Różne postawy. Życie Leonarda Cohena

Okładka książki Różne postawy. Życie Leonarda Cohena autorstwa Ira B. Nadel
Okładka książki Różne postawy. Życie Leonarda Cohena autorstwa Ira B. Nadel
Ira B. Nadel Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
313 str. 5 godz. 13 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Various Positions - A Life Of Leonard Cohen
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
313
Czas czytania
5 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7255-438-2
Tłumacz:
Wojciech Fladziński
Leonard Cohen, poeta, pieśniarz, prozaik, stał się jedną z kultowych postaci w Kanadzie i Europie. Kanadyjski Żyd, znawca Tory, interesujący się chrześcijaństwem, a jednocześnie wieloletni wyznawca buddyzmu - wszystko to znajduje pośrednio odzwierciedlenie w niezwykłej osobowości i twórczości barda.
Jest w niej sporo smutku i autentyczności odległej od tanich komercyjnych chwytów: nic więc dziwnego, że określano Cohena jako "sprzedawcę rozpaczy", "piewcę pesymizmu", a jego muzykę jako "podcinającą żyły".

Burzliwe życie uczuciowe, powracające depresje, wzloty i upadki składają się na fascynującą biografię jednej z najważniejszych postaci pop-kultury. Po lekturze tej książki, obfitującej w nieznane do tej pory szczegóły z życia artysty, melancholijne i głęboko sentymentalne słowa jego piosenek nabierają nowego, jeszcze bardziej intrygującego znaczenia.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Różne postawy. Życie Leonarda Cohena w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Różne postawy. Życie Leonarda Cohena

Średnia ocen
6,1 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Różne postawy. Życie Leonarda Cohena

Sortuj:
avatar
836
391

Na półkach: , ,

Życiorys bogaty, ale przekaz suchy, nużący. Zalew informacji wywołuje chaos, po kilku stronach czytelnik się gubi lub po prostu zapomina, co było wcześniej.

Życiorys bogaty, ale przekaz suchy, nużący. Zalew informacji wywołuje chaos, po kilku stronach czytelnik się gubi lub po prostu zapomina, co było wcześniej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
453
442

Na półkach: ,

Piosenki Leonarda Cohena zawsze lubiłam, stąd i moja ciekawosc, kim jest sam autor i ich wykonawca. Niestety jest to biografia, z gatunku tych, które czyta się dosyc opornie, przynajmniej mnie nie szło. Już sam początek mocno zapełniony datami, mnóstwem tytułów, nazw. Wiem, wiem, to jest przciez taki gatunek, ale wiem też, że możnaby napisac to lzej, bo i samo zycie Cohena należy do cięzkich. Czytając dzwigamy więc podwójny cięzar; formy i treści. Cohen zawsze tajemniczy, w swoich piosenkach smutny i zamyślony. Teraz dotarło do mnie, że to skutek również jego problemów ze zdrowiem. Nie lubię plotkarskich gazet i portali i pewnie trudno w to uwierzyc, ale naprawde nie wiedziałam, że zmaga się od młodosci z psychozą maniakalno-depresyjna. Cóż, teraz jego głos wyda mi się jeszcze bardziej smutny, ale słuchac i tak będę, bo jego ciepła, niska barwa, mimo wszystko uspokaja. A biografię, może ktoś kiedyś napisze inaczej, tak, by też chciało się czytac...

