Burmistrz Lexington Avenue

Okładka książki Burmistrz Lexington Avenue
James Sheehan Wydawnictwo: Sonia Draga kryminał, sensacja, thriller
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Data 1. wydania:
2007-01-01
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375082128
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Burmistrz Lexington Avenue w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Burmistrz Lexington Avenue

Średnia ocen
7,3 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
527
527

Na półkach:

Zachęcony entuzjastycznymi recenzjami sięgnąłem po „Burmistrza” z dużymi nadziejami. Nie jestem wielkim fanem prawniczych thrillerów, ale dobrze opowiedzianą historią, nawet jak większość akcji dzieje się na sali sądowej, nie pogardzę.

Mniej więcej do dwóch trzecich Sheehan dawał radę, umiejętnie wprowadzając bohaterów, zaciekawiając białymi plamami w ich przeszłości, nie przynudzając opisami prawniczych procedur, ale niestety później jakby stracił wenę. Wątki zaczęły się plątać w dość nieprawdopodobny sposób, a postaci jakby już chciały tylko odwalić swoje kwestie do końca. Szkoda, bo zapowiadało się intrygująco.

Zachęcony entuzjastycznymi recenzjami sięgnąłem po „Burmistrza” z dużymi nadziejami. Nie jestem wielkim fanem prawniczych thrillerów, ale dobrze opowiedzianą historią, nawet jak większość akcji dzieje się na sali sądowej, nie pogardzę.

Mniej więcej do dwóch trzecich Sheehan dawał radę, umiejętnie wprowadzając bohaterów, zaciekawiając białymi plamami w ich przeszłości, nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

