Ronaldo. Obsesja doskonałości
Piłka nożna jest bodaj najpopularniejszym i najbardziej znanym sportem na świecie. To ten rodzaj zmagań drużynowych i zespołowych w sporcie, po części również osobniczych, i ten rodzaj wysiłku fizycznego, które mają prawo być wszędzie. A dlaczego? Dzieje się to od wielu, wielu lat, głównie za sprawą bezbrzeżnej, wszechobecnej kultury masowej: szybkiemu rozwojowi mass mediów, łatwemu i stosunkowo taniemu dostępowi do internetu, także za pośrednictwem iście prężnego, globalnego rozwoju gospodarczego. Nie ma to tamto, piłka nożna ,,wciśnie się” po prostu wszędzie. Czy to dzieciak z brazylijskich faweli, czy chłopak z blokowiska z warszawskiej Pragi, czy mieszkańcy wysoko położonego nepalskiego Katmandu, a także dzieci z afrykańskich wiosek kopiące stary, zużyty bukłak na wodę, zmieniony na piłkę, napompowany i owinięty taśmą, jako pamiątka po starym misjonarzu, który pierwszą piłkę i wiadomość o tym sporcie przyniósł do wioski kilka pokoleń temu. Nie ma znaczenia kto, kiedy, gdzie i czym tak naprawdę gra w piłkę nożną. Najważniejsze, aby wybrać i zaznaczyć pole gry, ustawić obszar prowizorycznych bramek, znaleźć zawodników do gry, no i piłkę, którą ludzie potrafią stworzyć prawie że z niczego: zlepić z kuli zwiniętej taśmy, garści śmieci etc. Na koniec zostaje tylko ustalić rozsądne zasady gry dla obu drużyn, a potem zacząć grać. Sprawa załatwiona, czyż nie? Duch rywalizacji w serca graczy od razu zostaje wtłoczony, nabierając odpowiedniego rytmu, tętna i smaku.Jak widać piłka nożna potrafi rodzić przyjaźnie, rozwiązywać spory, a także być zwykłą aktywnością, która da organizmowi nieco adrenaliny, przyjemnie zmęczy i poprawi nastrój.
Tak właśnie wygląda ta istotna, jednak drugorzędna i można rzec ,,fanowska”, od ,,kuchni kibica” postać jednej z najbardziej poważanych, mających multum wielbicieli i chyba największą ilość amatorów ją uprawiających na świecie, dziedziny zmagań sportowych. Dyscypliny, która ma w sobie element sympatii, towarzystwa, która – i nietrudno to stwierdzić - utkwiła w pamięci jej sympatyków, nie inaczej, miłośników piłki nożnej na całe pokolenia w przód. Jednak popularny football to z perspektywy profesjonalnego sportowca ciężka, wyczerpująca fizycznie praca, także element światowego dziedzictwa sportu zawodowego. To jedna z tych odmian sportu drużynowego, która na pierwszą myśl każdej osoby, która słyszy o piłce nożnej przychodzi określenie ,,profesjonalny, zawodowy sport”. Owszem piłkarze nożni w najlepszych, głównie ulokowanych w Europie, Ligach świata zarabiają naprawdę olbrzymie pieniądze. Są to miliony, często wśród najlepszych piłkarzy o niebotycznym poziomie umiejętności i doświadczenia nawet dziesiątki milionów złotych dolarów czy euro rocznie; dodajmy do tego kontrakty z producentami z branży przemysłu sportowego, a wystarczy rok gry takiego zawodnika, aby ,,ustawić” siebie i z dwa pokolenia swojej rodziny w przód, na całe życie. Pieniądze pieniędzmi, jednak aby osiągnąć tą odpowiednią wysokość kontraktu sportowego, aby grać w od średnich do najlepszych i najbardziej poważanych klubach piłkarskich, trzeba nie tylko próbować to osiągnąć, ale to zrobić: wyjść poza granice fizycznych i mentalnych możliwości organizmu. Osobiście spotkałem się z niezbyt przychylną opinią, że nie ma znaczenia, jak dobry i na jakim poziomie jest piłkarz, oraz w jakim gra zespole i w jak zaawansowanej lidze piłkarskiej, bo nie ma to tamto i tak się ,,nie namęczy, bo trochę pobiega po boisku, trochę przejdzie”, i