Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego

Okładka książki Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego autora Caroline Elkins, 9788324090648
Okładka książki Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego
Caroline Elkins Wydawnictwo: Znak Horyzont historia
896 str. 14 godz. 56 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Legacy of Violence: A History of the British Empire
Data wydania:
2025-03-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-03-26
Liczba stron:
896
Czas czytania
14 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324090648
Tłumacz:
Marek Fedyszak
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego



książek na półce przeczytane 2747 napisanych opinii 962

Oceny książki Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego

Średnia ocen
6,9 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego

avatar
4
3

Na półkach:

Dobra książka. Jako całość dobre wprowadznie dla osób chcących poznać historię izraela.

Dobra książka. Jako całość dobre wprowadznie dla osób chcących poznać historię izraela.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
675
661

Na półkach: , , ,

Czarna księga kolonializmu


Rozliczenie z przeszłością uwiera, szczególnie gdy naród przestaje być zwycięzcą w wyniku implozji zbudowanego imperium. Profesor historii Caroline Elkins specjalizując się w historii afrykańskiej, angażuje się w sądowe procesy o rehabilitację (*). Bazując na dokumentach w najnowszej książce „Dziedzictwo przemocy. Historia Imperium Brytyjskiego” metodycznie relacjonuje polityczne, biurokratyczne i wojskowe uzależnienie kolonii brytyjskich od Albionu. Brak zahamowań autorki w posiłkowaniu się detalami zmusza szybko czytelnika do decyzji – czy chce w to się zanurzać? Wysiłek podjęcia wyzwania jest duży. Zysk po lekturze to zdobycie argumentów do przekonania, że kolonie brytyjskie nie były sielanką. Bliżej im było, z punktu widzenia krajowców, do regionów doświadczających zorganizowanej przemocy.

Ramy czasowo-przestrzenne są dość nieoczywiste, jeśli przyjąć rozmiary brytyjskiego panowania. Elkins skupiła się na dostępnych od niedawna źródłach, które w dużym stopniu sama przeanalizowała. W książce wiek XVIII stanowi wstęp dla kolejnego stulecia, który samo stało się tłem dla kluczowego XX wieku (pełnowymiarowa narracja obejmuje stulecie – od powstania sipajów po wycofanie się z Kenii). W swoich badaniach najwięcej miejsca poświęciła na Indie, Malaje, Palestynę, RPA, Kenię i Irlandię. Pozostałe dominia w zasadzie nie kształtują wymowy publikacji. Fakty te jednoznacznie pokazują, że nie jest to typowa monografia obejmująca pełen sens tytułu. Jest raczej rewizją dominujących (w społeczeństwach i dotychczasowych publikacjach) przekonań o ‘ co najmniej znośnym’ kolonializmie brytyjskim na wybranych przykładach. Może cytat, który daje próbkę emocjonalnego zaangażowania Elkins w odkrywanie prawdy, a przy okazji sygnalizuje pewną zagadkę znaczeniową:

„Przemoc nie była tylko akuszerką imperium brytyjskiego, występowała powszechnie w strukturach i systemach brytyjskich rządów. Nie stanowiła jedynie okazjonalnego środka do celu liberalnego imperializmu; była środkiem i celem tak długo, jak długo imperium brytyjskie utrzymywało się przy życiu. Bez przemocy Wielka Brytania nie zachowałaby suwerennych roszczeń do swoich kolonii.”

Jeżeli do tematyki czy doboru argumentów zbudowanych na archiwaliach można mieć stosunek skrajny, szczególnie gdy jest on poparty własną wiedzą specjalistyczną, to chyba kilka obserwacji innej natury można sformułować dość jednoznacznie. Eksploatowane pojęcie ‘liberalny imperializm’ nie zostało czytelnie zdefiniowane. Cała narracja publikacji nie domyka się satysfakcjonującym wstępem i podsumowaniem. Elkins albo nie chciała albo nie potrafiła klarownie syntetyzować zjawisk, które w licznych przykładach przywołała. Są porażające detale życia obozów koncentracyjnych, celowego głodzenia, zbrodni i sadystycznych jednostek. Jednak bez wcześniej nabytej przez czytelnika szerszej kontekstowej wiedzy, moc argumentów historyczki słabnie. Sama deklaruje, że jej praca pomija chociażby różne aspekty społeczno-gospodarcze.

