Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze

Okładka książki Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze autora Sławomir Mrożek, 9788373923287
Okładka książki Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze
Sławomir Mrożek Wydawnictwo: Noir sur Blanc utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
234 str. 3 godz. 54 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
234
Czas czytania
3 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7392-328-7
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze

Średnia ocen
7,4 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze

avatar
22
13

Na półkach:

czytajmy dramaty!
"Jeleń" zdecydowanie wymiata

czytajmy dramaty!
"Jeleń" zdecydowanie wymiata

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1424
743

Na półkach: , , ,

Moim ulubieńcem z tego zbioru jest zdecydowanie sztuka "Jeleń". Wielki plus za posłowie.

Moim ulubieńcem z tego zbioru jest zdecydowanie sztuka "Jeleń". Wielki plus za posłowie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
313
143

Na półkach:

Na wstępie chciałbym przyznać, iż nie jestem fanem formy literackiej jaką jest dramat. Niemniej jednak, wychodząc z założenia, że ciekawa sytuacja opisana za pomocą każdej formy jest w stanie się "wybronić", tak też podszedłem do przedstawionych w tej książce sztuk Mrożka. Niestety, żadne z sześciu utworów nie jest czymś nadzwyczajnym - kilka opowiadań z mniej lub bardziej jasnym przesłaniem.

Na wstępie chciałbym przyznać, iż nie jestem fanem formy literackiej jaką jest dramat. Niemniej jednak, wychodząc z założenia, że ciekawa sytuacja opisana za pomocą każdej formy jest w stanie się "wybronić", tak też podszedłem do przedstawionych w tej książce sztuk Mrożka. Niestety, żadne z sześciu utworów nie jest czymś nadzwyczajnym - kilka opowiadań z mniej lub bardziej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

189 użytkowników ma tytuł Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze na półkach głównych
  • 123
  • 64
  • 2
50 użytkowników ma tytuł Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze na półkach dodatkowych
  • 35
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze

Inne książki autora

Sławomir Mrożek
Sławomir Mrożek
Urodził się w Borzęcinie, jako syn kierownika poczty Antoniego Mrożka (1903–1987) i Zofii z domu Kędzior (1906–1949),córki przedsiębiorcy branży mleczarskiej. Pisarz był jednym z trojga dzieci małżeństwa Mrożków. Miał brata Jerzego (1928–1932) i siostrę Litosławę (1935–1995. Zadebiutował w 1950 jako rysownik, od 1953 publikował cykle rysunków w Przekroju. Pisał także krótkie humorystyczne artykuły pełne gier słownych i groteskowych sytuacji. Wydane w tym samym roku zbiory opowiadań: Opowiadania z Trzmielowej Góry oraz Półpancerze praktyczne stanowiły jego literacki debiut. W 1953 podpisał tzw. Apel Krakowski, wyrażający poparcie dla stalinowskich władz PRL po aresztowaniu pod sfabrykowanymi zarzutami duchownych katolickich, skazanych w sfingowanym procesie księży kurii krakowskiej i skazaniu na karę śmierci Edwarda Chachlicę, Michała Kowalika i księdza Józefa Lelitę. W 1963 roku wyjechał z żoną na wycieczkę do Włoch, gdzie postanowili nie wracać już do Polski. Po 5 latach wyemigrował do Francji, w 1978 roku otrzymując francuskie obywatelstwo. W 1968 na łamach prasy francuskiej opublikował list protestujący przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, a w grudniu 1981 zaprotestował przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Od 1989 do 1996 mieszkał w Meksyku, a następnie na kilka lat powrócił do Polski. W 2002 przeszedł udar mózgu, którego wynikiem była afazja. Skutkiem tego utracił możliwość posługiwania się językiem zarówno w mowie, jak i w piśmie. Dzięki terapii, która trwała około trzech lat, odzyskał zdolność pisania i mówienia. Efektem walki z chorobą jest jego autobiografia. W 2008 z powodów zdrowotnych powrócił do Francji, by osiąść w Nicei. Jego pierwszą sztuką teatralną był dramat Policja, wydany w 1958, utrzymana w klimacie absurdu, z którego stanie się znany, opowieść o policjantach w świecie, gdzie zanikła wszelka opozycja polityczna. Przez lata 50. i 60. stał się ważną postacią polskiej literatury, a absurdalność jego sztuk i opowiadań pozwalała mu oprzeć się cenzurze. Tango z 1964 przyniosło mu światową sławę i było wielokrotnie wystawiane na całym świecie. Był jednym z wiodących europejskich satyryków drugiej połowy XX wieku, wykazujący bezsensowność wielu współczesnych wydarzeń. Jego prace, dzięki kombinacji humoru, ciętego języka i groteski wykroczyły poza granice politycznych oraz ekonomicznych systemów, ujawniając ich podobieństwa i inne, śmieszniejsze, aspekty. Wiele z jego sztuk, w tym "Policja", "Męczeństwo Piotra Oheya", "Tango" czy "Striptiz" zostały przetłumaczone na wiele języków, w tym angielski, niemiecki czy francuski i wystawiane wielokrotnie na deskach światowych teatrów. Sławomir Mrożek zmarł nad ranem 15 sierpnia 2013 w szpitalu w Nicei. ego prochy spoczęły w Panteonie Narodowym w Krakowie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 17 września 2013 w kościele Świętych Piotra i Pawła w Krakowie. Mszy świętej przewodniczył metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tango z samym sobą Sławomir Mrożek
Tango z samym sobą
Sławomir Mrożek
Sławomir Mrożek "Tango z samym sobą. Utwory dobrane" Jako dziecko kojarzyłam Mrożka głównie ze śmiesznymi rysunkami z czasopism, które przewalały się u nas po domu. Sporo z tych obrazków do dziś zresztą kołacze mi się w pamięci, choć trudno je znaleźć nawet w erze internetów. W szkole podstawowej z kolei Mrożek kojarzył mi się z opowiadaniami, głównie ze "Słoniem". W liceum odkryłam "Tango", z którym mocno się identyfikowałam jako nastoletnie zbuntowane dziewczę. Wszystko to jednak było bardzo pobieżne i dopiero sięgnięcie po tę opasłą knigę (688 stron!) dało mi lepszy pogląd na twórczość Mrożka, którą jakoś w czasie studiów "przegapiłam" (pan od współczesnej chyba go nie lubił). Nadal cenię Mrożka za jego ironiczny styl, za niewiarygodne poczucie humoru i całkiem cenne obserwacje odnośnie ludzkich relacji. Sporo z tego odkrycia jednak mi nie podchodzi, w wielu kwestiach się nie zgadzamy i nie jestem w stanie pojąć momentów, gdy ironiczne żarty przekształcają się w bardzo złośliwą kpinę zawierającą stereotypy odnośnie Polaków albo bardzo nieprzyjemnie upraszczające wszystko polaryzacje, jak w "Emigrantach". Wspomniałam o Polakach, ponieważ polskość i Polska są jednymi z głównych tematów, jakie Mrożek tu porusza. W pierwszej chwili można uznać, że pisarz po prostu nie lubi swojego kraju, swojej historii, narodowości. Dość szybko sam rozwiewa to wyobrażenie tłumacząc, że nie identyfikuje się z Polską nie dlatego, że to Polska, ale że generalnie nie identyfikuje się z żadnym państwem. Zarówno z deklaracji Mrożka, jak i z jego utworów widać, że to osoba, która po prostu nigdzie nie czuje się u siebie i zawsze ma poczucie obcości, bycia skądś indziej. To wieczny wędrowiec, który nie umie zapuścić korzeni, bo go to zwyczajnie męczy. I gdy traktuje tę Polskę stereotypem, staram się mu darować, zrozumieć, że jego osobowość po prostu nie nadaje się do bycia częścią jakiegoś zbioru. A przecież takie życie z wiecznym poczuciem wyobcowania i niedopasowania jest niesamowicie obciążające, co zresztą widać w postaciach mrożkowskich bohaterów. Warto się z Mrożkiem zapoznać, nawet jeśli się z nim nie dogada i czasami na niego wkurza. Zwłaszcza, ze większość tych tekstów naprawdę prowokuje do myślenia, rozszyfrowywania, odcyfrowywania. Utwory zebrane są chronologicznie, lecz nie jest to chronologia pisania, ale losów bohatera-pisarza. Zaczynamy od czasów powojennych, kończymy na latach 90. Są tam właściwie wszystkie formy, od listu, felietony czy rysunku satyrycznego, przez opowiadania aż do dramatów. Sama książka jest bardzo pięknie wydana: kredowy papier, śliczna szata graficzna (błękitna kolorystyka i obrazki jako numerki stron - bomba!),zdjęcia, twarda oprawa. Jedne, co mi się nie podobało w tej materii, to font wybrany do listów. Zapewne miał imitować pismo maszynowe, ale efekt jest dość rażący.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na99 lat temu
