Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii

Okładka książki Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii autorstwa Vince Beiser
Okładka książki Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii autorstwa Vince Beiser
Vince Beiser Wydawnictwo: Prześwity reportaż
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Power Metal: The Race for the Resources That Will Shape the Future
Data wydania:
2025-04-25
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-25
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381756761
Tłumacz:
Tamara Woińska
Wyścig o metale niezbędne ludzkości do produkcji czystej energii oraz rozwoju cyfrowych technologii powoduje spustoszenie w środowisku naturalnym, wstrząsy polityczne i wzrost przemocy. Jak możemy temu zaradzić?

Australijski milioner planuje wydobywanie minerałów z dna oceanu. Nigeryjscy zbieracze śmieci ryzykują własne życie, odzyskując e-odpady. Wspierany przez Billa Gatesa przedsiębiorca wykorzystuje sztuczną inteligencję, by szukać złóż metali w Arktyce. Razem z milionami ludzi na całym świecie rywalizują o odnalezienie i wydobycie metali niezbędnych dla dwóch kluczowych technologii: internetu oraz energii odnawialnej.

Vince Beiser wskazuje piętę achillesową przejścia na zieloną energię oraz rozwijania technologii cyfrowych – gwałtownie rosnące zapotrzebowanie m.in. na lit, miedź i kobalt, surowce niezbędne do przemysłowej produkcji komputerów, telefonów komórkowych czy samochodów elektrycznych. Eksploatowanie kolejnych złóż oraz szukanie nowych sposobów pozyskania zasobów strategicznych niestety często odbywa się jednak kosztem ludzi oraz planety.

Beiser rozmawia z osobami związanymi z przemysłem wydobywczym w różnych częściach świata i opowiada o ogromnych szkodach, jakie już dziś powoduje wyścig o najważniejsze metale. Udowadnia też, że może być jeszcze gorzej, choć nie pozostawia czytelnika z tym gorzkim stwierdzeniem – pokazuje bowiem, jak możemy zminimalizować skutki wyrządzonych do tej pory zniszczeń. To wnikliwe spojrzenie na przerażający, choć potencjalnie obiecujący nowy świat.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii



4959 1582

Oceny książki Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii

Średnia ocen
7,3 / 10
104 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii

avatar
359
143

Na półkach:

Jest to moja pierwsza książka o tej tematyce i chłonęłam ją jak gąbka. Bardzo dobrze wyważona - są konkrety i statystyka ale też osobiste historie. Pozwoliła mi trochę bardziej zrozumieć świat w jakim żyjemy. Mały minus za moralizatorstwo pod koniec.

Jest to moja pierwsza książka o tej tematyce i chłonęłam ją jak gąbka. Bardzo dobrze wyważona - są konkrety i statystyka ale też osobiste historie. Pozwoliła mi trochę bardziej zrozumieć świat w jakim żyjemy. Mały minus za moralizatorstwo pod koniec.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7
2

Na półkach:

Jedna z tych książek, które otwierają oczy. Po przeczytaniu książki na pewno zastanowusz się, czy rzeczywiście potrzebujesz nowego telefonu i czy na prawdę potrzebujesz kolejnych ubrań. Najprawdopodobniej znajdujemy się w miejscu, w którym rządzący będą musieli wykazać się odwagą w projektowaniu legislacji, która z jednej strony nie zdusi gospodarki a z drugiej sprawi, że będziemy mniej konsumować i produkować mniej odpadów.

To co istotne również - nie ma czegoś takiego jak czysta energia odnawialna a recykling niesie wiele zagrożeń. Dlaczego? Przeczytaj.

Jedna z tych książek, które otwierają oczy. Po przeczytaniu książki na pewno zastanowusz się, czy rzeczywiście potrzebujesz nowego telefonu i czy na prawdę potrzebujesz kolejnych ubrań. Najprawdopodobniej znajdujemy się w miejscu, w którym rządzący będą musieli wykazać się odwagą w projektowaniu legislacji, która z jednej strony nie zdusi gospodarki a z drugiej sprawi, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16
15

Na półkach:

Dla kogoś kto nie ma w ogóle wiedzy w zakresie surowców dla technologii niezbędnych do transformacji energetycznej to będzie bardzo wartościowa książka. Sam mam relatywnie dużą wiedzę na ten temat, więc dużo nowych rzeczy z tej książki się nie dowiedziałem. Spodziewałem się czegoś bardziej skierowanego na geopolitykę niż kwestie problemów przy wydobyciu, rafinacji i recyklingu w zakresie oddziaływania tych procesów na środowisko naturalne czy pracowników, ale też są to tematy warte uwag.

