rozwińzwiń

Miła 18

Okładka książki Miła 18 autorstwa Leon Uris
Okładka książki Miła 18 autorstwa Leon Uris
Leon Uris Wydawnictwo: Adamski i Bieliński reportaż
469 str. 7 godz. 49 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Mila 18
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
469
Czas czytania
7 godz. 49 min.
Język:
polski
ISBN:
83-87454-30-3
Tłumacz:
Andrzej Szydłowski
Na kartach powieści spotykają się: Andrzej- oficer ułanów, który ze wszystkich sił kochał życie, ale jeszcze bardziej wolność...Gabriela- kobieta, którą kochał Andrzej, ale nie mógł poślubić... Aleksander Brandel- człowiek wielbiący pokój, który musiał prowadzić wojnę...Rachela i Wolf- młodzi kochankowie, którzy odkryli miłość podczs agonii ich świata... oraz Christopher de Monti- dziennikarz, który znalazł sens istnienia w samym sercu holokaustu... Tragicznym zwieńczeniem losu tej garstki mieszkańców Warszawy jest klęska powstania w getcie warszawskim.
Opublikowana na początku lat 60 powieść Urisa odniosła za
Oceanem ogromny sukces, na całe pokolenia kształtując stereotyp postrzegania stosunków polsko- żydowskich.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miła 18 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miła 18

Średnia ocen
7,9 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Miła 18

avatar
1926
1925

Na półkach:

Miła 18 w Warszawie.
Znałam ten adres. Nie da się go pomylić z żadnym innym. „Pierwszą „stolicą” naszego „żydowskiego państwa” jest bunkier przy Miłej 18” – zanotował kronikarz powstania Żydów w Getcie Warszawskim w tej powieści. Z kolei Karol Mórawski, opowiadając o tym adresie w „Kartkach z dziejów Żydów warszawskich”, przytoczył napis z obelisku mówiący wszystko – „Tu, w ruinach bunkra przy Miłej 18, spoczywają członkowie sztabu Żydowskiej Organizacji Bojowej, wśród nich Mordechaj Anielewicz, dowódca powstania, inni bojownicy, a także osoby cywilne. 8 maja 1943 roku po trzech tygodniach walki, otoczeni przez hitlerowców, zginęli lub odebrali sobie życie...
To o nich jest ta powieść.
Wprawdzie autor w podziękowaniach zastrzegł sobie, że „występujące w książce osoby są postaciami fikcyjnymi”, to zaraz dodał – „ale jestem ostatnim człowiekiem, który ośmieliłby się stwierdzić, że nie istnieli ludzie, których losy przypominały bardzo wyraźnie losy moich bohaterów”.
I przypominają, odtwarzają, naśladują.
Do tego stopnia, że na podstawie tej powieści mogłam nie tylko prześledzić powstanie Żydów dzień po dniu, ale losy narodu żydowskiego w Polsce od momentu pojawienia się w niej do bojowego zrywu w 1943 roku. Autor do napisania tej powieści bardzo dobrze przygotował się merytorycznie. Zbierał materiały do tej książki od dziesiątków osób prywatnych, świadków tamtych wydarzeń i od organizacji oraz instytucji przechowujących pamięć o Holokauście. Z rzeczywistych miejsc, historycznych faktów i prawdziwych wydarzeń zbudował fabułę opowieści, którą wypełnił bohaterami z każdej strony okupacji – Polaków, Żydów i Niemców. By umożliwić mi poznanie i zrozumienie skomplikowanych stosunków między Polakami a Żydami, jak i wśród samych Żydów, każdego z nich wyposażył w inną tożsamość, odmienne spojrzenie na antysemityzm, współpracę AK z Żydami, lojalność wobec partii, sens walki czynnej lub biernej z Niemcami, powinność wobec narodu i rodziny, politykę okupacyjną nazistów i walki z nią czy światopogląd religijny. Ta mozaika różnorodnych postaci uwikłana w intymne, rodzinne, polityczne lub ekonomiczne stosunki i zależności między sobą lub z okupantem w skrajnych warunkach życia, wypełniła tę powieść ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Jego temperaturę podnosiły nie tylko spory polityczne, filozoficzne, religijne czy egzystencjalne toczone między sobą, ale i niepochlebny obraz polskiego społeczeństwa, powoli wyłaniający się z tej książki – Polaków, Kościoła katolickiego, Armii Krajowej i polskiego rządu emigracyjnego, biernego i biorącego udział w zmowie milczenia, bo „większość polskiego społeczeństwa nie chciała brać udziału w wojnie niemiecko-żydowskiej. Mniejszość aktywnie występowała przeciwko Żydom”. W tych momentach książka boli i zawstydza. Dla niektórych czytelników może być obrazoburcza i wywoływać agresywny sprzeciw.
Może dlatego powieść napisana w 1961 roku, w Polsce ukazała się po raz pierwszy dopiero w 1999 roku.
Całość powieści autor podzielił na cztery rozdziały: „Zmierzch, Zmrok, Noc i Świt”, odpowiadające chronologicznie czasom tuż przed wybuchem II wojny światowej, utworzeniu getta w Warszawie, jego likwidacji i wybuchowi powstania Żydów w getcie. Przez cały ten czas mogłam śledzić stałe bądź zmienne postawy bohaterów uzależnione od warunków, jakie stwarzała im aktualna sytuacja polityczna. Przyglądać się rzeczywistości okupacyjnej, która „dziwnie działa na ludzi. Większość z nich zrobi wszystko, żeby przeżyć. Niektórzy całkowicie tracą zasady moralne i zamieniają się w rozdygotanych tchórzy. Ale nieliczni znajdują w tej sytuacji źródło niewiarygodnej siły”. Każdemu z nich dał imię, nazwisko i umieścił na drabinie hierarchii społecznej, abym poznała warunki życia w getcie i po stronie aryjskiej, skutki niemieckiej polityki eksterminacyjnej, rosnącą świadomość braku przyszłości i nadchodzącej zagłady, a w efekcie trudny proces połączenia wszystkich frakcji żydowskich organizacji, by złamać powszechnie obowiązującą zasadę – „Żyd musi być cierpliwy, musi się modlić i akceptować swoją sytuację” i w końcu przeciwstawić się nazistom w imię honoru i obowiązku wobec historii. By obalić mit o tchórzostwie i uległości. By stanąć do nierównej walki o wolność z góry skazanej na klęskę. Ja ujrzałam niezwykły fenomen, w którym „zbieranina nie wyszkolonych, nie uzbrojonych bojowników stawiała opór największej potędze militarnej, jaką kiedykolwiek oglądał świat, przez czterdzieści dwa dni i czterdzieści dwie noce!”
I wreszcie, bym w tym piekle ujrzała miłość.
Bo ona tam była. I ta zakazana, bo pozamałżeńska, i ta potępiana między Żydem a Polką i ta nastoletnia, przeżywana w przyśpieszonym tempie, by mogła zdążyć spełnić się przed pewną śmiercią. W tej emocjonalnej warstwie opowieści, trudno było mi uwierzyć, że tak nie było. Zwłaszcza że odkrywałam niezwykłe podobieństwo niektórych bohaterów do postaci historycznych, które posłużyły autorowi za prototyp. Paweł Broński swoją funkcją i rolą w getcie oraz popełnieniem samobójstwa wyraźnie przypominał Adama Czerniakowa, przewodniczącego Judenratu, a Aleksander Brandel piszący kronikę powstania, której fragmenty przeplatały się z treścią powieści, Emanuela Ringelbluma twórcę tak zwanego Archiwum Ringelbluma z Getta Warszawskiego ukrywanego w bańkach do mleka. Kto wie, czyimi odpowiednikami byli pozostali bohaterowie? Czyje rzeczywiste losy, które poznał autor w trakcie gromadzenia wspomnień świadków tamtych dni, posłużyły postaciom fikcyjnym?
Traktuję tę książkę, jak swoisty pomnik wystawiony przez autora tym, którzy w obliczu całkowitej zagłady, podjęli beznadziejną walkę o wolność, kryjąc się w labiryncie bunkrów, z których ten przy Miłej 18 był największy. Relatywny do tego rzeczywistego, wzniesionego z gruzów domów przy ulicy Miłej, nazwanego Kopcem Anielewicza, który jest jednocześnie nagrobkiem leżących pod nim 51 bojowników, którzy mówili – „Wiemy, że ta walka o wolność jest całkowicie beznadziejna. Ale czy walka o wolność kiedykolwiek naprawdę się kończy?”
http://naostrzuksiazki.pl/