na tym jego rola się kończy... A tłum ludzi, jemu i jego drużynie, wciąż ,,bezsensownie” kibicuje, chodząc na mecze i wydając na te zachcianki niemałe pieniądze. Nie chcę wejść w zbytnią krytykę takiego punktu widzenia, ani z drugiej strony go bronić. Najlepiej jest postawić się na miejscu człowieka, który musi sprostać wymaganiom kolegów z drużyny, kibiców na stadionie i przed telewizorami, wymaganiom trenera, sponsorów i rodziny. Dla profesjonalnego piłkarza każdy mecz to nie tylko wysiłek fizyczny, do którego przecież jest przygotowywany, pasja i coś, co buduje wewnętrznie jego samego. To również zawodowy obowiązek i masa presji atakującej zawodnika z każdej strony. Bo przecież każdy coś od ciebie chce, ale sam niewiele daje lub nie wie, jak wygląda sytuacja, której ty, profesjonalny zawodowy sportowiec, musisz sprostać. Dlatego choćby i taki oto reprezentant sportu: czy to piłkarz nożny, koszykarz, piłkarz ręczny, golfista – zarabiał miliony milionów, a dom miał niczym pałac ze złota, nosił przy tym najdroższe i najmodniejsze ubrania, i tak będę miał do takiej osoby olbrzymi, nie mający skali porównania, wręcz bezcenny, szacunek; przecież takiego majątku, statusu celebryty i gwiazdy sportu, nie osiąga się, nie robiąc nic. Żaden sponsor, żadna nie wiadomo jak ,,bogata” drużyna (obecnie najlepsze teamy piłkarskie, koszykarskie, czy z innych dyscyplin sportowych funkcjonują jak wielomilionowe, niekiedy miliardowe korporacje), ,,nie rozdaje” milionów w danej walucie od niechcenia i za darmo. Jak to w życiu bywa ,,coś za coś”; sport to talent, ciężka praca i żelazna psychika, a przyjemności muszą poczekać, przyjdą wraz z rezultatami. Pomyślmy, zastanówmy się, potem dopiero wyrażajmy swoje zdanie. Bo tak naprawdę być powinno, nie tylko w sporcie, ale i w życiu. Zawiść, zazdrość i pycha, najszybciej potrafią zniszczyć , psychicznie rozczłonkować stałość człowieka.
Cały mój powyższy wywód nie jest bez znaczenia, stanowi część recenzji tudzież przedłużonej opinii odnośnie pewnej dość znanej, w niektórych kręgach uważanej za nieco o kontrowersyjnej linii charakteru, osobistości świata sportu, jednej z żywych legend, prawdziwych bogów sportu zstępujących z niebios i żyjących pośród zwykłych śmiertelników. Mistrzem rzemiosła sportu w dziedzinie piłki nożnej, o którym mowa - perfekcjonistą w najczystszej postaci, który przez swoją ciężką pracą sięga dużo dalej, poza krawędź marzeń, jest Cristiano Ronaldo, obecnie reprezentant Juventusu Turyn, kiedyś piłkarz Manchesteru United, niedawno wielki gracz Realu Madryt. O Ronaldo, w swej publikacji dość dokładnie, z uwzględnieniem drogi życiowej piłkarza, także sportowej – od przeciętniaka do mistrza w swej dziedzinie opowiada nam Luca Caioli. W biografii z elementami wstawki dziennikarskiego reportażu, Caioli uwypuklił nam cały ocean informacji potrzebnych miłośnikom ikonicznych postaci sportu i fanom piłki nożnej, o Cristiano, portugalskim magiku piłki. Informacji, które powinniśmy znać, aby móc dopiero wyrazić swoje przekonania i jak najbardziej obiektywne zdanie o jego osobie. Mimo iż ów autor, dziennikarz sportowy z doświadczeniem, na łamach niniejszej publikacji zdaje się nie przejawiać oznak bycia wybitnym pisarzem, płynnie, składnie i wyraziście przekazującym treść swej pracy – bo trochę tej szarpaniny językowej było, i nie jest to wina tłumaczenia i korekcji polskiego wydawcy – to jednak "Obsesja doskonałości" okazała się tą jedną z najlepszych biografii tudzież opracowań do 2012-13 roku (w