
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać2
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać39
Genevieve nie mówiła wszystkiego

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Seria:
- No Better Friends
- Data wydania:
- 2025-10-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-10-15
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383436678
Benjamin Lowell dobrze wie, co znaczy być samotnym.
W szkole stale mierzy się z prześladowaniem, w domu także nie czuje się bezpieczny. Nie ma nikogo, kto zapytałby go, czy wszystko u niego w porządku.
Aż do dnia, w którym w jego klasie pojawia się Genevieve McKenney.
Każdy chce się zaprzyjaźnić z tą charyzmatyczną dziewczyną, ale ona bez wahania wybiera Bena. Ich znajomość staje się dla niego czymś więcej niż tylko rozmowami na przerwach – po raz pierwszy ktoś go naprawdę zauważa. Kiedy już zaczyna otwierać się na tę relację, Genevieve nagle znika w dziwnych okolicznościach, zostawiając Bena z pytaniami, na które nikt nie zna odpowiedzi. Tylko on widzi, że coś się tu nie zgadza. Postanawia ją odnaleźć.
A im bliżej Ben jest prawdy o zniknięciu dziewczyny, tym częściej zastanawia się nad własnym życiem. Staje przed pytaniem, którego nigdy wcześniej nie brał pod uwagę: a jeśli dom to nie miejsce, tylko ludzie? I czy szukając Gen, odnajdzie samego siebie?
Kup Genevieve nie mówiła wszystkiego w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Genevieve nie mówiła wszystkiego
Poznaj innych czytelników
604 użytkowników ma tytuł Genevieve nie mówiła wszystkiego na półkach głównych- Przeczytane 370
- Chcę przeczytać 211
- Teraz czytam 23
- Posiadam 91
- Ulubione 25
- 2025 19
- 2026 19
- Audiobook 11
- Chcę w prezencie 11
- Do kupienia 2
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Genevieve nie mówiła wszystkiego


Dołącz do Wielkiej Wymiany Książek i odkryj nowe historie!
Cytaty z książki Genevieve nie mówiła wszystkiego
-Nie znałem teorii szczeniaczków, ale słyszałem o innej. Mówi się, że jedyny sposób, w jaki introwertycy zdobywają znajomych, to gdy ekstrawertyk ich adoptuje.
-Nie znałem teorii szczeniaczków, ale słyszałem o innej. Mówi się, że jedyny sposób, w jaki introwertycy zdobywają znajomych, to gdy ekstraw...
Rozwiń ZwińBo jedyne, na czym mi naprawdę zależało, to żeby nie rzucać się w oczy.
Bo jedyne, na czym mi naprawdę zależało, to żeby nie rzucać się w oczy.
Nie wybieramy, przy kim zaczynamy życie na tym świecie, ale wybieramy, przy kim chcemy zostać.
Nie wybieramy, przy kim zaczynamy życie na tym świecie, ale wybieramy, przy kim chcemy zostać.







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Genevieve nie mówiła wszystkiego
Bardzo dobrze się bawiłam. To była świetna przygoda. Polecam tą książkę.
Bardzo dobrze się bawiłam. To była świetna przygoda. Polecam tą książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tofajna historia, bardzo ciekawy przebieg wydarzeń. pokazuje jak bardzo ważne jest posiadanie prawdziwych przyjaciół oraz pokazuje tez problemy w rodzinach, polecam bardzo
fajna historia, bardzo ciekawy przebieg wydarzeń. pokazuje jak bardzo ważne jest posiadanie prawdziwych przyjaciół oraz pokazuje tez problemy w rodzinach, polecam bardzo
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka z luźną fabułą. Plot twist jest banalny do przewidzenia, ale tę książkę czyta się dla głównego bohatera, który jest wspaniały. Naprawdę polecam, zwłaszcza tym, którzy tak jak ja dzięki youtubowej twórczości autorki stracili wiarę we współczesne książki obyczajowe/młodzieżowe
Fajna książka z luźną fabułą. Plot twist jest banalny do przewidzenia, ale tę książkę czyta się dla głównego bohatera, który jest wspaniały. Naprawdę polecam, zwłaszcza tym, którzy tak jak ja dzięki youtubowej twórczości autorki stracili wiarę we współczesne książki obyczajowe/młodzieżowe
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam się bez bicia, że trochę odkładałam przeczytanie tej książki w czasie. Opis jakoś nieszczególnie mnie zachęcił, a fakt, że pierwsze strony zaczynają się już od akcji w szkole, delikatnie mnie zniechęciły. Odniosłam po prostu wrażenie, że książka będzie o chłopaku-samotniku, który jest typowym wyrzutkiem i ofiarą w szkole oraz o pięknej i błyskotliwej nowej dziewczynie, która ni z gruchy, ni z pietruchy wybierze akurat jego na miłość swojego życia.