Miła 18 w Warszawie.
Znałam ten adres. Nie da się go pomylić z żadnym innym. „Pierwszą „stolicą” naszego „żydowskiego państwa” jest bunkier przy Miłej 18” – zanotował kronikarz powstania Żydów w Getcie Warszawskim w tej powieści. Z kolei Karol Mórawski, opowiadając o tym adresie w „Kartkach z dziejów Żydów warszawskich”, przytoczył napis z obelisku mówiący wszystko –...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
958
941

Na półkach:

[...]
"Miła 18" to fabularyzowana historia codziennego życia oraz powstania w getcie warszawskim rozpoczynająca się kilka dni przed wybuchem II wojny światowej. Książka przejmująca pod wieloma względami. Uris napisał ją na podstawie wspomnień świadków, do których dotarł po wojnie. Wielokrotnie w czasie lektury odnosiłem wrażenie, że pewne sceny czy zdarzenia były wykorzystywane już później w książkach czy filmach. Autor pokazuję perspektywę kilku żydowskich bohaterów – wierzących i zasymilowanych, syjonistów i antysyjonistów, bohaterów i tych, którzy poszli na ugody a nawet współpracę z okupantem. Wszyscy jednak znaleźli się w sytuacji, gdy – jak wiemy z historii – jedynym wyjściem była śmierć. Dziś wiemy już bardzo dużo o propagandzie hitlerowskiej, w jaki sposób przekazywała informacje o Żydach, zarówno w Polsce, jak i na użytek światowej opinii publicznej. W latach sześćdziesiątych ta książka mogła zapierać dech. Zresztą trafiłem na nią dzięki wspomnieniom pewnej Amerykanki, która przeczytała ją właśnie w latach sześcdziesiątych i zainspirowała do wielu rzeczy, ale o tym napiszę może w przyszłości.

To książka, która wielu osobom w Polsce mogła i może się bardzo nie podobać. Czuć to zresztą choćby z notki redakcyjnej na ostatniej stronie okładki: “powieść Urisa odniosła za Oceanem ogromny sukces, na całe pokolenia kształtując stereotyp postrzegania stosunków polsko-żydowskich”. Do tego dochodzi przedziwna okładka, w której obok gwiazdy Dawida znajduje się orzełek Wojska Polskiego. Mimo, że to przede wszystkim historia o samotności i walce warszawskich Żydów, zaś armia polska występuje z rzadka i w nie najlepszym świetle (zwłaszcza Armia Krajowa z głównym komendantem Romanem na czele).

Oglądam okładki z całego świata, przeróżnych wydań. Z nich wszystkich jeszcze dziwniejsza niż polska jest ta z węgierskiego wydania (orzełek chwytający swastykę – środkowa w trzecim rzędzie).
[...]
całość:
http://www.speculatio.pl/mila-18/

[...]
"Miła 18" to fabularyzowana historia codziennego życia oraz powstania w getcie warszawskim rozpoczynająca się kilka dni przed wybuchem II wojny światowej. Książka przejmująca pod wieloma względami. Uris napisał ją na podstawie wspomnień świadków, do których dotarł po wojnie. Wielokrotnie w czasie lektury odnosiłem wrażenie, że pewne sceny czy zdarzenia były...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
10

Na półkach:

Świetna "barwna" powieść, wciągająca, zastanawiająca i oczywiście poruszająca. Polecam czytelnikom którzy zaczytani są w tematyce II wojny światowej, bardzo dobrze opisane relacje polsko-żydowskie. POLECAM !

