rozwiń zwiń

Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda

Okładka książki Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda
Santiago Siguero Wydawnictwo: Wydawnictwo RM biografia, autobiografia, pamiętnik
242 str. 4 godz. 2 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2015-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-18
Liczba stron:
242
Czas czytania
4 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377733431
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda

Średnia ocen
7,6 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
669
665

Na półkach: ,

Jakby powiedział David Goggins: ,,Jeśli robisz to, czego naprawdę nienawidzisz robić, po drugiej stronie czeka na ciebie wielkość" - tak, w tym p********m życiu nic nie jest łatwe, a żyjemy w przeświadczeniu, że istnieją ,,plusy dodatnie i plusy ujemne”. Ale… i tu w tym ,,plusowaniu" pojawia się pewien ,,myk”: otóż każdą kłodę rzuconą pod nogi można pokonać, bo wystarczy że uwierzysz w siebie, że to a to zrobisz, a potrzebna myśl zakiełkuje w twojej głowie z mega wielką dozą optymizmu. Wtedy pojawia się w twojej świadomości celu istnienia taki właśnie początek, to cholernie istotne ,,coś” istotne do zrobienia swego rodzaju życiowego ,,przełamania”. Podświadomie Twoje ,,Ja" wie, że ,,to coś", co jest dla Ciebie celem, czy też drogą życia... staje się realne, a to samo w sobie daje Ci +100000000 punktów i jeszcze więcej do Twojej egzystencji, do życiodajne energii ,,Ki".

To właśnie słynny Cristiano Ronaldo - obserwując jego karierę piłkarską od kilkunastu lat, staram się kierować właśnie tego rodzaju, jak w wyżej napomkniętym wstępie do recenzji pewnej publikacji związanej z tym sportowcem, myśleniem - mimo iż na pierwszy rzut oka kompletnie tego nie widać, a kamery starające się wchodzić do życia prywatnego Portugalczyka, liczni namolni dziennikarze i ,,brukowco-szmatławce”, nigdy nie pokażą jak tak naprawdę zdeterminowaną i piekielnie skuteczną w tym, jak podąża się tropem narracji sportowo-samorealizacyjnej swej osoby w otaczającej nas, tym bardziej jego (w końcu sport zawodowy to nie przelewki!) w dość nierównej rzeczywistości... CR7 okazuje się być osobą! I co ciekawe w tej skuteczności i sportowej wielkości ,,7-mki” najciekawsze, co samo w sobie nie mieści się w głowie, jest to, iż nie inaczej: 5 lutego 2025 r. ,,boskie objawienie portugalskiej piłki nożnej”, bo takie określenie za to, co popularne zwany w Polsce ,,Kryśka” dał globalnej piłkarskiej myśli ludzkiej, mu się po prostu należy, obchodziło… i tu uwaga: swoje 40 urodziny. Można by rzec, że Cristiano jest jednym wielkim fizycznym paradoksem: on chyba nigdy się nie zestarzeje: definiuje go specyficzna ,,narcystyczna” wiara we własną wielkość, na dość dziwnej sądzę zasadzie pokroju ,,Yes, I can!”, co samo w sobie na pewno stanowi podstawę samorealizacji Ronaldo, a to jak wiemy w jego przypadku poczyniło nie lada cuda, oj nie lada! I jeszcze jedno: osobę Cristiano może charakteryzować w aspekcie sportowej potęgi fizycznej i dążenia do perfekcji i przesuwania granic w swojej dziedzinie, choć to moje prywatne zdanie, jedna wydatna sentencja, wyjęta wprost z ust starożytnego mędrca: ,Jeśli możesz to możesz, a jeśli nie możesz to nie możesz i tyle… więc sobie wybierz”. Tak smakuje właśnie ogrom, choć u obserwatorów z boku może się to wydawać zabawne, egoistyczne, narwańcze (w końcu znamy charakter Ronaldo, choćby i częściowo z tego, co pokazywał nam w swoich reakcjach i zachowaniach na boisku i poza nim): pokładów silnej woli ,,Kryśki”, które pomagają mu dominować wśród innych sportowców i przedłużać to dane chyba mu tylko niesamowite pragnienie bycia najlepszym.

Czy to w Manchesterze United, czy Realu Madryt, a nawet w Juventusie i w końcu w saudyjskim Al-Nassr – zawsze podczas swojej ponad 20-letniej kariery piłkarskiej, Ronaldo wychodził w realizacji profesjonalnego sportowca daleko poza zakres pojęcia i idei ,,genialnego perfekcjonisty”. Można się zadumać, wznosić ,,ochy i achy" ku jego czci, ale prawda jest taka, że: w nim po prostu płynie, jakby naturalny życiowy prąd, od urodzenia aż do 40-tki na karku: owy niezmienny od lat dryg pracusia ponad miarę; zresztą sam ,,Kryśka” powiedział niegdyś, że ,,talent bez ciężkiej pracy jest niczym”. To taki uparciuch, który stara się zawsze dominować; bez końca można więc powtarzać, iż w jego żyłach wciąż i wciąż... i wciąż do potęgi entej płynie ta młodzieńcza pełna esencji idealizmu i perfekcjonizmu, także wigoru godnego olimpijskich Bogów… nadludzka i nieludzko potężna sportowa krew. Same osiągi Cristiano – jego niebywały talent do piłki nożnej, który jest jedynie procentem nazwijmy to ,,zasłużonej chwały ku CR7”, który nadkłada w reszcie ciężka praca, mimo ,,40 lat minęło, jak jeden dzień”, w jego przypadku… to chyba nigdy się nie skończy. CR7 inspiruje pokolenia sportowców, bo nie tylko jego dokonania niosą się echem w kierunku rzeszy młodych piłkarzy: obywatela wietrznej Madery, a właściwie Funchal, podziwia świat całego sportu. Tak, dla wielu początkujących atletów, ów ,,Adonis i Herkules w jednym ciele” staje się modelem idealnego sportowca, który dla swojej dyscypliny poświęci się bezgranicznie; to tytan pracy: piłkarski wiking o delikatniej i przykładnej urodzie - tak, czyż nie brzmi to sprzecznie? Jakby dwa inne charaktery i natura w jednym ludzkim ciele? U ,,Kryśki” tak to właśnie wygląda. Bo Ronaldo w gronie piłkarskim przez poważane postaci tego środowiska, uważany jest… cóż, za marudę, malkontenta i płaczka, a z drugiej strony przez podobną ilość czy to sportowców czy fanów jest paradoksalnie, ponad miarę wielbiony. I jak tu nie interesować się znacząco fenomenem Portugalczyka? No chyba Panie i Panowie... tego się nie da nie robić. Ronaldo przyciąga jak magnes!

