Chłopcy z ferajny

Okładka książki Chłopcy z ferajny autora Jacek Harłukowicz, 9788368401103
Okładka książki Chłopcy z ferajny
Jacek Harłukowicz Wydawnictwo: Czerwone i Czarne reportaż
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-10-15
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-15
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368401103
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chłopcy z ferajny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Chłopcy z ferajny

Średnia ocen
6,7 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Chłopcy z ferajny

avatar
227
132

Na półkach:

Nie mam wątpliwości, że Morawiecki wiedział co się dzieje w RARS, nie mam też wątpliwości, że premier nie czerpał z tego finansowych korzyści, jedynie zapewniał sobie lojalnych ludzi.
Niestety książka pokazuje, że Polska nie jest poważnym krajem.

Książka lekko przeciągana, żeby nie była zbyt krótka, co czyni ją fragmentami nudną

Nie mam wątpliwości, że Morawiecki wiedział co się dzieje w RARS, nie mam też wątpliwości, że premier nie czerpał z tego finansowych korzyści, jedynie zapewniał sobie lojalnych ludzi.
Niestety książka pokazuje, że Polska nie jest poważnym krajem.

Książka lekko przeciągana, żeby nie była zbyt krótka, co czyni ją fragmentami nudną

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
71
69

Na półkach: ,

Ważny temat, ale myślę, że materiału nie wystarczyło, aby robić z tego książkę, przez co jest wiele w niej niepotrzebnych fragmentów, jak na przykład końcowe wywiady, które przynudzają.

Ważny temat, ale myślę, że materiału nie wystarczyło, aby robić z tego książkę, przez co jest wiele w niej niepotrzebnych fragmentów, jak na przykład końcowe wywiady, które przynudzają.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1540
1274

Na półkach: , ,

Ciekawy reportaż śledczy pokazujący patologię polskiej polityki, a także trochę wymiaru sprawiedliwości. Sprawa RARS jest pewnie znana większości, a jednak lektura mimowolnie wkurza i irytuje. Autor przedstawia fakty i zadaje pytania co do dalszych losów sprawy, której rozwiązania jeszcze nie znamy. Do tego dość zrozumiale pokazuje mechanizm działania przepływu funduszy i sposób działania osób związanych z aferą. W książce pada również zdanie, że nikt nie stoi ponad prawem, a jednak, w moim odczuciu, jednocześnie jasno pokazuje, że pewnych osób się nie tyka.

Ciekawy reportaż śledczy pokazujący patologię polskiej polityki, a także trochę wymiaru sprawiedliwości. Sprawa RARS jest pewnie znana większości, a jednak lektura mimowolnie wkurza i irytuje. Autor przedstawia fakty i zadaje pytania co do dalszych losów sprawy, której rozwiązania jeszcze nie znamy. Do tego dość zrozumiale pokazuje mechanizm działania przepływu funduszy i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

