rozwińzwiń

Poranek w Jalnie

Okładka książki Poranek w Jalnie autora Mazo de la Roche, 837123774X
Okładka książki Poranek w Jalnie
Mazo de la Roche Wydawnictwo: Romantica Cykl: Saga Rodu Whiteoaków (tom 2) literatura piękna
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Saga Rodu Whiteoaków (tom 2)
Tytuł oryginału:
Morning at Jalna
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
837123774X
Tłumacz:
Zofia Kierszys
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poranek w Jalnie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Poranek w Jalnie

Średnia ocen
6,8 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Poranek w Jalnie

avatar
13
15

Na półkach:

Spoko się czytalo

Spoko się czytalo

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
61

Na półkach:

Wspaniała opowieść.

Wspaniała opowieść.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5795
5733

Na półkach:

Wojna secesyjna, stały element amerykańskich sag, tu też niesie niepokój i zmiany.

Wojna secesyjna, stały element amerykańskich sag, tu też niesie niepokój i zmiany.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

181 użytkowników ma tytuł Poranek w Jalnie na półkach głównych
  • 139
  • 42
48 użytkowników ma tytuł Poranek w Jalnie na półkach dodatkowych
  • 33
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Poranek w Jalnie

Inne książki autora

Mazo de la Roche
Mazo de la Roche
Kanadyjska powieściopisarka, znana głównie z 16-tomowej sagi rodzinnej "Rodzina Whiteoaków" (zwanej też cyklem "Jalna"). Saga powstawała w latach 1927–1960.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krystyna córka Lavransa (edycja kolekcjonerska) Sigrid Undset
Krystyna córka Lavransa (edycja kolekcjonerska)
Sigrid Undset
Powieść jak rzeka – historia sobie powolutku płynie przez wszystkie etapy życia Krystyny i rozlewa się szeroko na różnorodne wątki. Tego typu powieści lubię najbardziej, można w spokoju wczuć się w historię, zżyć z bohaterami i tak sobie dryfować ku finałowi. Imponujące jest przy tym bogactwo tej powieści – mamy tu sporo bohaterów, pierwszo-, drugo- i trzecioplanowych, skandynawską scenerię, próbę oddania sposobu myślenia ówczesnych ludzi, a nadto tło i wydarzenia historyczne. „Krystyna córka Lavransa” jest więc klasyką w swoim najlepszym wydaniu. Przy czym, Sigrid Undset bardzo dobrze poradziła sobie z tą gromadą bohaterów, która przewija się przez karty powieści - wiarygodnie sportretowała ich sylwetki i umiejętnie uchwyciła psychologiczne niuanse. Choć widzę, że jest to częsty zarzut wobec tej powieści, ja nie miałam poczucia, że autorka próbuje moralizować mnie na religijną modłę. Element religii był znaczący w historii, nie da się ukryć, ale był on też uzasadniony, biorąc pod uwagę, że wiara i Kościół stanowiły niemal fundament tożsamości ówczesnych ludzi, podobnie jak zabobony i guślarstwo. Odczytywałam „Krystynę córkę Lavransa” bardziej jako powieść psychologiczną, odwołującą się do uniwersalnych problemów etycznych i moralnych, właściwych dla wszystkich ludzi odczuwających moralny niepokój, niezależnie od tego, czy są wierzący, czy też nie. Ostatecznie, dla mnie „Krystyna, córka Lavransa” to nie jest także prosta przypowieść, w której piętnuje się tylko tych niecnotliwych i mniej pobożnych. Wręcz przeciwnie, to opowieść o tym, że wszyscy są grzeszni lub używając bardziej neutralnego języka – wszyscy popełniamy błędy – zarówno ci, którzy uchodzą za tak zwanych porządnych ludzi, jak i ci, którzy na to miano nie zasługują w ogólnym mniemaniu. Przy czym, Undset zdaje się podkreślać, że największym grzechem ludzi „porządnych” jest ich duma. Dumna