211 użytkowników ma tytuł Burmistrz Lexington Avenue na półkach głównych
  • 113
  • 97
  • 1
60 użytkowników ma tytuł Burmistrz Lexington Avenue na półkach dodatkowych
  • 42
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Porwanie Mark Gimenez
Porwanie
Mark Gimenez
Kiedy twoja przeszłość upomina się o Ciebie, a pewnie niezałatwione sprawy uderzają rykoszetem w Twoich najbliższych, wszystko, wokół podlega rewolucji. Pewien szczęśliwy dzień w rodzinie Brice’ów zamienia się w koszmar, kiedy po meczu małej ligi sprzed oczu ojca i trenera znika gwiazda boiska – dziesięcioletnia Grace. Wydaje nam się, że rozumiemy więcej, kiedy dowiadujemy się, że rodzina dziewczynki jest bardzo zamożna, a za kilka dni jej majątek dodatkowo się powiększy, ponieważ firma jej ojca – Johna – wchodzi na giełdę, w czym mężczyzna upatruje możliwość szybkiego wzbogacenia. Jednak im dalej w las tym wiemy mniej. Okazuje się, że dziewczyna nie została porwana dla okupu, a spec jednostka od zaginionych dzieci nie daje rodzinie żadnej nadziei na odnalezienie Grace żywej. Drugą warstwą powieści są wspomnienia dziadka dziewczynki z wojny w Wietnamie, na której stracił przyjaciół. Do tego wojna rządzi się brutalnym prawem „zabij, albo Ciebie zabiją”, co doprowadza do wynaturzeń i usprawiedliwionego okrucieństwa. Ben – zmotywowany pewną wizją wróżki – wyrusza na misję odzyskania wnuczki, przekonany o tym, że mała żyje. Ta książka zaskoczyła mnie tym, jak bardzo mi się podobała. Chociaż podeszłam do niej bez przekonania i raczej bez oczekiwań okazała się całkiem dobrze poprowadzoną historią z ciekawym twistem. Oczywiście opowieść jest z grubsza przewidywalna i czytelna, ale zaskakująca w ostatecznym rozwiązaniu zagadki. Ta powieść to też historia o rodzinie i relacjach. Rodzicom Grace od dawna nie układa się w małżeństwie, a sytuacja, w której córka znika niemal sprzed oczu ojca, nie pomaga. Sama Elizabeth jest postacią na wskroś zimną i nieprzystępną, co nie ułatwia z kolei Johnowi podejmowania prób dotarcia do żony i otworzenia jej na niego. Do tego bardzo ważną relacją okazuje się relacja Johna z Benem – ojcem, który tak długo żył wojną, a po niej traumą, że zupełnie nie umiał zająć się rodziną. Ich wspólna wyprawa w poszukiwaniu Grace odmienia ich spojrzenie na siebie nawzajem, a także odmienia ich samych wewnętrznie. Z czasem czytając tę książkę odnosi się wrażenie, że ta mała dziewczynka nie jest tylko córką i wnuczką, a jej brak staje się impulsem do tego, żeby wszyscy inni zdali sobie z tego sprawę. Grace przy okazji jest jak na dziesięciolatkę niewiarygodnie rezolutna i mądra. Widać, że nauczyła się więcej od swoich najbliższych, niż oni sami zdawali się jej dawać. Fantastycznie poprowadzona postać dziecięca – a to nie jest łatwe, żeby dać jej inteligencję, ale nie arogancję. Bardzo mocnym elementem są monologi wewnętrzne bohaterów, bardzo prawdziwe dla ich osobowości. Uważam, że Gimenez bardzo sprytnie nadaje ton każdej postaci. Ojciec Grace to nerd, informatyk nie nauczony życia w społeczeństwie, więc jego przemyślenia są pełne odniesień do słownictwa komputerowego. Elizabeth z kolei to prawniczka z krwi i kości, do tego kobieta w świecie mocno zmaskulinizowanym, próbująca przebijać szklany sufit umiejętnościami (bezskutecznie) i urodą (to już lepiej). Jej przemyślenia też są bogatsze niż w tradycyjnym thrillerze. Ja byłam zaskoczona. Jednak dla mnie najsilniejsze w przekazie były wspomnienia Bena z Wietnamu. Jego opowieści o absolutnie bezlitosnym traktowaniu Wietnamczyków, ale i Amerykanów przez Wietkong. Opisy, w jaki sposób żołnierz był traktowany w niewoli, ale i to, jak drogie okazuje się ludzkie serce na polu bitwy i jak czasem trzeba szybko podejmować decyzję, czy człowiek to wróg czy przyjaciel. Coś niesamowitego. Bardzo wiarygodne i bolesne. Te historie pełne są takich małych ciekawostek, o których autor musiał słyszeć od ojca albo kogoś bliskiego, bo tego raczej nie znalazł w książkach historycznych. Przy tym wszystkim tylko istota tego porwania nie ma moim zdaniem sensu. Fabuła jest dobrze poprowadzona, bardzo podoba mi się zakończenie tej historii, ale to porwanie staje się bardziej pretekstem do opowiedzenia czegoś więcej. Nie przeszkadzało i to, jednak jeśli spodziewacie się adaptacji „Bez śladu” w powieści to nie w tej. Ja książkę przeczytałam w jeden dzień (w większości), ponieważ ta historia naprawdę wciąga. To kolejny mało znany w Polsce autor, którego brakuje w księgarniach. Moim zdaniem na polskim rynku promowane są gorsze pozycje w tym stylu i lepiej sobie radzą niż Gimenez, a szkoda. Ja z uporem maniaka będę Was namawiać do czytania tego, co was zainteresuje, a nie tego, do czego namówi Was reklama. Ja często jestem zaskoczona eksperymentami książkowymi i o nich będę mówić dobrze i chętnie.
