rozwińzwiń

To nieprawda, że umarł Tristan

Okładka książki To nieprawda, że umarł Tristan autorstwa Barbara Nawrocka-Dońska
Okładka książki To nieprawda, że umarł Tristan autorstwa Barbara Nawrocka-Dońska
Barbara Nawrocka-Dońska Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry literatura piękna
201 str. 3 godz. 21 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1975-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1975-01-01
Liczba stron:
201
Czas czytania
3 godz. 21 min.
Język:
polski
Powieść jednej z najpopularniejszych autorek PRL-u! Napisana poetyckim językiem powieść o miłości.

Uczucia i emocje wysuwają się tu na pierwszy plan, odbierając pierwszeństwo akcji.

Powieść wymyka się klasyfikacjom oraz ramom czasowym, a jej niezwykły język i kunsztowna narracja zachęcają do zdumienia i zachwytu nad miłością.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To nieprawda, że umarł Tristan w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki To nieprawda, że umarł Tristan

Średnia ocen
7,5 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce To nieprawda, że umarł Tristan

avatar
1
1

Na półkach:

Powieść napisana pięknym, poetyckim językiem. Wstęp artystyczny, wręcz powalający z nóg. W dalszej części akcja bywała chaotyczna lecz mimo tego tą książkę czytałam z ogromną przyjemnością

Powieść napisana pięknym, poetyckim językiem. Wstęp artystyczny, wręcz powalający z nóg. W dalszej części akcja bywała chaotyczna lecz mimo tego tą książkę czytałam z ogromną przyjemnością

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
39
34

Na półkach: ,

O koncercie B-mol Op. 23 Piotra Czajkowskiego mawiano, że to piękne wrota do lichej chałupy. Podobnie jest z książką 'To nieprawda że umarł Tristan'. Wstęp - wprost powala z nóg: rzadko kiedy w prozie spotyka się tak piękny i poetycki język. Później już jest gorzej - choć owa poetyckość przewija się do końca.

Do książki wracałem wielokrotnie - właśnie z uwagi na jej język. Bo sama treść jest arcybanalna - zupełnie jak w szmirowatym Harlekinie.

Siedem gwiazdek - za język.

O koncercie B-mol Op. 23 Piotra Czajkowskiego mawiano, że to piękne wrota do lichej chałupy. Podobnie jest z książką 'To nieprawda że umarł Tristan'. Wstęp - wprost powala z nóg: rzadko kiedy w prozie spotyka się tak piękny i poetycki język. Później już jest gorzej - choć owa poetyckość przewija się do końca.

Do książki wracałem wielokrotnie - właśnie z uwagi na jej język....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
577
125

Na półkach:

Tej książki nie czyta się dla samej akcji, bo wtedy można się zirytować. Akcja jest tu opisana chaotycznie, zrywami, i służy przede wszystkim do opisu uczuć, które w tej krótkiej powieści rządzą. To jest po prostu studium miłości, momentami obsesyjnej, bardzo sugestywny dziennik przeżyć kochającej z wzajemnością osoby. Wszystko zostało napisane pięknym, poetyckim, ale nie patetycznym i nie kiczowatym i pretensjonalnym językiem. Nasuwa mi się pewne spostrzeżenie: dla niektórych, całkowicie obojętnych w stosunku do siebie par, ta książka mogłaby być podręcznikiem tego, co to jest miłość, małżeństwo, namiętność... ale takie osoby pewnie nigdy po tą niemodną już dziś książkę nie sięgną.

Tej książki nie czyta się dla samej akcji, bo wtedy można się zirytować. Akcja jest tu opisana chaotycznie, zrywami, i służy przede wszystkim do opisu uczuć, które w tej krótkiej powieści rządzą. To jest po prostu studium miłości, momentami obsesyjnej, bardzo sugestywny dziennik przeżyć kochającej z wzajemnością osoby. Wszystko zostało napisane pięknym, poetyckim, ale nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł To nieprawda, że umarł Tristan na półkach głównych
  • 22
  • 5
13 użytkowników ma tytuł To nieprawda, że umarł Tristan na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki To nieprawda, że umarł Tristan

