Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032
Dzieje Bezpryma, najstarszego syna pierwszego polskiego króla Bolesława Chrobrego, były zaiste tajemnicze i to zarówno za życia, jak i po śmierci. Jego istnienia nie odnotowało żadne ze średniowiecznych polskich źródeł. Nic więc dziwnego, że aż do schyłku XVIII w. nie był znany nauce polskiej, protestowano nawet że istniał, kiedy w jednej z niemieckich kronik i jednym z niemieckich roczników wypatrzyli go obcy badacze. Kiedy w końcu pogodzono się w Polsce z jego istnieniem, przez większość XIX w. identyfikowany był z najmłodszym synem Bolesława Chrobrego, Ottonem i występował jako „Otton Bezprym”. Historyczność Bezprymowi przywrócił dopiero w 1876 r. Anatol Lewicki, badacz, spod którego pióra wyszła w wielu miejscach aktualna do dziś biografia Mieszka II, trzeciego z synów Bolesława Chrobrego. Kiedy już pogodzono się w nauce polskiej z istnieniem Bezpryma, w oparciu o enigmatyczną notkę niemieckiego rocznika iż zginął jako książę zasiadający na tronie polskim z powodu najstraszniejszej srogości swego tyraństwa przypisywać mu zaczęto wszystko co tylko historyk mógł uznać za najgorsze, a co w istotny sposób przyczyniło się do upadku królestwa polskiego rychło po śmierci Bolesława Chrobrego. Zadanie to ułatwione jest faktem, że tak naprawek poza trzema informacjami źródłowymi (że się urodził, został wygnany z Polski, mimo to zasiadł na tronie i zaraz zginął) niczego pewnego więcej o nim nie wiadomo. W prezentowanej monografii po raz pierwszy w jednym miejscu zebrano, omówiono i oceniono hipotezy pokoleń badaczy dotyczące osoby Bezpryma. Autor, oddalając jedne hipotezy, nie waha się zaprezentować i własnych, nowych. Stawia sobie jednak za cel nie tyle przekonanie Czytelnika do własnej wizji dziejów Bezpryma, co chęć rozbudzenia dyskusji o tym niegdyś całkowicie zapomnianym księciu polski, a później obarczanym winą za prawie wszystko zło, które mogło się zdarzyć w Polsce na przełomie lat dwudziestych/trzydziestych XI wieku.
Kup Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032
To nie jest książka, jakich wiele. To nie opowieść o zapomnianym (choć nie przez historyków) księciu piastowskim. To solidne opracowanie naukowe, z ogromnym zasobem przypisów, bogatą bibliografią i niebywałą erudycją autora. Praca ma charakter wyraźnie naukowy, nawet nie popularny, stanowi znakomitą monografię, poświęconą losom syna Bolesława Chrobrego. Nie potrafię ocenić wartości merytorycznej tej rozprawy. Posiadam zbyt małą wiedzę w zakresie omawianych kwestii, by wypowiadać się o stronie faktograficznej i analitycznej pracy. Jednakże mogę ocenić pracę autora i jej efekty. Przede wszystkim jest tu widoczny ogromny wysiłek skierowany na poznanie i wykorzystanie jak największej liczby źródeł. Śliwiński dociera do często pozornie nie związanych z tematem dokumentów lub kronik, by z nich wyłuskać potrzebne mu informacje. I to niewątpliwa zaleta książki. Inna, to zrekonstruowanie życia i działalności Bezpryma na podstawie niezmiernie wątłych informacji źródłowych. Przyznam, że tok myślenia autora podobał mi się, choć kilkakrotnie jego spostrzeżenia, a przede wszystkim hipotezy badawcze, wydały mi się zbyt daleko idące. Ale tu powinni się wypowiedzieć raczej specjaliści od początków państwa polskiego. Następna zaleta, to przejrzystość obrazu. Śliwiński konsekwentnie stosował jednolity model przedstawiania poszczególnych etapów życia i działalności Bezpryma, zaczynając od źródeł, odwołując się do prac innych autorów (krytycznie) i wreszcie przedstawiając i uzasadniając swoją wersję wydarzeń. W rezultacie powstało coś więcej, niż tylko biografia Bezpryma. Dla mnie czytanie pracy Błażeja Śliwińskiego było niezwykłą przygodą intelektualną. Mogłem prześledzić kolejne etapy pracy badawczej i tok myślenia autora. Po przeczytaniu wielu prac popularnych biografia Bezpryma sprawiła mi niebywałą przyjemność, bo stanowi przykład znakomitej pracy, ale i wspaniałego warsztatu historyka. A piszę to jako w pewnym stopniu zawodowiec, bo choć na co dzień zajmuję się historią, to nie ma to wiele wspólnego z pracą naukową i potrzeba mi było takiej odskoczni od pospolitych (nawet często świetnych) książek historycznych w kierunku pracy naukowej. Nawet nie próbowałem znaleźć błędów, braków czy niedoróbek autora - niech to zrobią fachowcy. Ponieważ jednak oceniam książkę jako całość - muszę na koniec dodać trochę dziegciu do tej beczki miodu - redakcyjnie książka ma sporo braków. To zarzut nie do autora, ale jednak i na jego konto te uwagi się wpisuje. Miałem wrażenie, że pracę wydano pospiesznie, że za mało czasu poświęcono redakcji tomu, a korekta została zrobiona byle jak - bo pomyłek językowych było zbyt wiele. Trudno. Obniża to nieco walory książki Śliwińskiego, ale całość warta przeczytania. I to nie tylko przez specjalistów, ale także miłośników historii. Polecam!