fmds - awatar fmds
ocenił na 7 4 lata temu
W martwym śnie Greg Iles
W martwym śnie
Greg Iles
Jordan Glass wyspecjalizowała się w fotografii wojennej i – podobnie jak jej ojciec, który zginął w Kambodży fotografując swojego zabójcę – osiągała na tym polu znaczące sukcesy i zdobywała prestiżowe nagrody. Jednak specyfika tego zajęcia, nieustanny kontakt z brutalnymi scenami zagłady, śmiercią, ranami i ludzkim cierpieniem, spowodowały, że około czterdziestki czuła się już zmęczona i wypalona zawodowo. Jordan miała siostrę bliźniaczkę; Jane była identyczna fizycznie, ale zupełnie różna pod względem osobowości i psychiki. Około dwa lata wcześniej Jane została uprowadzona. Nikt nie domagał się okupu, nie pojawiły się żadne ślady czy poszlaki. Ostatecznie rodzina musiała pogodzić się z domniemaną śmiercią młodej kobiety. W Nowym Orleanie, w bardzo podobny sposób, to jest bez jakichkolwiek śladów, zniknęło ostatnio kilkanaście kobiet. W Hongkongu, w wyrafinowanej, modnej i snobistycznej galerii sztuki, Jordan Glass oglądała przyciągające uwagę i niezwykle kosztowne obrazy z serii „Śpiące kobiety”. Jej doświadczenia z pól bitewnych skłoniły ją do podejrzeń, że modelki przedstawione na obrazach wcale nie śpią – po prostu nie żyją. Jedną z nich okazała się jej siostra, Jane. Jordan Glass postanawia odszukać malarza, autora serii obrazów, ale natychmiast okazuje się to bardzo trudne, a nawet niebezpieczne. Marszand, który oferował te obrazy, szemrany typ, naturalizowany Serb, zginął w pożarze po spotkaniu z Jordan, która sama ledwie uszła z życiem z zamachu. Wtedy do poszukiwań włączyło się FBI, a śledztwo stało się wyjątkowo profesjonalne (np. poszukiwania pojedynczych włosów pędzla w farbie na obrazie). Śledczy trafiają na trop malarza-dziwaka, Rogera Wheatona i jego trojga uczniów. FBI wykorzystuje Jordan Glass jako przynętę. Pojawiają się wątpliwości i podejrzenia co do domniemanej śmierci Jane oraz ich ojca. Wreszcie ta najważniejsza: skoro siostry są identyczne, to skąd pewność, że ofiarą miała być Jane, a nie Jordan? Całkiem niezła powieść sensacyjna. Może nieco za długa, ale zdaje się, że to teraz norma. Kryminały Agathy Christie nie pasowałyby do współczesnego rynku, chyba że w jednym tomie zawarto by ich z pięć-siedem. Ciekawe jest to, że autor, mężczyzna, bohaterką i narratorką uczynił kobietę. Wprawdzie samotną, radzącą sobie na wojnach, ale jednak – to nie zdarza się często.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na 7 17 dni temu
Paranoja Joseph Finder
Paranoja
Joseph Finder
Joseph Finder, amerykański autor thrillerów politycznych i korporacyjnych, kryminałów i książek sensacyjnych. Tak naprawdę trudno go łączyć z jednym określonym gatunkiem literackim. Zadebiutował powieścią „Moscow Club” w 1991 roku, gdy był jeszcze na studiach. Opisywał w niej wyimaginowany zamach na Michaiła Gorbaczowa zorganizowany przez KGB i co ciekawe, zamach taki się dokonał pół roku po wydaniu powieści. Książkę przetłumaczono na 30 języków, stała się bestsellerem i przyniosła autorowi światowy rozgłos. „Paranoja” wydana w 2004 roku należy do gatunku thrillerów korporacyjnych. Znakomita, trzymająca w napięciu historia. Adam Cassidy, młody pracownik wielkiej korporacji elektronicznej Wyatt Telecommunications defrauduje fundusze firmy i aby uniknąć odsiadki, godzi się na propozycję szefa by zatrudnić się w konkurencyjnej firmie Trion Systems i wykradać dla niego poufne informacje. Z każdym kolejnym dniem pracy w nowej firmie zaczynają dręczyć go coraz większe wyrzuty sumienia, zwłaszcza że zdobywa tu coraz wyższą pozycję. Znakomite tempo, pełna zwrotów i nieoczywista akcja, świetni bohaterowie i zakończenie, które kompletnie zaskakuje. Jest tu również sporo humoru i groteski, gdy Joseph Finder opisuje korporacyjny świat Ameryki i bezwzględnej walki o rynki zbytu. W roku 2013 na podstawie powieści powstał film w reżyserii Roberta Luketic’a z gwiazdorską obsadą. Zagrali tu m.in. Liam Hemsworth, Gary Oldman i Harrison Ford. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 8 4 lata temu
