rozwińzwiń

Opisanie świata

Okładka książki Opisanie świata autora Marco Polo, Rusticello z Pizy, 9788374148061
Okładka książki Opisanie świata
Marco PoloRusticello z Pizy Wydawnictwo: W.A.B. powieść przygodowa
856 str. 14 godz. 16 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Il Millione
Data wydania:
2010-08-19
Data 1. wyd. pol.:
2010-08-19
Liczba stron:
856
Czas czytania
14 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374148061
Tłumacz:
Anna Ludwika Czerny, Joanna Was
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opisanie świata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opisanie świata

Średnia ocen
7,2 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opisanie świata

avatar
18
18

Na półkach: ,

Dzisiaj, kiedy usiądziesz i weźmiesz tą książkę do ręki, treść będzie dla ciebie niemal bajkowa, niemożliwa, a jednak. Czasami wręcz zdziwisz się i zaskoczysz swobodą tamtych ludzi, czasami zobaczysz, że tradycje przetrwają wszystko. Takimi ludźmi niegdyś byliśmy i to jest piękne.
▫️
Polecam ci wybrać się na wyprawę z Marco Polo, a odkryjesz świat, który wydaje ci się, że znasz, zupełnie na nowo.

Dzisiaj, kiedy usiądziesz i weźmiesz tą książkę do ręki, treść będzie dla ciebie niemal bajkowa, niemożliwa, a jednak. Czasami wręcz zdziwisz się i zaskoczysz swobodą tamtych ludzi, czasami zobaczysz, że tradycje przetrwają wszystko. Takimi ludźmi niegdyś byliśmy i to jest piękne.
▫️
Polecam ci wybrać się na wyprawę z Marco Polo, a odkryjesz świat, który wydaje ci się, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
498
43

Na półkach:

Jakby to Marco Polo opisał... Podróż przez tę księgę była dla mnie doświadczeniem wielce zajmującym i radosnym, albowiem prowadziła przez krainy dziwne, obyczaje nieznane i rzeczy, które w swoim czasie musiały budzić zdumienie każdego, kto je oglądał po raz pierwszy. 🧐 Niejednokrotnie zdarzało mi się wracać do przypisów, niczym wędrowiec zawracający z drogi, by upewnić się co do kierunku - bez dwóch zakładek obejść się nie mogłam - lecz trud ten przynosił więcej uciechy niż znużenia.
Główna opowieść prowadzona jest rzeczowo i bez zbędnych dygresji, skupiona wyłącznie na tym, co godne zapamiętania i osobliwe. Dzięki temu, mimo języka, który dziś brzmi już staroświecko, lektura nie ciąży i pozwala podążać dalej bez znużenia.🚣 Nie jest to jednak droga całkiem gładka - bez przypisów czytelnik łatwo zbłądzi - lecz i one same okazują się warte uwagi. 🧭
Przypisy bowiem szeroko objaśniają tło wydarzeń, czasy i władców, o których w szkolnych naukach wspomina się jedynie pobieżnie. Wyjaśniają też przekłamania i nieścisłości, jakie narosły przez wieki przepisywania i tłumaczenia, a krótkie wzmianki uzupełniają pełniejszym obrazem świata.🌍 Niejedna z tych informacji była dla mnie nowością i pozwalała lepiej zrozumieć opisywane krainy.
Szczególnie zajmujące jest spojrzenie na miejsca, rośliny, zwierzęta i przedmioty, które wówczas były cudami i osobliwościami, a dziś należą do rzeczy powszednich. Styl opowieści pozostaje powtarzalny, tak iż czasem można odnieść wrażenie, że już się dany fragment czytało, lecz wnet okazuje się, że to tylko pozór, a każde opisane miejsce odsłania inną twarz świata i inne zdumienie podróżnika.🏴‍☠️
Jest to księga, do której warto zajrzeć, jeśli pragnie się zobaczyć świat takim, jakim jawił się oczom człowieka stającego wobec nieznanego po raz pierwszy.

Księga godna uwagi. 🌟🌟🌟🌟🌟

Jakby to Marco Polo opisał... Podróż przez tę księgę była dla mnie doświadczeniem wielce zajmującym i radosnym, albowiem prowadziła przez krainy dziwne, obyczaje nieznane i rzeczy, które w swoim czasie musiały budzić zdumienie każdego, kto je oglądał po raz pierwszy. 🧐 Niejednokrotnie zdarzało mi się wracać do przypisów, niczym wędrowiec zawracający z drogi, by upewnić się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
62
12

Na półkach:

To książka jak okno w czasie, nie zawsze wierna faktom, ale bezcenna jako zapis ludzkiej ciekawości świata.