szczególności od nowego millenium aż do daty wydania dzieła Caioli), jakie się ukazały, na temat życia sportowego i prywatnego danego zawodowego, znanego na płaszczyźnie dziedziny sportu, mediów i popkultury w ogóle, sportowca, obalając nieco z tych informacji, z drugiej strony wiele spośród nich potwierdzając. Da się zaakceptować, zrozumieć to, że Caioli nie jest jakimś dziennikarskim celebrytą czy Bogiem, że nie miał on dostępu do wszystkich, tych ,,naj” z najbardziej tajemniczych materiałów, opisów, wywiadów: tych zza kulis wśród kulis kariery piłkarskiej Ronaldo, także tych z dziejów jego życia: od małego do etapu zakończenia prac nad biografią ,,CR7’’. Mimo to "Obsesji doskonałości" czegoś brakowało, np. wytłuszczenia podejścia Ronaldo do samego fizycznego aspektu treningu, analizy fizjologii Cristiano: parametrów pojemności płuc czy pracy serca wraz z konfrontowaniem tego w stosunku do innych sportowców z multum dyscyplin sportowych. Jednak ta opinia wynika być może z tego, iż od 2012 roku - data wydania książki w Polsce - do chwili obecnej Anno Domini 2020, Portugalczyk, co zaskakujące, dopiero odniósł te największe sukcesy w swej karierze piłkarza: zdobędzie jeszcze 4 razy Złotą Piłkę, również 4-krotnie wraz z Realem Madryt wygra Ligę Mistrzów, w tym trzy razy z rzędu w obszarze czasowym 2016-2018, również zdobędzie mistrzostwo Europy z Portugalią. Patrzenie przez tego rodzaju wszechpotężny, obrodzony niczym nieskończonym pasmem sukcesów, punkt widzenia dokonań sportowych ,,CR7", na to jak Luca Caioli stworzył i obudował w treść swoją książkę, zabiera publikacji trochę z jej stylu, z tej pisanej jej ,,doskonałości”.
Niniejsza biografia Cristiano Ronaldo, to solidny wykład o jego mentalności, życiu prywatnym i sportowym, przywarach i zaletach, jako jednego z najlepszych sportowców w dziejach cywilizacji i kultury sportu, w tym jej zawodowego oblicza. Będąc wyczynowym sportowcem, ale nie profesjonalnym – nie pobierającym za to pieniędzy – przykładając się do swej pasji długodystansowego biegania i pływania z niewielkimi sukcesami na polu krajowym, tak że pasja ta przekłada się u mnie do formy zaangażowania w ciężką fizyczną pracę, po wchłonięciu publikacji Caioli, opisującej to kim jest, jaki jest i dlaczego jest Cristiano Ronaldo, zaczynam wyrażać do portugalskiego gwiazdy footballu jeszcze większy szacunek niż było to przedtem, mimo iż "Obsesja doskonałości" nie ukazała ostatnich 7 lat zawodowego i prywatnego życia piłkarza. Ronaldo, jak on sam, nie patyczkuje się pośród innych sportowców i mediów, otwarcie mówiąc, iż ,,zawsze trzeba wyznaczać sobie cel (…)Akceptuję niewielkie zniżki formy, ale nie spadki”. Tak, Cristiano jest multi-obsesyjnym perfekcjonistą, wręcz przesadnym, ale w tym tkwi jego naturalność i geniusz przekładające się na mistrzowski poziom osiągnięty w sporcie. Jego zachowanie i mentalność, o których sam wspomina ukształtowały jego fizjologię, stosunek do sportu, jako do sportu - bo pieniądze pójdą na drugi plan - a także do stylu, techniki i specyficznego stosunku do własnego ciała. Gdyby nie ,,obsesje doskonałości’’, których listę otwierała fiksacja na punkcie perfekcyjnego utrzymywania kondycji fizycznej i masy mięśniowej, a kończyło nazwisko Leo Messiego, które na zawsze utkwi mu w głowie, Ronaldo by nie istniał; sam Cristiano zresztą twierdził, że gdyby nie to kim jest wewnętrznie, co doprowadziło go do stania na czele piłkarskiego świata, byłby jakimś pracownikiem fizycznym, nauczycielem w-fu, a może lekarzem.
