rozwińzwiń

Najzabawniejszy kawał świata

Okładka książki Najzabawniejszy kawał świata autorstwa Katarzyna Lewandowska
Okładka książki Najzabawniejszy kawał świata autorstwa Katarzyna Lewandowska
Katarzyna Lewandowska Wydawnictwo: SEQOJA literatura piękna
308 str. 5 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2025-03-13
Data 1. wyd. pol.:
2025-03-13
Liczba stron:
308
Czas czytania
5 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367935272
Co czuje osoba, która zauważyła, że wszystko, co opisuje w swojej powieści, wydarza się naprawdę? Bohaterka Najzabawniejszego kawału świata odczuwa coraz większy niepokój. Zaczyna szukać wyjaśnienia tego zjawiska. Prawda okazuje się, jak to zwykle bywa, nader zaskakująca.
Średnia ocen
8,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Najzabawniejszy kawał świata w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Najzabawniejszy kawał świata



1062 857

Oceny książki Najzabawniejszy kawał świata

Średnia ocen
8,6 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Najzabawniejszy kawał świata

avatar
92
3

Na półkach: ,

Tej książki się nie czyta ....przez nią się płynie...płynie niespiesznie. Otula swoją treścią, subtelnością mixa spraw i uczuć międzyludzkich....wydarzeń...tego co oczywiste i ....tak nie do końca. Samo prowadzenie czytelnika zaskakujące i w końcu nie miałam wrażenia "gdzieś już to było". Świetnie się czyta.
Polecam serdecznie

Tej książki się nie czyta ....przez nią się płynie...płynie niespiesznie. Otula swoją treścią, subtelnością mixa spraw i uczuć międzyludzkich....wydarzeń...tego co oczywiste i ....tak nie do końca. Samo prowadzenie czytelnika zaskakujące i w końcu nie miałam wrażenia "gdzieś już to było". Świetnie się czyta.
Polecam serdecznie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
819
819

Na półkach:

„Czasami mam wrażenie, że ta książka pisze się sama. Że jestem tylko narzędziem, które pomaga jej wydostać się na świat. Jak długopis lub laptop. Albo jak jeden z proroków?”

Mówimy często, że pisarz kreuje świat, tworzy alternatywne wersje rzeczywistości, powołuje do życia bohaterów, pisząc ich historie… Co jednak, jeśli nie są to tylko umowne połączenia wyrazów, które rozumiemy przenośnie?

Nigdy nie zapomnę oszałamiającego wariactwa „Krainy Chichów” Jonathana Carrolla. Katarzyna Lewandowska dała nam polską odmianę czarodziejskich mocy twórczych, dużo skromniejszą, na naszym polskim gruncie wyrosłą, jednak także intrygującą. Do końca pozwala nam snuć własne przypuszczenia i interpretacje zaskakujących sytuacji, jakie spotykają Martę, debiutującą pisarkę, która w całkowitym pomieszaniu zauważa, że detale z jej powieści wkraczają do realnego życia. Równolegle płyną zatem dwie opowieści i w przedziwny sposób zdają się ze sobą splatać, wzajemnie na siebie wpływać.

Z jednej strony Marta, bujająca nieco w obłokach pracownica biura podróży, literacka debiutantka, żona spokojnego, poukładanego Bartka oraz mama dwójki urwisów, Tani i Maksa. Z drugiej zaś strony bohater jej powieści, Ernest, artysta-fotograf, pragnący uchwycić i uwięzić w migawce aparatu nie złudne pozory, a samą, piękną w swej nagości, prawdę chwili. Kiedy w codziennej prozaiczności Marta spostrzega elementy, które sama dopiero co wymyśliła i zapisała w laptopie jako kolejną odsłonę historii Ernesta, najpierw bierze to za zwykły zbieg okoliczności, wkrótce jednak ogarnia ją niepokój, przechodzący w panikę. Obraz wieloryba, mężczyzna ze zdjęcia, sentencja spisana na kartce, zasłabnięcie w samolocie i awaryjne międzylądowanie, zaginięcie dziecka… Przypadki mnożą się, a ona sama ulega presji, by pisać do nich natychmiast szczęśliwe zakończenia. One zaś się spełniają! Istne wariactwo, czy czyjaś krecia robota, by ją przestraszyć? Można dostać pomieszania zmysłów? A jakże. Otoczenie tak właśnie interpretuje fakty, jakie przekazuje mu Marta. Uspokaja, wysyła do psychiatry, radzi wziąć wolne i odpocząć. Mąż, najlepszy przyjaciel, wieloletnia przyjaciółka… W końcu nawet sama Marta zaczyna wątpić we własną poczytalność. My zaś nie bardzo wiemy, co trzymamy w dłoni: horror, thriller, fantastykę czy może intrygujący dramat psychologiczny. Autorka doskonale myli tropy, by na koniec zamieszać ów koktajl smaków jeszcze gwałtowniej.

„Najzabawniejszy kawał świata” posklejany jest z życia, z jego pokruszonych kawałków, które odkrywamy stopniowo, składając z nich ani trochę nie śmieszny kolaż. Tajemnice, które wychodzą z mroku w światło dnia, albo złamały serca dawno temu, albo też zrobią to za chwilę, by raz na zawsze zniszczyć spokój wewnętrzny któregoś z bohaterów. Poczucie winy za śmierć bliskiej osoby, zdrada, zdawałoby się, że wiecznej, przyjaźni, miłość zbyt wątła, albo już przywiędła, lecz nie ma pewności, czy chce się o nią zawalczyć. Są rozmaite rodzaje wołania o pomoc, niekiedy po prostu ich nie ma wcale. A przecież wystarczą dobre okulary założone na serce, by dojrzeć wyraźnie drugiego człowieka, takiego, jakim jest naprawdę, a nie jakim pragnie się nam pokazać. Może więc jest to po prostu powieść okulistyczna, nie mylić z okultystyczną, choć i takie elementy można w niej odnaleźć. Skupienie na sobie to rodzaj zaćmy, zapadają na nią niektórzy z bohaterów powieści Katarzyny Lewandowskiej, a także bohaterowie szkatułkowi, czyli powieści w powieści.

