Vagabond tom 1

Okładka książki Vagabond tom 1 autora Takehiko Inoue, 8389698706
Okładka książki Vagabond tom 1
Takehiko Inoue Wydawnictwo: Mandragora Cykl: Vagabond (tom 1) komiksy
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Vagabond (tom 1)
Tytuł oryginału:
Vagabond - 1
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Data 1. wydania:
1999-03-23
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8389698706
Tłumacz:
Cezary Komorowicz
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Vagabond tom 1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Vagabond tom 1

Średnia ocen
7,8 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Vagabond tom 1

avatar
5200
3046

Na półkach: , , ,

Japoński Włóczykij. Choć w pierwszym tomie nie do końca to widać. To takie postanowienie ma główny bohater.

Japoński Włóczykij. Choć w pierwszym tomie nie do końca to widać. To takie postanowienie ma główny bohater.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
504
337

Na półkach: ,

Mroczna, idealna dla fanow samurajow, walk na miecze i nierozwiazanych tajemnic. Piekna kreska.

Mroczna, idealna dla fanow samurajow, walk na miecze i nierozwiazanych tajemnic. Piekna kreska.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
441
53

Na półkach: , ,

Wagabunda jest przepiękny i nieśpieszny, powoli opowiada swoją historię łamiąc oczekiwania czytelnika (jak pojawienie się historii przeciwnika głównego bohatera, kiedy to spotykamy go po raz pierwszy - niby nic dziwnego ale ciągnie się ona mniej więcej sto rozdziałów, będąc niemal równą historii głównego bohatera w objętości). Piękna seria

Wagabunda jest przepiękny i nieśpieszny, powoli opowiada swoją historię łamiąc oczekiwania czytelnika (jak pojawienie się historii przeciwnika głównego bohatera, kiedy to spotykamy go po raz pierwszy - niby nic dziwnego ale ciągnie się ona mniej więcej sto rozdziałów, będąc niemal równą historii głównego bohatera w objętości). Piękna seria

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

200 użytkowników ma tytuł Vagabond tom 1 na półkach głównych
  • 120
  • 75
  • 5
66 użytkowników ma tytuł Vagabond tom 1 na półkach dodatkowych
  • 28
  • 20
  • 6
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Vagabond tom 1

