Fullmetal Alchemist Deluxe #8

Okładka książki Fullmetal Alchemist Deluxe #8 autora Hiromu Arakawa, 9788382642483
Okładka książki Fullmetal Alchemist Deluxe #8
Hiromu Arakawa Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Fullmetal Alchemist Deluxe (tom 8) komiksy
278 str. 4 godz. 38 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Fullmetal Alchemist Deluxe (tom 8)
Tytuł oryginału:
Hagane no Renkinjutsushi / 鋼の錬金術師
Data wydania:
2025-04-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-29
Liczba stron:
278
Czas czytania
4 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382642483
Tłumacz:
Paweł Dybała
Średnia ocen

8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fullmetal Alchemist Deluxe #8 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fullmetal Alchemist Deluxe #8

Średnia ocen
8,5 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fullmetal Alchemist Deluxe #8

Sortuj:
avatar
1096
820

Na półkach: , ,

Rozmowa z ojcem dała Edwardowi co nieco do myślenia, więc postanowił sprawdzić szczątki tego co z Alem kiedyś wskrzesili.
W innym miejscu, Scar znowu poluje na alchemików, a w jego towarzystwie pojawia się dziewczynka z Xing i jej maleńka panda wielka.
Z kolei inni przybysze z Xing znowu obżerają się na koszt Stalowego Alchemika.
Sparaliżowany Havoc nie dość, że stracił dziewczynę (Lust),to jeszcze władzę w nogach. Czyli Mustangowi wykruszają się ludzie...
No cóż, chyba czas najwyższy połączyć siły z braćmi Elric, którzy mają już własny plan (sprowokować Scara, a tym samym przyciągnąc homunkulusy) oraz przymierze z księciem Xing.

Wg Eda, homunkulusy powinny ochraniać braci Elric podczas walki ze Scarem, zatem księciunio będzie mógł się na te potwory zasadzić. No świetny plan, tylko czy wyjdzie tak jak to sobie umyślili?

Największą niespodzianką będzie tu chyba spotkanie Winry i Scara. To wydarzenie da Isharczykowi do myślenia (a może i zmiany postępowania, lub co najmniej zmiany celu).

Co dalej? Mustang z drużyną także dadzą o sobie znać, a mała wielka panda z Xing gdzieś się dziewczynce zgubi... no, ciekawe gdzie się to ona zawieruszy (piramida hierarchii od mięczaków do wymiataczy z myli zwierzaczka - rewelacyjna!).

Czyli znowu będzie się dużo działo, ale kolejny tom będzie jeszcze lepszy :)

Rozmowa z ojcem dała Edwardowi co nieco do myślenia, więc postanowił sprawdzić szczątki tego co z Alem kiedyś wskrzesili.
W innym miejscu, Scar znowu poluje na alchemików, a w jego towarzystwie pojawia się dziewczynka z Xing i jej maleńka panda wielka.
Z kolei inni przybysze z Xing znowu obżerają się na koszt Stalowego Alchemika.
Sparaliżowany Havoc nie dość, że stracił...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
779
458

Na półkach:

Ale to jest dobre! Nie spodziewałem się, że FMA tak mnie wciągnie. Uważam, że siłą tej mangi są fantastyczne postacie (pierwszoplanowe, drugoplanowe, antagoniści, a nawet bohaterowie, którzy pojawiają się epizodycznie). Podobały mi się rozważania na temat człowieczeństwa, życia i śmierci, dobra i zła, także poświęcenia. Kawał dobrej lektury.

Ale to jest dobre! Nie spodziewałem się, że FMA tak mnie wciągnie. Uważam, że siłą tej mangi są fantastyczne postacie (pierwszoplanowe, drugoplanowe, antagoniści, a nawet bohaterowie, którzy pojawiają się epizodycznie). Podobały mi się rozważania na temat człowieczeństwa, życia i śmierci, dobra i zła, także poświęcenia. Kawał dobrej lektury.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
720
632

Na półkach: , ,

Robi się coraz lepiej! Bardzo mi się ten tomik spodobał (jak zwykle)!