160 użytkowników ma tytuł Chłopcy z ferajny na półkach głównych
  • 95
  • 61
  • 4
36 użytkowników ma tytuł Chłopcy z ferajny na półkach dodatkowych
  • 14
  • 7
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Didaskalia. Osiem rozmów o przyszłości Polski Patrycjusz Wyżga
Didaskalia. Osiem rozmów o przyszłości Polski
Patrycjusz Wyżga
Zobaczyłem te książkę losowo w Emipku i wystarczył mi sam tytuł oraz nazwisko autora, żeby kupić ją w ciemno. Patrycjusz Wyżga jest jak dla mnie obecnie w topce polskich dziennikarzy, który stawia na ekspertyzę i rzetelność ponad szukanie sensacji i populizm. Jestem dużym fanem jego wywiadów na jutubie, dlatego byłem ciekawy jak to wypadnie w formie książki i powiem szczerze, że są lepsze i gorsze rozdziały, ale ze zdecydowaną przewagą tych lepszych. Książka zaczyna się od wywiadu z profesorem Dudkiem, klasyczny i bezpieczny strzał na początek dla fanów Didaskaliów. Ja również jestem fanem duetu profesora i redaktora, chociaż mam wrażenie, że szczególnie nic nowego się tutaj nie dowiedziałem. Kolejne trzy wywiady jakoś szczególnie nie przyciągnęły mojej uwagi, dużo gadania o ambicji, inwestycjach i przyszłości, a może trochę za mało konkretów? Nie wiem, może też po prostu te konkretne tematy wywiadów ze mną za mocno nie rezonowały. Druga część książki będąc bliżej moim zainteresowaniom już wciągnęła mnie totalnie i praktycznie wciągnąłem ją przy jednym posiedzeniu. Przechodzimy po kolei przez takie tematy jak migracja, polityka wschodnia, system emerytalny i demografia, a wszystko to w bardzo rzeczowy i konkretny sposób, oparty na danych i eksperckiej wiedzy rozmówców. Z drugiej strony wszystkie rozmowy przeprowadzone są w bardzo przystępnym i przyswajalnym dla laików formacie, więc nawet taki matołek jak ja mógł wyciągnąć z nich sporo interesujących faktów. Bardzo fajna pozycja ogólnie, poruszyła wiele interesujących tematów i zainspirowała mnie do szukania związanej z nimi wiedzy dalej. Oby nie ograniczyło się to tylko do dodania nowych książek do 'Chce Przeczytać'... Smut Radar - demografia sama się nie naprawi jbc do roboty
Karol Ścibior - awatar Karol Ścibior
ocenił na71 miesiąc temu
Polska Rzeczpospolita Leśna, czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie Marek Józefiak
Polska Rzeczpospolita Leśna, czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie
Marek Józefiak
Mamy taką instytucję, która powinna "stać na straży" polskiej przyrody, jednak okazuje się, że to "stanie na straży" jest w niej zupełnie inaczej rozumiane, niż powszechnie się to wydaje... Lista grzechów Lasów Państwowych jest długa. Upublicznienie, kolesiostwo, lewe interesy, przerost wynagrodzeń, biznes na nieruchomościach, siedziby w marmurach, patologia związana z pracą drwali, czyli tzw. zuli, zatajanie istotnych informacji i sianie dezinformacji, lekceważący stosunek do opinii naukowców, ekspertów, ekologów, prześladowania i oczernianie aktywistów. Wszystko to może by byłoby jeszcze do wybaczenia, gdyby LP faktycznie dbały o przyrodę. Tymczasem LP mają do przyrody pogardliwy - skrajnie antropocentryczny, instrumentalny (i kapitalistyczny) - stosunek. Wycinane jest wszystko, jak leci, cenne drzewostany, właściwie im drzewo starsze, tym lepiej, bo będzie z niego więcej desek. LP wjeżdżają na tereny, gdzie przyroda - według wszelkiej logiki powinna być chroniona - zabierają się nawet za parki narodowe! A cenne drzewa przerabiane są na sklejkę, a nawet po prostu wędrują do pieca w elektrociepłowniach! Po prostu las dla leśników nie jest żyjącym ekosystemem, tylko fabryką drewna. “Zasobem”, czymś co się “pozyskuje” (tj. wycina) i “gospodaruje” - tak żeby odpowiadało to człowiekowi rzecz jasna, a nie przyrodzie. LP