O mój Boże, jak ja się pomyliłam.
Faktem jest, że początkowo opisy zdawały mi się bardzo pospieszne, jakby ktoś z nożem na gardle kazał autorce jak najszybciej przejść do sedna historii, ale im dalej w las, tym bardziej zaczęłam tę zwięzłość doceniać. Historia jest konkretna, trzymająca w napięciu, nie dłuży się niepotrzebnie, a jednocześnie wyczerpuje temat. Zarwałam trzy noce z rzędu, żeby móc jak najszybciej dowiedzieć się, co wydarzy się dalej.
Gdzieś pośród innych opinii doczytałam się, że niektórzy bohaterowie są płytcy i bezosobowi, z czym ja absolutnie się nie zgadzam. Moim zdaniem poznajemy ich historie na tyle, na ile potrzeba. Nie każda książka musi liczyć sobie ponad pięćset stron i nie każda musi rozwijać do wyczerpania bohaterów drugoplanowych, o których czytelnik raczej i tak nie spamięta wszystkich dokładnych szczegółów. Nie zostali oni rozwinięci na niesamowitą skalę, ale to też nie tak, że są oni bezbarwni. Ani razu nie odniosłam takiego wrażenia podczas czytania.
Nie rozumiem też ataku na głównego bohatera w pewnych recenzjach. Jak dla mnie zachowanie, niepewność i niska samoocena Bena była oczywistą i normalną reakcją na przemoc fizyczną i psychiczną jakiej doświadczał zarówno ze strony rodziny jak i rówieśników. Nie jest to typowy “słaby bez powodu” (i przez to dla niektórych też irytujący) bohater, bo od samego początku czytelnik ma nakreślone z czego wynika takie, a nie inne zachowanie głównego bohatera. To samo tyczy się zachowań Dominicka. Nie wiem co tu jest do nierozumienia. Chłopak doświadczony przez życie, po przejściach, straumatyzowany. W tekście dosłownie pada, że została mu postawiona diagnoza zespołu stresu pourazowego. Mimo że jego zachowanie powierzchownie może wydawać się niezrozumiałe lub przeczące sobie, wystarczy na chwilę się zatrzymać i zastanowić. Naprawdę, nie chodzi o to, żeby w książce pisać wszystko dosłownie i jak krowie na rowie, bo zwyczajnie zrobi się z tego zwykły podręcznik okraszony przerywnikami na krótkie historyjki z przykładami.
Chcę przez to powiedzieć, że moim zdaniem nic nie działo się w historii bez przyczyny. Wszelkie zachowania bohaterów i sposoby postępowania miały jakieś swoje podłoże. Bo nie chodzi o to, żeby każdy książkowy bohater rzucał się od razu z pięściami na fikcyjnego oprawcę, kiedy nie leży to w jego naturze lub jest blokowane przez jakieś jego wcześniejsze doświadczenia. Dzięki temu poczułam, że książka oraz jej bohaterowie są bardziej realistyczne, a to na plus. Nawet jeśli decyzje bohatera zdarzały się lekkomyślne, nie oznacza to wcale, że jest on głupi i płaski. Ani razu nie odniosłam wrażenia, żeby były to zwyczajnie idiotyczne wybory, mające na celu ruszyć fabułę do przodu kosztem nerwów czytelnika.
W tym całym odnoszeniu się do cudzych opinii zabrakło tu mojej własnej. Jak dla mnie, książka jest absolutnie fantastyczna. Niezbyt długa, ale wyczerpująca i pozwalająca zakochać się w swoich bohaterach. Mimo że opis nie za bardzo zachęcał mnie do sięgnięcia po nią, to koniec końców niespodzianki, które czekały mnie we wnętrzu sprawiły, że naprawdę wciągnęłam się w to, co czytam. Absolutnie pokochałam też subtelność z jaką dawkowana była czytelnikowi relacja między Domem a Benem i pośród tych wszystkich obecnie popularnych historii, które na pierwszym planie stawiają wyłącznie relację romantyczną między bohaterami i w których wydarzenia oscylują tylko wokół nich, poczułam powiew świeżości. Albo właśnie wręcz przeciwnie. Poczułam się jakbym znowu miała naście lat i czytała po nocach historie, w których każde muśnięcie, każde inaczej wypowiedziane słowo naprawdę było czymś. Niemniej jednak, ogromnie liczę na to, że wątek relacji bohaterów będzie dużo bardziej rozwinięty w kolejnym tomie, po który z niecierpliwością zaraz sięgnę.
