rozwiń zwiń

Ciuciubabka

Okładka książki Ciuciubabka
Faye Kellerman Wydawnictwo: HarperCollins Polska Cykl: Peter Decker i Rina Lazarus (tom 18) kryminał, sensacja, thriller
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Peter Decker i Rina Lazarus (tom 18)
Tytuł oryginału:
Blindman’s Bluff
Data wydania:
2015-09-23
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-23
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327614049
Tłumacz:
Piotr Grzegorzewski
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciuciubabka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ciuciubabka



książek na półce przeczytane 10542 napisanych opinii 4490

Oceny książki Ciuciubabka

Średnia ocen
6,0 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
486
41

Na półkach:

Książka, która jest o wiele ciekawsza, niż opis na okladce. Szybka akcja, ciekawy główny bohater i jego żona. Podoba mi się postac niewidomego świadka, która do końca zaskakuje. Opowieść o chciwości, z pokazanym światem ubogiej latynoskiej społeczności i wszechogarniającej przemocy gangów. Szybko przeczytane.

Książka, która jest o wiele ciekawsza, niż opis na okladce. Szybka akcja, ciekawy główny bohater i jego żona. Podoba mi się postac niewidomego świadka, która do końca zaskakuje. Opowieść o chciwości, z pokazanym światem ubogiej latynoskiej społeczności i wszechogarniającej przemocy gangów. Szybko przeczytane.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

131 użytkowników ma tytuł Ciuciubabka na półkach głównych
  • 71
  • 60
29 użytkowników ma tytuł Ciuciubabka na półkach dodatkowych
  • 18
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pętla Faye Kellerman
Pętla
Faye Kellerman
Faye Kellerman nakreśliła „Pętlę” w oparciu o powszechnie znany schemat: zbrodnia motywuje śledczych do działania, którego konsekwencją jest odkrycie prawdy oraz ukaranie winnego. I na tym właściwie mogłabym zakończyć swój wywód, gdyby nie fakt, że historia tylko na pierwszy rzut oka zdaje się być taką, jakich wiele. O tym przekona się także przydzielony do rozwiązania zagadki związanej ze śmiercią młodej denatki, Peter Decker – sześćdziesięcioletni porucznik z trzydziestoletnim stażem pracy, bowiem pewnego dnia w jego szczęśliwe życie ponownie wkracza dawna znajoma, Terry McLaughlin, prosząc, by był świadkiem rozmowy z mężem, ponieważ obawia się jego reakcji. Zważywszy na to, że ma do czynienia z seryjnym mordercą, lęk jest w pełni uzasadniony. Mimo zachowania najwyższych środków ostrożności, kilka godzin później kobieta znika bez śladu, zostawiając na pastwę losu zdezorientowanego, nastoletniego syna, który w przyszłości ma szansę zostać wielkim pianistą, ale puki co, jego teraźniejszość maluje się w czarnych barwach. Wszystko to pozwala wysnuć wniosek, że pisarka prowadzi akcję dwutorowo. Przystępnym w odbiorze językiem opowiada historię, która choć nieoryginalna, momentami intryguje czytelnika odkrywającego wraz z detektywami nowe, zapętlone tropy przybliżające do czarnej zasłony przeszłości, której zerwanie rzuca nowe światło na niewyjaśnioną dotąd serię zgonów młodych kobiet. Mimo to wciąż nie wiadomo, kto odpowiada za śmierć Adrianny i Crystal. Autorka, z właściwym sobie wyczuciem, rzuca podejrzenia na nowe osoby. Czy mordercą jest ktoś z najbliższego otoczenia, a może winnego należy szukać zupełnie gdzie indziej, na przykład w Las Vegas? No i gdzie jest Terry? Żyje, czy podzieliła los zaprzyjaźnionych dziewczyn? Niczego nie można być pewnym, gdy ślady prowadzą do Indii, a mąż – seryjny zabójca, cieszy się wolnością. „Tyle zbrodni, tak mało czasu”. Nie zwlekajcie więc i odkryjcie mroczne tajemnice Miasta Aniołów, po którym z podniesionym czołem chadzają czarci mordercy. Cała opinia na stronie: http://www.pieninyinfo.pl/kultura/petla-faye-kellerman-w-recenzji-iwony-niezgody-4779
Iwona Niezgoda - awatar Iwona Niezgoda
oceniła na 7 10 lat temu
Psychopata John Lutz
Psychopata
John Lutz
"Psychopata" to 8. część serii o detektywie Franku Quinnie, który tropi seryjnych morderców, nękających mieszkanki Nowego Jorku. Jak wszystkie tomy tego cyklu, tak i ta stanowi świetną dawkę kryminału w stylu Lutza: wyraziste postaci, tajemnicza historia mordercy, tragedia bezbronnych ofiar, szybka akcja, szczypta sarkastycznego humoru i wciągający wyścig detektywa z zabójcą. "Psychopata" jednak posiada również znaczące wady, które powodują, że cała fabuła traci dużo na wiarygodności: mianowicie opisany morderca wybiera swe ofiary według alfabetu i "zupełnym przypadkiem" za każdym razem trafia na swej drodze na następną kobietę, która akurat nosi imię zaczynające się na kolejną literę alfabetu, a do tego jest także singielką, szukającą jednonocnej przygody, i ma urodę idealnie pasującą do typu pożądanego przez zabójcę. Jak widać, Lutz bardzo swojemu mordercy ułatwił zadanie, eliminując z tej historii wszelką dozę prawdopodobieństwa - nie wspominając o badaniach kryminalistycznych, które niby nic a nic nie pomagają w śledztwie, gdyż zabójca oczywiście za każdym razem na miejscu zbrodni nie zostawia najmniejszego śladu, co w rzeczywistości raczej nie byłoby możliwe, do czego skutecznie przekonała mnie seria o Lincolnie Rhymie autorstwa Jeffery'ego Deavera. Z drugiej strony ta nierzeczywistość całej historii niesie pewne pocieszenie, bo dzięki temu ma się wrażenie, że nie wydarzyłaby się w prawdziwym życiu, a więc można żywić nadzieję, że tym złym nie zawsze wcale wszystko udaje się tak łatwo, a ofiary mogą zostać ocalone. Ja w każdym razie przy "Psychopacie" bawiłam się doskonale, tym bardziej, że uwielbiam ironiczne poczucie humoru Lutza i jego błyskotliwe dialogi, nadające książce miejscami charakteru czarnej komedii.
Anksunamun - awatar Anksunamun
ocenił na 7 6 lat temu
Scenariusz mordercy James Patterson
Scenariusz mordercy
James Patterson Marshall Karp
Dorwane gdzieś na wyprzedaży ,,wszystko po 5 złote". Czy było warto? Spoko guilty pleasure, choć często bardziej irytujące niż zabawne. Ale ma ten jeden plus, że chyba nie traktuje się w pełni poważnie... Ktoś morduje sławne osobistości ze świata show biznesu. Specjalna jednostka nowojorskiej policji (która zajmuje się chronieniem dup grubych ryb) podejmuje śledztwo. I serio nie ma tu większych plot twistów, bo nawet morderca morduje, bo ma kuku na muniu. Po prostu jest nieobliczalnym wariatem - tyle. Odrzuconym przez show biznes, ale nikt tam nie próbuje dobudowywać do jego motywu jakiejś głębszej historii. Podobnie z głównymi bohaterami - główną cechą Zacha jest to, że podkochuje się w superpolicjantce seksbombie, która to zostaje jego partnerką. A ta seksbomba Kylie potrafi być tak irytująca... Idealny przykład ,,co to nie ja". Nie rzuciłam książki w piździec, bo z czasem zaczęło to wszystko nabierać potencjału. Zach poza ślinieniem się do partnerki to w sumie całkiem zabawny i sympatyczny facet. Kylie przestaje być najlepsza i najwspanialsza we wszystkim i wiele z jej działań jest podyktowanych potrzebą, a nie chęcią pokazania facetom gdzie ich miejsce. Nie nazwałbym tego łamaniem schematów, ale na pewno rozsądnym prowadzeniem postaci. Niektóre fragmenty potrafiły rozbawić , a nawet raz czy dwa podtrzymać trochę w napięciu. Jeśli nie masz większych oczekiwań i chcesz jakieś lekkie czytadło okołokryminałothrillerowe - Scenariusz Mordercy to dobry wybór. Głupkowate toto, ale lekkie i czyta się łatwo.
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na 6 1 rok temu
Bez wahania Gregg Hurwitz
Bez wahania
Gregg Hurwitz
Nate Overbay się szarpie. Tak, tak właśnie można by streścić fabułę tej książki, w każdym zaś razie to, co zostaje czytelnikowi w pamięci po odłożeniu jej na półkę. To aż zaskakujące, jak jednostajny obraz tego, co się dzieje na kartach „Bez Wahania” pozostaje nam w głowach: jest facet, zostaje postawiony w trudnej, traumatycznej wręcz sytuacji (o kryminalno-sensacyjnym podłożu, żeby nie było) i usiłuje coś z tym zrobić. I tyle. To zaskoczenie, o którym pisałem jest tym wyraźniejsze, że w trakcie akcji książki jego sytuacja przeobraża się nawet w taki bardzo wyraźny sposób, np. dwukrotnie zmienia on miejsce w którym zamieszkuje. Ale my po prostu jakoś tak tego nie odczuwamy, dla nas to jest jedna, długa szarpanina, jeden długi, powtórzmy to, jednostajny, opis starań faceta, usiłującego się jakoś wyplątać z kłopotów, w które się wcześniej wpakował. I ofiarą tej jednoznaczności jest tu naprawdę spora liczba rzeczy. Pierwszy przykład z brzegu – poparzcie ile razy mamy w powieści scenę nastawioną na to, by trzymać nas w napięciu, by serduszka zaczęły nam szybciej pikać? Sześć, siedem? Ta w banku, z przekrzywionym obrazem, potem jej kontynuacja, ta w magazynie, momenty, w których główny bohater usiłuje się dostać do jakiegoś zamkniętego (w tym, czy w innym tego słowa znaczeniu) budynku, także co najmniej jedna sekwencja zrobiona z punktu widzenia powieściowych złoli (tak, ta, w której ich samochód podjeżdża pod… :) ). Widać, że pisarz naprawdę bardzo starał się je takimi – sprawiającymi, że czytelnik wstrzyma oddech czekając na rozwiązanie danej sytuacji – napisać i każda z nich na serio ma wielki potencjał, by taką być. A ile rzeczywiście tak na nas działa? W moim wypadku cała jedna naprawdę mocniej przykuła uwagę. I dla jasności: ja nie twierdzę, że Hurwitz jest mało zdolnym pisarzem, czy że się do tego tekstu nie przyłożył. Po prostu ta jednostajność szarpaniny tak bardzo grała przeciwko temu, że to chyba po prostu nie miało prawa zadziałać tak, jak zaplanował to sobie autor. Dodajmy w tym miejscu, że najbardziej w tym wszystkim zaginęła scena, w której jedna z bohaterek decyduje się na pewien dramatyczny krok w swoim życiu. To powinno nas ruszyć. Pod każdym względem, z wielu powodów, no, choćby ze względu na to, co wcześniej planował nasz protagonista. A jesteśmy całkowicie obok tego. Może po trosze dlatego, że ta jej decyzja była mimo wszystko zbyt nagła, ale nie tylko, moim zdaniem stało się tak w pierwszym rzędzie przez opisywany wyżej ogólny charakter powieści. Co się natomiast udało, to powieściowe przeciwstawienie dwóch sił: ukraińskiej bezwzględnej mafii i tradycyjnej, amerykańskiej rodziny. Zrobione dyskretnie, bez epatowania, ale tak, że ja naprawdę to kupuję. Nate odbudowuje swoje relacje z najbliższymi i czerpie z nich siłę, jego nemezis czerpie swoją z faktu… bycia szefem zorganizowanej grupy przestępczej, nigdzie nie jest wprost powiedziane, że mamy to traktować jako lustrzane odbicia tej samej sytuacji, ale jak najbardziej w to wchodzimy. I naprawdę widzimy tę apoteozę więzi rodzinnych, nijak nam ona nie przeszkadza, choć przecież w takich wypadkach naprawdę łatwo o przesłodzenie. Nawet ten końcowy, niezbyt mądry, wzięty chyba z filmów ze Stevenem Segalem, motyw z Aniołem Śmierci (i ta dwa słowa padają w tekście powieści!) mniej przez to razi swoją komiksowością :) W ogóle to w tym kontekście ciekawe jest, że zaczynając lekturę miałem silne wrażenie, że Hurwitz tak naprawdę chciał napisać obyczajówkę, a wszystkie te mocniejsze momenty (które wchodzą przecież nader szybko) są tu na doczepkę i ze względów komercyjnych. Jeśli tak, to per saldo osiągnął swoje :) Jest to wszystko jakoś tam wymyślone, motyw z listą i jej znaczeniem głupi nie jest, mamy śledztwo prowadzone przez głównego bohatera, kojarzenie faktów, za to wszystko aż 6/10. Tylko dlaczego po wszystkim mamy w głowach wyłącznie tę szarpaninę? Kurde, przecież to nawet nie jest tak, że Nate zostaje w to wszystko wplątany na samiuśkim początku powieści, wcześniej mamy ładnych kilka innych rzeczy. A mimo to pamiętamy, serio, prawie wyłącznie ją.
Bartlox - awatar Bartlox
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Ciuciubabka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ciuciubabka