Dziennikarsko-reportażowo-sportowe dzieło Caioli, to wspaniała historia skromnego portugalskiego chłopaka, urodzonego 5 lutego 1985 roku w Funchal. Człowieka, który jako sportowiec nigdy nie zapomniał o rodzinie, znajomych, potrzebujących, który zawsze potrafi docenić innych atletów, i który jako przepełniony miłością do footballu młodziak potrafił grać na prowizorycznej piłce skleconej ze zwiniętych skarpetek, gdy sytuacja materialna czy inne okoliczności nie pozwalały na nic więcej.
Opinia
Jakby powiedział David Goggins: ,,Jeśli robisz to, czego naprawdę nienawidzisz robić, po drugiej stronie czeka na ciebie wielkość" - tak, w tym p********m życiu nic nie jest łatwe, a żyjemy w przeświadczeniu, że istnieją ,,plusy dodatnie i plusy ujemne”. Ale… i tu w tym ,,plusowaniu" pojawia się pewien ,,myk”: otóż każdą kłodę rzuconą pod nogi można pokonać, bo wystarczy że uwierzysz w siebie, że to a to zrobisz, a potrzebna myśl zakiełkuje w twojej głowie z mega wielką dozą optymizmu. Wtedy pojawia się w twojej świadomości celu istnienia taki właśnie początek, to cholernie istotne ,,coś” istotne do zrobienia swego rodzaju życiowego ,,przełamania”. Podświadomie Twoje ,,Ja" wie, że ,,to coś", co jest dla Ciebie celem, czy też drogą życia... staje się realne, a to samo w sobie daje Ci +100000000 punktów i jeszcze więcej do Twojej egzystencji, do życiodajne energii ,,Ki".
To właśnie słynny Cristiano Ronaldo - obserwując jego karierę piłkarską od kilkunastu lat, staram się kierować właśnie tego rodzaju, jak w wyżej napomkniętym wstępie do recenzji pewnej publikacji związanej z tym sportowcem, myśleniem - mimo iż na pierwszy rzut oka kompletnie tego nie widać, a kamery starające się wchodzić do życia prywatnego Portugalczyka, liczni namolni dziennikarze i ,,brukowco-szmatławce”, nigdy nie pokażą jak tak naprawdę zdeterminowaną i piekielnie skuteczną w tym, jak podąża się tropem narracji sportowo-samorealizacyjnej swej osoby w otaczającej nas, tym bardziej jego (w końcu sport zawodowy to nie przelewki!) w dość nierównej rzeczywistości... CR7 okazuje się być osobą! I co ciekawe w tej skuteczności i sportowej wielkości ,,7-mki” najciekawsze, co samo w sobie nie mieści się w głowie, jest to, iż nie inaczej: 5 lutego 2025 r. ,,boskie objawienie portugalskiej piłki nożnej”, bo takie określenie za to, co popularne zwany w Polsce ,,Kryśka” dał globalnej piłkarskiej myśli ludzkiej, mu się po prostu należy, obchodziło… i tu uwaga: swoje 40 urodziny. Można by rzec, że Cristiano jest jednym wielkim fizycznym paradoksem: on chyba nigdy się nie zestarzeje: definiuje go specyficzna ,,narcystyczna” wiara we własną wielkość, na dość dziwnej sądzę zasadzie pokroju ,,Yes, I can!”, co samo w sobie na pewno stanowi podstawę samorealizacji Ronaldo, a to jak wiemy w jego przypadku poczyniło nie lada cuda, oj nie lada! I jeszcze jedno: osobę Cristiano może charakteryzować w aspekcie sportowej potęgi fizycznej i dążenia do perfekcji i przesuwania granic w swojej dziedzinie, choć to moje prywatne zdanie, jedna wydatna sentencja, wyjęta wprost z ust starożytnego mędrca: ,Jeśli możesz to możesz, a jeśli nie możesz to nie możesz i tyle… więc sobie wybierz”. Tak smakuje właśnie ogrom, choć u obserwatorów z boku może się to wydawać zabawne, egoistyczne, narwańcze (w końcu znamy charakter Ronaldo, choćby i częściowo z tego, co pokazywał nam w swoich reakcjach i zachowaniach na boisku i poza nim): pokładów silnej woli ,,Kryśki”, które pomagają mu dominować wśród innych sportowców i przedłużać to dane chyba mu tylko niesamowite pragnienie bycia najlepszym.