Zaskoczyła mnie część III, która w połowie dotyczyła patologicznych praktyk korporacji oraz „prawa do naprawy”, która ma im przeciwdziałać w celu ograniczenia zużycia surowców i naciągania klientów na większe wydatki w postaci wymiany urządzeń na nowe zamian naprawy.
Natomiast druga połowa części III dotyczyła kwestii typowo transportowych w zakresie przejścia w stronę mniej emisyjnego transportu w postaci rowerów i transportu publicznego kosztem transportu samochodowego oraz zmiany planowania przestrzennego jako rozwiązanie kwestii surowców dostępnych do transformacji energetycznej. Sam kierunek jest słuszny, ale autor niestety nie zauważył, że transport nie jest i nie będzie dominującym sektorem zużycia energii i odbiorcą metali o których traktuje książka.

Jako najpoważniejsze wady książki wskazałbym, że
1.jest w niej mało danych ściśle liczbowych tylko ciężar jest bardzie położony na opisy pojedynczych przypadków/anegdot,
2.ksiązka mówi o problemach wydobyciu i rafinacji metali do transformacji energetyczne milcząc o tym, ze dokładnie te same problemy są przy wydobyciu węgla czy wydobyciu i rafinacji ropy naftowej.


Zgorszył mnie polski wstęp książki w którym pada dezinformacja, że „OZE są droższe od źródeł konwencjonalnych”. Od paru lat koszt wydobycia samego węgla kamiennego (czyli kosztów CO2) w Polsce do wyprodukowania jednej megawatogodziny energii elektrycznej przewyższa całkowity kosztu produkcji jednej megawatogodziny energii elektrycznej przewyższa z lądowej farmy wiatrowej czy farmy fotowoltaicznej.

Dla kogoś kto nie ma w ogóle wiedzy w zakresie surowców dla technologii niezbędnych do transformacji energetycznej to będzie bardzo wartościowa książka. Sam mam relatywnie dużą wiedzę na ten temat, więc dużo nowych rzeczy z tej książki się nie dowiedziałem. Spodziewałem się czegoś bardziej skierowanego na geopolitykę niż kwestie problemów przy wydobyciu, rafinacji i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

476 użytkowników ma tytuł Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii na półkach głównych
  • 357
  • 119
55 użytkowników ma tytuł Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii na półkach dodatkowych
  • 25
  • 7
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii

Inne książki autora

Vince Beiser
Vince Beiser
Vince Beiser is an award-winning journalist based in Los Angeles. His first book, The World in a Grain: The Story of Sand and How It Transformed Civilization was released on August 7, 2018. Wired magazine editor-in-chief Nick Thompson calls it “a riveting, wonderfully written investigation.” “Stunning,” says NPR; “impassioned and alarming,” says the Washington Post. And Senator John McCain calls Vince’s coverage of the issue “a must-read.” Vince has reported from over 100 countries, states, provinces, kingdoms, occupied territories, liberated areas, no man’s lands and disaster zones. He has exposed conditions in California’s harshest prisons, trained with troops bound for Iraq, ridden with the first responders to disasters in Haiti and Nepal and hunted down other stories from around the world for publications including Wired, The Atlantic, Harper’s, The Guardian, GQ (UK),The Nation, Mother Jones, Playboy, Rolling Stone, The Wall Street Journal, The Los Angeles Times, and The New York Times.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii przeczytali również

Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej Peter Turchin
Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej
Peter Turchin
Zaintrygowała mnie ta książka. Autor Peter Turchin zajął się, wraz ze swoim zespołem, zagadnieniem kliodynamiki. Doszli do wniosku, że "Na przestrzeni ostatnich 10 000 lat historii ludzkości, można zaobserwować istotne powtarzające się wzorce". W badaniach, szczególnie poświęcili się cyklom integracji i dezintegracji, zwłaszcza na tworzeniu i rozpadzie państw. Historycy i filozofowie definitywnie określali że: "Historii nie można uprawiać jako nauki ścisłej". Wszystko wokół nas się zmienia, świat, a nawet ludzie. Postęp naukowy, kultura także ulegają ewolucji. Autor w swojej książce skupił się szczególnie na elitach, antyelitach i ogromie bogactwa. Wyjaśnia, co to takiego jest pompa bogactwa? Znajdziemy tutaj wzmianki o ogólnoświatowych procesach, które tworzą współczesną rzeczywistość. Dowiadujemy się także o przyczynach destabilizacji, wpływie posiadaczy władzy, korelacji między bogactwem, a rządzącymi. Przykładem może być Ameryka oraz prezydenci Tramp i Lincoln. A także chiński wódz powstania tajpingów Hong Xiuquan. Autor pisze o niestabilności, min. w średniowiecznej Francji oraz w innych krajach Na podsumowanie. Peter Turchin, tłumaczy, dlaczego tak bardzo skupił swoją uwagę na przykładach historycznych. Tylko tak mógł zobrazować, w jaki sposób działają różne części kliodynamicznej teorii załamania społecznego i odnowy społecznej. Lektura interesująca, dokładnie opracowana tematycznie. Ponadto zawiera obszerną bibliografię. Polecam! Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwom Prześwity i Mt Biznes💝
Gerbera41 - awatar Gerbera41
ocenił na91 miesiąc temu
Człowiek, który zniszczył kapitalizm David Gelles
Człowiek, który zniszczył kapitalizm
David Gelles
Sięgając po książkę „Człowiek, który zniszczył kapitalizm”, spodziewałem się czegoś zbliżonego do klasycznej biografii. Tymczasem mamy tu do czynienia raczej z analizą idei zapoczątkowanej przez „Neutronowego Jacka” i kontynuowanej przez jego licznych naśladowców. W tekście przewija się wiele postaci, które mogą być mniej znane współczesnemu czytelnikowi, a które miały ogromny wpływ na gospodarkę amerykańską lat 80., 90. i przełomu wieków. Autor stopniowo przechodzi od tych postaci do bardziej rozpoznawalnych dziś gigantów technologicznych, cały czas poruszając się w kręgu największych korporacji, takich jak Boeing, General Electric czy Chrysler. To bardzo dobra lektura, by zrozumieć, jak działa bezwzględny – a wręcz skrajny – kapitalizm z perspektywy ludzi na najwyższych stanowiskach oraz jakie niesie on skutki dla zwykłych pracowników. Choć Jack Welch bez wątpienia był opanowany żądzą zysków dla inwestorów, odniosłem wrażenie, że autor staje jednostronnie po drugiej stronie barykady. Sugestie dotyczące narzucania wyższych podatków dla najbogatszych czy redystrybucji zysków na pracowników brzmią dobrze, ale można się zastanawiać, czy nie są to jedynie chwytliwe hasła. Warto pamiętać, że postacie mające tak potężny wpływ na globalną gospodarkę rzadko są jednowymiarowe. Moim zdaniem książka jest zdecydowanie warta przeczytania. Pozwala zrozumieć, jak USA ze słynnego „amerykańskiego snu” stopniowo przechodzi w „amerykański sen tylko dla wybranych”... a może już dawno w nim tkwi?
Classic - awatar Classic
ocenił na81 miesiąc temu
Tragizm polityki naszych czasów. Strach, fatum i brzemię władzy. Robert David Kaplan
Tragizm polityki naszych czasów. Strach, fatum i brzemię władzy.
Robert David Kaplan