Inne książki autora

Barbara Nawrocka-Dońska
Barbara Nawrocka-Dońska
Barbara Nawrocka-Dońska (ur. jako Barbara Bodzińska) - polska pisarka i dziennikarka. Rodowita warszawianka. Absolwentka UW (prawo). W czasie II wojny światowej działała w AK. Brała również udział w powstaniu warszawskim. Pracowała w takich dziennikach i tygodnikach jak: "Trybuna Ludu", "Trybuna Mazowiecka" i "Po Prostu". Członkini Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Autorka około 30 książek. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi. Wybrane książki: "Dwie miłości" (PIW, 1956),"Tajemnicza katarynka" (Iskry, 1968),"Ślubna suknia" (Wydawnictwo "Pojezierze" Olsztyn, 1977),"Wino Argonautów" (KIW, 1984),"Białe i czarne" (Wydawnictwo Spółdzielcze 1987). Dwukrotnie zamężna: 1. Ryszard Doński (do 06.03.1973, jego śmierć),córka Małgorzata Joanna; 2. Nawrocki, syn Jacek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pożegnania z charlestonem Alexandra Ripley
Pożegnania z charlestonem
Alexandra Ripley
Myśleliście kiedyś o podróży w czasie? Mam tutaj na myśli taką podróż do przeszłości. Nie ciekawi Was jak żyli ludzie, na przykład, sto lat temu? Mnie bardzo ciekawią takie rzeczy, dlatego bardzo często szukam tego w książkach. Znajomi mówią o mnie, że nie jestem „z tej epoki”, mając na myśli XXI wiek. Przyznam się, że trochę jest w tym prawdy. Czasami łapię się na tym, że źle się czuję w dzisiejszych realiach. Gdybym miała możliwość cofnięcia swojego życia wstecz, to myślę, że wybrałabym trzy epoki. Pierwszą z nich byłby przełom wieku XIV i XV, drugą byłoby dwudziestolecie międzywojenne, czyli taka przedwojenna Warszawa, natomiast trzecią byłyby lata osiemdziesiąte XX wieku. Tą ostatnią trochę pamiętam i chętnie wróciłabym do tamtej rzeczywistości. Obecnie w swoim życiu bardzo często kieruję się niektórymi schematami obowiązującymi w latach osiemdziesiątych. Słucham muzyki z tamtych lat (jak widać na moim blogu),ubieram się tak, jak ubierała się młodzież trzydzieści lat temu i jest mi z tym dobrze. W związku z powyższym chcę Was dzisiaj zabrać w podróż do Ameryki z początków XX wieku do małego miasteczka w Karolinie Południowej. Miasteczko to nosi nazwę Charleston. Kiedy rozpoczyna się akcja powieści władzę w Ameryce sprawuje dwudziesty szósty prezydent, Theodore Roosevelt Jr., zaś w państwie obowiązuje prohibicja. Powszechne też są tak zwane kolonie, gdzie mieszkają tylko czarnoskórzy mieszkańcy miasta. Jest to czas, kiedy na parkietach króluje szalony charleston, swoje początki świętuje jazz, ludzie zachwycają się teoriami Freud’a, zaś ideałem kobiety jest kobieta wamp o fryzurze „na chłopczycę”. W tym czasie młodziutka i bardzo piękna Margaret Garden wychodzi za mąż za przedstawiciela rodu Tradd’ów, Stuart’a. Uroczystość zostaje zakłócona przez Joe’go Simmons’a, który oskarża pana młodego, że ten zhańbił jego córkę. Dochodzi do awantury, podczas której zostaje zabitych dwóch mężczyzn. Od tego momentu na rodzinie Tradd’ów ciąży klątwa. Stara Murzynka, Pansy, nazywa ją „Pancernym Okiem”. Co pewien czas ktoś z rodu Tradd’ów traci życie. Wydaje się, że żałoba nie ma końca. Najbardziej buntuje się Margaret, której ucieka młodość, a ona nie może udzielać się towarzysko. Margaret rodzi Stuart’owi syna, a potem córkę. Kiedy mąż wyjeżdża, Margaret bardzo zbliża się do najmłodszego brata męża, Anson’a, który nigdy nie przestał jej kochać. Dochodzi do tego, że młoda pani Tradd zachodzi w ciążę ze szwagrem i rodzi dziewczynkę. Kiedy Stuart