Piosenki Leonarda Cohena zawsze lubiłam, stąd i moja ciekawosc, kim jest sam autor i ich wykonawca. Niestety jest to biografia, z gatunku tych, które czyta się dosyc opornie, przynajmniej mnie nie szło. Już sam początek mocno zapełniony datami, mnóstwem tytułów, nazw. Wiem, wiem, to jest przciez taki gatunek, ale wiem też, że możnaby napisac to lzej, bo i samo zycie Cohena...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Różne postawy. Życie Leonarda Cohena na półkach głównych
  • 24
  • 24
17 użytkowników ma tytuł Różne postawy. Życie Leonarda Cohena na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Różne postawy. Życie Leonarda Cohena

Czytelnicy Różne postawy. Życie Leonarda Cohena przeczytali również

Polański Christopher Sandford
Polański
Christopher Sandford
CUDOWNY CHŁOPIEC ZZA ŻELAZNEJ KURTYNY 9,5 Polański - nieautoryzowana biografia napisana przez Christophera Sandforda, dziennikarza specjalizującego się w tematyce muzycznej i filmowej, a także autora książek o życiu m.in.: Kurta Cobaina, Micka Jaggera, czy Steve'a McQueena. Autor uchwycił życie Romana Polańskiego w dziesięciu rozdziałach - każdy pokazuje poszczególne etapy i jest sugestywnie zatytułowany. Patrząc na publikację Christophera Sandforda rzuca się w oczy ogrom pracy, który w nią włożył (materiały zbierał przez trzy lata),ale także talent powieściopisarski dzięki czemu zapoznawanie się z suchymi faktami jest niemęczące. Historia życia Romana Polańskiego przypomina pasmo wzlotów i upadków, tyle że w skali znacznie większej, niż dane jest doświadczyć przeciętnemu człowiekowi: z jednej strony sukcesy i należne miejsce w panteonie gwiazd, a z drugiej ogrom bólu i cierpienia, nieraz wydających się za niewyobrażalne do udźwignięcia. Christopher Sandford bardzo dużo uwagi poświęca początkom kariery Polańskiego - opis gehenny, którą przeszedł żeby nakręcić swoje pierwsze filmy, gdy nie był jeszcze tak sławny, bez wątpienia jest ważny... a zarazem dla czytelnika najmniej atrakcyjny. Szkoda, że autor w tak samo wyczerpujący sposób nie przedstawił kulisów powstawania późniejszych dzieł reżysera, które są bliższe współczesnemu widzowi. Biografia Polańskiego została wydana w 2007 roku (kończy się wygraniem przez reżysera procesu o zniesławienie, który wytoczył jednemu z amerykańskich wydawnictw) niema więc w niej ostatnich wydarzeń, o których było głośno w mediach (m.in. blisko roczny pobyt w areszcie domowym w Szwajcarii),czy kulisów powstawania jego ostatnich filmów: Autor Widmo (na podstawie powieści Roberta Harrisa),Rzeź i Wenus w futrze.
Książkoman_LC - awatar Książkoman_LC
ocenił na910 lat temu
Spowiedź DOGMAtyka Lars von Trier
Spowiedź DOGMAtyka
Lars von Trier
Z biografiami w formie wywiadu jest jeden zasadniczy problem. Mianowicie- zupełnie nie traktuje się pytającego jako autora. A w rzeczywistości to Stig Björkman ułożył plan tej książki, wyznaczył czego się będą tyczyły wypowiedzi Larsa oraz przede wszystkim, zadawał niesamowicie trafne pytania. O ile miesiąc temu, pisząc o tego typu biografii Davida Lyncha skrytykowałem osobę przeprowadzającą wywiad, o tyle tutaj złego słowa powiedzieć nie mogę o panu z dyktafonem. Björkman nadał rozmowie charakter przyjacielskiej pogawędki. Sam od czasu do czasu mówi o sobie, będąc równie szczery jak von Trier. Na ogół jego pytania trafiają w sedno, ale nawet jeśli popełni jakiś nietakt, nie boi umieścić go w książce. Rozmówca idealny. Na lepszego nie mógł trafić żaden reżyser. Przez cały czas miałem uczucie, iż ani jeden z wywiadów nie był ustawiony, jak miało to miejsce w przypadku "Widzę siebie". Lars von Trier również wypadł pozytywnie. Nie ma on żadnych tajemnic, czy to rodzinnych, czy też związanych z kręceniem filmów. Jest w stanie rozmawiać o wszystkim. Czasami za bardzo rozgaduje się o technicznych szczegółach, ale zwykle nie przeciąga wypowiedzi w nieskończoność. Najpozytywniejszą niespodzianką okazały się konwersacje o gustach filmowych obu panów. Muszę przyznać, że wędrując przez kolejne rozdziały, sporo dowiedziałem się o kinie skandynawskim. Miło że von Trier nie boi się porównywać swoich dzieł do filmów innych reżyserów. Okazał się także dużo sympatyczniejszą osobą niż przedstawiały go media. Myślałem że będzie się sprzeczał z Björkmanem, odmawiał odpowiedzi, owijał w bawełnę... Nic z tych rzeczy. Z uśmiechem wspomina kręcenie kolejnych filmów i traktuje swojego rozmówce na równi z samym sobą. Nawet potrafi podejść z dystansem do własnej twórczości, mówiąc które dzieła są jego zdaniem nieudane. Każdy fan kina Europejskiego powinien się zaopatrzyć w tą książkę. Tylko ostatnie rozdziały robią wrażenie zrobionych w pośpiechu. Cała reszta to profesjonalny wywiad, pełen ciekawostek, zaskakujących informacji o reżyserze i materiałów dodatkowych, które współgrają z całością. Polecam