była Krystyna, po tym, jak odpokutowała swój grzech, tak samo dumny był Szymon i na swój sposób stary Lavrans. Ta duma nie pozwalała im podchodzić z wyrozumiałością do ludzi słabych, przeszkadzała im w nawiązaniu relacji partnerskiej z ludźmi, których uważali za gorszych od siebie. Ostatecznie ta duma nie pozwalała im także przyjąć do świadomości, że tak samo są słabi, potrzebują zrozumienia i że mają prawo do błędów. Koncentrowali się więc na swoich błędach, rozpamiętywali je i nie mogli przejść obok nich obojętnie, zamiast skupić się na tym, co mogą zmienić. Zdaje się więc, że Sigrid Undset za pomocą historii Krystyny próbuje przypomnieć starą prawdę, że żeby pójść dalej, trzeba najpierw przebaczyć samemu sobie.
chrumkington - awatar chrumkington
ocenił na91 miesiąc temu
Krystyna córka Lavransa. T. 3. Krzyż Sigrid Undset
Krystyna córka Lavransa. T. 3. Krzyż
Sigrid Undset
Odetchnęłam z ulgą gdy okazało się, że trzecią część sagi Sigrid Undset "Krzyż" to powrót do korzeni. Po teologicznych zmaganiach i wewnętrznych rozterkach bohaterki, tutaj na plan pierwszy wysuwa się życie Krystyny jako dojrzałej kobiety. Ta gospodyni i matka siedmiu synów musi stawić czoła przeciwnościom losu, które jej nie oszczędzają. Widzimy tu kobietę walczącą o przetrwanie rodu, zmagającej się z nieodpowiedzialnością swego męża, który nie mogąc udźwignąć ciężaru obowiązków po prostu odchodzi. To ona musi wziąć na siebie zarządzanie gospodarstwem i wychowanie dorastających dzieci, co czyni bez słowa skargi. To właśnie bolesny wątek rozpadającego się małżeństwa głównej bohaterki poruszył mnie najbardziej. Obserwujemy powolną agonię tego związku i rozdźwięk między Krystyną, kobietą czynu i Erlandem, człowiekiem, który nigdy tak naprawdę nie dorósł do roli odpowiedzialnego ojca i troskliwego męża. Autorka mistrzowsko pokazuje jak Krystyna mimo zmęczenia życiem i obowiązkami, odnajduje w sobie siłę w obliczu wybuchu epidemii dżumy. Finalne rozdziały, kiedy to zamiast abstrakcyjnych rozmów z Bogiem bohaterka znajduje w sobie siłę aby opiekować się chorymi i odrzuconymi i w ten sposób odkupuje swoje winy wobec stwórcy jest niezwykle poruszająca. Swój krzyż niesie ona do końca, odnajdując wreszcie spokój, którego szukała przez całe życie. "Krystyna córka Lavransa" to epicka opowieść o ludzkiej naturze, wolności wyboru i nieuchronności ponoszenia ich kosztów. Saga ta to traktat o dojrzewaniu: od zaślepionej namiętnością młodości aż po ostateczne pogodzenie się z losem. I co najważniejsze wszystko to widzimy z perspektywy kobiety, której życiowe dylematy pozostają aktualne po dziś dzień. Zachęcam Was do sięgnięcia po tę zapomnianą już trochę historię. Ja spędziłam z nią wiele cudownych godzin. Audiobook (czytała Anna Konieczna)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na72 miesiące temu
Budowa Jalny. Część 1 Mazo de la Roche
Budowa Jalny. Część 1
Mazo de la Roche
Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć. Filip i Adelina Whitoakowie są młodym i do szaleństwa zakochanym w sobie małżeństwem, które postanawia opuścić Indie i spróbować szczęścia w Kanadzie. Wyruszają w podróż do ,,Nowego Świata”, gdzie rozpoczynają budowę nowego domu, który postanawiają nazwać Jalną po dawnym regimencie Filipa. Pod względem chronologii zdarzeń ten tom jest pierwszy, ale jednocześnie jest prequelem cyklu rozpoczętego ,,Jalną”. I może kolejne tomy są bardziej barwne i pełne przeżyć, ale w tym nie ma jakiegoś konkretnego głównego motywu, ot, zwykłe życie małżeństwa – budowa domu, narodziny dzieci, wizyty u sąsiadów. Nie ma w tym nic złego, aczkolwiek moje wydanie w ebooku miało ponad 600 