Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
(2021)
[The Perfect Police State: An Undercover Odyssey into China’s Terryfying Surveillance Dystopia of the Future]
„Niniejsza książka opowiada o tym [co dzieje się w Sinciangu], jak region ten stał się najbardziej zaawansowaną technologicznie inwigilacyjną dystopią na świecie – o tym, jak doszło do »Sytuacji«* i jaki może mieć ona wpływ na naszą przyszłość w epoce szybkiego rozwoju SI, algorytmów rozpoznawania twarzy, monitoringu i innych nowoczesnych technologii [służących analizom ogromnych zbiorów danych (Big Data),śledzeniu kontaktów, transakcji, wyborów konsumenckich, cenzurze]” (str. 17).
„W latach 2014-2016 działania antyterrorystyczne w Chinach drastycznie się wzmogły. Rząd sięgnął po stare, sprawdzone metody – policyjną brutalność i »sąsiedzką czujność« […]. W odczuciu władz wciąż było to jednak za mało, aby w pełni rozprawić się z groźbą terroryzmu.
W 2016 roku na czele regionalnych władz stanął autorytarny polityk Chen Quanguo, który został sekretarzem partii komunistycznej w Sinciangu [a przedtem piastował to samo stanowisko w Tybetańskim Regionie Autonomicznym]. To on zadecydował o zastosowaniu nowoczesnych technologii do monitorowania i kontroli ludności. Wykorzystując wielkie bazy danych, wprowadził program prewencji policyjnej umożliwiający zatrzymanie podejrzanego, który według SI dopiero miał popełnić przestępstwo [!]. Utworzył też setki obozów koncentracyjnych, w oficjalnej nomenklaturze nazywanych »zakładami przetrzymywania tymczasowego«, »zakładami szkolenia zawodowego« albo »zakładami reedukacji«. Do końca roku 2017 znalazło się w nich półtora z 11 milionów zamieszkujących Chiny Ujgurów.
Celem chińskich władz było wymazanie tożsamości, kultury i historii narodu ujgurskiego i całkowita asymilacja liczonej w milionach mniejszości etnicznej.
[…]
I tak właśnie Chiny stworzyły doskonałe państwo policyjne” (str. 18-19)**.
„[…] założenie, […] że metody inwigilacji wypróbowane w Sinciangu nigdy się nie rozpowszechnią w większej części globu – trąci naiwnym optymizmem” (str. 364).
__________________________
* „W regionie Sinciang w zachodnich Chinach ludzie nazywają swoją dystopijną rzeczywistość »Sytuacją«” (str. 13).
** „Chiny nie zamierzały tolerować buntowniczej i niespokojnej natury mieszkańców regionu. Dlatego stał się on oczywistym wyborem, gdy władze zaczęły szukać poligonu doświadczalnego dla państwowego systemu inwigilacji” (str. 117-118). Dziedzictwo dzikich ludów stepu, spotęgowane naukami islamu oraz obcość etniczna – to kombinacja nad wyraz niepożądana przez gremium KPCh.
•
Skrupulatne dziennikarskie śledztwo i trafna analiza sytuacji. Przeczytamy tu o represjach, jakie spotykają Ujgurów, oraz nowych technologiach, które w połączeniu z praktykami XX-wiecznych totalitaryzmów stopniowo prowadzą do realizacji marzenia o monoetnicznych Chinach i wszechwładzy reżimu, posiadającego pełną kontrolę nad swoimi obywatelami.
Czyta się dobrze, bez większych zgrzytów. Niestety, jako Amerykanin Geoffrey Cain (1986) ma bardzo szczątkowe pojęcie o geografii i historii – mimo zaangażowania w zgłębiany temat, umykają mu zupełnie podstawowe informacje i niuanse, przez co prowadzi czytelnika na niewłaściwe tory. Być może swoje dołożył miejscami tłumacz (Grzegorz Gajek) – fakt, że nie zdecydował się na żadną uwagę, sugeruje podobny stan wiedzy. W kilkunastu miejscach przydałyby się merytoryczne poprawki lub przypisy. Nie ma to wielkiego wpływu na wymowę książki, ale obniża jej walor edukacyjny.
Przymykając oko na wtopy kojarzące się z pośpiesznie kleconym wypracowaniem, można dać książce Caina 7/10. Zabrakło wątku dyskryminacji językowej i wpływu chińskiej popkultury.
•
Póki co tzw. System Zaufania Społecznego (Social Credit System) jest rozproszony na poziomie prowincji, miast i konkretnych branż (np. finansowej),ale nie jest wykluczone, że bazując na już istniejącej infrastrukturze i technologii doprowadzi do iście dystopicznego monitoringu obejmującego większość chińskiej populacji.
Fakt, że można zostać osadzonym bez procesu, trafić przymusowo do fabryki Nike i kleić buty, które trafią na eksport, albo pracować niewolniczo na polach bawełny – jest absurdalną powtórką rodem z poprzednich stuleci (XIX i XX).
