Prostaczek

Okładka książki Prostaczek autora Voltaire,
Okładka książki Prostaczek
Voltaire Wydawnictwo: Książka i Wiedza klasyka
222 str. 3 godz. 42 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
L'ngénu
Data wydania:
1951-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1951-01-01
Liczba stron:
222
Czas czytania
3 godz. 42 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Tadeusz Boy-Żeleński
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prostaczek w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Prostaczek



książek na półce przeczytane 2453 napisanych opinii 2371

Oceny książki Prostaczek

Średnia ocen
7,3 / 10
150 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Prostaczek

avatar
2112
2112

Na półkach:

" Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć ".
Voltaire

Dwa miesiące przed śmiercią Voltaire wstąpił do loży masońskiej Dziewięciu Sióstr w Paryżu.
Podsumował swoje życie słowami:
" Umieram wielbiąc Boga, kochając przyjaciół, nie nienawidząc wrogów, nie cierpiąc przesądów ".
Łatwo powiedzieć, zwłaszcza jeśli przez całe życie robiło się coś wręcz przeciwnego !!!
Niesamowita postać, przeczytaj jego biografię.
Chociaż zmarł 11 lat przed wybuchem Rewolucji Francuskiej jest uważany za jednego z jej ideowych patronów i intelektualnych inspiratorów.
Pochowany w paryskim Panteonie, obok J. - J. Rousseau.

Książka opublikowana w 1767 r. jest jednym z najważniejszych dzieł pisarza i filozofa.

POLECAM !!!

" Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć ".
Voltaire

Dwa miesiące przed śmiercią Voltaire wstąpił do loży masońskiej Dziewięciu Sióstr w Paryżu.
Podsumował swoje życie słowami:
" Umieram wielbiąc Boga, kochając przyjaciół, nie nienawidząc wrogów, nie cierpiąc przesądów ".
Łatwo powiedzieć, zwłaszcza jeśli przez całe życie robiło...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
563
388

Na półkach: , , ,

satyra na obłudę religii i warcholstwo władzy na tle sporu jezuitów i jansenistów...
bezkompromisowa krytyka sojuszu tronu i ołtarza... jako parasola nad bezprawiem i zgnilizną...

dzieła wszystkie (opera omnia) umieszczone w Index Librorum Prohibitorum dekretami z lat 1734/35 [papież Klemens XII], 1752–1764 [papieże: Benedykt XIV - Klemens XIII] i 1819 [papież Pius VII] do samego końca (XXXII wydanie z 1948 roku, Paweł VI - 1966)...

satyra na obłudę religii i warcholstwo władzy na tle sporu jezuitów i jansenistów...
bezkompromisowa krytyka sojuszu tronu i ołtarza... jako parasola nad bezprawiem i zgnilizną...

dzieła wszystkie (opera omnia) umieszczone w Index Librorum Prohibitorum dekretami z lat 1734/35 [papież Klemens XII], 1752–1764 [papieże: Benedykt XIV - Klemens XIII] i 1819 [papież Pius VII] do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
42
9

Na półkach:

Ciekawsza niż Kandyd, jest też więcej o filozofii

Ciekawsza niż Kandyd, jest też więcej o filozofii

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

322 użytkowników ma tytuł Prostaczek na półkach głównych
  • 213
  • 109
54 użytkowników ma tytuł Prostaczek na półkach dodatkowych
  • 27
  • 6
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

