Koanai. Ostatnia legenda

Okładka książki Koanai. Ostatnia legenda autora Joanna W. Gajzler, 9788384063118
Okładka książki Koanai. Ostatnia legenda
Joanna W. Gajzler Wydawnictwo: Sine Qua Non fantasy, science fiction
476 str. 7 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2025-08-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-08-27
Liczba stron:
476
Czas czytania
7 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384063118
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koanai. Ostatnia legenda w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Koanai. Ostatnia legenda

Średnia ocen
6,2 / 10
112 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Koanai. Ostatnia legenda

avatar
12
10

Na półkach:

duży plus za podejście autorki do kwestii kulturowych, kupiła mnie samym wstępem opisującym sposób jej pracy nad historią. do tego miło było w końcu poczytać tekst, w którym terminologia świata jeździeckiego jest używana poprawnie!! bardzo podobał mi się pomysł osadzenia historii w kulturze inspirowanej Hawajami

duży plus za podejście autorki do kwestii kulturowych, kupiła mnie samym wstępem opisującym sposób jej pracy nad historią. do tego miło było w końcu poczytać tekst, w którym terminologia świata jeździeckiego jest używana poprawnie!! bardzo podobał mi się pomysł osadzenia historii w kulturze inspirowanej Hawajami

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
405
176

Na półkach:

Jako była zapalona "koniara" i osoba lubiąca “Necroveta” byłam podekscytowana na tę lekturę. Oczekiwałam komfortowej książki z końmi, magią, misją i fajnymi bohaterami... Zamiast tego dostałam książkę wręcz agresywnie dydaktyczną, w której trochę nie wiadomo o co chodzi... “Koanai” ma w sobie elementy, które w serii “Necrovet” najbardziej mnie odpychały, pomnożone razy sto - pouczenia, prywatne opinie autorki, jej skompresowana irytacja i wściekłość na traktowanie zwierząt i środowiska (tutaj koni oraz wyspy) oraz na kolonializm.

Świat, a właściwie jego zamysł był najlepszym elementem tej książki. Pomysł był fajny - wyspa, magiczne konie, legendy i misja, która spada na barki dość przypadkowych i obcych sobie ludzi. Mamy tu mity i historię wyspy, magiczne konie i samą magię, która przenika ziemię, i z którą niektórzy potrafią się porozumiewać. Mamy różne rodzaje koni, ich stada i charaktery... I to jest tutaj ciekawe, choć może to brzmieć nieco tandetnie - cztery końskie stada, na których czele stoją magiczne rumaki, niczym cztery podgatunki elfickie, które różnią tylko kolory włosów (tu: sierści) i pojedyncze cechy wyglądu.

Niestety akcja zostawia naprawdę wiele do życzenia. W tej książce dzieje się wszystko i nic. Mamy mnóstwo scen, które niewiele właściwie wnoszą (chociażby to przerzucanie się “słabymi wydarzeniami z życia”, czy wycieczka krajoznawcza i opowiadanie o ptakach),powtarzanie kilkukrotnie historii Pyła (jednego z wybranych koni),przywoływanie rodziców Ramina i Maika'ia (którzy w tym tomie nie grają praktycznie żadnej roli),a także wiele takich, które powinny coś zmienić... a które nie zmieniają nic i nie dają żadnych informacji, nawet samym postaciom. Dodatkowo... Tragiczna przeszłość Maika'ia jest przedstawiona w taki sposób, że nie potrafiłam poczuć nawet krztyny współczucia względem chłopaka. Można ją przedstawić jako "miałem za dzieciaka psiaka, no ale nie przypilnowałem go, coś zjadł, umarł, a ja noszę w sobie poczucie winy do dzisiaj" (tutaj nie chodzi o psiaka). I oczywiście, jest to tragiczne wydarzenie, jak najbardziej może zostawić wielką bliznę na psychice, ale tego rodzaju przedstawienie nie wzbudzi w części czytelników emocji, bo nie poznaliśmy tego zwierzaka wcześniej i nie zdołaliśmy zbudować z nim jakiejkolwiek więzi.

Coś co mnie bardzo bolało podczas lektury... Od początku do końca, “wybrańcy” nie wiedzą, o co będą walczyć, co mają robić i po co w ogóle zostali wybrani (a także w przypadku jednego z chłopaków - na co się zdecydowali, godząc się ze swoim "przeznaczeniem"). Mogę zrozumieć ten zabieg - skąd oni mają wiedzieć, czego od nich chce przeznaczenie i tak dalej, ale wtedy samo poszukiwanie odpowiedzi powinno być ciekawe. Powinniśmy chcieć odkryć ten cel razem z postaciami lub chociaż wciągnąć się w próby odkrycia go, a tutaj może do tego nie dojść, bo sprzątanie jeziorka i eskapady w nocy do lasu, które nie zmieniają nic oprócz objętości książki, nie są ekscytującymi scenami akcji, które mogłyby nas wciągnąć.

Coś, co można nazwać jakąkolwiek akcją, dzieje się dopiero na kilkunastu ostatnich stronach - wtedy bohaterowie muszą zakasać rękawy i zrobić coś, co nie będzie pójściem do baru, posprzątaniem po koniach, czy wycieczką krajoznawczą. A i tak nazwanie tego fabułą, to za wiele powiedziane - po prostu bohaterowie decydują się robić to samo, co dotychczas, ale najpierw w ruchu, a następnie (domyślnie) w innym miejscu, z innymi ludźmi.

“Koanai. Ostatnia legenda” jest trochę jak bajka, która ma na celu wbicie jakichś zasad do głowy czytelnika, lub wstęp do historii, który nie powinien być książką samą w sobie. Bo jednocześnie mamy mnóstwo informacji wepchniętych na te kilkaset stron i okruchy fabuły wplecione pomiędzy długie legendy, a opinie autorki. To nie jest high fantasy, więc nie mamy całych systemów magicznych, światów i ras do przedstawienia czytelnikowi - jest tu tylko trochę historii i legend, ale jest to przedstawione w sposób przytłaczający, jakbyśmy czytali stronę na Wikipedii na temat, o którym dotychczas nic nie wiedzieliśmy.

Strasznie się zawiodłam na tej książce... Jest ona tym, czego nie lubiłam w “Necrovecie” - opiniami i poglądami autorki, przekazanymi w bardzo ostry sposób pod płaszczykiem magii i historii, niby niezwiązanej z realnym światem (wystarczy jednak śledzić social media autorki lub ogółem aktualne informacje ze świata, żeby rozszyfrować lokalizacje i nawiązania). Ponadto, autorka zakłada, że każdy czytający jest ekspertem od koni, wyścigów i dawnych metod treningowych, bo w książce jest wiele określeń, które nie są powszechnie znane i używane, a których tłumaczeń, czy wyjaśnień na próżno tu szukać (jest jedna scena, w której dosłownie jedna z postaci mówi o "nieznajomości pojęć X, Y, Z..." po czym nie znajdziemy ich wyjaśnień w tej książce, a można to było łatwo zmienić! przecież Ramin, jeden z głównych bohaterów jest żółtodziobem w kwestii opieki nad końmi i jeździectwa).

Ta książka brzmi, jakby była przeznaczona niemalże tylko do fanów koni i doświadczonych jeźdźców, ale z drugiej strony... strasznie najeżdża na ten konkretny rodzaj potencjalnego odbiorcy.

Nie wiem, czy ta książka ma w sobie coś więcej, oprócz ciekawego pomysłu i ostrych pouczeń autorki. A poucza ona wszystkich, którzy mają cokolwiek wspólnego z końmi.

Społeczność “koniarska” bywa toksyczna i ta książka jest poniekąd tego przejawem. Autorka pisze jak starsza stażem “koniara” może odzywać się wobec kogoś świeżego w jeździectwie - z naciskiem, z wyższością, może nawet pogardą. Przywodzi mi to na myśl moje własne doświadczenia, które spotkały także wiele młodych osób, wkraczających dopiero w świat jeździectwa. Wchodzisz do tej książki jak do stajni, na swoją pierwszą jazdę tam, lub w ogóle. Każdy twój ruch jest oceniany, każdy twój błąd i każda twoja nieporadna próba. Możesz być nawet doświadczonym jeźdźcem, osobą traktującą konie jak swoich najlepszych przyjaciół, ale znajdzie się jakaś osoba, która będzie pewniejsza od ciebie - właśnie jak Joanna W. Gajzler - i na ciebie naskoczy. Może nie otwarcie, może nie wprost, ale każdy jej przytyk będzie kierowany w twoją stronę, żebyś poczuł się winny, nawet jeśli nigdy nie trenowałeś koni, ba, nawet jeśli nigdy na żadnym nie siedziałeś. I osobiście, zgadzam się w wielu kwestiach z autorką, ale jej opinie zostały tak agresywnie wręcz wyrażone, że trudno mi się to czytało. Bo nie ma znaczenia, czy twoja opinia jest jedyną prawdziwą, skoro odpycha jej przedstawienie - agresywne, krzykliwe, wręcz jadowite. I jeśli jeszcze jest to wplecione w fabułę, to może być do zniesienia, ale tutaj można zaznaczyć całe akapity, które są tylko i wyłącznie opiniami autorki, lekko przykrytymi fabułą (bo opinia jest o koniach i książka też jest o koniach),zupełnie w nią nie wplecione. To nie jest dobry zabieg w książce, która jest promowana jako książka o konikach i ratowaniu wyspy / środowiska, a nie jako poradnik, czy felieton.

Ta książka mogłaby być właśnie zwykłym felietonem o kulturze jeździectwa i kolonializmu, gdzie autorka dosadnie wyraża swoją opinię, bez próby przykrycia tego magiczną wyspą, mechanicznymi (i świecącymi) końmi i misją, która nie wiadomo na czym ma polegać. Nie podobała mi się ta książka, właśnie przez tą jadowitą wręcz dydaktyczność. Bo tutaj nawet nie trzeba się zastanowić, gdzie przerwana jest akcja przez opinie Joanny W. Gajzler, to widać na pierwszy rzut oka.

Moim zdaniem wplatanie swoich opinii w swoje dzieła jest jak najbardziej w porządku - jeśli autor uważa, że jego poglądy powinny być szerzone, to niech korzysta ze swoich możliwości i to robi, niech edukuje ludzi... Ale nie w taki sposób. Bo moim zdaniem ta książka mogłaby pozostać tym, czym była na Instagramie autorki - ładnymi rysunkami / kolorowankami i kilkoma relacjami / postami, w których Joanna W. Gajzler wyraża swoją opinię na temat jeździectwa, traktowania koni, kolonializmu i zanieczyszczaniu środowiska. Bo do tego została dorzucona szczypta pomysłu, delikatne obudowanie i to by było na tyle - mamy w swoich rękach "Koanai. Ostatnia legenda".

Jako była zapalona "koniara" i osoba lubiąca “Necroveta” byłam podekscytowana na tę lekturę. Oczekiwałam komfortowej książki z końmi, magią, misją i fajnymi bohaterami... Zamiast tego dostałam książkę wręcz agresywnie dydaktyczną, w której trochę nie wiadomo o co chodzi... “Koanai” ma w sobie elementy, które w serii “Necrovet” najbardziej mnie odpychały, pomnożone razy sto...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
89
87

Na półkach:

Przeczytałam poprzednią serię "Necrovet", od tej autorki i byłam szczerze nimi zachwycona. Widząc całkiem nową książkę, miałam nadzieję, że i tym razem będzie to coś wartego uwagi... Niestety mam wrażenie, że ta książka nie całkiem wyszła tak jak powinna...

Cały zamysł świata, oparcie o legendy i mistyczne dodatki był całkiem dobry, niestety mam wrażenie, że autorka za mocno chciała zwrócić naszą uwagę na "pierwotne metody obchodzenia się z końmi". I naprawdę rozumiem, że próbowała w pewien sposób przekazać, historię o kolonizacji, udomowieniu zwierząt itd... ALE moim zdaniem powinna dodać adnotacje, z wyjaśnieniem czego dotyczą dane przypisy; zwłaszcza w jednym rozdziale, na którego początku wymienia tzw. "słowniczek pojęć okrucieństwa wobec koni" - laik może pomyśleć, że takie praktyki wciąż są stosowane i upowszechnianie na zawodach czy wystawach koni, gdzie w większości (jeśli nie we wszystkich) cywilizowanych krajów te metody są zwyczajnie nielegalne i jeśli ktoś zostałby przyłapany na ich stosowaniu, to zostałby zwyczajnie zdyskwalifikowany😮‍💨

Jeśli chodzi o fabułę, porusza bardzo dużo ważnych wątków, mam wrażenie że aż trochę za dużo. Z jednej strony mamy historię niczym z "Mustanga z dzikiej doliny", o lokalnej ludności, rezerwatach, hodowlach zachowawczych itp, a z drugiej mamy wprowadzanie bardzo współczesnych form typu mechaniczne konie, czy skupianie się również na problemach osób LGBTQ oraz wprowadzanie wątku miłosnego... Momentami było to przytłaczające, można było to rozbić na kilka tomów. Tutaj skupić się wyłącznie na wprowadzeniu nas w świat i poznanie dokładnie bohaterów i ich misji, która w sumie trochę zginęła w trakcie. A wątki miłosne można było przełożyć do kolejnego tomu...
W skrócie: miałam duże oczekiwania, niestety się nieco rozczarowałam, książka sama w sobie ok, polubiłam bohaterów, uwielbiam konie i mam nadzieję, że dostaniemy kontynuację, która nam wynagrodzi te potknięcia z pierwszego tomu ☺️🐎

Przeczytałam poprzednią serię "Necrovet", od tej autorki i byłam szczerze nimi zachwycona. Widząc całkiem nową książkę, miałam nadzieję, że i tym razem będzie to coś wartego uwagi... Niestety mam wrażenie, że ta książka nie całkiem wyszła tak jak powinna...

Cały zamysł świata, oparcie o legendy i mistyczne dodatki był całkiem dobry, niestety mam wrażenie, że autorka za...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

230 użytkowników ma tytuł Koanai. Ostatnia legenda na półkach głównych
  • 128
  • 97
  • 5
66 użytkowników ma tytuł Koanai. Ostatnia legenda na półkach dodatkowych
  • 25
  • 19
  • 7
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Koanai. Ostatnia legenda

Inne książki autora

Okładka książki Młyn Przemek Corso, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Jakub Małecki, Marcin Mortka, Hanna Szczukowska-Białys, Milena Wójtowicz
Ocena 6,5
Młyn Przemek Corso, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Jakub Małecki, Marcin Mortka, Hanna Szczukowska-Białys, Milena Wójtowicz
Okładka książki Półsny Wojciech Chmielarz, Przemek Corso, Jakub Ćwiek, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Joanna Kanicka, Jarosław Kukiełka, Jakub Małecki, Marissa Meyer, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Aleksandra Okońska, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Podstawek, Alek Rogoziński, Katarzyna Rutowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Hanna Szczukowska-Białys, Anna Włodarkiewicz, Milena Wójtowicz, Katarzyna Wolwowicz, Tomasz Żak
Ocena 6,9
Półsny Wojciech Chmielarz, Przemek Corso, Jakub Ćwiek, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Joanna Kanicka, Jarosław Kukiełka, Jakub Małecki, Marissa Meyer, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Aleksandra Okońska, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Podstawek, Alek Rogoziński, Katarzyna Rutowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Hanna Szczukowska-Białys, Anna Włodarkiewicz, Milena Wójtowicz, Katarzyna Wolwowicz, Tomasz Żak
Okładka książki Gastronomicon Krzysztof Banach, Radosław Dąbrowski, Joanna Dzięciołowska, Joanna W. Gajzler, Marta Kers, Mateusz Kimak, Łukasz Kucharczyk, Mika Modrzyńska, Maja Podolska, Anna Sikorska, Katarzyna Szymonik, Barbara Zambrzycka
Ocena 7,0
Gastronomicon Krzysztof Banach, Radosław Dąbrowski, Joanna Dzięciołowska, Joanna W. Gajzler, Marta Kers, Mateusz Kimak, Łukasz Kucharczyk, Mika Modrzyńska, Maja Podolska, Anna Sikorska, Katarzyna Szymonik, Barbara Zambrzycka
Okładka książki Wszyscy razem Andrzej Betkiewicz, Przemek Corso, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Grzegorz Gajek, Joanna W. Gajzler, Aneta Jadowska, Robert Jasiak, Karolina Kozłowska, Piotr Mąka, Jakub Małecki, Ewa Mędrzecka, Konrad Misiewicz, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Daniel Muniowski, Marcin Okoniewski, Katarzyna Podstawek, Katarzyna Rutowska, Justyna Sosnowska, Zuzanna Sus, Marcin Świątkowski, Adam Szaja, Milena Wójtowicz
Ocena 7,1
Wszyscy razem Andrzej Betkiewicz, Przemek Corso, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Grzegorz Gajek, Joanna W. Gajzler, Aneta Jadowska, Robert Jasiak, Karolina Kozłowska, Piotr Mąka, Jakub Małecki, Ewa Mędrzecka, Konrad Misiewicz, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Daniel Muniowski, Marcin Okoniewski, Katarzyna Podstawek, Katarzyna Rutowska, Justyna Sosnowska, Zuzanna Sus, Marcin Świątkowski, Adam Szaja, Milena Wójtowicz
Joanna W. Gajzler
Joanna W. Gajzler
Studiowała twórcze pisanie na Uniwersytecie Łódzkim i szlifowała warsztat ponad dwie dekady, by móc kiedyś podzielić się owocami swojej wyobraźni. Zagubiona w fantastycznych światach, czy to z książek, filmów, gier fabularnych, czy też własnych. Z zawodu technik weterynarii, nie wyobraża sobie życia bez tworzenia, herbaty i co najmniej trzech gatunków zwierząt w domu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Koanai. Ostatnia legenda

Więcej
Joanna W. Gajzler Koanai. Ostatnia legenda Zobacz więcej
Joanna W. Gajzler Koanai. Ostatnia legenda Zobacz więcej
Więcej