Predykcja (odpowiednik prewencji) – system zapobiega protozbrodniom (jeszcze niedokonanym, ale spodziewanym – nie zawsze słusznie). Od razu staje przed oczami ekranizacja Raportu mniejszości [Minority Report] (2002) Dicka, przywoływana zresztą przez Caina, który wprawdzie nie ma zbyt szerokiej wiedzy na zagadnienia etnograficzne, ale filmy hollywoodzkie zna*.
Poza tym cyfrowa cenzura, analiza tendencji społecznych oparta na danych gromadzonych przez prywatne przedsiębiorstwa, monitorowanie mobilności i brak prywatności, zerowa anonimowość, śledzenie każdego kroku, każdego połączenia, postu i wiadomości tekstowej.
__________________________
* Masę też ma typowo amerykańską. Książka pisana z myślą o odbiorcy rodzimym (odwołanie do anglofońskiego kręgu językowego bez zrozumienia dla sytuacji na Wyspach Brytyjskich; porównanie do powierzchni Teksasu; do piłki do futbolu amerykańskiego; odwołania polityczne – czytelne z uwagi na światowy wpływ USA, omawiany w codziennych programach informacyjnych).
•
Losy zaradnego Ujgura „Polata” (pseudonim) możemy prześledzić w Kamieniach wróżebnych Petera Hesslera (2006),a informacje wstępne o kolonizacji Ujgurystanu polski czytelnik znajdzie w dwóch rozdziałach Zakazanych wrót Tiziano Terzaniego (1984). Nieco świeższe spojrzenie oferuje doktor Michał Lubina w Chińskim obwarzanku (2023),a trzy lata przed publikacją Caina ukazała się książka Kaia Strittmattera Chiny 5.0, opowiadająca o budowie nowoczesnego systemu inwigilacji w ChRL.
Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura (Die Neuerfindung der Diktatur – Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert, 2018, wyd. pol. 2020) wyszła na rynku polskim tuż przed książka Amerykanina, operuje tymi samymi danymi i przykładami. Dziś, kiedy rozwój AI ruszył z kopyta, problemy sygnalizowane przez niemieckiego dziennikarza (1965) stają się coraz pilniejsze. Mimo ośmiu lat jakie minęły od publikacji, nie zdezaktualizowała się – wręcz przeciwnie, autor prawidłowo wypunktował założenia reżimu i kierunek jaki obrała ChRL pod sterami Xi Jinpinga. Szybkie tempo narracji, duża dawka danych liczbowych, obserwacji i przemyśleń – tworzą wartościową publicystykę polityczną, obnażającą zamordystyczne praktyki chińskiej monopartii, która w oparciu o nowe technologie, zaczyna tworzyć system zaskakująco podobny do rozwiązań z realiów Paradyzji (1984) czy Limes Inferior (1982) Janusza A. Zajdla*.
Strittmatter, krok po kroku zwraca naszą uwagę na rozwiązania, które sygnalizują, jak w niedalekiej przyszłości i my możemy stracić prywatność, dotychczasową swobodę i anonimowość**. Po prostu: cyberpunk po chińsku.
_________________________
* Których Cain oczywiście nie zna, podobnie jak książki Zamiatina (Мы, 1920-21). Stale odwołuje się do Orwella, rzadziej pisze o Nowym wspaniałym świecie Huxleya (1932). W kontekście cyfrowego charakteru inwigilacji i systemu zaufania społecznego, literatura oferuje ciekawsze prognozy niż Orwell, odwołujący się do swoich czasów. Orwell jest XX-wieczny, zmarły przedwcześnie Janusz A. Zajdel (1938-1985),inspirujący się jego twórczością, wybiegał myślami nieco dalej.
** Właściwie już tracimy. A to co wydarzyło w ostatnim czasie w pracach nad AI, zmienia reguły gry. W zasadzie wszystkie rozwiązania z filmów science fiction, takie jak rozpoznawanie głosu (i odtwarzanie jego brzmienia),przekształcanie na tekst, automatyczne tłumaczenie na dowolny język, czy płynna rozmowa z komputerem, który jak Hal 9000 imituje logiczne myślenie – weszły do użytku za mojego życia (rocznik ’87). Grafiki i filmy AI kreujące realistyczne postacie – to Matrix w czystej postaci.
„Jesteśmy bardzo do tyłu. Jeśli chodzi o opracowanie odpowiedzialnych sposobów na zarządzanie technologią, która stała się w naszym życiu tak wszechobecna, że często nie zwracamy już na nią uwagi” (str. 364). Cain i Strittmatter skłaniają do identycznych pytań: kiedy, i w jakim stopniu podzielimy los inwigilowanych obywateli ChRL?; jak możemy się przed tym ustrzec, jakie regulacje cywilno-prawne powinny zostać uchwalone przed upowszechnieniem nowych rozwiązań?; czy nie przespaliśmy przełomowego momentu, czy nie jest już za późno?
•
„– Kochaj kraj swój, kochaj Partię […]” (str. 27).
„Kochajmy naszego przewodniczącego Xi Jinpinga! Kochamy Komunistyczną Partię Chin!” (str. 239).
