Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie
Pierwsza książka o kolonialnych aspiracjach Polski. „Bzik kolonialny” to nowy reportaż znakomitego historyka, który odkrywa przed nami zapomniany, wstydliwy wycinek dziejów Polski.
Kiedy jesienią 1934 r. minister Józef Beck podejmował na raucie delegację rządu Liberii, goście, którzy przybyli do Warszawy z przyjacielską wizytą, nie podejrzewali, że na biurko ich gospodarza trafił właśnie plan „opanowania całkowitej władzy w Liberii z zachowaniem formalnej suwerenności tego kraju”. W razie potrzeby zbrojnie. Brawurowa w zamyśle akcja liberyjska była jednym z epizodów polskiej międzywojennej „przygody” z kolonializmem, o której opowiada książka Bzik kolonialny – historii zapomnianej dziś, wstydliwej, niekiedy awanturniczej, często groteskowej. Dzięki koloniom, które się nam, jak zapewniano, jako mocarstwu, po prostu należały, Polska miała wydobyć się z biedy i zacofania. W rzeczywistości polskie ambicje to przykład zbiorowej iluzji, całkowitego braku realizmu oraz potęgi propagandy. A także dowód, że wkrótce po odzyskaniu niepodległości niemała część Polaków wyżej stawiała korzyści z panowania nad zamorskimi ziemiami i ludami niż dawną romantyczną dewizę „za wolność naszą i waszą”.
Kup Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie
Polskie sny o koloniach
„Wprost prosiło się, by dostęp do morza zagospodarować z większym jeszcze pożytkiem i w ślad za polityką morską obmyślić i wcielić w życie politykę zamorską, czyli w praktyce tak naprawdę kolonialną”.
Wiemy z historii, że wiele państw europejskich posiadało zamorskie kolonie. Tak naprawdę to czyniło z nich imperia. Wystarczy wymienić choćby Wielką Brytanię, Francję czy Hiszpanię. Kolonie dostarczały wielu surowców i bogactw naturalnych, były także rynkiem zbytu dla krajów macierzystych. Osobnym zagadnieniem jest sposób eksploatacji kolonii i ich mieszkańców, który często był bardzo brutalny i nastawiony wyłącznie na zysk.
Z lekcji historii wiemy także, że Polska takich kolonii nie miała. Czy znaczy to jednak, że nigdy ich nie pragnęła? Z perspektywy czasu wydawać się może, że polskie marzenia o własnych koloniach brzmią absurdalnie. Jeśli jednak zajrzymy do źródeł, to okaże się, że wiele osób w II RP o koloniach myślało jak najbardziej na poważnie. Przekonujemy się o tym, sięgając po bardzo ciekawą książkę pod tytułem „Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa W.A.B., a jej autorem jest Grzegorz Łyś, dziennikarz i reporter.
Jeśli miałbym określić recenzowaną publikację jednym słowem, to napisałbym po prostu: ciekawa. W istocie jest to bowiem bardzo ciekawa książka, napisana przy tym barwnym językiem, z reporterskim zacięciem. Autor pisze z wielką dbałością o źródła, jednak pozwala sobie na dystans i odrobinę ironii. Pokazuje, jak mało ówcześni Polacy wiedzieli o koloniach i tym wszystkim, co się z nimi wiąże. Wielu uważało – zupełnie naiwnie – że dzięki koloniom nasz kraj wydobędzie się z biedy i zacofania. Kolonie miały z nas uczynić prawdziwe światowe mocarstwo. Tymczasem wszystko kończyło się zazwyczaj na dużym nieporozumieniu.
Zwracam uwagę na trafny tytuł książki. Istotnie wielu miało na punkcie kolonii swoistego bzika, który zupełnie zaciemniał im prawdziwy obraz sytuacji. Polska międzywojenna była bardzo biednym krajem, który w żaden sposób nie mógł pozyskać kolonii. Nie przeszkodziło to jednak kolejnym marzycielom próbować kolonizować kolejne skrawki dalekiej ziemi. Gdzie miały być te polskie kolonie, zapyta ktoś? Otóż w grę wchodziło kilka miejsc – Peru, Brazylia, Liberia, Madagaskar czy Angola. W wielu z tych państw polscy osadnicy podejmowali próbę normalnego życia. Tworzone były „wzorcowe” polskie kolonie. Niestety musiały mierzyć się z wieloma przeciwnościami. Należały do nich warunki klimatyczne, zupełnie inna ziemia, konieczność specyficznej uprawy roli, innej niż w kraju. Wielu na miejscu przekonywało się, że ich działki to tak naprawdę kawałek tropikalnego lasu. Aby założyć tam jakąkolwiek plantację, należało poświęcić wiele sił i środków. Kłopot był zwłaszcza z tymi ostatnimi. Po prostu nie było wystarczającego kapitału, aby móc rzeczywiście urządzić się w nowym miejscu. Oczywiście bywały także próby bardziej udane, jednak należały one do wyjątków.
