rozwińzwiń

Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu

Okładka książki Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu autorstwa William Makepeace Thackeray
Okładka książki Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu autorstwa William Makepeace Thackeray
William Makepeace Thackeray Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy klasyka
381 str. 6 godz. 21 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The History of Pendennis, His Fortunes and Misfortunes, His Friends and His Greatest Enemy
Data wydania:
1982-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1960-01-01
Liczba stron:
381
Czas czytania
6 godz. 21 min.
Język:
polski
ISBN:
8306009800
Tłumacz:
Kazimierz Piotrowski
"Dzieje Pendennisa" (1850),których drugie polskie wydanie udostępniamy czytelnikom po przeszło dwudziestu latach, to jedna z wielkich panoramicznych powieści Thackeraya, dająca szeroki przekrój społeczeństwa angielskiego pierwszej połowy XIX stulecia, jak zawsze u tego autora barwny, satyryczny i demaskatorski. "Dzieje Pendennisa" są zarazem najbardziej autobiograficzną z powieści Thackeraya, ukazując obok licznych perypetii życiowych i sercowych bohatera jego zetknięcie się ze środowiskami, w których obracał się sam autor. I tak wraz z młodym Pendennisem poznajemy życie uniwersytetu, redakcji oraz londyńskich salonów i klubów.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu

Średnia ocen
7,3 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu

Sortuj:
avatar
2941
395

Na półkach: , , , ,

Rozpieszczone, roszczeniowe gówniarstwo to ponadczasowa i międzynarodowa kasta. Ludzie, którzy uważają, że pieniądze biorą się od rodziców albo z bankomatu, że nauczyciele złośliwie nie doceniają ich talentów, a oni sami urodzili się do znacznie wyższych celów niż nudne bytowanie w biedzie i skromności. Taki jest też i Pendennis, zwany pieszczotliwie Penem, kiedy poznajemy go na początku opowieści jako ukochanego jedynaka, najsłodszą pociechę bałwochwalczo zakochanej w synku wdowy i średnio rokującego na przyszłość młodzieńca. Ojciec Pena własną ciężką pracą i sprytem doszedł do skromnego majątku i co najważniejsze – wyrobił sobie odpowiedni status towarzyski (swoją drogą – jak bardzo nie doceniano niegdyś kupców, aptekarzy i medyków!). Mały z kolei jakby w ogóle nie zauważa swoich ograniczeń i nosi się z dumą lorda oraz szasta pieniędzmi z wielkopańskim gestem. W szkołach idzie mu raczej słabo, do pracy garnie się dopiero, gdy grozi mu autentyczny głód – i o dziwo okazuje się być obdarzony literackim talentem, który nie tylko nie pozwala mu stoczyć się na dno społecznej drabiny ale też daje mu podziw i szacunek otoczenia. Obok swych licznych słabostek jest też Pen absolutnym bęcwałem jeśli idzie o kobiety. Jego serce zawsze płonie ku czci nieodpowiedniej wybranki. Na szczęście nad bratankiem czuwa stryj – dobra dusza, człowiek światowy , mądry i pragmatyczny, choć również nie pozbawiony kabotyńskich póz, wielkopańskich fum, megalomanii i wygórowanych aspiracji. Stryj gasi pożary, pośredniczy w kłopotach, łagodzi spory, doradza, za plecami młodego mości mu wygody tak, że wierzymy, że naszemu nadętemu pychą głuptasowi nic złego nie może się stać pod takimi opiekuńczymi skrzydłami.
Thackeray, podobnie jak w swej powieści o „Ostrej” Becky, pokazuje nam pyszną panoramę dziewiętnastowiecznej angielskiej prowincji i tętniącego życiem Londynu. Zaciekawiła mnie postać kapitana Stronga, obieżyświata i awanturnika, który chwalił się Orderem Orła Białego otrzymanym od generała Skrzyneckiego po bitwie pod Ostrołęką – co robił Anglik w przesiąkniętym miłością do Napoleona polskim wojsku – historia raczy milczeć…. Ale i bez Stronga mamy się komu przyglądać – prawnikom, dziennikarzom, służącym, drobnym właścicielom ziemskim, niektórym arystokratom z urodzenia i tym z awansu, studentom, literatom, emerytowanym wojskowym, darmozjadom i pracusiom. I widzimy jak Autor podśmiewa się z nich a często śmieje w głos z ich charakterków, słabostek i obyczajowych skandalików. A że ponoć ta powieść ma sporo elementów autobiograficznych – śmieje się również i z samego siebie! I za ten uśmiech i satyryczne zacięcie tak miło się czyta Thackeraya!