Wymuszona deklaracja, która padła podczas procesu Gulbahar Haitiwaji, Ujgurki osadzonej w obozie reedukacji – „[…] zawsze będę kochała Chiny”* – brzmi podobnie jak podtytuł książki Piotra Bernardyna z 2022: Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny. Opresyjna miłość pragmatycznej Partii, egzekwująca uczucia gwałtem i represjami, konsekwentnie umacniająca przestarzały reżim, ma do tego teraz nowe narzędzia oraz sztuczną inteligencję rodem z futurystycznych dystopii.
Ta polityka ma również drugą stronę medalu, wpisaną w fałszywość i dwulicowość reżimu, który poprzez działania subtelniejsze niż makabryczne ludobójstwo, stara się obniżyć dzietność i wchłonąć Ujgurów, tak aby maksymalnie pomniejszyć ich liczbę. Chiny marzeń Xi Jinpinga to kraj monoetniczny i jednorodny kulturowo. Europejczykowi kojarzy się to jak najgorzej z nazistowskimi planami III Rzeszy i inżynierią społeczną Związku Sowieckiego**.
__________________________
* Rozenn Morgat, Gulbahar Haitiwaji, Ocalała z chińskiego gułagu, Warszawa 2022. (Historia Haitiwaji jest przykładem tego, że do obozów trafiają także osoby bierne politycznie, w przepadku których obciążającym jest sam fakt życia poza granicami kraju).
** The Uyghurs Tragedy: Inside China's quiet Genocide | Investigate Asia [2025]
https://www.youtube.com/watch?v=dPvfORR_qSQ
•
UWAGI MERYTORYCZNE (2024, tłum. Grzegorz Gajek):
Str. 24 – „[…] region zamieszkały głównie przez muzułmanów […]” – już nie, skoro w chwili pisania książki Chińczyków było tyle samo co Ujgurów*, nawet wliczając w to muzułmańską mniejszość Hui.
Str. 31 – „W latach po zamachu z 11 września [2001] obserwowałem, jak Chiny, […] zaczynają powoli sięgać na zachód poprzez region zwany Sinciangiem” – można by rzec, że Chiny robią to od stuleci…
Str. 32 – „Ujgurzy należą do grupy ludów turkijskich i mają wspólne korzenie z założycielami Kazachstanu, Kirgistanu, Azerbejdżanu i trzech innych państw” – założycielami trzech wymienionych byli Sowieci. Przy takiej narracji lepiej byłoby mówić o tworach sprzed ekspansji carskiej Rosji, np. Chanatach Buchary, Kokandu i Chiwy. Poza tym, ciężko oddalić myśl, że jako Amerykanin autor nie ma bladego pojęcia o historii i geografii. O tym, że większość Azerów mieszka w Iranie, na terenie Azerbejdżanu Południowego (vel Irańskiego, od 15 do 30 milionów; w niepodległym Azerbejdżanie żyje 9,5 miliona) i że ogromna część rosyjskiego Powołża oraz Syberii zamieszkana jest przez ludy tureckie, takie jak Tatarzy, Baszkirzy, Jakuci, Ałtajczycy czy Tuwińcy...
Str. 33 – „[…] ludy te wywędrowały ze stepów Syberii i Azji Centralnej i zeszły do Eurazji” – może „rozpierzchły się po Eurazji”? Rozeszły na wszystkie strony świata, opuszczając mityczny Turan, kolebkę ludów turkijskich? Tak Syberia jak i Azja Centralna znajdują się w Eurazji…
Str. 57 – „Miłuj prezydenta Xi Jinpinga” (przewodniczącego). W jednym z przypisów znajdziemy informację, że ChRL używa w angielskich komunikatach terminu „prezydent”, i najwyraźniej niektórym się to fałszowanie rzeczywistości udziela.
Str. 230 – „Mao ogłosił rewolucję kulturalną […] – narodził się kult jednostki” – rewolucja kulturalna stanowi apogeum kultu jednostki w ChRL, a nie jej początek. Ten wystartował jeszcze przed ustanowieniem komunistycznych Chin, a zyskał na sile szczególnie podczas Wielkiego Skoku Naprzód (1958–1962).
Str. 136 – „W zamożnej niegdyś Eurazji również rozgorzały wojny, fanatyzm religijny, a region popadł w ruinę” – Eurazja to ogromny kontynent, a nie jakiś konkretny region (jak np. Azja Centralna, Bliski bądź Daleki Wschód itd.). Na terenie Eurazji, na przestrzeni tysiącleci, powstało kilka kręgów cywilizacyjnych, którym powodziło się z różnym szczęściem, gorsza sytuacja w jednym z nich nie musiała odbijać się na innych… Co autor miał na myśli?
Str. 230 – Tybet „[…] zwany czasem »dachem świata« ze względu na masyw Himalajów […]” – bardziej z uwagi na fakt, że Płaskowyż Tybetański jest najwyższym terenem na Ziemi (przejął to miano po Pamirze).
