rozwiń zwiń

Adriatyk. Morze i jego cywilizacja

Okładka książki Adriatyk. Morze i jego cywilizacja
Egidio Ivetic Wydawnictwo: Międzynarodowe Centrum Kultury Seria: Biblioteka Europy Środka popularnonaukowa
531 str. 8 godz. 51 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Europy Środka
Tytuł oryginału:
Storia dell'Adriatico: Un mare e la sua civiltà
Data wydania:
2022-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2022-04-01
Liczba stron:
531
Czas czytania
8 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366419339
Tłumacz:
Piotr Salwa, Joanna Ugniewska, Mateusz Salwa, Marta Duda-Gryc
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Adriatyk. Morze i jego cywilizacja w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Adriatyk. Morze i jego cywilizacja

Średnia ocen
7,4 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1596
1256

Na półkach:

Adriatyk to morze porozumienia, ale też morze rywalizacji. Egidio Ivetic postawił przed sobą trudne zadanie napisania syntezy dziejów Adriatyku. Trudne zadanie z tego powodu, że jest to pewien tygiel kulturowy, bariera między cywilizacją łacińską a cywilizacją grecką, Włochami a Słowianami, Wschodem a Zachodem, ale to też gęsta sieć porozumień, wymiany handlowej, kontaktów. Tylko właśnie jak to wszystko uchwycić? Autor często odnosi się do dzieła Braudela o Morzu Śródziemnym, ale sam nie stworzył aż tak inspirującego i obfitującego w fakty dzieła. Oczywiście to żaden zarzut, przegrać z mistrzem, ale zabrakło mi chyba trochę wyjścia poza dzieje polityczne regionu. Bo książka Ivetica, co by nie powiedzieć, jest trochę schematyczna, omawiając różne okresy, autor przedstawia nam przynależność polityczną określonych regionów, wojny jakie się przetaczały przez obszar Adriatyku, a później przeważnie wybiera kilka miast i pokazuje jak funkcjonowały w danym okresie, jak wyglądał ich rozwój i architektura, jak kształtował się skład narodowościowy, czym handlowano i się zajmowano. Oczywiście, nie jest to zła książka, autor potrafi uchwycić wiele ciekawych tematów jak chociażby działalność parowców Lloyda na Adriatyku, ale wydaje mi się, że właśnie tego typu kwestii jest tutaj za mało. Nie zmienia to faktu, że pozycja pokazuje jak kształtował się region Adriatyku na różnych płaszczyznach, politycznych, handlowych, kulturowych czy społecznych.

Adriatyk to morze porozumienia, ale też morze rywalizacji. Egidio Ivetic postawił przed sobą trudne zadanie napisania syntezy dziejów Adriatyku. Trudne zadanie z tego powodu, że jest to pewien tygiel kulturowy, bariera między cywilizacją łacińską a cywilizacją grecką, Włochami a Słowianami, Wschodem a Zachodem, ale to też gęsta sieć porozumień, wymiany handlowej, kontaktów....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Adriatyk. Morze i jego cywilizacja na półkach głównych
  • 98
  • 16
  • 2
23 użytkowników ma tytuł Adriatyk. Morze i jego cywilizacja na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sycylia w kalejdoskopie historii i legendy Joanna Olkiewicz
Sycylia w kalejdoskopie historii i legendy
Joanna Olkiewicz
• "Wyspa, położona na skrzyżowaniu kontynentów, rzucona jak pomost pomiędzy Europę i Afrykę, musiała stać się miejscem przepraw, a tym samym inwazji. I tak też istotnie było: jak daleko sięgają jej dzieje, lądowali na niej coraz to nowi zdobywcy. Na przemian fenicka, grecka, rzymska, bizantyjska, arabska, normańska, germańska, francuska, hiszpańska i neapolitańska - Sycylia jest niejako kalejdoskopem historii. Była terenem wielkich rozgrywek o supremację w świecie greckim i o panowanie na Morzu Sródziemnym. Stanowiła najdalej wysunięty na zachód punkt imperium bizantyjskiego, na niej dokonał się najbardziej zadziwiający epizod dziejów normańskich. Przyciągała bowiem nie tylko przybyszów z wybrzeży Morza Śródziemnego, ale i ludy z Północy." • To była pasjonująca podróż przez historię Sycylii od początku jej istnienia do lat 70. XX w. Zgadzam się z tym co napisano w nocie od wydawcy: "Jest to historia Sycylii napisana w latach 70. ubiegłego wieku; jej współczesność odmalowana przez autorkę siłą rzeczy odbiega od obrazu dostępnego obecnie, lecz to, co w książce najważniejsze - pogłębiona charakterystyka wyjątkowej krainy widzianej przez pryzmat dziejów powszechnych, polityki, kultury i sztuki - w najmniejszym stopniu nie uległo dezaktualizacji i pozostaje jej wielką wartością, domagającą się przypomnienia." To bardzo szczegółowa i wymagająca, ale ciekawie napisana i wciągająca historia, także kultury, literatury i sztuki. Polecam! @wschod_bug
Ola JB - awatar Ola JB
ocenił na 8 1 rok temu
Mimowolne cyborgi. Mózg i wojna przyszłości Łukasz Kamieński
Mimowolne cyborgi. Mózg i wojna przyszłości
Łukasz Kamieński
„Bardzo ciekawa” Druga książka Łukasza Kamieńskiego za mną i jestem zadowolony. Mimo dość poważnego tematu i wysokiego stopnia „naukowości” czytało się świetnie. Stoi za tym styl autora, który doskonale przekazuje wiedzę, nawet jeżeli jesteś zielony w temacie. Zaczynamy od poznania cech doskonałego żołnierza. Jest to podane na konkretnym przykładzie dawnego wojownika doskonałego – Achillesa. Można też prześledzić, jak zmieniały się te cechy z upływem czasu i doskonaleniem metod zabijania przeciwnika. Autor nie stroni od ciekawych fragmentów „psychro-profilu” wojskowego – np. rozwija temat strachu. Zdziwił mnie dogmat, że żołnierz nie boi się śmierci tak bardzo, jak zabicia innego człowieka. W tym momencie szczęka mi opadła, nie sądziłem, że jest to prawda. Potem przechodzimy do modyfikacji cech człowieka poprzez elektryczne stymulowanie mózgu. I tutaj zaczyna się jazda bez trzymanki. Temat jest obszerny i autor stara się jak najwięcej nam przekazać. Czyni to umiejętnie i nie jesteśmy zalewani mnóstwem informacji, ale wybranymi przykładami z życia, które mogą przydać się w wojsku. Niekiedy za pomocą cytatów z książek SF pisarz udowadnia, że już kiedyś przewidziano taki przebieg zdarzeń, ale zbyt niedojrzała nauka nie pozwoliła zrealizować wizji. Nie interesowała mnie neurochirurgia dopóki nie przeczytałem tej książki. Teraz jestem zafascynowany możliwościami i jednocześnie przerażony odpowiedzią na pytanie „dokąd to zmierza”. Autor podał odpowiedź w tytule – mimowolne cyborgi. Na koniec podnosimy kwestie moralną całego zagadnienia. Zgody na zmiany i ewentualne ich cofniecie. Poznajemy ewentualne skutki regulacji naszego „ego”. Zadajemy sobie pytanie: „czy człowiek po neurochirurgicznych zmianach jest jeszcze tym samym człowiekiem, czy kimś zupełnie innym? Wydanie w miękkiej oprawie na dobrym papierze. Ze swojej strony bardzo polecam wyżej opiniowaną lekturę. Nie jest to łatwa książka na jeden wieczór, ale jak wdepniecie między jej okładki, prędko tego świata nie opuścicie. Każdy może przekonać się, jak łatwo jest programować człowieka i ocenić „dokąd to zmierza” ?
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na 8 30 dni temu
Cywilizacja Kenneth Clark
Cywilizacja
Kenneth Clark
A gdyby tak popłynąć przez czas? Wzburzyć zapomniane wody oceanów, pienić bałwany i na białych falach, niczym rodząca się w morskiej pianie Wenus, dobić do brzegu, gdzie rodzi się sztuka i cywilizacja? Kenneth Clark czyni rzecz zgoła niemożliwą do wykonania – czy można w kilkunastu esejach (będących zapisem filmowych opowieści w odcinkach) opowiedzieć o tym, co zbudowało tożsamość Europejczyka, człowieka świata? Autorska przedmowa wyjaśnia, że nie da się o sztuce powiedzieć wszystkiego. Forma również nie ułatwia pracy (Clark zdaje się preferować medium filmowe, gdzie znaczącą rolę odgrywa również obraz i dźwięk). Pewnej intensywności i energii nie da się przelać na papier, a jednak! „Cywilizacja” to erudycyjna, siłą rzeczy skrótowa (przekrojowa), ale wypełniona po brzegi mistrzowskim słowem, książka o fundamentach, na których zbudowano otaczający nas świat i dzięki którym człowiek stał się (s)twórcą, dawcą piękna, źródłem doskonałości (Clark jest humanistą). Nie jest to wesołkowata opowieść o zamierzchłości, głupotkach i miłostkach, plotkach i anegdotach – Clark z dżentelmeńskim drygiem, może z pewną wyższością i wrodzoną sztywnością (czytamy urodzonego w 1903 roku historyka sztuki prosto z Oxfordu) prowadzi nas od romańskich kościołów przez gotyckie katedry, włoskie odrodzenie, aż po ociekający złotem i perłami barok i rokoko, na klasycznych formach w nowoczesnym wydaniu kończąc. Jego uwagę przykuwa wszystko to, co ważne z punktu widzenia duchowego rozwoju człowieka – od średniowiecznych inkubałów, przez malarską perspektywę, freski Rafaela, grafiki Dürera, wizje miast i budowli Berniniego, myśli Kartezjusza („to niezwykle sympatyczna postać”), pism Woltera i Monteskiusza, kolory Moneta i kredowe klify Caspara Davida Friedricha… i mógłbym tak długo płynąć na wspomnianych na wstępie falach, bo to porywająca wyprawa. Po raz kolejny Wydawnictwo Próby udowadnia, że sztuka jest pięknem, a pisanie o niej – sztuką. Przekład Anna Arno
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 1 rok temu
Wiara i ojczyzna. Katolicyzm, nowoczesność i Polska Brian Porter-Szűcs
Wiara i ojczyzna. Katolicyzm, nowoczesność i Polska
Brian Porter-Szűcs
Analiza powiązań pomiędzy polskim katolicyzmem, a sprawami narodowymi jest o wiele bardziej szczegółowa, niż "Całkiem zwyczajny kraj" tego autora. Od głoszenia przez Kościół posłuszeństwa władzom przez powolne i w bólach włączanie kościelnych reform, po zmianę narracji z tradycyjnej, że sami sobie jesteśmy winni i że musimy pogodzić się z cierpieniem w życiu doczesnym (wina za rozbiory w XIXw. przypisywana była grzesznym Polakom, a Mickiewicz uważany był za heretyka z racji tego, że nadawał Polsce mesjanistyczne znaczenie) na narrację o tym, że toczy się walka dobra ze złem i Polsce zagrażają jakieś zewnętrzne wraże siły, które chcą zniszczyć i naród i naszą religię. Lub raczej wszystkie zakusy na religię i Kościół są równoznaczne z zamachem na naród, skoro ten naród tak bardzo związano z katolicyzmem, mitem Polak-katolik. Mitem, który powstał na początku XX wieku i nie brał pod uwagę tego, że Polska jednak była (jeszcze wtedy) państwem wielokulturowym i wieloreligijnym. Ten specyficzny narodowy katolicyzm piętnował już bardziej współcześnie arcybiskup Życiński: "Albo [Kościół] jest Kościołem katolickim jako Kościół Chrystusowy, albo też jest Kościołem polsko-narodowym i wtedy nie można go już nazywać katolickim". Bo przecież Kościół katolicki jest powszechny, nie rozróżnia czy ktoś jest Polakiem, Irlandczykiem czy Hiszpanem - tymczasem Polacy (i inne narody pewnie też) uzurpują sobie prawo do miana "specjalnie umiłowanych", nieomal skłonni uwierzyć, że Bóg jest Polakiem... Te wszystkie przemiany stosunku Kościoła do państwa i narodu zaszły już w XX wieku. Głosy "rozsądku" były, ale należały one do ludzi wykształconych, czyli do tzw. elit, więc nie miały szans się rozpowszechnić. I tak, jak pisze Porter-Szucs, "na początku XX wieku polski Kościół wyruszył na wojnę i jak dotąd z niej nie wrócił." Wrogowie jednak się zmieniali, byli to Żydzi, masoni, komunizm, ateizm oraz oczywiście wszelkie nowoczesne pomysły, pociągające za sobą rozluźnienie obyczajów. Od 20-lecia międzywojennego: "Katolicy coraz częściej postrzegali świat jako pole bitwy Boga z szatanem, zacierając linie podziału między kategoriami religijnymi a kulturowymi, politycznymi i społecznymi. Opisane tu myślenie spiskowe miało to do siebie, że pozwalało w łatwy sposób powiązać problem występujący w jednej sferze z wrogiem z innej sfery, na koniec zaś ogłosić, ze tak naprawdę za wszystkim kryją się posłannicy diabła". Zachodzące przemiany społeczne zatem także są ukazywane jako walka z Bogiem i religią - i tu nic się nie zmieniło, wszyscy to dobrze znamy, jak również syndrom oblężonej twierdzy, na jaki cierpi polski Kościół (choć aktualnie faktycznie może mieć on obawy, gdyż widmo sekularyzacji zagląda w oczy także Polakom i ławy kościelne zaczynają świecić pustkami). Znamienny jest rozdział o polskim antysemityzmie, jako że autor doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to temat wyjątkowo w Polsce drażliwy. Co najbardziej zdumiewa to, że gdy nazizm hulał w najlepsze, przez drugą wojną światową, Polacy bardziej bali się Żydów, niż zagrożenia ze strony Niemców. Za komunizm też zresztą obwiniono Żydów (żydokomuna). Na tym tle można przyjrzeć się fikołkom logicznym, jakich dokonywał Kościół, zbliżając się do nacjonalizmu (który wcześniej był nieakceptowany jako że Kościół), a nawet głosząc, że nazizm był kolejnym narzędziem wykorzystywanym przez Żydów do niszczenia chrześcijaństwa i że to katolicy są tu ofiarami! (Nawiasem mówiąc w kontekście nauczania Kościoła, zwracania uwagi na to, że przemoc jest niedopuszczalna, a wszyscy katolicy równi, niezależnie od narodu, ciekawi mnie jak tłumaczyli sobie swój nacjonalizm - czyli nazizm - katolicy w Niemczech). Demitologizuje autor też rolę Kościoła w walce z ustrojem komunistycznym w PRL-u (Kościół był antypartyjny, gdyż partia była za mało katolicka, a nie dlatego, że była antydemokratyczna). To, że Kościół wcale tak chętnie nie popierał antykomunistów jest dziś zupełnie zapomniane, bo górę wzięła narracja, że to m.in. dzięki Kościołowi komunizm został obalony - i dlatego też powinniśmy być za to wdzięczni, co odzwierciedlane jest w szerokich prerogatywach, jakie dostał Kościół od władz III RP. Bardzo to pouczająca lektura, analiza drobiazgowa, podparta wieloma źródłami, język tylko mógłby być przystępniejszy. Tyle tylko że autor rozpatruje głównie przemiany historyczne - omawia XIX wiek, początki XX wieku, lekko tylko zahaczając o czasy powojenne (a i to głównie dość już odległe, jak lata 50-te, 60-te); wydarzeń współczesnych, analizy III RP jest tu bardzo mało - a na to głównie liczyłam. Nie jest to wszak pozycja "stara", została ona wydana w 2022roku. Druga rzecz- cała ta optyka pokazana jest od strony Kościoła, reprezentujących go duchownych, ewentualnie przywódców/polityków, a nie wiadomo, co o tym wszystkim sądziły "owieczki".
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 7 3 miesiące temu
Koniec ruskiego miru? O ideowych źródłach rosyjskiej agresji Piotr Skwieciński
Koniec ruskiego miru? O ideowych źródłach rosyjskiej agresji
Piotr Skwieciński
Interesująca analiza tego co sprawia, że Rosja i Rosjanie są... inni. W dawnych wiekach też byli, ale - na ówczesnym tle - nie aż tak bardzo. A w miarę upływu czasu ich inność - i to na bardzo wielu płaszczyznach - staje się coraz bardziej jaskrawa. I dotkliwa. Nie jest może tak pogłębiona i wnikliwa, jak podobnego typu analiza autorstwa Rosjanina, Władysława Inoziemcewa - Nienowoczesny kraj, ale oferując inny punkt widzenia (z zewnątrz a nie od wewnątrz rosyjskiego społeczeństwa) i odmienną metodykę, naświetla pewne zjawiska z nieco innej strony. Można uznać ją za komplementarną do ww. pozycji, a czas poświęcony na jej lekturę nie jest czasem straconym. To książka wyraźnie o zacięciu publicystycznym, nie naukowym (krytycy krzywią się na brak źródeł cytatów) ale czyta się szybko i dobrze. Żeby jednak nie była to bezkrytyczna laurka, wypada wspomnieć także o problemach. Można przyczepić się choćby do nieco dyskusyjnej (chwilami) stylistyki - na przykład powtarzanego w kółko „rosyjskiego genu kulturowego”. Niby intuicyjnie wiadomo o co chodzi, ale do autora, jako dyplomaty a nie genetyka, taka kolokwialność trochę nie pasuje. Co jakiś czas, w nie budzącej większego sprzeciwu narracji, pojawiał się znienacka zgrzyt - twierdzenia tak jaskrawo na bakier z faktami, że aż budzące niedowierzanie. Nietrudno znaleźć dla nich wspólny mianownik. Jest nim - w mojej opinii - stara, banalna polska megalomania. Na przykład, rozwodząc się o rzekomych sukcesach w asymilacji narodowości podbijanych przez rosyjskie imperium: „Rosja zanotowała tylko jedną jednoznaczną porażkę na dużą skalę - nie udało jej się mianowicie asymilować ani narodowo, ani państwowo elit polskich. Porażka, jako się rzekło, dotkliwa, ale jedyna.” Że co? Autor najwyraźniej NIC nie wie o rozmiarach lojalizmu i integracji polskich elit w zaborze rosyjskim przed 1914 rokiem. Ich prawdziwy obraz, skrupulatnie zamieciony pod dywan po roku 1918, byłby pewnie dość niewygodny dla mitotwórców „kraju bez Quislingów” itp. Swoją drogą ciekawe, jak w takim razie Skwieciński wywiódłby odrębności w tym względzie (które koniecznie wynikałyby z powyższego twierdzenia) pomiędzy elitami polskimi a fińskimi? I tak, jak ciekawie opisuje Rosjan, niepotrafiących sobie wyobrazić innej optyki i motywacji, niż ich własne, i niemogących przez to pojąć, dlaczego Polska nie anektuje zachodniej Ukrainy, skoro pojawiła się po temu okazja, tak nieco dalej sam Skwieciński podobnie nie może pojąć, dlaczego w różnych okresach historycznych - aż po współczesność - Rosja ani razu nie próbowała sojuszy z Polską, choć (według niego) mogły być dla niej korzystne. No cóż: Po pierwsze - sam wcześniej opisał organiczną niezdolność Rosjan do jakiegokolwiek szczerego partnerstwa w polityce i ich absolutną niewiarę w możliwość odniesienia z tego korzyści. Ich wyobrażony świat zewnętrzny jest jednoznacznie i wyłącznie wrogi. Można jedynie próbować go przechytrzyć, ale nie oswoić. Podobnie jak w kilku innych przypadkach (jak choćby opis splątania pojęć dobra i zła), po przedstawieniu licznych symptomów, Skwieciński ma problem z ich syntezą i postawieniem kropki nad i. A po drugie - choć sam opisuje rosyjski bezmiar ignorancji i niewiedzy o Polsce - najwyraźniej nie potrafi dopuścić myśli, że jesteśmy dla nich jedynie małym, niewiele znaczącym pionkiem na geopolitycznej szachownicy. I choć - w stosownych ruchach i konfiguracjach - pionki się wykorzystuje albo zbija, to nie wchodzi się z nimi w sojusze.
Krzysztof - awatar Krzysztof
ocenił na 7 1 rok temu
Pod białym niebem. Natura przyszłości Elizabeth Kolbert
Pod białym niebem. Natura przyszłości
Elizabeth Kolbert
"Ta książka opowiada o ludziach próbujących rozwiązać problemy wywołane przez ludzi starających się rozwiązać problemy." To zdanie chyba najlepiej podsumowuje "Pod białym niebem przyszłości". Książkę Kolbert czyta się bardzo dobrze, przedziwne schadenfreude towarzyszące lekturze daje momentami niezłą frajdę, a parę razy nawet złapałem się za głowę - a to dla mnie oznacza dobrze spędzony czas. Ale tak jak dla jednych czytelników kolejne rozdziały tylko potwierdzają szaleństwo toczące nasz gatunek, tak dla innych autorka może nie zawsze sprawiedliwie opisywać starania ludzi i instytucji portretując ich jako - w najlepszym razie dobrotliwych, a w najgorszym niebezpiecznych - wariatów. Też miałem chwilami takie wrażenie, ale finalnie sądzę, że Kolbert wie co robi, nawet jeśli czasem wydaje się robić narracyjny krok wstecz, jakby czuła, że zbyt łatwo byłoby jej się zagalopować w jednoznacznych osądach. Także nawet jeśli przewracasz oczami na myśl o kolejnej książce o "złych ludziach niszczących przyrodę", to sądzę, że warto się chwilę przemęczyć. Koniec końców "Pod białym niebem przyszłości" może dać szerszy pogląd na ciąg przyczynowo skutkowy, który towarzyszy wielkim przedsięwzięciom. Przynajmniej pierwsza połowa książki skupia się nie na hipotetycznych lecz na rzeczywistych konsekwencjach działań takich jak zmiany biegów rzek, budowanie tam, sprowadzanie gatunków inwazyjnych. Dopiero druga - odpowiednio podbudowana pierwszą - jeży włosy na głowie, gdy wyobrazimy sobie, do czego mogą doprowadzić wielkoskalowe projekty typu inżynierii genetycznej czy geoinżynierii. Ale Kolbert ostatecznie rozkłada ręce i pyta: czy możemy teraz pozwolić sobie aby nie brnąć dalej na ścieżce, którą podążamy od zawsze? Czy możemy liczyć na cudowną odmianę naszych przyzwyczajeń i ogólnoświatową zgodność w dążeniu do wspólnych celów? Realnie? A czytelnik może postawić sobie inne pytanie: Czy w ogóle kiedykolwiek mieliśmy wpływ na naszą naturę?
mrpriv - awatar mrpriv
ocenił na 8 9 dni temu
Prawdziwa historia czekolady Sophie D. Coe
Prawdziwa historia czekolady
Sophie D. Coe Michael D. Coe
Jak sięga się po kolejny tom wydany w serii Rodowody Cywilizacji, to jest się pewnym, że zawierać on będzie kolejną dawkę poszerzającą wiedzę tak historyczną, jaki obfitującą w wiele ciekawostek dotyczących tematu. Podobnie było z niniejszą książką. Autorzy obok wiedzy o pochodzeniu popularnej dziś czekolady, przytaczają cala masę informacji odnośnie do historii pojawienia się tej — jakby nie było — używki, która funkcjonuje obok kawy i herbaty. Potwierdzono, że mitem jest m.in. iż kofeina szkodzi, ilość kofeiny w filiżance kawy i herbaty jest mniej więcej zbliżona, a w śladowych ilościach występuje także w czekoladzie. Natomiast badania, które wspominają o szkodliwości kofeiny, opierają się na ekstrakcie czystej kofeiny, której raczej nikt nie w rzeczywistości nie spożywa, a jest ona tylko elementem składowym ww. trzech używek. Oczywiście jak coś człowiekowi sprawia przyjemność, to musi się temu przyjrzeć Kościół katolicki i mamy tu szereg informacji i różnych postaw wobec tego pić czy nie pić czekolady w okresie postu. Dziś spotkać można osoby, które, mimo że nie czytały tej książki, w okresie postu nie zjadają czekolady. Natomiast poszczególni papieże, w okresie, kiedy czekolada zdobywała salony, przyjmowali różne postawy. Ciekawie przedstawiona historia czekolady, napisana przystępnym językiem, zawiera także kilka ciekawych przepisów z dawnych czasów na przyrządzenie pitnej czekolady, które warto wypróbować, choć niekiedy będzie ciężko zdobyć niektóre dodatki ówcześnie do niej dodawane. Autorzy, pisząc o przyjemności, jakie daje spożywanie czekolady, poruszają też ważną kwestię niewolnictwa, czy współczesne problemy etyczne związane z produkcją czekolady. O tej ciemnej stronie, nie koniecznie czekoladowej, można wspomnieć, sięgając po wyroby czekoladowe. Czekoladowo polecam lekturę, nie tylko tym, których interesuje historia Ameryki prekolumbijskiej, ale smakoszom tego produktu. Tym którzy sięgną po książkę, polecam także, aby uzupełnić wiedzę o książkę Paul R. Martin — Seks, narkotyki i czekolada.
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na 8 2 miesiące temu
Odejdź. Rzecz o polskim rasizmie Agnieszka Kościańska
Odejdź. Rzecz o polskim rasizmie
Agnieszka Kościańska Michał Petryk
Polska jest wolna od rasizmu, bo przecież nie była państwem kolonialnym. Gdy zapytałam bliskie mi osoby, czy w Polsce jest rasizm, wszystkie odpowiedziały, że nie ma. Nacjonalizm? Tak. Zwolennicy faszyzmu? Tak. Ale rasizm? Nie. Czy więc rasizm jest wpisany w polskość? Na to pytanie starają się odpowiedzieć Agnieszka Kościańska i Michał Petryk w swojej książce "Odejdź. Rzecz o polskim rasizmie". To swoisty reportaż i esej w jednym, opatrzony bogatą bibliografią, traktujący temat w naukowy, ale przystępny dla czytelnika sposób. Autorzy odwołują się do historycznych dokumentów, genetycznych badań i socjologicznych rozpraw. Przypominają o przedwojennych zakusach Polski do posiadania zamorskich kolonii i dorównania tym samym kolonialnym potęgom zachodniej Europy. Polityka PRL, mimo otwarcia na studentów z zaprzyjaźnionych afrykańskich krajów, wbrew pozorom, nie zmieniła wiele w podejściu Polaków do obcego i niebiałego. Jesteśmy krajem dumnym z tego, że wycierpieliśmy wiele z rąk okupanta, a potrafimy być pomocni i dobrzy dla innych. Niestety, mamy bardzo wiele na sumieniu. Rasizm pozwala nam wynosić polski naród na piedestał, bo cierpiał pod zaborami i w czasie drugiej wojny światowej. Rasizm pozwala wymazać i usprawiedliwić niewygodne dla Polaków historie z czasów Holokaustu, a także atakować Romów tylko dlatego, że żyją inaczej niż my. Rasizm tłumaczy obecnie niechęć do imigrantów, bo zabierają nam pracę i żyją na nasz koszt. "Odejdź" zmusza do myślenia i prowokuje. Nie daje odpowiedzi, ale mam nadzieję - obnaża wiele stereotypów. Bo jak twierdzą cytowani w książce genetycy - "Czystość rasowa jest całkowitą fantazją. Wśród ludzi nie ma czystej krwi, jedynie mieszańcy".
keybe - awatar keybe
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Adriatyk. Morze i jego cywilizacja

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Adriatyk. Morze i jego cywilizacja


Ciekawostki historyczne