Adrian Burz - awatar Adrian Burz
ocenił na712 lat temu
Ja chcę miłości Klaus Kinski
Ja chcę miłości
Klaus Kinski
Autor ( 1926 - 1991 ),polskiego pochodzenia, po 1931 r. jego rodzina przeniosła się z Sopotu do Berlina i otrzymała niemieckie obywatelstwo. W 1943 r. mając 17 lat został wcielony do Luftwaffe, gdzie służył jako spadochroniarz. Dostał się do niewoli brytyjskiej, internowany, po roku i czterech miesiącach zwolniony. Grał w teatrze, zwolniony ze względu na nieprzewidywalne zachowanie, przebywał w szpitalu psychiatrycznym, gdzie stwierdzono u niego zaburzenia psychopatyczne. Zagrał w 134 filmach, a pięć z nich w reżyserii W. Herzoga przeszła do historii kina. Jego starsza córka Pola ujawniła, że ojciec molestował ją od piątego roku życia, a zgwałcił, gdy miała dziesięć lat.... ufff itd. itp. Gdzie się pojawił wywoływał trudne do opisania skandale, prawdziwy człowiek DEMOLKA !!! Kilka razy widziałem jego " występy " w niemieckiej TV, niezapomniane wrażenie, a " występy " przeszły do legendy, do tej pory nie do przebicia. Z reżyserem W. Herzogiem, któremu zawdzięczał swoje największe role, łączyła go tzw. po niemiecku hass liebe ( nienawidząca miłość ). Jeśli masz możliwości polecam film W. Herzoga z 1999 r. poświęcony ich burzliwej znajomości " Mein liebster Feind - Klaus Kinski " ( Mój ukochany wróg ). Jak piszę o nim teraz nie mogę powstrzymać się od śmiechu WIELKIE KINO !!! Nie będę wszystkiego opisywał, wymagam trochę Twojego zaangażowania, w każdym razie podczas kręcenia jednego z tych filmów do reżysera zgłosili się wodzowie plemienia grającego w filmie rolę statystów i zaproponowali, że dla wspólnego dobra zabiją Kinskiego. Przeżył, ale cały czas musiał mieć ochronę. Jestem pewny, że Kinski był największym wariatem wśród aktorów i największym aktorem wśród wariatów !!! Jako aktora bardzo go lubiłem, jako człowieka... nie mój problem, nie mnie oceniać. Książka nie wszystkim się spodoba, dlatego... POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na86 miesięcy temu
Nick Cave Ian Johnston
Nick Cave
Ian Johnston
Nick Cave - człowiek czy mit? "Muzyka z głośników cichnie. Na scenę wolno, rządkiem wchodzi The Birthday Party. Aplauz prawie żaden. Witają ich gwizdy i obraźliwe krzyki (…). Wysoki, chudy lider Nick Cave potrząsa swymi długimi, ufarbowanymi na czarną smołę, nastroszonymi jak u niesfornego bufona, a na dodatek wyolbrzymiającymi jego i tak godny uwagi wzrost włosami i wpada w zastanawiającą pozę. Ma buty na kubańskich obcasach, skórzane spodnie i koszulkę z napisem: JEZUS. Przez chwilę z pogardą spogląda na publiczność i rzuca do mikrofonu: 'Musimy zaczekać, aż nas podłączą. Przez ten czas wy możecie nas zabawiać!'" Ian Johnston, autor biografii, jak sam twierdzi "dość naiwnie wplątał się w ten projekt, nie mając nawet pojęcia, jak wielką pracę bierze na siebie". Trzeba przyznać, że wykonał kawał dobrej roboty. Przeprowadził wywiady z większością pojawiających się w książce muzyków (korzystał także z wszelkich możliwych źródeł),pokusił się o własne, dość zgrabne i nienachalne interpretacje, sporządził dyskografię i videografię The Boys Next Door, The Birthday Party, Bad Seeds i kilku innych projektów oraz bibliografię i filmografię Cave'a. A przy tym, co chyba najważniejsze, nie stworzył tego wszystkiego na klęczkach. Nie szukał też niepotrzebnych sensacji - skupił się na jak najwierniejszym przedstawieniu najważniejszych faktów i zdarzeń, czy to z życia samego Nicka, czy jego zespołów. Przez to biografia nie ma może jakiegoś 'fabularnego polotu', ale za to możemy być prawie pewni, że nie jest stekiem bzdur. I tak oto zostajemy zaproszeni do caveowskiego świata, który