Inne książki autora

Takehiko Inoue
Takehiko Inoue
Japoński mangaka, znany przede wszystkim z serii Slam Dunk i Vagabond.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Król wilków Kentarō Miura
Król wilków
Kentarō Miura Buronson
Początek XIII wieku, wielkie podboje imperium mongolskiego, potężny i niezwyciężony Czyngis-chan. Trzy elementy, które mogłoby świadczyć o ciekawej historii i pewnej edukacyjnej wartości dodanej danego dzieła. Niestety nie w tym przypadku, to co początkowo wydaje się intrygujące, szybko okazuje się prostą wydmuszką. Fikcja literacka, w której prawda historyczna stanowi malutki wycinek całości. Pewne zamieszczone tutaj fakty mogą stanowić malutką iskierkę rozpalającą ogień ciekawości niektórych czytelników, zachęcając ich do szukania innych materiałów na temat panowania Czyngis-chan, jednak w głównej mierze chodzi tutaj o prostą i niewymagającą rozrywkę. Fabuła, której autorem jest Buronson, jest prosta, momentami wręcz infantylna, z pewnymi lukami logicznymi i kilkoma mniejszymi lub większymi absurdami. Poziom historii pozostawia bardzo wiele do życzenia, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę inne dzieła twórcy. Autor nigdy nie słynął z niebywale rozbudowanych dzieł, w których można się zagłębić i doszukiwać ukrytych treści, jednak starał się on wprowadzać do swoich tytułów pewną dozę wielowymiarowości. W tym przypadku najwyraźniej stwierdził on, że od czasu do czasu trzeba zaoferować rynkowi coś prostego, niezbyt wymagającego, co załapie się do segmentu „przeczytać, dobrze się bawić i zapomnieć”. W tej materii manga sprawdza się doskonale i pomimo wyraźnych braków scenariuszowych, czyta się ją zaskakująco bardzo przyjemnie i niebywale szybko. Pochłonięcie ponad 400 stron komiksu, nie trwa nazbyt długo, co jest pokłosiem dość oszczędnego operowania słowem pisanym. Ilość zamieszczonego w dziele tekstu jest bardzo mała, a główny nacisk położony jest na rysunki. Warstwa artystyczna dzieła, za którą odpowiedzialny jest Kentarō Miura, to jeden z głównych powodów wydania części zasobów swoje portfela i powiększania swojej domowej biblioteczki. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek https://gameplay.pl/news.asp?ID=119183
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na66 lat temu
Uzumaki: Spirala Junji Ito
Uzumaki: Spirala
Junji Ito
Horror w wydaniu mangowym od razu przywodzi na myśl Junjiego Ito – jednego z najważniejszych twórców komiksowej grozy. Musiałam więc w końcu sięgnąć po coś jego autorstwa, by zobaczyć, co uznaje się powszechnie za swego rodzaju wirtuozerię. „Uzumaki” przyniosło mi sporo radości, a pewne niedociągnięcia w żadnym stopniu nie umniejszają dusznej atmosferze grozy. Małe miasteczka miewają swoje tajemnice. Kurouzu wiedzie w tym jednak niewątpliwy prym. Nastoletnia Kirie oraz jej chłopak, Shuichi, trafiają w epicentrum niepokojących zdarzeń. Niezdrowa fascynacja spiralami u jednego z mieszkańców jest wyłącznie przedsmakiem klątwy ciążącej nad całym miastem. Spirala jest wszędzie, Spirala infekuje wszystko w swym pobliżu. Dziwne zjawiska pogodowe, ciała skręcające się w niewyobrażalne sposoby, przeklęte miejsca sprowadzające wyłącznie cierpienie… Każdy dzień przynosi zupełnie nowy koszmar nieustannie przybierający kształt Spirali. Wszystko zmierza ku Ważkowemu Stawowi, który od lat niezmiennie tkwi pośrodku Kurouzu, skrywając niezwykły, przerażający sekret. Mam pewien problem z „Uzumaki”. Początkowe rozdziały jawią się jako osobne opowiadania okraszone wspólnym motywem przewodnim, choć pozbawione są przesadnej spójności. Ot po prostu nie pchają fabuły do przodu i można je przetasować w dowolnej kolejności, bez szkody dla ich ostatecznego sensu. Dopiero jakoś od momentu pojawienia się tajfunu