Świetna "barwna" powieść, wciągająca, zastanawiająca i oczywiście poruszająca. Polecam czytelnikom którzy zaczytani są w tematyce II wojny światowej, bardzo dobrze opisane relacje polsko-żydowskie. POLECAM !

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

108 użytkowników ma tytuł Miła 18 na półkach głównych
  • 79
  • 27
  • 2
11 użytkowników ma tytuł Miła 18 na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Miła 18

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania Olga Bergholc
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania
Olga Bergholc Lidia Ginzburg Jelena Koczyna
Z reguły nie oceniam dzienników. Wychodzę z założenia, że cudze przeżycia nie powinny podlegać ocenie. Jednak w tym przypadku robię wyjątek, bo zapiski kobiet z oblężonego Leningradu to studium przedstawiające niewyobrażalne cierpienie, odczłowieczający głód oraz poruszający obraz tragizmu ludzkiej jednostki, której los stanowi igraszkę w rękach osób wyznaczających bieg historii. Książka zawiera relacje trzech kobiet - pierwsza z nich jest najbardziej poruszająca. Na pierwszy plan w zapiskach Jeleny Koczyny wysuwa się niewyobrażalny głód. Głód, który powoduje, że ojciec nie jest w stanie się powstrzymać i wyjada zapasy jagieł przeznaczone dla dziecka. Głód, który powoduje, że mężczyzna chce zwabić kota sąsiadki, by go zjeść. Głód, który doprowadza na skraj szaleństwa. Głód tak silny, że zabija w człowieku ludzkie odruchy i uczucia. Kolejne przedstawione wspomnienia spisała poetka Olga Bergholc, która pracowała w leningradzkim radiu, a jej „cichy głos stał się dla mieszkańców Leningradu dźwiękiem nadziei na przetrwanie – «głosem oblężonego miasta»”. Kobieta była osobą uprzywilejowaną społecznie i jej wspomnienia są zgoła inne od zapisków pierwszej bohaterki. W jej dzienniku nie dominuje wątek głodu, lecz rozterek miłosnych, niepokoi wewnętrznych, rozważań o represjach ze strony rządzących oraz tworzonej przez Olgę poezji. W ostatniej relacji nie pierwszy plan nie wybijają się indywidualne przeżycia Autorki, lecz zapis przeżyć modelowego, przykładowego człowieka, który żył w trakcie blokady w Leningradzie. Lidia Ginzburg przestawia, jak wyglądał jego typowy dzień i z czym mierzył się codziennie „człowiek oblężony”. Warto zapoznać się ze wspomnieniami kobiet, które przeżyły jedząc 125 gramów chleba dziennie, a podczas wyjątkowo srogiej zimy przebywały w mieszkaniach bez prądu i wody i patrzyły bezsilnie na cierpienia najbliższych. Warto - chociażby po to, by docenić naszą codzienność.
Marta - awatar Marta
oceniła na104 miesiące temu
Na koniec świata. Himalaje i Karakorum - wyzwanie Reinhold Messner
Na koniec świata. Himalaje i Karakorum - wyzwanie
Reinhold Messner
OCENA -7/10 BARDZO DOBRA Reinhold Messner jest niewątpliwie kontrowersyjną postacią. Są osoby, które go szanują oraz podziwiają za osiągnięcia i dokonania, są i takie, które go nie akceptują głównie za sprawą niektórych wypowiedzi pełnych pychy i arogancji. Mój stosunek do niego jest ambiwalentny, ale z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że to bezsprzecznie wybitny himalaista i odważny człowiek. Książka „NA KONIEC ŚWIATA” to niezwykła i fascynująca relacja, jakże osobista o wyzwaniach, jakich podjął się autor w Himalajach i