Tak, z prywatnej, osobniczej perspektywy sport to dla fakt przełamywania własnych barier, wyjście daleko poza nie; to ustanawianie sobie konkretnych celów: konkretnego wyniku, wystartowania w danych zawodach czy dążenie do perfekcji fizycznej i psychicznej w wybranych przez siebie kategoriach. Sport równa się wysiłek: zarówno mentalny i fizyczny. To taka ciągła i ciągła… i jeszcze raz ciągła praca nad sobą, ciągła refleksja, zmiana i adaptacja - i w tym tkwi jego piękno. Osoba Ronaldo między innymi – choć nie jest to jedyny sportowiec, którym się w taki sposób inspiruję – wpłynęła u mnie na rozwój takiego właśnie sportowo-perfecjonistycznego toku rozumowania i wybrania drogi, którą chce się iść przez życie. ,,7-mka” jest jedną z najważniejszych ikon światowego sportu, którymi inspiruję się bezgranicznie, zachowując przy tym ,,nieobsesyjne” granice takiego zdroworozsądkowego podziwu i uwielbienia. I czasami się zastanawiam, co sprawiło, że Cristiano stał się tym, kim jest obecnie, jako człowiek, który nieustannie się rozwija, pracuje nad sobą, wykuwa kolejne stopnie doskonałego perfekcjonizmu w sporcie, ba!, nie tylko, bo w każdej dziedzinie życia, na której mu zależy, w każdej chwili i w każdym momencie, gdy uważa że zajdzie ku temu potrzeba. Tego typu rozważania, sama osoba CR7, jego poruszająca historia młodzieńczych lat, to wszystko sprawiło, że po raz kolejny sięgnąłem po jego biografię, tym razem trzecią z kolei po pracach takich jak: ,,Cristiano Ronaldo. Biografia” G. Balague, ,,Ronaldo. Obsesja doskonałości” L. Caioli. Tą obecnie czytaną i niniejszym recenzowaną okazała się publikacja o dość podobnym co poprzednie tytule: ,,Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda” autorstwa Santiago Siguero. Co istotne biografia ta została wydana w 2015 roku, w okresie, gdy nasza ,,Kryśka” miała przed sobą jeszcze sporo sukcesów i tytułów na koncie, a w Realu Madryt ,,3 sezony do odhaczenia”. Nie jest więc to ten ,,cudowny cosik" w charakterze idealnej biografii: od 2015 roku do dnia dzisiejszego Cristiano miał przed sobą, i wciąż ma, 10 lat gry, dziesiątki trafionych goli, wyróżnień i całą, całą resztę tego z czego Ronaldo jest znany po dziś dzień: elementów cudownego perfekcjonizmu.

Około 230 stron, wydane w Polsce przez ,,Wydawnictwo RM” - trudno przejść obojętnie, obok tego biograficznego specyfiku: nie ma takiej siły, aby tej lekkiej, choć obfitej w fakty i ciekawe inspirujące historie o Ronaldo, pozycji... po prostu nie przeczytać! Choć nie jest to – jak wspomniałem wyżej – najpełniejsza forma biografii Portugalczyka, to i tak udowadnia ona, chyba ponad, grubo ponad wszystko, iż Cristiano, a tak właściwie Cristiano Ronaldo dos Santos Aveiro, mimo upływu lat i powoli postępującego, nawet i u niego zegara biologicznego, wciąż jest jednym z najlepszych, najbardziej zapracowanych sportowców na świecie, stawiając wciąż i wciąż kolejne kamienie węgielne pod budowę swojego (zasłużonego) kultu, tego aspektu bycia idolem dla rzeszy młodych atletów, pod rozwój samej kultury i idei sportu. W swej pracy Siguero odpowiada na dręczące każdego fana Ronaldo pytanie, na tyle na ile daje mu możliwość ,,zaglądnięcia” do takich danych, wywiadów: czy rzeczywiście jest to numer 1 w piłce nożnej jak i w sporcie na świecie? Czy to piłkarz doskonały w ujęciu indywidualnym, ów ,,GOAT” – Greatest Of All Time? Czy Ronaldo jest w jakiś sposób unikatowy w stosunku do równie ciężko pracującej reszty sportowców? I to tych wielkich, osiągających olimpijskie szczyty i sławę? Nie zdradzając treści książki oraz swego rodzaju ,,rozwikłania zagadki geniuszu" CR7, dodam jedynie, że autor robi to po prostu dobrze: ani nie namolnie, ani chałturniczo, ani nie zbyt ,,landrynkowo i różowo”. Daje nam takowe odpowiedzi na pytanie, daje te fakty, którym to pozwala wybrzmieć, układając je w odpowiedni sposób. Przedstawia Ronaldo w normalnym jako zwykłego człowieka oraz genialnego sportowca świetle. No ale zaraz... czy czegoś tu zabrakło?