swój początek miał 22 września 1957 roku w małej australijskiej mieścinie Warracknabeal. Przekonujemy się, że Nick już od dziecka był niesforny, zadziorny, chodził własnymi ścieżkami. Dobre oceny miewał, jednak tylko z przedmiotów, które go interesowały (literatura angielska i plastyka). W wolnych zaś chwilach brał udział w niezliczonych burdach i bójkach, dzięki którym w niedługim czasie dorobił się reputacji kogoś, kogo wpływ na innych jest destruktywny. Skutkiem pewnego szkolnego psikusa, poprzez który uznano go za seksualnego degenerata, było wydalenie ze szkoły. Na domiar złego, musiało się w końcu stać tak, że starszy brat pokazał mu muzykę rockową, a to wszystko razem wzięte zaczęło tworzyć mieszankę wybuchową. Krok po kroku obserwujemy powstanie The Boys Next Door, niedługo potem przemianowanego na The Birthday Party, pierwsze koncerty, wywiady, wyjazdy za granicę. Od samego początku ani prasa, ani fani nie byli przychylni. Bo i w sumie nie mieli powodu - zespół jawił się jako arogancki, chaotyczny twór, dowodzony przez "człowieka mogącego służyć za żywe ostrzeżenie ze strony ministerstwa zdrowia", grający "cholernie okropny hałas", muzykę "spływającą w odgłos ścierania popielniczki na tarce do sera". Nick zraził się do publiczności podczas pobytu w Londynie w 1979 - w wywiadach zaczął użalać się na coś, co nazywał "apatycznym odbiorem zespołu przez Londyn" - i przez długie lata jego postawa pozostawała wroga. Pragnął, by jego publiczność składała się z jednostek, pragnął odpowiedzi nieprzewidywalnej, a nie bezmyślnie klaszczącego tłumu. Słysząc aplauz fanów, kiedy zespół jeszcze nawet nie wyszedł na scenę, od razu czuł się zniechęcony, bo wiedział, że oni niczego nie rozumieją. Chciał przytłaczać ich, obrażać, doprowadzać do skraju, a oni zamiast stawić mu czoła, wyciągali do niego ręce z uśmiechami na twarzach. W dodatku irytował go fakt, że tego przytłaczania, obrażania i doprowadzania do skraju publika się spodziewa i nie jest to już dla niej żadne zaskoczenie. Dopiero po latach zrozumiał, że wymagał niemożliwego. I wreszcie po prostu polubił swoich fanów. Prasy i krytyków nie polubił nigdy. Uwielbiał czytać niepochlebne recenzje swoich płyt i koncertów (śmiało można stwierdzić, że bawiło go to i podniecało),denerwował się jednak, gdy przekręcano jego słowa, wymyślano na jego temat niestworzone historie, określano go mianem króla czarnych kruków, mrocznego, zagłębionego w myślach, kompletnie ignorującego dowcip, humor, inteligencję i wrażliwość. Obarczano go nawet odpowiedzialnością za "całą subkulturę ćpunów" w Melbourne. Nick miał problem z narkotykami i tego się nie wypierał. Trawka i speed towarzyszyły mu od lat nastoletnich. W końcu pojawiła się też heroina. Co ciekawe, autor - świadomie czy nie - zdaje się troszkę omijać ten temat. Wspomina o tym, jakby to było coś oczywistego. Gwiazda rocka, heroina - czy ktoś jest zdziwiony? Jednak nałóg z pewnością wpływał na Nicka i na jego pracę. Można się spierać, czy to dobry, czy zły wpływ - faktem jest, że powieść "Gdy Oślica Ujrzała Anioła" powstała w większości podczas nocnych amfetaminowo-heroinowych sesji. Dzięki amfetaminie pisał godzinami. Za sprawą heroiny często nie potrafił tych zapisków w ogóle znaleźć i uporządkować - walały się wszędzie, w totalnym nieładzie. W pewnym momencie sytuacja zrobiła się tak zła, że zmuszony był iść na odwyk. Panicznie bał się jednak, że na czysto nie będzie już w stanie tworzyć. Oraz tego, jak będą odbierać go inni. "Dlaczego ja muszę to robić, dlaczego ludzie nie potrafią polubić mnie takim, jakim jestem?" Na szczęście jego obawy okazały się nieuzasadnione - po wyjściu z ośrodka przejrzał na oczy i sam przyznał, że przez ostatnie lata znajdował się w stanie emocjonalnej śpiączki: "Nie wydaje mi się, abym mógł być uczciwy w moich odczuciach. Nie mogłem taki być, ponieważ totalnie odrętwiałem (…). Czułem tylko winę, bo nic innego czuć nie byłem w stanie. Może dlatego pisałem w trzeciej osobie. Może, nie czując niczego, próbowałem wyrazić, jak się czuć powinienem..." Z każdą kolejną płytą The Birthday Party (do których w międzyczasie dołączył Blixa Bargeld i stał się wkrótce jednym z najlepszych, najbardziej zaufanych przyjaciół Nicka) zaczęto