Praca jest obszerna. Przypisy i kwerenda imponujące. Książka stanowi zapewne dobry materiał do debat eksperckich. Jeśli jakiś minister ds. kolonii stworzył poufną brzemienną w skutki notatkę do gubernatora w Nairobi, to fakt. Trudno dyskutować. Mój stosunek do takich treści pozostawiam w neutralnym zawieszeniu. Choć zamiast relacjonowania, szczególnie o niezbyt znanych okolicznościach, wolałbym pomocy syntetycznej w uformowaniu krytycznej wizji Wielkiej Brytanii z okresu globalnej dominacji. Krótko więc opiszę elementy, które jednak wypada zapisać na plus, tak dla równowagi.

Nie poznamy z publikacji mechanizmów formalnych, które ‘oliwiły tryby kolonialne’. Jednak da się dzięki Elkins pobudzić wyobraźnię przykładami dekonstruującymi imperialne mechanizmy tuszowania przemocy, budowania publicznego obrazu wyższości mieszkańców Wysp. Specyficzny dystans i obiektywna przewaga zbudowana na rewolucji przemysłowej, w dobie pełnego kolonializmu rozwinęła się do rasistowskiej wyższości, którą pudrowano nieuchronnością implementowanego kierunku kulturowych i społecznych przemian. Niebagatelną rolę w konserwowaniu tej wizji paternalistycznej przypisała autorka pisarzom i prasie. Piewcy kolonializmu epoki wiktoriańskiej, którzy akcentowali ‘odpowiedzialność za powierzone terytoria’, oskarżeni zostają o współodpowiedzialnością z politykami i wojskowymi za okrucieństwa.

Same opisy technik kolonialnych, stanowiące podsumowania kolejnych rozdziałów dotyczących wybranych regionów, wywołują kontrolowane przez autorkę oburzenie u czytelnika. Antagonizowanie Żydów i Arabów tuż przed zakończeniem mandatu w Palestynie czy legitymizowanie post factum prawa kolonialnego by uzasadnić niegodziwości, tworzą z książki ważny głos demitologizujący. Pośród natłoku nazwisk polityków-służbistów, zdegenerowanych oficerów, kłamców bez zażenowania i karierowiczów, czułem się jak przechodzień odnajdujący ciemne strony znanych wcześniej konstrukcji psychologiczny. Niewielu, według historyczki, znalazło się decydentów brytyjskich, którzy sprzeciwiali się przemocy; szczególnie wtedy gdy taka postawa była do pewnego stopnia odwagą. Z całej przydługiej lektury zapamiętam przede wszystkim straszną masakrę z pendżabskim Armistarze w 1919 i ‘irlandzki poligon’. Okazuje się, że solidną wprawką dla pełnowymiarowych siłowych rozwiązań w koloniach była, dla brytyjskich formacji militarnych, walka z IRA.

„Dziedzictwo przemocy” zasługuje na uwagę polskiego czytelnika, bo ponownie pokazuje jak pycha kroczy przed upadkiem. Ponadto przepracowuje obserwację, że przemoc może kwitnąć zawoalowana i w demokratycznym ustroju. W tym wypadku stanowi element dwójmyślenia polityków i społeczeństwa, którzy własną geograficzną odrębność ekstrapolowali do konstrukcji wyłączonej z możliwości formułowania nieprzychylnych im moralnie ocen własnych postaw. Dumę z wielowiekowych przepisów prawa uzupełniano o zaprzeczanie niegodziwościom kolonialnym. Książka Elkins jest dość hermetyczna pod względem konstrukcji. W zupełności wystarczyłoby mi opracowanie wniosków w publikacji 4x mniejszej. W takiej wersji to zapewne potrzebne Brytyjczykom swoiste lustro rewizyjne dla Kiplingowskich uproszczeń.

DOSTATECZNE z małym plusem – 6.5/10

=======

* Przez lata badała archiwa o brytyjskiej bytności w Kenii. Brała udział w procesie przed sądem londyńskim wspierając ofiary przemocy kolonialnej w kenijskich obozach.