stron i akcja chwilami mocno się dłużyła. Nie da się też ukryć, że pod pewnymi względami książka słabo się zestarzała. Nie znajdziemy tu żadnych refleksji na temat tego, że bohaterowie dwukrotnie przybyli do kraju odebranego rdzennym mieszkańcom, a bohaterowie pochodzący z różnych mniejszości są ukazani bardzo stereotypowo, nawet jeśli Titysz ostatecznie jest jedną z barwniejszych i ciekawszych postaci. Irytująco wypada też wątek Wilmotta i Henrietty, kreowanej na stereotypową żonę z dowcipów, a już podejście tego pana do własnej córki było niesmaczne i oburzające, a ostatecznie ujęte komediowo. Niemniej ,,Budowę Jalny” ostatecznie czytało mi się dobrze. Mimo że akcja chwilami nudzi, to jednak w opisach tych sąsiedzkich spotkań i drobnych utarczek jest sporo uroku. Opisy Kanady też są na plus, a najlepiej wypada małżeństwo Filipa i Adeliny. Mimo że poznajemy ich już po ślubie, obserwujemy w codziennym życiu, to między tą parą jest nadal ogromna chemia i gorąca, namiętna miłość. Oboje mają silne charaktery, nie brakuje między nimi scysji, ale to tylko ostatecznie podsyca ich uczucie – to trochę tacy Scarlett i Rhett czy Katy i Heathcliff, gdyby udało im się zbudować zdrowe, stabilne małżeństwo 😉 Mimo że nie przepadam za kobiecymi postaciami, które są przez wszystkich adorowane i podziwiane, to Adelina miała w sobie tyle życia i energii, że jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało, a wręcz rozumiałam, czemu budzi tyle uwagi (swoją drogą, ona też przypomina mi nieco Scarlett O’Harę). Na razie nie do końca rozumiem, czemu ta seria jest takim fenomenem w Kanadzie, ale czytało mi się przyjemnie i liczę, że tym razem uda mi się doczytać te szesnaście tomów 😉 ,, — Człowiek nie może żyć samymi tylko przyziemnymi rzeczami! — To niech patrzy w gwiazdy — Niełatwo jest patrzeć w gwiazdy w burzliwą noc. A religii nie zdoła skryć burza.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na71 miesiąc temu
Cashelmara Susan Howatch
Cashelmara
Susan Howatch
Na tle przeczytanych dotąd powieści Pani Howatch Cashelmara wyróżnia się dojrzałością stylu i spójnością. Uznałam tę powieść za bardziej dopracowaną niż pozostałe sagi Autorki. W porównaniu z Bogatymi i Grzechami pozbawiona jest kiczowatego blichtru, epatowania opisami seksualnych harców jej bohaterów i płycizny w opisie charakterów powieści. Jakże więc byłam zaskoczona, gdy okazało się, że Cashelmara została popełniona przed Bogatymi i Grzechami. Myślałam, że lepsze powieści powstają po wprawkach, ale nie. Gorsze prawdopodobnie powstają po lepszych, gdy jest zapotrzebowanie na soap opery i inne dzieła typu Moda na sukces. To się po prostu lepiej sprzedaje. Moim zdaniem Cashelmara jest też lepsza od poprzedzającego ją dzieła. Powstała trzy lata póżniej po Penmarric, ale charakteryzuje ją ten sam zabieg, jaki Pani Howatch tamże zastosowała. Historia zainspirowana jest dziejami rodziny Plantagenetów, a dokładnie trzech Edwardów. Powiem krótko. Dzieje się. Głównie w Irlandii, troszeczkę w Anglii, ważny jest też krótki amerykański epizod, a wręcz dwa. To bohaterowie opowiadają swoje dzieje i niezależnie przedstawiają swoje subiektywne punkty widzenia. Znając dzieje trzech Edwardów nie mogłam się doczekać, jak ta inspiracja wpłynie na rozwój powieści i nie byłam ani przez chwilę zawiedziona. Wskoczyłam w tę historię niczym do rzeki, dałam się porwać nurtowi i wcale nie chciałam z niej wychodzić. Było to lepsze niż jakikolwiek serial, wręcz teraz ciężko mi się zabrać za jakieś tv story, no bo po prostu przy tej powieści nic nie leży w odległości co najmniej kilometra. Gorąco polecam. Myślę, że kolejność czytania, którą ja przypadkowo obrałam, była idealna. Zamknęłam serię sag tą najlepszą. Teraz zabieram się za Starbridge series i już umieram z ciekawości, co mnie tam spotka. Oczywiście, nie omieszkam się wrażeniami podzielić 😊