Robi się coraz lepiej! Bardzo mi się ten tomik spodobał (jak zwykle)!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Fullmetal Alchemist Deluxe #8 na półkach głównych
  • 30
  • 16
41 użytkowników ma tytuł Fullmetal Alchemist Deluxe #8 na półkach dodatkowych
  • 17
  • 9
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Hiromu Arakawa
Hiromu Arakawa
[Wikipedia] Zasłynęła w 2001 roku mangą Fullmetal Alchemist. Autorka często przedstawia siebie pod postacią krowy w okularach i bardzo ceni sobie prywatność. Obecnie mieszka w Tokio, gdzie oprócz FMA tworzy dzieła takie jak Raiden 18, Souten no Koumori i Hero Tales. Mangi autorstwa Hiromu Arakawy: Stray Dog (1999) Shanghai Yōmakikai (2000) Fullmetal Alchemist (2001) Raiden 18 (2005) Souten no Koumori (2006) Hero Tales (2006)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dungeon Meshi - Lochy i smakołyki tom 1 Ryoko Kui
Dungeon Meshi - Lochy i smakołyki tom 1
Ryoko Kui
🍓 Dungeon Meshi 🍓 🍓 Ten tytuł jest mi dobrze znany za sprawą anime, które całkowicie podbiło moje serce, dlatego ogromnie się cieszę, że na polskim rynku pojawiła się także manga 😤 🍓 Historia może na pierwszy rzut oka wydawać się mało ciekawa, bo skupia się na gotowaniu, ALE nie są to zwyczajne potrawy 👀 Składnikami są potwory, które bohaterowie spotykają na swojej drodze w lochach. Oczywiście to nie jedyny cel ich wyprawy - główną misją jest odnalezienie smoka, który pożarł siostrę Laiosa, by móc ją przywrócić do życia. Dlatego razem z nimi będziemy przemierzać kolejne piętra lochów, które nie są takie zwyczajne i skrywają wiele różnych istot jak i tajemnic. 🍓 Dlatego jest to naprawdę angażująca historia! Bo dostajemy ciekawie skonstruowane lochy, które potrafią nie raz zaskoczyć tym, co skrywają. A sam proces przygotowywania potraw jest niezwykle intrygujący. Widać, że każdy najmniejszy szczegół został dokładnie przemyślany przez autora. 🍓 No i tak bardzo doceniam poczucie humoru w tej mandze. Bo podczas czytania cały czas śmiałam się na głos. Szczególnie rozbrajają mnie memiczne miny bohaterów. Chociaż Marcille jest w tej kwestii absolutną mistrzynią. Uwielbiam, jak bardzo jest zniesmaczona jedzeniem potworów i jak uparcie się temu opiera… by ostatecznie zajadać się nimi ze smakiem xD 🍓 W dodatku całość dopełnia przyjemna dla oka kreska oraz bohaterowie, których zdążyłam szczerze pokochać. Ponieważ tworzą pocieszną grupkę, dzięki czemu nie brakuje zarówno zabawnych momentów, jak i takich, które potrafią chwycić za serce. Widać, że naprawdę wiele dla siebie znaczą 🥹 🍓 Dlatego jeśli szukacie historii, która Was rozbawi, ale też wciągnie w ciekawy świat odkrywany u boku bohaterów - tak, że poczujecie się jak część ich drużyny. To koniecznie sięgnijcie po Dungeon Meshi. Obiecuję, że się nie rozczarujecie, a przygoda, którą przeżyjecie, na długo zostanie w Waszej pamięci 🥹
_asyl_ - awatar _asyl_
ocenił na84 miesiące temu
Nausicaä z Doliny Wiatru #1 Hayao Miyazaki
Nausicaä z Doliny Wiatru #1
Hayao Miyazaki