Rozpieszczone, roszczeniowe gówniarstwo to ponadczasowa i międzynarodowa kasta. Ludzie, którzy uważają, że pieniądze biorą się od rodziców albo z bankomatu, że nauczyciele złośliwie nie doceniają ich talentów, a oni sami urodzili się do znacznie wyższych celów niż nudne bytowanie w biedzie i skromności. Taki jest też i Pendennis, zwany pieszczotliwie Penem, kiedy poznajemy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
505
295

Na półkach:

Świetna opowieść o życiu i miłościach młodego dandysa Artura Pendennisa (dla przyjaciół Pena),nieco próżnego lekkoducha, rozpuszczonego przez kochającą matkę, ale w gruncie rzeczy szlachetnego chłopca o złotym sercu. Najlepsza klasyczna tradycja angielskiej powieści społecznej, gdzie z nutką sarkazmu, ciepłym humorem, ironią i z trącącymi myszką, ale sympatycznymi odautorskimi komentarzami dostajemy panoramę społeczeństwa i przepysznych typów ludzkich w przedziwnym korowodzie romansowych i środowiskowych intryg. Kogóż tam nie ma, gdy autor nas prowadzi od domu rodzinnego w Fairoaks, przez surową szkołę w Gray Friars (nieporzebnie tłumaczonej jako szkoła cystersów, których od kasat Henryka VIII w Anglii wszak nikt nie widział),szalone studia w Oxbridge, aż po dziennikarską i literacką karierę w Londynie, gdzie nasz młody dżentelmen znajduje przyjaciela, prawdziwą miłość i wybija się w gronie elitarnej socjety. Wejdźcie do tego "tyjatru", jakby powiedział podpity lecz niepokonany kapitan Costigan, i delektujcie się z uśmiechem, bo to towarzystwo "diablo miłe" i "diablo ładne, do kroćset i tam dalej" (to z kolei niezrównany bywalec wyższych sfer i gabinetowy dyplomata major Pendennis). No i dowiecie się - a jest to wiedza z morałem - kto jest owym tytułowym największym wrogiem naszego bohatera.

Świetna opowieść o życiu i miłościach młodego dandysa Artura Pendennisa (dla przyjaciół Pena),nieco próżnego lekkoducha, rozpuszczonego przez kochającą matkę, ale w gruncie rzeczy szlachetnego chłopca o złotym sercu. Najlepsza klasyczna tradycja angielskiej powieści społecznej, gdzie z nutką sarkazmu, ciepłym humorem, ironią i z trącącymi myszką, ale sympatycznymi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
909
842

Na półkach:

Super klasyk, przyjemnie się czyta.

Super klasyk, przyjemnie się czyta.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

89 użytkowników ma tytuł Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu na półkach głównych
  • 55
  • 33
  • 1
25 użytkowników ma tytuł Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu na półkach dodatkowych
  • 14
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu

Inne książki autora

William Makepeace Thackeray
William Makepeace Thackeray
Brytyjski pisarz, dziennikarz i satyryk. Zyskał popularność dzięki powieści Targowisko próżności (Vanity Fair),satyrycznemu portretowi społeczeństwa angielskiego w XIX wieku. Przedstawiciel realizmu krytycznego. Urodzony w Kolkacie w Indiach, gdzie jego ojciec pracował dla Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. W roku 1817 jego rodzina wróciła do Anglii, gdzie William uczęszczał do szkół. Swą edukację kończył po dwóch latach studiów w Trinity College na Uniwersytecie Cambridge. Zaczął pisać, między innymi w „The Times” i „Punch”. W roku 1860 założył i redagował „Cornhill Magazine”. W swej karierze dziennikarza dużo podróżował po Europie, poznał wiele znakomitości swoich czasów, takich jak Goethe czy Charlotte Brontë, która stała się jego admiratorką i dedykowała mu drugie wydanie swej powieści Dziwne losy Jane Eyre (Jane Eyre). Thackeray był niezwykle płodnym pisarzem, pisał pod wieloma zabawnymi pseudonimami (Charles James Yellowplush, Michael Angelo Titmarsh, George Savage FitzBoodle). Jego twórczość jest szczególnie związana z miejscowością Royal Tunbridge Wells, miasteczko to jest często portretowane w jego nowelach i powieściach. Dom, w którym mieszkał, „Kamienna Willa” (Rock Villa),zachował się do dzisiaj w swej oryginalnej formie. To tu powstawały niektóre jego powieści (Tonbridge Toys, The Virginians). Księga snobów – psychologiczne portrety społeczeństwa angielskiego – wyznacza kierunek jego twórczości, w której dowcipnie i krytycznie demaskuje hipokryzję umysłową i obyczajową rodaków, a szczególnie warstw wyższych. Najbardziej znane powieści: Targowisko próżności, Dzieje Pendennisa – po części powieść autobiograficzna, Rodzina Newcome’ów i baśń dla dzieci Pierścień i róża. William Thackeray pisał też powieści historyczne oraz był autorem studiów nad literaturą i historią Anglii, między innymi Angielscy humoryści osiemnastego wieku (1851).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kenilworth Walter Scott
Kenilworth
Walter Scott
Pewnego razu na wyspach brytyjskich…. Hura! Jestem the best, znaczy się po polsku „jestem debeściara” czyli najlepsza. Oczywiście w swoim mniemaniu, po dokonaniu czynu czytelniczego, który jeszcze niedawno przekraczał moje możliwości! Przeczytałam książkę Waltera Scotta! No, tego angielsko - szkockiego pisarza z pierwszej połowy XIX wieku. A ten pisał dużo i namiętnie. Nie, nie, naszego Kraszewskiego nie przebił. Ale każda książka Scotta, która trafiała w moje ręce, swoje ważyła. Nie dość, że treści było dużo, czcionka mała, to jeszcze papier tzw. klasy V czyli gruby. Słowem, twórczość Szkota bliska mi nie była. Jednak w końcu udało się. Przebrnęłam przez „Kenilworth”, powieść uznawaną za jedną z najlepszych, jak głoszą recenzje. Tytułowe Kenilworth to miasto w Anglii, w hrabstwie Warwickshire, leżące 7 km na północ od miasta Warwick i 136 km na północny zachód od Londynu. W 2001 liczyło 22 582 mieszkańców. Znaczy się taka sobie mieścina. Jest w niej jednak Zamek Kenilworth datowany na X wiek, przebudowany w XIII w. Stał się popularny właśnie dzięki opowieści Waltera. Wiemy zatem, gdzie udamy się w historyczną wycieczkę. Kogo na niej spotkamy? Postacie historyczne oczywiście. Akcja rozgrywa się za czasów panowania Elżbiety I 1558 – 1603. Oczywiście Ela jest, chociaż nie tworzy postaci pierwszoplanowej w konstrukcji powieści, bo w Anglii oczywiście panuje jako królowa – dziewica. Kolejną ważną postacią jest Robert