zarabiają dzięki temu gruby hajs, ale myślicie, że chociaż ta kasa trafia do budżetu państwa albo samorządów? Nic podobnego. Określenie "państwo w państwie" nigdzie nie pasuje lepiej, skoro mamy instytucję, która robi, co jej się żywnie podoba, mimo protestów płynących (coraz głośniej),lekceważąc nie tylko opinie ekologów i biologów, ale też prawo i sądy, polskie i unijne. I to, o czym pisze Marek Józefiak znajduje jak najbardziej potwierdzenie na bieżąco w doniesieniach o kolejnych wycinkach czy działaniom LP, łamiących prawo, złożone obietnice i porozumienia. Wierzcie mi, ta książka naprawdę podniosła mi ciśnienie, a powinnam już na to uważać. Najbardziej zaś z tego wszystkiego to ciśnienie podnosi mi ta buta leśników, to przekonanie, że oni wiedzą najlepiej, że oni "chronią przyrodę", a inni (tj. ekolodzy, eksperci, biolodzy) - się "nie znajo". Polscy leśnicy (podobnie jak myśliwi, zresztą często to te same osoby) zachowują się wręcz tak, jakby bez nich nie mogła zachodzić fotosynteza i uważają, że jak człowiek (czyli oni) nie “zadbają” o las, to las sobie nie poradzi i zginie. Tymczasem ta "wiedza" LP to głównie wiedza o tym jak ciąć i zabijać to, co żywe, przekonanie, że las musi rosnąć jak pod linijkę, a "ochrona" to niszczenie np. siedlisk zwierzyny, w tym gatunków chronionych, budowa dróg w parkach i rezerwatach, wycinanie lasów w górach i ślepota na zmiany klimatyczne. Wszystko we mnie się wywracało, kiedy to czytałam, bo po prostu nie rozumiem, jak można nie wiedzieć tak elementarnych rzeczy o przyrodzie (do których nie trzeba kończenia trzech fakultetów, wystarczy biologia w szkole, a nawet mądrość ludowa…) i głosić takie bzdury, jeszcze z tym absurdalnym przekonaniem o własnej racji. Dla mnie ten reportaż to petarda, bo nie tylko jest pierwszą książką, odsłaniającą kulisy działania LP, ale ogólnie zawiera mnóstwo wiedzy ogólnie z dziedziny ochrony przyrody i tego, co się wokół niej dzieje w sferze polityczno-gospodarczej oraz społecznej, co trafia w 100% w obszar moich zainteresowań. Reportaż może nie jest nazbyt rozbudowany, ale jest bardzo informatywny, trzeźwy i niebywale łatwy w lekturze, przez prosty styl autora. Może można by mu zarzucić, że jest zbyt jednostronny, że nie ma w nim wersji LP, że wrzuca wszystkich leśników do jednego wora (niezupełnie). Tak, z pewnością w LP są też ludzie z innym podejściem, którzy nie zgadzają się z takim traktowaniem przyrody, ale tu chodzi o politykę instytucji. I jeszcze na bardziej ogólnym stopniu - reportaż pokazuje zapaść polskiej ochrony przyrody, którą trzeba by ujmować w cudzysłów, jeśli zajmują się nią takie instytucje jak LP oraz kolejni ministrowie środowiska, którzy dokładają kolejne cegiełki do dewastacji, a nie do ochrony naszych naturalnych zasobów. Jest tak, ponieważ taki mamy system - niezainteresowany ochroną przyrody, mający do niej olewczy i rabunkowy stosunek. Przyrodę w Polsce postrzega się NADAL przede wszystkim jak przeszkodę do rozwoju, gdzie rozwój to oczywiście zalanie betonem i industrializacja. Ewentualnie darmowy zasób, który nigdy się nie wyczerpie. I to wszystko w dobie zmian klimatycznych. Nadal wydaje się nam, że są inne, ważniejsze sprawy do załatwienia i ciągle zadajemy pytanie “czy to się opłaca”, podczas gdy to jest sprawa drugorzędna w kontekście ochrony środowiska naturalnego. Autor pisze, że percepcja społeczeństwa się zmienia, że dziś coraz więcej ludzi protestuje przeciwko wycinkom, a leśnicy sporo stracili wizerunkowo - i to chyba jest prawda - tyle, że to niewiele daje, bo decydenci ignorują “głos ludu”, jeśli nie jest po ich myśli i każdorazowo trzeba się z nimi szarpać. To wszystko, co się robi to o wiele za mało w porównaniu do tego, jaką presję wywieramy na środowisko. I naprawdę podziwiam tych ludzi, którzy walczą z systemem, mimo tego wszystkiego. Reportaż o Lasach Państwowych jest elementem tej walki.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na81 miesiąc temu