Czy pod wpływem traumy można widzieć rzeczy, których nie ma? Oczywiście. Nazywamy to halucynacją, zespół stresu pourazowego jest pojęciem powszechnie znanym, a zaburzenia percepcji, jakie generuje, szczegółowo opisano w literaturze przedmiotu. Tutaj mamy jednak do czynienia z literacką fikcją, w której możliwy jest każdy wariant, nawet najbardziej szalony, kłócący się wyraźnie ze zdrowym rozsądkiem. Alchemia procesu twórczego to temat rzeka, hurtownia pomysłów i fantazji.

Lęk, irracjonalne decyzje, depresja, przemoc, kłamstwo, puszczenie hamulców… każde z nich może rozbić rodzinę, doprowadzić do tragedii, uruchomić lawinę zjawisk, której nie sposób już zatrzymać. Jak na debiut – mocna to historia, dobrze poprowadzona, co nie jest łatwe przy równolegle toczących się wątkach. Autorka panuje nad całością, potrafi trzymać nas w napięciu i niewiedzy, płynnie zmieniać plany i bardzo powoli odsłaniać kolejne puzzle tej misternej układanki. Powieść czyta się szybko, jednak z dużą uważnością, gdyż każdy element może w każdej chwili mieć swój dalszy ciąg, realne konsekwencje, choć na pozór wydaje się najzupełniej niewinny. Motyle, ćmy, gołębie, pojedyncze albo w gromadzie, zrywające się do lotu, z naderwanym skrzydełkiem, przyczajone, skryte… Chęć ucieczki, pragnienie wolności, żądza nowych wrażeń, spojrzenia z góry na własne życie… kto wie, który z wariantów owej symboliki jest właściwy, może po prostu w jakimś stopniu każdy z nich…
Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/

„Czasami mam wrażenie, że ta książka pisze się sama. Że jestem tylko narzędziem, które pomaga jej wydostać się na świat. Jak długopis lub laptop. Albo jak jeden z proroków?”

Mówimy często, że pisarz kreuje świat, tworzy alternatywne wersje rzeczywistości, powołuje do życia bohaterów, pisząc ich historie… Co jednak, jeśli nie są to tylko umowne połączenia wyrazów, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Wciąga od samego początku, nie można oderwać się od lektury, śledząc losy bohaterów. Fabuła nieoczywista, dobrze przemyślana. Świetnie bawiłam się przy czytaniu i z niecierpliwością czekam na kolejne książki Katarzyny Lewandowskiej.

Wciąga od samego początku, nie można oderwać się od lektury, śledząc losy bohaterów. Fabuła nieoczywista, dobrze przemyślana. Świetnie bawiłam się przy czytaniu i z niecierpliwością czekam na kolejne książki Katarzyny Lewandowskiej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