Str. 238 – „[…] do celi o powierzchni 30 metrów kwadratowych, czyli rozmiarów nie za dużego salonu” – ciekawe czy Geoffrey zdaje sobie sprawę, że mieszkania wielu ludzi liczą mniej, lub mają niewiele więcej… Amerykański punkt widzenia, oderwany od europejskich standardów.
Str. 317 – „Ludzie pochodzenia turkijskiego nazywają go Atatürk, co znaczy »ojciec Turków«” – zdanie brzmi tak, jakby Atatürk był tytułem honorowym, przydomkiem, istotnym dla całej panturkijskiej społeczności. Fakty są takie, że jest to nazwisko, które Mustafa Kemal wybrał sobie sam, po części kierowany pychą, po trosze dlatego, że jak można domniemywać, chciał zapisać się w historii jako mąż narodu, symbol – co z resztą mu się udało, i choć Turcja odeszła w pewnym stopniu od jego ideałów, wciąż funkcjonuje jako tamtejszy Piłsudski.
Autor nie rozumie, że jego bohaterka, marząc o niepodległym Turkiestanie Wschodnim, odwołuje się myślami do Republiki Tureckiej jako nowoczesnego, sprawnego państwa wymodelowanego na wzorzec zachodni. Postrzega Atatürka nie tyle jako jakiegoś lidera Wielkiego Turanu, ale światłego człowieka, który trzeźwo zerwał z przeszłością, budując nową Turcję na miarę swoich czasów, zdolną współistnieć z sąsiadami i prowadzić z nimi dyplomatyczny dialog. Tego, który uleczył „chorego człowieka Europy” i skierował jego oczy na Zachód.
„Kemal jako pierwszy przywódca w świecie islamu dokonał oddzielenia prawa islamskiego od świeckiego, co uczynił 4 października 1926 roku wprowadzając wzorowany na szwajcarskim kodeks cywilny, w którym prawa kobiet i mężczyzn w sprawach takich jak dziedziczenie i rozwód zostały zrównane. Okres jego rządów był też okresem rozwoju kultury tureckiej. Sam Kemal uważał, że »kultura jest podstawą Republiki Tureckiej«. W 1927 roku otworzył Muzeum Sztuki i Rzeźby, w którym znalazł się szereg rzeźb, które dotychczas w islamskiej Turcji były wykonywane bardzo rzadko (w islamie były one uważane za bałwochwalstwo). W połowie lat 20. przeprowadził dalszą reformę edukacyjną, która zakładała upaństwowienie szkół. W ramach dalszej europeizacji wprowadził kalendarz gregoriański, alfabet łaciński, przeprowadził reformę języka tureckiego, usuwającą z niego słowa pochodzenia arabskiego i wprowadził nazwiska. Sam wybrał dla siebie nazwisko: »Atatürk«, czyli »Ojciec Turków«, którego nie wolno było nosić żadnemu innemu Turkowi” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mustafa_Kemal_Atat%C3%Bcrk).
Współczesna Turcja rości sobie prawo do roli lidera państw turkijskich, i stawia się jako wzorzec. Stąd też jej zażyłość z bratnim Azerbejdżanem i wsparcie w likwidacji ormiańskiej republiki Górskiego Karabachu.
Str. 363-364 – na liście dystopii (a właściwie antyutopii) zabrakło klasycznej powieści My Zamiatina (1920-21),napisanej przez Rokiem 1984 (1949) i Nowym wspaniałym światem (1932).
Str. 384 – „[…] prodemokratyczne powstanie na placu Tiananmen w czerwcu 1989” – nie powstanie, a pokojowy protest, brutalnie stłumiony przez reżim.
Str. 387 – „[…] »turkijskiego świata«, którego oazy, step i góry ciągną się od zachodnich Chin przez Azję Środkową i obszar pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym aż po Turcję” – ludy tureckie zamieszkują również Syberię i Powołże. Autor nie ma o tym najwyraźniej pojęcia, nie wie, że na terenie FR, w jej europejskiej części, znajduje się Tatarstan i Baszkiria, a za Uralem Tuwa (dawny Urianchaj) i Jakucja (Republika Sacha, największa na świecie jednostka terytorialna obejmująca 3 083 523 km² – co odpowiada prawie dziesięciokrotnej powierzchni Polski),oraz szereg innych terenów zamieszkałych przez ludy turkijskie.