Pieniądz. Historia ludzkości David McWilliams
Pieniądz. Historia ludzkości
David McWilliams
Hitler chcąc wykończyć Wielką Brytanię w czasie wojny, planował zrzucić nad Wyspami 7,5 miliarda funtów wywołując hiperinflację (na szczęście w 1943 samoloty Luftwaffe potrzebne mu były w Rosji). A jeśli o Rosji mowa, Lenin drukował masowo ruble żeby ostatecznie zniszczyć rosyjski kapitalizm i wprowadzić socjalizm, gdzie pieniądz miał mieć wartość tylko jako papier toaletowy. ▫️ Jednak kiedy pieniądz stał się tak ważny, że jesteśmy nim w stanie zbudować potęgę albo ją zniszczyć? Tego nie powiem, bo to by był spory spoiler… ▫️ Co istotnego dał nam pieniądz? A na przykład system dziesięty (z wyjątkiem Francji, ci lecą dwudziestkami). No i podział czasowy na 60, ale to zasługa Sumerów. Znowu, szczegółów nie ujawniam, ale są naprawdę genialne w swojej prostocie. ▫️ Grecy dzięki pieniądzowi stworzyli demokrację, państwo imperium oraz podwaliny kapitalizmu. Tak, kapitalizmu. Jak? A to już w treści i przykładach od samego Ksenofonta. BTW, dowiecie się też dlaczego kiedyś na drachmach i dziś na greckich euro jest sowa. ▫️ A potem wszystko zginęło. Upadek Cesarstwa Rzymskiego równał się zanikowi pieniądza w większości Europy. Na kilkaset lat. Jak więc się ponownie narodził? NO SPOILERS.😉 ▫️ Potem mamy fascynującą Sycylię i Florencję. Następnie po niej fenomen ekonomii, najmniejsze państwo Europy staje się największą potęgą finansową. Tak wielką, że sam car Piotr Wielki w przebraniu obserwuje i się uczy w Amsterdamie żeby potem założyć miasto na jego wzór - Sankt Petersburg. ▫️ Wspaniała podróż pieniądza od Starożytności do dziś, przeczytajcie koniecznie!
kinga_kornelia - awatar kinga_kornelia
oceniła na101 miesiąc temu
Russkij mir Michał Gołkowski
Russkij mir
Michał Gołkowski
Kiedy ta książka ukazała się jesienią ubiegłego roku, zapisałem ją na listę „do przeczytania”, nie spodziewając się, jak wielkie wrażenie na mnie wywrze. Przeczytałem w życiu wiele pozycji o Rosji, ale „Russkij mir” Michała Gołkowskiego sprawił, że zupełnie inaczej spoglądam teraz na rosyjską duszę i mechanizmy tamtejszej propagandy. Autor, który czuje Wschód pod skórą Michał Gołkowski to lingwista, tłumacz symultaniczny i człowiek, który od dziecka nasiąkał Wschodem dzięki ojcu dyplomacie. Sam określa swój stosunek do słowiańszczyzny jako typowe love-hate relationship. Ten emocjonalny rozkrok jest kluczem do zrozumienia, dlaczego to właśnie on mógł napisać tę książkę tak dobrze i tak boleśnie. Czym jest „Russkij mir”? Tytuł można tłumaczyć dwojako: jako „rosyjski świat” lub „rosyjski pokój”. Oba znaczenia idealnie pasują do strategii Kremla: szerzenia pokoju za pomocą wojny i gwarantowania wolności poprzez więzienie. Książka wymyka się prostej klasyfikacji. To po części reportaż, po części esej historyczny o upadku ZSRR, a przede wszystkim – zbiór wstrząsających rozmów. Główną wartością tej pozycji są zwykli ludzie, a nie geopolityczne analizy. Gołkowski oddaje głos rosyjskim znajomym, których proces „zombifikacji” obserwował na żywo, oraz jeńcom wojennym, z którymi rozmawiał w Ukrainie. Autor podkreśla, że jedyną drogą do poznania Rosji jest czytanie pomiędzy kłamstwami. Odrzuca wiarę w mistyczne „cechy narodowe”, wskazując brutalnie na system wychowania i funkcjonowania państwa, który od pokoleń formuje jednostkę według jednego wzorca. Moje wrażenia – lektura, która stresuje (i słusznie) Audiobook czytany przez samego autora