Czy to w Manchesterze United, czy Realu Madryt, a nawet w Juventusie i w końcu w saudyjskim Al-Nassr – zawsze podczas swojej ponad 20-letniej kariery piłkarskiej, Ronaldo wychodził w realizacji profesjonalnego sportowca daleko poza zakres pojęcia i idei ,,genialnego perfekcjonisty”. Można się zadumać, wznosić ,,ochy i achy" ku jego czci, ale prawda jest taka, że: w nim po prostu płynie, jakby naturalny życiowy prąd, od urodzenia aż do 40-tki na karku: owy niezmienny od lat dryg pracusia ponad miarę; zresztą sam ,,Kryśka” powiedział niegdyś, że ,,talent bez ciężkiej pracy jest niczym”. To taki uparciuch, który stara się zawsze dominować; bez końca można więc powtarzać, iż w jego żyłach wciąż i wciąż... i wciąż do potęgi entej płynie ta młodzieńcza pełna esencji idealizmu i perfekcjonizmu, także wigoru godnego olimpijskich Bogów… nadludzka i nieludzko potężna sportowa krew. Same osiągi Cristiano – jego niebywały talent do piłki nożnej, który jest jedynie procentem nazwijmy to ,,zasłużonej chwały ku CR7”, który nadkłada w reszcie ciężka praca, mimo ,,40 lat minęło, jak jeden dzień”, w jego przypadku… to chyba nigdy się nie skończy. CR7 inspiruje pokolenia sportowców, bo nie tylko jego dokonania niosą się echem w kierunku rzeszy młodych piłkarzy: obywatela wietrznej Madery, a właściwie Funchal, podziwia świat całego sportu. Tak, dla wielu początkujących atletów, ów ,,Adonis i Herkules w jednym ciele” staje się modelem idealnego sportowca, który dla swojej dyscypliny poświęci się bezgranicznie; to tytan pracy: piłkarski wiking o delikatniej i przykładnej urodzie - tak, czyż nie brzmi to sprzecznie? Jakby dwa inne charaktery i natura w jednym ludzkim ciele? U ,,Kryśki” tak to właśnie wygląda. Bo Ronaldo w gronie piłkarskim przez poważane postaci tego środowiska, uważany jest… cóż, za marudę, malkontenta i płaczka, a z drugiej strony przez podobną ilość czy to sportowców czy fanów jest paradoksalnie, ponad miarę wielbiony. I jak tu nie interesować się znacząco fenomenem Portugalczyka? No chyba Panie i Panowie... tego się nie da nie robić. Ronaldo przyciąga jak magnes!