akcja faktycznie się zawiązuje w jakiś bardziej zwięzły, logiczny sposób. Wówczas fascynuje już nie tylko oryginalność pomysłów na wykorzystanie przeklętych spiral, lecz także kierunek, w jakim zmierza opowieść. Paraliżujący strachem klimat towarzyszy tej historii od samego początku i nie mija aż do końcowych stron, a wręcz wyłącznie potęguje się na szalonej drodze do wstrząsającego finału. Nie popadając przy tym w nadmierne zachwyty, dostrzegam drobne wady tej mangi. Bohaterowie są skonstruowani dość mało wiarygodnie (naprawdę aż dziw, że wszyscy się nie ulotnili po kilku pierwszych koszmarnych wydarzeniach). Autor dodatkowo namiętnie wykorzystuje plot armor i rozwiązania z gatunku deus ex machina, co lekko psuje ogólne wrażenia. Do pewnego stopnia te niedociągnięcia wynagradza fenomenalny styl rysunków. Junji Ito zasiewanie ziaren grozy opanował faktycznie do perfekcji. Elementy body horroru, na które decyduje się w tej pozycji, przyprawiają o dreszcze, budzą podskórny niepokój, przerażają. Jednocześnie rysunki są niesamowicie przejrzyste, pełne szczegółów w najbardziej odrażających momentach. Dzięki temu wszystkiemu tytuł ten czyta się, a na pewno przynajmniej ogląda, wręcz wspaniale. Forma zdecydowanie wyprzedza jakością samą treść, choć przy okazji ją dopełnia, uzupełniając klimat tam, gdzie słowa nie wystarczają do oddania strachu bohaterów. Po „Uzumaki” bez wątpienia warto sięgnąć. Ta zakręcona opowieść wspaniale sprawdza się również współcześnie, wzbudzając silne emocje. Naprawdę świetny horror, choć drobne braki powstrzymują mnie przed wystawieniem oceny wyższej niż 8/10. Niemniej jeśli z twórczością Junjiego Ito ktoś nie miał jeszcze do czynienia – może to być świetny punkt startowy wspaniałej, zatrważającej przygody.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na81 miesiąc temu
Abara - Edycja Specjalna Tsutomu Nihei
Abara - Edycja Specjalna
Tsutomu Nihei
Nie macie pojęcia jak się cieszyłem, gdy pierwsze wydanie „Abary” zostało zapowiedziane w jakimś 2014 roku. Toż to autor BLAME!, jednej z najsłynniejszych i najoryginalniejszych mang, pierwszy raz na naszym rynku! Wtedy ambitniejsze mangi dopiero nieśmiało się u nas pojawiały, byliśmy przed mangowym boomem i tego typu zapowiedzi były jak spełnienie marzeń. I manga mnie wtedy zachwyciła, bardziej nawet niż przeczytany później BLAME! czy Rycerze Sidonii. I podtrzymuję tę opinię - jest wspaniała. O co tu chodzi? Szczerze mówiąc, nie do końca wiadomo. Mamy ponure dość miasto przyszłości, nad którym górują tajemnicze, monumentalne bryły. Mamy bohatera, który potrafi wykształcić pancerz przemieniający go w PIĘKNEGO, czarnego potwora. Mamy też innych, przemieniających się w białe potwory. Białe potwory chcą zniszczyć te potężne bryły, czarne próbują je powstrzymać. Uwielbiam historie, których do końca nie rozumiem. Oczywiście, istnieją komiksy źle napisane. Z chaotyczną narracją, które gubią czytelnika, jednocześnie oczekując od niego że się we wszystkim połapie. Na szczęście Abara tego nie oczekuje. Rzuca skrawki worldbuildingu, sugeruje, prowadzi dynamiczną intrygę z której frajda nie wynika z rozumienia przyczyn i konsekwencji, ale z obserwacji tych konkretnych wydarzeń i z tonięcia w tym konkretnym klimacie. Tsutomu Nihei jest niesamowitym rysownikiem i twórcą światów. Widać w jego kresce jego architektoniczną przeszłość, potrafi tworzyć majestatyczne i monumentalne struktury i przestrzenie. Klimat, kreska, projekty potworów, enigmatyczny worldbuilding, monumentalność. I odrobina makabry. Bardzo mnie to wciąga i bardzo mi siedzi. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu
Gyo: Odór śmierci Junji Ito
Gyo: Odór śmierci
Junji Ito