30 użytkowników ma tytuł Najzabawniejszy kawał świata na półkach głównych
  • 20
  • 10
10 użytkowników ma tytuł Najzabawniejszy kawał świata na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zaślepienie Natalia Pożarowszczyk
Zaślepienie
Natalia Pożarowszczyk
Są takie książki na widok, których wpadam w lekkie przerażenie i ta jest właśnie jedną z nich, bo to prawdziwy klocek (niespełna 700 stron). Jednak szybko przekonałam się, że ta duża objętość posiadała wciągającą i nieszablonową historię, pełną emocji, która poruszyła dość niewygodny temat przemocy domowej, materialnej i pokazała jak taka relacja może i zapewne niejednokrotnie wygląda. Autorka poprowadziła fabułę w środowisku adwokatów i lekarzy co dodatkowo pokazuje, że przemoc to nie tylko "przywilej" ubogich. Ta historia z pewnością nie jest lekka, pokazuje różne sposoby manipulacji ze strony najbliższych, w tym przypadku męża, i to jak czasami dajemy się zapędzić w kozi róg biorąc tę pozorną miłość i ochronę za dobrą monetę. Z drugiej strony jednak mamy przyjaciół, rodzinę, znajomych, którzy wyciągają pomocną dłoń, czasem nieudolnie czy wbrew głównej zainteresowanej - Oliwii a o tym z jakim skutkiem możecie przekonać się sami sięgając po książkę. Miejsce pochodzenia głównej bohaterki było dla mnie miłym zaskoczeniem ponieważ Konin to również moje rodzinne miasto, ciekawie czytał się o miejscach, które się zna na co dzień :-) Nie ukrywam, że historia Oliwii mną wstrząsnęła, bo uświadomiła mi jak wiele zła może dziać się wokół nas takiego, którego nie widać, że przemoc to nie tylko podbite oko, że można ranić w białych rękawiczkach. Książka sama w sobie była dla mnie jako czytelnika wyzwaniem. Jak już wspomniałam objętościowo klocek co powodowała dużą niewygodę podczas czytania. Rozdziały pisane dwutorowo nadawały przejrzystości jednak według mnie nie zawsze ten zabieg był potrzebny. Czy sięgnę po kolejny tom z tej serii ? - Nie wiem, trochę boję się tej objętości ;-) choć z drugiej strony ciekawi mnie co dalej i kogo tym razem autorka weźmie na tapet...
Leśny_duszek - awatar Leśny_duszek
ocenił na62 miesiące temu
Asystent Patrycja Kosek
Asystent
Patrycja Kosek
Granice wykorzystania AI Coraz częściej narzucającej społeczeństwu określony sposób postępowania, m.in. w kwestiach konsumenckich czy sympatiach politycznych. Wedle klasycznej definicji: ,,Sztuczna inteligencja potrafi naśladować ludzkie zdolności poznawcze, takie jak uczenie się, rozwiązywanie problemów, podejmowanie decyzji''. Bywa wykorzystywana w niewłaściwy sposób, przecząc zasadom współżycia społecznego. Czy jest się czego obawiać? AI stanowi zagrożenie w życiu obywateli przez tworzenie fake newsów, spreparowanych nagrań wprowadzających w błąd opinię publiczną. Raport Resamble (2025) pokazuje, że 68 procent sfabrykowanych materiałów trudno odróżnić od tych rzetelnych, prawdziwych. Tymczasem pojawia się pytanie, z czym przyjdzie się zmierzyć naszemu bohaterowi? ,,Stałem się jednym z nich- partyzantów sennego miasta, stróży nocy, ludzi, którzy szli spać, dopiero gdy niebo robiło się różowo-pomarańczowe i wreszcie wstawało słońce''. Co takiego go trapi, że jest przepełniony goryczą? Bruno przeszedł skomplikowaną operację mózgu, niestety nie zakończyła się całkowitym sukcesem medyków. Po zabiegu wystąpiły powikłania, utrudniające mu codzienną egzystencję. W związku z powyższym sytuacja wymusiła na mężczyźnie wprowadzenie nowych, optymalnych rozwiązań, które z założenia miały mu pomóc. Ale czy tak będzie? Nowa rzeczywistość staje się koszmarem dla bohaterów. ,,Czułem się jak przegryw. Bez kobiety, bez stałej pracy, bez perspektyw. No bo kto chciałby założyć rodzinę czy nawet firmę z gościem, który żyje jak zombie''. Bruno czuje się sfrustrowany, ma poczucie niezrozumienia i odrzucenia. Sytuacja zaczyna go przerastać, czemu daje wyraz w postaci suto zakrapianych imprez. Czyżby do czasu? Czy znajdzie się dla niego ratunek? I jak tytuł historii odnosi się do fabuły? W ,,Asystencie'' pojawia się wątek uczuciowy znacznie wzbogacający ogólne wrażenia i wiele wnoszący do całości. Powieść podzielona na dwie części o wielowątkowym charakterze, czytelnik nie powinien się tutaj pogubić. Autorce gratuluję debiutu i pomysłu na coś świeżego i oryginalnego, bo omawiana pozycja jest nowatorska i nietuzinkowa. Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Moc Media ------------------------------------------------------- Informacje o książce: Autor: Patrycja Kosek Tytuł: Asystent Gatunek: literatura piękna Wydawnictwo: Moc Media Suma stron: 294
LadyMakbet33 - awatar LadyMakbet33
ocenił na95 miesięcy temu
Odejścia Adrianna Filimonowicz
Odejścia
Adrianna Filimonowicz