Sięgając po tę książkę spodziewałem się, że dostarczy informacji na temat współczesnej polityki światowej – w jaki sposób jest ona uprawiana, na czym się opiera i jak zmieniała się na przestrzeni lat. Zamiast tego autor zdecydował się na analizę tragizmu polityki w sensie głęboko filozoficzno-historycznym, pokazując ją bardziej jako nieusuwalne napięcie i ograniczenie ludzkiego działania niż praktyczny podręcznik stosunków międzynarodowych. Dużą zaletą jest przyswojenie sobie pewnych uniwersalnych treści i praw dotyczących rządzących, jak chociażby to, że nawet moralne intencje liderów nie są gwarantem słusznych decyzji, a także że polityka odbywa się w warunkach ciągłej niepewności i ograniczonej wiedzy. Ciekawe jest również nawiązanie do geopolityki, która jako „twarde” tło decyzji państw ma niebagatelny wpływ na ich kształt, często silniejszy niż same deklaracje ideowe czy moralne. Z pewnością jest to książka trudna w odbiorze i w mojej ocenie wymagająca ponadprzeciętnej znajomości literatury filozoficzno-historycznej. Liczne cytaty i nawiązania do kultury greckiej oraz klasycznej tradycji realizmu politycznego sprawiają, że część wywodu może być nie do końca przystępna dla czytelnika oczekującego syntetycznego, współczesnego komentarza do bieżącej polityki. Jednocześnie właśnie ta wymagająca forma może być jej największą wartością – zmusza do zwolnienia tempa, porzucenia prostych interpretacji i spojrzenia na politykę w szerszej, bardziej „historycznej” perspektywie, która zostaje w głowie na dłużej niż typowe analizy bieżących wydarzeń.
mati2819 - awatar mati2819
ocenił na615 dni temu
Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem Sylwia Czubkowska
Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem
Sylwia Czubkowska
W tym reportażu autorka opisuje siłę największych gigantów technologicznych, ich sposoby działania oraz rozszerzania wpływów w świecie biznesu, nauki i polityki. Opisywane są sposoby, za pomocą których big techy przejmowały nowe rynki. Autorka omawia afery związane z korumpowaniem przedstawicieli nauki, którzy rozmywali negatywne skutki działania firm technologicznych. Opisane są też praktyki lobbingowe, w których to finansuje się wiele NGOsów, które twierdzą, że tworzone są przez zwykłych obywateli lub mały biznes, gdzie w rzeczywistości realizują interesy dużych firm technologicznych. Pojawiają się też przykłady praktyk które można by określić monopolistycznymi. Autorka dużo skupia się na wydarzeniach, które dotyczyły Polski ale pojawia się też wiele treści na temat tego, co działo się w innych krajach europejskich. W mniejszych stopniu skupia się na wydarzeniach z USA czy też Chin. Dużo uwagi poświęca też próbom regulowania big techów przez UE oraz państwa, opisując także sposoby, w jakie te prace były sabotowane. Książka jest napisana w mocno sensacyjnym stylu, co według mnie szkodzi zawartości merytorycznej tej książki. Czytając ją można odnieść wrażenie, że big techy utrzymują swoją pozycję przez agresywne praktyki lobbingowe, zakulisowe działania wśród przedstawicieli władzy oraz inne nieuczciwe praktyki. O ile takie zdarzenia rzeczywiście mają miejsce i na pewno pomagają big techom, to zdaje mi się, że autorka mocno nie docenia przewagi konkurencyjnej, jaką daje ekonomia skali, posiadanie najlepszych inżynierów i lata działalności na rynku. Pojawiają się nawet narzekania na to, że specjaliści IT w tworzeniu oprogramowania oraz infrastruktury korzystają z usług i ekosystemów dostarczanych przez big techy, zamiast korzystać z usług lokalnych przedsiębiorców. Wielu korzysta z usług big techów bo dostarczają dobre rozwiązania IT, które są przetestowane przez wielu klientów. Często łatwiej i taniej jest korzystać z jednego ekosystemu niż korzystać z 20 dostawców oprogramowania a potem tworzyć dodatkowy system, który miałby integrować różne rozwiązania ze sobą. Sam chciałbym aby np. administracja publiczna korzystała z oprogramowania open source zamiast płacić miliardy Microsoftowi i udostępniać mu dane na temat naszego państwa i jego obywateli. Ale jestem też świadomy, że alternatywy np. dla Windows lub macOS takie jak dystrybucje Linuxa są słabsze, jeśli chodzi o łatwość i ergonomiczność ich używania. Więc nie dziwię się, że stosuje się produkty Microsoftu, skoro działają i dostarczają