zespół coraz bardziej doceniać. Niestety wszystko powoli psuło się od wewnątrz - grupa miała niemałe problemy finansowe, na tle których zaczęły wybuchać kłótnie. Poza tym muzycy czuli się, fizycznie i mentalnie, zmęczeni - zmęczeni trasami, koncertami, wywiadami, beznadziejną wojną z prasą - a zmęczenie nie sprzyjało temu, by wciąż podtrzymywać pełną energii napaść na słuchaczy. Z początku planowano przerwę, jednak o definitywnym rozpadzie grupy ostatecznie przesądziły nieporozumienia między Ceve'em a Harveyem i po nagraniu trafnie nazwanej "Mutiny!" EP oraz pożegnalnym koncercie w Melbourne, zejście śmiertelne The Birthday Party dokonało się. W wywiadach Nick przebąkiwał coś o porzuceniu muzyki - nigdy chyba nie na serio, bo niedługo potem rozpoczął rekrutację do solowego projektu. Jak na ironię, pierwszą osobą, która dołączyła do niego był... Harvey. "Chcę napisać piosenki, które byłyby smutne. Tak smutne jak mały palec złamany w trzech miejscach". Rozpoczęto nagrywanie trzynumerowej EPki, a cały projekt nosił nazwę "Nick Cave - człowiek czy mit". Było to humorystyczne echo biografii (pisanej onegdaj przez ojca Cave'a) Neda Kelly - jednej z najtrwalszych postaci australijskiego folkloru, "ostatniego strażnika buszu", który wraz ze swym gangiem w końcu lat 70 XIX wieku przy każdej możliwej okazji robił sobie kpiny z prawa. Nick jako dzieciak był nim zafascynowany. Tak powstał zalążek Nick Cave and the Bad Seeds - zespołu, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Dużo miejsca poświęca autor relacjom Nicka z innymi ludźmi - począwszy od burzliwego związku i rozstania z Anitą Lane (najważniejszą chyba kobietą w życiu Cave'a),poprzez bliżej nieokreśloną znajomość (?) z Lydią Lunch, odwzajemnioną miłość do Viviane Carneiro, matki jego pierwszego syna Luke'a, na stosunkach z członkami zespołu kończąc. Głównym jednak wątkiem pozostaje proces twórczy. Jesteśmy świadkami pisania, nagrywania i szlifowania tego, co dziś możemy podziwiać słuchając płyt i chodząc na koncerty. "Pamiętam jak wielokrotnie spotykałem Nicka przy pianinie" - wspomina jeden ze współpracowników. - "Najpierw coś klapał, potem mówił 'mam!' i zabierał się do adaptacji. Co istotne, kiedy w studio robiliśmy muzykę, on bazgrał zaraz jakieś teksty. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś pracował w ten sposób. Korzystał ze wszystkich możliwych elementów wokół, jednocześnie w pełni trzymając kontrolę nad tym, co chciał przekazać". Wyraźnie widać, jak duży wkład miał w to wszystko wspomniany wcześniej Bargeld. "Z Rowlandem Nick współzawodniczył, natomiast z Blixą już nie" - mówi ówczesna manager Jessamy Calkin. "Nick i Blixa to kompletni indywidualiści, na swoich własnych prawach każdy". O nagrywaniu jednego z utworów Blixa opowiada: "Solówkę grałem elektryczną maszynką do golenia (…). Nagrali to jak dłubałem jeszcze przy strojeniu. Krzyknąłem: 'przecież jeszcze nie gram!'" Podobnych anegdotek-smaczków jest w książce wiele. Na przykład o tym, jak w środku trasy koncertowej Nick uświadomił sobie, że zapodział gdzieś paszport. Pojechał do australijskiej ambasady w Mediolanie, gdzie można mu było wydać nowy - niezbędny, by wrócić do Berlina, gdzie w tamtym okresie mieszkał. "Nick znalazł się w ambasadzie, a oni mu tak: 'Co my tu mamy... W 1981 paszport zgubiony, w 1986...' Ale co tam, dali mu nowy. Ostrzegli go jednak: 'Słuchaj pan, jeśli jeszcze raz się to powtórzy, dostaniesz pan paszport stwierdzający, że jesteś pan umysłowo niedorozwinięty'". Co po lekturze wiadomo na pewno - Nick Cave jest człowiekiem; mitem nie jest i być nie chce. "Nick jest postacią po trosze groźną, choćby tylko z tego powodu, że jego oczywista inteligencja wystarcza, by pozapędzać ludzi w kozi róg" - powiedział ktoś. Ktoś inny stwierdził: "gościu wyglądał i zachowywał się jak kompletny szajbus. Faktycznie doprowadzał rock'n'rolla do ostateczności". Jaki naprawdę jest ten "obrzydliwiec", którego koncertowe wyczyny określano mianem "masturbacji w stanie półśpiączki - równie groźnej, co napad z wacikiem w ręku"? Czego właściwie chce? Sławy czy odosobnienia? Fanów czy wrogów? Dobrej czy złej prasy? Odpowiedź zna tylko on sam. Biografia Johnstona uchyla rąbka tajemnicy - i to nam powinno wystarczyć.