dowiaduje się o tym, odsuwa od siebie żonę, a sam oddaje się rozrywkom i innym kobietom. Margaret nie mogąc patrzeć na córkę, oddaje ją na wychowanie murzyńskiej mamce. Dziewczynka, której nadano imię Garden, jest brzydka i matka nie może na nią patrzeć. Imię to pochodzi od kwiatu gardenii, który został sprowadzony do Ameryki przez jej dziadków. Dziewczynka dorastając wśród Murzynów, uczy się ich zwyczajów i zasad. Jej zachowanie w niczym nie odbiega od ich sposobu bycia. W miarę upływu lat Garden nabiera urody. Jedyne, co ją szpeci to pasmo rudych i gęstych włosów, które wystaje spod blond czupryny. Jest to cecha genetyczna rodu Tradd’ów. Kiedy w wypadku samochodowym ginie najstarszy syn Margaret, kobieta zwraca się ku Garden, która nie odpowiada jej pod żadnym względem. Stuart też już nie żyje, więc Margaret całe swoje zainteresowanie przelewa na córki. Starsza, Peggy, ma swoje wartości i swoje przekonania, jest chłonna świata i nie pozwala matce na kierowanie jej życiem. Dlatego też, Margaret całą uwagę skupia na Garden i z całych sił próbuje dokonać jej metamorfozy i jej kosztem zrealizować swoje ambicje. W końcu jej się to udaje i niegdyś brzydkie kaczątko staje się piękną i pożądaną kobietą. Kiedy Garden poznaje Sky’a Harris’a, który okazuje się być księciem, jej życie diametralnie odmienia się. Wychodzi za niego za mąż i wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie pada ofiarą okrutnej zemsty. Los rzuca ją również do Paryża i Londynu, gdzie pokazuje europejczykom, czym tak naprawdę jest taniec – charleston. W umiejętności tańczenia go nie ma sobie równych. Nawet ówczesna gwiazda parkietu, Josephine Baker, zostaje przez Garden przyćmiona. Niemniej jednak, niczego nieświadoma, zostaje obarczona przekleństwem, jakie ciąży od lat na jej rodzinie. W pewnym momencie jej życie staje się koszmarem. Pomimo że poznaje tak zwany „wielki świat”, to jednak jej serce wciąż jest w Charlestonie. „Pożegnania z Charlestonem” to typowa klasyka romansu wzorowana na legendzie „Przeminęło z wiatrem” oraz na „Scarlet”. Pojawiają się tutaj te same miejsca, które czytelnik odkrywa w przypadku „Scarlet”. Tutaj również płyną brunatne wody Ashley River, głośno biją kuranty w kościele u Świętego Michała, zaś mieszkańcy Charlestonu, podobnie jak Rett Butler i Scarlet O’Hara uczestniczą w Balu Świętej Cecylii. Moim zdaniem książka naprawdę zasługuje na uwagę. Sięgnąć po nią powinien każdy, kto gustuje w klasyce. Na początku akcja nie zachwyca polotem, ale w miarę jak zagłębimy się w lekturze, fabuła rozkręca się i naprawdę wciąga. Powieść pokazuje jak szybko można paść ofiarą czyichś intryg i jak bardzo niebezpieczna może stać się nawet najbliższa osoba. Trzeba uważać, kogo darzy się zaufaniem. Poza tym, krzywdy wyrządzone przed laty również mogą doprowadzić do tego, że osoba, która ich doznała, będzie szukać drogi zemsty, nawet kosztem tych, którzy nie mieli nic wspólnego z wydarzeniami z przeszłości. Natomiast ich jedyną winą jest to, że wywodzą się z rodu, którego przedstawiciel niegdyś dopuścił się hańby. Ogólnie uważam, że książka jest dobra. Jednakże, znalazłam w niej kilka minusów. Nie wiem, czyja to wina. Wydawcy, czy tłumacza? W jednym miejscu córeczka Garden obchodzi urodziny w lutym, zaś kilka rozdziałów dalej jest to lipiec. Innym minusem jest to, że już na początku powieści czytelnik wie, że Garden jest córką Anson’a. Natomiast w miarę zagłębiania się w fabułę, wciąż czytamy, że jest to córka Stuart’a. No i oczywiście ta „Sachara” przez „ch” zupełnie mnie rozbroiła. źródło recenzji: http://krainaczytania.blox.pl