Tak, z prywatnej, osobniczej perspektywy sport to dla fakt przełamywania własnych barier, wyjście daleko poza nie; to ustanawianie sobie konkretnych celów: konkretnego wyniku, wystartowania w danych zawodach czy dążenie do perfekcji fizycznej i psychicznej w wybranych przez siebie kategoriach. Sport równa się wysiłek: zarówno mentalny i fizyczny. To taka ciągła i ciągła… i jeszcze raz ciągła praca nad sobą, ciągła refleksja, zmiana i adaptacja - i w tym tkwi jego piękno. Osoba Ronaldo między innymi – choć nie jest to jedyny sportowiec, którym się w taki sposób inspiruję – wpłynęła u mnie na rozwój takiego właśnie sportowo-perfecjonistycznego toku rozumowania i wybrania drogi, którą chce się iść przez życie. ,,7-mka” jest jedną z najważniejszych ikon światowego sportu, którymi inspiruję się bezgranicznie, zachowując przy tym ,,nieobsesyjne” granice takiego zdroworozsądkowego podziwu i uwielbienia. I czasami się zastanawiam, co sprawiło, że Cristiano stał się tym, kim jest obecnie, jako człowiek, który nieustannie się rozwija, pracuje nad sobą, wykuwa kolejne stopnie doskonałego perfekcjonizmu w sporcie, ba!, nie tylko, bo w każdej dziedzinie życia, na której mu zależy, w każdej chwili i w każdym momencie, gdy uważa że zajdzie ku temu potrzeba. Tego typu rozważania, sama osoba CR7, jego poruszająca historia młodzieńczych lat, to wszystko sprawiło, że po raz kolejny sięgnąłem po jego biografię, tym razem trzecią z kolei po pracach takich jak: ,,Cristiano Ronaldo. Biografia” G. Balague, ,,Ronaldo. Obsesja doskonałości” L. Caioli. Tą obecnie czytaną i niniejszym recenzowaną okazała się publikacja o dość podobnym co poprzednie tytule: ,,Cristiano Ronaldo. Perfekcyjna gwiazda” autorstwa Santiago Siguero. Co istotne biografia ta została wydana w 2015 roku, w okresie, gdy nasza ,,Kryśka” miała przed sobą jeszcze sporo sukcesów i tytułów na koncie, a w Realu Madryt ,,3 sezony do odhaczenia”. Nie jest więc to ten ,,cudowny cosik" w charakterze idealnej biografii: od 2015 roku do dnia dzisiejszego Cristiano miał przed sobą, i wciąż ma, 10 lat gry, dziesiątki trafionych goli, wyróżnień i całą, całą resztę tego z czego Ronaldo jest znany po dziś dzień: elementów cudownego perfekcjonizmu.
Około 230 stron, wydane w Polsce przez ,,Wydawnictwo RM” - trudno przejść obojętnie, obok tego biograficznego specyfiku: nie ma takiej siły, aby tej lekkiej, choć obfitej w fakty i ciekawe inspirujące historie o Ronaldo, pozycji... po prostu nie przeczytać! Choć nie jest to – jak wspomniałem wyżej – najpełniejsza forma biografii Portugalczyka, to i tak udowadnia ona, chyba ponad, grubo ponad wszystko, iż Cristiano, a tak właściwie Cristiano Ronaldo dos Santos Aveiro, mimo upływu lat i powoli postępującego, nawet i u niego zegara biologicznego, wciąż jest jednym z najlepszych, najbardziej zapracowanych sportowców na świecie, stawiając wciąż i wciąż kolejne kamienie węgielne pod budowę swojego (zasłużonego) kultu, tego aspektu bycia idolem dla rzeszy młodych atletów, pod rozwój samej kultury i idei sportu. W swej pracy Siguero odpowiada na dręczące każdego fana Ronaldo pytanie, na tyle na ile daje mu możliwość ,,zaglądnięcia” do takich danych, wywiadów: czy rzeczywiście jest to numer 1 w piłce nożnej jak i w sporcie na świecie? Czy to piłkarz doskonały w ujęciu indywidualnym, ów ,,GOAT” – Greatest Of All Time? Czy Ronaldo jest w jakiś sposób unikatowy w stosunku do równie ciężko pracującej reszty sportowców? I to tych wielkich, osiągających olimpijskie szczyty i sławę? Nie zdradzając treści książki oraz swego rodzaju ,,rozwikłania zagadki geniuszu" CR7, dodam jedynie, że autor robi to po prostu dobrze: ani nie namolnie, ani chałturniczo, ani nie zbyt ,,landrynkowo i różowo”. Daje nam takowe odpowiedzi na pytanie, daje te fakty, którym to pozwala wybrzmieć, układając je w odpowiedni sposób. Przedstawia Ronaldo w normalnym jako zwykłego człowieka oraz genialnego sportowca świetle. No ale zaraz... czy czegoś tu zabrakło?