cały ekosystem potrzebny dla dużych organizacji. Alternatywa to sklejanie coś samemu z różnych projektów open source, co w przypadku tak dużego tworu jak państwa nie byłoby niemożliwe do zrobienia ale wiązało by się z innymi wadami oraz musieli by to zorganizować politycy, co wiązało by się z szeregiem innych zagrożeń. Dziwi mnie też, że autorka pisze o aferze Cambridge Analytica oraz o aferze cenzorskiej na Fabebooku w Polsce, ale nie wspomina o tym, co zaczęli udostępniać ludzie od Elona Muska po przejęciu Twittera. Potwierdzili oni to, o co przez lata niektórzy ludzie podejrzewali Twittera. Dochodziło tam do ograniczania zasięgów osobom oraz tematom, które były niewygodne dla niektórych środowisk politycznych, szczególnie dla Demokratów. Nie wiem, czy wydarzyło się to zbyt późno aby trafiło to do książki, czy autorka chciała ograniczyć ilość wątków, które trafią do książki, czy może w jej środowisku nie wiele się o tym mówiło, bo to nie był wygodny temat dla środowisk liberalnych. Książka nie jest w mojej opinii zła, ale przez sensacyjny ton dużo traci. Mogę ją polecić osobom, które są zainteresowane aferami związanymi z największymi big techami. Jednak czytając ją warto mieć na uwadze, że autorka mocno demonizuje big techy, ignorując jednocześnie ich przewagi i niestety słabości wielu alternatyw.
ziombel - awatar ziombel
ocenił na62 dni temu
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii Geoffrey Cain
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
Geoffrey Cain
(2021) [The Perfect Police State: An Undercover Odyssey into China’s Terryfying Surveillance Dystopia of the Future] „Niniejsza książka opowiada o tym [co dzieje się w Sinciangu], jak region ten stał się najbardziej zaawansowaną technologicznie inwigilacyjną dystopią na świecie – o tym, jak doszło do »Sytuacji«* i jaki może mieć ona wpływ na naszą przyszłość w epoce szybkiego rozwoju SI, algorytmów rozpoznawania twarzy, monitoringu i innych nowoczesnych technologii [służących analizom ogromnych zbiorów danych (Big Data),śledzeniu kontaktów, transakcji, wyborów konsumenckich, cenzurze]” (str. 17). „W latach 2014-2016 działania antyterrorystyczne w Chinach drastycznie się wzmogły. Rząd sięgnął po stare, sprawdzone metody – policyjną brutalność i »sąsiedzką czujność« […]. W odczuciu władz wciąż było to jednak za mało, aby w pełni rozprawić się z groźbą terroryzmu. W 2016 roku na czele regionalnych władz stanął autorytarny polityk Chen Quanguo, który został sekretarzem partii komunistycznej w Sinciangu [a przedtem piastował to samo stanowisko w Tybetańskim Regionie Autonomicznym]. To on zadecydował o zastosowaniu nowoczesnych technologii do monitorowania i kontroli ludności. Wykorzystując wielkie bazy danych, wprowadził program prewencji policyjnej umożliwiający zatrzymanie podejrzanego, który według SI dopiero miał popełnić przestępstwo [!]. Utworzył też setki obozów koncentracyjnych, w oficjalnej nomenklaturze nazywanych »zakładami przetrzymywania tymczasowego«, »zakładami szkolenia zawodowego« albo »zakładami reedukacji«. Do końca roku 2017 znalazło się w nich półtora z 11 milionów zamieszkujących Chiny Ujgurów. Celem chińskich władz było wymazanie tożsamości, kultury i historii narodu ujgurskiego i całkowita asymilacja liczonej w milionach mniejszości etnicznej. […] I tak właśnie Chiny stworzyły doskonałe państwo policyjne” (str. 18-19)**. „[…] założenie, […] że metody inwigilacji wypróbowane w Sinciangu nigdy się nie rozpowszechnią w większej części globu – trąci naiwnym optymizmem” (str. 364). __________________________ * „W regionie Sinciang w zachodnich Chinach ludzie nazywają swoją dystopijną rzeczywistość »Sytuacją«” (str. 13). ** „Chiny nie zamierzały tolerować buntowniczej i niespokojnej natury mieszkańców regionu. Dlatego stał się on oczywistym wyborem, gdy władze zaczęły szukać poligonu doświadczalnego dla państwowego systemu inwigilacji” (str. 117-118). Dziedzictwo