IzaKlara - awatar IzaKlara
oceniła na81 rok temu
Młyn nad Flossą George Eliot
Młyn nad Flossą
George Eliot
Na początku wydawać by się mogło, że rodzeństwo Tulliverów to zemsta genetyki na zbyt zadufanym w sobie ojcu. Bo ten średnio zamożny właściciel młyna, niezbyt wykształcony, za to przekonany o niepodważalnej roli mężczyzny jako korony stworzenia, pojął za żonę ładniutką lecz przeciętną dziewczynę. Marzył mu się mądry i podobny do taty syn i ładna, podobna do mamy, niewywyższająca się ponad męski świat dziewuszka. Tymczasem Madzia – czarniawy diabełek wyrastała na niesforną, błyskotliwą i dość ekscentryczną osóbkę (oczywiście jak na miarę XIX wieku),a Tomek – no cóż, krzepki i obdarzony zdrowym rozsądkiem, lecz bęcwał niestety. W tle pojawia się niepełnosprawny chłopiec, który darzy Madzię wielkim uczuciem a ona zdaje się odwzajemniać jego sympatię. Swoją drogą, ile refleksji i „mądrości” nawypisywano tam na temat „brzydkich kalek”, to wołowej skóry by nie starczyło. Niech cieszą się ci, których los niesprawiedliwie obdzielił ułomnością ale szczęśliwie uchronił od urodzenia się w dusznej i mało wybaczającej atmosferze dawnych wieków! W miarę upływu lat radosne dzieciństwo musiało zbyt szybko zmienić się w szarą rzeczywistość i przedwczesne twarde lądowanie w dorosłości. Najmądrzejszy na świecie tatuś, wskutek oślego uporu i pieniactwa traci majątek i pozostawia rodzinę w długach i bez środków do życia. Z Tomka wyrósł nie bęcwał a twardy, pracowity i odpowiedzialny biznesmen, zaś Madzia rzuciła się w wir nauczania dziewcząt. I wszystko zdawałoby się stabilizować i iść w dobrą stronę, gdyby nie gorące serce Madzi, które popchnęło ją w stronę fatalnej miłości. Żaden to dziw dla młodziutkiej, gorącokrwistej dziewczyny, która w ogóle nie zna życia, a w towarzyskich ryzach trzyma ją stalowa, choć niewidoczna sieć norm towarzyskich. Te normy nie zezwalają damie na flirt, kokieterię i żadne szaleństwo, a już na pewno nie na samowolne zaręczanie się i zakochiwanie w nieodpowiednim partnerze. Biedy Madzinek popada w straszne kłopoty, chociaż prawdę mówiąc nawet palcem nie kiwnęła żeby uchybić dziewiczej przyzwoitości. Nic nie idzie już tak, jak powinno a rodzeństwo Tulliverów czeka smutny los. Szkoda, że Madame George Eliot nie zdobyła takiej popularności jak Jane Austen, przynajmniej w Polsce. Powieści Austenki są niemal w całości poświęcane swatom, zamążpójściu i ploteczkom towarzyskim. Tutaj napotykamy o wiele więcej wątków – konflikty rodzinne, życie na angielskiej prowincji, piękne portrety współczesnych pisarce ludzkich typów – tej soli ziemi; drobnych przedsiębiorców, ziemian, rolników, finansistów - ludzi dość przyziemnych i słabo wykształconych, lecz solidnych i przemyślnych, powolną pracą budujących dobrobyt własny i kraju. To bardzo długa, rozwlekła i chwilami nudnawa książka. Jednak szczerość, ciekawe charaktery bohaterów, ogrom myśli i serca, jakie niewątpliwie włożyła weń pisarka, nie pozwalają na zbytnie znużenie. Bez wątpienia wiele spraw i refleksji pochodziło nie z kreacji artystycznej ale prosto z głębi duszy pisarki. Warto przeczytać!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na72 godziny temu
Srebrny młotek Vera Henriksen
Srebrny młotek
Vera Henriksen
