rozwińzwiń

Familia grande

Okładka książki Familia grande autora Camille Kouchner, 9788383961330
Okładka książki Familia grande
Camille Kouchner Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią biografia, autobiografia, pamiętnik
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
La familia grande
Data wydania:
2025-07-23
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-23
Data 1. wydania:
2021-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383961330
Tłumacz:
Magdalena Kamińska-Maurugeon
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Familia grande w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Familia grande



książek na półce przeczytane 2420 napisanych opinii 1440

Oceny książki Familia grande

Średnia ocen
7,5 / 10
89 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Familia grande

avatar
478
21

Na półkach:

Bardzo poruszająca i wzruszająca autobiografia. Brzmi jak spowiedź - cięzka, szczera do bólu, wyznająca nie tylko grzechy, ale i uczucia, wywlekająca najgorsze brudy własnej rodziny. Bez lukru, usprawiedliwiania. Ukazująca najbliższych w niekoniecznie dobrym świetle. zwłaszcza rodziców, opiekunów. I ojczyma, który dopuścił się przestępstwa, za które nie poniósł ostatecznie odpowiedzialności. Bo kiedy dojrzewając, dorastając, zdajesz sobie sprawę, że Twoja rodzina nie do końca jest tak idealna, jak Ci się wydawało, zaczynasz dostrzegać coraz więcej patologii, to musi boleć. I ten ból jest wyczuwalny przez całą książkę. Myślę, że autorkę sporo kosztowało to wyznanie, zwłaszcza, że pochodzi z inteligenckiej rodziny, po której mało kto się spodziewa tak niedojrzałych, nieodpowiedzialnych i przemocowych zachowań. Mam nadzieję, że to wyznanie przyniosło autorce oczyszczenie i ulgę, czego życzę również jej rodzeństwu. Książka napisana pięknym literackim językiem, co można poczuć, dzięki świetnemu tłumaczeniu Magdaleny Kamińskiej-Maurugeon.

Bardzo poruszająca i wzruszająca autobiografia. Brzmi jak spowiedź - cięzka, szczera do bólu, wyznająca nie tylko grzechy, ale i uczucia, wywlekająca najgorsze brudy własnej rodziny. Bez lukru, usprawiedliwiania. Ukazująca najbliższych w niekoniecznie dobrym świetle. zwłaszcza rodziców, opiekunów. I ojczyma, który dopuścił się przestępstwa, za które nie poniósł ostatecznie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1122
63

Na półkach:

To nie jest książka do lubienia. Jej siła polega na odkrywaniu brudnych sekretów. Nie pozwala milczeć. Może się nie podobać, ale jest ważna bo wpływa na ludzi, kształtuje opinię publiczną, obnaża pedofilię i zakłamanie. Tak jak powiedziała jedna z recenzentek to książka o Wielkiej Samotności.

To nie jest książka do lubienia. Jej siła polega na odkrywaniu brudnych sekretów. Nie pozwala milczeć. Może się nie podobać, ale jest ważna bo wpływa na ludzi, kształtuje opinię publiczną, obnaża pedofilię i zakłamanie. Tak jak powiedziała jedna z recenzentek to książka o Wielkiej Samotności.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
847
107

Na półkach:

Brak mi słów! Totalna wolność prowadząca do nadużyć! Dla mnie ta rodzina w żadnym aspekcie nie była "piękna". Polecam!

Brak mi słów! Totalna wolność prowadząca do nadużyć! Dla mnie ta rodzina w żadnym aspekcie nie była "piękna". Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

278 użytkowników ma tytuł Familia grande na półkach głównych
  • 164
  • 111
  • 3
34 użytkowników ma tytuł Familia grande na półkach dodatkowych
  • 12
  • 11
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Camille Kouchner
Camille Kouchner
Wywodząca się z francuskich elit prawniczka i wykładowczyni. Córka założyciela organizacji pozarządowej Lekarze bez Granic, politologa i byłego ministra spraw zagranicznych Bernarda Kouchnera oraz prawniczki i pisarki Évelyne Pisier. Po rozwodzie rodziców wraz z rodzeństwem trafiła pod opiekę matki i ojczyma, znanego politologa Oliviera Duhamela. W 2021 roku opublikowała autobiograficzną prozę Familia Grande, w której oskarża Duhamela o gwałty, znęcanie się i napaści seksualne. Książka wstrząsnęła opinią publiczną we Francji i znacząco przyczyniła się do przełamania tabu związanego z tematem kazirodztwa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Irlandzka dziewczyna Edna O'Brien
Irlandzka dziewczyna
Edna O'Brien
Zapraszam Was do literackiej podróży przez życie, które meandruje od głębokiej, dusznej prowincji w ultrakatolickiej rodzinie, aż po blichtr i światła wielkich metropolii. Autobiografia Edny O’Brien to rzadki przypadek wspomnień, w których oszałamiający sukces nie wiąże się z zadęciem. Autorka z tą samą wrażliwością opisuje traumatyczne dzieciństwo ,kiedy to matka oddała ją do klasztoru, rygor klasztornego internatu, co kulisy wielkiego świata kultury i polityki. O’Brien z lekkością porusza się w świecie high life'u, traktując wielkie umysły epoki jak partnerów do rozmowy, a nie trofea. Hollywood szybko upomniało się o jej talent, co zaowocowało współpracą z takimi postaciami jak Miloš Forman czy Norman Mailer. Jej życie wypełniały spotkania z ikonami: od Maggie Smith i Brendy Blethyn, po Stephena Rea i Neila Jordana. Niezapomniana pozostaje anegdota o wizycie u Clintonów, gdy jako jedyny gość podjechała pod Biały Dom zwykłą taksówką – ten gest idealnie oddaje jej brak pozy i dystans do protokołów władzy. W prozie O’Brien nazwiska takie jak Paul McCartney, Jane Fonda czy Samuel Beckett pojawiają się naturalnie, bez „pudelkowego” szukania sensacji. Ciekawostka o Jackie Onassis zachwyconej Herbertem staje się tu pomostem łączącym różne światy kultury. Autorka mistrzowsko decyduje, co pokazać światu, a co osłonić przed naszym wzrokiem, zachowując mądrość kobiety, dla której miłość była – za Cwietajewą – „zarówno wehikułem, jak i czyśćcem”. Mimo światowej sławy i nominacji do Nobla, Edna pozostaje wierna swoim korzeniom. Choć uciekała od bigoterii rodzinnego domu, to właśnie irlandzkie niebo, torfowiska i ruiny Drewsboro stanowią jej fundament. Odwaga: Jako feministka, której flagą było słowo, nie ugięła się przed cenzurą i wyklęciem z ambon. Szczerość: Bez maski przyznaje się do niemocy wobec przemocy i bólu rozpadu rodziny. Paradoks: Życie wypełnione anegdotami i towarzyskim rozpasaniem skrywa w środku kobietę otuloną samotnością „niczym wygłuszającą watą”. „Irlandzka dziewczyna” przywraca nam pisarkę niepospolitą – bezbronną, a jednocześnie silną; kontrowersyjną, a przy tym niezwykle kunsztowną w każdym zdaniu. To lektura o kobiecie, która wywalczyła wolność nie tylko dla siebie, ale i dla pokoleń następczyń, udowadniając, że jedyną rzeczą, której nie można zdradzić, jest własna narracja.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na73 miesiące temu
Głodne duchy Kevin Jared Hosein
Głodne duchy
Kevin Jared Hosein
Daleka była tym razem literacka podróż, bo aż do Trynidadu, o którym wiemy , że leci się tam 20 godzin i że jest tam raj na ziemi. Może teraz tak, ale 80 lat temu, gdy toczy się akcja powieści, niekoniecznie. Dobrze, że powieść autora z Trynidadu dotarła do Europy, to ciekawe doświadczenie. Trochę się tylko dziwię, że autor który pisał wcześniej książki dla dzieci i młodzieży napisał tak mroczną i tragiczną powieść i jej głównym bohaterem uczynił 10-letniego chłopca. Język powieści jest niezwykle obrazowy, tłumaczenie jej to musiała być mrówcza praca. Ale z całym szacunkiem, w Trynidadzie raczej nie używa się zwrotów ‘na bank’ czy ‘badziew’. Niesamowite są porównania prawie wszystkich przedmiotów lub zdarzeń do elementów tropikalnej natury, ale dobrze by było gdyby przypisy wyjaśniały co to jest akmelia, aguti złociste czy setki innych nazw użytych w powieści. Chociaż wyszukanie ich w internecie to też ich zdjęcie, lecz zabiera sporo czasu. „Wyobraź sobie ten niesamowity moment przejścia pomiędzy nocą a dniem. Jednocześnie powolny i gwałtowny. Tę oniryczną chwilę, kiedy wczesny poranek przypomina zmierzch”. Te trzy zdania z ostatniego rozdziału powieści dobrze odzwierciedlają jej klimat. Różnice klasowe są jak dzień i noc. Akcja powieści toczy się pomiędzy żyjącą w skrajnej nędzy i biedzie rodziną Kryszny oraz opływającą w luksusy, mieszkająca z drugiej strony drogi rodziną Changoor. Przebieg powieści jest powolny ale naszpikowany gwałtownymi wydarzeniami, szczególnie tymi z udziałem dzieci czy znęcania się nad zwierzętami. Tę dobrą lekturę polecam osobom, które lubią nastrój, gdy poranek przypomina zmierzch i nie wiemy jak zacznie się dzień, nawet gdy jest porównany do łoskotnicy pękającej.
Beata - awatar Beata
oceniła na72 miesiące temu
Trzewia Aleksandra Paduch
Trzewia
Aleksandra Paduch
„Chowamy się za brzuchami wypełnionymi wszystkim tym, co nie może lub nie chce się ujawnić. Chowam się za historiami wypełnionymi wszystkim tym, co nie mogło lub nie chciało się ujawnić.” (s. 111). Obrazy rozpisane na mikrorozdziały połączone przestrzenią kuchni, która staje się intymnym centrum snucia historii. Aleksandra Paduch nie oszczędza czytelnika, wybiera mocne, soczyste, momentami bolesne zdania, karmi narrację mięsistymi i surowymi kadrami. Jest w tej opowieści gęsto od niedopowiedzeń, przemilczanych emocji, śmierci gnieżdżącej się w zniekształconych ciałach, dawnych rytuałach, byciu obok życia. Bohaterowie, bezimienni dziadkowie, zostają zakotwiczeni w konkretnych miejscach, opowiadają siebie przez mapę - tę przestrzenną i fizyczną, cielesną. Przeplatają się w narracji obrazy jedzenia, spożywania, nieustannej potrzeby napełniania braku, zajadanie niewypowiedzianych słów, pożeranie bólu, utraty. Codzienna krzątanina babki, matki w kuchni, momenty wspólnoty przy posiłkach, kiedy otwierały się drzwi wspomnień i opowieści. I za tym podążają narracje o utracie, śmierci, która nabiera fizyczności pod postacią umierających, bliskich ciał. „Dotyk umierał ostatni” i w „Trzewiach” jest mocny obraz oswajania śmierci, momenty pożegnań przeplatane z tym co codzienne, bez patosu i fałszu. Na ten brak odpowiedniego języka w obliczu straty odpowiada gest, mimika, dotyk. W te historie wchodzi się coraz głębiej i głębiej, trzewia pulsują, pochłaniają, tak wiele w nich zakamarków, labiryntów, każdy rozdział to schodzenie w podziemia wspomnień. Nie jest tu przyjemnie, stabilnie, przewidywalnie i dlatego narracja porywa nas w nieoczekiwane miejsca, w pozornie sprzeczne obrazy, które tworzą mapę pokoleń, naznaczonych wojną, przesiedleniami, pierwszymi powiewami kapitalizmu i konsumpcjonizmu. Pociągający jest sam tytuł - „Trzewia” - słowo tak nieobecne w potocznym języku, literackie, dźwięczne, a jak pojemne i plastyczne. Idealne aby być metaforyczną klamrą dla tych rodzinnych opowieści. Do czytania i przeżywania! Wynotowałam jeszcze jeden ważny cytat o pisaniu sobą, swoim życiem, o potrzebie zapisywania: „Nie rozmawialiśmy ze sobą, więc pisałam. Już nieco wcześniej, ale i znacznie później, pisanie biegło rownolegle z życiem” (s. 37). Wydawnictwo Czarne
Marcelina - awatar Marcelina
oceniła na828 dni temu
Pieśni łaciatych krów Łukasz Staniszewski
Pieśni łaciatych krów
Łukasz Staniszewski
Różne bywały końce świata, ale ten na warmińskiej ziemi zapowiadają niosące się po polach smętne krowie pieśni. Łukasz Staniszewski mitologizuje Warmię, jako chłopską krainę z pogranicza snu i jawy. Z jednej strony mamy trzeźwo (lub po wizycie w młynie wręcz przeciwnie) myślących gospodarzy ze wsi Skowycze przywiązanych do ciężkiej pracy, z drugiej świat pełen zabobonów, dyduków, diabłów i Jajożera co porywa dzieci. Miejscowy proboszcz Pieczonka marzy o rządzie nad duszami i o atłasowych butach ze złotą nitką. Racjonalistą jest wypoczywający we wsi lekarz Piechowicz, a czarami zajmuje się mieszkająca w lesie Baba. Jednak to na najbogatszym we wsi gospodarzu Bernardzie Wittenie spocznie odpowiedzialność za uratowanie tego mitologicznego świata przed nadchodzącą apokaliptyczną suszą. Witten wcale się nie garnie do roli zbawcy. Wręcz przeciwnie, wszystko i wszystkich ma głęboko w zakamarkach ujścia jelita grubego. On kocha tylko swoje łaciate krowy i dla nich jest gotów zrobić naprawdę wszystko. Bardzo mi się podobał początek książki. Zachwycił mnie ten świat z baśni osadzony w nieokreślonym czasie. Jednak apokaliptyczny chaos rwał całą dotychczasową narrację w strzępki z których trudno mi było poskładać ostateczny sens. Wierzę jednak w misję Bernarda Wittena czyniącego dobro ze złych skłonności. Zawsze to jakieś przesłanie.
Pan Książka - awatar Pan Książka
oceniła na85 dni temu
Rzeźnik Joyce Carol Oates
Rzeźnik
Joyce Carol Oates
"Rzeźnik" Joyce Carol Oates to wstrząsający zapis eksperymentów przeprowadzanych na kobietach w Ameryce w XIX w. W przytułku dla obłąkanych doktor Silas Aloysius Weir operuje przetoki, wyrywa zęby, amputuje kończyny, usuwa macice, głodzi pacjentki, by im pomóc. Z czasem posuwa się dalej. Nie chodzi już o pomoc, ale też o jego własną sławę medyczną, innowacyjne (według samego zainteresowanego),a zarazem bestialskie eksperymenty na najemnych służących i pacjentkach, które w tamtym czasie są uważane za obłąkane. Postać Silasa to narcystyczny i egocentryczny szaleniec. Mały, śmieszny człowieczek. Nieatrakcyjny