,,Cristiano Ronaldo to Futbol, Futbol to Cristiano”, tak jednym z cytatów, które użył autor w ,,Perfekcyjnej gwieździe”, posiłkując się wywiadami z wieloma sportowcami z klubów, w których Ronaldo grał do 2015 roku oraz z osobami ze środowiska Cristiano i w ogóle sportu zawodowego, można podsumować to jak Siguero widzi postać Portugalczyka w świetle współczesnej profesjonalnej piłki nożnej oraz na tle innych sportowców, oraz to jak rozumie go jako zwykłego, nie bojącego się wyzwań, prawdy, cholernie szczerego człowieka, który nieraz tęskni za spokojnym i statecznym życiem na urokliwej, okrytej całunem ,,wiecznej wiosny” Maderze. Tak również słowa te opisują to, czym – akurat z mojej prywatnej perspektywy – jest ta biografia i jak powinno się ją rozumieć: jak rozumieć tego wciąż genialnego ,,Kryśkę". Nie zabrakło w niej niczego, jak na skondensowany i prosty, ale nie pozbawiony faktów, sposób pisania, zważywszy na objętość książki szacowaną na około (w polskim wydaniu) 215 stron bez przypisów, przystało; zważywszy na to, że pracę Siguero wydano w 2015 roku – nie inaczej, to dobra dekada lat temu, a przez te cholernie szybko przelatujące na naszej osi czasu życia 10 lat CR7 osiągnął tyle, że sam Siguero by chyba tego nie przypuszczał. W pewnych rozdziałach książki, zwłaszcza na początku i przy ostatnich kilkunastu stronach, w podsumowaniu, jej treści, czyli ona sama może ,,trącić" subiektywnością, jakby mimo sporej dawki obiektywizmu i tak autor z lekka na siłę chciał nas przekonać do swojego jeszcze bardziej specyficznego zdania, myśli i refleksji na temat Cristiano.

Zarówno z mojej prywatnej, jako sportowca amatora, wyczynowca, oraz jako geeka sportu w ogóle strony, oraz z punktu widzenia tego, co o Ronaldo ,,sądzi” zawartość książki, cudowne dziecko Funchal i portugalskiej piłkarskiej myśli sportowej opisuje również następująca myśl: ,,mamy do czynienia z atletą, który nie kryje się z tym kim jest, ze swoim pragnieniami i celami. To człowiek i sportowiec, który nikogo nie chce oszukiwać, ba!, chce być jak najbardziej przejrzysty i widoczny na tle innych. Stąd te jego słynne ,,płaczkowanie”, liczne dziwne frustracje w trakcie i poza meczami piłki nożnej. Ronaldo się tego nie wstydzi, nie lubi półprawd i kłamstw. To indywidualista, który musi być najlepszy na świecie, aby jego drużyna odnosiła sukcesy”. I cieszę się, jestem wręcz dumny, że miałem przyjemność przeczytać tak płynną i świetnie opracowaną do 2015 roku kariery Ronaldo pozycję, książkę o jednym z największych sportowców w dziejach.

Jakby powiedział David Goggins: ,,Jeśli robisz to, czego naprawdę nienawidzisz robić, po drugiej stronie czeka na ciebie wielkość" - tak, w tym p********m życiu nic nie jest łatwe, a żyjemy w przeświadczeniu, że istnieją ,,plusy dodatnie i plusy ujemne”. Ale… i tu w tym ,,plusowaniu" pojawia się pewien ,,myk”: otóż każdą kłodę rzuconą pod nogi można pokonać, bo wystarczy że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda na półkach głównych
  • 17
  • 8
14 użytkowników ma tytuł Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda na półkach dodatkowych
  • 9
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Neymar. Nadzieja Brazylii, przyszłość Barcelony Luca Caioli
Neymar. Nadzieja Brazylii, przyszłość Barcelony
Luca Caioli
W moje ręce wpadła kolejna biografia poświęcona wielkim piłkarzom naszych czasów. Z triady Lionel Messi – Cristiano Ronaldo – Neymar, ten ostatni osiągnął chyba relatywnie najmniejsze sukcesy. Tylko złoty medal olimpijski, brak medalu mistrzostw świata, zaledwie srebro w Copa America 2021. Pamiętajmy jednak, że w tym gronie jest on najmłodszym i ma przed sobą przynajmniej sześć lat grania na światowym poziomie. Z drugiej strony zauważalny jest mniejszy apetyt na sukces, jakby zawodnika zadowalały seryjne tytuły mistrza Francji w barwach PSG oraz świadomość bycia gwiazdą pop-kultury. Żywot celebryty, charakterystyczna fryzura, koszulki i inne gadżety sygnowane jego nazwiskiem – to jednak gigantyczne pieniądze i mogą budzić większe zainteresowanie niż sama gra. O tym traktuje też niniejsza książka, aczkolwiek więcej w nim zachwytu nad niepoślednimi umiejętnościami Neymara. Autor zauważa też niepokorny charakter, w tym słynny konflikt z trenerem Santosu. Nadmierne zwiększenie poborów, aby zatrzymać gwiazdę „Ryb” w składzie doprowadziło do przekonania o swojej nieomylności. Wątpliwość może budzić powtarzana teza, iż w przypadku tej kariery nie chodzi o pieniądze. Cóż, książka została napisana w 2014 roku, jeszcze przed nałożeniem gigantycznej kary podatkowej. Luca Caioli, podobnie jak w przypadku książki o Messim, przedziela kolejne rozdziały wywiadami z osobami ze świata piłki, które miały okazję zetknąć się z Neymarem. Czasem powoduje to zakłócenie toku narracji. Jest krótki polski wątek – debiut Brazylijczyka w Barcelonie (12 minut) miał miejsce w trakcie towarzyskiego meczu z Lechią Gdańsk (2:2) w 2013 roku. W sumie nieco lukrowana biografia (uwaga: w dwóch wersjach okładek w koszulce Brazylii i Barcelony), choć na uwagę zasługują wstawki o początkach futbolu w Brazylii oraz dziejach Santos FC.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na 7 4 lata temu