 Voltaire
Voltaire
Francuski pisarz epoki oświecenia, filozof, historyk i publicysta. Tworzył satyry, powieści, dramaty oraz „Listy”. Prowadził ożywioną korespondencję (zachowały się 23 tysiące jego listów). Bulwersował opinię publiczną krytycyzmem i śmiałością przekonań. Wiele podróżował. Był osobowością złożoną, wyrażał nieraz sprzeczne poglądy, jego postępowanie nierzadko było kontrowersyjne, dlatego wiele różnych ideologii (posługując się wyrwanymi z kontekstu cytatami z Voltaire’a) uznało go za swojego patrona (np. ateiści, deiści, rewolucjoniści). Voltaire’owi w rzeczywistości nie można przypisać w pełni żadnej ideologii. Był przede wszystkim zwolennikiem liberalizmu, traktującym z rezerwą każdą religię i ideologię. Jego wiele utworów zostało umieszczonych w index librorum prohibitorum. Urodził się w rodzinie mieszczańskiej jako ostatnie dziecko bogatego notariusza François Arouet i Marie Marguerite Daumart. W 1704 rozpoczął naukę w kolegium jezuickim w Paryżu (obecnie liceum Louis-le-Grand),gdzie należał do najbardziej wyróżniających się uczniów (celował zwłaszcza w filozofii i retoryce). Zetknął się również z libertynami, których wolnomyślicielski i sceptyczny punkt widzenia ukształtował jego własny światopogląd. We wrześniu 1713 roku ambasador francuski Pierre-Antoine de Castagnéry, markiz de Châteauneuf (1647–1728) wyruszył z Paryża by objąć swą placówkę dyplomatyczną w Hadze. Towarzyszył mu Voltaire jako sekretarz ambasady. Lata 1717–1718 spędził uwięziony bez wyroku w Bastylii na podstawie podejrzenia o autorstwo pamfletów przeciwko regentowi Filipowi II Orleańskiemu. W więzieniu napisał swoją pierwszą sztukę teatralną Edyp (pod pseudonimem Voltaire); sztuka odniosła ogromny sukces w kilka miesięcy po jego wyjściu na wolność. W 1726 na skutek zwady z Guy de Rohan-Chabot (tzw. Chevalierem de Rohan),Voltaire został ponownie zamknięty bez wyroku w Bastylii. Po uwolnieniu postanowił wyjechać do Anglii, gdzie przebywał do roku 1729. Gościny udzielił mu w swym domu sir Everard Fawkener (1684-1758) brytyjski dyplomata i kupiec. Odkrył w Anglii zupełnie inne państwo niż represyjną, rządzoną przez absolutystycznego króla Francję. Zachwycił się naukowymi, filozoficznymi i politycznymi osiągnięciami Anglików; studiował teorie Isaaca Newtona i filozofię Johna Locke’a. Wielki wpływ na Voltaire’a jako historiografa wywarł polityk torysowski i historiograf Henry St John, 1. wicehrabia Bolingbroke. W swoich Listach filozoficznych, wydanych wpierw po angielsku (English Letters),a następnie po francusku (Lettres philosophiques) Voltaire starał się przekazać Francuzom osiągnięcia Anglików. Po powrocie do Francji związał się z jedną z najwybitniejszych kobiet tamtej epoki: markizą Émilie du Châtelet, uzdolnioną matematyczką i fizyczką, która gościła go w swoim zamku w Cirey-sur-Blaise. Związek ten trwał 12 lat. Następnie próbował zrobić karierę na dworze w Wersalu (w 1746 został przyjęty do Akademii Francuskiej),ale jego trudny i niezależny charakter sprawił, że popadł w niełaskę. W latach 1750–1753 przebywał na dworze króla Prus Fryderyka II Wielkiego w Berlinie i Poczdamie, otrzymał nawet od władcy w 1750 order Pour le Mérite, jednak zażyłość niezależnego filozofa i kapryśnego króla skończyła się kłótnią. Voltaire jeszcze na granicznym przejściu miał kłopoty urzędnicze, była to zemsta króla. W 1755 osiadł w majątku Délices, na terytorium Republiki Genewy. Tu także popadł w konflikt, tym razem z kalwińskimi pastorami. Krytykowali oni „zbyt swobodnego” ducha przedstawień teatralnych, jakie organizował