Pośród całej gamy plusów, jaką bez wątpienia widzę w tym dziele, z żalem muszę stwierdzić, że sam opis do książki był jak dla mnie nudny. Mimo że koniec końców ucieszyłam się, że nie zdradził zbyt wiele i po lekturze zaskoczyłam się bardzo pozytywnie, to nawet już po niej nie mogę odepchnąć od siebie wrażenia, że niezbyt dobrze oddaje ducha historii. Zabrakło mi też w wielu miejscach opisów tego, co aktualnie się dzieje, tzn. przyłapałam się w wielu miejscach na tym, że wyobrażam sobie podczas czytania coś, co w danej chwili w książce wcale nie występuje. Fakt, to może być zwyczajnie moja wina i mój problem, ale w wielu dialogach jakoś zabrakło mi opisów zachowania postaci, które mogłyby zdradzać, co w danym momencie czują. Może nieco więcej “muśnięć dłoni” czy “nerwowego zdrapywania skórek od paznokci”, a może to tylko moja głowa lubi sobie dopowiadać rzeczy ;).
Podsumowując, książka zdecydowanie skradła moje serce. Do pracy wstałam niewyspana, ale zdecydowanie było warto.
Przyznam się bez bicia, że trochę odkładałam przeczytanie tej książki w czasie. Opis jakoś nieszczególnie mnie zachęcił, a fakt, że pierwsze strony zaczynają się już od akcji w szkole, delikatnie mnie zniechęciły. Odniosłam po prostu wrażenie, że książka będzie o chłopaku-samotniku, który jest typowym wyrzutkiem i ofiarą w szkole oraz o pięknej i błyskotliwej nowej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła ciekawa, wciągająca, od pierwszych stron się już sporo dzieje więc nie da się nudzić, przeczytałam ją w jeden dzień, podoba mi się styl pisania autorki, w postaciach się po prostu zakochałam <3
Fabuła ciekawa, wciągająca, od pierwszych stron się już sporo dzieje więc nie da się nudzić, przeczytałam ją w jeden dzień, podoba mi się styl pisania autorki, w postaciach się po prostu zakochałam <3
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę książkę głównie z sympatii do autorki, ale również dlatego, że słysząc jak o niej opowiada, wiedziałam, że będzie to coś dla mnie. I wcale się nie pomyliłam. Cudownie mi się ją czytało. Fabuła z zagadką wciąga już od pierwszych stron, a do tego dostajemy świetne opisy pięknych relacji, które rozwijają się na naszych oczach. Jestem po prostu zakochana w relacji Bena i Doma 💚
Sięgnęłam po tę książkę głównie z sympatii do autorki, ale również dlatego, że słysząc jak o niej opowiada, wiedziałam, że będzie to coś dla mnie. I wcale się nie pomyliłam. Cudownie mi się ją czytało. Fabuła z zagadką wciąga już od pierwszych stron, a do tego dostajemy świetne opisy pięknych relacji, które rozwijają się na naszych oczach. Jestem po prostu zakochana w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻyciem Benjamina Lowella rządziła samotność i odrzucenie. Nie spodziewał się, że ktokolwiek kiedykolwiek zechce się z nim zaprzyjaźnić.
Aż pojawiła się Genevieve McKenny.
Odtrącony i wyśmiewany przez rówieśników Ben nauczył się schodzić im z drogi, lecz Genevieve, nowa dziewczyna w szkole, która urodą i charyzmą momentalnie wzbudziła zainteresowanie wszystkich uczniów, to właśnie Bena wybrała na swojego nowego przyjaciela. I, mimo oporów z jego strony, nie zamierza przyjąć odmowy.
Z czasem zawiązuje się pomiędzy nimi nić porozumienia, która przeradza się w przyjaźń i wtedy... Genevieve znika. Przepada jak kamień w wodę, czemu towarzyszą wyjątkowo dziwne okoliczności. Ben postanawia ją odnaleźć.
Co jeszcze odnajdzie w drodze na ratunek przyjaciółce? Po prostu prawdę a może znacznie więcej?