To książka jak okno w czasie, nie zawsze wierna faktom, ale bezcenna jako zapis ludzkiej ciekawości świata.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

693 użytkowników ma tytuł Opisanie świata na półkach głównych
  • 525
  • 142
  • 26
106 użytkowników ma tytuł Opisanie świata na półkach dodatkowych
  • 72
  • 12
  • 10
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Opisanie świata

Inne książki autora

Okładka książki Opisanie świata Marco Polo, Rusticello z Pizy
Ocena 7,2
Opisanie świata Marco Polo, Rusticello z Pizy
Okładka książki The Travels of Marco Polo Marco Polo, Rustichello da Pisa
Ocena 6,0
The Travels of Marco Polo Marco Polo, Rustichello da Pisa
Marco Polo
Marco Polo
wenecki kupiec i podróżnik. Wraz z ojcem i stryjem dotarł do Chin, przemierzając Jedwabny Szlak. Byli oni jednymi z pierwszych przedstawicieli Zachodu, którzy dotarli do Państwa Środka. Jego podróże zostały spisane w książce znanej jako Opisanie świata przez Rustichella z Pizy, w czasie gdy Marco Polo przebywał w niewoli w Genui po przegranej bitwie morskiej pomiędzy Wenecją i Genuą. Obecnie Marco Polo jest uważany za jednego z największych podróżników, choć współcześni uznawali go raczej za gawędziarza, a jego opowieści za fantastyczne. Pewne elementy jego relacji oraz brak bezpośrednich śladów jego obecności na dworze cesarskim w kronikach chińskich sprawiły jednak, że pojawiają się głosy powątpiewające w podróże Marco Polo.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żywoty cezarów Swetoniusz
Żywoty cezarów
Swetoniusz
[...] Nie ma nic bardziej nieprzewidywalnego niż motłoch, nic bardziej niejasnego niż opinia publiczna, nic bardziej zwodniczego niż cały system polityczny. [...] Eamus quo nos signa deorum et iniquitas inimicorum nostrorum vocant. Alea iacta est. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀 -𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞𝗔" 🎧📚👩💗 "De vita Caesarum" to najważniejsze i jedyne zachowane w całości dzieło Swetoniusza właściwie Gajusza Swetoniusza Tranquillusa , powszechnie znane w języku angielskim jako "The Twelve Caesars". Jest to zbiór 12 biografii kolejnych rzymskich władców od Juliusza Cezara do Domicjana .Prawdopodobnie zostało ono napisane w czasach Hadriana. Inne prace Swetoniusza dotyczyły codziennego życia Rzymu , polityki, oratorium i życia znanych pisarzy, w tym poetów, historyków i gramatyków. Kilka z tych ksiąg przetrwało częściowo, lecz wiele zaginęło. Tekst łaciński pochodzi od Maksymiliana Ihma z wydania Teubnera z 1907 roku, z kosmetycznymi zmianami, jak w wydaniu Loeb Classical Library z lat 1913‑1914. Tłumaczenie angielskie wykonał J. C. Rolfe i ukazało się w tym samym wydaniu. Zarówno tekst, jak i tłumaczenie należą do domeny publicznej. Na tę konkretną powieść składa się 12 ksiąg, które z kolei są podzielone na mniejsze sekcje : -Tekst łaciński .-Tłumaczenie angielskie KSIEGA - I -DIVVS IVLIVS -JULIUS CAESAR KSIEGA - II -DIVVS AVGVSTVS -AUGUSTUS KSIĘGA - III -TIBERIVS -TIBERIUS KSIĘGA - IV -CALIGVLA -CALIGULA KSIĘGA - V -DIVVS CLAVDIVS -CLAUDIUS KSIĘGA - VI -NERO -NERO KSIĘGA - VII -GALBA -GALBA -OTHO -OTHO -VITELLIVS -VITELLIUS KSIĘGA - VIII -DIVVS VESPASIANVS -VESPASIAN -DIVVS TITVS -TITUS -DOMITIANVS -DOMITIAN Ukazują się też wydania w 8 księgach, podzielonych na 12 części, które zawierają tyleż biografii w porządku chronologicznym: Boski Juliusz – KSIĘGA I (89 rozdziałów) Boski August – KSIĘGA II (101 rozdziałów) Tyberiusz – KSIĘGA III (76 rozdziałów) Gajus Kaligula – KSIĘGA IV (60 rozdziałów) Boski Klaudiusz – KSIĘGA V (46 rozdziałów) Nero – KSIĘGA VI (57 rozdziałów) Galba – KSIĘGA VII (23 rozdziały) Oton – KSIĘGA VII (12 rozdziałów) Witeliusz – KSIĘGA VII (18 