Philipp Lahm. Drobna różnica, czyli jak zostać piłkarzem Philipp Lahm
Philipp Lahm. Drobna różnica, czyli jak zostać piłkarzem
Philipp Lahm
Jeszcze jedna publikacja, a jakżeż inaczej, piłkarska :-) Drużyna niemiecka zdążyła już spakować walizki i powrócić z nieudanego Mundialu w Katarze, a ja skończyłem biografię Mistrza Świata z 2014 roku. Philipp Lahm – jeden z lepszych w historii Europy bocznych obrońców (113 A - 5 goli) – zdecydował się na opublikowanie książki w dość młodym wieku. Początkowo uważałem to za wadę, pisanie autobiografii w wieku niespełna 28 lat jest trochę ryzykowne, tym bardziej że największe sukcesy przyszły dopiero po wydaniu wspomnień. Z drugiej jednak strony Ph. Lahm okazał się zawodnikiem bardzo rozważnym i mądrze zarządzającym swoją karierą. Nie znamy aż tak wielu piłkarzy, którzy po zdobyciu tytułu mistrzowskiego świadomie kończą karierę reprezentacyjną. To krok wymagający wiele odwagi, ale dzięki temu unika się powolnego „rozmieniania sukcesu na drobne”. Książkę czyta się lekko, choć prywatnie zdecydowanie lepiej wypadają wspomnienia związane z poszczególnymi występami turniejowymi bądź pucharowymi. Rozdziały poświęcone rozważaniom na temat kariery, rozwoju osobistego, zdobywaniu kolejnych kamieni milowych wydały mi się nieco zbyt mentorskie. Z drugiej strony – zawodnik często ma rację, zwłaszcza opowiadając o trudnościach we właściwym zestawieniu składu i umiejętności zarządzania charakterami poszczególnych zawodników. Generalnie – bardzo zgrabna autobiografia. 7/10
Kedar - awatar Kedar
ocenił na 7 3 lata temu
Ronaldo. Obsesja doskonałości Luca Caioli
Ronaldo. Obsesja doskonałości
Luca Caioli
Piłka nożna jest bodaj najpopularniejszym i najbardziej znanym sportem na świecie. To ten rodzaj zmagań drużynowych i zespołowych w sporcie, po części również osobniczych, i ten rodzaj wysiłku fizycznego, które mają prawo być wszędzie. A dlaczego? Dzieje się to od wielu, wielu lat, głównie za sprawą bezbrzeżnej, wszechobecnej kultury masowej: szybkiemu rozwojowi mass mediów, łatwemu i stosunkowo taniemu dostępowi do internetu, także za pośrednictwem iście prężnego, globalnego rozwoju gospodarczego. Nie ma to tamto, piłka nożna ,,wciśnie się” po prostu wszędzie. Czy to dzieciak z brazylijskich faweli, czy chłopak z blokowiska z warszawskiej Pragi, czy mieszkańcy wysoko położonego nepalskiego Katmandu, a także dzieci z afrykańskich wiosek kopiące stary, zużyty bukłak na wodę, zmieniony na piłkę, napompowany i owinięty taśmą, jako pamiątka po starym misjonarzu, który pierwszą piłkę i wiadomość o tym sporcie przyniósł do wioski kilka pokoleń temu. Nie ma znaczenia kto, kiedy, gdzie i czym tak naprawdę gra w piłkę nożną. Najważniejsze, aby wybrać i zaznaczyć pole gry, ustawić obszar prowizorycznych bramek, znaleźć zawodników do gry, no i piłkę, którą ludzie potrafią stworzyć prawie że z niczego: zlepić z kuli zwiniętej taśmy, garści śmieci etc. Na koniec zostaje tylko ustalić rozsądne zasady gry dla obu drużyn, a potem zacząć grać. Sprawa załatwiona, czyż nie? Duch rywalizacji w serca graczy od razu zostaje wtłoczony, nabierając odpowiedniego rytmu, tętna i smaku.Jak widać piłka nożna potrafi rodzić przyjaźnie, rozwiązywać spory, a także być zwykłą aktywnością, która da organizmowi nieco adrenaliny, przyjemnie zmęczy i poprawi nastrój. Tak właśnie wygląda ta istotna, jednak drugorzędna i można rzec ,,fanowska”, od ,,kuchni kibica” postać jednej z najbardziej poważanych, mających multum wielbicieli i chyba największą ilość amatorów ją uprawiających na świecie, dziedziny zmagań sportowych. Dyscypliny, która ma w sobie element sympatii, towarzystwa, która – i nietrudno to stwierdzić - utkwiła w pamięci jej sympatyków, nie inaczej, miłośników piłki nożnej na całe pokolenia w przód. Jednak popularny football to z perspektywy profesjonalnego sportowca ciężka, wyczerpująca fizycznie praca, także element światowego dziedzictwa sportu zawodowego. To jedna z tych odmian sportu drużynowego, która na pierwszą myśl każdej osoby, która słyszy o piłce nożnej przychodzi określenie ,,profesjonalny, zawodowy sport”. Owszem piłkarze nożni w najlepszych, głównie ulokowanych w Europie, Ligach świata zarabiają naprawdę olbrzymie pieniądze. Są to miliony, często wśród najlepszych piłkarzy o niebotycznym poziomie umiejętności i doświadczenia nawet dziesiątki milionów złotych dolarów czy euro rocznie; dodajmy do tego kontrakty z producentami z branży przemysłu sportowego, a wystarczy rok gry takiego zawodnika, aby ,,ustawić” siebie i z dwa pokolenia swojej rodziny w przód, na całe życie. Pieniądze pieniędzmi, jednak aby osiągnąć tą odpowiednią wysokość kontraktu sportowego, aby grać w od średnich do najlepszych i najbardziej poważanych klubach piłkarskich, trzeba nie tylko próbować to osiągnąć, ale to zrobić: wyjść poza granice fizycznych i mentalnych możliwości organizmu. Osobiście spotkałem się z niezbyt przychylną opinią, że