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na714 lat temu
Ballada o Januszku Sławomir Łubiński
Ballada o Januszku
Sławomir Łubiński
Po obejrzeniu (trzy razy) genialnego serialu, z pewną obawą sięgnęłam po książkę, na podstawie której on powstał, ale szybko zrozumiałam, że niepotrzebnie, gdyż okazała się ona równie genialna jak jej ekranizacja. Aczkolwiek niektóre wątki w serialu bardziej rozbudowano, natomiast książka skupia się głównie nad emocjami wynikającymi z toksycznej relacji matka-syn i została poprowadzona w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu mamy okazję poznać odczucia, emocje, spostrzeżenia bezpośrednio od głównej bohaterki czyli Gieni Smoliwąs. Zadałam sobie pytanie o to kiedy pojawiły się pierwsze symptomy tego, iż z syna Gieni - Januszka wyrośnie bezduszny kryminalista i przypomniałam sobie dzień, w którym przystąpił do I komunii, a po uroczystościach w kościele, gdy lunął deszcz i jego ubranko komunijne zafarbowało go na czarno, odezwał się do matki w następujący sposób: "Coś ty mi za szmatę kupiła, garkotłuku jeden, to ty mamusia moja jesteś?". A dalej było już tylko gorzej. Śledzimy losy wdowy, kobiety udręczonej nie tylko ciężką pracą, ale przede wszystkim coraz bardziej bezczelnymi wybrykami syna. Z jednej strony zaskakuje pozytywnie mądrość , zaradność, roztropność tej prostej kobiety, mocno doświadczonej przez życie, a z drugiej szlag człowieka trafia gdy broni syna i jest w stosunku do niego bezkrytyczna, daje sobą pomiatać. Jej naiwność w poprawę zachowania Januszka bije po oczach. Chwilami miałam ochotę potrząsnąć tą kobietą i krzyknąć aby przejrzała na oczy i się opamiętała, bo taka bezkrytyczna miłość do zwykłego bandyty, który nie szanował matki, skończy się dla niej tragicznie. Obserwowanie ciężkiego losu Gieni, jej zmagania o to aby utrzymać siebie i syna, przez co haruje jak wół nie tylko w kuchni ale również sprżątając domy różnych ludzi, sprawiało, że serce krwawiło mi wielokrotnie. Niemal czułam tę jej udrękę. A gdy jeszcze do tego dochodzi choroba nóg (zapewne z przepracowania) i zaczyna coraz bardziej podupadać na zdrowiu, mając pomoc jedynie od obcych ludzi, to już całkowicie przelewa czarę goryczy. I te jej wycieczki przez całą Polskę do syna, osadzonego w różnych zakładach resocjalizacyjnych, gdy w jawny spób nią pogardza, szydzi z niej wołając pieniędzy, to już dla normalnego człowieka o wiele za dużo. Nie wspominając już o libacjach alkoholowych, jakie urządzał w domu, kradzieży jej pieniędzy, rękoczynach, do których dochodziło , gdy była już mocno schorowana. Szkoda, że wątek dotyczący pobytu Gieni w sanatorium, który w serialu mocno rozbudowano tutaj pojawił się właściwie marginalnie. A był to jeden z moich ulubionych wątków, który pokazał, że Gienia dostała wreszcie szansę od losu aby zmienić coś w swoim życiu na lepsze, ale ponownie z tej szansy nie skorzystała, bo ważniejszy okazał się synalek - bandyta. Zarówno serial jak i książka przeczołgał mnie emocjonalnie. Autor doskonale przekazał emocje tej kobiety, całą gorycz jej istnienia, gdzie każdy dzień to harówka od rana do nocy, żadnych przyjemności, brak perspektyw na polepszenie losu, do czego niestety, trochę sama się przyczyniła, swoją pobłażliwością w stosunku do syna. Po oczach "biła" też jej dołująca samotność. I bardzo wymowna scena, gdy siedzi sama przy wigilijnym stole, wspominając nieżyjących członków rodziny i nachodzi ją taka refleksja: "Wszystko przemija, tylko pamięć pozostaje". Prosta kobieta, proste życie, prosty język, ale zarówno emocje, jak i toksyczna relacja matka-syn uchwycone po mistrzowsku. Książka genialna, ale jeżeli ktoś jest wrażliwy na ludzką krzywdę, to podczas czytania będzie mocno cierpiał, bo nie da się przejść wobec tego wszystkiego obojętnie. Polecam, bo to literatura na najwyższym poziomie.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na109 miesięcy temu