filozof. W 1758 przeniósł się do posiadłości w Ferney niedaleko Genewy (był to rodzaj „ziemi niczyjej” na granicy francusko-genewskiej). Tu dał się poznać jako utalentowany zarządca i człowiek interesu: rozbudował posiadłość, wprowadził nowe uprawy, założył manufaktury zegarków i pończoch jedwabnych. Pomagała mu w tym jego siostrzenica, pani Denis. Voltaire podsumował swoje dokonania w Ferney słowami: Siedlisko 40 dzikusów stało się zamożnym miasteczkiem, zamieszkanym przez 1200 pożytecznych osób. Do Ferney przybywały tłumy wielbicieli Voltaire’a: m.in. artyści, uczeni, arystokraci i dyplomaci (zyskał sobie miano „oberżysty Europy”). W 1762 r. dzięki zaangażowaniu Voltaire’a ukazał się drukiem „Testament” Jana Mesliera, księdza ateisty. W 1778 przyjechał triumfalnie do Paryża, gdzie tłumy wielbicieli witały go z takim entuzjazmem, że niektórzy historycy uznali to później za prawdziwy początek rewolucji francuskiej. Dwa miesiące przed śmiercią Voltaire wstąpił do loży masońskiej Dziewięciu Sióstr w Paryżu. Podsumował swoje życie słowami: Umieram wielbiąc Boga, kochając przyjaciół, nie nienawidząc wrogów, nie cierpiąc przesądów. Rząd rewolucyjny z uroczystym ceremoniałem przeniósł 11 lipca 1791 jego zwłoki do Panteonu, gdzie do dziś spoczywa obok Jean-Jacques’a Rousseau. Pochowano go z wyjątkową pompą. Przebieg uroczystości i stroje uczestników zaprojektował Jacques-Louis David. Głównym elementem ceremonii był pochód w historycznych i współczesnych kostiumach, które miały ilustrować dzieje rewolucji. Niesiono m.in. model Bastylii, a na wozie triumfalnym jechał aktor przebrany za Voltaire’a. Skronie owego „Voltaire’a” wieńczyła alegoria Sławy. W najbardziej podniosłym momencie zaśpiewano Chór patriotyczny do słów Voltaire’a. Muzykę skomponował do niego François-Joseph Gossec, a wykonywał go chór męski z towarzyszeniem orkiestry wojskowej. Taka obsada pojawiła się po raz pierwszy w historii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kubuś Fatalista i jego pan Denis Diderot
Kubuś Fatalista i jego pan
Denis Diderot
Czasami zdarza się, że książka, po którą sięgamy z pewną niepewnością, głównie dlatego, że powstała ponad dwieście lat temu, okazuje się zaskakująco świeża. Długo zwlekałam z lekturą tej powieści, obawiając się spotkania raczej z literackim zabytkiem niż żywym tekstem. Tymczasem okazało się, że to utwór niezwykle dynamiczny, pełen humoru i błyskotliwych dialogów. Książka, która nie tylko się nie zestarzała, ale momentami wydaje się wręcz zadziwiająco współczesna. Jednym z powodów tej ponadczasowości jest forma literacka, która nawet dziś robi wrażenie swoją śmiałością. Diderot nie opowiada historii linearnie, lecz prowadzi grę z czytelnikiem: przerywa opowieści, wprowadza dygresje, zwraca się bezpośrednio do odbiorcy i komentuje własną narrację. Dzięki temu powieść przypomina żywą rozmowę, a nie zamkniętą, uporządkowaną historię. Ten sposób narracji, dziś kojarzony raczej z literaturą XX i XXI wieku, w XVIII wieku musiał być prawdziwą rewolucją. Ogromną przyjemność sprawiają także dialogi między Kubusiem a jego panem. Ich rozmowy są żywe, pełne ironii i humoru, a zarazem niosą wiele trafnych obserwacji o ludzkiej naturze. Diderot z niezwykłą lekkością łączy refleksję filozoficzną z anegdotą i dowcipem. Bohaterowie droczą się ze sobą, przerywają sobie nawzajem opowieści, wdają się w spory i rozważania prowadzące do zaskakujących wniosków. Szczególnie interesujący jest sam Kubuś. Choć jest sługą, okazuje się postacią niezwykle inteligentną i przenikliwą. To on najczęściej formułuje