vivien - awatar vivien
ocenił na714 lat temu
Leonard Cohen. Życie sekretne Anthony Reynolds
Leonard Cohen. Życie sekretne
Anthony Reynolds
W tym miesiącu minęła pierwsza rocznica śmierci Leonarda Cohena [zm. 07.11.2016]. Książka „Leonard Cohen. Życie sekretne” którą napisał Anthony Reynolds, w tłumaczeniu Lesława Halińskiego, to powieść biograficzna o pisarzu, autorze tekstów piosenek, piosenkarzu, o człowieku którego płyty i koncerty na żywo były dla sporej grupy wielbicieli czasem oczekiwania na prawdziwą ucztą duchową. Tytuł trochę mylący bo to książka o życiu artystycznym a nie prywatnym L. Cohena. Książka podzielona jest na rozdziały obejmujące zakres dat w których wydarzyło się coś istotnego w życiu Leonarda Cohena. Okresy te dotyczą nie tylko wydania kolejnych płyt czy tras koncertowych, ale również zawirowań w życiu osobistym L. Cohena a mających wpływ na biografię artystyczną muzyka. Dzięki tej książce mamy możliwość zapoznania się z historią związaną z nagraniem poszczególnych płyt, poznać nazwiska towarzyszących muzyków, dowiedzieć się o warunkach w jakich nagrywane były płyty, oraz o zmianie sposobu śpiewania wraz z powstawaniem utworów do kolejnej nowej płyty. Autor przeprowadził setki spotkań i rozmów z osobami, którzy mieli kontakt osobisty z L. Cohenem. Wszyscy rozmówcy podkreślali, że L. Cohen był człowiekiem bardzo wyrozumiałym, uprzejmym, skromnym i bardzo pracowitym. Choć wiele osób namawiało go do zmiany swojego stylu śpiewania, uważając, że utwory są zbyt pesymistyczne, muzyk nie chciał się poddać tym namowom, uważając, że aby śpiewać prawdziwie, z sercem, musi być sobą. Wiadomo było, że depresja niemal stale towarzyszyła L. Cohenowi. Był Żydem urodzonym w Montrealu który wcześniej stracił ojca. Wujowie sprawujący opiekę nad Leonardem, w zastępstwie zmarłego ojca, pragnęli aby skończył studia prawnicze. Studia rozpoczął ale dość szybko z nich zrezygnował uważając, że pisarstwo jest prawdopodobnie tym czym powinien się zająć i co przyniesie mu materialne zabezpieczenie. O śpiewaniu wcale jeszcze nie myślał. Pisał teksty piosenek ale z myślą o innych a nie o sobie. W ten sposób pozbawił się na długie lata prawa do słynnej piosenki „Suzanne”. O jego życiu prywatnym napisano tylko tyle ile wiązało się z życiem muzycznym. Gdyby nie kradzież 5 mln. przez partnerkę Kelley Lynch i postawienie Leonarda niemal bez środków do życia, nie byłoby trasy koncertowej w latach 2008-2009 na którą zgodził się aby podreperować swoje finanse. A miał wtedy już 74 lata. Płyta „Songs From The Road” [nagranie z tournée 2008 i 2009]. Przez 5 lat przebywał w buddyjskim klasztorze który również przyczynił się do innego sposobu pracy i sposobu nagrywania płyt wraz z Sharon Robinson. Pobyt w klasztorze wcale nie oznacza, że przeszedł na buddyzm, Cohen do końca życia miał wątpliwości co do swojej wiary. Zawsze miał wątpliwości i dlatego nie raz zadawał sobie pytanie „a jeśli jednak B-G [Bóg] istnieje?”. Mówił również, że tak naprawdę nigdy dokładnie nie poznał wiary swoich przodków. Jest również w książce polski wątek. W 1985 r. Cohen przyjechał do Polski. Kiedy miał wystąpić w Gdańsku, poproszono aby zaprosił na koncert Lecha Wałęsę. L. Cohen początkowo chciał spełnić tę prośbę ale… „Parę osób wzięło mnie na stronę - opowiada artysta - i usłyszałem: Leonardzie, nie mamy pojęcia, jaką misję chcesz tutaj spędzić, ale my przyjechaliśmy tu na płatne tygodniowe tournée, więc może nie rób niczego, co mogłoby nam utrudnić wyjazd z tego kraju. Zagrajmy koncert i jedźmy dalej.” „Przy takiej atmosferze politycznej, jaka wtedy panowała w Polsce, kontrowersyjna wizyta Cohena musiała wywołać napięcia. Podczas koncertu we wrocławskiej Hali Ludowej [Hali Stulecia] poeta był najwyraźniej poruszony faktem, że wcześniej odbywały się tam nazistowskie wiece… W