nie ma znaczenia, jak dobry i na jakim poziomie jest piłkarz, oraz w jakim gra zespole i w jak zaawansowanej lidze piłkarskiej, bo nie ma to tamto i tak się ,,nie namęczy, bo trochę pobiega po boisku, trochę przejdzie”, i na tym jego rola się kończy... A tłum ludzi, jemu i jego drużynie, wciąż ,,bezsensownie” kibicuje, chodząc na mecze i wydając na te zachcianki niemałe pieniądze. Nie chcę wejść w zbytnią krytykę takiego punktu widzenia, ani z drugiej strony go bronić. Najlepiej jest postawić się na miejscu człowieka, który musi sprostać wymaganiom kolegów z drużyny, kibiców na stadionie i przed telewizorami, wymaganiom trenera, sponsorów i rodziny. Dla profesjonalnego piłkarza każdy mecz to nie tylko wysiłek fizyczny, do którego przecież jest przygotowywany, pasja i coś, co buduje wewnętrznie jego samego. To również zawodowy obowiązek i masa presji atakującej zawodnika z każdej strony. Bo przecież każdy coś od ciebie chce, ale sam niewiele daje lub nie wie, jak wygląda sytuacja, której ty, profesjonalny zawodowy sportowiec, musisz sprostać. Dlatego choćby i taki oto reprezentant sportu: czy to piłkarz nożny, koszykarz, piłkarz ręczny, golfista – zarabiał miliony milionów, a dom miał niczym pałac ze złota, nosił przy tym najdroższe i najmodniejsze ubrania, i tak będę miał do takiej osoby olbrzymi, nie mający skali porównania, wręcz bezcenny, szacunek; przecież takiego majątku, statusu celebryty i gwiazdy sportu, nie osiąga się, nie robiąc nic. Żaden sponsor, żadna nie wiadomo jak ,,bogata” drużyna (obecnie najlepsze teamy piłkarskie, koszykarskie, czy z innych dyscyplin sportowych funkcjonują jak wielomilionowe, niekiedy miliardowe korporacje), ,,nie rozdaje” milionów w danej walucie od niechcenia i za darmo. Jak to w życiu bywa ,,coś za coś”; sport to talent, ciężka praca i żelazna psychika, a przyjemności muszą poczekać, przyjdą wraz z rezultatami. Pomyślmy, zastanówmy się, potem dopiero wyrażajmy swoje zdanie. Bo tak naprawdę być powinno, nie tylko w sporcie, ale i w życiu. Zawiść, zazdrość i pycha, najszybciej potrafią zniszczyć , psychicznie rozczłonkować stałość człowieka. Cały mój powyższy wywód nie jest bez znaczenia, stanowi część recenzji tudzież przedłużonej opinii odnośnie pewnej dość znanej, w niektórych kręgach uważanej za nieco o kontrowersyjnej linii charakteru, osobistości świata sportu, jednej z żywych legend, prawdziwych bogów sportu zstępujących z niebios i żyjących pośród zwykłych śmiertelników. Mistrzem rzemiosła sportu w dziedzinie piłki nożnej, o którym mowa - perfekcjonistą w najczystszej postaci, który przez swoją ciężką pracą sięga dużo dalej, poza krawędź marzeń, jest Cristiano Ronaldo, obecnie reprezentant Juventusu Turyn, kiedyś piłkarz Manchesteru United, niedawno wielki gracz Realu Madryt. O Ronaldo, w swej publikacji dość dokładnie, z uwzględnieniem drogi życiowej piłkarza, także sportowej – od przeciętniaka do mistrza w swej dziedzinie opowiada nam Luca Caioli. W biografii z elementami wstawki dziennikarskiego reportażu, Caioli uwypuklił nam cały ocean informacji potrzebnych miłośnikom ikonicznych postaci sportu i fanom piłki nożnej, o Cristiano, portugalskim magiku piłki. Informacji, które powinniśmy znać, aby móc dopiero wyrazić swoje przekonania i jak najbardziej obiektywne zdanie o jego osobie. Mimo iż ów autor, dziennikarz sportowy z doświadczeniem, na łamach niniejszej publikacji zdaje się nie przejawiać oznak bycia wybitnym pisarzem, płynnie, składnie i wyraziście przekazującym treść swej pracy – bo trochę tej szarpaniny językowej było, i nie jest to wina tłumaczenia i korekcji polskiego wydawcy – to jednak "Obsesja doskonałości" okazała się tą jedną z najlepszych biografii tudzież opracowań do 2012-13 roku (w szczególności od nowego millenium aż do daty wydania dzieła Caioli), jakie się ukazały, na temat życia sportowego i prywatnego danego zawodowego, znanego na płaszczyźnie dziedziny sportu, mediów i popkultury w ogóle, sportowca, obalając nieco z tych informacji, z drugiej strony wiele spośród nich potwierdzając. Da się zaakceptować, zrozumieć to, że Caioli nie jest jakimś dziennikarskim celebrytą czy Bogiem, że nie miał on dostępu do wszystkich, tych ,,naj” z najbardziej tajemniczych materiałów, opisów, wywiadów: tych zza kulis wśród kulis kariery piłkarskiej Ronaldo, także tych z dziejów jego życia: od małego do etapu zakończenia prac nad biografią ,,CR7’’. Mimo to "Obsesji doskonałości" czegoś brakowało, np. wytłuszczenia podejścia Ronaldo do samego fizycznego aspektu treningu, analizy fizjologii Cristiano: parametrów pojemności płuc czy pracy serca wraz z konfrontowaniem tego w stosunku do innych sportowców z multum dyscyplin sportowych. Jednak ta opinia wynika być może z tego, iż od 2012 roku - data wydania książki w Polsce - do chwili obecnej Anno Domini 2020, Portugalczyk, co zaskakujące, dopiero odniósł te największe sukcesy w swej karierze piłkarza: zdobędzie jeszcze 4 razy Złotą Piłkę, również 4-krotnie wraz z Realem Madryt wygra Ligę Mistrzów, w tym trzy razy z rzędu w obszarze czasowym 