"Nausicaa z Doliny Wiatru" w kwestii budowy Uniwersum/MetaVersum Ghibli, to pierwsze pełnometrażowe anime tego japońskiego Studia Animacji. Premiera obrazu miała miejsce w 1984 roku, i jak na standardy techniczne kreowania rzeczywistości animacji tamtego okresu, film anime Hayao Miyazakiego - jeśli ktoś z Was śledzi kreskówki czy bajkowe pełnometrażówki produkowane przeszło 30 lat temu na pewno pochwycił pewne aspekty kreślenia grafik tamtego okresu - spełnia oczekiwania, wręcz wychodzi poza ich obręb, nadając animowanym przygodom Nausicii tę specyfikę w barwie, linii i konturach, wypełnieniach: coś bardzo znaczącego i kunsztownego. "Ghibli" to już Studio legenda. Tworzenie animacji z motywem pro-ekologicznym, i wydźwiękiem dramatyczno-emocjonalnym w tej naturze, to specjalność wytwórni. Życie w zgodzie z naturą, jako motyw fabularny dzieł Hayao Miyazakiego, przejawia się w każdej z jego animacji - przynajmniej w Kanonie tych najbardziej znanych i poważanych. Możliwe, że jego animacje zyskują przez to bardziej baśniowo-familijny rozdźwięk, odbiór, poważanie. Czymś takim jest, właśnie "Nausicaa z Doliny Wiatru" sprzed ponad 40 lat; mówiąc łopatologicznie, jest to opowieść do obejrzenia raz na ileś lat, i to w gronie rodzinnym, w odpowiedniej atmosferze, w cieple relacji, przy kominku, kawce i dobrym pierniku do tego. Nie dość że ,,Nausica... " jest pierwszym filmem z dorobku Miyazakiego (ale tak naprawdę nie pierwszym w historii działalności Studia Ghibli, z którego słynie ,,Pan M”),to z mojej opinii wyrasta do rangi jednego z najlepszych od tego artysty. A dlaczego? Łopatologia stosowana, moje doświadczenie z animacją i czysta szczerość geeka każą mi odpowiedzieć: kapitalna miękka i plastyczna, ale i bogata ,,kreska". Pro-ekologiczna wymowa? No a czemu by nie! Ale co istotne: w tej wymowie znalazło się trochę emocji, dramatycznej narracji, no i coś z potężnego zewu przygód. No a jakże, dobra moja, dobra nasza, to nader piękny tytuł, którego pierwsze ,,oglądnięcie” w odpowiednim klimacie i w towarzystwie zaliczyłem przeszło 3 lata temu. Nie ukrywam więc: szykuje się chyba drugi seans z mojej strony; serducho i topka dla ,,Nausicii” wciąż biją, wciąż stare dobre Ghibli do mnie przemawia, no i o to chodzi! Nie inaczej, Studio Ghibli i Miyazaki mają ten swój styl i sposób na tworzenie zapadających w pamięć animacji. Ta zgodna z naturą, proekologiczna, sentymentalna wymowa produkcji z tego Uniwersum, faktycznie, może wydawać się, że ,,gdzieś ja już to widziałem, kruci, tylko gdzie?", że Hayao Miyazaki i jego ekipa mają tendencję do robienia swoich produkcji pod określony ,,klucz", pod określony ,,wydźwięk" i odbiór dzieła. Ale to jest jednak Ghibli; to Studio ma to coś, tą oryginalność, tą zjawiskowość w każdy możliwy do ujęcia sposób, że jak widzisz kadr z jakiejkolwiek animacji ich ręki, wiesz że to... jest autorstwa artystów tej marki, tego cholernie dobrego Studia. Bez bicia się przyznam, w czystej szczerości: produkcje tej marki mają ten nostalgiczny, ciepły wydźwięk ,,powrotu człowieka z wielkich miast do natury!", tą koegzystencję człowieka jako gatunku w sposób pierwotnie mu przeznaczony, czyli tak, jak mówi to matka natura. I w ten właśnie sposób tego rodzaju ,,rozkminy” fana zaprowadziły mnie do sięgnięcia po lekturę (czego nie wiedziałem, że istnieje w ogóle komiks, który dla ,,Nauscii…” w wersji filmu był pierwowzorem) tego Uniwersum w wersji mangi. I żeby było jeszcze dziwniej: autorem i artystą opracowującym tom 1, który to niniejszym omawiam i recenzuję jest sam wielki Hayao Miyazaki. I czy może być jeszcze piękniej: akurat tego rodzaju komiks kupiony, przeczytany i omawiany, i