rozdziałów) Boski Wespazjan – KSIĘGA VIII (25 rozdziałów) Boski Tytus – KSIĘGA VIII (11 rozdziałów) Domicjan – KSIĘGA VIII (23 rozdziały) Do Żywotów Swetoniusza nawiązywała pomyślana jako ich kontynuacja Historia Augusta, powstała jako zbiorowe dzieło autorskie w czasach późniejszych. To monumentalne dzieło opowiada historię z życia każdego Cezara według ustalonej formuły i zawiera cenne informacje dotyczące życia, kariery politycznej, wyglądu zewnętrznego czy nawyków pierwszych cesarzy rzymskiego imperium, które nie występują w innych źródłach.: zaczynając od opisów wyglądu, znaków, historii rodziny, cytatów, a następnie historii podanych w spójnej kolejności. Zapisał najwcześniejsze relacje o napadach padaczkowych Juliusza Cezara . Pełno w niej anegdot często zabawnych, acz fascynujących. Oczywiście można je potraktować jako coś w rodzaju ploteczek ze starożytnego świata. Trzeba przyznać, że forma plotek często świadczy o duchu czasów i uwypukla ówczesne bieżące problemy, z których się rodzą. Z co ciekawszych kąsków można wysnuć wnioski, że taki chociażby Kaligula był szalony jak gruszka, August był najlepszy z możliwych, Neron dojrzał do łoża Freuda, a gdyby nie pogodny dziadek Wespazjan, wielkie Imperium Rzymskie dawno zniknęłoby w mrokach historii, a dzisiejsi turyści nie mieliby przy Koloseum miejsca do robienia zdjęć. Jednak jest to również doskonałe źródło informacji, a już na pewno wspaniały wstęp do innych dzieł tamtego burzliwego okresu i początkach naszej cywilizacji oraz kolejny dowód na to, że książka oraz jej autor to niezastąpione medium, które nigdy się nie starzeje. Zatem ... 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 ⵑ 𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞Ę 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ⵑ 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Swetoniusz był bliskim przyjacielem senatora i autora listów Pliniusza Młodszego . Pliniusz opisuje go jako „cichego i pilnego, człowieka oddanego pisaniu”. Pliniusz pomógł mu kupić małą posiadłość i wstawił się u cesarza Trajana o przyznanie Swetoniuszowi immunitetów zwykle przyznawanych ojcu trójki dzieci, ius trium liberorum , ponieważ jego małżeństwo było bezdzietne. Dzięki Pliniuszowi Swetoniusz zyskał łaskę Trajana i Hadriana . Mógł służyć w sztabie Pliniusza, gdy Pliniusz był cesarskim namiestnikiem ( legatus Augusti pro praetore ) Bitynii i Pontu (północna Azja Mniejsza ) w latach 110–112. Za Trajana pełnił funkcję sekretarza studiów (dokładne funkcje są niepewne) i dyrektora archiwów cesarskich. Za Hadriana został sekretarzem cesarza. Według kontrowersyjnej i niepełnej pod względem faktów Historii Augusta Hadrian później odprawił Swetoniusza za romans z cesarzową Vibią Sabiną . Poniższa lista zaginionych dzieł Swetoniusza pochodzi z przedmowy Roberta Gravesa do jego tłumaczenia Dwunastu Cezarów. Royal Biographies Lives of Famous Whores Roman Manners and Customs The Roman Year The Roman Festivals Roman Dress Greek Games Offices of State On Cicero's Republic Physical Defects of Mankind Methods of Reckoning Time An Essay on Nature Greek Objurations Grammatical Problems Critical Signs Used in Books Wstęp do wydania Loeba Swetoniusza, przetłumaczonego przez JC Rolfe’a, ze wstępem KR Bradleya, odwołuje się do Sudy pod następującymi tytułami : On Greek games On Roman spectacles and games On the Roman year On critical signs in books On Cicero's Republic On names and types of clothes On insults On Rome and its customs and manners Tom zawiera także inne tytuły, które nie zostały potwierdzone w Sudzie. On famous courtesans On kings On the institution of offices On physical defects On weather signs On names of seas and rivers On names of winds Dwa inne tytuły mogą być również zbiorami niektórych z wymienionych powyżej : Pratum (Miscellany) On various matters dodatkowe informacje wiki angielska oraz strony z łacińską wersją oraz jej tłumaczeniem.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na106 miesięcy temu
