rozwińzwiń

Kultura jako źródło cierpień

Okładka książki Kultura jako źródło cierpień autora Sigmund Freud, 8390265311
Okładka książki Kultura jako źródło cierpień
Sigmund Freud Wydawnictwo: Wydawnictwo KR nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
177 str. 2 godz. 57 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Das Unbehagen in der Kultur
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
177
Czas czytania
2 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
8390265311
Tłumacz:
Robert Reszke
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kultura jako źródło cierpień w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Oceny książki Kultura jako źródło cierpień

Średnia ocen
6,7 / 10
127 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kultura jako źródło cierpień

Sortuj:
avatar
211
203

Na półkach:

Takich tekstów nie da się streścić, trzeba przeczytać. Bardzo ważna lektura.

Takich tekstów nie da się streścić, trzeba przeczytać. Bardzo ważna lektura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
37
3

Na półkach:

6,7

6,7

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
450
269

Na półkach: ,

Dwa eseje, pierwszy -Dyskomfort w kulturze.
Hasło przewodnie eseju można ująć tak: Kultura (w szerszym pojęciu również cywilizacja) musi próbować wszystkiego, aby powstrzymać agresywne popędy człowieka. A ewolucję kultury Freud określa mianem „walki rodzaju ludzkiego o życie”
Znalazłem tutaj zdanie, które dało mi naprawdę mocno do myślenia:
Rzecz jest o metodach odpierania cierpienia spowodowanego niemożliwością zaspokojenia naszych popędów, potrzeb:
W ekstremalnej formie człowiek zabija popędy – jak naucza wschodnia mądrość życiowa i jak praktykuje joga.
Jeśli się to jednak powiedzie to dochodzi do rezygnacji z wszelkiej innej aktywności (złożenia życia w ofierze) i do odzyskania tyle, że w inny sposób jedynie szczęścia spokoju.
Przyznaję, że rzuciło mi to zupełnie nowe światło na drogę medytacji i skupienia.
Dalej też jest ciekawie, choć już nie aż tak:
Inna technika odpierania cierpienia posługuje się przesunięciami libido (…)
Najwięcej osiąga się wtedy, gdy umie się dostatecznie podwyższać zysk przyjemności czerpany z pracy psychicznej i intelektualnej.
Taki rodzaj zaspokojenia staje się udziałem artysty w trakcie pracy twórczej, przy ucieleśnianiu tworu jego fantazji, czy analogiczny rodzaj zaspokojenia jakiego doznaje badacz rozwiązując problemy i poznając prawdę (…) Słabość tej metody polega na tym, że nie nadaje się do powszechnego użytku i jest dostępna tylko nielicznym, pisał Freud
Wiele lat później Mihaly Csikszentmihaly ściśle określił ten stan pomiędzy satysfakcją a euforią wywołanym całkowitym oddaniem się jakieś czynności i nazwał go PRZEPŁYW (FLOW).
Inną wielką ciekawostką tego eseju jest określenie przez Freuda – DOBRA I ZŁA – jako pojęć abstrakcyjnych narzuconych kulturowo, wow!
Naprawdę warto!

Drugi esej -Przyszłość pewnego złudzenia.
Jego ozdobą jest rozkmina Mona Lizy.
LEONARDO DA VINCI jak wiadomo, żył w epoce, w której autorytet kościoła zaczął ustępować miejsca autorytetowi starożytności.
W epoce, która była świadkiem walki między nieokiełznaną zmysłowością a ponura ascezą.
Leonarda fantazja o sępie (która według Freuda jest kluczem do jego wszystkich osiągnięć oraz niepowodzeń): „i otworzył mi usta ogonem, i kilkakroć uderzył nim w wargi”)
Uśmiech Giocondy (model Mona Lizy – żona kupca) wzbudził w Leonardo wspomnienie o prawdziwej matce (tej z pierwszych lat dzieciństwa))
W uśmiechu Mona Lizy – Freud widzi najdoskonalsze przedstawienie przeciwieństw, które rządzą erotycznym życiem kobiety: rezerwy i kuszenia, pełnej oddania czułości, a także bezwzględnej i wyniszczającej mężczyznę jak kogoś obcego zmysłowości.
Dalej kontynuuje Freud: Żadnemu artyście nie udało się wyrazić w ten sposób samej istoty kobiecości: połączenia tkliwości i zalotności, wstydliwości i skrytej namiętności, emanacji wewnętrznej – jedynie tę bowiem ujawnia z całej swej powściągliwej osobowości.
Wola uwodzenia i omamiania, wdzięk podstępny i dobro.
Leonardo udało się w uśmiechu Mony Lizy ukazać jego podwójny sens – zarówno obietnicę bezgranicznej czułości jak i złowieszczą groźbę.
W początku swych lat pięćdziesiątych w okresie, gdy u mężczyzny libido nierzadko jeszcze, zdobywa się na energiczny skok w Leonardzie dokonała się nowa przemiana. Spotyka on kobietę, która budzi w nim wspomnienie szczęśliwego i zmysłowo ekstatycznego uśmiechu matki, a dzięki temu wspomnieniu odzyskuje on podnietę, która kierowała nim w początkach jego artystycznych prób, kiedy tworzył uśmiechające się kobiety. Teraz maluje Mona Lizę, Świętą Annę Samotrzeć i szereg tajemniczych obrazów, których postaci obdarza zagadkowym uśmiechem. Dzięki pomocy swych najstarszych popędów erotycznych Leonardo święci teraz triumf, raz jeszcze zwycięża zahamowanie w sztuce.