Karakorum. To z jednej strony przewodnik o pionierskich wyczynach w alpinizmie, z drugiej poradnik jak przetrwać w ekstremalnych warunkach i jak wyznaczać sobie cele, które z perspektywy przeciętnego człowieka są nieosiągalne na wysokościach ponad 8000m.n.p.m., i wreszcie po trzecie to osobiste wyznania autora, czym są dla niego góry oraz jaką rolę pełnią w jego życiu. Jest to zbiór spektakularnych wypraw, w których uczestniczył Reinhold zdobywając najwyższe szczyty świata, niektóre zdobywał samotnie inne grupowo, a wszystko opowiedziane z wielką miłością i pasją. Autor opisuje swoje sukcesy, ale i porażki, dla niego śmierć i życie, odwaga i strach, wysokość i głębina są tożsame, to połówki niepodzielnej całości – i tylko w zawieszeniu pomiędzy obcością a bliskością osiągamy szczyty samopoznania. Wspaniała lektura, pełna przygód, emocji, napisana z pazurem, przystępnie idealna na zimowe wieczory, ponieważ mocno rozgrzewa podczas czytania:) Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na76 lat temu
W czerwonej Hiszpanii Ksawery Pruszyński
W czerwonej Hiszpanii
Ksawery Pruszyński
Książka Ksawerego Pruszyńskiego jest bardzo dobrą pozycją - jako pasjonat tematu wojny domowej w Hiszpanii musiałem ją przeczytać. Jak na dziełko wydane jeszcze przed wojną, jest bardzo szczere i dość dokładne. Przede wszystkim - to opis rewolucji, opis ludzi, opis mas społecznych. To nie jest, jak zarzuca ktoś niżej, kronika działań bojowych. Pruszyński bynajmniej nie skupia się na militariach, bo się na nich ewidentnie nie zna. Niszczyciel nazywa ''pancernikiem'', czołgi sowieckie od ''włoskich'' rozróżnia po tym, że te drugie są inaczej pomalowane, a od włoskich samolotów bardziej interesuje go babie lato. O samej bitwie o Madryt jest bardzo niewiele. Nie znajdziemy tutaj wiele o przebiegu działań bojowych. Bitwa pod Jaramą, o Madryt, czy Malagę przemykają gdzieś chyłkiem, wspomniane w jednym zdaniu. Ta książka to opis rewolucji i jej uczestników. Jest więc i biedny lekarz, który niewątpliwie zginie; jest i nastoletni egzekutor, który mordował ludzi nocami na przedmieściach Madrytu; jest i bardzo smutny fragment o starej kobiecinie, matce dwóch rozstrzelanych ''faszystów'', którą terroryzuje milicjant. Jest i zakonnica z Montoro, której łaskawie pozwolono żyć, za co niemal przeprasza opiekujący się nią lekarz. Są hiszpańscy oficerowie, rozkradający domostwa i kościoły. Są milicjanci uprawiający seks w ruinach kościołów. Jest o sowieckiej pomocy, o odwadze anarchistycznych milicjantów, o zwalczaniu się nawzajem komunistów i anarchistów, jest i o milczeniu świata. Jest obraz nowoczesnej wojny, tym straszniejszej dla nas, czytelników, że wiemy, że podobna wojna dotrze i do Polski. I dający do myślenia fragment - co by się stało, gdyby w wypadku wojny polski rząd uciekł, jak uciekł hiszpański z Madrytu... ''Myślę, ze bardzo często ludzie zabijający innych za ich faszyzm nie potrafiliby pod groźbą śmierci i wszelkich możliwych kar wytłumaczyć czym jest ów faszyzm naprawdę.'' - ten cytat doskonale podsumowuje ''rewolucję hiszpańską''... Jest wiele opisów republikańskich zbrodni (bardzo szczerych, jak na reportaż pisany jeszcze w trakcie trwania konfliktu),opis czerwonego terroru i - przede wszystkim - fasady. ''Bogactwo'' ludu