UWAGI TECHNICZNE I WARSZTATOWE: W cytacie z Kirkus, po wewnętrznej stronie okładki, po opuszczonym fragmencie tekstu, oznaczonym wielokropkiem w nawiasie kwadratowym – powinna być kropka; str. 84 – stu procentową (stuprocentową); str. 102 – proroka (tu: guru, mistyka); str. 178 – tracie (trakcie); str. 203 – 2 x informacja o tworzeniu profili genetycznych Ujgurów i Kazachów; str. 206 – czytamy o „[…] najważniejszych mniejszościach etnicznych w Chinach: Ujgurach, Kazachach i Kirgizach” – co stanowi o ich kluczowości?, wedle jakiego kryterium dokonano tego wartościowania?; str. 213 – doświadczeniu (doświadczenie); str. 267 – „star-” i „tup” – niewłaściwe rozbicie przy przeniesieniu do kolejnego wersu (błąd zecerski); str. 305 – „Cały ten rok, od końca 2016 do 2017 roku […]” – no to nie rok, tylko kilka miesięcy (cały ten czas?); str. 320 – „Krążyły plotki, że Huawei – firma nie tylko […]” (Krążyły plotki, że firma Huawei – nie tylko…); str. 340 – „łamanie i nadużywanie praw człowieka” – nadużywanie!?; str. 342 – „spół-” i „ek” (błąd zecerski); str. 349 – władzy (władze);
__________________________
* Wedle danych z roku 2000, na osiem milionów Ujgurów przypadało osiem milionów Chińczyków: Stanley Toops, Demographics and Development in Xinjiang after 1949. East-West Center, 2004 (https://web.archive.org/web/20070716193518/http://www.eastwestcenter.org/fileadmin/stored/pdfs/EWCWwp001.pdf).
Opinie i dyskusje o książce Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii
Jest to moja pierwsza książka o tej tematyce i chłonęłam ją jak gąbka. Bardzo dobrze wyważona - są konkrety i statystyka ale też osobiste historie. Pozwoliła mi trochę bardziej zrozumieć świat w jakim żyjemy. Mały minus za moralizatorstwo pod koniec.
Jest to moja pierwsza książka o tej tematyce i chłonęłam ją jak gąbka. Bardzo dobrze wyważona - są konkrety i statystyka ale też osobiste historie. Pozwoliła mi trochę bardziej zrozumieć świat w jakim żyjemy. Mały minus za moralizatorstwo pod koniec.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z tych książek, które otwierają oczy. Po przeczytaniu książki na pewno zastanowusz się, czy rzeczywiście potrzebujesz nowego telefonu i czy na prawdę potrzebujesz kolejnych ubrań. Najprawdopodobniej znajdujemy się w miejscu, w którym rządzący będą musieli wykazać się odwagą w projektowaniu legislacji, która z jednej strony nie zdusi gospodarki a z drugiej sprawi, że będziemy mniej konsumować i produkować mniej odpadów.
To co istotne również - nie ma czegoś takiego jak czysta energia odnawialna a recykling niesie wiele zagrożeń. Dlaczego? Przeczytaj.
Jedna z tych książek, które otwierają oczy. Po przeczytaniu książki na pewno zastanowusz się, czy rzeczywiście potrzebujesz nowego telefonu i czy na prawdę potrzebujesz kolejnych ubrań. Najprawdopodobniej znajdujemy się w miejscu, w którym rządzący będą musieli wykazać się odwagą w projektowaniu legislacji, która z jednej strony nie zdusi gospodarki a z drugiej sprawi, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla kogoś kto nie ma w ogóle wiedzy w zakresie surowców dla technologii niezbędnych do transformacji energetycznej to będzie bardzo wartościowa książka. Sam mam relatywnie dużą wiedzę na ten temat, więc dużo nowych rzeczy z tej książki się nie dowiedziałem. Spodziewałem się czegoś bardziej skierowanego na geopolitykę niż kwestie problemów przy wydobyciu, rafinacji i recyklingu w zakresie oddziaływania tych procesów na środowisko naturalne czy pracowników, ale też są to tematy warte uwag.
Zaskoczyła mnie część III, która w połowie dotyczyła patologicznych praktyk korporacji oraz „prawa do naprawy”, która ma im przeciwdziałać w celu ograniczenia zużycia surowców i naciągania klientów na większe wydatki w postaci wymiany urządzeń na nowe zamian naprawy.
Natomiast druga połowa części III dotyczyła kwestii typowo transportowych w zakresie przejścia w stronę mniej emisyjnego transportu w postaci rowerów i transportu publicznego kosztem transportu samochodowego oraz zmiany planowania przestrzennego jako rozwiązanie kwestii surowców dostępnych do transformacji energetycznej. Sam kierunek jest słuszny, ale autor niestety nie zauważył, że transport nie jest i nie będzie dominującym sektorem zużycia energii i odbiorcą metali o których traktuje książka.
Jako najpoważniejsze wady książki wskazałbym, że
1.jest w niej mało danych ściśle liczbowych tylko ciężar jest bardzie położony na opisy pojedynczych przypadków/anegdot,
2.ksiązka mówi o problemach wydobyciu i rafinacji metali do transformacji energetyczne milcząc o tym, ze dokładnie te same problemy są przy wydobyciu węgla czy wydobyciu i rafinacji ropy naftowej.
Zgorszył mnie polski wstęp książki w którym pada dezinformacja, że „OZE są droższe od źródeł konwencjonalnych”. Od paru lat koszt wydobycia samego węgla kamiennego (czyli kosztów CO2) w Polsce do wyprodukowania jednej megawatogodziny energii elektrycznej przewyższa całkowity kosztu produkcji jednej megawatogodziny energii elektrycznej przewyższa z lądowej farmy wiatrowej czy farmy fotowoltaicznej.