Wikingowie byli żeglarzami, wojownikami, eksploratorami i handlarzami, którzy pochodzili głównie z terenów Skandynawii, czyli dzisiejszej Norwegii, Szwecji i Danii. Określenie 'wiking’ nie odnosi się jednak do konkretnej grupy etnicznej, ale raczej do zawodu i aktywności, które podejmowali. Ich największa aktywność przypada na okres od ok. VIII do XI wieku n.e. Wikingowie, niezależnie od swojego pochodzenia etnicznego, zasłynęli z prowadzenia wypraw morskich, podbojów, handlu i odkryć na obszarach Europy, Azji i Ameryki Północnej. Akcja powieści toczy się na krótko przed, jak i po śmierci Olafa I Tryggvasona, więc około 1000 roku. Sigurd, Tore i Sygryda, rodzeństwo z Bjarkoy to główni bohaterowie książki. Ojciec został spalony w szwedzkim kraju, a matka po śmierci męża straciła zmysły i nie wychodzi ze swojej komnaty. Tore postanawia wydać za mąż rozbrykaną, pełną życia, upartą Sygrydę za Olvego, bogatego właściciela Egge. Sygryda nie jest przychylna tej wiadomości ponieważ jej serce zajmuje młody, urodziwy Eryk. Piękna w swej prostocie saga z wikingami w tle. Jednak nie jest to książka o krwawych walkach do jakich wikingowie nas przyzwyczaili. Owszem w tle wybrzmiewają wspomnienia jakichś bitew, ale sama powieść traktuje raczej o zwykłym życiu jakie prowadzili ludzie w tamtych czasach na ziemiach północnych. Dużo jest mowy o wierze, wszak za panowania Olafa I Tryggvasona wprowadzano na tych ziemiach chrześcijaństwo. Sporo różnych imion, nazwisk przy których język można sobie połamać, a przy okazji pogubić się, kto jest kim i z kim jest powinowaty. Mimo wszystko powieść czyta się przyjemnie. Sygryda ujmuje za serce swą osobowością, tym jak pięknie z młodej rozkapryszonej dziewczynki staje się piękną, mądrą, dojrzałą kobietą. Oprócz Sygrydy nie brakuje innych wartościowych bohaterów. Z każdym z nich związana jest niebanalna historia. "Córka Wikingów" dla jednych może być zwykłym romansidłem, dla innych ciekawą podróżą w odległe czasy. Dla mnie fanki tamtych czasów i wydarzeń ciekawym doświadczeniem, pełnym ciepła i miłości a nie tylko mieczem, walką i krwią naznaczonym.
Perzka - awatar Perzka
oceniła na72 lata temu
Tajemnice Paryża Eugène Sue
Tajemnice Paryża
Eugène Sue
„Czytelnik nie zapomniał dwóch gości, których bacznie obserwował trzeci, później przybyły.” „Tajemnice Paryża” to książka, z którą wcześniej nie miałam do czynienia, a szkoda, gdyż przygoda należała do bardzo udanych. Przekonałam się, jak wiele późniejszych utworów wzorowało się na tym tytule. Powieść drukowana na łamach numerów gazety francuskiej, sto osiemdziesiąt lat temu, stała się prekursorką masowej formy literackiej. Odbierałam odcinkową osobowość powieści, wyraźnie czułam fragmentaryczność, także w tym tkwił jej urok. Mogłam wskakiwać w nią w dowolnym momencie, podążać scenariuszem zdarzeń zawartych w kilku rozdziałach, poddać się celowemu zawieszeniu akcji i niepewności, co będzie dalej, a to zachęcało do powrotów.  Narracja dostosowana do szerokiego grona odbiorcy, mniej lub bardziej obytego w świecie literatury, wynikało to z formy publikacji. Styl opowiadania wciągał, oferował wiele zajmujących przygód, niesamowitych scen, ciekawych dialogów. Wiele się działo, szybkie zwroty akcji, mocne intrygi, niekiedy przejaskrawione koloryty akcji, pełne patosu wypowiedzi, symboliczne przypisanie cech, stereotypowe potraktowanie synonimów piękna i brzydoty, przesadna dynamizacja sensacji, czy ubarwienia miejsc incydentów, ale jakże pasujące do klimatu epoki, mentalności i realiów życia, a przy tym bezpośrednio i klarownie kontrastujące zło i dobro. Więcej na: https://bookendorfina.blogspot.com/2023/01/tajemnice-paryza.html
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Poranek w Jalnie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Poranek w Jalnie