to przed drugim już seansem jego adaptacji?! No raczej nie: geekowska kraina mlekiem i miodem płynąca, skąpana w szczerym złocie i w ogóle samym oddaniu autora do swojej wizji i do tego, co chce przekazać fanom. Subiektywnie to ujmując: miałem szczęście, że natrafiłem na tak oryginalną, tak nietypową mangę jak ów pilot z serii komiksowej o ,,Nausice…”. W ,,stworzeniach lasu i natury", w tej swojej ,,pro-ekologii” i intymnej relacji istoty ludzkiej z ekosystem Ziemi, które tak śmiało i odważnie zaprezentował nam Hayao Miyazaki, zarówno w filmie o Nausice jak i mandze, od której chyba wszystko co z Ghiblii jest związane się zaczęło… sądzę, może nie aż tak wyraźnie, bo zależy to od intymnego, osobistego odbioru wydźwięku filmowej wersji tworu i jego mangi, przebija się obraz każdego z nas, każdego z tych ,,maluczkich i pysznych" ludków, korporacyjnych szczurów, bezdusznych humanoidów, pędzących ku posiadaniu więcej i więcej w tej współczesnej konsumpcyjnej Cywilizacji, i to pędzących na złamanie karku, jakby ,,każdy miał się zesrać, i każdemu było wszystkiego mało!". Z drugiej strony w samym obrazie natury, cóż, nasz Mistrz wtłoczył też trochę kontrastu, ukazując to jak powinna wyglądać jej zrównoważona strona, na zasadzie zdrowej relacji natury: jej symbiozy z człowiekiem. Mówi się, że "Księżniczka Mononoke" z 1997 roku to największe dzieło z całego dorobku artystycznego pana Miyazakiego, jednak… po przeczytaniu tej nietypowo zbudowanej (co jest delikatnie z mojej prywatnej perspektywy na minus – opasła objętość tej mangi zaburza odpowiedni odbiór całości) narracji graficznej Pana M, doszedłem do nieco innego wniosku: to ,,Twór przez wielkie T”, jakim jest ,,Nausica z Dolony Wiatru” w dwóch formach medium stanowi to największe coś tego artysty, to jego ,,wręcz wyśnione” Opus Magnum. I żadne, podkreślam, żadne słowa nie opiszą tego, jak wspaniały, baśniowy, wręcz tą baśnią eksplodujący, jawi się nam świat wykreowany w tomie pierwszym ,,Nausici”. Mimo iż jest to klasyczny przykład czarno-biało-szarawej treści komiksowej dla mangi, to czapki z głów dla twórcy za to: jak ta przestrzeń, ten Świat, ta Natura – jak wszystko to jest ekspresyjne i romantyczne, jak pięknie nakreślone samą szatą rysunkową. A w tej naturze ,,pióra i ołówka maestro Studia Ghibli" cudownie odnajdują się główne postacie mangi: księżniczka i pozostałe sylwetki, co między innymi sprzyja tematyce ,,proekologicznej" i tego rodzaju wydźwiękowi swych prac, które Miyazaki zaczął od tego momentu (wraz ze swoim Studiem i innym twórcami/kreatorami Światów Studia),przez kolejne 40 lat, przy czym on wciąż to robi i robi!, tworzyć. Nausicaä z Doliny Wiatru" jest ponadczasowym, poruszającym pełnometrażowym anime, ale taka też jest startująca z tomem pierwszym manga – przynajmniej tak to wygląda przy tych około 130 stronach, skromnie nakreślonych fizycznie, ale w sposób w miarę dobrze zorganizowanych i przez ,,Pana M” wykorzystanych. Znalazło się tu wszystko to co powinno się znaleźć w kwestii przekazu/wizji mangaki: w rodzaju ,,konieczności współodczuwania z naturą, którą, gdy my ludzie nic nie zrobimy… prędko możemy utracić”. Wartościowe treści, wartościowe anime oraz sama manga. Osobiście jestem zdania, że warto pamiętać takie tytuły, takie komiksy jak ten i taki film… na całe swoje życie. Jak