Jakie to przyjemne i satysfakcjonujące uczucie – trafić na odpowiednią książkę w odpowiednim momencie. Taką, która wyciąga z czytelniczego zastoju. Dzięki, Genevieve!
A za co jeszcze pokochałam "Genevieve nie mówiła wszystkiego"? Po pierwsze, zasiliła moją honorową półkę książek z fioletową okładką. Po drugie, już na wstępie zapunktowała mi, że znajduje się w niej motyw found family.
Uwielbiam motyw, gdy jakiś losowy element (tutaj: poznanie Genevieve przez Bena) generuje życiowe zmiany i niby przypadkiem prowadzi do innych miejsc, do odpowiednich ludzi. Takich, których spotkanie było przeznaczone. Wpisuje się to poniekąd w już wspomniany i szczerze uwielbiany przeze mnie motyw found family, ale jest czymś znacznie głębszym. Odbiegam nieco od tematu, ale chcę po prostu bezspoilerowo wytłumaczyć, dlaczego tak dobrze odnalazłam się w tej historii.
Widzę duży warsztatowy postęp pomiędzy "Genevieve..." a "BestieS", które przeczytałam w ubiegłym roku. W obu tych książkach Kamila Kolińska postarała się, by czytelnik się nie nudził, ogrom i prędkość akcji uniemożliwia odłożenie ich chociażby na chwilę. Niemniej "Genevieve..." jest bardziej pogłębiona, świat przedstawiony solidniejszy, a bohaterowie złożeni (widać i czuć, że przed napisaniem tej książki poczyniony został porządny research).
Zatrzymajmy się przy (niektórych) bohaterach, niekwestionowanym filarom tej książki. Genevieve, choć początkowo nie dostała zbyt wiele "czasu antenowego", zdążyła zaskarbić sobie moją sympatię. Roztaczała wokół siebie tak przyjemną, pocieszającą aurę... Benjamin z kolei to bohater, którego aż chce się przytulić i chronić przed całym złym światem. Ponadto, reprezentuje osoby z kompleksami i niedoskonałościami (zmaga się z atopowym zapaleniem skóry),co uważam za rzadkie i cenne zwłaszcza w książkach młodzieżowych. A Dominic? Dominic to taki młody gniewny typ niepokorny, który wywołuje (i wydziela) tak silne emocje, że można go albo kochać, albo nienawidzić. Ja sama, no cóż, początkowo starałam się być neutralna, jednak jego maniera i buńczuczne teksty mimowolnie przywodziły mi na myśl Kastiela ze Słodkiego Filtru (kto wie, ten wie). Zaleciało teraz nostalgią... Aha, bo chyba niedostatecznie to wybrzmiało, lubiłam Kastiela. Teraz przełóżcie to sobie na Dominica.
Pomimo trudnej tematyki i jeszcze trudniejszych doświadczeń bohaterów, jest w tej opowieści coś otulającego – świadomość, że obecność właściwych ludzie przy naszym boku czyni życie dużo bardziej znośnym. Seria "No better friends" naprawdę może stać się dla wielu z nas domem. Domem, do którego z przyjemnością wrócę!
Życiem Benjamina Lowella rządziła samotność i odrzucenie. Nie spodziewał się, że ktokolwiek kiedykolwiek zechce się z nim zaprzyjaźnić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż pojawiła się Genevieve McKenny.
Odtrącony i wyśmiewany przez rówieśników Ben nauczył się schodzić im z drogi, lecz Genevieve, nowa dziewczyna w szkole, która urodą i charyzmą momentalnie wzbudziła zainteresowanie wszystkich uczniów, to...
To historia, która naprawdę mnie wciągnęła i zostawiła z wieloma emocjami po zakończeniu lektury.
Jednym z elementów, które szczególnie mi się spodobały, była reprezentacja osób z atopowym zapaleniem skóry, bo bardzo lubię, gdy książki poruszają rzadziej spotykane tematy i pokazują doświadczenia, o których na co dzień nie czytamy zbyt często.
Jeśli chodzi o bohaterów, bardzo ich polubiłam, a chemia między nimi była wyczuwalna i autentyczna. Szczególnie Ben wzbudził we mnie sporo emocji, mimo że momentami rozumiałam Dominica i sama irytowałam się jego ciągłym dołowaniem, to jednak potrafiłam spojrzeć na niego z empatią. Jego trudne dzieciństwo wiele tłumaczy i sprawia, że jego zachowanie staje się bardziej zrozumiałe.