Pozostawmy jednak filozoficzną zagadkę Mony Lizy nierozwiązaną.

Te dwa eseje napisane w latach 1927 i 1930, a więc kawał czasu od powstania „Wstępu do psychoanalizy”.

Dwa eseje, pierwszy -Dyskomfort w kulturze.
Hasło przewodnie eseju można ująć tak: Kultura (w szerszym pojęciu również cywilizacja) musi próbować wszystkiego, aby powstrzymać agresywne popędy człowieka. A ewolucję kultury Freud określa mianem „walki rodzaju ludzkiego o życie”
Znalazłem tutaj zdanie, które dało mi naprawdę mocno do myślenia:
Rzecz jest o metodach odpierania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
45
16

Na półkach:

Przeczytałam, bo potrzebowałam do napisania pracy na temat tego, czy kultura jest źródłem cierpień. Jeśli takie książki się czyta to bywa :P A tak poważnie to jest napisane w taki sposób, że rozważania co chwila powtarzają się i właściwie na okrągło czytamy o czymś, co zmieściło by się na kilku kartkach.

Przeczytałam, bo potrzebowałam do napisania pracy na temat tego, czy kultura jest źródłem cierpień. Jeśli takie książki się czyta to bywa :P A tak poważnie to jest napisane w taki sposób, że rozważania co chwila powtarzają się i właściwie na okrągło czytamy o czymś, co zmieściło by się na kilku kartkach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
20

Na półkach:

Bardzo dobra

Bardzo dobra

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
28
22

Na półkach:

Arcydzieło

Arcydzieło

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
18
10

Na półkach:

Na pewno można się do pewnych rzeczy przyczepić, ale wystarczy przeczytać ostatnie akapity z eseju „Dyskomfort w kulturze” aby Freudowi wybaczyć. Kolejna cegiełka (jedna z pierwszych) analizy kultury przy użyciu narzędzi psychoanalizy. Naprawdę warto dla wszystkich zainteresowanych antropologią i/lub psychoanalizą.

P.S. Opinia czytelnika, który oburza się, że tytuł jest marksistowski: to jest wydanie polskie dwóch esejów: „Dyskomfort w kulturze” i „Przyszłość pewnego złudzenia”. „Kultura jako źródło cierpień” to tytuł zaproponowany przez polskich wydawców. A po drugie to kto mówił, że to że coś sprawia cierpienie znaczy, że chcemy się tego pozbyć? Rodzicielstwo też może być cierpieniem, a jednak chcemy dzieci i nie mamy zamiaru ich topić. Ba, nawet samo życie to ciągłe cierpienie.

Na pewno można się do pewnych rzeczy przyczepić, ale wystarczy przeczytać ostatnie akapity z eseju „Dyskomfort w kulturze” aby Freudowi wybaczyć. Kolejna cegiełka (jedna z pierwszych) analizy kultury przy użyciu narzędzi psychoanalizy. Naprawdę warto dla wszystkich zainteresowanych antropologią i/lub psychoanalizą.

P.S. Opinia czytelnika, który oburza się, że tytuł jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
71
19

Na półkach:

Freud nie uważał, że kultura to źródło cierpień, jak to próbują nam wmówić polscy wydawcy/tłumacze. W oryginale: "Das Unbehagen in der Kultur" to po prostu - "Dyskomfort w kulturze".
Niektóre cytaty to złoto. Do końca życia zapamiętam narodziny samoświadomości wg Freuda (mam na myśli fragment z oddawaniem moczu na ogień przez człowieka pierwotnego).
Wyjątkowo trafna analiza zjawiska kultury, moim zdaniem.