Dudley, hrabia Earl Leicester, rezydujący w naszym Kenilworth, przynajmniej w powieści. Jest też hrabia Sussex i kilka jeszcze innych postaci, które zapewne mają historyczny rodowód. Chcecie, przeczytajcie, poszukajcie. Historia oczywiście jest jednym wielkim romansem. Mamy tajemnicę, mamy zbrodnię, może nawet nie jedną, mamy nieszczęścia i opis rządów królowej. Właśnie, opisy…. Tych nie brakuje w książkach historycznych. Każdy pisarz tzw. historyczny stara się przekazać w swych opowieściach nie tylko własną wizję wydarzeń zwanych historycznymi, ale również próbuje oddać koloryt epoki. Tak więc brniemy przez opisy sukien, komnat, balów czy nawet umaszczenia koni. Czasami oczywiście opisy omijamy, zwłaszcza jak jesteśmy uczniami i książka jest lekturą obowiązkową. Ze mną bywało różnie. Czasami opisy czytałam, czasami przelatywałam swym słabnącym wzrokiem, tłumacząc, że to tak w imię ochrony owego wzroku. W każdym razie Scott nie odbiega niczym od naszego Sienkiewicza czy nawet Kraszewskiego. Czytanie „Kenilworth” nie uważam jednak za czas stracony. Podczas dyskusji o literaturze pochwaliłam się oczywiście swym wyczynem i…. Okazało się, że twórczość Szkota o losach Anglii jest już praktycznie nieznana. Ktoś tam coś słyszał, ale nie czytał. W każdym razie ja dołączyłam do tego grona, które czytało i wie. I dobrze mi z tym!
gks - awatar gks
ocenił na61 miesiąc temu
Powrót na wrzosowisko Thomas Hardy
Powrót na wrzosowisko
Thomas Hardy
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach. Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów). Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na81 miesiąc temu
Pracownicy morza Victor Hugo
Pracownicy morza
Victor Hugo
Siedem lat temu zrobiłem o tej książce następujący wpis: "Jegomość ... ograniczał się do mechanicznej funkcji życia. Do tego stanu mogą dojść najdzielniejsi nawet ludzie, jeśli zostaną pozbawieni idei, którą żyją. Dzieje się tak, gdy egzystencja zostanie pozbawiona celu. Życie jest podróżą, idea jest drogowskazem. Gdy go zabraknie, człowiek zatrzymuje się. Skoro cel zostanie zagubiony, zamierają siły. Los ma jakąś posępną, nieograniczoną władzę. Może dotknąć swoją różdżką nawet nasza istotę duchową. Rozpacz jest niemal wyzbyciem się duszy. Opierają się temu tylko silni, najsilniejsi duchem i to nie zawsze." Jest (albo był) – podobno – jednym z największych francuskich romantyków. Romantyzm, ten jego romantyzm jest kłamstwem, ale kłamstwem czarownym. Jest nieprawdą, ale pełną powabu. Jest gorzki swoją słodyczą. Jest nieuczciwy, ponieważ niczego nie obiecuje oprócz bólu i cierpienia i jest w tym nad wyraz słowny. Jest oszustwem poprzez bycie tak prawdziwym. Prus też jest romantykiem, ale romantykiem pozbawionym złudzeń, romantykiem stojącym obiema nogami na ziemi. Jego romantyzm jest prawdziwy, namacalny, wyobrażalny, a przez to wręcz straszny, sprawiający, że człowiek czuje się jak zwierzę w pułapce bez wyjścia. Z drugiej strony to poczucie zwyczajności, wyobrażalności sytuacji powoduje, że łatwiej jest się ze wszystkim uporać. Na szczęście u Francuza jego romantyzm jest zbyt literacki, by mógł być codziennym. Na nieszczęście ta jego literackość sprawia, że swoboda manewru nie istnieje. Jak to zwykle bywa, siła jest słabością, a słabość siłą. Znam ten styl prozy, można powiedzieć, że się na nim wychowałem. Przemawiał do mnie swoją prostotą i złożonością, konstrukcją zdania, metafory, obrazowością, suchym przedstawieniem faktów, nic nie sugerującym, a przez to nad wyraz