Dużym plusem książki jest też sposób przedstawienia przemocy domowej. Podobało mi się pokazanie różnych postaw ofiar, zarówno tych bardziej biernych, jak i tych, które próbują się bronić. To nadaje historii głębi i realizmu.
Przez całą książkę nie mogłam przestać wyobrażać sobie Dominica jako Dominica Toretto z „Szybkich i wściekłych”.
Ostatecznie pokochałam tę historię i świetnie się przy niej bawiłam. Zdecydowanie mam ochotę sięgnąć po kolejne książki z tej serii i to jak najszybciej.
To historia, która naprawdę mnie wciągnęła i zostawiła z wieloma emocjami po zakończeniu lektury.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednym z elementów, które szczególnie mi się spodobały, była reprezentacja osób z atopowym zapaleniem skóry, bo bardzo lubię, gdy książki poruszają rzadziej spotykane tematy i pokazują doświadczenia, o których na co dzień nie czytamy zbyt często.
Jeśli chodzi o bohaterów,...
Szczerze nie spodziewałam się tego, co dostałam. Bardzo spodobała mi się ta historia. Mimo, że książka młodzieżowa, to naprawdę warto sięgnąć po nią również jako dorosły czytelnik. Nie każde radzenie sobie z traumą jest proste i oczywiste. Dominic i Benjamin skradli moje serce i muszę przyznać, że bardzo im kibicuję, ponieważ żaden z nich nie wie, jak prowadzić zwyczajne życie. Natomiast ciocia Linda na pewno dogadalaby się z trenerem Waymackiem z AFTG ❤️🩹
Szczerze nie spodziewałam się tego, co dostałam. Bardzo spodobała mi się ta historia. Mimo, że książka młodzieżowa, to naprawdę warto sięgnąć po nią również jako dorosły czytelnik. Nie każde radzenie sobie z traumą jest proste i oczywiste. Dominic i Benjamin skradli moje serce i muszę przyznać, że bardzo im kibicuję, ponieważ żaden z nich nie wie, jak prowadzić zwyczajne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele słyszałam i w końcu miałam czas skończyć tę historię. Więc zaczynajmy 💘
Autorka zabiera nas do życia Benjamina, chłopaka, który cierpi na chorobę skóry, jest dręczony w szkole i w domu. Wiecie co? Jakkolwiek znam wielu bohaterów, którzy mieli problemy społeczne, tak niewielu ma tę pierwszą cechę. Lubiłam go za sposób bycia, neutralność w zachowaniu, ale atopowe zapalenie… Los chciał, że jedna z najbliższych mi osób cierpi na podobne schorzenie, więc wobec Bena od razu poczułam potrzebę ochrony.
Dlatego też Gen u mnie plusowała. Ilekroć go broniła, próbowała pokazać, że nie zasługuje na całe zło, chciałam ją przytulić. Jednocześnie się martwiłam, bo na początkowym etapie książka nie daje nam oznak, że z bohaterką jest coś nie tak. Wtedy pojawia się jakiś obcy typ, znika, a cała akcja przyspiesza.
Nie wolno uciekać z domu, chyba że nazywasz się Benjamin Lowell. Chłopak wyruszył śladem zaginionej przyjaciółki, pierwszej, która potraktowała go jak człowieka i znalazł prawdziwy dom. Nie poznałam każdego z domowników hotelu równie dobrze, myślę, że wiele wątków rozwinie się w późniejszych częścią, ale ludki, jacy oni tam fajni! Każda postać miała swój charakter i nie była idealna. Dom? Można go nie lubić, ale jak w późniejszym czasie czynami obrazował troskę wobec Bena… No co? Uśmiech sam się cisnął na usta!
Przez tekst się płynie, a fabuła rzuca nas w wir, gdzie przeplata się teraźniejszość z przeszłością. Czasami pewne elementy działy się nieco szybko, może lekko chaotycznie, ale dla mnie nie odbierało to fabule uroku. Końcówka? Świetna. I zdradzę wam, że brygada z hotelu ciut mi przypominała klimatem Scooby Doo!
To jak? Planujecie czytać?
Wiele słyszałam i w końcu miałam czas skończyć tę historię. Więc zaczynajmy 💘
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka zabiera nas do życia Benjamina, chłopaka, który cierpi na chorobę skóry, jest dręczony w szkole i w domu. Wiecie co? Jakkolwiek znam wielu bohaterów, którzy mieli problemy społeczne, tak niewielu ma tę pierwszą cechę. Lubiłam go za sposób bycia, neutralność w zachowaniu, ale atopowe...