Freud nie uważał, że kultura to źródło cierpień, jak to próbują nam wmówić polscy wydawcy/tłumacze. W oryginale: "Das Unbehagen in der Kultur" to po prostu - "Dyskomfort w kulturze".
Niektóre cytaty to złoto. Do końca życia zapamiętam narodziny samoświadomości wg Freuda (mam na myśli fragment z oddawaniem moczu na ogień przez człowieka pierwotnego).
Wyjątkowo trafna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
125
124

Na półkach: ,

Freud uwodzi czytelnika swoim gawędziarskim stylem opowiadania nawet wtedy, kiedy porusza kwestie mocno naukowe. Można wierzyć lub nie temu austriackiemu badaczowi, wszak większość z jego wywodów ma charakter teoretyczny, bez wątpienia warto jednak zapoznać się z jego propozycją wyjaśnień takich zjawisk, jak sumienie, potrzeba religii czy cierpienie spowodowane kulturą. Książka to dwa bardzo ciekawe pod względem treści i formy eseje, będące absolutnym "must read" dla wszystkich zainteresowanych zagadnieniami kultury. Choćby po to, żeby po zapoznaniu się i własnej refleksji móc wejść z Freudem polemikę :)

Freud uwodzi czytelnika swoim gawędziarskim stylem opowiadania nawet wtedy, kiedy porusza kwestie mocno naukowe. Można wierzyć lub nie temu austriackiemu badaczowi, wszak większość z jego wywodów ma charakter teoretyczny, bez wątpienia warto jednak zapoznać się z jego propozycją wyjaśnień takich zjawisk, jak sumienie, potrzeba religii czy cierpienie spowodowane kulturą....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1072
1072

Na półkach:

Kłamliwe przetłumaczenie Freudowskiego tytułu "Das Unbehagen in der Kultur" celem propagowania kłamliwego marksizmu antykulturowego nie mającego nic wspólnego z treścią książki Freuda, dla którego celem działań psychoanalitycznych miało być odzyskanie równowagi przez człowieka (pacjenta) w kulturze, a nie - tak jak czynią współcześni kulturowi marksiści - zaorania całkowitego kultury i tradycji np. cywilizacji chrześcijańskiej i stworzenie antykultury. Freud nie był wrogiem kultury!!!
"Das Unbehagen in der Kultur" można tłumaczyć jako niedogodność, dyskomfort, niewygoda, niemiłe uczucie (w kulturze),a na pewno nie "kultura, jako źródło cierpień".
Freud chciał zlikwidować ową "niedogodność, dyskomfort" (itd.) człowieka zanurzonego w kulturze, a nie usunąć kulturę, jako źródło cierpień i niedogodności, jak sugeruje samo marksistowskie tłumaczenie.
MANIPULACJA W TYTULE!!!
Freud zdawał sobie sprawę, przynajmniej po części słusznie, że źródłem ambitnej aktywności człowieka (w kulturze w ujęciu najogólniejszym) jest niezrealizowany popęd seksualny (na przykład nieszczęśliwa miłość urodziła cale rzesze poetów, artystów, naukowców pragnących się wykazać itp.). Że w tej aktywności, której źródłem jest ów niezrealizowany popęd seksualny zawarty jest dyskomfort (cierpienie),z którym powinna walczyć psychoanaliza. Ale nie, jak marksiści antykulturowi uważają poprzez zniszczenie kultury i powrót do stadium pawiana z jego rozbujałym popędem seksualnym, tylko przez PRZYSTOSOWANIE do swojej funkcji w kulturze. Przecież kultura stanowi podstawę cywilizacji białego człowieka, o czym Freud doskonale wiedział. Natomiast antykultura marksistowska zmierza do stworzenia człowieka na wzór pawiana z czystymi instynktami i przyjemnościami, pozbawionego jakiegokolwiek dyskomfortu i przymusu, co musi prowadzić w daleko idącej konsekwencji do powszechnego barbarzyństwa - czego pierwsze objawy widać.

Kłamliwe przetłumaczenie Freudowskiego tytułu "Das Unbehagen in der Kultur" celem propagowania kłamliwego marksizmu antykulturowego nie mającego nic wspólnego z treścią książki Freuda, dla którego celem działań psychoanalitycznych miało być odzyskanie równowagi przez człowieka (pacjenta) w kulturze, a nie - tak jak czynią współcześni kulturowi marksiści - zaorania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1453 użytkowników ma tytuł Kultura jako źródło cierpień na półkach głównych
  • 905
  • 534
  • 14
128 użytkowników ma tytuł Kultura jako źródło cierpień na półkach dodatkowych
  • 71
  • 17
  • 14
  • 9
  • 7
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Kultura jako źródło cierpień

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kultura jako źródło cierpień

Więcej
Sigmund Freud Kultura jako źródło cierpień Zobacz więcej
Sigmund Freud Kultura jako źródło cierpień Zobacz więcej
Sigmund Freud Kultura jako źródło cierpień Zobacz więcej
Więcej