Czy umiesz rozmawiać o śmierci, o zmarłych? A co byś powiedział/a, gdyby mogli wracać? W tej opowieści wszystko może się zdarzyć. Światy przenikają się dosłownie. Z pewną pomocą można zmarłych zawrócić. Możecie się domyślić, że ta ingerencja nie przyniesie szczęścia. Pełno tu specyficznych osobowości, nietuzinkowych zdolności lub zaburzeń. Niemały wpływ mają na to zmarli. W życiu Róży nic nie jest zwyczajne. Straciła rodziców, odsunęła się od nastoletniego brata, pozostawiła opiekę nad nim schorowanej babci. Została obarczona garbem, więc i przezwisko nie jest przyjemne, ucieka w pracę na statku, nie umie odczuwać straty. Ucieka przed uczuciami i bliskimi, których nie rozumie. Jak to w życiu bywa, spotkania z innymi czasami wywracają świat na głowę, czasami przybijają albo zmieniają. A jakie skutki wywoła spotkanie z "żywym" zmarłym...? Ta powieść zaskakuje. Niepozorna, a głęboka, dotykająca najtrudniejszych przeżyć. Emocjonalna, ale przesiąknięta niezwykłym spokojem. W realizm wplatająca jakąś nieokreśloną magię, nadprzyrodzone zjawiska i możliwości. Piękna i smutna. Prawdziwa i fantastyczna. Budzi myśli, od których zazwyczaj się opędzamy. Łapie za kołnierz, zatrzymuje, ale nie zawraca. Daje czas. Od pierwszych zdań przyciąga ciekawy, obrazowy język, lekki, ale nasycony treścią. Bohaterowie nie są wyidealizowani, dzięki temu prawdziwi. Każdy dźwiga swój bagaż, próbuje się utrzymać w całości, ale budzi nie tylko współczucie, czasem konsternację, niezrozumienie. Dziwne zachowania zauważamy jednak również u siebie i bywamy wobec siebie bardzo surowi. Tu wybrzmiewa cichutkie: nie tędy droga... "Odejścia" to nie tylko tęsknota za zmarłymi. To tęsknota za skrywanym sobą, odrzucaną bliskością, odpychanym życiem. To tęsknota za normalnością, spokojem ducha, równowagą. Tęsknota za powrotem tego, co było. Tylko czy w danym momencie życia nie jest już na to za późno? Kim się staliśmy, jacy jesteśmy, czego potrzebujemy? Czy nie żyjemy fantasmagoriami? Nie można żyć na ciągłym jałowym biegu... Melancholia, nostalgia, inne spojrzenie... Odważysz się wskoczyć na główkę?
w_poczytalni Monika - awatar w_poczytalni Monika
oceniła na75 miesięcy temu
Ogień z każdej strony Rafał Cichowski
Ogień z każdej strony
Rafał Cichowski
🔥🔥🔥 Recenzja 🔥🔥🔥 Rafał Cichowski „Ogień z każdej strony” @rafal.cichowski 🔥🔥🔥🔥🔥🔥🔥🔥🔥🔥 " -Posłuchaj, w naszym życiu wydarzyło się wiele rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Każdy z nas musiał podjąć trudne decyzje. Ale gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym to wszystko dokładnie tak samo, bo choć był, jaki był, dał mi dwóch wspaniałych synów. Tego nigdy nie bede żałować..." Literatura piękna bywa dla mnie ryzykowna. Albo trafia dokładnie tam, gdzie boli, albo odbijam się od niej bez większych emocji. Po „Ogień z każdej strony” sięgnęłam z ostrożnością, ale bardzo szybko poczułam, że to historia, która nie potrzebuje hałasu. Ona nie atakuje czytelnika ona się powoli rozżarza. Najpierw lekko grzeje, a dopiero potem zaczyna parzyć. Raj, do którego trafiamy, z rajem nie ma nic wspólnego poza nazwą. To biedna, surowa wieś, w której więcej rzeczy się przemilcza, niż wypowiada na głos. Najmocniejsze w tej części było dla mnie spojrzenie dziecka. Henryk widzi świat inaczej: las jest schronieniem i przestrzenią wolności, dom czymś stałym, choć pełnym napięć, a dorosłe dramaty przenikają do jego świadomości nie wprost, lecz przez obrazy i niedopowiedzenia. Dzięki temu przemoc i krzywda nie są dosłowne, ale obecne cały czas jak ciężkie powietrze, którego nie da się nie zauważyć. ✴️ W tej historii znajdziemy : ✔️ bezkompromisowy obraz życia na wsi i dorastania w biedzie ✔️ dzieciństwo pełne ciszy, strachu i emocji bez nazw ✔️ trudne relacje rodzinne i dom, który nie daje poczucia bezpieczeństwa ✔️ intensywną więź braterską, balansującą między fascynacją a zagrożeniem ✔️ ogień jako symbol zabawy, ucieczki, ale też nieodwracalnych konsekwencji ✔️ zderzenie dziecięcej wyobraźni z brutalnością świata dorosłych ✔️ traumę i poczucie winy, które nie znikają wraz z dorosłością ✔️ powrót po latach i próbę zmierzenia się z tym, co zostało wyparte ✔️ niepewność pamięci – co było prawdą, a co tylko próbą przetrwania ✔️ ciężki, duszny klimat przełamany momentami gorzkiego humoru Relacja Henryka z Jankiem jest jednym z najmocniejszych elementów książki. Janek to postać magnetyczna jednocześnie opiekun, inicjator i ktoś, kto od początku stoi bardzo blisko granicy. Leśne rytuały, zabawy i flirt z ogniem mają w sobie coś hipnotyzującego, ale też podszyte są niepokojem. Od pierwszych chwil czuć, że ta historia zmierza w stronę katastrofy, choć czytelnik do końca chce wierzyć, że może jednak uda się jej uniknąć. Druga część, osadzona w dorosłości Henryka, jest chłodniejsza i bardziej zdystansowana, ale równie mocna. To już nie opowieść o dzieciństwie, tylko o jego długim cieniu. O tym, że przeszłość potrafi czekać latami i wrócić dokładnie wtedy, gdy najmniej jesteśmy na to gotowi. Bardzo doceniam to, że autor nie proponuje prostych rozwiązań ani emocjonalnych skrótów. Tutaj nic nie zostaje wygładzone ani „naprawione” na potrzeby czytelnika. Styl autora jest gęsty, sugestywny i mocno obrazowy. Autor swobodnie operuje metaforą, ale nie popada w przesadę – wszystko jest tu na swoim miejscu. Język bywa momentami poetycki, ale cały czas zakorzeniony w twardej, wiejskiej rzeczywistości. Szczególnie dobrze wypada dziecięca perspektywa pełna wyobrażeń, magii i intuicyjnie wyczuwanego zagrożenia. Emocje w tej książce nie są wykrzyczane. One się kumulują, duszą, wracają falami. Dominuje lęk, wstyd, tęsknota i poczucie winy, ale pomiędzy nimi pojawiają się krótkie chwile czułości i gorzkiego humoru. Bohaterowie są niejednoznaczni, bardzo ludzcy, dalecy od schematów. Każdy z nich dźwiga swój własny ciężar. To nie jest książka „dla przyjemności”. To raczej historia, po której trzeba na moment się zatrzymać i posiedzieć w ciszy. „Ogień z każdej strony” zostawia w czytelniku ślad bolesny, ale potrzebny. Jak rozdrapana blizna, którą w końcu można zobaczyć w całości. I właśnie za tę niewygodę najbardziej ją doceniam.