refleksje o świecie i ludzkim losie. Jego przekonanie, że „wszystko, co nas spotyka na świecie, dobrego i złego, zapisane jest w górze”, staje się punktem wyjścia do rozważań o przeznaczeniu i wolności człowieka. Pytanie o to, na ile mamy wpływ na własne życie, a na ile jesteśmy tylko uczestnikami wydarzeń, które i tak musiały się zdarzyć, pozostaje równie aktualne dziś jak w XVIII wieku. Powieść zachwyca także sposobem opowiadania historii. Kolejne anegdoty i epizody, często z pozoru błahe lub humorystyczne, prowadzą do refleksji o ludzkich słabościach, ambicjach czy złudzeniach. Każda z tych historii niesie ze sobą morał, ale nie jest on podany nachalnie, wyłania się naturalnie z przebiegu wydarzeń, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Wiele z tych refleksji brzmi dziś niezwykle trafnie, jak choćby spostrzeżenie: „Człowiek nie wie ani czego chce, ani co czyni; idzie za swym urojeniem, które mieni rozumem.” Takie zdania pokazują, że pod lekką, anegdotyczną formą kryje się wnikliwa analiza ludzkiej natury. Nie bez znaczenia jest również atmosfera podróży bohaterów. Kubuś i jego pan jadą nie wiadomo skąd i dokąd, zatrzymują się w gospodach, spotykają różnych ludzi i słuchają ich historii. Ta wędrówka staje się metaforą życia, drogi, której sens odkrywamy raczej w rozmowie, refleksji i doświadczeniu niż w samym celu podróży. Dla mnie jest to jedno z tych literackich odkryć, które przynoszą prawdziwą satysfakcję. Długo odkładałam tę książkę, ale dziś cieszę się, że wreszcie po nią sięgnęłam. Okazało się, że jest to dzieło żywe, inteligentne i aktualne. Powieść, która potrafi bawić, zaskakiwać i zmuszać do refleksji nawet ponad dwa stulecia po swoim powstaniu.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na91 dzień temu
Matka Courage i jej dzieci Bertolt Brecht
Matka Courage i jej dzieci
Bertolt Brecht
„Matka Courage i jej dzieci” to tragikomiczny utwór sceniczny osadzony w realiach wojny trzydziestoletniej (XVII wiek). Część dramatu toczy się na terenie Polski, co dla samej sztuki nie ma większego znaczenia, podkreśla jednak fakt, że swoim przesłaniem nawiązuje ona do aktualnych wydarzeń (Brecht napisał „Matkę Courage…” w 1939 r. w reakcji na wybuch drugiej wojny światowej). Utwór jest oczywiście antywojenny. Autor w krzywym zwierciadle groteski pokazuje ludzi żywiących się wojną – ludzi, dzięki którym konflikty zbrojne zawsze toczyć się będą. Brecht do tego stopnia chciał obrzydzić widzom postać Anny Fierling (tytułowej markietanki o pseudonimie „Matka Courage”),że już po premierze sztuki i jej pierwszych recenzjach wprowadził do tekstu kilka zmian (rzetelnie zaprezentowanych w niniejszym wydaniu). Ich celem było usunięcie lub przerobienie fragmentów, które za bardzo ocieplały wizerunek głównej bohaterki. Czy to się udało? Moim zdaniem – nie bardzo. Annę Fierling darzyłem bowiem sympatią do samego końca. Owszem, była rozgadaną i chciwą chytruską – ale swoje dzieci kochała. To, co robiła, robiła dla siebie i dla nich. Jakie wrażenia? Momentami było śmiesznie, momentami niekoniecznie (głównie za sprawą zbyt jaskrawej groteski),czasem też powiało nudą (tu z kolei najbardziej zawiniły piosenki). Utwór jednak niewątpliwie ważny. Pozdrawiam 6/10
Łukasz - awatar Łukasz
ocenił na66 miesięcy temu
Wyznania Jean Jacques Rousseau
Wyznania
Jean Jacques Rousseau