Dla kogoś kto nie ma w ogóle wiedzy w zakresie surowców dla technologii niezbędnych do transformacji energetycznej to będzie bardzo wartościowa książka. Sam mam relatywnie dużą wiedzę na ten temat, więc dużo nowych rzeczy z tej książki się nie dowiedziałem. Spodziewałem się czegoś bardziej skierowanego na geopolitykę niż kwestie problemów przy wydobyciu, rafinacji i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toVince Beiser to amerykańsko-kanadyjski reportażysta i dziennikarz śledczy, który od lat zajmuje się tropieniem losów zasobów naturalnych. Jego praca to niespotykane połączenie chłodnej analizy danych statystycznych z poruszającymi relacjami z nieoczywistych miejsc, takich jak kopalnie w rejonach ogarniętych konfliktami, aż po sterylne laboratoria technologiczne. W swojej najnowszej książce "Wyścig o najważniejsze metale świata" bierze pod lupę popularne hasła o zielonej rewolucji, poddając je surowej ocenie.
Autor definiuje obecną rzeczywistość jako epokę elektrocyfrową, której fundamentami są technologie mobilne, energia odnawialna oraz elektryczna flota pojazdów. Zwraca on jednak uwagę na bolesny fakt, że rozwiązania reklamowane jako skuteczne antidotum na zmianę klimatu stają się źródłem nowych, często starannie ukrywanych dramatów.
Choć wydaje się, że żyjemy w świecie usług cyfrowych, takich jak media społecznościowe czy praca w chmurze, Beiser przypomina, że każda sekunda aktywności w sieci ma swoją cenę w postaci surowców odebranych naszej planecie. Zaglądając chociażby do wnętrza typowego smartfona, odkryjemy, że posiada on nawet dwie trzecie układu okresowego pierwiastków, w tym cenne złoto oraz rzadkie drobiny indu czy europu.
Podobnie wygląda anatomia akumulatorów litowo-jonowych, które napędzają zarówno nasze szczoteczki do zębów, jak i nowoczesne samochody Tesli. Ich produkcja pochłania ogromne ilości niklu, kobaltu, litu oraz manganu. Nawet turbiny wiatrowe, będące symbolem czystej energii, wymagają setek kilogramów metali ziem rzadkich oraz tysięcy kilometrów miedzianych przewodów, a ich sprawne działanie zależy od potężnych magnesów neodymowych. Te liczby są naprawdę imponujące.
Te szczególne pierwiastki, znane jako metale ziem rzadkich, stały się niezbędnym składnikiem nowoczesnego przemysłu, nadając stopom unikalne właściwości magnetyczne. Ich strategiczna rola wykracza jednak daleko poza elektronikę użytkową, ponieważ bez nich niemożliwe byłoby stworzenie zaawansowanych systemów obronnych, takich jak radary, noktowizory czy silniki odrzutowe.
Autor podreśla, że cała współczesna geopolityka została zdominowana przez walkę o te zasoby, co obrazuje przez historię przejęcia rynku przez Chiny. Skutki tego monopolu świat odczuł dotkliwie w 2010 roku, gdy wstrzymanie eksportu do Japonii doprowadziło do gigantycznych skoków cen i upadku wielu organizacji. Ponadto, Beiser przywołuje dramatyczne przykłady, jak chociażby radioaktywne wycieki i toksyczne ścieki w amerykańskiej kopalni Mountain Pass czy krwawe łańcuchy dostaw grafitu w Mozambiku, gdzie regiony wydobywcze są nękane przez grupy powiązane z bojówkami.
Książka bezlitośnie obnaża hipokryzję systemów ekonomicznych, które starają się ukryć przed konsumentami realne koszty wydobycia. Zwraca też uwagę na paradoks samochodów elektrycznych, które ze względu na swoją ogromną masę wynikającą z ciężaru baterii ścierają opony znacznie szybciej niż auta spalinowe. To zjawisko powoduje uwalnianie do atmosfery tysięcy ton mikrogumy naszpikowanej szkodliwymi chemikaliami.
Autor przekonuje, że sama zamiana paliw kopalnych na metale nie rozwiąże kryzysu, jeśli nie zmienimy modelu życia. Wskazuje na ogromne marnotrawstwo przestrzeni i zasobów, przypominając, że samochody stoją bezużytecznie przez 95% czasu, zajmując cenną przestrzeń publiczną w miastach. Jednocześnie piętnuje zanik kultury naprawy na rzecz modelu ciągłej konsumpcji, w którym korporacje celowo utrudniają serwisowanie sprzętu, na przykład używając kleju zamiast śrub. Nadzieję stanowią organizacje takie jak iFixit, które walczą z zaprogramowanym postarzaniem produktów i udostępniają darmowe instrukcje napraw.
"Wyścig o najważniejsze metale świata" to niewątpliwie wezwanie do zachowania intelektualnej uczciwości w debacie o przyszłości naszej planety oraz losach kolejnych pokoleń. Autor udowadnia, że autentyczna zmiana nie nadejdzie wraz z zakupem kolejnego gadżetu, lecz wymaga powrotu do fundamentalnych zasad. Oznacza to przede wszystkim rzadsze kupowanie nowych produktów, częstsze naprawianie przedmiotów, a także systemowe zmniejszenie liczby pojazdów na drogach.