połowie występu powiedział słuchaczom, że jest pewnie lepszym wokalistą od Hitlera i w ten sposób rozładował napiętą atmosferę. Dodajmy, że cena biletu na ten koncert wynosiła dla niektórych uczestników równowartość ich miesięcznej pensji”. Za sprawą Macieja Zembatego polska publiczność mogła lepiej zapoznać się z repertuarem L. Cohena. Przetłumaczył piosenki na polski język i wydał 3 płytowy album „35 x Leonard Cohen, śpiewa Maciej Zembaty”. Leonard Cohen formalnie nigdy nie był żonaty, co nie oznacza, że stronił od płci pięknej, wręcz przeciwnie. Ze związku z Suzanne Elrod urodziło się dwoje dzieci, syn Adam i córka Lorka. Był bardzo związany z dziećmi. Ostatni album „You Want In Darker” jest to płyta - pożegnanie Leonarda Cohena. Duży udział w jej nagraniu miał syn Adam. W książce znalazł się też dokładny wykaz dyskografii, jest również sporo zdjęć z życia L. Cohena. Ci którzy będą szukać w tej książce pikantnych szczegółów z życia prywatnego spotka rozczarowanie. Zainteresowanych życiem artystycznym, karierą zawodową, historią powstawania poszczególnych płyt czy tras koncertowych, tę książkę polecam. Wielbicieli L. Cohena jest w Polsce i na świecie sporo. Jest i moim ulubieńcem. Może dlatego przeczytanie tej książki było miłym wspomnieniem o L. Cohenie, człowieku którego nie ma już wśród nas.
Papusza - awatar Papusza
oceniła na78 lat temu
Nikt nie wyjdzie stąd żywy. Historia Jima Morrisona Jerry Hopkins
Nikt nie wyjdzie stąd żywy. Historia Jima Morrisona
Jerry Hopkins Danny Sugerman
Moja ocena – 8,5/10 Kolejna muzyczna biografia, tym razem Jima Morrisona – legendarnego lidera grupy The Doors, członka tzw. Klubu 27. Niesamowicie ekscentryczna postać, magnetyczna osobowość, zwariowana rockandrollowa dusza, niestroniąca od używek wszelkiego rodzaju. Ta książka to podróż przez szaloną krainę wraz z Królem Jaszczurem. Podczas lektury tej pozycji miejscami człowiek sam czuje się jak na tzw. haju – nie wiadomo, co nas czeka na kolejnej stronie, bo szaleństw w życiu Jima Morrisona nie brakowało. Książka obfituje w wiele zakulisowych smaczków, czytelnik na pewno nie zazna nudy. Napisana jest co prawda dosyć chaotycznie, ale ten styl dobrze komponuje się ze stylem życia lidera The Doors, który stał się symbolem swoich czasów. Król Jaszczur był skomplikowaną i złożoną postacią – miłośnikiem literatury i filozofii, a teksty jego piosenek do dziś są analizowane przez fanów jego twórczości. Prowadził niezwykle bujne życie, a to, jak i dlaczego umarł, w zasadzie do dziś pozostaje zagadką, wokół której narosło wiele teorii. To pozycja, którą koniecznie powinien przeczytać każdy fan muzycznych biografii. Mnie na tyle zainteresowała postać Jima Morrisona, że z pewnością sięgnę po kolejne książki opisujące jego historię oraz dzieje zespołu The Doors. Zapraszam na mój bookstagram https://www.instagram.com/libroholic87/
Kamil - awatar Kamil
ocenił na825 dni temu
Satysfakcja - Historia zespołu The Rolling Stones Daniel Wyszogrodzki
Satysfakcja - Historia zespołu The Rolling Stones
Daniel Wyszogrodzki
Książka z cyklu “Biografie niezwykle” poświęcona historii jednej z największych grup muzycznych drugiej połowy XX wieku , zespołowi Rolling Stones , którego muzyka, brzmienie, koncerty i liczne wydarzenia pozaestradowe przenikały się na przestrzeni lat z życiem przeciętnego śmiertelnika na wszystkich kontynentach. Jest to opowieść napisana z werwą i dużym pietyzmem, z przywiązaniem do szczegółów zarówno z twórczości muzycznej , jak i zwykłej codzienności członków zespołu , która w oczach czytelnika z pewnością przeciętna nie będzie. Autor , zdecydowany miłośnik i wielbiciel grupy, niemal pretorian ich twórczości, odsłania przed nami z całą otwartością, szczerością i zaangażowaniem wyboistą drogę powstawania zespołu, który z naśladownictwa czarnego