jest tylko chwilowe. Istnieje, bo rozkradziono dobra bogaczy, chłopi dostają jedną pesetę więcej, a milicjanci oglądają byle jaki teatrzyk - ale to wszystko jest tylko namiastką dobrobytu, która zaraz się skończy. To wszystko, cała rewolucja, jest tylko ułudą. Ktoś zarzuca, że ta książka jest napisana w prawicowym stylu. NIEPRAWDA! Pruszyński ewidentnie chce bardzo stać sercem po stronie republikanów. Wspomina sam, że każdy uczciwy człowiek w Polsce wsparłby Republikę. Ale zmienia zdanie pod wpływem przebiegu tej rewolucji. Odrzucają go rabunek, gwałt, mordy. Prezentuje on myśl lewicowego doktora Maranon, która jest zaprzeczeniem czerwonego terroru w Hiszpanii. Miejscem, które naprawdę poparł całym sercem Pruszyński - jest Kraj Basków. Stoi za nim murem, za wolnością maleńkiego ludu i obroną jego praw. Wyraźnie rozgranicza Basków od reszty Hiszpanii. To dobitny dowód na to, że jego ''prawicowość'' jest tylko pozorna. Tu nasuwa mi się na myśl refleksja - oto prawicowa, katolicka Hiszpania wystawiła do walki muzułmańskich ochotników z Maroko. Oto lewicowa, antyklerykalna Hiszpania do walki wystawiła katolickich Basków. Ta refleksja obrazuje, że Hiszpania nie była czarno-białym konfliktem z ''dobrymi'' stronami. Minusem stylu Pruszyńskiego jest jego nazbyt kwiecisty język. Używa rozbudowanych porównań, metafor, eufemizmów. Pierwsze rozdziały są trudne do przebrnięcia przez ''infrahistoryzm''. Szczęśliwie, gdzieś w okolicach połowy książki przestaje i skupia się na pisaniu wprost, co zobaczył i co usłyszał. Widać to szczególnie przy rozdziałach o obronie Madrytu. Największym zaś minusem jest wydanie polskie z 1997 roku. To skandal, że książka, która ponad pół wieku była na cenzurowanym, została wydana byle jak, jak jakieś pierwsze z brzegu czytadło. Nijaka, brzydka, rozwarstwiająca się okładka, książka klejona (a nie szyta, co jest skandalem),rozpada się, absolutny brak mapki, czy jakichkolwiek przypisów. Pruszyński żył w czasach, kiedy modne było wplatanie zwrotów i zdań francuskich w rozmowę, ale obecnie nikt tego nie robi. Pruszyński pisał reportaż i czasem jego uwagi są niezrozumiałe, a niejednokrotnie kompletnie niepotrzebne, bo dotyczą ówczesnego światka polityczno-dyplomatycznego Polski, który jest dzisiaj nam obcy. W obu wypadkach brak tłumaczeń/przypisów jest strasznie irytujący i odrzuca od dalszego czytania - bo co to za przyjemność czytać książkę, której się nie rozumie? Dlatego zamiast 10 gwiazdek ''tylko'' 7.
Sangvogel - awatar Sangvogel
ocenił na77 lat temu
Moje skradzione życie Renée Villancher
Moje skradzione życie
Renée Villancher
Często się słyszy, że do Rosji (a kiedyś tym bardziej do Związku Radzieckiego) łatwo jest wjechać, ale trudniej stamtąd wyjechać. Bohaterka tego reportażu utknęła tam na ... 57 lat i dopiero po takim czasie mogła ponownie postawić nogę na ojczystej, francuskiej ziemi. Wydaje się to nieprawdopodobne, a przecież w tamtych czasach nie był to wcale odosobniony przypadek, o czym świadczy fakt, iż dziennikarze z Francji poszukiwali takich osób po całym terenie Rosji. Pomimo iż książka objętościowo niewielka, to zawiera tragiczną, trudną do ogarnięcia rozumem historię życia francuskiej kobiety – Rene Villancher. Francuska dziewczyna, mając 19 lat poznaje rosyjskiego