moja_niele - awatar moja_niele
ocenił na92 miesiące temu
Ból. Kalejdoskopy Marika Krajniewska
Ból. Kalejdoskopy
Marika Krajniewska Joanna Brodzik
Przeczytałem z czystej ciekawości. Któż by nie znał pani Joanny Brodzik znanej z serialu ,,Kasia i Tomek" czy ,,Magda M"? Nie tylko napisała książkę kucharską, ale i powieść w duecie z Mariką Krajniewską. Ciekawa książka, która skłania do refleksji. Przypisanie współczesnym ludziom cech z bajek. Bardzo interesujące. Mamy wilka, zająca, a nawet królową śniegu. Akcja książki skupia się na kampanii prezydenckiej. Kobieta prezydent rywalizuje z Adamem Wilkiem, który szuka haków na kontrkandydatkę. Jak wiadomo od dawna, polityka to jest bagno i nieczysta gra, posłużę się cytatem: ,,Polityka to nic innego jak zbieranie na wszystkich haków, a potem używanie tych haków we właściwym czasie". Polak na Polaka zawsze znajdzie haka, parafrazując słowa z piosenki Big Cyc. Dodaje, że najbardziej spodobał mi się ten fragment: ,,Jest takie powiedzenie „człowiek człowiekowi wilkiem". Nie uznaję go. Lubię mawiać, że człowiek bez człowieka dziczeje. Moim pragnieniem dla was i dla siebie, nie oszukujmy się, wszystko bierze się pierwotnie z ,,ja", jest zagwarantowanie naszemu społeczeństwu dobrego współistnienia, wypracowanie relacji, niezależnie od tego, skąd przychodzimy do naszego stada. Oczywiście z poszanowaniem jasno określonych zasad!". Gdybyśmy wszyscy działali dla w imię wspólnego dobra, to świat rzeczywiście byłby przyjaznym miejscem do życia. Brzmi nieco idealistycznie, zbyt piękne, aby było prawdziwe, ale ja wierzę w lepszy świat i gdyby tak wszyscy się zebrali i działali w jednym celu, to sen mógłby się spełnić. Niestety nie wszyscy mają zasady, wielu żre się jak pies z kotem, dlatego w stadzie zawsze będą spięcia. Taka jest rzeczywistość. Podoba mi się. Oryginalna historia i niewykluczone, że sięgnę po następne części.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na620 dni temu
Pamiętam tylko ogień Anna Musiałowicz
Pamiętam tylko ogień
Anna Musiałowicz
Znacie historię Waszej rodziny? A może badacie drzewo genealogiczne? A może utrzymujecie kontakt tylko z najbliższą rodziną? Dzięki uprzejmości wydawnictwa @pulpbooksmedia znalazłam się w gronie 7 szczęśliwców, którzy mogli wziąć udział w BT z książką ,,Pamiętam tylko ogień’’. Nie znalazłam wcześniej żadnej książki Autorki, dlatego nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Sam tytuł kojarzył mi się z jakimś dramatem. Trudno jednoznacznie stwierdzić, o czym jest ta książka. Poznajemy ciotkę Konstancję i jej siostrzenicę zwaną przez nią pieszczotliwie Malutką. Pewnego dnia ciotka zauważa, że zniknęła ze wszystkich rodzinnych fotografii, które pieczołowicie przechowuje. Co jest przyczyną? Malutka spróbuje pomóc jej rozwiązać tę zagadkę. W trakcie odwiedzin u cioci zaczyna dostrzegać, jak niewiele wie o swojej rodzinie dalszej i bliższej. Nie kojarzy kuzynów, ich żon, ani dzieci. A ciocia? O cioci też każdy powoli zapomina… Ta historia, choć objętościowo niewielka, jest wielowymiarowa. O czym? O rodzinie, pamięci, przemijaniu, ale i nieuchronności ludzkiego losu, który z boku obserwuje tajemniczy troll. On wie to, czego kolejne pokolenia ludzi zdają się nie dostrzegać. To ogromna umiejętność uchwycić to, co najważniejsze w tak krótkiej formie, niczym chwili, mgnieniu oka. Ale czy nie tym jest właśnie nasze życie? Nie krótką chwilą? Potem, jeśli mamy szczęście, będziemy tylko fotografią w czyimś zakurzonym albumie. Jest to także historia o wyparciu tego, co dla nas niemiłe, niekomfortowe, co budzi w nas poczucie straty lub winy. To może być śmierć bliskiej osoby, która uzmysławia nam, że mogliśmy zrobić coś częściej, więcej, mocniej. ,,Pamiętam tylko ogień’’ to magiczne doświadczenie, które trafiło w mój gust. Książka, w której niemal czuję zapach starego albumu i staroświeckiego mieszkania cioci. Absolutnie kocham taki klimat. Można by zarzucić fabule, że jest mało dynamiczna, nie ma spektakularnych zwrotów akcji, a tajemnicy ciotki możemy się domyślać niemal od początku, ale… uważam, że to właśnie siła tej historii. Literatura wyższych lotów, piękna. Z pewnością zawita na moim regale osobisty egzemplarz.
jpryczek - awatar jpryczek
ocenił na914 dni temu
Woda i Ziemia John Boyne
Woda i Ziemia
John Boyne