Wojna peloponeska Tukidydes
Wojna peloponeska
Tukidydes
Może coś nam się obiło o uszy, może też pamiętamy coś, co ktoś kiedyś nam mówił na marnie w tym zakresie prowadzonych lekcjach historii, że jakoś nieszczególnie układały się stosunki Aten i Sparty (szczególnie zaś po zakończeniu zmagań świata helleńskiego z potęgą perską niemal sto lat wcześniej). Nie ta koncepcja (miasta-)państwa, nie te ustroje polityczne (demokracja vs autokratyczne satrapie); ot, jak i dziś, gdy komuś nie podoba się, że sąsiadowi za miedzą (granicą) jakoś za dobrze się powodzi, jakoś za spokojnie żyje. “Wojna peloponeska” przekonuje nas, że jedną z przyczyn potyczek trwających dziesięciolecia była rosnąca potęga regionalna Aten i to ich wyrastanie ponad poziom również lokalnie przestało się podobać. Szczególnie potężnym Lacedemończykom (Sparta i inne miasta-państwa Peloponezu),którzy jeszcze chwilę wcześniej ramię w ramię z Ateńczykami odpierali perską nawałę. A więc panoszenie się Aten na odbitych Persom terenach, wciąganie innych państw w orbitę swoich wpływów i podporządkowywanie ich, w czym ateńczycy celowali. Do tego odwieczny konflikt Jończyków (Ateny) z Dorami (Peloponez) jako podłoże “etniczne” tej waśni. No i wreszcie hamletyczne nieomalże pytanie “demokracja czy oligarchia/tyrania?”. Odrzucając baśnie, gusła i wiarę w boskie interwencje, a z dogłębnej znajomości historii i niezmiennej natury ludzkiej wywodząc prorokowanie o wydarzeniach przyszłych, słusznie uchodzi Tukidydes za autora i pierwszego przedstawiciela krytyki historycznej. I tym właśnie głównie to dzieło jest: kronikarskim zapisem wydarzeń dokonujących się na oczach je spisującego i nawet czynnie biorącego w nich udział (po stronie Aten) uczestnika. Wojna toczona jest na lądach i morzach, w których to starciach różnice doskonale nam Tukidydes uzmysławia. O ile jednak jakieś większe czy mniejsze wiadomości mógł mieć co do ruchów poszczególnych wojsk, zajmowania i tracenia miast, budowania i niszczenia murów czy zmiennych sojuszów, o tyleż wydają się nieprawdopodobne cytowane liczne poselskie czy wodzowskie przemowy do miast mieszkańców czy wojowników. Skąd wiedzieć i jak spamiętać długie oraz kwieciste mowy, budzące ducha, a trwogę przeganiające? Inna sprawa, jak są piękne, jak przekonujące; na akademiach wojskowych powinno się je wykładać i przyszłych dowódców z ich znajomości na wyrywki odpytywać… Rzeczywiście retoryka i erystyka wielu postaci na najwyższych poziomach! Nie na darmo sztuka przemawiania, argumentowania i prowadzenia sporów, to klasyczne umiejętności, jakich w greckich polis wymagano od obywateli aspirujących do piastowania stanowisk publicznych; w tym to młodzież szkolono. A ci tu wszyscy jakby na “Uczcie” u Platona siedzieli… No może i nie wszyscy, bo jednak wyrafinowana wymowność przypisywana bywa głównie Atenczyńczykom; wsrod strony przeciwnej niektórzy mogli byc co najwyzej “wcale wymowni jak na Lacedemończyków”... Same zaś bitwy (a sporo ich na przestrzeni niemal trzech dekad walk) mają dość standardowy przebieg: tworzymy armię, bo i oni tworzą, jedziemy do nich lub płyniemy (albo oni to robią),stajemy naprzeciw siebie w porządnych szykach, walczymy i ich spychamy (albo oni niestety nas),po walce kawałek ich gonimy (albo znów oni),choć nie za długo, stawia się pomnik zwycięstwa i odpływa (albo patrzy na ucieczkę pokonanych). Tyle z taktyki wojennej. Trochę to jak gra (a bardziej warcaby niż