żołnierza i zachodzi z nim w ciążę, czym nie jest specjalnie zachwycony. Jednak tuż po II wojnie światowej, Rene wyjeżdża z nim, swoją matką i dwutygodniową córeczką do Związku Radzieckiego mając nadzieję na szczęśliwe życie. Na miejscu okazuje się, że Iwan ma już żonę, która odnosi się do Rene bardzo wrogo. Wszyscy mieszkają „na kupie” w małym pomieszczeniu, śpią na podłodze, jedzą z jednej, wspólnej dla wszystkich miski. Kobieta nie może przywyknąć do takich warunków życia i stwierdza, że: „ Mój Boże, to już musi być piekło. Żyję tu, w tej osadzie pośród bydła! To nie są istoty ludzkie; to jest bydło.” Sytuacji nie ułatwia fakt, że mąż Iwan okazuje się sadystą i pijakiem. Jednak rodzi mu kolejne dzieci, podejmuje pracę w kołchozie, bo w ZSRR panuje zasada, że kto nie pracuje ten nie je. Gdy zapada żelazna kurtyna, ,kobieta traci możliwość wyjazdu do ojczystej Francji, chociaż podejmowała rozpaczliwe próby wyrwania się z sowieckiej ziemi i powrotu do Francji, ale szybko je udaremniono. Po jakimś czasie wychodzi drugi raz za mąż i przeprowadza się ze znienawidzonego Morozowa do Sołncewa, gdzie od władz otrzymuje parterowy domek i znajduje lepiej płatną pracę. Rodzi kolejne dzieci. Końcówka książki niezwykle wzruszająca. Dobrzy ludzie z Francji, dowiedziawszy się o losie rodaczki, organizują specjalny komitet na rzecz zebrania pieniędzy dla Rene, aby umożliwić jej u schyłku życia (miała wówczas 76 lat) podróż do ojczyzny i rodzinnej miejscowości. Niezwykła opowieść, bardzo emocjonalna. Plus za to, że w książce nie ma taniego sentymentalizmu. Wszystko jest opisane „na chłodno”, a mimo to, w wielu momentach łzy same cisną się do oczu. Ciężko uwierzyć, że ta historia wydarzyło się naprawdę. Jak widać – życie potrafi pisać niesamowite scenariusze...
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na73 miesiące temu
Niedziela na basenie w Kigali Gil Courtemanche
Niedziela na basenie w Kigali
Gil Courtemanche
Jestem wrażliwa na drastyczne sceny, dlatego bałam się tej książki jak ognia. Sama ją kupiłam na aukcji charytatywnej, a potem bałam się ją czytać. W końcu stwierdziłam - wóz albo przewóz, albo czytam teraz, albo odkładam na kupkę „do posłania dalej” bez czytania. Ale to by było tchórzostwo, bo tę książkę należy przeczytać. Akcja powieści rozgrywa się wiosną 1994 w stolicy Rwandy. Trzeba dodawać coś jeszcze? Okej, no to główna oś fabuły jest fikcyjna (historia miłości pomiędzy białym Kanadyjczykiem i Ruandyjką, która jest prawdziwą Hutu, ale wygląda jak 100% Tutsi),choć jej smutne zakończenie jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne, niż hipotetyczny happy end, na który troszkę mimo wszystko liczyłam. Większość postaci w powieści jednak istniała naprawdę. Wszystko, co stanowiło tło dla fikcyjnego wątku miłosnego, wydarzyło się naprawdę. W książce są oczywiście sceny brutalne, sceny koszmarnej przemocy i gwałtu. Musiały być i liczyłam się z tym, rozpoczynając czytanie. Chyba udało mi się przygotować na nie psychicznie, bo nawet z ulgą stwierdzam, że nie było ich aż tyle, ile się spodziewałam i jakoś przebrnęłam. Wspaniale oddany paradoksalny klimat poprzedzający pogrom, który był do przewidzenia, o którym się mówiło, plotkowało, a mimo to ludzie starali się cieszyć życiem, dopóki