widać, Ghibli i Miyazaki są niezwykli. Opowiadają się sami; ta firma, ten wybitny człowiek mają dar, który wykorzystywany jest kapitalnie przez ponad 40 lat. Czy mógłbym wymienić choć troszku z wad owej recenzowanej mangi? No bo przecież – o czym lekko napomknąłem wyżej – ta historia, a zwłaszcza to wydanie i jego fizyczność, cóż, mają swoje ,,ujmy” dla wartości i przekazu ,,Nausicii…” . Ghbili i Hayao są specyficzni – i chyba przez tą jakby bardziej kwadratową, podręcznikową, klockowatą budowę komiksu ,,Pan M” chciał przekazać jak bardzo jest wyjątkowy, jak ceni sobie autentyczność i oryginalność. Po prostu jest to ktoś kto uwielbia przekraczać progi własny granic, ale i czerpać z tworów popkultury, jak w dziele o Nausice, gdzie mamy nawiązania do Władcy Pierścieni, Gwiezdnych Wojen i innych Uniwersów. Z mojej perspektywy chyba dobrze się stało, że urodziłem się w tym a tym roku, w tym a tym okresie, że dzięki temu tak a nie inaczej mogę spojrzeć na to, co daje nam Ghibli czy mangi Miyazakiego i późniejsze ich adaptacje. ,,Nausica z Doliny Wiatru” równa się baśń i ponadczasowość, równa się pociąg do przeszłości, do bajecznej nostalgii. Nausica jako manga jest nawet magiczna, ba!, nawet (podsumowując to co nieco nakreśliłem wcześniej) jako fizyczne wydanie… mimo swych ,,objętościowych” wad. To przykład niezwykłej płodności artystycznej Miyazakiego, co jak sami wiemy przekłada się na to, co spotkało nas przez 40 lat pracy Ghibli, dla nas przez multum chwil tej przygody i doświadczania dzieł marki. Damn it! A sam rysunek jest kreślony nietypowo kolorystycznie, co jeszcze bardziej utożsamia nas z nostalgią do natury, z perspektywy wizji artysty. Posłowie i omówienie częściowo mangi, ale głównie samego filmu na końcu wydania, także ta mapka Uniwersum Nausici – również jest to kapitalnie przemyślany element fizyczny, bez względu na to, czy to mangaka dodawał tą mapkę czy nie. I tak, tom 1 daje czytającemu takiego potężnego sierpowego, i to łopatą przez łeb, poprawiając dodatkowo potężnym obuchem, żeby ktoś kto z tym obcuje mógł się otrząsnąć z tego jakie to było dobre. No, a było!
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na91 miesiąc temu
Mob Psycho 100 #1 ONE
Mob Psycho 100 #1
ONE
Manga jest wybitnie brzydka w warstwie graficznej, ale intrygująca zarazem i na swój niepojęty sposób dopełnia treść. Bohaterem jest niepozorny chłopak, uczeń, trochę naiwniak, trochę dobra dusza. Jego łatwowierność jest pretekstem dla innych do wykorzystywania go na różne sposoby. Jednak, gdy miarka się przebierze, to Mob pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Mob Psycho to mieszanka komediowych gagów i memicznych motywów rodem z zemsty frajerów, ale to tylko zewnętrzna warstwa cebuli. W środku znajduje się śmiertelnie niebezpieczna, walka ze zjawiskami paranormalnymi i nadprzyrodzonymi mocami złoczyńców. Lektura pierwszego tomu niestety nie rozwiała moich wątpliwości względem tego tytułu. Same pojedynki nie są jakoś szczególnie wciągające, gdy czytało się już Dragon Balla, czy innego bitewniaka. Dominują żarty na poziomie gimbazy, sięgające do najniższych instynktów, na granicy trolla internetowego. Bywają jednak i takie, które poruszają szare komórki, nawiązują do czegoś, są inteligentnym mrugnięciem oka. Nie było to wszystko jednak na tyle klarowne, abym mógł zdecydować, czy tytuł mi się bardziej podoba, niż mnie męczy. Trochę za bardzo zmęczony brzydką kreską, ilością tekstu w chaotycznych dymkach nie mogę zrozumieć fenomenu tej szalonej mangi. Chyba muszę przeczytać kolejny tom, aby znaleźć odpowiedź. A po więcej zapraszam na kanał YouTube/@Wombai.