„Woda i Ziemia” Johna Boyne’a to niezwykle poruszający duet mini-powieści, w których autor ponownie udowadnia, że potrafi z chirurgiczną precyzją rozcinać ludzkie emocje i pokazywać to, co najtrudniejsze do nazwania. To książka mroczna, intymna i bardzo ludzka — taka, która wciąga już od pierwszego zdania i zostawia po sobie ciężar refleksji. Pierwsza historia skupia się na Vanessie Carvin, kobiecie próbującej odciąć się od własnej przeszłości. Ucieka na niewielką wyspę, jakby chciała schować się na końcu świata przed tym, co ją dręczy. A dręczą ją przede wszystkim pytania o winę — czy mogła wcześniej zauważyć, kim naprawdę był jej mąż? Czy patrzyła w drugą stronę? Czy jest współwinna jego zbrodni? Boyne tworzy tutaj bohaterkę niejednoznaczną, pełną sprzecznych emocji: wstydu, strachu, poczucia klęski i desperackiej potrzeby oczyszczenia. Jej portret psychologiczny jest jednym z najmocniejszych elementów całej książki. Druga mini-powieść opowiada o Evanie Keoghu, mężczyźnie stojącym na progu procesu o napaść seksualną. To narracja trudna, duszna, wywołująca w czytelniku konsternację i niepokój. Evan analizuje krok po kroku wydarzenia tamtej nocy, próbując zrozumieć, czy to, co zrobił — lub czego nie powstrzymał — zniszczy nie tylko jego życie zawodowe, ale i moralne. Boyne znów igra z moralną szarością: nie podaje prostych odpowiedzi, nie wskazuje winnego palcem, zostawia czytelnikowi puzzle, które trzeba ułożyć samodzielnie. Obie historie łączy to, co stanowi znak rozpoznawczy autora: emocjonalna głębia, psychologiczna wiarygodność i odwaga w podejmowaniu trudnych tematów. Podczas lektury można odczuwać cały wachlarz emocji — od gniewu i frustracji, przez współczucie i bezsilność, aż po zaskoczenie i smutek. To książka, która zmusza do zadawania niewygodnych pytań: jak definiujemy winę? Czy można nieświadomie stać się częścią cudzego zła? Co decyduje o tym, że stajemy się ofiarą albo sprawcą? Gatunek „Wody i Ziemi” oscyluje między dramatem psychologicznym a literaturą obyczajową o silnym moralnym rdzeniu. To tytuł przeznaczony dla czytelników, którzy lubią, gdy literatura ich porusza, męczy, pobudza do myślenia i nie pozwala przejść obojętnie. Idealny dla osób ceniących introspekcję, złożonych bohaterów i historie, które nie dają prostych zakończeń. „Woda i Ziemia” to książka, o której trudno zapomnieć. Boyne ponownie udowadnia, że w opowieściach o ludzkich pęknięciach jest mistrzem. To poruszająca, wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca lektura, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na104 miesiące temu
Dziewczynka skacząca na skakance Renata Diaków
Dziewczynka skacząca na skakance
Renata Diaków
„Walka o życie zaczyna się tam, gdzie kończy się nadzieja.”. Są książki, które bawią, inne mrożą krew w żyłach, niektóre dają wytchnienie, a jeszcze inne rozpalają zmysły. Jednak istnieją również takie, które zmuszają nas do zatrzymania się, przemyślenia i uporządkowania własnych myśli. Książki które poruszają trudne tematy, które w dzisiejszym świecie wciąż pozostają tabu i są bagatelizowane. I ta historia zdecydowanie należy do tych, przy których człowiek się zatrzymuje i zaczyna myśleć. Akcja powieści rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym, do którego trafia główna bohaterka, Beata. Beata miała z pozoru spokojne poukładane życie, mąż, dzieci, praca… Jednak to tylko fasada, to, co ludzie chcą widzieć. Beata przez ponad dwadzieścia lat tkwiła w toksycznym małżeństwie, w którym mąż, zamiast być jej podporą, stał się jej katem. Przemoc fizyczna i psychiczna, problemy z alkoholem oraz zdrady to codzienność, z którą musiała się zmagać. Beata, ślepo zakochana, wierzyła, że mąż może się zmienić, że wszystko da się naprawić. Ale czy na pewno? Jednak, ile może znieść jeden człowiek? Każdy człowiek ma swoje granice wytrzymałości, a w przypadku Beaty ta granica została przekroczona. Po nieudanej próbie samobójczej trafia na oddział zamknięty, gdzie zaczyna walczyć o swoje życie. Wydaje mi się, że każdy z nas ma w swoim bliższym lub dalszym otoczeniu taką „Beatę”, ale ilu z nas udaje, że nie widzi problemu? Ilu z nas reaguje? Już na samym początku lektury poczułam gęsią skórkę, gdyż autorka zaczyna od statystyk. Choć zdajemy sobie sprawę z powszechności przemocy, problemów alkoholowych czy depresji, to dopiero konkretne liczby uświadamiają nam, jak ogromne jest to zjawisko. Mimo lekkiego stylu autorki, sama historia, licząca 180 stron, jest niezwykle ciężka. Przedstawia upadek człowieka, który przegrał walkę z samym sobą, ale także walkę o to, by się podnieść – dla siebie, dla dzieci, dla tych, którzy nas wspierają i pomagają dźwigać ten ciężar. Szczerze mówiąc, podczas czytania wielokrotnie musiałam robić przerwy, by odetchnąć, przemyśleć i poukładać własne myśli. Zanim usiadłam do napisania recenzji, musiałam zebrać myśli i ubrać je w odpowiednie słowa, co okazało się niełatwym zadaniem. Czy polecam tę książkę? Polecam, a historia Beaty na długo pozostanie w mojej pamięci.
ZaczytanaMama EmiliaSafader - awatar ZaczytanaMama EmiliaSafader
ocenił na95 miesięcy temu
Brzydcy ludzie Żaneta Pawlik
Brzydcy ludzie
Żaneta Pawlik