2016-2018, również zdobędzie mistrzostwo Europy z Portugalią. Patrzenie przez tego rodzaju wszechpotężny, obrodzony niczym nieskończonym pasmem sukcesów, punkt widzenia dokonań sportowych ,,CR7", na to jak Luca Caioli stworzył i obudował w treść swoją książkę, zabiera publikacji trochę z jej stylu, z tej pisanej jej ,,doskonałości”. Niniejsza biografia Cristiano Ronaldo, to solidny wykład o jego mentalności, życiu prywatnym i sportowym, przywarach i zaletach, jako jednego z najlepszych sportowców w dziejach cywilizacji i kultury sportu, w tym jej zawodowego oblicza. Będąc wyczynowym sportowcem, ale nie profesjonalnym – nie pobierającym za to pieniędzy – przykładając się do swej pasji długodystansowego biegania i pływania z niewielkimi sukcesami na polu krajowym, tak że pasja ta przekłada się u mnie do formy zaangażowania w ciężką fizyczną pracę, po wchłonięciu publikacji Caioli, opisującej to kim jest, jaki jest i dlaczego jest Cristiano Ronaldo, zaczynam wyrażać do portugalskiego gwiazdy footballu jeszcze większy szacunek niż było to przedtem, mimo iż "Obsesja doskonałości" nie ukazała ostatnich 7 lat zawodowego i prywatnego życia piłkarza. Ronaldo, jak on sam, nie patyczkuje się pośród innych sportowców i mediów, otwarcie mówiąc, iż ,,zawsze trzeba wyznaczać sobie cel (…)Akceptuję niewielkie zniżki formy, ale nie spadki”. Tak, Cristiano jest multi-obsesyjnym perfekcjonistą, wręcz przesadnym, ale w tym tkwi jego naturalność i geniusz przekładające się na mistrzowski poziom osiągnięty w sporcie. Jego zachowanie i mentalność, o których sam wspomina ukształtowały jego fizjologię, stosunek do sportu, jako do sportu - bo pieniądze pójdą na drugi plan - a także do stylu, techniki i specyficznego stosunku do własnego ciała. Gdyby nie ,,obsesje doskonałości’’, których listę otwierała fiksacja na punkcie perfekcyjnego utrzymywania kondycji fizycznej i masy mięśniowej, a kończyło nazwisko Leo Messiego, które na zawsze utkwi mu w głowie, Ronaldo by nie istniał; sam Cristiano zresztą twierdził, że gdyby nie to kim jest wewnętrznie, co doprowadziło go do stania na czele piłkarskiego świata, byłby jakimś pracownikiem fizycznym, nauczycielem w-fu, a może lekarzem. Dziennikarsko-reportażowo-sportowe dzieło Caioli, to wspaniała historia skromnego portugalskiego chłopaka, urodzonego 5 lutego 1985 roku w Funchal. Człowieka, który jako sportowiec nigdy nie zapomniał o rodzinie, znajomych, potrzebujących, który zawsze potrafi docenić innych atletów, i który jako przepełniony miłością do footballu młodziak potrafił grać na prowizorycznej piłce skleconej ze zwiniętych skarpetek, gdy sytuacja materialna czy inne okoliczności nie pozwalały na nic więcej.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 5 lat temu
Lewy. Sylwetka piłkarza Natalia Doległo
Lewy. Sylwetka piłkarza
Natalia Doległo
Nazwisko Roberta Lewandowskiego jest na ustach całego piłkarskiego świata od co najmniej kilkunastu miesięcy. Przez ostatni rok Polak dokonał więcej, niż niejeden zawodnik przez całą swoją karierę. Dziś „Lewy” jest bohaterem Dortmundu, a włodarze Manchesteru United czy Bayernu Monachium chcieliby mieć go w swoim zespole. Co sprawiło, że skromny chłopak z Polski zrobił tak oszałamiającą karierę? Odpowiedź na to i inne pytania znajdziecie w książce Natalii Doległo – „Lewy. Sylwetka piłkarza”. Historia sukcesu napastnika przypomina amerykańską bajkę „od pucybuta do milionera”, jednak gdyby nie zdolności i samozaparcie Lewandowskiego, to dzisiaj najprawdopodobniej byłby kolejnym zmarnowanym talentem. Zanim Robert trafił do Borussii, przeszedł ciężką szkołę życia. Już na początku swojej przygody z piłką musiał zmagać się z ciężką kontuzją, nie chciano go w Legii Warszawa, a ówczesny trener poznańskiego Lecha, Franciszek Smuda powiedział o nim, że jest „drewniany”. Jednak te wszystkie wydarzenia tylko go umocniły i sprawiły, że dzisiaj jego nazwisko jest marką, a on sam, mimo, że ma dopiero 24 lata, jest uważany za jednego z najlepszych polskich piłkarzy. Cztery gole, jakie Lewandowski wbił Realowi Madryt w półfinale rozgrywek Ligi Mistrzów to nie przypadek, tylko wypadkowa talentu, ciężkiej pracy i tego, że szkoleniowiec BVB, Juergen Klopp w odpowiednim czasie mu zaufał. W książce znajdziemy wypowiedzi najsłynniejszych polskich zawodników: Tomasza Frankowskiego, Tomasza Hajty, Jana Tomaszewskiego, Andrzeja Juskowiaka, Jana Urbana, Jerzego Dudka i innych. Każdego z nich autorka pytała o to, w czym tkwi fenomen „Lewego” i dlaczego akurat jemu udało się wybić. Publikacja zawiera również szereg ciekawostek dotyczących życia prywatnego zawodnika, jego systemu wartości i zainteresowań, a także dokładne statystyki Lewandowskiego (gole, kartki, czas spędzony na boisku w każdym meczu). „Sylwetkę piłkarza” czyta się szybko, gdyż jest napisana w bardzo przystępny sposób, dlatego nawet osoby niezbyt interesujące się futbolem mogą po nią sięgnąć i poznać historię snajpera z Dortmundu.
Bookeriada - awatar Bookeriada
oceniła na 6 11 lat temu
Messi. Wieczny zwycięzca. Frederic Traini
Messi. Wieczny zwycięzca.