"Wyznania" Rousseau to była dla mnie wybitna lektura od której nie mogłem się oderwać i mimo, względnie, pokaźnych gabarytów połknąłem ją w półtora dnia. Rousseau w tej autobiografii ma na celu "przedstawienie człowieka" w całej swej okazałości poprzez przedstawienie swego życiorysu bez żadnych przemilczeń - i trzeba mu przyznać, że daje wrażenie jakby wykonał swoje zadanie bez zarzutu. Poznajemy w tej pracy wszystko o Rousseau, nie tyle jego życiorys co jego lęki, namiętności, przewinienia, niejednokrotnie rzeczy wstydliwe do jakich dzisiaj nie mielibyśmy odwagi się przyznać (pozostawienie przyjaciela w opałach czy specyficzny fetysz w klimatach femdomu/BDSM). Praca pisana na dwie części wyraźnie różni się treścią - pierwsza część (bodaj do księgi VI czy VII) zawiera w sobie wyłącznie młodość Rousseau, którą przedstawia bardzo idyllicznie oraz zmysłowo; łatwo było zanurzyć się w świecie autora sprzed trzech wieków w którym tak jasno oraz pięknie odmalował domostwa w których przebywał, ludzi, dziecięce relacje jakie zawierał, rozmowy z dorosłymi czy najprostsze zabawy. Wszystko to wydaje się tak bliskie i uniwersalne dla doświadczenia każdego człowieka, że od razu kupuje tym serce czytelnika (a przynajmniej moje). Jego przygody rzeczywiście zaskakują a jego gorączkowe ich poszukiwanie niejednokrotnie zaskakuje, gdy np decyduje się na porzucenie szkoły i pozostanie obieżyświatem w wieku 16 lat lub gdy pozostawia pracę i potencjalną dobrą karierę by powędrować tydzień czy dwa z nowo poznanym kolega po kraju; takich szalonych decyzji tego filozofa jest wiele, dlatego pierwsza część wydała się wręcz bajkowa i sprzyjająca rozmarzeniu się czy też wspominaniu; w dodatku wzbogacona licznymi refleksjami, mniej lub bardziej filozoficznymi, odnoszącymi się do najbardziej istotnych oraz życiowych kwestii; ta pierwsza część spełniła wszystkie moje oczekiwania. Druga część z kolei, napisana dwa lata po tamtej, nabiera już kompletnie innego charakteru - tutaj też historia nabiera tempa. Rousseau w końcu zaczyna rozwijać swoją karierę, spotykać kluczowe w swoim życiorysie postacie jednak też widać w niej dużo więcej nieszczęścia oraz żalu; pogłębiająco się manie prześladowczą, ciągłe doszukiwanie się spisków, fałszywych przyjaźni, wielkiego bólu oraz licznych upokorzeń. Przepaść jaka dzieli pierwszą i drugą część łączy wyłącznie niezmiennie, jednostajne usposobienie autora, który w dalszym ciągu jest absolutnie poddany uczuciom i, jak sam deklaruje, chęcią spokojnego życia. Dowiadujemy się jak powstają najistotniejsze pracę filozofa i jakie motywacje za nimi stoją. Cała ta autobiografia wydaje się, że oddaje faktycznego autora jednak trzeba też wspomnieć liczne mroczne strony tego bohatera. Rousseau, niestety, ale sprawia wielokrotnie wrażenie dorosłego dziecka, które wielokrotnie czyni rzeczy okropne a równocześnie nawet w swojej autobiografii, pisanej bądź co bądź w dojrzałym już wieku, nie dostrzega ich niemoralności. Przykładowo; jego akty ekshibicjonizmu w jego własnej ocenie najwidoczniej nie były niczym złym, bo nie padł żaden komentarz ubolewający nad swoim zachowaniem (a warto zauważyć, że gdy Rousseau czegoś żałuje to wyraźnie daje do zrozumienia o tym czytelnikowi wylewając swój żal średnio na pół czy całą stronę). Popularny i już przesycony fakt z oddaniem swoich dzieci do przytułku a następnie usprawiedliwianie się tym. Jego ciągła nieodpowiedzialność i częste życie na cudzy koszty - często rezygnował z pracy dla drobnych rozrywek, nie przyjął królewskiej pensji, bo "bał się króla", mimo, że cierpiał w owym czasie niedostatki. W dodatku jego niestałość w miłości, zmienianie obiektu westchnień właściwie co 15 stron jest dosyć ciekawe i mimo że sam Rousseau podaje inne intencje to ciekawym jest, że opuszcza np swoją ukochaną de Warens