wymownym. Słownictwem, które nie będąc staroświeckim nie jest również nowoczesnym. Odszedłem do niego dosyć dawno, czasem, z rzadka, powracam. Współczesność karmi się zwykle emocją, sprawiając mimowolnie, że uczucia blakną. Dystans, opis sytuacji, możliwość nabrania stosunku i wyciągnięcia samemu wniosku poraża. Kiedyś przeczytałem: [dla odmalowania podobnych obrazów trzeba by pióra najznakomitszego z naszych poetów, autora: „Pracowników morza”]. To prawda, autor był poetą. Czuć to w jego prozie, tak jak czuć w niesamowitej prozie Poe, że jego dusza przynależy do poezji. Pracownicy morza czekali wiele lat. Oczarowali mnie od pierwszej strony, od pierwszego zdania. Wiedziałem, że tak będzie; cóż z tego, wszak wiedza nie zmniejszyła ani zaskoczenia ani wielkości zarzuconego czaru. Żaden opis, żadna recenzja którą znam, nie potrafi przybliżyć tego, co zostało tak wspaniale opowiedziane. Co gorsza sporo opisów mija się po prostu z prawdą. Szkic nakreślony ręką autora jest plastyczny, obrazowy, próba sprowadzenia go do zapisu emocjonalnego, co jest treścią większości współczesnej pisaniny, prowadzi kompletnie na manowce. Albo ociera się o banał albo tropi kraba w jaskini ośmiornicy. Niezwykła książka.
rosomak - awatar rosomak
ocenił na94 lata temu
Ambasadorowie Henry James
Ambasadorowie
Henry James
Jestem w rozterce i jak śpiewał pewien pieśniarza, stoję na rozstaju dróg. „Ambasadorowie” to dzieło, które Henry James nazwał swoim opus magnum, więc jakże tu wybrnąć z czytelniczego ambarasu i tak pokręcić nosem, żeby nie było wstydu, a z opresji wyjść z godnością? Lambert Strether przybywa z Ameryki do Paryża, by na polecenie swojej majętnej narzeczonej ratować jej syna, na którego za oceanem czeka równie majętna panienka, gotowa za niego pójść z wiankami i posagiem, podczas gdy on, niepoprawny młodzieniec, ma za nic rodzinny honor i plany matrymonialne mamĄ i za nic w świecie nie chce wracać na domowe łono. Lambert ma cel jasny – wziąć gagatka za frak i nawet siłą wrzucić na statek. Jeśli zawiedzie, jego marzenia o ożenku i wejściu w posiadanie tego samego skądinąd majątku, który ma przypaść Chadowi, przepadną jak chłopak w Paryżu właśnie. Oczywiście sprawa się komplikuje, bo jak wieści niosą, Chad wpadł w towarzystwo pewnej damy, która wodzi go na pokuszenie (a to już, proszę państwa, niemal skandal!). Co gorsza, jest to dama wiekowa (tak po trzydziestce),żonata i w dodatku matka pięknej podobno córki. Biedny Lambert wpada więc w różnego rodzaju towarzyskie stosunki, więzi, układy i znajomości, przez co głównie zajmuje się rozmowami i to przeważnie z damami. Duma, spaceruje i znów peroruje, siada w kawiarniach i rozmawia, po czym idzie do parku i znów deliberuje, później myśli o tym, co powiedział i co usłyszał, by nad ranem przy kawie i widoku na paryskie fasady znów dumać nad sensem całego tego przedsięwzięcia. I moja rozterka wynika z faktu prostego – tu w rzeczywistości niewiele się dzieje, historia raczej się sączy niż płynie, ale nie ma się czemu dziwić, skoro James jest uważany za mistrza powieści psychologicznej. To w sercach, duszach, a także – co jest pewnym urokiem – spojrzeniach, półuśmiechach i złośliwościach jego bohaterów dzieje się więcej niż na ich językach. Jest to powieść potężna objętościowo, a że układ rozdziałów się powtarza, doprowadza to do pewnego znużenia (James zastosował metodę następującą: przyglądamy się analizie wydarzeń z poprzedniego rozdziału, którą skrupulatnie przeprowadza Strether, po czym autor przechodzi do opisywania dalszej „akcji”, która sprowadza się do kolejnych dialogów i tak w kółko). Urzeka Paryż i południowa Francja, wszelkie te arystokratyczne „stosunki”, zestawienie bogatej amerykańskiej pruderyjności z europejską nonszalancją. I sam Strether to postać ciekawa, nieco naiwna, ale poczciwa, która sama wreszcie przechodzi oczekiwaną (przynajmniej przeze mnie) przemianę. Jest w „Ambasadorach” piękna literatura polana jedynym w swoim rodzaju lukrem znużenia, co jest najlepszym dowodem, że „Ambasadorowie” słusznie zaliczani są do klasyki. Przekład Marii Skibniewskiej.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na64 miesiące temu
Opowieści małżeńskie Edith Wharton
Opowieści małżeńskie
Edith Wharton
W miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. Nawet te poniżej pasa. Ta prawda przebija z opowiadań Wharton, które powinny mieć raczej tytuł - Opowieści rozwodowe, bo w żadnej nowelce nie da się dopatrzyć naprawdę szczęśliwego związku, a dramatyczne rozstania i nie zawsze fortunne powroty nadają ton całej książce. Wszystko tu toczy się wśród ludzi "z towarzystwa", gdzie społeczne konwencje i normy dobrego wychowania przesłaniają istotę rzeczy, a obrońcy dobrych manier i utrwalonego porządku społecznego są gotowi popełnić niejedno świństwo i podłość dla zachowania pozorów przyzwoitości. Jedna twarz tych opowiadań to ukazanie trudnej drogi nowych obyczajów, które zmieniają oblicze Ameryki z początków XX wieku. Jeśli rozwód był skandalem w czasach młodości matki, to rozwód jej córki jest już tylko ciekawą okolicznością godną oplotkowania - jednak matka cały czas doświadcza towarzyskiego ostracyzmu, zaś córka promienieje i jest gwiazdą najlepszych salonów. Ech, nieszczęścia starych kobiet! Inny aspekt to ukazanie odwiecznej wojny damsko-męskiej, drobnych oszustw, kłamstewek i wypierania prawdy w sytuacji, kiedy zdrada partnera staje się oczywista. Dla niektórych żon pozornie banalny skok w bok męża to zbyt wiele i konsekwencją jest samobójstwo. Inni kochankowie, pozostawieni na lodzie przez kapryśną flamę - mężatkę, sami kończą ze sobą. Gdzieś tam mąż - safanduła, na wieść o zdradzie żonki najpierw dramatyzuje i postanawia rzucić wszystko i odejść z hukiem, w końcu godzi się z przyprawieniem sobie rogów "dla dobra dzieci", a w sumie dla świętego spokoju własnego i ... interesów. Nie za wesoły to światek i nie tak bardzo odległy do współczesnej rzeczywistości, w której w stosunkach międzyludzkich również często królują obłuda, przemilczenia i niedopowiedzenia. Opowiadają dają radę jeśli idzie o ich tematykę i są ciekawym świadectwem przeszłego rozumienia związków, natomiast w kwestii stylu - tak sobie. W trakcie czytania ogarniała mnie nuda i chwilami gubiłam się w subtelnych i mało jasnych dywagacjach bohaterów. Podobnie przysypiało mi się przy "Wieku niewinności", musiałam co rusz przywoływać się do porządku - hej, czytasz amerykańską klasykę, kobieta, Pulitzer, te sprawy - trochę szacunku! No ale może po prostu nie do końca lubimy sią z Panią Wharton.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na64 miesiące temu

Cytaty z książki Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu

Więcej

Iluż zmartwień, trosk i szkodliwych podnieceń pozwala uniknąć zdrowa tępota i beztroski brak wrażliwości.

Iluż zmartwień, trosk i szkodliwych podnieceń pozwala uniknąć zdrowa tępota i beztroski brak wrażliwości.

William Makepeace Thackeray Dzieje Pendennisa czyli o jego sukcesach, klęskach, przyjaciołach i największym jego wrogu t. I Zobacz więcej
Więcej