Frederic Traini
http://warszawski-myslnik-codziennik.blogspot.com/2014/01/messi-wieczny-zwyciezca.html Warszawski Myślnik-Codziennik Zapiski o sprawach z pierwszych i ostatnich stron gazet. Recenzje książek i filmów, piękne zdjęcia znanych i nieznanych zakątków - nie tylko Warszawy. Historie ludzi znanych w zupełnie nieznanym wydaniu. Widzieć grę Messiego to lepsze niż seks" - miał powiedzieć sam Diego Armando Maradona podczas pierwszego spotkania z piłkarzem, który ma szansę wyrzucić go z tronu króla futbolu. Dla grzecznego Leo te słowa były szokiem. A jeszcze więcej emocji wzbudziło u niego zobaczenie na żywo 120 kg żywej, ale już podstarzałej piłkarskiej legendy. To był 30 sierpnia 2005 r. i wielkie telewizyjne show "La noche del 10", a przede wszystkim spotkanie na szczycie dwóch gigantów światowego i argentyńskiego futbolu. Nie było istotne, że w programie telewizyjnym Maradony gość jest "kwiatkiem do kożucha" samego Diego. Ważne jest to, że Leo spotkał się z kimś, do którego porównują go na całym świecie wszyscy. O kulisach tego spotkania i o wielu innych ciekawostkach z życia "Atomowej Pchły" Barcelony pisze Federic Traini w biografii piłkarza, która na początku roku ukazała się na polskim rynku. Książka F. Trainiego może rozczarować tych, którzy w pierwszej kolejności chcieliby pooglądać zdjęcia, a czytanie zostawić sobie na nudne wieczory bez meczu FC Barcelony. Niestety, autor nie postarał się o żadne zdjęcia z archiwum prywatnego Messiego. W porównaniu do wydań innych książek - np. ostatnio o Robercie Lewandowskim - forma wydania biografii Messiego pozostawia wiele do życzenia. Ale to w zasadzie jedyny zarzut, jaki można skierować przeciwko Trainiemu. Barceloński komentator "L'Equipe" wie o Messim bardzo dużo - zważywszy na fakt, że sam piłkarz niewiele o sobie mówi. W książce mówią za to o nim inni - koledzy z boiska, przyjaciele z rodzinnych przedmieść argentyńskiego Rosario i nie tylko. Autor opisuje wszystkie rekordy, które do tej pory pobił Leo Messi. Z precyzją relacjonuje mecze, w których to nastąpiło. I tak wiadomo, że Messi mając 17 lat, 10 miesięcy i 7 dni został najmłodszym strzelcem FC Barcelony - 1 maja 2005 r. strzelił swojego pierwszego gola w Primera Division. Później opowiadał dziennikarzom, że po wszystkim nie mógł zmrużyc oka, a bramkę zadedykował rodzinie, która zawsze go wspierała. Teraz rekord wieku należy już do innego zawodnika - Bojana Krkicia. Nie zmienia to jednak faktu, że Messi ma koncie tyle rekordów, że żaden z czynnych zawodowo w obecnych czasach piłkarzy nie zdoła osiągnąć w części tego, co udało się "Atomowej Pchle" z Rosario. Messi, z pochodzenia Argentyńczyk, do końca życia będzie porównywany z legendą futbolu z rodzinnego kraju czyli z Maradoną. Na początku opisałam kulisy ich pierwszego spotkania. Później Leo miał wielokrotnie okazję spotykać się z Diego, który przez pewien czas był nawet selekcjonerem narodowej drużyny piłkarskiej Argentyny. Dziennikarze sportowi odnotowali również fakt, że tak jak Maradona swój pierwszy mecz w barwach narodowych Messi stoczył z Węgrami. Obydwaj debiutowali również w FC Barcelonie, obydwaj mają też na koncie bramkę przy użyciu "boskiej ręki". Traini pisze, że każde posunięcie czy sukces Messiego jest okupione porównaniem do Maradony. Jedyną klarowną różnicą między zawodnikami jest usposobienie. Messi nie prowadzi tak intensywnego życia towarzyskiego i prywatnego jak jego mistrz Diego, nie jest też bohaterem tak wielu skandali. Wielu porównania do kogoś innego ciążą. Messiemu to nie przeszkadza. Gra swój futbol, żyje własnym życiem i nie prowokuje do porównań - chyba że swoim fantastycznym stylem gry. Traini opisuje również dzieciństwo Messiego, jego piłkarskie osiągnięcia na boiskach Rosario i rodzinę, która na każdym kroku wspiera swoje "złote dziecko". Po lekturze książki wiadomo, dlaczego Leo swoje najważniejsze bramki dedykuje ukochanej babci Celii i pozostałym członkom rodziny. Autor pisze również o kulisach jego choroby związanej z niedoborem hormonu wzrostu. Paradoksalnie - gdyby FC Barcelona nie zgodziła się na finansowanie leczenia, a Messi byłby całkowicie zdrowym chłopcem - nie wiadomo, czy stałby się taką gwiazdą futbolu. W biografii poznajemy również kulisy dorastania przyszłej gwiazdy piłki nożnej - już wtedy było wiadomo, że Messiego nie interesują remisy, a już na pewno nie obchodzi go przegrywanie. On zawsze musiał wygrywać - na boisku w meczu z kolegami, podczas rodzinnych zmagań piłkarskich - zawsze i wszędzie. Inaczej kończyło się to łzami i wielką determinacją w dążeniu do kolejnych zwycięstw w kolejnych meczach. Starsi bracia Leo opowiadają, że on wszędzie chodził z piłką, która była przyklejona do jego nogi. Jak nie było piłki, to tak jakby mu ktoś amputował całą nogę. Taki był mały Messi - przestawał płakać jak zaczynał wygrywać. http://warszawski-myslnik-codziennik.blogspot.com/2014/01/messi-wieczny-zwyciezca.html
Koziak - awatar Koziak
ocenił na 6 12 lat temu
Sergio Ramos Pepe Garcia-Carpintero
Sergio Ramos
Pepe Garcia-Carpintero