bluesa, w sposób może dość przypadkowy , ale stopniowy i konsekwentny piał się na szczyty sławy , aby na przestrzeni lat stać się ikoną i legenda własnych czasów . Na kartach książki odkrywamy obraz klasowego społeczeństwa Anglii drugiej polowy XX wieku, coś co dla czytelnika wychowanego w PRL, ugruntowanego w przekazie walki za naszą i wasza wolność, szokuje i po części ucieka własnej percepcji i świadomości . Anglia , jako społeczeństwo klas, zamknięte drogi społecznego awansu ze względu na miejsce urodzenia i przynależność do danej społeczności . Czy jest to ten kraj wyspiarski ze stolicą w Londynie czy jednak jest jeszcze jakaś inna Anglia ? Ale Anglia jest tylko jedna , jak mawiał poeta. Poznajemy więc ją nieco z innej strony. W purytańskich i mocno restrykcyjnych warunkach powstaje zespół , który dość nieświadomie za jeden z punktów honoru postanowił podważyć skamieniałość systemu i wydaje się, ze dokonał swego. Trzeba jednak pamiętać , za co nie można mieć do nikogo pretensji, ale główną myślą , która prześwietlała chłopakom z Anglii w formowaniu zespołu była żądza sławy i pieniędzy. Przecież nie tylko oni , ale wszystkie inne zespoły tamtych lat, w tym największy rywal, częściowo wzór i ostatecznie przyjaciel , grupa the Beatles również dążyła do sukcesu, za każdą cenę, nawet za cenę śmierci. Oczywiście nie ma tu mowy o śmierci z premedytacją czy jakichś działaniach nielegalnych wymierzonych w konkurencję czy publiczność , ale ta właśnie premedytacja ,żądza sławy i sukcesu, była największym afrodyzjakiem tamtych czasów. Żądza sukcesu, presja posiadania i doznawania , poznawania nowych ludzi i odkrywania nowych wrażeń, szukania własnego ja, zmiany status quo, posiadania wszystkiego na tu i teraz przy częstym braku doświadczenia, i przecenianiu własnych umiejętności w organizowaniu choćby imprez masowych sprawiała , że śmierć na widowni była częścią ówczesnych czasów. Autor w sposób przejrzysty, prosty i szczery prowadzi nas przez doznania erotyczne i uzależnienia alkoholowo-narkotyczne członków zespołu. Na kartkach książki niemal namacalnie czujemy działanie heroiny, LSD, marihuany i wszystkich psychotropów i halucynogenów spożywanych kilogramami przez artystów na przestrzeni lat. Ich zachwyt nad własnymi doznaniami jest prawdziwie uczciwy ,ukazany bez zbędnego moralizowania. Poznajemy ich jako ludzi, twórców , kogoś bardzo nam bliskich sercu , ludzi z duszą i ciałem ,czasami zagubionych w swoich emocjach i doznaniach podobnie , jak każdy czytelnik. Bez względu na przyczynę, emocjonalną czy cielesną , która pcha ich w ramiona narkomanii czy seksu hedonistycznego , pozostajemy z nimi w harmonii i z dużą dozą sympatii i wyrozumienia. Bez względu na ich życiowe perypetie nie jesteśmy biernymi czytelnikami , ale zdecydowanie , nawet nieświadomie, stoimy murem za naszymi bohaterami, jako część wielkiej rodziny Rolling Stones. Bo chyba nie ma nikogo , kto nie znałby chociaż części utworów z tak bogatej i dużej kolekcji twórczości grupy działającej na przestrzeni całych już dekad. Przygoda, bo tak najlepiej oddać całość przekaz książki , to właśnie podróż przez dorastanie i dojrzewanie, stopniowe poznawanie siebie i tworzenie jedynej w swojej kategorii marki , którą można kochać lub nie, ale z pewnością , od której nie można było uciec i przejść obojętnie. Marka Rolling Stones stała się wyznacznikiem czasu i zmian XX wieku , gdzie muzyka, seks, zmiany obyczajowe, zmiany norm społecznych wzajemnie się przeplatały i oddziaływały na siebie. Chociaż z drugiej strony wszystko można sprowadzić do stwierdzenia “ rock ….is basically music to fuck to”.
Ablazja - awatar Ablazja
oceniła na828 dni temu

Cytaty z książki Różne postawy. Życie Leonarda Cohena

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Różne postawy. Życie Leonarda Cohena