Oceny książki Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032
Poznaj innych czytelników
154 użytkowników ma tytuł Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032 na półkach głównych- Chcę przeczytać 81
- Przeczytane 70
- Teraz czytam 3
- Posiadam 34
- Historia 18
- Średniowiecze 6
- Historyczne 3
- Biografie 2
- Polska 2
- Ulubione 2
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski. 986 – zima/wiosna 1032
Dodaj cytat
Opinia
Wydawałoby się, że Błażej Śliwiński chce dokonać niemożliwego, napisanie bowiem książki liczącej 250 stron, a zarazem poświęconej postaci, o której możemy znaleźć zaledwie 2.5 wzmianki w kronikach niemieckich (bezpośrednie informacje u Thietmara i w Rocznikach hildesheimskich oraz pośrednia w tzw. kronice Wipona), to zadanie iście karkołomne. Sam autor powiedział zresztą bez ogródek na samym początku (pierwsze zdanie książki):
"Przedstawiana monografia mimo przydanego jej tytułu głównego nie jest tak naprawdę biografią rządzącego Polską przez kilka miesięcy na przełomie lat 1031-1032 księcia Bezpryma". Po chwili dodaje: "O księciu Bezprymie pełnej biografii w klasycznym tego słowa rozumieniu, napisać bowiem nie można. Z jednego tylko, ale decydującego powodu: brak źródeł historycznych".
Nie pamiętam, co dokładnie myślałem, kupując tę pozycję jakieś 12 lat temu. Z pewnością nie zdawałem sobie sprawy, jak szczupła jest podstawa źródłowa dotycząca pierworodnego syna pierwszego polskiego króla. Wiedziałem, że wiadomo o nim niewiele, ale nie, że aż tak mało. Niemniej, z rozmaitych przyczyn, nie dane mi było prędko przeczytać pracy Błażeja Śliwińkiego, w którą to musiał on włożyć ogrom wysiłku. Polegał on przede wszystkim na dokładnym przeanalizowaniu dotychczasowego dorobku naukowego dotyczącego Bezpryma. Tym w istocie jest ta książka, co zresztą znowu autor sam przyznaje:
"Przedstawiana biografia jest więc tak naprawdę niczym innym jak prezentacją poglądów historiografii (...), jej wyobrażeń, jak mogło biec życie Bezpryma. a wszystko to jest projekcją wielu różnych punktów widzenia z "wmontowaną" w nie hipotetyczną rolą Bezpryma".
Jeszcze raz to podkreślam - badacz poświęcił wiele czasu na przestudiowanie dotychczasowych prac i wiele miejsca w swej książce, aby to mniej lub bardziej dokładnie opisać. Dzięki temu możemy prześledzić, jak zmieniały się zapatrywania historyków na postać syna Chrobrego, a może bardziej stosownie byłoby napisać - jak badacze (przede wszystkim polscy) zaczęli przyjmować do wiadomości, że ktoś taki jak Bezprym w ogóle istniał. Nie przyszło im to łatwo, nawiasem mówiąc, bo dość długo forsowana była teza, że najstarszy z braci Bezprym i najmłodszy Otto stanowili jedną osobę (sic!). Nie da się nie czytać tego z pewnym uśmiechem czy nawet politowaniem, dysponując już tą wiedzą, o jaką jesteśmy bogatsi dzisiaj.