akurat, gdy ta popada w nędze. Te liczne jego przywary, których nie ocenia źle zniechęcają do niego jednak znowu jego autentyczność w innych deklaracjach, czułość z jaką mówi o relacjach międzyludzkich oraz krzywda jaka go potem spotyka, liczna niesprawiedliwość oraz traumatyczne sytuacje znowu zjednują mu sobie czytelnika (a przynajmniej mnie) - przez co Rousseau w swej autobiografii osiągnął swój zamierzony cel; pokazał prawdziwego człowieka, pełnego sprzeczności, różnych ambicji i przyjmujących różne punkty widzenia. Nie dostajemy w tej autobiografii bohatera czy spowiednika a prawdziwego człowieka, którego nie możemy ocenić jako dobrego, ale też przesadą by było określeniem go złym. Wahałem się w ocenie tej autobiografii między 8 a 9 jednak przez fakt, że utrzymała moją uwagę tak intensywnie, że nie kusiło mnie pominąć nawet strony a momentami nie mogłem się oderwać by zobaczyć co dalej się z nim stanie - decyduje się dać 9, mimo braku jakiegoś morału czy niebywałych zwrotów akcji. Rousseau miał przedstawić swoje życie i zrobił to w najlepszy sposób jaki mógł.
zygfryd1969 - awatar zygfryd1969
ocenił na92 lata temu
Gargantua i Pantagruel. tom I i II. François Rabelais
Gargantua i Pantagruel. tom I i II.
François Rabelais
Kolejny raz sięgam do skarbnicy dzieł światowej literatury klasycznej. Kolejny zaś raz - dzięki książkom audio - do dzieł, których przeczytać ze względu na rozmiar nie sposób. Długo schodzi mi już na słuchaniu, co tym razem ma i zalety, i wady. Sama postać autora jest niezwykła, bo o ile prowincjonalni księża z racji ubóstwa musieli parać się różnymi zawodami dodatkowymi, to te Rabelais wybrał sobie niecodzienne stając się i lekarzem, i pisarzem o wyobraźni wręcz niepohamowanej. Z jednej strony Europa dopiero zrzuca z siebie jarzmo i kaganiec średniowiecza, a już we Francji staje olbrzym prawdziwie renesansowy! Jest powieść Rabelaisa przede wszystkim pochwałą życia i użycia we wszelkich dostępnych człowiekowi formach. Jest opisem prawdziwym do fizjologicznego szczegółu owej korony stworzenia, jaką się mieni. Jest też wielce zjadliwą satyrą na autorowi współczesnych: paryżan, uczonych, zakonników. Pod płaszczem rubasznej opowieści przemyca nam Rabelais prawdę i tylko prawdę, w której jej współcześni przeglądali się niechętnie, jak i my dziś w postaciach “Świata według Kiepskich”. Wszystko jest w tym świecie olbrzymów niezrównane i mocarne; miary - gigantyczne, ilości - gargantuiczne, wydarzenia - fantastyczne. Jak demiurg - to Merlin, jak możny opiekun - to Król Artur. A do tego dogłębna znajomość dzieł starożytnych (greckich w szczególności) w konstrukcji świata, postaci, ich dialogów. Nasi bowiem “pantagrueliści”, to nie jedynie opoje i osiłki, ale i już ludzie właśnie Renesansu, z przyjemnością rozprawiający o poglądach filozofów. Trochę to taka nieustająca “Uczta” Platona, ukazana nam poprzez filtr epoki. O ile jednak początkowo jestem zachwycony lekturą powieści, to w miarę przechodzenia do kolejnych jej ksiąg czuję chyba nieco przesytu. Coraz mniej potrafię się skupić na treści i coraz mniej ona atrakcyjna. Może gdyby każdą z ksiąg powieści traktować - tak jak powstawały - jako osobne dzieło i czytać w jakimś oddaleniu czasowym?.. A może początkowe jowialne i beztroskie (acz waleczne) życie Gargantui i Pantagruela zdaje mi się bardziej pociągające (i przypominają mi jako żywo późniejsze rojenia Don Quichote’a, tyle że w wersji ciągłej),niż późniejsza podróż po niezwykłych wyspach z księgi V, która przypomina mi bardziej opowieść o podróży Guliwera niż dalsze losy postaci z pierwszych ksiąg powieści. Zresztą ostatniej księgi autorstwo Rabelaise’a jest dość kontrowersyjne, a już na pewno jego wpływ na ostateczny jej kształt, skoro wydana została na dziewięć lat po jego śmierci. Zdecydowanie polskiemu wydaniu życia dodaje kongenialne tłumaczenie z francuskiego autorstwa Boya-Żeleńskiego, a nieźle też wersji audio przysługuje się lektura Zapasiewicza (choć słychać, że nagranie ma czterdzieści lat i dziś pewnie zostałoby zrealizowane nieco inaczej).