Smród. Odór. Absolutnie obrzydliwy, przenikliwy, przeszywający odór zgnilizny, rozkładu i śmierci. Oto przed Państwem - GYO. Jeżeli myślicie, że siedzicie w popkulturze od dawna i widzieliście już wszystko, co się da zobaczyć, ale nie mieliście okazji poznać znamienitej twórczości Mistrza Horroru Junji’ego Ito - to wierzcie mi - mało widzieliście! :D Gdyż Junji to jest przekozak. Wirtuoz dziwactwa, prestidigitator creepy pomysłów, absolutny geniusz obrzydliwości i maestro mangowej pokraczności. Stephena Kinga często szacuje się jako mistrz horroru. Pff - King to zaledwie małe, niewinne pierdnięcie przy Junji Ito. Wyobraźmy sobie scenariusz: Zgniłe ryby, dziesiątki, setki. Ba! Zyliony zgniłych, śmierdzących ryb, kałamarnic, rekinów i wszystkiego, co tam, w oceanie żyło w spokoju - wychodzi na wierzchnie. Wychodzi na.. mechanicznych nogach i mknie przez całą Japonię. Zbiera swoje żniwo, niszczy ludzkość i… śmierdzi. Niemożebnie i absolutnie śmierdzi. Gyo - to jedna z niewielu naprawdę długich - jak na Junji’ego - opowieści. Jest dziwna, szalona, wręcz wariacka przez swój oryginalny pomysł. Ale jest też w dużej mierze pastiszowa i nie zdziwię się, gdy znajdą się czytelnicy, którzy miast horroru, strachu i przerażenia odczują.. bekę. Bo jest to oczywiście w sporej części jedna wielka beka. Jak można spojrzeć poważnie na chodzące na metalowych odnóżach rekiny, albo na główną bohaterkę, która jest tak irytująca i dupę trująca swoim nieprzerwanym biadoleniem, że jej śmierdzi? Albo na naukowca, który stworzył… No dobra, nie będę spojlerował. W każdym razie - to nie jest zarzut. Zupełna niepoważność horrorowych motywów Junjiego to wartość dodana w jego twórczości. Za to właśnie jest taki poczytny, przaśny i fajniutki. Wróciłem do Gyo po długim czasie. Druga lektura okazała się ultra przyjemna, przypomniała mi pewne niuanse, a odświeżenie sobie w mózgu stylistyki, pokracznych i szalonych pomysłów Junjiego sprawiło, że mam ochotę przeczytać wszystko co stworzył ponownie. Junji Ito wkręca. Bo jedna sprawa - jego genialne rysunkowie, a druga - umiejętność świetnego rozpisania scenariusza. Junji potrafi dawkować proporcje między akcją i dialogiem. Między obrzydliwością a realizmem oraz - co najważniejsze - między przesadną naiwnością bohaterów a ludzkim rozsądkiem. Genialna manga. Wariacka, popieprzona, miejscami wręcz chora, gęsta i śmierdząca zgnilizną. A Rybi Cyrk… to już jest w ogóle! Kto czytał, ten wie! Więcej na IG @znakiem_tego
ZnakiemTego - awatar ZnakiemTego
ocenił na83 miesiące temu
Dobranoc, Punpunie #3 Inio Asano
Dobranoc, Punpunie #3
Inio Asano
Drugi tom serii skupiał się nie tylko na głównym bohaterze, ale również na jego wujku. Tym razem trochę więcej miejsca poświęcone jest jego matce. Czy będzie to równie przejmujące? Punpun jest już uczniem liceum. Marzy o swoim pierwszym stosunku seksualnym. Równocześnie gdzieś zaginął jego wujek Yuichi, a matka wdaje się w romans z żonatym mężczyzną. W tym tomie można zauważyć pewną drobną zmianę w Punpunie. W dalszym ciągu jest wycofany i bierny, ale też zaczyna przejawiać większą inicjatywę. Przy czym też w wyniku nieporozumienia lub według innej interpretacji bardzo trafnej analizy jego zachowania przekonuje się, że jego dotychczasowe działania były nic nie warte i być może trzeba zacząć podchodzić inaczej do życia. W tym tomie trochę więcej można się dowiedzieć o matce Punpuna. Nie jest to jednak tak mocny i szokujący motyw jak w przypadku Yuichiego w poprzednim tomie. Jest to bardzo prozaiczna historia o osobie, która nie powinna być rodzicem. Jest tu wprawdzie parę poruszających motywów jak chociażby jej rozmowy z młodym chłopakiem w szpitalu czy prawda na temat wydarzeń z tomu pierwszego. Za to bardzo przygnębiający jest koniec jej wątku i zupełna obojętność Punpuna, jednakże jak się spojrzy na sytuację