Pegaz zdębiał Stanisław Barańczak
Pegaz zdębiał
Stanisław Barańczak
Najwyraźniej zatęsknił Stanisław Barańczak na obczyźnie za chrzęstem i szumem polskich źdźbeł i szuwarów… A że był mistrzem, dał upust językowej wirtuozerii – żonglował słowami i literami między polskim a angielskim tworząc arcyśmieszne nierzadko efekty. I chwała mu za to, bo zbyt często ostatnio gardzimy naszymi nosówkami, zbyt łatwo klecimy wypowiedź z obcymi słowami, zbyt mało uwagi przywiązujemy do jakości słowa i jego znaczenia. Dlatego tę książkę cenię niezmiernie: za piękno wyciągnięte z języka polskiego, za zręczność i swobodę w łączeniu wyrazów, za tworzenie nowych: z lekkością, humorem i wdziękiem (słychać tu anty-”mankamęt” na cześć polskich nosówek?). W dodatku (założę się, że nie ja jedna) pod wpływem Autora poczułam impuls do słowotwórczej aktywności (choćby skromnej, ale własnej). Dlatego dodam jeden, dość oczywisty co prawda „onanagram”, powstały na cześć Stanisława Barańczaka (niewykluczone, że znalazł się taki wśród 5 400 stworzonych przez niego samego auto-anagramów): WASIŁ STAŃCZAK-BARAN. Czyż nie świetna zabawa? Zabawa „słowem, dźwiękiem, zwrotem frazeologicznym, zdaniem”, która wśród pląsów prowadzi do konkluzji: polski jest świetny, „polszczyzna potrafi zakasować dźwięcznością nawet włoszczyznę”! Na szczęście Stanisław Barańczak przewidział zachwyt rzeszy swoich wielbicielek (wielbiciele muszą niestety stworzyć własny pean),więc nie pozostaje mi nic innego jak zacytować fragment z „Poezji nonsensu…”: „Oddalona o eony - O, idolu, pieję ja o Tobie pean nieuczony.” I tu zamilknę.
SumErgoCogito - awatar SumErgoCogito
ocenił na93 lata temu
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza Leszek Kołakowski
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza
Leszek Kołakowski
Zbiór wykładów Leszka Kołakowskiego z pozoru mało filozoficznych, bo traktujących m.in. o sławie, podróżach, długach, zabobonach, terroryźmie, nicnierobieniu, przyjaźni, zazdrości. Autor przedstawia swoje obserwacje w sposób niepowtarzalny - przenikliwie, dowcipnie, w sposób przystępny dla czytelnika. Przenikliwość i poczucie humoru Filozofa generują zaskakujące i celne obserwacje dotyczące zarówno życia codziennego, jak i odwiecznych praw ludzkiej natury. Jednocześnie zapewniają chwilę refleksji i prawdziwą czytelniczą przyjemność. "Inna jest też przyjaźń mężczyzny z kobietą (tam gdzie nie ma żadnej strony erotycznej; podejrzliwi twierdzą, że zawsze jest, ale to nieprawda) niż dwóch mężczyzn; mężczyźni bowiem przyuczeni są zwykle pokazywać, że są cynikami, ale kobiety nie muszą, z nimi więc łatwiej, gdy jest przyjaźń, porozumiewać się bez udawania." "Być może kryje się w tej pasji rekordów i w tym zaciekawieniu ekstremami jakiś korzeń metafizyczny: potrzeba wykraczania poza to, co jest, jakaś dziwnie wyrażona, nieraz w groteskę i absurd przechodząca – jak wszystko co ludzkie – nadzieja nieskończoności." "Matematyka jest moralnie obojętna, również diabeł, jak się domyślamy, może być wybornym matematykiem." "Żart (...) bodaj sprzed pierwszej wojny światowej: w Austrii to, co nie jest zakazane, jest dozwolone; w Niemczech to, co nie jest dozwolone, jest zakazane; we Francji wszystko jest dozwolone, również to, co jest zakazane; w Rosji wszystko jest zakazane, również to, co jest dozwolone." Warto przeczytać.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na82 lata temu
Autoportret z kanalią Jacek Kaczmarski
Autoportret z kanalią
Jacek Kaczmarski
Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze specyficzny sposób tkania narracji i sporo świetnych refleksji). W tej książce nie ma patosu, ani bohaterstwa. Jest młody człowiek, który znalazł się między młotem a kowadłem - z jednej strony wciągnięty w świat solidarnościowych opozycjonistów, z drugiej znajdujący się pod kontrolą komunistów. Żeby wybrnąć z twarzą musi lawirować, uciekać, zdradzać. Oportunista? Jasne, jak każdy młody człowiek, który chciałby normalnie żyć i cieszyć się swoją młodością, talentem i tak dalej, a zmuszony jest do życia w trudnych politycznie czasach. Czy to źle? Niech pierwszy uderzy kamieniem ten, który całe życie honorowo żyje z idei i dla idei... Nie wnikam, na ile losy Daniela/ Kaczmara bazowały na wątkach autobiograficznych (pewnie dość mocno),ale opowieść można chyba czytać też jako chęć zrzucenia z siebie pewnych wyrzutów sumienia. Jako spowiedź, która ma nie tyle na celu żal za grzechy, ile właśnie wygadanie się i pozbycie z serducha natłoku złych przeżyć. Czytelnik nie ma dać rozgrzeszenia, czy kary - ma wysłuchać, pozwolić autorowi dosnuć swoją historię do końca. A że przy okazji wyszło fajne świadectwo schyłkowego czasu komunizmu, zrywu solidarnościowego, stanu wojennego oraz nastrojów wśród ówczesnej polskiej emigracji - to tylko się cieszyć. Taka opowieść jest znacznie bardziej wartościowa, niż pamflety, przepełnione pięknymi słowami i bohaterstwem. Przede wszystkim: prawdziwsza.
goskrzys - awatar goskrzys
ocenił na67 lat temu

Cytaty z książki Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze

Więcej
Sławomir Mrożek Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze Zobacz więcej
Sławomir Mrożek Sztuki odnalezione. Małe i mniejsze Zobacz więcej
Więcej