szachy) z małą ilością stopni swobody ruchu bierek. Losy bitew, zajazdów i oblężeń nie jednak od samych strategów i wodzów zależą, szczególnie w świecie starożytnym. O ile jednak Tukidydes odrzuca tu wpływ bogów na ludzkie losy, to już obojętnym na przepotężne siły natury nie pozostaje. Niebanalny wpływ na pozycję militarną Aten miały wybuchające w mieście zarazy, znacząco osłabiające ich potęgę, a przecież Autor opisuje nam w trzydziestoleciu wojennym i erupcje wulkanów, i trzęsienia ziemi, i wywoływane nimi fale tsunami, a wszystkie te żywioły występują bez baczenia na siły i zamiary wrogich sobie armii. Dziś nawet bywają to moce iście katastrofalne, a jakimiż były dla bezbronnych nań starożytnych?.. Zresztą prócz głównych stron konfliktu (Ateńczycy vs Lacedemończycy) Tukidydes jako dość istotnych graczy maluje i inne nacje, czy wkołomiejskie plemiona: Beotów na przykład czy Traków, którzy to ostatni zwłaszcza wychodzą z tukidydesowej narracji na wichrzycieli i mąciwodów. Długo trwa ta wojna (27 lat),a ja długo czytam o niej księgi. Setki postaci, setki jeśli nie tysiące wydarzeń dużych i małych (wystąpień poselskich, zajmowania miast, odmieniania sojuszy, budowania i niszczenia miejskich murów),setki okrętów obróconych w niwecz, a wszystko to spamiętane i zapisane w dobie jakże mizernych środków technicznych. W czasach gdy nie każdy mógł być pisarzem i historykiem. Ostrakony w miejsce fiszek Kopalińskiego… Co ciekawe - nie ogranicza się Tukidydes do czysto reporterskiego opisu wydarzeń; ma również sporo refleksji natury ogólnej, dziś moglibyśmy nawet uznać, że obserwacji społecznych i socjologicznych. Jak wówczas, gdy w Księdze Trzeciej opisuje destrukcyjny wpływ wojny na tkankę społeczną i stosunki międzyludzkie (przypadek Korkiry) oraz prymat związków wewnątrzpartyjnych nawet nad rodzinnymi. Ta wspomniana wyżej wielość wszystkiego w tej narracji aż przytłacza, aż wywołuje uczucie przesytu, aż wręcz męczy - szczególnie w finalnych księgach. Jak inaczej opowiedzieć o wojnie, która trwała lat trzydzieści? Szczególnie wciągające są początkowe rozdziały “Księgi Pierwszej”, gdzie Tukidydes mówi o czasach dlań zamierzchłych; ważne jest zaś zarówno to, co mówi (z czym pewnie w dużej mierze zgodzą się i dzisiejsi badacze),jak i to, jak nam to opowiada (z opisem swej metody badawczej, przyczynami uznania jednych narracji a krytyki innych poglądów, nie-bezkrytycznego odczytywania dzieł wcześniejszych - choćby i tak uznanych jak to herodotowe). Prawdziwy mistrz, prawdziwy badacz, prawdziwy naukowiec. Z jednej strony ostrożny w szafowaniu wyroków i nieomylnych sądów, a z drugiej pewny siebie w rejonach, które zna osobiście, czy o których ma - jak sądzi - pewne źródła. Imponująca opowieść i sam jej styl! Jak pojąć wielkość tego, który współtworzył nowy typ opowieści - jak się tylko da rzetelny opis wydarzeń prawdziwie zaistniałych? Książka czytana w sumie dość długo i na zmianę z kilkoma innymi. Już sama jej objętość (i w moim przypadku - fizykalna postać) nie pozwala mieć jej zawsze pod ręką. Również i jej struktura wymusza pewne czytelnicze nawyki: nie przerwiesz czytania w połowie kampanii (to jeszcze pół biedy),nie oderwiesz się w połowie oblężenia miasta, ani nie porzucisz lektury w trakcie (czasem kilkustronicowej) przemowy jakiejś postaci. Wielki (mój) problem z oceną tego dzieła polega na tym, iż mam świadomość, że to dzieło bezprecedensowe i bezprzykładne, napisane z gigantycznym rozmachem i niezwykłą rzetelnością, a wszak nie przez bezstronnego badacza, a uczestnika części wydarzeń zaangażowanego po jednej ze stron konfliktu, jednocześnie jednak momentami dzieło mnie… zwyczajnie nudzi. Co nie zmienia faktu, że znać je warto, by dołożyć kolejny element do wielkiej kulturowej układanki europejskiej. I jeszcze po lekturze uświadamiam sobie, że już Tukidydes - choć mimowolnie - wskazał, a potwierdzenie tego otrzymujemy na świecie z wielu stron i dziś, po dwóch i pół tysiącu lat, że jednak chyba raczej tyrania niż demokracja. I co, panie Fukuyama, z tym “końcem historii”?