Czarna księga kolonializmu


Rozliczenie z przeszłością uwiera, szczególnie gdy naród przestaje być zwycięzcą w wyniku implozji zbudowanego imperium. Profesor historii Caroline Elkins specjalizując się w historii afrykańskiej, angażuje się w sądowe procesy o rehabilitację (*). Bazując na dokumentach w najnowszej książce „Dziedzictwo przemocy. Historia Imperium Brytyjskiego”...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
49
49

Na półkach:

Patrząc na Wielką Brytanię po Brexicie można dojść do wniosku, że oto resztki wielkości przechodzą do historii. Okres dekolonizacji pozbawił imperium zdecydowanej większości terytoriów, kolejne państwa będące niegdyś całkiem zależne od Londynu (jest takie miasto) teraz co najwyżej pro forma zachowają pewne pojedyncze zachowania lub znaki. Gospodarka brytyjska jeszcze nie tak dawno mocna teraz ledwo zipie. Spory odsetek mieszkańców wysp zastanawia się nad sensem utrzymywania monarchii, nie tylko w jej obecnym kształcie, ale instytucji w ogóle. Niegdyś imperium, nad którym nie zachodziło słońce, dzisiaj cień (mówiąc grzecznie) lub popłuczyny (mówiąc mniej grzecznie). Ale nie można powiedzieć, że imperium brytyjskie nie odcisnęło swojego śladu w historii. Oczywiście, możemy dywagować i szukać różnych elementów czy aspektów, na jakie Anglia, a potem Wielka Brytania wpłynęły. Możemy też skupić się na procesie budowy lub upadku imperium. Caroline Elkins postawiła na jeden motyw i ten postanowiła opisać – przemoc. Imperium brytyjskie nie zostało zbudowane drogą pokojową, kolejne tereny nie były przyłączane na mocy wynegocjowanych traktatów z poszanowaniem lokalnych tradycji i kultur. To była brutalna walka, która dla wielu skończyła się tragicznie. To nie jest laurka, to jest podróż przez ciemną stronę. Apologeci i piewcy wszystkiego co brytyjskie (z charakterystycznym akcentem i filiżanką herbaty o 17 na czele) dostaną gorzką pigułkę. Bardzo gorzką.

Patrząc na Wielką Brytanię po Brexicie można dojść do wniosku, że oto resztki wielkości przechodzą do historii. Okres dekolonizacji pozbawił imperium zdecydowanej większości terytoriów, kolejne państwa będące niegdyś całkiem zależne od Londynu (jest takie miasto) teraz co najwyżej pro forma zachowają pewne pojedyncze zachowania lub znaki. Gospodarka brytyjska jeszcze nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