Wykolejony James Siegel
Wykolejony
James Siegel
„Przez pięć dni w tygodniu uczę angielskiego w liceum East Bennington, a dwa razy w tygodniu robię to samo wieczorami w więzieniu stanowym Attica. Oznacza to, że spędzam całe życie na odmienianiu czasowników w towarzystwie skazańców. Jedni czują się jak w więzieniu, drudzy naprawdę w nim są. /…/ Osiemnastu czarnych, sześciu Latynosów, pięciu trupio bladych białych”*. Dość długo nie wiedziałem, kto właściwie jest bohaterem powieści. Może było ich dwóch? Jeden to nauczyciel angielskiego, drugi to, pracujący w reklamie, Charles. Obaj żonaci, nauczyciel jest ojcem chłopca, spec od reklamy ma nastoletnią córkę, chorującą na cukrzycę. Nauczyciel zaleca swoim uczniom w więzieniu pisanie tekstów. Jeden z nich napisał dość długi, właściwie opowiadanie. Opowiadanie jest o Charlesie, tym od reklamy. „Tego ranka, gdy Charles poznał Lucindę, spóźnił się przez Annę. Kiedy dotarł na stację, pociąg już odjechał – jeszcze słychać było jego cichnący stukot. Do przybycia następnej kolejki na peronie zgromadził się nowy oddział dojeżdżających. Tych z 8.43 znał z widzenia, ale była 9.05, więc znalazł się na obcym terytorium”*. Lucinda i Charles nawiązują znajomość, który szybko przeradza się w romans. Odwiedzają zaniedbany i anonimowy hotel Fairfax, by w nim uprawiać seks. Tam, w pokoju 1207, napada ich gangster. Obrabowuje oboje, zabierając pieniądze, dokumenty, karty kredytowe i odkrywając przy tym, że oboje zdradzają małżonków. Także gwałci Lucindę. Kilka dni później zaczyna szantażować oboje, ale zwłaszcza Charlesa, że jak nie dostanie pieniędzy, to ujawni romans ich rodzinom. Początkowo domaga się dziesięciu tysięcy, które dostaje, a następnie stu tysięcy. W tym momencie wszystko się komplikuje. Ale może to ja jestem mało rozgarnięty. „Zaskoczenie jest wtedy, kiedy nie wiemy, co się stanie. A ja wiedziałem, co się stanie za drzwiami pokoju numer 1207, od pierwszej chwili, gdy je otworzyli. Wiedziałem, co ten mężczyzna będzie robił z Lucindą przez najbliższe cztery godziny. Wszystko to pamiętałem z poprzedniego życia. W tamtym życiu budziłem się każdego ranka, nie pamiętając, dlaczego wolę nie otwierać oczu. Brałem prysznic, ubierałem się i próbowałem nie patrzeć na glukometr na kuchennym stole. Wsiadałem w kolejkę o 8.43 do Penn Station, i tak było zawsze z wyjątkiem jednego listopadowego poranka, kiedy się spóźniłem. Przez córkę. Wsiadłem w pociąg o 9.05. Tego ranka podniosłem głowę znad gazety i poproszono mnie o bilet, którego nie miałem. To moja historia. Od tego miejsca opowiem ją sam”*. Moja, czyli czyja? Więźnia, piszącego opowiadanie? Charlesa od reklamy? Nauczyciela? Bohater opowiadania sam zaczyna opisywać własną historię? Na szczęście nie jest to najważniejsze. „Wykolejony” to przeciętna powieść sensacyjna o stosunkowo łatwym do przewidzenia zakończeniu. --- * James Siegel, „Wykolejony”, wyd. Świat Książki, Maciejka Mazan, 2008.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Izolacja Joshua Spanogle
Izolacja
Joshua Spanogle
"Izolacja" to dość nietypowy thriller medyczny, który thrillerem jest tylko na początku a później przeradza się w książkę sensacyjną. Wszystko zaczyna się od trzech kobiet zarażonych dziwnym, nieznanym wirusem. Do zbadania tej sprawy zostaje wyznaczony młody pracownik agencji odpowiedzialnej za bioterroryzm i zapobieganie rozprzestrzenianiu się groźnych wirusów. Doktor Nathaniel McCormick ma przed sobą trudne zadanie, gdyż musi zbadać zwyczaje zarażonych kobiet, które były mieszkankami domów opieki nad niepełnosprawnymi umysłowo. Dość szybko jednak wpada na trop nosiciela, niestety sprawa komplikuje się, gdy zostaje on brutalnie zamordowany. Nathaniel zaryzykuje swoją karierą i życiem, by rozwikłać tę sprawę, zwłaszcza, gdy zacznie się ona robić dla niego bardziej osobista. Joshua Spanogle może nie stworzył książki idealnej, bo do kilku rzeczy można by się przyczepić, jednak wygrał tutaj kreacją głównego bohatera, gdyż Nathaniela zwyczajnie nie da się nie lubić. Uparty doktor ponad wszystko stawia prawdę i rozwikłanie zagadki, która może uratować ludzkie życia. Niejednokrotnie jego kariera zawisa na włosku, wokół niego pojawia się coraz więcej wrogów, lecz on brnie do przodu, chociaż im dalej, tym więcej ma wątpliwości. Powieść przekonała mnie do siebie ogromną dawką dobrego humoru, którą epatuje główny bohater. Ironiczny, bezwzględny wobec swoich słabości, niejednokrotnie rozbroił mnie swoimi tekstami. Akcji też nie mogę nic zarzucić, gdyż od pewnego momentu jest równa i dynamiczna. Początek może się niektórym lekko wlec, gdyż następuje wprowadzenie do wydarzeń, zapoznanie z terminologią medyczną i prezentacja bohaterów. Im dalej, tym lepiej. Robi się dość krwawo i niebezpiecznie, ciężko wyczuć jak zachowają się dane postaci. "Izolacja" zwodzi przede wszystkim tytułem. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego a mianowicie powieści toczącej się na terenie jakiegoś szpitala, w którym poddani izolacji pacjenci mają jakieś koszmarne przeżycia. Dostałam natomiast powieść prawie całkowicie sensacyjną, z lekką domieszką thrillera medycznego, gdzie izolacja występuje jedynie na początku i nie ma w niej nic nadzwyczajnego. Nie uważam mimo to, iż książka zawodzi. Bynajmniej, bawiłam się całkiem dobrze, odpowiadał mi podział na krótkie rozdziały, bawił swoimi tekstami Nathaniel a tempo akcji sprawiało, że strony szybko mi uciekały. Większa część "Izolacji" ma narrację pierwszoosobową, dzięki czemu bardzo dobrze poznajemy sposób myślenia zabawnego doktora. Książka może nie szałowa ale całkiem niezła i zdecydowanie różniąca się od innych thrillerów medycznych.
Małgorzata Nowicka - awatar Małgorzata Nowicka
oceniła na 7 9 lat temu
Trzydziesta siódma godzina Jodi Compton
Trzydziesta siódma godzina
Jodi Compton
Babski kryminał Nie, od razu uprzedzam, że nie będzie żadnej krytyki negatywnej, że niby jak babskie to do niczego. Wiem, że wielu czytelników uważa tzw. literaturę kobieca za coś mniej wartościowego. Tym razem tak nie będzie. Chociaż na coś takiego się zapowiadało…. Książka baby czyli Jodi Campton „Trzydziesta ósma godzina” tylna okładka zapowiada jako rasowy kryminał. Kobieta i rasowy kryminał? Czemu tak…. Czemu nie… Bohaterka to też baba czyli detektyw Sara Pribek, jest również narratorem. Takie dwa w jednym. Jej najlepsza przyjaciółka policjantką jest również. Jedyny znaczący facet w powieści to mąż Sary – Shiloh. Ale długo na stronicach go nie ma, bo ginie. Znaczy się nie umiera, ale ślad po nim ginie. Oczywiście żona go poszukuje jako żona i jako policjantka. Treść powieści wydaje się być zatem bardzo banalna. Ale… i owych „ale” w sensie pozytywnym jest moim zdaniem bardzo dużo. Ubrać banalną treść w ciekawy strój to już jest sztuka. A taką tu właśnie mamy. Po pierwsze – narratorka. Opowiada całą historię z własnego punktu widzenia, jak na narratora w pierwszej osobie przystało. Jest jak wiadomo babą i czyni to z babskiego punktu widzenia. Męża kocha, co czyni jej opowieść jeszcze bardziej subiektywną. Z babskiego punktu widzenia wszystko jest nieco inne. Oczywiście są chwile, kiedy Sara zachowuje się jak rasowa policjantka, bo fachowcem w swej dziedzinie jest. Połączenie obu „funkcji” daje mieszankę, może nie wybuchową, ale na pewno interesującą. Po drugie – rzeczywistość przedstawiona (to taki termin szkolny, wszak belfrem się było). Książka zawiera wiele elementów powieści obyczajowej. Nasza bohaterka trafia w różne środowiska, rozmawia z różnymi ludźmi. Tu świat nie jest ani biały, ani czarny, ot tak jak w życiu – najczęściej szary. Ma on swoje tajemnice, nierozwiązane zagadki, które kryminałem nie pachną, a jednak mają wielki wpływ na życie całych rodzin. I po trzecie – połączenie różnych gatunków tematycznych. Wiadomo, kryminał to opowieść, w której musi być trup. Wiadomo, powieść obyczajowa – pozornie zwyczajne życie. Ale mamy również gatunek sensacyjny – dużo się dzieje, nie zawsze musi być umarły. I oczywiście thriller - jest strasznie. Książka Jodi łączy wszystkie owe gatunki, co czyni ją w miarę atrakcyjną. Można się od niej oderwać i wrócić do czytania następnego dnia. Nie czyni czytelnika niewolnikiem. Jest jednak na tyle ciekawa, że trzeba ją dokończyć, bez narzekania na treść. „Trzydziesta….” jest pierwszą powieścią pani Compton. Debiut jak najbardziej udany. Jeśli wpadną mi w ręce kolejne jest książki, na pewno przeczytam.
gks - awatar gks
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Burmistrz Lexington Avenue

Więcej
James Sheehan Burmistrz Lexington Avenue Zobacz więcej
Więcej