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na92 miesiące temu
Wyprawy wikingów Farley Mowat
Wyprawy wikingów
Farley Mowat
Wyprawy Wikingów. Dawni Normanowie w Grenlandii i Ameryce Północnej Autor: Farley Mowat Moja ocena: 8/10 „Wyprawy Wikingów” to niezwykle interesująca książka, ukazująca mało znane w naszej części Europy dzieje podróży Normanów do Grenlandii i Ameryki Północnej. Choć polskie wydanie pochodzi z 1972 roku, lektura wciąż pozostaje świeża – autor posługuje się językiem zrozumiałym, narracja jest wciągająca i pozbawiona naukowego nadęcia, które często potrafi znużyć czytelnika. Książka została podzielona na trzy główne części oraz aneksy, które stanowią duży atut publikacji. To właśnie one pozwalają czytelnikowi głębiej zrozumieć zarówno realia życia Normanów, jak i sam kontekst wielkich wypraw oceanicznych. Dla mnie osobiście aneksy były jedną z najciekawszych części książki – nie tylko uzupełniały zasadniczą narrację, ale również nadawały jej dodatkową wiarygodność i szerzej rysowały obraz epoki. Na uwagę zasługuje sposób, w jaki autor odbrązawia postać Wikinga. Nie spotykamy tu utrwalonego w popkulturze wizerunku wojownika w hełmie z rogami, zapijającego się rumem, lecz ludzi odważnych, żądnych odkryć, a jednocześnie nieprzywiązujących się do nowo napotkanych ziem. Mowat pokazuje Normanów jako pionierów – podróżników, którzy stawiali czoło surowemu klimatowi, nieprzewidywalnym oceanom i trudom kolonizacji, często tylko chwilowej. Książka stanowi więc nie tylko opowieść historyczną, ale również refleksję nad ludzką odwagą, migracją i naturą odkryć. To publikacja, po którą zdecydowanie warto sięgnąć – zarówno ze względu na walory literackie, jak i bogactwo wiedzy, którą przekazuje. ** 23:23 * 02.10.2025 * 88/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na86 miesięcy temu
1453. Upadek Konstantynopola Roger Crowley
1453. Upadek Konstantynopola
Roger Crowley
Biegu dziejów nie da się oszukać. Trąci to trochę historycznym determinizmem, ale pewne rzeczy prędzej czy później muszą nadejść. Gdy naprzeciwko siebie staje połykająca kolejne terytoria wschodząca potęga i dogorywające państewko, ograniczone praktycznie do murów jednego miasta, wynik starcia może być tylko jeden. Jak w ewolucji – silniejszy byt wypiera słabszy. Cesarstwo Bizantyńskie znikło w mrokach dziejów, by zrobić miejsce dla nowego dominatora w tej części świata – Imperium Osmańskiego. Jak doszło do tego, że po jednym z najświetniejszych organizmów państwowych średniowiecza pozostały tylko mury wiekowych świątyń i mające wybitnie pejoratywne znaczenie określenia „bizantynizm” i „bizantyński”? Musimy się cofnąć w czasie o sześć wieków, a pomoże nam w tym lektura książki Rogera Crowleya „1453. Upadek Konstantynopola”. Roger Crowley to angielski pisarz (urodzony w 1951 roku),nie historyk, ale absolwent literatury angielskiej na uniwersytecie w Cambridge. Jego dorobek jest skromny, ale każda z trzech książek tego Autora spotykała się z uznaniem środowiska. Życie, praca i podróże po krajach śródziemnomorskich określiły teren jego zainteresowań. „1453. Upadek Konstantynopola” to jego druga po „Morskich imperiach”książka, która ukazuje się w naszym kraju. Na wydanie czeka jeszcze historia Wenecji „City of Fortune”. Polski czytelnik otrzymuje do ręki „Upadek…” osiem lat po premierze. Książka Crowleya to opowieść „o odwadze i