Jestem na świeżo po lekturze książki "Sergio Ramos - obrońca nie do przejścia". Przyznam szczerze - długo zastanawiałam się czy po nią sięgnąć, nie jestem miłośnikiem wielkich klubów, więc czemu miałabym poświęcić swój czas na czytanie o kimś z Realu Madryt? Doszłam do wniosku, że skoro mogę ją pożyczyć, a aktualnie nie mam możliwości kupienia uparzonego przeze mnie tytułu, to się skuszę. Nie żałuję. Rzeczą godną zauważenia jest fakt, jak szybko przerzuca się kolejne strony książki. Jeśli z takim zapałem czyta ją osoba niezainteresowana tematyką, to jak musi to robić kibic Realu Madryt lub Sergio Ramosa samego w sobie? Po części na pewno jest to zasługa dużej czcionki, jednak jest to jedynie mały odsetek. Nietrudno się domyślić o czym jest książka, jeśli spojrzy się na jej tytuł. "Oho, kolejna biografia, pewnie się okaże, że to następny z tych, co jako dziecko zamarzył sobie o grze w Barcelonie, innym Realu czy Manchesterze" - takie było moje pierwsze przypuszczenie, zwłaszcza, że Sergio Ramosa nie darzę, a raczej nie darzyłam żadnymi pozytywnymi odczuciami. Tak, po lekturze zmieniłam zdanie. Już po pierwszych kilku zdaniach wiedziałam, że dobrą decyzją było pożyczenie tej książki. Co prawda już po kilkunastu minutach pogubiłam się w tym, co autor miał na myśli, jednak pogrążając się w dalszej lekturze - wszystkie wątpliwości się rozwiewały. Najbardziej w pamięci zapadł mi jeden fragment: [...]po raz kolejny spełniło się marzenie małego chłopca, który w 1994 r. oglądał w telewizji, jak grają Rivaldo, Romario, Ronaldo. Teraz on grał tak samo jak oni i tak samo podnosił nad głowę trofea zwycięzców". Niesiona pozytywnym przekazem opublikowałam go na Facebooku, by później przeczytać w komentarzach, że przecież Sergio Ramos nie gra jak wskazani napastnicy, że jest obrońcą i tym podobne. Zaczęło mnie to zastanawiać, jednak okazało się, że Hiszpan właśnie jako napastnik rozpoczynał swoją karierę. Dalsza część książki to już streszczenie dzieciństwa Ramosa, początkach w FC Camas, zamiłowaniu do piłki od najmłodszych lat, początkach w Sevilli i niejakiej przyjaźni z Joaquimem Caparrósem i Javim Navarro. Przechodzi się przez nią równie szybko, co przez całą książkę, wielokrotnie na mojej twarzy wymalował się uśmiech, kiedy autor przytaczał anegdoty z życia Hiszpana. Jednym z licznych plusów książki są zdecydowanie zdjęcia, jednak umiejscowienie ich w połowie tekstu przyprawiało mnie o napady furii. Zdanie urwane w połowie, kilka stron zdjęć, a potem druga część zdania. Mnie osobiście wytrąciło to z rytmu, jakby nie można było tych kilku linijek dopisać, a dopiero potem dzielić sie fotografiami (po 15 stronach ze zdjęciami okazało się, że rozdział się kończy). Dalej to już historia Sergio Ramosa w Realu, niespokojny początek i szybki rozwój. Dowiedziałam się bardzo dużo, uzupełniłam znaczące braki w wiedzy, dodatkowo również zapałałam chęcią poznania wielu legendarnych zawodników, z którymi Hiszpan miał okazję się zetknąć. Książka ma swoje minusy. Chociaż nie jestem znawcą hiszpańskiego, w niektórych momentach wyłapywałam drobne błędy w zapisie. Podobnie było z zawartością merytoryczną i chronologią, zdarzały się dziwne przeskoki, momentami wyczuwałam, że autor chyba na siłę próbował dopisać jeszcze kilka linijek, by książka nie wyszła zbyt krótka. Dodatkowo momentami odnosiłam wrażenie, że autor zwraca się do czytelnika jak do...dziecka, a nie poważnego, dorosłego człowieka, który chciał się czegoś dowiedzieć o Sergio Ramosie. Kolejnym minusem, a raczej w mojej subiektywnej opinii tego książce zabrakło, to brak szczegółów w stosunkach pomiędzy zawodnikiem Realu a innymi, chętnie przeczytałabym więcej wypowiedzi, opisów różnych sytuacji z szatni, treningów. Podsumowując - książka bardzo dobra, jednak bez magii. Czy poleciłabym ją? Z pewnością i to nie tylko kibicom Realu Madryt.
Meisterclif - awatar Meisterclif
ocenił na 7 11 lat temu
Luis Suárez. Przekraczając granice. Autobiografia Sid Lowe
Luis Suárez. Przekraczając granice. Autobiografia
Sid Lowe Luis Suárez Peter Jenson
Luis Suarez na piłkarskich boiskach dał się poznać jako postać kontrowersyjna, wielokrotnie zawieszany przez sądy sportowe za swoje nietypowe występki: dyskusje z sędziami, podejrzenia o rasizm czy wreszcie... ugryzienie rywala. Jako wielka fanka FC Barcelony i talentu Urugwajczyka z wielkim entuzjazmem sięgnęłam po autobiografię piłkarza. Futbolista odważnie i szczerze rozlicza się ze swojej przeszłości. Już pierwsze karty poświęca "starciu" z Giorgio Chiellinim podczas mundialu w 2014 roku i opisuje to wydarzenie ze skruchą, nie tłumaczy się zbytnio, a opowiada o terapii, na którą zaczął uczęszczać i pomocy ze strony rodziny. Oczywiście nie uciekł od skrytykowania absurdalnej kary od FIFA. Fani katalońskiego klubu, którzy liczą na nieco informacji z szatni FC Barcelony, mogą poczuć się zawiedzeni. Książka została napisana jeszcze przed transferem do Blaugrana, więc Suarez zaledwie wspomina o nowym etapie swojej kariery. Są za to relacje z Nacionalu, Groningen, Ajaxu i Liverpoolu, z naciskiem na ten ostatni klub. Jest historia pięknej miłości do żony Sofi, są komentarze dotyczące atmosfery panującej w szatni, pieniędzy i sławy w futbolu, agentów i działaczy klubowych. Nie mogę odeprzeć wrażenia, że Cruzando la linea powstała, by nieco "odkupić swoje winy" w oczach kibiców, by załagodzić medialnie wizerunek piłkarza. Mimo wszystko, nie mam mu tego za złe, ponieważ El Pistolero zrobił to w dobrym stylu, czas na lekturę upływa przyjemnie i bardzo szybko. Polecam wszystkim fanom futbolu i nie tylko. Nie jest to, często spotykany w pozycjach tego typu, opis kolejnych spotkań czy analiza taktyczna futbolu, ale porywająca inspirująca opowieść człowieka wywodzącego się z biedy, który dzięki własnemu uporowi, ciężkiej pracy i dużej wierze w siebie stał się jednym z najlepszych goleadorów swojej epoki.
Shafiqua - awatar Shafiqua
oceniła na 8 7 lat temu

Cytaty z książki Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda