rozwińzwiń

Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania

Okładka książki Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania autorstwa Henry James
Okładka książki Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania autorstwa Henry James
Henry James Wydawnictwo: Czytelnik Ekranizacje: The Aspern Papers (2018) Seria: Nike klasyka
287 str. 4 godz. 47 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Nike
Data wydania:
1979-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
287
Czas czytania
4 godz. 47 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Maria Skroczyńska-Miklaszewska
Ekranizacje:
The Aspern Papers (2018)
- Autografy Jeffreya Asperna
- Pandora
- Wiek średni
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania

Średnia ocen
7,2 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania

avatar
1084
1084

Na półkach: , , ,

Mieszane uczucia mam po przeczytaniu kolejnego zbioru opowiadań Autora. Jak zwykle piękny język i niecodzienne opowieści i jak zwykle denerwujący bohaterowie skrajnie pruderyjni do granic dziwactwa i skostniali w konwenansie aż do autodestrukcji. Ot Amerykanie końca dziewiętnastego wieku.

Mieszane uczucia mam po przeczytaniu kolejnego zbioru opowiadań Autora. Jak zwykle piękny język i niecodzienne opowieści i jak zwykle denerwujący bohaterowie skrajnie pruderyjni do granic dziwactwa i skostniali w konwenansie aż do autodestrukcji. Ot Amerykanie końca dziewiętnastego wieku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
3

Na półkach:

Po prostu mistrz. Oto, czym jest znakomita literatura.

Po prostu mistrz. Oto, czym jest znakomita literatura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
770
240

Na półkach: , ,

O Henry James'ie usłyszałam chyba pierwszy raz w filmie "Notting Hill" i nie ukrywam, że od tamtego czasu chciałam coś jego przeczytać.
Było to więc pierwsze moje spotkanie z tym autorem - nie powiem, całkiem udane. Opowiadanie "Autografy Jeffreya Asperna" było na samym początku i to ono mi się najbardziej podobało. Czytało mi się je świetnie choć akcja, tak samo jak i w dwóch pozostałych opowiadaniach, nie była wartka. Wydaje mi się, że nie ona jest kluczem w literaturze tego autora, tylko atmosfera, którą roztacza snując daną opowieść. Dzięki niej doskonale można było wczuć się w tamte czasy i może nawet żałować, że już minęły.
Na pewno sięgnę jeszcze po książki tego autora, a tą - polecam.

O Henry James'ie usłyszałam chyba pierwszy raz w filmie "Notting Hill" i nie ukrywam, że od tamtego czasu chciałam coś jego przeczytać.
Było to więc pierwsze moje spotkanie z tym autorem - nie powiem, całkiem udane. Opowiadanie "Autografy Jeffreya Asperna" było na samym początku i to ono mi się najbardziej podobało. Czytało mi się je świetnie choć akcja, tak samo jak i w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

112 użytkowników ma tytuł Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania na półkach głównych
  • 71
  • 41
34 użytkowników ma tytuł Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 23
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania

Inne książki autora

Okładka książki Z duchami przy wigilijnym stole Grant Allen, John Day, Stefan Grabiński, Henry James, Jan Łada, Bolesław Leśmian, Eliza Lynn Linton, Margaret Oliphant, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Henryk Rzewuski, Walter Scott, Ellen Wood
Ocena 6,5
Z duchami przy wigilijnym stole Grant Allen, John Day, Stefan Grabiński, Henry James, Jan Łada, Bolesław Leśmian, Eliza Lynn Linton, Margaret Oliphant, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Henryk Rzewuski, Walter Scott, Ellen Wood
Henry James
Henry James
Amerykańsko-brytyjski pisarz, krytyk i teoretyk literatury. Henry James urodził się w Nowym Jorku 15 kwietnia 1843, jako drugie z pięciorga dzieci (William, ur. w 1842, Garth Wilkinson, ur. w 1845, Robertson, ur. w 1846, i Alice, ur. w 1848) Henry'ego Jamesa seniora i Mary Robertson Walsh. Dzięki fortunie dziadka rodzina nie znała problemów finansowych. Brat Henry'ego Jamesa, William James, został profesorem Uniwersytetu Harvarda i jednym z prekursorów pragmatyzmu. Istniała między nimi pewna rywalizacja, mimo że więzi, które ich łączyły, były bardzo silne. Po 5-letnim pobycie w Europie rodzina przeniosła się do Nowej Anglii, gdzie pozostała do końca wojny domowej. We wrześniu 1862, Henry zapisał się na wydział prawa Uniwersytetu Harvarda, który później porzucił, poświęcając się twórczości literackiej. Pierwszą swą nowelę opublikował w 1864 anonimowo. The Story of the Year, jego pierwsze podpisane opowiadanie, ukazało się w marcu 1865 w Atlantic Monthly. Od lutego 1869 do wiosny 1870 James podróżował po Europie, udając się najpierw do Anglii, później do Francji, Szwajcarii i Włoch. Po powrocie do Cambridge opublikował Watch And Ward (1871). W 1915, zawiedziony postawą USA wobec Wielkiej Wojny, przyjął obywatelstwo brytyjskie. Umarł kilka tygodni później, 28 lutego 1916 roku, po dwóch atakach serca. Twórczość Henry'ego Jamesa dzieli się na trzy okresy. W pierwszym skupiał się na Amerykanach (np. A Passionate Pilgrim, Daisy Miller czy Portret damy (The Portrait of a Lady)),w drugim opisywał angielskie społeczeństwo (np. powieść What Maisie Knew, gdzie przedstawił społeczeństwo ówczesnej Anglii z perspektywy dziecka),w trzecim pisał najbardziej złożone powieści (np. Ambasadorowie (The Ambassadors) o europejskim i amerykańskim społeczeństwie).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Posłaniec L.P. Hartley
Posłaniec
L.P. Hartley
Posłaniec jest najbardziej znaną powieścią brytyjskiego autora i publicysty, Leslie Poles’a Hartley’a (1895 – 1972). Powieść została opublikowana w 1953 roku. Moje wydanie pochodzi z 1992 roku. Dwunastoletni Leo Colston spędza wakacje u kolegi ze szkoły. Kanikuła 1900 roku. Czas żniw i słodkiego lenistwa. Schyłek ery wiktoriańskiej. Olbrzymia posiadłość w Norfolk gości wiele osób z socjety, a kulminacją wakacyjnych spotkań ma być bal, na którym ogłoszone zostaną zaręczyny Marian Maudsley z lordem Triminghamem. Piękna Marian jest siostrą Marcusa, kolegi Leo. To początek dziwnej historii, w której interes dorosłych przedkładany jest nad odczucia dzieci. Marian i ubogi farmer, Ted Burgess nakłaniają Leo (najpierw prośbą, później szantażem emocjonalnym) do przesyłania wiadomości. Chłopiec czuje się coraz bardziej przypierany do muru, stając się zabawką w rękach dorosłych. Od razu po przeczytaniu obejrzałam (po raz kolejny po wielu latach) doskonały film z 1971 roku w reżyserii Josepha Loseya z Julie Christie i Alanem Batesem. Możecie kojarzyć, że ta sama para grała cztery lata wcześniej w ekranizacji Z dala od zgiełku. Dziecięce niewinne uczucia przeciwstawione są kłamstwom i nieszczerości świata dorosłych. Miłość poświęcona w imię statusu i pełnej kiesy. Gdyby historia Marian i Teda rozgrywała się w późniejszych czasach, ich miłość, być może przetrwałaby. Piękna książka, o której będę długo myślała i roztrząsała jej niuanse. Proza Hartleya z mroźnego Śląska przeniosła mnie do upalnego lata końca XIX wieku. Czułam na skórze słońce, słyszałam świerszcze, uczestniczyłam w meczu krykieta i strzelałam urodzinowymi petardami. I wiem, że wrócę tam znów. Będę przeżywała to, co bohaterowie, chociaż pewnie za każdym razem odrobinę inaczej.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na92 miesiące temu
Łgarz. Opowiadania Henry James
Łgarz. Opowiadania
Henry James
Oto dwa opowiadania Henry’ego Jamesa w kultowej serii Koliber: tytułowy „Łgarz” i „Wychowanek”, które przenoszą nas w koniec XIX wieku i pozwalają czerpać przyjemność z czytania historii prostych lecz porywających, wypełnionych genialnie stworzonymi postaciami (zwłaszcza kobiecymi!),o jakże cudnie skomplikowanych i nieklarownych charakterach, umiejętnie przez autora literacko „podkręconych” do granicy między szaleństwem i oddaniem a rodzinną idyllą. „Łgarz” to opowieść o malarzu, który staje się przyjacielem pewnego małżeństwa. Kłopot tkwi w tym, że pan mąż, tj. pułkownik Clement, okazuje się być kłamcą doskonałym lecz chorobliwym, dżentelmenem o fantazji wybujałej jak stąd do wieczności, łgarzem bez żadnego powodu i bez przyczyny, konfabulantem totalnym, z czego zresztą jego młoda i prześliczna żona doskonale zdaje sobie sprawę. Artysta, niegdyś szaleńczo zakochany w pani Capadose, otrzymuje zlecenie sportretowania Clementa, tyle że decyduje się ujawnić na twarzy modela całą okrutną lecz szczerą prawdę o nim. To wspaniała gra pozorów przy pomocy znaczonych kart. To opowieść o sile miłości (oraz tego, jak potrafi demoralizować i psuć niewinne charaktery),bezwładnej lojalności i zaślepieniu. Cudna! W „Wychowanku” śledzimy historię korepetytora i jego młodego ucznia. O ile rozczulające są wątki łączące obu „panów” (preceptor chce pozostać wierny wzorom idealnego wychowawcy, zaś chłopiec to błyskotliwe, przenikliwe, choć chorobliwe dziecię),to rodzice Morgana (a zwłaszcza matka) wprowadzają do opowiadania wątki dramatyczne. I znów James pisze o zabawie w złudzenia – Pemberton jest zapewniany o rodzinnym bogactwie, dzięki któremu Morgan będzie mógł pobierać nauki, podczas gdy w rzeczywistości rodzina przymiera głodem i wyprzedaje po kryjomu wszelkie dobra. Nauczyciel zostaje złapany w kleszcze lojalności wobec chłopca jak i swe zapewnienia czynione jego matce, że nie opuści go, nawet jeśli miałby przymierać głodem. Świetne obrazki z życia arystokracji, nuworyszy i „zwykłego człowieka”. Niekiedy tragikomiczne wątki pchają całość ku zgrabnym zakończeniom, które pointują doświadczenia bohaterów, a nas zostawiają z lekko rozdziawioną buzią. Wspaniała czytelnicza rozrywka. Polecam. Przekład Jadwigi Olędzkiej, okładka Mieczysława Wasilewskiego. Książka i Wiedza, 1974 rok
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na76 miesięcy temu
Garden party Katherine Mansfield
Garden party
Katherine Mansfield
KRAINA TKLIWOŚCI Ta książka to dla mnie "perła ze śmietnika". Znalazłam ją dosłownie porzuconą na śmietniku w moim bloku w kilka tygodni po tym, jak dodałam ją do listy lektur na 'lubimy czytać'. A dodałam ją zainspirowana wzmiankami w powieści Chris Kraus 'I love Dick', gdzie Mansfield przedstawiana jest jako jedna z wielkich niedocenionych pisarek. To musiało być przeznaczenie - 'Garden Party' zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Chociaż nie lubię dzielenia literatury na męską i kobiecą, to Mansfield ma styl, który można nazwać kobiecym, przez wielkie K. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby mężczyzna napisał takie opowiadania - skupiają się one na rzeczywistości od zupełnie innej strony niż większość literatury. Kunszt autorki przejawia się przede wszystkim w opisach detalów rzeczywistości, które towarzyszą nam na codzień, a których czar często przegapiamy. Świat Mansfield to świat prześlicznych melodii, lodów jedzonych rozkosznie zamrożoną łyżeczką, piasku który pieści bosą stopę, tafty, która szeleści sugestywnie, małych sówek pohukujących w ciemnościach nocy... Mansfield wspaniale opisuje też postaci i ich emocje – w kilku zdaniach potrafi stworzyć wielowymiarowy portret postaci. W opisach tych najzwyklejszych chwil, które mijają niezauważone, pełno jest tkliwości i odrobina ironii. Najlepsze opodwiadanie to dla mnie "Małżeństwo a la mode". Cytaty: W zatoce: "W taki sposób należy żyć - niedbale, rozrzutnie, szczodrze. (...) Brać wszystko lekko, nie walczyć z przypływami i odpływami życia, ale poddawać się im - tego właśnie potrzebuje. Najgorsze jest to naprężenie. Żyć! Żyć! I ten skończenie piękny poranek, taki świeży i jasny, wygrzewający się w słońcu, jak gdyby śmiejący się ze swojej urody, zdawał się szeptać: "A czemuż by nie?" "- Och, ci mężczyźni! - rzekła. Zanurzyła czajnik w misce i trzymała go pod wodą jeszcze wtedy, gdy woda już przestała bulgotać, jak gdyby to był także mężczyzna, który w najlepszym wypadku zasługuje tylko na to, by go utopić". "Biedna stara mateczka – uśmiechała się, skacząc po kamieniach. – Biedna stara mateczka. Och! och! Jaka to radość, jaka rozkosz być młodą!" Państwo gołębiowie: "Rozumie się, że Reginald kochał matkę i tym podobne. Ona... ona chciała jak najlepiej, okazywała mu wiele poświęcenia i tak dalej. Ale nie można było zaprzeczyć, że była raczej ponurą istotą." Małżeństwo a la mode: –To takie ważne –wyjaśniła ta nowa Izabella –aby [dzieci] od samego początku polubiły odpowiednie rzeczy. Oszczędzi im to dużo czasu w przyszłości. Doprawdy, jeśliby te biedne maleństwa musiały patrzeć na takie okropności, można przypuszczać, że w latach późniejszych zażądałyby, aby je zaprowadzono do Akademii Królewskiej. Mówiła w taki sposób, jak gdyby pójście do Akademii Królewskiej oznaczało dla każdego natychmiastową, niechybną śmierć". Obcy: "Iść za Janey korytarzem, który ona znała tak dobrze, a który był tak obcy dla niego; rozcyhlać po niej zielone kotary i wchodzić do kajuty, która była jej kajutą, wszystko to sprawiało mu niewysłowioną rozkosz." "Jak zupełnie inaczej wsiada się do powozu z Janey". Święto bankowe: "Popatrzcie znowu! Ze wzgórza zjeżdża, kołysząc się ogromna kolasa, a wewnątrz niej dwoje starych, bardzo starych dzieci".
Zaplecze_Naukowe - awatar Zaplecze_Naukowe
ocenił na88 lat temu
Drzewo człowiecze Patrick White
Drzewo człowiecze
Patrick White
«Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa» Mk 24,8 Drzewo Człowiecze – rodzice, ciało i najmniej zauważalna dla oka ludzkiego myśl – jeśli chcesz sprawności tego układu – musisz zdobyć coś więcej. Nie widzę. Nie widzę epickiego rozmachu, dlatego to nie będzie Księga Rodzaju, ale uzdrawianie niewidomego. Moja ślepota nie jest dowodem, że tego rozmachu tu nie ma. Widzę. Widzę wyraźnie człowieka niczym drzewo na wietrze – poddane prądowi losu, z trudem przytrzymuje listowie myśli swoich, które wciąż i wciąż na nowo w walce porywane przez wewnętrzny niepokój rozsypują się, a potem nowe rodzą się nieustannie – ten człowiek próbuje przypomnieć sobie albo odkryć swoją rolę i misję w tym nieubłaganym prądzie. W centrum opowieści oswajanie nie przestrzeni dla siebie, ale oswajanie siebie samego w losie swoim. Każdego z bohaterów rozłącznie. Stan, Amy, Ray, Thelma. Inni. Wszyscy obok. Czyż da się bowiem Im podzielić coś, co podzielnym być nie potrafi? Najskrytszy pierwotny smutek i trwoga, najskrytsze zmaganie z wiarą, najskrytsza pierwotna żądza i marzenie, najskrytsza samotność na dnie duszy kotłujące się, w samym centrum człowieka, nie dadzą dostępu do siebie. Człowiek nie wie jak się tym podzielić. Dlaczego? Bo rzadko jego oczy zwrócone są na teraźniejszość. Później. Nie teraz. Teraz jakby jeszcze na niby mój los. Raczej trwajmy ze swoimi niedookreślonymi pragnieniami jedynie na powierzchni myśli, dla bezpieczeństwa swojego przede wszystkim. Będziesz ze mną człowieku?! Czy rozkoszy w smutku szukasz, a przyjemności w udręce? Czemu grzech nie jest dla ciebie odrazą, a cnota cię nie pociąga? Nie wierzcie mi. Ktoś przecież powiedział znajdziesz tu wszystko, jak w życiu. Epicki rozmach. Autorze chciałeś tego?! Pisałeś tak? Jak to możliwe? Przecież nie dostrzegłam narodzin, suszy, powodzi i wojny w typowym epickim rozmachu. Przecież Ty chciałeś tylko Ich dusze rozszarpać na widoku wszystkich, a potem jedynie upływem czasu ukoić. Jedynie wybrane, inne w przepaść popchnąłeś. Tak? To o tym? Przecież: Deszcz trwający nieubłaganie, który nie wodą jest ale udręką, która z własnego życia cię wypiera i zabiera oddech. Zgubiona radość po długo wyczekiwanych narodzinach, a w zamian lęk i nieodkryte nowe życie mimo, że własną piersią karmione. Pożar, który nie zniszczeniem płonie, ale główną areną dla zatopienia się w sobie dwóch obcych dusz. A nieugaszony żar wyrzutem sumienia do końca dni. Wojna, która nie wybuchami i krwią jest, ale dotkliwą udręką, w której znękane ciało mężczyzny i kobiety pragnie dotyku, który odwzajemniony, przywróciłby mu spokój. Dzieci na niewypowiedzianej słowami wojnie myśli i dusz o wolność i niezależność od rodziców. Jedno ukojenie znajdzie choćby w widoku drzewa wyrwanego z korzeniami. Drugie w próżności i przyzwyczajeniu, w którym na miłość nie można sobie pozwolić, a utraty przyjaźni lęka się nieustająco. Jedno i drugie ból, że korzeni swoich nie pojmuje. Wiara, która z tajemnicy niedościgłej przeradza się w głęboką urazę i pustkę, żeby dopiero na koniec błogim początkiem nowego się stała. Modlitwa, która nie niewolą, ale wolnością się staje. Czy to jest epicki rozmach ? Nie to serce człowieka ściśnięte wiecznie przez los. Tylko czy jest na pewno w człowieku coś, co warto poznać, jeżeli On patrzy gdzieś poza horyzont, ponad konarami drzew, zawieszony w niepokoju, w oczekiwaniu na coś innego niż teraz, na coś co się wydarzy, na coś co musi się wydarzyć? Wiedz jedynie Człowieku, że jeżeli chcesz więcej niż życie, więcej niż duszę, wieczna udręka i niepokój Cię czeka. Więc żyjesz? Jeszcze nie teraz. Drzewa nie zginą. Jest Ktoś, kto przez podarowane szkiełko witraża kolorami ożywi przestrzeń, napisze poemat o życiu. Tak, w końcu nie ma końca. „Jak wiatr co losem szarpie i kołysze Nie zna człowiecze drzewo czasu ciszy” Z wiersza A.E. Housmana. PS. Patricku Księga Rodzaju nie ma smutku w sobie. Nie byłeś szczęśliwy? Amy Parker. To ona uwagę mej duszy zdobyła. Nie Stan mimo, że On początkiem Jej losu stał się pewnego dnia na pustkowiu. Jednak On nie czuł potrzeby ujmowania w wielkie słowa swojego życia. Wystarczyło Mu, że je przeżywał. Och Amy, przyjaciółko moja.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na101 rok temu
Dzikie palmy William Faulkner
Dzikie palmy
William Faulkner
Taka trochę hybrydowa książka. Składa się z dwóch równolegle prowadzonych nowel. Pierwszej, ,,Dzikie palmy” o kochankach. Drugiej, dużo gorszej, ,,Stary” o więźniu. Tak szczerze, to sięgnąłem tylko dlatego, że czytał ją bohater filmu ,,Perfect days” Wima Wendersa, na którym byłem w kinie. Pomyślałem, że może było w tym jakieś ,,drugie dno”. Nawiązując do kochanków, lektura traktuje o mężatce (toksycznej moim zdaniem),która robi sobie przerwę od męża i małoletnich córek na młodego, niedoświadczonego (trochę bez charakteru) lekarza. Moim zdaniem, historia ta zaczyna się bardzo płasko. Nie oceniam bohaterów, nie oceniam logiki, bo uczucia i romanse logiczne nie są. Historie, gdzie wszyscy pukają się matce po głowie, a ona przekornie zostawia rodzinę dla jakiegoś, prawie nieznanego, mężczyzny - zdarzają się. Bo ,,się zakochała”, bo ,,jutra nie ma”, bo ,,ona chce żyć” i inne pseudo mądrości na krótki dystans. Zgodzimy się wszyscy, że one (te historie) rozgrywają się na EMOCJACH. I początku tego uczucia autor nam po prostu nie pokazał. Schadzka wypada blado, decyzja o opuszczeniu rodziny jest z kapelusza. Akcja ,,Dzikich palm" rozkręca się w podróży. Para Wpada na ,,świetny” pomysł, że jak będą zmieniać miejsca zamieszkania, to nie dopadnie ich rutyna…. I tu książka porusza. Nieraz chciałem potrząsnąć bohaterem i wykrzyczeć mu ,,Człowieku, zwariowałeś? Nic dobrego z tego nie będzie! Nie widzisz jak ona się do Ciebie odnosi? Wracaj do szpitala!”. Książka pięknie ukazuje obraz USA z czasów Roosevelta (1938 r.). Nowy Orlean, wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, Chicago, dzikie wybrzeże jeziora Michigan, kopalnie w Utah (polskie wątki). Foulkner wykazał się dużą mądrością życiową, ukazując, bez ocen, tragizm, związku opartego wyłącznie na emocjach, w kontrze do prozy życia. Przyznam jednak, że lektura wypada blado (zwłaszcza przez początek) przy ,,Annie Kareninie” Tołstoja, która ma dość podobny ,,szkielet” fabuły. Książka zasługuje na ocenę 7/10, ale obniżam, bo lektura ,,Starego”, drugiej nowelki nie porywa. Jest chaotyczna, nudna i tak szczerze to zmęczyła mnie na tyle, że jej nie dokończyłem. Za bardzo byłem ciekawy ,,Dzikich palm”.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na64 miesiące temu
Centaur John Updike
Centaur
John Updike
Pokryty srebrnymi łuskami narrator, posługując się eksperymentalną strukturą narracyjną i nudnym natchnieniem relacjonuje (wspomina) trzy dni spędzone z jeszcze nudniejszym — bo czemuż byśmy mieli tego nie wyznać! — ojcem, tytułowym Centaurem — Chironem, posępnym i flegmatycznym nauczycielem przyrody, cyzelatorem błahostek, otoczonym ciągłą atmosferą katastrofy i śmiechu, zdolnym przejść o własnych siłach przed plutonem egzekucyjnym; jest to zarazem nekrolog i hymn mu poświęcony. „Centaur” łączy świat mitologii greckiej z małomiasteczkowym otoczeniem Pensylwanii w połowie XX wieku, z naciskiem na łączy. Dwie domeny mienią się, spływają, wspierają i wypierają wzajem niczym kobieta i wąż w ciele Meluzyny. To tu zbierzemy cały miód i oliwę dzieła. Postacie płynnie przechodzą od bycia „zwykłymi” Amerykanami do swoich mitologicznych odpowiedników — pył swoistej realności miesza się z magicznym piaskiem. Ubrane w odzież prozaicznych przymiotów kryją mityczne postaci, przez co dosięgają w wyrazie swoich nieco indeksowanych myśli pewien wdzięk, a nie wydźwięk. Powieść wznosi się na wyżyny mitologicznych hiperboli, kiedy drepcze upudrowanym traktem przyziemnej krzątaniny. Złożone aluzje mitologiczne i obfity luksus szczegółowego obrazowania, i wiele innych danych zarówno ścisłych, jak i nasennych, podwyższają niejako „realizm” (w najgłębszym sensie tego zdegenerowanego słowa, a nie w rozumieniu tego co przeciętny czytelnik odbiera jako przystające do „przeciętnej rzeczywistości”) i oddają „należny hołd” skądinąd pozbawionej impetu i mdłej prozaiczności; posiadając moc czynienia z pospolitości rzeczy niezwykłych, wydobywają ze słabostek i śmiesznostek „kosmiczną” stronę „dramatu” życia, aż zasnąć można. Ktoś inny przepisałby zwyczajną w takich wypadkach papkę, a nie ten lwi szpik.
Peonia_Pirat - awatar Peonia_Pirat
ocenił na84 miesiące temu
Przepaska z liści Patrick White
Przepaska z liści
Patrick White
Pierwsze moje zetknięcie się z prozą White'a. Ten utwór czyta się powoli i to jest jego zaleta, a nie wada. Dlaczego? Z prostego powodu, to jest pastisz powieści dziewiętnastowiecznej. Klasyczna fabula, z zakończeniem sugerującym czytelnikowi dalsze losy Pani Roxburgh. Powieść White'a , z narratorem wszechwiedzącym ( znowu tradycyjny jej model znany z powieści angielskiej) to opowieść o człowieku i granicy jaką może przejść, by stracić swoje człowieczeństwo na rzecz przystosowania do warunków życia, żeby przetrwać. Natura człowieka jest nieodgadniona, co siedzi w nas dowiadujemy się dopiero w ekstremalnych warunkach. Nie trzeba wojny, wystarczy katastrofa morska. Fabuła tej książki jest jej atutem. Poznajmy wiele szczegółów, obrazów, myśli bohaterów. W innej fabule, gdzie zdarzenia da opisywane tylko w zarysie ( powieść i film współczesny) nie ma miejsce na "oddech czytelniczy", szybko się toczy akcja i tylko ona jest głównym bohaterem nie postaci czy charaktery ludzkie. Dobra literatura to taka , która potrafi czytelnika trzymać za słowo i emocje. Taka jest, przynajmniej w tej powieści. To gotowy scenariusz na film. Miałem wrażenie, że jako odbiorca jestem okiem kamery. Jest też to proza, która pokazuje jak życie różni się od fikcji. Jak sami tworzymy fikcję. Pan Roxburgh maniak - czytelnik ma kłopoty w normalnym świecie ( trochę przypomina romantycznego bohatera),nie odróżnia fikcji od życia. Natomiast jego żona stąpa po ziemi twardo. Pan Roxburgh przypomina męski odpowiednik pani Bovary. White wykorzystuje w tej książce wiele elementów gatunków literackich, np.: powieśći psychologicznej powieśći przygodowej czy powieśći o dojrzewaniu. To książka do wielokrotnego czytania, do odkrywania zamierzeń literackich autora. Do odkrywania nowych szczegółów. Nie jest to "potrawa literacka" rodem z McDonalda., którą można szybko skonsumować i nie poczuć nic. Warto po nią sięgnąć.
Grzegorz Piskorz - awatar Grzegorz Piskorz
ocenił na71 miesiąc temu
Szerokie Morze Sargassowe Jean Rhys
Szerokie Morze Sargassowe
Jean Rhys
Cieszę się, że autorka zdecydowała się oddać głos Antoinette/Bercie – kobiecie, która w oryginalnej powieści Brontë była tylko tłem, cichą ofiarą, nieszczęsną żoną Rochestera. Dzięki temu mogłam spojrzeć na całą historię z zupełnie innej strony, lepiej zrozumieć jej samotność, wyobcowanie i dramat odrzucenia. Najbardziej doceniam to, jak Rhys pokazuje mechanizmy wykluczenia, zarówno na poziomie osobistym, jak i społecznym. Wyobcowanie Antoinette nie wynika tylko z jej pochodzenia, ale też z tego, jak traktuje ją otoczenie, mąż i społeczeństwo. Ważny jest wątek kolonializmu, podziałów rasowych i relacji patriarchalnych. Autorka zwraca uwagę, że szaleństwo Berthy/Antoinette nie jest dziedziczne czy nieuchronne, ale wynika z traumatycznych doświadczeń. Jednak nie wszystko mnie przekonało. Powieść jest bardzo fragmentaryczna, czasem wręcz chaotyczna – trudno wejść w świat bohaterów na dłużej, bo narracja szybko się urywa, a wydarzenia są tylko zarysowane. Brakuje mi szerszego przedstawienia tła społecznego i politycznego – mam wrażenie, że autorka „musnęła” temat niewolnictwa i konfliktów rasowych, zamiast je pogłębić. Motywacje bohaterów są powierzchowne, nie zawsze dobrze wyjaśnione. Szczególnie Rochester wydaje się mniej wyrazisty niż w oryginale – nie wiadomo, czy jest po prostu okrutnym egoistą, czy może sam jest ofiarą manipulacji ze strony rodziny i otoczenia. Moim zdaniem jest w nim coś z obu tych postaw: z jednej strony brakuje mu empatii, z drugiej można zrozumieć jego zagubienie i presję, pod jaką żyje. Mimo niedociągnięć, cenię ją za próbę pokazania historii z perspektywy kobiety wykluczonej i za odwagę w poruszaniu trudnych tematów. Rhys pokazuje, jak społeczne i kulturowe mechanizmy mogą prowadzić do „obłędu” i rozpadu osobowości. Przesłanie utworu koncentruje się na krytyce patriarchalnych struktur, które pozbawiają kobietę głosu, prawa do samodzielnego decydowania o sobie.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na66 miesięcy temu
Kota Mruczysława poglądy na życie E.T.A. Hoffmann
Kota Mruczysława poglądy na życie
E.T.A. Hoffmann
E.T.A. Hoffmanna, „Kota Mruczysława poglądy na życie”. Wbrew pozorom jest to klasyka literatury, a wróciłam do niej nie dlatego, że jestem kocią matką (tu odchrząkuję znacząco),nie dlatego, że mam jakąś dziką potrzebę czytania klasyki właśnie (choć preferuję),ale dlatego, bo Kot Mruczysław jest zarozumiałym, cynicznym, zapatrzonym w siebie, narcystycznym reprezentantem swojego gatunku, który w sposób bezpośredni komunikuje światu swoją wyjątkowość, talent, bystrość umysłu. Mało tego, źle interpretując rzeczywistość, widzi tylko swoją kocią boskość! 🐱 Powieść zbudowana jest z dwóch – przeplatających się – historii: wspomnianego Kota Mruczysława, wielce osobliwego jegomościa oraz kapelmistrza Jana Kreislera. Wielki Kot Mruczysław, potomek „Kota w Butach”, kształci się na Wielkiego Kota; to figura zabawna, groteskowa – idealne odzwierciedlenie prawdziwej kociej natury. A Jana Kreisler, no cóż – wplątuje się nieszczęśnik w dziwną relację z dwiema kobietami, które reprezentują prawdziwą miłość i żarliwą namiętność. Panowie! No nie ma lekko 😂🤪 Powieść E.T.A. Hoffmanna to powieść humorystyczna, „nadziewana” ironią, satyrą, parodią, ale również filozoficzna – „nadziewana” (powtórzenie celowe) konkretną wiedzą, odniesieniami do poezji, literatury, sztuki. Lekka, łatwa i przyjemna nie jest – bynajmniej 🤔😎 Zmusza do myślenia tych, którzy chcą od książki tego czegoś, tego więcej i mocniej, intensywniej i bardziej, czymkolwiek to jest. Odstraszy pewnie tych, dla których „filozofujący” kot będzie męczący, no ale cóż – humorek ma specyficzny, wysublimowany i nie dla każdego.
Anna Kolińska - awatar Anna Kolińska
oceniła na82 lata temu
Powrót na wrzosowisko Thomas Hardy
Powrót na wrzosowisko
Thomas Hardy
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach. Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów). Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Autografy Jeffreya Asperna i inne opowiadania