Vince Beiser to amerykańsko-kanadyjski reportażysta i dziennikarz śledczy, który od lat zajmuje się tropieniem losów zasobów naturalnych. Jego praca to niespotykane połączenie chłodnej analizy danych statystycznych z poruszającymi relacjami z nieoczywistych miejsc, takich jak kopalnie w rejonach ogarniętych konfliktami, aż po sterylne laboratoria technologiczne. W swojej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUzupełnienie ,,Wojny o minerały", podobne podejście.
Uzupełnienie ,,Wojny o minerały", podobne podejście.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoprawny, choć dosyć ogólnikowy przegląd najważniejszych tematów związanych z wydobyciem najważniejszych surowców naszych czasów. Świetnie wyważone surowe fakty (z przypisami!) i historie ludzi, to wszystko sprawia, że bardzo dobrze się to czyta. W końcówce robi się ogólnikowo, wizja przyszłości Beisnera jakoś nie do końca przekonuje. Nie rozumiem też wyboru wstępu do polskiej edycji - temat, który Beisner potraktował w sposób subtelny, czyli konkretne ujęcie zielonej transformacji przez konkretne opcje polityczne, zostaje tutaj skomentowany z pogardą i stronniczością - minusik dla Prześwitów.
Poprawny, choć dosyć ogólnikowy przegląd najważniejszych tematów związanych z wydobyciem najważniejszych surowców naszych czasów. Świetnie wyważone surowe fakty (z przypisami!) i historie ludzi, to wszystko sprawia, że bardzo dobrze się to czyta. W końcówce robi się ogólnikowo, wizja przyszłości Beisnera jakoś nie do końca przekonuje. Nie rozumiem też wyboru wstępu do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka do wgryzienia się w tematykę surowców krytycznych. Napisana na dość ogólnym poziomie, ale napisana dobrze - przyjemnie się czyta, narracja jest wartka i nie nuży. Stanowić może idealny wstęp do kolejnych wartościowych pozycji opisujących, jak działa światowa gospodarka "za kulisami", czyli:
- Skarby Ziemi (wyd. Szczeliny),
- Świat na sprzedaż (wyd. Szczeliny),
- Wojna o minerały (wyd. Prześwity).
Oczywiście jeśli ktoś już wymienione pozycje przeczytał, to z jednej strony część informacji zawartych u Beisera go nie zaskoczy, natomiast z drugiej strony dzięki nawiązaniom pomiędzy książkami łatwiej będzie o wyłapanie wielu detali.
Książka podzielona jest na 3 podstawowe segmenty opisujące to, jakie wyzwania i szanse stoją przed nami - ludźmi u progu epoki elektryczno-cyfrowej:
1. Surowce przyszłości wymagane do przeprowadzenia transformacji energetycznej, elektryfikacji i digitalizacji gospodarki (pozyskiwanie metali ziem rzadkich [rozdziały 2&3], historia (krwawa) i przyszłość wydobycia miedzi [4], kobalt i nikiel [5], lit i formy jego wydobywania [6], a także potencjalna możliwość prowadzenia górnictwa oceanicznego w celu pozyskiwania konkrecji polimetalicznych [7]). Autor bardzo trafnie pokazuje plusy oraz minusy związane z pozyskiwaniem tych surowców, wskazuje też, że przed ludzkością nie lada dylemat do rozwiązania, gdyż zwykle górnictwo skutkujące licznymi korzyściami dla ogółu jest jednocześnie lokalnie tragedią związaną z zanieczyszczeniami i dewastacją środowiska.
2. W kontekście powyższego Beiser prezentuje również rozwiązania, które mogą zapewnić spełnienie wymagań transformującej się gospodarki przy jednoczesnym limitowanym wydobyciu, a są nimi recykling metali [8] oraz elektrośmieci [9]. Jednocześnie podobnie wskazane jest, że ponowny odzysk surowców nie należy do tanich procesów i szczególnie w przypadku złożonych produktów (np. smartfony, panele PV) wciąż bardziej opłacalne jest wydobycie niż ponowne użycie. Dlatego też jako kolejne rozwiązanie proponuje...
3. ...naprawy i wydłużanie cyklu życia (już się to dzieje - nowe przepisy usprawniające naprawy elektroniki [10], wykorzystywane wyeksploatowanych baterii elektryków do rozwiązań stacjonarnych [11] itp.). Na koniec [12] stawia tezę, że być może istnieje możliwość zachowania obecnego standardu życia przy jednoczesnym prowadzeniu transformacji gospodarki i ograniczonym zużyciu surowców. Rozwiązaniem może być m. in. samoograniczenie się ludzi (mniej samochodów w miastach, promowanie rowerów - np. jak w Amsterdamie),eksploatowanie rzeczy/urządzeń możliwie długo (rezygnacja z fast fashion, promowanie rozwiązań dot. wydłużania czasu używania rzeczy/sprzętów). Na koniec w paru akapitach namalowana jest hipotetyczna wizja świata przyszłości, który dostosował się do powyższych zaleceń. Czy jest to realne, to nie wiem - "Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli idzie o przyszłość" (Niels Bohr). Natomiast zgadzam się z Autorem, że jednym z kluczy do zrównoważonej i zielonej gospodarki jest zmiana tego, jak używamy naszych rzeczy, więc mi przedstawiane w książce postulaty odpowiadają :)
Bardzo dobra książka do wgryzienia się w tematykę surowców krytycznych. Napisana na dość ogólnym poziomie, ale napisana dobrze - przyjemnie się czyta, narracja jest wartka i nie nuży. Stanowić może idealny wstęp do kolejnych wartościowych pozycji opisujących, jak działa światowa gospodarka "za kulisami", czyli:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Skarby Ziemi (wyd. Szczeliny),
- Świat na sprzedaż (wyd....