No dobrze, ale czy w takim razie praca Śliwińskiego to rzecz odtwórcza, opisująca jedynie skrupulatnie stan badań? Na szczęście muszę tu udzielić odpowiedzi negatywnej, a w zasadzie wypadałoby napisać: zdecydowanie NIE. Powiedzieć, że autor nie boi się stawiać śmiałych hipotez, to w zasadzie nic nie powiedzieć. Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale wystarczy tutaj rzucić jako przykład jego nowatorskie odczytanie fragmentu Galla Anonima dotyczącego nieszczęśliwego losu, jaki spotkał Mieszka II w Czechach po fatalnym roku 1031.
Niestety stawianie hipotez wiąże się z pewnym problemem - nawet przy rzetelnym podejściu, które sprawia, że hipotezy owe wydają się całkiem prawdopodobne, pozostają one jednak tylko hipotezami. Mnożenie konstrukcji, scenariuszy prawdopodobnych, ewentualnych rozwiązań problemów prowadzi do tego, że wraz z kolejnymi stronami, coraz trudniej uwierzyć, że tak naprawdę było. Jednak wydaje się, że autorowi nie o to chodziło, aby uwierzyć mu na słowo, ale aby na nowo pobudzić dyskusję o Bezprymie, więc nie jest to zarzut z mojej strony. Śliwiński wie, jakie jest jego zadanie: "Zgodnie z ogólnie przyjętym zwyczajem nie mamy prawa sądzić, że wysunięte przez nas własne propozycje są jedyne i ostateczne".
Chyba największym (i jednym z niewielu) minusem książki jest niestety jej niechlujność. Mam tu na myśli brak odpowiedniej korekty, co wielu moich przedmówców podnosiło. Mamy z jednej strony zbyt częste literówki i przekręcanie słów, mamy jednak też przede wszystkim nagromadzenie absurdalnych dat, które urągają logice. Nie trzeba być specjalistą, aby zauważyć, że rok 1932 raczej nie może dotyczyć czasów Bezpryma (str. 33), rok 1084 nie może być przed 985 (str. 36), czy też, że lata 988/989 to okres przed 995/996 (str. 46). Specjalnie podałem strony w nawiasach, aby pokazać, że w odstępstwie zaledwie kilku - kilkunastu stron czytelnik natyka się na takie absurdy, które co najmniej delikatnie rażą, choć nie mogą wpłynąć na obniżenie (lub mogą wpłynąć tylko w niewielkim stopniu) ogólnej ocenę książki.
Śliwiński nie pierwszy podejmuje temat Bezpryma, ale robi to w sposób iście kompleksowy. Trzeba też zaznaczyć, że widzi w nim człowieka, nie patologicznego pierworodnego syna, nie potwora, nie nieudolnego władcę. Przedstawia swoją wizję dziejów, ale nie traktuje księcia tak jak większość polskich historyków - czyli okazuje mu łaskawość, a zarazem kieruje się jedynie logiką, a nie jakimiś uprzedzeniami. Pokazuje, co mogło się stać, nie dając przewagi uprzedzeniom dawnych stuleci. Ogólnie bowiem Bezprymowi przypisywano przez wiele wieków w zasadzie wszystko, co złe, obarczając go w dużym stopniu winą za katastrofę państwa. Śliwiński nie broni ślepo Bezpryma, ale nie chce z niego robić kozła ofiarnego. Pierworodny syn Bolesława Chrobrego nie zapisał się w polskiej historii pozytywnie i nie stało się tak bez przyczyny, ale należy pamiętać o okolicznościach tego, co się wydarzyło na przełomie X i XII wieku. Czy Bezprym był uzurpatorem? I tak, i nie, trudno bowiem, aby pierwszy w kolejności do dziedzictwa uzurpował sobie władzę. Czy Bezprym był tyranem? Możliwe, że tak, a przynajmniej rozprawił się brutalnie z opozycją. Czy o jego rządach należy pamiętać? Zdecydowanie tak, niezależnie od tego, jak będziemy oceniać jego osobę.
Wydawałoby się, że Błażej Śliwiński chce dokonać niemożliwego, napisanie bowiem książki liczącej 250 stron, a zarazem poświęconej postaci, o której możemy znaleźć zaledwie 2.5 wzmianki w kronikach niemieckich (bezpośrednie informacje u Thietmara i w Rocznikach hildesheimskich oraz pośrednia w tzw. kronice Wipona), to zadanie iście karkołomne. Sam autor powiedział zresztą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to