dla pań na salonach, mimo to wciąż wierzący w swoją wielkość. Ta wielkość z czasem przeradza się w obłąkanie. Weir czuje się równy Bogu, namaszczony przez Niego. Nawet gdy spotyka go zasłużona kara, krwawa i bestialska jak jego eksperymenty, widzi w tym rękę Boga i losu. Powieść Oates kładzie nacisk na przemoc stosowaną wobec kobiet. Te na kartach "Rzeźnika" są niczym. Nie mają głosu, mają nie widzieć, nie słyszeć, nie mieć własnego zdania, być przedmiotem dla swojego jedynego pana - mężczyzny, który może z nimi zrobić wszystko. Kobiety długo, podobnie jak niewolnicy, nie pozwalają sobie na słowo NIE. Wystarczy jednak jedna śmierć za dużo, kolejny niepotrzebny krzyk cierpienia w mrocznym laboratorium i inspirujący bunt niewolników na Południu kraju, by kobiety odzyskały decyzyjność, zapłonęły gniewem i urządziły prawdziwą rzeź. Książka Oates porusza wiele wątków. Poczynając od medycznego, przedmiotowego traktowania kobiet, poprzez wybrzmiewający regularnie temat niewolnictwa. Jest też historia samotności, opuszczenia, sieroctwa Brigit skontrastowana z megalomanią i wszechwładnością Silasa. Jest nieludzka obojętność niemalże wszystkich wokół. W tej odrażającej, ociekającej bólem, cierpieniem i niesprawiedliwością powieści Joyce Carol Oates oddaje głos nie tylko oprawcy i ofiarom, ale też co najgorsze obserwatorom, którzy w większości nie chcą widzieć, słyszeć i mówić o bestialstwie i nadużyciach. "Rzeźnik" to nie tylko fikcyjna opowieść inspirowana wydarzeniami z życia dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych lekarzy. To przede wszystkim obraz braku granic, norm i zasad moralnych oraz etycznych. Tekst i literatura w tej powieści mają charakter nie tylko fabularny, ale konfesyjny, obnażający i oczyszczający. Po lekturze można dojść do niechlubnego wniosku, że człowiek to najbardziej bezwględny, najokrutniejszy, dumny i niemoralny z ssaków.
Kamila M - awatar Kamila M
ocenił na814 dni temu
Kapo Aleksandar Tišma
Kapo
Aleksandar Tišma
Kto mnie zna ten wie, że temat Zagłady i literackie świadectwa z czasów II wojny światowej od zawsze znajdują się w kręgu moich zainteresowań. Szukam w nich odpowiedzi na pytania o granice ludzkiej wytrzymałości, czytając historie ludzi, którzy przeszli przez piekło obozów koncentracyjnych. "Kapo", książka, której pozytywne opinie przykuły moją uwagę zapowiadała się na lekturę, która uderzy we mnie z wielką siłą. I rzeczywiście początek tej opowieści jest niezwykle wciągający. Autor Aleksandar Tišma wrzuca czytelników w sam środek brutalnej, wojennej machiny, gdzie życie ludzi nie większej wartości. Szybko jednak okazuje się, że ta początkowa dynamika to tylko wstęp do ciężkiej i bardziej statycznej formy narracji. Z czasem fabuła zwalnia a my czujemy się jak zamknięci w pułapce, którą jest umysł głównego bohatera. Historia skupia się na losach więźnia, który w brutalnych warunkach obozu koncentracyjnego przyjmuje funkcję tytułowego kapo. Śledzimy jego drogę od momentu przybycia do obozu, przez dramatyczną walkę o przeżycie każdego dnia, aż po moment, w którym staje się on narzędziem w rękach oprawców. Bohater to postać, która wywołuje w czytelniku poczucie dyskomfortu. Jest ofiarą i katem w jednym co sprawia, że nasz stosunek do niego jest zabarwiony niechęcią i brakiem zrozumienia. "Kapo" to studium poczucia winy i znużenia. Narracja z czasem staje się przytłaczająca i monotonna gdyż w niemal w całości skupia się na wewnętrznych przemyśleniach bohatera, który próbuje się rozliczyć z własną przeszłością. Obserwujemy kogoś, kto obsesyjnie analizuje każdą podjętą decyzję, każdy zły uczynek i każdy moment, w którym instynkt przetrwania wygrał z ludzką przyzwoitością. W naszych głowach rodzi się pytanie o moralność, w czasach, gdy akurat ta postawa nie jest specjalnie w cenie. Choć druga połowa książki bywa nużąca "Kapo" to lektura, która drapie sumienia. To lektura trudna i momentami przegadana, ale dla osób zainteresowanych psychologicznym aspektem wojny może wydać się interesująca. Mnie specjalnie nie porwała, a przyznam, że na to liczyłam.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na62 miesiące temu
Jazda Muriel Spark
Jazda
Muriel Spark
Gdy przeczytałam opis tej książki, poczułam, że muszę ją przeczytać. Nastawiałam się jednak na zupełnie inny rodzaj doznań, jaki miała mi dostarczyć ta historia. Było zupełnie inaczej. Totalnie nieprzewidywalnie. I nie do końca w moim guście, ale… to literatura angielska, a właściwie szkocka, więc albo się to lubi, albo niekoniecznie. Zdecydowanie nie była to książka łatwa w czytaniu. Początek był dla mnie odrobinę męczący, wręcz przytłaczający. Trąciło trochę chaosem. Głowna bohaterka jawiła mi się totalnie ekscentrycznie i zastanawiałam się, czy dalej będzie równie osobliwie i czy ów osobliwość zrozumiem, czy po prostu będę się męczyć z lekturą do ostatniej strony. Okazało się, że gdy już dałam się porwać tej literackiej i fabularnej przewrotności, całkiem nieźle się bawiłam. Muriel Spark bez dwóch zdań stworzyła oryginalną historię, a właściwie sposób jej opowiedzenia. Narracja potrafi zakręcić człowiekiem, tak jak i rozmowy prowadzone przez bohaterów, które chwilami toczą się jakby obok siebie. Niby czyta się dialog, ale każdy z bohaterów mówił do siebie. Innym razem te wypowiedzi się zazębiają, tworząc jednocześnie dość chaotyczną całość. I nasuwa się tu pytanie: czy w tym szaleństwie jest metoda? Na to pytanie każdy z Was musi sobie odpowiedzieć. Przyznaję, że to jednak z osobliwszych historii, jakie czytałam. Niejednoznaczna. Nietypowa. Czasem irytująca. Innym razem frapująca. Absorbująca. Można ją potraktować dość powierzchownie, a można doszukać się w niej drugiego dna. Zatem chyba jest wielowymiarowa? Wszystko zależy od tego, jak się do niej podejdzie, jak bardzo się w niej zatraci i na ile się jej pozwoli. Toteż dla niektórych będzie to strata czasu, dla innych coś, o czym długo nie da się zapomnieć. Odniosłam też wrażenie, że gdyby ktoś bardzo chciał, mógłby Jazdę rozłożyć na czynniki pierwsze, tak jak to się czyni na lekcjach języka polskiego, omawiając lektury. Rozpisać się o tym, co autorka miała na myśli, stosując taki a taki zabieg, co chciała pokazać w tym fragmencie, a co w tym, co reprezentuje bohaterka, a co morderca i czy oboje są tak jednoznaczni? I tutaj zakończę. Bo cóż więcej można napisać o niespełna dwustustronicowej książce?
Mich3le - awatar Mich3le
ocenił na61 dzień temu

Cytaty z książki Familia grande

Więcej
Camille Kouchner Familia grande Zobacz więcej
Camille Kouchner Familia grande Zobacz więcej
Camille Kouchner Familia grande Zobacz więcej
Więcej