z jego perspektywy, to niestety jest to bardzo zrozumiałe. Stosunkowo mało miejsce jest poświęcone tym razem wujkowi Yuichiemu i jego narzeczonej Midori. Jednakże już na samym początku tomu czytelnik dowiaduje się bardzo przykrych informacji na temat ich związku. Poza tym Midori odgrywa niepokojąco istotną role w życiu Punpuna. W tym tomie też swój istotny wątek dostają dwaj koledzy Punpuna - Masumi i Ko. Masumi podejmuje się tutaj pewnego ryzykownego zadania, z którego jednak wyciąga pewne wnioski. Trochę irytował mnie Ko - zarówno jego urojenia, jak i dawanie się wykorzystywać przez Masumiego. Rysunkowo zauważyłem, że zarówno Punpun jak i jego matka zmieniają się fizycznie. Punpun jest wyższy niż wcześniej i ma wyżelowane włosy, a matka zmienia fryzurę. Poza tym w bardzo specyficzny zacieniowany sposób jest pokazana pewna scena erotyczna. Ten tom jest jeszcze bardziej depresyjny niż poprzedni. Kiedy wydaje się, że wszystko idzie ku lepszemu, to szybko okazuje się, że tak naprawdę nie da się nic zmienić. Poczekam z lekturą kolejnego tomu i wezmę się za coś bardziej optymistycznego na odreagowanie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na96 miesięcy temu
Dr. Slump tom 1 Akira Toriyama
Dr. Slump tom 1
Akira Toriyama
Akira Toriyama znany jest przede wszystkim z mangi „Dragon Ball”. Jednakże parę lat wcześniej tworzył serię „Dr. Slump”. Serię tę znałem głównie z seriali animowanych, a także… gościnnego występu w „Dragon Ball”, więc z ciekawością sięgnąłem po oryginał. Tytułowy Dr. Slump to naukowiec, który w polskiej wersji nazywa się doktor Spadkowski. Tworzy robota o wyglądzie małej dziewczynki, którego postanawia posłać do szkoły. Oczywiście prowadzi to do wielu nieporozumień. Na ten tom składają się powiązane ze sobą historyjki. Pierwsze dwie opowieści skupiają się na genezie Aralki i jej pierwszych dniach w szkole. Bardzo sprawnie udaje się tu wprowadzić najważniejszych bohaterów, a także zarysować świat przedstawiony. Następnie fabuła skupia się na nowym wynalazku doktora Spadkowskiego czyli rentgenowskich okularach. Jest to bardzo obiecujący temat do żartów, ale historia kończy się zanim motyw zostanie naprawdę rozwinięty. Z kolei historia „Doktorek Potworek” przedstawia maniaka wielkich potworów i jego spotkanie z Aralką. Jest to bardzo sympatyczny motyw, ale z tego co pamiętam w animowanej wersji o wiele lepiej go rozbudowano. W historii „Co tu wybrać?” Aralka musi się zdecydować na uczestnictwo kółku zainteresowań. Tutaj też minusem jest mała objętości tomu, bo tylko jeden klub zostaje bardziej szczegółowo pokazany, a reszta bardzo pobieżnie. Tom zamyka opowieść „Mój przyjaciel Michu!”. Tutaj już przewijają się trochę poważniejsze motywy jak opieka nad zwierzętami i kłusownictwo. Ogólnie jednak jest dosyć zabawnie. Myślałem, że humor się tu gorzej zestarzeje. Jest tu parę dowcipów o podtekście erotycznym czy jeden żart klozetowy, ale więcej jest slapsticku czy żartów słownych. Poza tym autor bawi się formą żartując z własnego stylu graficznego. Jeśli już mowa o rysunkach, to jest to przede wszystkim przesadzony kreskówkowy styl z postaciami o wielkich głowach. Czasami jednak zostaje wykorzystany styl realistyczny, który ma stanowić kontrast dla reszty świata przedstawionego. Postacie zazwyczaj wyglądają bardzo różnorodnie za wyjątkiem kobiet, które są zdecydowanie zbyt podobne do siebie. Doceniam jednak zaskakującą czytelność wszystkich kadrów, co niestety nie jest standardem w mangach. Ten tom okazał się całkiem przyjemną niespodzianką. W paru momentach szczerze się uśmiechnąłem. Należy jednak pamiętać, że fabuły są bardzo błahe.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Vagabond tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Vagabond tom 1