Mariusz - awatar Mariusz
ocenił na61 rok temu
Leviathan Shiro Kuroi
Leviathan
Shiro Kuroi
"Leviathan" autorstwa Shiro Kuroi to opowieść o naszym człowieczeństwie. O tym, jak byśmy się zachowali, gdy zostalibyśmy postawieni w ekstremalnej sytuacji i zmuszeni do walki o przeżycie. Zapewne każdy z nas chciałby zachować się szlachetnie, ale niestety historia w większości przypadków przytacza dokładnie odwrotne przykłady. To jedna z tych historii, gdzie na pokładzie kosmicznego statku pasażerskiego, gdzieś pomiędzy Proximą Centauri, a Ziemią mamy okazję przejrzeć się w reprezentacyjnej próbce społeczeństwa. W momencie trudnej sytuacji bardzo szybko dochodzi do przemocy, podziałów klasowych, a grupki chłopaków zaczynają polować na dziewczyny w wiadomym celu. Jest tutaj kilka jednostek, które pomimo wszystko odmawiają udziału w tym wszystkich i do końca starają się pozostać neutralne lub po prostu dobre. Chociaż oczywiście domyślacie się jak niezwykle trudne to było w świecie rządzonym prawem silniejszego. Bardzo udanym zabiegiem jest przedstawienie fabuły przez autora dwutorowo. Z jednej strony śledzimy losy trzech kosmicznych łowców skarbów, którzy udają się na zniszczony statek wycieczkowy w nadziei odnalezienia czegoś wartościowego. Zamiast tego trafiają na pamiętnik jednego z uczestników feralnego rejsu i właśnie przez jego wspomnienia poznajemy wydarzenia zaraz po katastrofie. Tworzy to wspaniałe uczucie u czytelnika, jakby sam odkrywał całą historię i pozwala na większe wczucie się w całą historię. Dodatkowo autor samej opowieści, właśnie w tej dwutorowości ukrył kilka niespodzianek dzięki czemu lektura sprawia wiele przyjemności. Całość została wydana w jednym tomie. W twardej oprawie, z pięknie pomalowanymi z zewnątrz stronami. Jak często zdarza się w przypadku mangi. Kilkanaście stron jest kolorowych, ale ogólnie jest to pozycja czarno biała i bardzo dobrze. Te rozpadające się ściany statku kosmicznego i wszelkie sceny przemocy wspaniale wyglądają w takiej palecie kolorów. Niestety tutaj mam największy zarzut do całej pozycji i jest to właśnie sposób jej wydania. Może pięknie wygląda i dobrze prezentuje się na półce. Niestety okładkowa cena prawie 150 zł powoduje, że pewnie znacznie mniej osób sięgnie po ten tytuł. Ja sam odpuściłem pomimo wielu dobrych recenzji. Przeczytałem dopiero jak przypadkiem udało mi się znaleźć ten tytuł we wspaniałym punkcie bibliotecznym filii nr 31 w Krakowie. Komiks przeczytany dzięki uprzejmości biblioteki oraz Budżetu Obywatelskiego Miasta Krakowa. W takich chwilach czuję jak moje podatki idą na dobre cele. Bardzo dawno nic nie napisałem i autentycznie czułem jak mój mózg oduczył się takiej pracy. Tekst powstawał w bólu więc proszę bądźcie wyrozumiali. Życzę, aby sprawił wam tyle przyjemności jak mi czytanie tej mangi.
zawsze_spozniony - awatar zawsze_spozniony
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Fullmetal Alchemist Deluxe #8

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fullmetal Alchemist Deluxe #8