okrucieństwie, technicznej przemyślności i szczęściu, tchórzostwie, uprzedzeniach i tajemnicach”, a przede wszystkim o mieście, które muzułmanie nazywali „Czerwonym Jabłkiem”, „kością w gardle Allacha”, „miastem, którego pożąda świat”. Już Mahomet przewidywał, że przyjdzie taki dzień, że wyznawcy wiary narodzonej na arabskiej pustyni zdobędą Konstantynopol. Próbowali kilkukrotnie. Zawsze bezskutecznie. Mieszkańcy Konstantynopola – Rzymianie, jak sami siebie nazywali – liczyli na to, że i wiosną 1453 roku obronią swoje miasto. Nie bez podstaw, bo jak dotąd tylko raz udało się je zająć wrogom, i to najmniej oczekiwanym, bo członkom IV krucjaty (w 1204 roku. Bizancjum było oblegane ponad dwadzieścia razy, ale murów cesarza Teodozjusza z V wieku od strony lądu nikomu nie udało się sforsować. Zdobycie miasta przez Turków osmańskich poprzedził wiek epidemii, katastrof naturalnych, postępującej biedy. Nic więc dziwnego, że morale ludności było niskie. Ale w rodzącym się Imperium Osmańskim też nie było idealnie. Państwem wstrząsały wewnętrzne konflikty, sporo energii pochłaniały też walki z Węgrami. W końcu sułtan Murad II doszedł do wniosku, że jego państwo nie będzie bezpieczne, dopóki Konstantynopol pozostanie enklawą chrześcijaństwa na jego terytorium. W testamencie dla syna, Mehmeda II, przekazał mu, aby w końcu zdobył to miasto. Oblężenie było też starciem wybitnych osobowości – Mehmeda i cesarza Konstantyna XI Paleologa. Przyszło im jednak działać w zupełnie innych okolicznościach. Jeden rządził państwem w przeddzień szczytu potęgi; drugi praktycznie już tylko odliczał czas do końca panowania. Obaj skończyli też zupełnie inaczej: Mehmed otrzymał tytuł Fatih (Zdobywca),z kolei wypchaną słomą głowę cesarza obwożono po państwie Turków na dowód zwycięstwa nad niewiernymi. Autorów należą się pochwały za plastyczne i drobiazgowe – ale nie nużące – przedstawienie opisu oblegania stolicy cesarstwa wschodniorzymskiego. Crowley przyznaje, że „raport z oblężonego miasta” może być niedokładny, a miejscami zawierać może i błędy. Autor korzystał z nielicznych źródeł z epoki, głównie powstałych w obozie chrześcijańskim. Musiał więc odrzucić skłonność do przesady średniowiecznych kronikarzy, oddzielić fakty od legend. Udało mu się to, choć przyznaje, że nie w pełni poradził sobie z rekonstrukcją wydarzeń. Jednak te niedociągnięcia – nawet jeśli komuś uda się je uchwycić – nie zabierają przyjemności płynącej z lektury. To też interesująca nauka technik oblężniczych późnego średniowiecza i zapowiedź nowej – masowego ostrzału artyleryjskiego. Przyznam, że podczas czytania książki migały mi przed oczami obrazki z trzeciej części „Władcy Pierścieni” – scen oblegania stolicy Gondoru, Minas Tirith… „Upadek…” ukazał się nakładem Domu Wydawniczego Rebis. To rękojmia, że otrzymujemy do rąk książkę wydaną na bardzo dobrym poziomie. W tym konkretnym przypadku – w twardej oprawie, z licznymi ilustracjami, po świetnej robocie edytorskiej i redakcyjnej.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na72 lata temu
1491. Ameryka przed Kolumbem Charles C. Mann
1491. Ameryka przed Kolumbem
Charles C. Mann
Po przeczytaniu tej pozycji naszła mnie pewna refleksja, zdałem sobie sprawę, jak skostniałe i wymagające progresu są nauki humanistyczne. A szczególnie historia. Taka analogia z naszego podwórka - od kilku lat widzimy progres na polu badań nad religią i mitologią Słowian. Pomijając antynaukowych szurów pokroju Kosińskiego czy Bieszka (dla których narzędzie krytyki źródeł nie istnieje, jeśli tylko pasuje im do tezy wyssanej z d***),udało się wyjść poza sztywny gorset sceptycyzmu narzuconego przed laty przez Łowmiańskiego, przede wszystkim dzięki językoznawcom i etnologom (Łuczyński) oraz archeologom (Szczepanik). Jest tych nazwisk oczywiście więcej, ale konkluzja też jest oczywista - historia MUSI opierać się na interdyscyplinarności! Wszystko co miało zostać poddane analizie, zostało już dawno zweryfikowane po tysiąckroć! Kupując kolejną biografię czy syntezę dziejową nie znajdziemy w niej nic, co nie zostało już wcześniej napisane. Ba! To wszystko bez problemu znajdziemy na Wikipedii lub dowolnej innej stronie internetowej! Postęp jest możliwy tylko dzięki bardziej holistycznemu podejściu do historii jako nauki. Dlatego już na studiach powinny być zajęcia z nauk pomocniczych, a studenci historii bardzo szybko powinni podejmować się konkretnych specjalizacji – historyk ekologii, etnolog-religioznawca itd. I w tej interdyscyplinarności leży siła tej książki. Z jednej strony uczciwie argumentuje źródłami (relacje odkrywców i misjonarzy, bardzo bogata bibliografia i polemika w przypisach),daje dojść do głosu różnym rozbieżnym opcjom naukowym no i posiłkuje się wynikami badań geologów, botaników, chemików, astronomów i jeszcze wielu innych specjalistów. Co z tego wychodzi? Bardzo odważny, bynajmniej nie foliarski, obraz prekolumbijskiej Ameryki. Mann doskonale punktuje, jak bardzo badania nad historią Ameryk „ewoluowały” na przestrzeni wieków. Zadufani konserwatyści swoich szkół musieli ustąpić przed nowoczesną nauką (jak datowanie radiowęglowe) i dziś już prawie nikt nie neguje starszej metryki pierwszych „Amerykanów”, czy osiągnięć agrotechnicznych cywilizacji Nowego Świata. A jednak nadal pozostaje tyle do zbadania! Wzgórza Beni, osady typu Cahokia i kultury Missisipi czy Hopewel, kultury andyjskie i amazońskie… Co jeszcze w tej książce jest fascynujące? Że rozwija horyzonty, że wskazuje nowe ścieżki warte podążenia, daje pole nowym zainteresowaniom i uzmysławia, że nawet przy czterdziestce można się sporo nowego dowiedzieć o świecie. Dowiedziałem się z niej np. że kukurydza to pierwsze GMO w historii i nie chodzi tutaj o jakiś dobór naturalny jak było w przypadku „naszych zbóż”, nie, kukurydza to twór sztuczny! Albo że „wynalazek” Indian jakim jest terra preta (amazoński czarnoziem) może być użyteczny do walki z jałowieniem gleb i zwiększeniem areałów rolniczych na terenach z ich deficytem! I to jest dopiero niezaprzeczalny argument na potrzebę większej interdyscyplinarności nauk historycznych! Na koniec kilka wad (w większości subiektywnych). Czuć amerykański rodowód autora. Przejawia się to w jego sposobie postrzegania świata (rewolucja amerykańska dała ŚWIATU demokrację. CO? XD),ale też w samej formie książki, która jest wzorowana na reportażu. Naprawdę nie interesują mnie anegdotki z podróży autora. Tym bardziej, że większość z nich nic nie wnosi do lektury. Druga wada, to zbytnia apoteoza rdzennych Amerykanów. Ja wiem, że należy rozwiewać mit „dzikusa”, ale żeby od razu popadać w drugą skrajność? Dwa przykłady – autor usprawiedliwia rytualne mordy Azteków tym, że w Europie równie wielu ludzi wieszano lub ścinano toporem za przestępstwa. Znowu – CO XD? Albo, w przypadku wspomnianej już „demokracji” – Mann oczywiście jako „indianofil” - szuka genezy tej demokracji użyczonej światu właśnie w ludach Pn. Ameryki, a dokładnie konfederacji Irokezów. Sek w tym, że podobne, „demokratyczne”, czy protoparlamentarne formy powstawały niezależnie w różnych miejscach świata. Sorry Charles, ale taka na przykład polska demokracja ma swoje korzenie w słowiańskich wiecach i szlacheckim sejmie, a dopiero później w republikańskiej Francji czy amerykańskiej rewolucji.
Radamajkis - awatar Radamajkis
ocenił na93 miesiące temu

Cytaty z książki Opisanie świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opisanie świata