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na83 lata temu
Listy perskie Karol Ludwik Monteskiusz
Listy perskie
Karol Ludwik Monteskiusz
Listy perskie po raz pierwszy trafiły do czytelnika w 1721 roku. Ponad trzysta (300!) lat temu. Zaskakujące i zasmucające jest to, że nie straciły w sumie wiele na aktualności. Monteskiusz napisał satyrę na ówczesne społeczeństwo francuskie (i trochę perskie [dzisiejszy Iran]),w którym ustami m.in. Usbeka, czyli Persa podróżującego po Europie, bezlitośnie opisuje przywary siedemnastowiecznych Francuzów. Boy-Żeleński, który Listy perskie przetłumaczył, we wstępie wyjaśnia, że żeby urozmaicić fabułę autor używa formy romansu. Ja tu niestety romansu nie widzę (w dzisiejszym znaczeniu tego słowa). Za to widzę, że elementy relacji romantycznych Persów służą Monteskiuszowi do porównania podobnych relacji w Europie. Usbek w listach opowiada swoim żonom w seraju o “braku cnoty” u Francuzek, zaś swoim przyjaciołom pisze, że mimo wszystko ta swoboda w kontaktach międzypłciowych jest atrakcyjna. 📜 Europejczycy są “dziwni” Usbek ocenia cnotę Europejek, ich nastawienie, obowiązki czy ogólnie role małżeńskie, ale nie tylko u kobiet. Ocenia także rolę mężczyzn, choć kobietom dostaje się chyba bardziej. Nawiasem mówiąc, cały czas się zastanawiałam skąd taka wiedza autora o Persach i ich zwyczajach i czy to nie przypadkiem licentia poetica. Nie wiem, być może. Im dalej w książkę tym bardziej widać, że czasami Persowie doceniają inne układy towarzyskie we Francji, co jest dyskretną pochwałą Zachodniej kultury. Są się też podobne rozmyślania dotyczące rodzaju władzy, zachowania władców, religii, kapłanów, klasy wyższej i wielu wielu innych aspektów życia, chociaż zwykle negatywne. Szczególnie mocno dostaje się kościołowi i świeżo co zmarłemu królowi, Ludwikowi XIV. 📜 Niewiele się zmieniło Generalnie, wnioski Monteskiusza są dość smutne. Pieniądz i żądza władzy rządzą światem, a także rozpusta. Generalnie świat Zachodni ginie, Persja zresztą również. Co ciekawe, Monteskiusz kilka razy i dość dogłębnie zastanawia się nad przyczynami zmniejszającej się dzietności i populacji narodów. Jak widać ten trend widoczny jest już od kilkuset lat… Autor listów ostro krytykuje też kolonializm, przy każdej okazji. Ogólnie Listy perskie to dość obrazowa satyra społeczeństwa, w którym żył Monteskiusz. Wspaniale przetłumaczona przez Żeleńskiego właściwie współczesnym językiem, choć po tłumaczenie powstało na początku XX wieku, czyli ponad sto lat temu. Od samego początku narzucało mi się głowie porównanie do innej książki podobnej formą – Listów z Ziemi Marka Twaina. Są to listy Szatana wygnanego z raju, który trafia na Ziemię i opisuje ludzkie zwyczaje związane z religijnością chrześcijańską. Monteskiusz podchodzi do tematyki szerzej, ponieważ oprócz religii opisuje także ekonomię, czy relacje społeczne. Ciekawa treść w ciekawej formie.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Prostaczek

Więcej
Voltaire Prostaczek Zobacz więcej
Voltaire Prostaczek Zobacz więcej
Voltaire Prostaczek Zobacz więcej
Więcej