,,Cristiano Ronaldo to Futbol, Futbol to Cristiano”, tak jednym z cytatów, które użył autor w ,,Perfekcyjnej gwieździe”, posiłkując się wywiadami z wieloma sportowcami z klubów, w których Ronaldo grał do 2015 roku oraz z osobami ze środowiska Cristiano i w ogóle sportu zawodowego, można podsumować to jak Siguero widzi postać Portugalczyka w świetle współczesnej profesjonalnej piłki nożnej oraz na tle innych sportowców, oraz to jak rozumie go jako zwykłego, nie bojącego się wyzwań, prawdy, cholernie szczerego człowieka, który nieraz tęskni za spokojnym i statecznym życiem na urokliwej, okrytej całunem ,,wiecznej wiosny” Maderze. Tak również słowa te opisują to, czym – akurat z mojej prywatnej perspektywy – jest ta biografia i jak powinno się ją rozumieć: jak rozumieć tego wciąż genialnego ,,Kryśkę". Nie zabrakło w niej niczego, jak na skondensowany i prosty, ale nie pozbawiony faktów, sposób pisania, zważywszy na objętość książki szacowaną na około (w polskim wydaniu) 215 stron bez przypisów, przystało; zważywszy na to, że pracę Siguero wydano w 2015 roku – nie inaczej, to dobra dekada lat temu, a przez te cholernie szybko przelatujące na naszej osi czasu życia 10 lat CR7 osiągnął tyle, że sam Siguero by chyba tego nie przypuszczał. W pewnych rozdziałach książki, zwłaszcza na początku i przy ostatnich kilkunastu stronach, w podsumowaniu, jej treści, czyli ona sama może ,,trącić" subiektywnością, jakby mimo sporej dawki obiektywizmu i tak autor z lekka na siłę chciał nas przekonać do swojego jeszcze bardziej specyficznego zdania, myśli i refleksji na temat Cristiano.
Zarówno z mojej prywatnej, jako sportowca amatora, wyczynowca, oraz jako geeka sportu w ogóle strony, oraz z punktu widzenia tego, co o Ronaldo ,,sądzi” zawartość książki, cudowne dziecko Funchal i portugalskiej piłkarskiej myśli sportowej opisuje również następująca myśl: ,,mamy do czynienia z atletą, który nie kryje się z tym kim jest, ze swoim pragnieniami i celami. To człowiek i sportowiec, który nikogo nie chce oszukiwać, ba!, chce być jak najbardziej przejrzysty i widoczny na tle innych. Stąd te jego słynne ,,płaczkowanie”, liczne dziwne frustracje w trakcie i poza meczami piłki nożnej. Ronaldo się tego nie wstydzi, nie lubi półprawd i kłamstw. To indywidualista, który musi być najlepszy na świecie, aby jego drużyna odnosiła sukcesy”. I cieszę się, jestem wręcz dumny, że miałem przyjemność przeczytać tak płynną i świetnie opracowaną do 2015 roku kariery Ronaldo pozycję, książkę o jednym z największych sportowców w dziejach.
Jakby powiedział David Goggins: ,,Jeśli robisz to, czego naprawdę nienawidzisz robić, po drugiej stronie czeka na ciebie wielkość" - tak, w tym p********m życiu nic nie jest łatwe, a żyjemy w przeświadczeniu, że istnieją ,,plusy dodatnie i plusy ujemne”. Ale… i tu w tym ,,plusowaniu" pojawia się pewien ,,myk”: otóż każdą kłodę rzuconą pod nogi można pokonać, bo wystarczy że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to