Wszystkie barwy codzienności Eugeniusz Paukszta
Wszystkie barwy codzienności
Eugeniusz Paukszta
Łuk tęczy biegnący nad rzeczywistością małego miasteczka, gdzieś na Ziemi Lubuskiej w powojennej odsłonie, ma ostre krawędzie i na pierwszy rzut oka rysuje życie jego mieszkańców w dość szarych kolorach. Jej surowe odcienie otulone, wszak nieodległym jeszcze wspomnieniem niepomyślnych dni, przejawiają się w szorstkiej, na każdym kroku wymagającej codzienności. Mimo, że jest robota do wykonania, więc w oddali majaczy perspektywa lepszego jutra, osierocone, pokiereszowane wojną dusze nie zawsze są na tyle zahartowane, bądź zdeterminowane, żeby zobaczyć w tym szansę dla siebie lub dla swoich najbliższych. Trochę jakby to była opowieść o ludziach nie stąd, którzy chcieliby być skądś. Na szczęście, tak jak w przyrodzie tęcza zatacza krąg, a nie tylko kaleczy chropowatymi obrzeżami widocznego łuku, tak i u Paukszty brudnoszare losy obszernej plątaniny charakterów splatają się ze sobą, rozświetlając ciemność samotności, wskazując wspólne kierunki marszu, jak to w życiu: czasem nadając sens, czasem je odbierając. Gdybym miał tę obszerną powojenną sagę potraktować półżartem, musiałbym szukać w okolicach Sulechowa i Międzyrzecza miasteczka całego wyłożonego klinkierem, rzecz jasna z własnej cegielni, takim które posiada szkołę pielęgniarek i pomnik radzieckich żołnierzy. Życie w tej mieścinie pełne byłoby rozwiązłości, którą wzmacniałyby ciche alimenty oraz szeptanka. Pomysł sprzedaży alkoholu na polskich stacjach benzynowych pewnie został zaczerpnięty także z tej historii, podręcznika, jak przetrwać i się dorobić, dla najlepszego fachu pod słońcem – kierowcy ciężarówki. Tych ostatnich od dyskusji w oparach benzyny, mogliby tylko oderwać weselni nożownicy, tańce w mieście, incydent na budowie, albo ewentualnie powtarzając trochę za „Rejsem” gra w „dupnika kanadyjskiego …” *Dodatkowa gwiazdka za wspomnienie Profesora Kuczyńskiego i nieznany epizod historii grunwaldzkiej oraz starosty babimojskiego Krzysztofa Żegockiego – organizatora wojny zaczepnej ze Szwedem.
Zyndram - awatar Zyndram
ocenił na74 lata temu
Przerwa na życie Stanisława Fleszarowa-Muskat
Przerwa na życie
Stanisława Fleszarowa-Muskat
Miłość. Uczucie znane każdemu, naturalne dla każdego z nas, najbardziej wyjątkowe uczucie wszechczasow, które nie ma i nigdy nie będzie miało jednej i konkretnej definicji. Często poruszane i pożądane w literaturze, przedstawiane na różne sposoby, w tej powieści pełni rolę głównego wątku, ukazując przed nami swoje oblicze widziane oczyma jednej z najbardziej popularnych Pisarek PRL. Jest to Miłość dojrzała, małżeńska, ze wszystkimi swoimi problemami i różnicami kulturowymi i poglądowymi, z uprzedzeniami i przykrościami przeszłości, z obawami i swoimi niedoskonałościami. Miłość dla której przeważającym wyznacznikiem bytu i czerpania z siebie szczęścia jest po prostu silna chęć bycia razem. Mimo wszystkich przeciwności i kłótni, których było tak wiele okazuje się, że Magdalena bez Piotra nie potrafi już być tą samą osobą, a wszelkie sprawy życia codziennego, w tym normalnego funkcjonowania stają się dla niej niemożliwą do przezwyciężenia trudnością. Ja główny wątek akurat pochłonęłam bardzo osobiście, ponieważ tak jak wspominałam już przy recenzji pierwszej części tej trylogii, Magdalena jest jedynym ze znanych mi, takim bohaterem literackim, w jakim odnalazłam niezwykle wyraźne podobieństwo samej siebie. A w tej części jej charakter i osobiste refleksje są najwyraźniejsze, wobec reszty części. Jej uczucia i zachowanie po utracie Piotra, były więc i dla mnie niezwykle wstrząsające i wzruszające bowiem zobaczyłam w niej siebie w przypadku gdybym w taki sposób jak ona straciła własnego męża. Pozostałe wątki, będące uzupełnieniem trylogii, nadaja tej części niezwykle potrzebnej ciekawości, odskoczni od jej charakterystyki romansu. Dzięki nim powieść pochłania się jednym tchem. W nich mamy do czynienia z obrazem wczesnopowojennej Polski, Flszerowa-Muskat przedstawia przed nami dramat polskich rodzin, cisnących się jeden na drugim, upchanych po kilka rodzin w jednym mieszkaniu, co było codziennością tych czasów z powodu braku mieszkań. Jest to dramat nietypowy, ponieważ Ci ludzie nie uznawali tego za dramat, tylko emanowali szczęściem wolności i radości, że im i ich bliskim udało się przeżyć i spotkać, byli pełni wigoru, siły i chęci do odbudowywania kraju, a dzielenie łazienki z inna zupełnie obca im rodzina przy tym nastawieniu nie był żadnym dla nich problemem. Tą samą tezą autorka przedstawia również zrujnowaną Warszawę, w której główna bohaterka patrząc na jej ruiny nie dostrzega ich tylko wspomnienia swojej młodości, powroty ze szkoły i przyjemną atmosferę i piękno Wiślańskiego wybrzeża, na które chodziła przed wojną. Do czynienia mamy tu również dość głęboko z wątkiem komunistycznym. Co ciekawe książka napisana została w czasie trwania komunizmu, ale przedstawia wątpliwość słuszności istnienia tego ustroju i różnice ustrojowe pomiędzy socjalistyczną Polską a demokratyczną Francją. Fleszerowa w swoim przedstawieniu nie ocenia komunizmu ani jako dobry, ani jako zły, po prostu pokazuje go takim jakim był, poświęca zarówno czas jego zwolennikom jak i przeciwnikom. Jak dla mnie było to bardzo fajne i rzetlene porównanie, ciekawie się to czytało. Istotą problemu politycznego tamtych czasów wyraźnie podkreślonym przez autorkę byl wątek wyraźnie niewykształconej polskiej wsi. W powieści spotykamy wiele wsi, w których zarówno dzieci jak i dorośli nie potrafią ani czytać ani pisać, w wielu wsiach istnieją szkoły, ale brakuje w nich nauczycieli, a społeczeństwo nie wykazuje zainteresowania edukacją, kulturą, polityką tylko zmartwienia osobiste, głównie w interesie swojego gospodarstwa.
Sylwia Sak - awatar Sylwia Sak
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki To nieprawda, że umarł Tristan

Więcej

To nieprawda, że kiedyś umarł Tristan. Romeo nigdy nie zadał sobie śmierci. Orfeusz zawsze czeka na Eurydykę.
To nieprawda, że czas, epoka zmienia kochanków. Przemijają ery, kochankowie zostają, niezmienni jak kształt owada zatopiony w kropli bursztynu.

To nieprawda, że kiedyś umarł Tristan. Romeo nigdy nie zadał sobie śmierci. Orfeusz zawsze czeka na Eurydykę.
To nieprawda, że czas, epoka zmienia kochanków. Przemijają ery, kochankowie zostają, niezmienni jak kształt owada zatopiony w kropli bursztynu.

Barbara Nawrocka-Dońska To nieprawda, że umarł Tristan Zobacz więcej
Więcej