to dodatkowy atut. Gołkowski wie dokładnie, gdzie położyć akcent, a gdzie wzmocnić przekaz soczystym przekleństwem. Nie pisze jak akademik, lecz jak człowiek, który widział zbyt wiele i musi o tym opowiedzieć. Największy ciężar niosą zapisy rozmów z rosyjskimi jeńcami. Wyłania się z nich obraz ludzi gardzących humanitaryzmem i litością, które uważają za przejaw słabości. Kult siły jest tam jedyną religią. To przerażające, bo Gołkowski pokazuje, że to nie są potwory z bajek, ale ludzie ukształtowani przez system, który skutecznie zastąpił im samodzielne myślenie. Choć książka bywa chaotyczna, ten brak linearnej struktury dobrze oddaje rosyjską rzeczywistość. Autor jednoznacznie staje po stronie napadniętej Ukrainy, nie szukając tanich usprawiedliwień dla „rosyjskiej duszy”, co nadaje całości ogromnej autentyczności. Podsumowanie „Russkij mir” to 752 strony intensywnej, momentami przerażającej treści. To lektura konieczna, zwłaszcza dla nas – Polaków żyjących kilkaset kilometrów od tego świata. Gołkowski zmusza do wyjścia ze strefy komfortu i zadania sobie pytania: na ile nasze bezpieczne fotele są rzeczywiście bezpieczne? To książka, która stresuje, ale i otwiera oczy. Odpowiedź na pytanie o nasze bezpieczeństwo autor zostawia otwartą, sugerując, że zależy ona przede wszystkim od naszej czujności. Ocena: 9/10 ⭐
Piotr - awatar Piotr
ocenił na911 dni temu
Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku Adam Zadworny
Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku
Adam Zadworny
Katastrofa, która ponownie wróciła do świadomości Polaków, a to dzięki znakomitemu serialowi, jaki pojawił się na platformie Netflix. Obejrzałem go, a następnie postanowiłem przeczytać ten reportaż, chcąc się dowiedzieć, ile prawdy było w serialowym scenariuszu. Okazuje się, że naprawdę wiele. Świetny serial dorównuje równie świetnej książce Adama Zadwornego. Jest ona poświęcona katastrofie promu Jan Heweliusz, do której doszło 14 stycznia 1993 roku na Bałtyku, kiedy prom wracał ze Szwecji do polskiego Świnoujścia. Podobał mi się styl tej książki, dlatego że autor nie opisuje tego wydarzenia w kategoriach sensacyjno-kryminalnych; raczej bardzo rzetelnie i chłodno pokazuje tło tej katastrofy, jej przebieg, a także skutki, które wywołała w polskiej przestrzeni publicznej. Jak każdy, również i autor stawia sobie pytania, w tym to najważniejsze – wiecie, co stanowiło przyczynę, ale jak każdy, nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Ale nie o odpowiedzi chodziło w tej książce, raczej o pokazanie, że niemożliwe może stać się możliwe, również jeśli chodzi o wydarzenia mające tragiczne następstwa. Autor pokazuje katastrofę promu w szerszym kontekście, poczynając od jego historii, opisując ten techniczny aspekt na podstawie wypadków i kolizji, których był udziałem, funkcjonowanie polskiego państwa zaraz po transformacji początku lat dziewięćdziesiątych, a także postępowanie armatora, który próbuje odnaleźć się w realiach wolnorynkowego kapitalizmu. Książka nie jest jednak tylko opowieścią o suchych faktach i technicznych detalach; przede wszystkim ukazuje tragedię tych, którzy zginęli na morzu, tych, którzy uratowali się, oraz tych wszystkich rodzin, które były z nimi związane. Okazuje się bowiem, że nawet ten, który przeżył, do końca swojego życia może czuć winę za to, że inni zginęli, a jemu udało się przeżyć. Serial zostanie ze mną na długo, książka również. Chciałoby się powiedzieć, że państwo polskie albo przedsiębiorstwa państwowe czegoś się po tej katastrofie nauczyły – nie, tak się nie stało.
Arek - awatar Arek
ocenił na81 dzień temu

Cytaty z książki Chłopcy z ferajny

Więcej
Jacek Harłukowicz Chłopcy z ferajny Zobacz więcej
Więcej