mogli. Ludobójstwo, od którego ONZ odwróciło się plecami. Metody nakręcania spirali nienawiści te same, skuteczne, sprawdzone przez nazistów – wywoływanie strachu przed grupą przeznaczoną do eksterminacji poprzez rozsiewanie na jej temat oszczerstw, nazywanie „karaluchami”, dehumanizacja. „To, że metody zdawały się tak nieludzkie, że mordercy zabijali z taką dzikością, nie znaczy wcale, że improwizowali lub działali w przystępie szaleństwa. Znaczy to jedynie, że byli zbyt biedni, by wybudować komory gazowe.” Jest tam też sporo na temat seksu i AIDS, a nade wszystko ta książka jest też o tym, że tam, gdzie eksploduje przemoc, największe cierpienie spada na kobiety. Nie wiem, co napisać jeszcze o tej książce. Ogólnie to jest taka książka, po której trochę brakuje w głowie właściwych słów.
Literonomia - awatar Literonomia
oceniła na94 lata temu
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie Barbara Stanisławczyk
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie
Barbara Stanisławczyk
Książka Barbary Stanisławczyk,, Czterdzieści twardych '' porusza temat pomocy udzielanej Żydom, w czasie drugiej wojny światowej. Nie jest to książka jakich wiele. O Żydach w czasie okupacji zazwyczaj mówi się w kontekście ich zagłady, natomiast autorka pokazuje nie tylko konkretne przykłady pomocy niesionej przez Polaków Żydom , lecz wnika w ten temat znacznie głębiej i ujawnia postawy Żydów wobec ludzi, którzy im tą pomoc okazali. Polacy niejednokrotnie ryzykowali życiem swoim i swoich bliskich angażując się w ratowanie Żydów.Niektórzy przypłacili to życiem, inni, tak jak bohaterowie jednej z opowieści Barbary Stanisławczyk nie poradzili sobie psychicznie z presją nieustannej obawy przed aresztowaniem popadli w obłęd. Inni jak pan Zdzisław , który ukrywał Staszka i jego małego synka, po wojnie sami potrzebowali pomocy i zwrócili się do tych , których uratowali przed pewną śmiercią. Co dostali? Praktycznie nic, paczki z jedną!!!! pończochą, jednego dolara lub stare, używane buty i ubrania. Po wojnie dziedziczka pomagająca Żydom chodziła w zniszczonych łachmanach,a Żydówka którą ukrywała w eleganckim futrze i nie zapytała czy osoba, która okazała jej tyle serca nie potrzebuje jakiejś pomocy. . Polacy ratujący Żydów nie chcieli ich pieniędzy , wszyscy jednym głosem żądali prawdy o wojnie. Dużo mówi się o antysemityzmie i wrogim nastawieniu Polaków do Żydów, nawet słyszy się głosy o tym że jesteśmy współwinni zagłady Żydów, poprzez obojętną postawę. Bohaterowie opowieści ,, Czterdzieści twardych '' nie boją się głośno powiedzieć, że Żydzi również zabijali swoich rodaków, policja żydowska współdziałała z hitlerowcami, Żydzi służyli także w niemieckiej armii, byli bezwzględnymi kapo w obozach koncentracyjnych. Z entuzjazmem oczekiwali na Armię Czerwoną, rozbrajając naszych żołnierzy, zrywając orzełki z czapek. I nie chodzi tu o wytykanie niewdzięczności Żydów , po prostu ta książka w obiektywny sposób pokazuje różne , nie zawsze etyczne postawy społeczeństwa żydowskiego. Dla mnie ta książka była bardzo interesująca, dlatego serdecznie ją polecam wszystkim.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na910 miesięcy temu

Cytaty z książki Miła 18

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miła 18