„Brzydcy ludzie” to powieść, która dla wielu z nas może mieć coś z fantastyki. Bo powieści o dzieciństwie możemy sobie jakoś przybliżyć poprzez pamięć własnego dzieciństwa, lecz czytanie powieści, w których bohaterem jest osoba dużo, dużo starsza od nas, są jak wędrówka po nieznanym lądzie, a spoglądanie na świat z perspektywy emocji i funkcjonowania takiego bohatera, może okazać się wyzwaniem na miarę odnalezienia się w świecie stworzonym przez genialne pomysły twórców fantastyki. Za każdym razem – a w ostatnim czasie, z uwagi na bardzo podeszły wiek bliskiej mi osoby, czytam wiele o starości – zdumiewa mnie fakt, jak bardzo świat, który znamy, przyjęliśmy uważać za swój i w którym funkcjonujemy mając lat 20, 40 czy 60 zmienia się, deformuje, oddala w miarę, jak liczba naszych lat niebezpiecznie zbliża się do tych „życzonych” i wyśpiewywanych 100. I tak naprawdę o tym jest ta książka. Jak trudno jest zrozumieć starość, jak trudno ją oswoić i jak bardzo rozbiega się świat ludzi starych i tych o pokolenie czy dwa młodszych. Nawet, jeśli są to osoby sobie bliskie i mające najlepsze intencje. Żaneta Pawlik z dużą empatią i znajomością tematu otwiera przed czytelnikiem świat starości z dwóch perspektyw: tej widzianej i odczuwanej przez coraz mniej sprawnego seniora, z coraz większymi ograniczeniami, ale ciągle takim samym prawem do traktowania go jak człowieka, mającego prawo do własnego zdania, do decydowania o sobie, do intymności i chociażby namiastki niezależności. Z drugiej strony dostajemy starość widzianą od strony dzieci, które muszą, czują się w obowiązku lub chcą otoczyć opieką coraz bardziej bezradnego, w wielu sprawach, rodzica. I to byłoby na tyle. Bo pozostałe wątki uważam za niezbyt udane, nieciekawie poprowadzone lub potraktowane po macoszemu. I pod względem literackim mogłoby być lepiej. Jednak ze względu na spotkanie ze światem starości, za refleksje i odkrycie oczywistości - podwyższam moją ocenę. 7/10 w kategorii: literatura
beata - awatar beata
oceniła na72 miesiące temu
Skoczek Marcin Mielcarek
Skoczek
Marcin Mielcarek
Hubert wkracza w dorosłe życie. Opuścił właśnie dom dzieją, wynajął pokój i rozpoczyna studia. Te ostatnie nie za bardzo przypadają mu do gustu, więc postanawia z nich zrezygnować. W poszukiwaniu pracy trafia wciąż do nowych miejsc i poznaje ludzi. Czy znajdzie sposób na siebie, swój cel w życiu? Przekonajcie się sami... Ta książka... zostanie we mnie na pewno na długo. Bardzo sprawnie o przyjemnie napisana, podejmuje jakże zawsze aktualny temat - wkraczania w dorosłość, odnajdywania swojej ścieżki. Tym razem towarzyszymy w tych poszukiwaniach Hubertowi, oglądamy świat z jego perspektywy. A to, co widzi ten młody człowiek, nie napawa optymizmem. Szara codzienność, rzeczywistość, w której każdy dba tylko o czubek własnego nosa, oszukuje na każdym kroku, a alkohol leje się szerokim strumieniem. A w środku tego Hubert... Niby ma wszystko gdzieś, byle mu było dobrze, niby idzie przez życie beznamiętnie, obserwując świat z boku, nie przywiązując się do nikogo i niczego... Niby... A może to tylko pozory? Może gra przed samym sobą, a w głębi duszy to potwornie samotny młody człowiek, który nie chce być jak inni. Gorąco Wam polecam przekonać się samemu, jak to jest tak właściwie z tym Hubertem. Gwarantuję Wam, że ta niepozorna szara okładka skrywa w sobie opowieść pełną emocji, która Was poruszy i skłoni do refleksji. Autor wykreował bohatera, który może irytować, powodować pewien dyskomfort, ale na pewno nie pozostawia obojętnym. Przedstawia świat raczej w szarej palecie barw, bez słodzenia i lukru, świat, w którym są bluzgi, alkohol, brudy... Nieco sarkastycznie, ironicznie, słodko-gorzko, ale bardzo prawdziwie... Mimo, że boli, warto przeczytać...
Librariada - awatar Librariada
oceniła na811 miesięcy temu
Martwe mleko Marcin Grzelak
Martwe mleko
Marcin Grzelak
Kto jest tu ze mną dłużej, już wie, że to jak jest napisane, jest dla mnie o wiele ważniejsze niż to, co jest napisane. Nie w każdym przypadku, bo nie od każdej książki oczekuję językowych fikołków. Ale po „Martwe Mleko” Grzelaka sięgnęłam właśnie ze względu na zachwyty nad językiem tej powieści. Jak się okazało – w ogóle nie przesadzone. Bo język w tej powieści jest nie tylko narzędziem opisu, ale wprost samym doświadczeniem świata przedstawionego. Jest niczym substancja – lepka, organiczna – w której bohaterowie i czytelnik są zanużani. Zdania żyją, pulsują, rozlewają się, a semantyka ma równie duże znaczenie co rytm. Co ważne: tu nie ma ładnych zdań dla samej idei ładnych zdań, nie jest to poetyckość jedynie ładnych porównań, a każde słowo jest potrzebne. Język jest piękny, bo ryzykuje: nie wygładza, ale zagęszcza doświadczenia. „Martwe mleko” to doskonały przykład literatury, w której fabuła ustępuje miejsca językowi. Ale świat przedstawiony i bohaterowie nie są, oczywiście!, bez znaczenia. Fabuła nie koncentruje się tu jednak na dramatycznych zwrotach akcji. To psychologiczne napięcie wynikające z nieuchronności konsekwencji, samotności, rodzinnych i historycznych traum, uwikłania w społeczne struktury są tutaj osią główną. Ja więcej nic nie powiem na temat tej książki. O książkach tak zachwycających mówi mi się trudno. Ale czytajcie. „Martwe mleko” to bowiem literatura przez duże L, warta każdej minuty. I gwarantuję Wam, że będziecie do niej wracać.
Sylwia Słupianek - awatar Sylwia Słupianek
ocenił na102 miesiące temu
