiud. Każde wydarzenie to osobna scenka zajmująca jedną do kilku stron. Nie ma tu ciągłości akcji tylko wyrywkowe przyglądanie się różnorodnym wydarzeniom i doświadczeniom. Pod każdym minikomiksem pojawią się też bardzo interesujące przypisy tłumaczki, która wprowadzi młodych czytelników w klimat XIX wieku, pokaże jak wówczas funkcjonowało wiele rzeczy, dlaczego pojawiały się takie, a nie inne rozwiązania. Dzięki temu dzieci i młodzież będą mogli lepiej zrozumieć kontekst akcji. Dowiemy się z nich jaki zasięg mają łuki, ile kilogramów mąki wykorzystano do zrobienia największej tortilli, jak doskonalono kołowrotki wędkarskie, jaki strój dla chłopców był popularny, kto wynalazł kulę skazańca i do kiedy ją stosowano, jaki wpływ miała kolej na zaludnianie nowych terenów, kto dostał najdłuższy wyrok i wiele innych. „Kid Lucky” opublikowano w 2011 roku, jako kontynuację pomysłów Morrisa. Ciekawostki pod komiksem uświadamiają czytelnikom jak niesamowicie trudne było życie na nowym kontynencie. Trzeba było wielu lat, aby Ameryka dogoniła Europę i nie tylko przestała być dla niej wzorem lecz sama nadała ton kulturze popularnej. Zobaczymy też niechlubny wpływ kolonizatorów na osiedlone tereny. Komiks zawiera ciekawą i jak zwykle dobrą grafikę Achdé’a, który w interesujący sposób prezentuje codzienność ludzi żyjących na Dzikim Zachodzie. „Kid Lucky” to naprawdę zabawne scenki z dzieciństwa kowboja, którego początki istnienia sięgają lat 40. XX wieku. Od 1955 roku seria komiksów powstawała przy współpracy z Reném Goscinnym (znanym z opowieści o Asteriksie), a później kontynuowali ją miłośnicy opowieści o kowboju, dzięki czemu pomysły Morrisa są realizowane. Nad przygodami kowboja pracowali Achdé, Gerra i Pessis zabierający nas w świat Dzikiego Zachodu i bardzo dobrze oddający ducha oryginału (także pod względem szaty graficznej). Pisałam również o efekcie pracy Goylouisa, Fuche, Léturgie z ilustracjami Morrisa i Janviera. W każdym tomie dostajemy wszystko to, co kojarzy nam się z Dzikim Zachodem i dzielnym kowbojem, czyli krajobraz z prażący promieniami słońca i słynący z band rozbójników, galopujących Indian i bohaterskiego Lucky Luke’a – najszybszego rewolwerowca i najgorszy koszmar braci Daltonów, najbardziej znanych gangsterów. Towarzyszą mu inteligentny koń Jolly Jumper i mający problemy z pamięcią oraz myśleniem pies Bzik. Oni już pojawiają się w tomach z cyklu „Kid Lucky” i stanowią ciekawe dopełnienie. Mimo upływu czasu komiksy z kowbojem ciągle cieszą się powodzeniem, a ja z dużym sentymentem ciągle do nich wracam i cieszę się, że córka także lubi po nie sięgać. Po tomy „Kid Lucky” sięgnęłam z zainteresowaniem i zdecydowanie nie zawiodły mnie. Polecam.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 9 2 lata temu

Cytaty z książki Daltonowie wciąż uciekają

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Daltonowie wciąż uciekają