371 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego na półkach głównych
  • 329
  • 33
  • 9
52 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego na półkach dodatkowych
  • 26
  • 13
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miecz i bułat. Czternaście wieków wojny między islamem a Zachodem Raymond Ibrahim
Miecz i bułat. Czternaście wieków wojny między islamem a Zachodem
Raymond Ibrahim
Być może ta książka idealizuje zbytnio chrześcijaństwo i przedstawia dzieje islamu w zbyt czarnych barwach ale raczej w to wątpię. Jest faktem że to nie chrześcijanie jako pierwsi podbili Arabię ale muzułmanie jako pierwsi dokonali podboju świata chrześcijańskiego (I to zdecydowanie jego większej części: Całego chrześcijańskiego wschodu z wyjątkiem części Wschodniego Rzymu, Syrii Egiptu i całej Afryki Północnej oraz przejściowo niemal całej obecnej Hiszpanii i Portugalii ) Bo w dyskursie poprawnych politycznie jaki obecnie panuje na Zachodzie to wyłącznie chrześcijanie są obwiniani za wyrządzenie wszelkich historycznych krzywd muzułmanom a nigdy odwrotnie. Poprawni politycznie idealizują też stosunek muzułmanów do podbitych chrześcijan. Owszem chrześcijanie na podbitych obszarach często byli przez muzułmanów tolerowani ale zawsze jako ludność drugiej kategorii której los zależał od łaski aktualnego muzułmańskiego władcy który w każdej chwili mógł zacząć religijne prześladowania zależnie od kaprysu co zdarzało się dość często. Poprawni politycznie ignorują na przykład fakt że po względnej tolerancji religijnej Umajjadów w Hiszpanii, nastała epoka znacznie bardziej fanatycznych Almorawidów i Almohadów a te dynastie stosowały szerokie prześladowania religijne wobec i chrześcijan i Żydów Bo sam widziałem program telewizyjny gdzie wychwalano rzekomą nienaganną tolerancję religijną jaką mieli się charakteryzować muzułmanie w Hiszpanii wobec chrześcijan bez uwzględnienia tego jaki charakter miała ta tolerancja i że miała ona wybitnie zmienny charakter.
Aztek_Anonim - awatar Aztek_Anonim
ocenił na826 dni temu
Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie Michał Wójcik
Miasto szpiegów. Gra wywiadów w okupowanej Warszawie
Michał Wójcik
„Miasto szpiegów” Michała Wójcika to niezwykła książka historyczna, która czyta się jak rasowy thriller. Autor ma wyjątkowy dar opowiadania – prowadzi czytelnika przez skomplikowaną sieć wydarzeń, ludzi i intryg, a jednocześnie nie gubi najważniejszego: prawdy o tamtym czasie. Już na początku książki pojawia się spis wszystkich postaci – i to ogromny plus. Bohaterów jest naprawdę wielu, a dzięki temu zestawieniu łatwiej się odnaleźć w gąszczu nazwisk i funkcji. To ukłon w stronę czytelnika, który może w każdej chwili wrócić do tej listy i szybko przypomnieć sobie, kim była dana osoba. Największą wartością „Miasta szpiegów” jest jednak odbrązawianie. Wójcik nie pisze ku pokrzepieniu serc ani nie buduje jednoznacznych pomników. Pokazuje polskie podziemie i polskie społeczeństwo podczas II wojny światowej w całym ich skomplikowaniu – z bohaterstwem, ale i z cieniem zdrady, z odwagą, ale i z ludzkimi słabościami. To obraz daleki od czarno-białych narracji. Autor przypomina, że w czasach wojny niezwykle trudno jest oceniać ludzi, bo każdy wybór mógł mieć dramatyczne konsekwencje. Warto też zwrócić uwagę na stronę edytorską książki. Publikacja jest pełna zdjęć, rycin, planów czy dokumentów – dodatków, które sprawiają, że opisywana historia ożywa. Dzięki nim postacie stają się bardziej realne, a opowieść nabiera wymiaru namacalnej prawdy. To właśnie takie elementy sprawiają, że książka nie tylko opowiada historię, ale wręcz przenosi czytelnika w tamte czasy. „Miasto szpiegów” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się II wojną światową i historią Warszawy, ale także dla tych, którzy po prostu lubią dobrze napisaną, trzymającą w napięciu opowieść. Michał Wójcik udowadnia, że historia może być fascynująca, wielowymiarowa i bliska człowiekowi.
Ola K - awatar Ola K
ocenił na87 miesięcy temu
Era Wilka. Wikingowie, Anglosasi i imperium Morza Północnego Tore Skeie
Era Wilka. Wikingowie, Anglosasi i imperium Morza Północnego
Tore Skeie
Norweski historyk opisuje Wikingów bez całej tej romantycznej otoczki, jaką ich czasem otaczamy. Era wilka opisuje właściwie schyłek epoki Wikingów, wiek X i XI, kiedy Wikingowie po wielokroć najeżdżali Anglię, usiłując ją sobie podporządkować, co na chwilę im się nawet udało. Przepychanki toczyły się również na terenie Skandynawii. Bezwzględne walki o władzę, często nawet z własnymi krewnymi, ciągle zmieniające się sojusze… To był też czas, kiedy na scenę w Północnej Europie wkraczało chrześcijaństwo - wikińscy władcy chrzcili się na potęgę, zmuszali też do przejścia na chrześcijaństwo swoich ludzi, choć nie wynikało to wcale z prawdziwej wiary i pobożności, tylko raczej z politycznych kalkulacji. Tore Skeie wspaniale oddaje klimat tych czasów: tłumaczy realia, jakie wtedy panowały, w co wierzyli ludzie, jaką mieli mentalność, tworzy barwne opisy bitew. To są najciekawsze fragmenty tej książki. "Era wilka" jest przykładem takich książek o historii, których na szczęście pojawia się coraz więcej - pisanych potoczystym językiem, niezanudzających suchymi faktami znanymi ze źródeł, przybliżających historię od tej mniej znanej strony nie tylko władców, ale i zwykłych ludzi, nie tylko zwycięzców, ale i przegranych. Dobrze, że do tej pozycji zapewniono konsultację historyczną, choć trochę zabawne było dla mnie poprawianie norweskiego historyka, piszącego o własnym kraju, przez polskiego profesora. Jakieś nieścisłości w tekście wynikają raczej z tego, że źródła dotyczące tamtych czasów są naprawdę skąpe - autor podkreśla, że nie zapisywano wtedy niczego, często jedynym źródłem wiedzy są wiersze skaldów oraz przekazywane ustnie sagi (spisane dopiero sporo później).
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego


Ciekawostki historyczne