Droga do Inverness Katarzyna Szewioła-Nagel
Droga do Inverness
Katarzyna Szewioła-Nagel
„Droga do Inverness” Katarzyny Szewioły-Nagel to dla mnie coś więcej niż książka… Ida nie miała łatwego życia, trudne dzieciństwo, toksyczna relacja z matką, małżeństwo, które miało być ucieczką, a okazało się kolejnym rozczarowaniem. Ale w pewnym momencie przychodzi refleksja: nawet jeśli boli… trzeba się podnieść. Zaczyna od planu. Dosłownie. Flamastry, kartka i lista zmian. Najpierw małe kroki, a potem decyzja: czas na rewolucję. I tak trafia do Inverness – miejsca, które zmienia wszystko. Tam czeka na nią nie tylko nowy początek, ale też ludzie, którzy stają się rodziną, i historia, która zostaje w sercu na długo. Ale ta książka jest dla mnie wyjątkowa z jeszcze jednego powodu… Szkocja to kraj, który odwiedzałam kilka razy w roku – tam mieszkał mój tata. To właśnie do Inverness pojechaliśmy na naszą ostatnią wspólną wycieczkę przed jego śmiercią. Dlatego czytając, wracałam do wspomnień. Do miejsc. Do emocji. Szkocja w tej książce jest dokładnie taka, jak ją pamiętam – piękna, klimatyczna, pełna życzliwych ludzi i tradycji. Autorka naprawdę oddała jej ducha. To spokojna, refleksyjna historia – nie dla każdego. Ale jeśli lubisz książki, które się czuje… to zdecydowanie warto. Przeczytaj... Być może i Ty pokochasz Szkocję, tak jak ja... IG: Życie Pomiędzy Wersami #drogadoinverness #szkocja inverness #katarzynaszewiołanagel
Życie Pomiędzy-Wersami - awatar Życie Pomiędzy-Wersami
ocenił na924 dni temu
Gracz Iwona Maliszewska
Gracz
Iwona Maliszewska
📖 „Gracz” – książka, która zostaje w głowie na długo... Nie wiem, czy Wam się też tak zdarza, że traficie na książkę, która niby zaczyna się jak wiele innych, ale z każdą kolejną stroną wciąga coraz bardziej – aż w końcu łapie za gardło i nie puszcza do ostatniego zdania. Dla mnie właśnie taka była książka „Gracz” Iwony Maliszewskiej. To nie jest lekka, relaksująca opowieść do poduszki. To historia, która momentami boli, męczy emocjonalnie, ale robi to w sposób, który... uzależnia. Główny bohater tytułowy Gracz to postać, którą trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony odpychający, cyniczny, bez skrupułów. Z drugiej... wciąż miałam gdzieś z tyłu głowy pytanie: co tak naprawdę sprawiło, że stał się takim człowiekiem? Czy to on stworzył system, w którym funkcjonuje, czy może to system stworzył jego? Podobało mi się to, że autorka nie podaje wszystkiego na tacy. Nie moralizuje. Nie mówi „to dobre, to złe”. Pozwala czytelnikowi samemu podjąć decyzję i właśnie to sprawiło, że długo po przeczytaniu książki miałam mętlik w głowie. Bo ile jest w nas takiego Gracza? Czy my czasem nie gramy w pracy, w relacjach, w codzienności? Język książki konkretny, mocny, ale momentami też bardzo poetycki. Maliszewska świetnie buduje napięcie, psychologiczne zniuansowanie bohaterów jest na naprawdę wysokim poziomie. A zakończenie? Nie zdradzę powiem tylko, że mnie zaskoczyło i zmusiło do jeszcze większej refleksji. To książka, o której chce się rozmawiać. Więc może Wy też już czytaliście „Gracza”? Jakie macie odczucia? Czy też mieliście momenty, że kibicowaliście bohaterowi… mimo wszystko? 📚 #Gracz #IwonaMaliszewska #KsiążkaZPrzesłaniem #RefleksyjnaLektura #CzytamBoLubię #ThrillerPsychologiczny #MocnaHistoria #DoPrzemyślenia #KsiążkowaDyskusja #CoCzytasz
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na109 miesięcy temu
Dziczek Jakub Zając
Dziczek
Jakub Zając
Gdy sięgałam po tę książkę, zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Opis na okładce mógł zwiastować zarówno coś intrygującego, jak i nudnego i banalnego. Już od początku zaciekawiła mnie forma, jak również klimat wspomnień. Co do treści nie byłam pewna, bo to nie ten typ książki, który czytam zazwyczaj i wydarzenia tu opisane nie do końca mnie interesowały. Jednak melodia treści i piękny, plastyczny język opisów szybko zaangażowały mnie emocjonalnie. Miała na to wpływ także chęć odkrycia przeszłych losów Dawida oraz przeczucie skrywanej przez niego tajemnicy. I cóż mogę powiedzieć? Zakończenie mnie zaskoczyło. W pierwszej chwili może nawet rozczarowało. Nie tego się spodziewałam. Jednak takie, a nie inne zakończenie, tylko przydaje głębi i dodatkowych znaczeń całości. Bo gdy się przemyśli wszystko jeszcze raz i wróci do niektórych fragmentów, pewne rzeczy zdają się nabierać zupełnie innych znaczeń. Z pewnością nie jest to książka dla każdego. Jest inna, duszna i gęsta. Dużo tu poczucia pustki, tęsknoty, inności i wyalienowania. Jednak zawarte tu treści mogą wydać się dziwnie znajome osobom, które podobnie jak bohater, znają od podszewki doświadczenia związane z depresją, nieprzystawaniem do świata i potocznie rozumianej "normalności. We mnie ta książka pozostanie na długo. A wiele fragmentów będę czytać wciąż i wciąż, smakując ich piękno. Zakończenie, w moim odczuciu, daje nadzieję na możliwość pozytywnej integracji oraz powrót do świata realnego.
athaiya - awatar athaiya
oceniła na82 miesiące temu

Cytaty z książki Najzabawniejszy kawał świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Najzabawniejszy kawał świata