Wydaje się, że Grzegorz Łyś opisał poruszany problem w sposób wyczerpujący. Jego książka pokazuje mało znany aspekt historii II RP, jednak bez wątpienia bardzo ciekawy. Dziś mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że w latach 30. XX wieku temat kolonii żywo zajmował opinię publiczną. Oczywiście kres tym wszystkim iluzjom położyła II wojna światowa.
„Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie” to książka dla wszystkich, którzy chcą poznać polskie próby zdobycia kolonii. Autor szczegółowo opisuje argumenty, po jakie sięgali ich zwolennicy. Według nich kolonie miały być „lekiem na całe zło”. Były zaś ostatecznie przygodą, która nie przerodziła się w nic trwałego. Polecam zainteresowanym tą tematyką. Język i styl autora sprawiają, że tę książkę naprawdę dobrze się czyta.
Wojciech Sobański
Opinia społeczności książki Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie
Rewelacyjna książka popularno naukowa. Ogrom wiedzy, historycznej, geograficznej i uwarunkowań politycznych. Zadziwia postawa Polaka Szulca Rogozińskiego, który w odróżnieniu od angielskich, portugalskich, hiszpańskich i niemieckich bandytów nastawionych na grabież, wojny i wyzysk potrafi krzewić mądrość i szacunek wobec tubylców. Prawdziwie demokratyczne i prawe podejście. Parę tych kolonii i prób Polska miała, misja w Paranie, Peru, Togo, Liberii, powstała nawet instytucja zajmująca się krzewieniem kolonialnych postaw. Wszystko przerwała wojna... Książka ciekawa, zaskakująca i ważna. A Szulca Rogozińskiego powinno się pamiętać i czcić jako jednego z niewielu, prawego człowieka. Książkę polecam. I od tej pory z większym krytycyzmem spojrzę na i twórczość Sienkiewicza i Fiedlera, jasne, że to dobrych parę lat temu ale jednak ich postawa wzbudza WSTYD, wstyd panowie, wstyd.
Oceny książki Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie
Poznaj innych czytelników
420 użytkowników ma tytuł Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie na półkach głównych- Chcę przeczytać 263
- Przeczytane 150
- Teraz czytam 7
- Posiadam 20
- 2023 10
- Reportaż 7
- Audiobook 6
- 2024 6
- Do kupienia 4
- Audiobooki 4
Tagi i tematy do książki Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Bzik kolonialny. II Rzeczpospolitej przypadki zamorskie
Marszałek Piłsudski dla materii morskich, a zwłaszcza zamorskich miał bowiem niewiele zrozumienia. Przykład : w początkach dwudziestolecia jako Naczelnik Państwa, zwiedzając przylądek Rozewie, wyraził sie o przyszłym porcie w Gdyni, którego plany właśnie powstawały, że byłby on czymś w rodzaju latarni morskiej w Pacanowie. Z czasem do morza w pewnym stopniu dał sie przekonać. E...
Rozwiń
Opinia
Przyjemna lektura. Niby nic wielkiego, bo oparta na źródłach stosunkowo łatwo dostępnych, do których dotarcie i ich obróbka z pewnością nie wymagały od takiego fachowca jak red. Łyś długiej, żmudnej kwerendy. Jednak brawa za podjęcie tematu i uniesienie go. Książka, mimo że lekka i publicystyczna jest bowiem ważna z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze obnaża całą absurdalność naszych niegdysiejszych kolonialnych mrzonek, niemożliwych do zrealizowania, bo tort został już dawno podzielony, wtórnie i ostatecznie w Wersalu. A opisywane w książce próby są po prostu tragikomiczne. Przeważnie kończyły się na wzniosłym ględzeniu, z rzadka rozkręcano jakąś imprezę, która zwykle miała taki finał, że ten, czy inny cwaniak znikał z kasą zebraną na "zbożny" cel. Po drugie, ukazuje się w czasach, kiedy gombrowiczowskie spojrzenie jest w odwrocie i znowu wokół narodowa tromtadracja. Może spełni rolę małego kubełka zimnej wody na rozpalone hurrapatriotyczną gorączką głowy. Przeczytawszy, powinniśmy westchnąć z ulgą: dobrze, że nic z tego nie wyszło, przynajmniej nie musimy się dziś zmagać z postkolonialnym balastem.
Przyjemna lektura. Niby nic wielkiego, bo oparta na źródłach stosunkowo łatwo dostępnych, do których dotarcie i ich obróbka z pewnością nie wymagały od takiego fachowca jak red. Łyś długiej, żmudnej kwerendy. Jednak brawa za podjęcie tematu i uniesienie go. Książka, mimo że lekka i publicystyczna jest bowiem ważna z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze obnaża całą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to