Nie zachwyciła mnie. Mało się z niej dowiedziałam. Styl tekstu w typie paplaniny mądrego jak to świat ma działać. Chociaż były źródła do tego, więc tyle dobrze. Rozśmieszyła mnie wizja przyszłości, jak dla mnie naiwna i nie uwzględniająca całości sytuacji.
Nie zachwyciła mnie. Mało się z niej dowiedziałam. Styl tekstu w typie paplaniny mądrego jak to świat ma działać. Chociaż były źródła do tego, więc tyle dobrze. Rozśmieszyła mnie wizja przyszłości, jak dla mnie naiwna i nie uwzględniająca całości sytuacji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugie oblicze „zielonej transformacji”. W niezwykle przystępny i dociekliwy sposób Vince Beiser przybliża czytelnikom wyścig o metale niezbędne do produkcji zielonej energii oraz rozwoju technologii w sposób skutkujący niszczeniem środowiska naturalnego. Wszyscy jesteśmy albo przynajmniej pozostawaliśmy pod urokiem zmian technologicznych mających nas przestawić na używanie w większym zakresie z nośników czystej energii, ale niewielu z nas zdawało sobie sprawę z kosztów i skutków jakie to może wywoływać. Producenci rywalizują o rynki zbytu i zyski, a państwa o przewagi konkurencyjne, a wszystko to motywowane żądzą zysku jednostek. Cenę płacimy my wszyscy nie zdając sobie z tego sprawy. Szukamy zasobów, eksploatujemy jej w sposób niemiłosierny nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Autor zadał sobie ten trud, przywołuje metody, mechanizmy i przypadki; opisuje stan dzisiejszy i możliwe reperkusje. Ale pokazuje też środki zaradcze, dlatego książka jest tak ważna i potrzebna.
Drugie oblicze „zielonej transformacji”. W niezwykle przystępny i dociekliwy sposób Vince Beiser przybliża czytelnikom wyścig o metale niezbędne do produkcji zielonej energii oraz rozwoju technologii w sposób skutkujący niszczeniem środowiska naturalnego. Wszyscy jesteśmy albo przynajmniej pozostawaliśmy pod urokiem zmian technologicznych mających nas przestawić na używanie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od kilku pytań. Ile wiecie na temat Zielonego Ładu? Motywach i działaniach potęg militarnych? Traktowania ludzi w miejscach eksploracji surowców naturalnych przez mocarstwa (Chiny, Europa, Ameryka Północna i bogate kraje Dalekiego Wschodu)? Bądź czy zastanawialiście się kiedyś co stoi za grubą kotarą rozwoju cyfrowego?
Autor w książce obnaża zakłamanie jakim żywią nas najwięksi tego świata. Zwraca radar w stronę wyborów i odpowiedzialności jaka z nich automatycznie wybrzmiewa.
Podaje argumenty jakimi są skutki wydobycia kobaltu, litu, miedzi i jaką cenę płacą najuboższe kraje, ludzie, a często dzieci bez ochrony prawnej.
Obala mity o czystej energii.
Przedstawia realia globalnej ekspoloatacji surowców naturalnych.
Nie owija w bawełnę i obnaża destrukcyjny wpływ na ziemię jakim jest konsumpcjonizm, łamanie praw człowieka, degradację środowiska przez rządzące światem państwa.
Nie zabraknie tu wglądu w bezwzględną rywalizację, korupcję na najwyższych szczeblach władzy i wojnen domowych rozgrywanych na wykorzystywanych terenach.
Polecam! Dobrze przygotowany materiał dziennikarski z reporterskim pazurem. Daje świadectwo zasłaniania się przez potęgi państwowe za rozwojowymi hasłami dawania sobie przyzwolenia, prawa do niszczenia środowiska i traktowania ludzi czysto przedmiotowo.
Zacznę od kilku pytań. Ile wiecie na temat Zielonego Ładu? Motywach i działaniach potęg militarnych? Traktowania ludzi w miejscach eksploracji surowców naturalnych przez mocarstwa (Chiny, Europa, Ameryka Północna i bogate kraje Dalekiego Wschodu)? Bądź czy zastanawialiście się kiedyś co stoi za grubą kotarą rozwoju cyfrowego?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor w książce obnaża zakłamanie jakim żywią...