dzikich ludów stepu, spotęgowane naukami islamu oraz obcość etniczna – to kombinacja nad wyraz niepożądana przez gremium KPCh. • Skrupulatne dziennikarskie śledztwo i trafna analiza sytuacji. Przeczytamy tu o represjach, jakie spotykają Ujgurów, oraz nowych technologiach, które w połączeniu z praktykami XX-wiecznych totalitaryzmów stopniowo prowadzą do realizacji marzenia o monoetnicznych Chinach i wszechwładzy reżimu, posiadającego pełną kontrolę nad swoimi obywatelami. Czyta się dobrze, bez większych zgrzytów. Niestety, jako Amerykanin Geoffrey Cain (1986) ma bardzo szczątkowe pojęcie o geografii i historii – mimo zaangażowania w zgłębiany temat, umykają mu zupełnie podstawowe informacje i niuanse, przez co prowadzi czytelnika na niewłaściwe tory. Być może swoje dołożył miejscami tłumacz (Grzegorz Gajek) – fakt, że nie zdecydował się na żadną uwagę, sugeruje podobny stan wiedzy. W kilkunastu miejscach przydałyby się merytoryczne poprawki lub przypisy. Nie ma to wielkiego wpływu na wymowę książki, ale obniża jej walor edukacyjny. Przymykając oko na wtopy kojarzące się z pośpiesznie kleconym wypracowaniem, można dać książce Caina 7/10. Zabrakło wątku dyskryminacji językowej i wpływu chińskiej popkultury. • Póki co tzw. System Zaufania Społecznego (Social Credit System) jest rozproszony na poziomie prowincji, miast i konkretnych branż (np. finansowej),ale nie jest wykluczone, że bazując na już istniejącej infrastrukturze i technologii doprowadzi do iście dystopicznego monitoringu obejmującego większość chińskiej populacji. Fakt, że można zostać osadzonym bez procesu, trafić przymusowo do fabryki Nike i kleić buty, które trafią na eksport, albo pracować niewolniczo na polach bawełny – jest absurdalną powtórką rodem z poprzednich stuleci (XIX i XX). Predykcja (odpowiednik prewencji) – system zapobiega protozbrodniom (jeszcze niedokonanym, ale spodziewanym – nie zawsze słusznie). Od razu staje przed oczami ekranizacja Raportu mniejszości [Minority Report] (2002) Dicka, przywoływana zresztą przez Caina, który wprawdzie nie ma zbyt szerokiej wiedzy na zagadnienia etnograficzne, ale filmy hollywoodzkie zna*. Poza tym cyfrowa cenzura, analiza tendencji społecznych oparta na danych gromadzonych przez prywatne przedsiębiorstwa, monitorowanie mobilności i brak prywatności, zerowa anonimowość, śledzenie każdego kroku, każdego połączenia, postu i wiadomości tekstowej. __________________________ * Masę też ma typowo amerykańską. Książka pisana z myślą o odbiorcy rodzimym (odwołanie do anglofońskiego kręgu językowego bez zrozumienia dla sytuacji na Wyspach Brytyjskich; porównanie do powierzchni Teksasu; do piłki do futbolu amerykańskiego; odwołania polityczne – czytelne z uwagi na światowy wpływ USA, omawiany w codziennych programach informacyjnych). • Losy zaradnego Ujgura „Polata” (pseudonim) możemy prześledzić w Kamieniach wróżebnych Petera Hesslera (2006),a informacje wstępne o kolonizacji Ujgurystanu polski czytelnik znajdzie w dwóch rozdziałach Zakazanych wrót Tiziano Terzaniego (1984). Nieco świeższe spojrzenie oferuje doktor Michał Lubina w Chińskim obwarzanku (2023),a trzy lata przed publikacją Caina ukazała się książka Kaia Strittmattera Chiny 5.0, opowiadająca o budowie nowoczesnego systemu inwigilacji w ChRL. Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura (Die Neuerfindung der Diktatur – Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert, 2018, wyd. pol. 2020) wyszła na rynku polskim tuż przed książka Amerykanina, operuje tymi samymi danymi i przykładami. Dziś, kiedy rozwój AI ruszył z kopyta, problemy sygnalizowane przez niemieckiego dziennikarza (1965) stają się coraz pilniejsze. Mimo ośmiu lat jakie minęły od publikacji, nie zdezaktualizowała się – wręcz przeciwnie, autor prawidłowo wypunktował założenia reżimu i kierunek jaki obrała ChRL pod sterami Xi Jinpinga. Szybkie tempo narracji, duża dawka danych liczbowych, obserwacji i przemyśleń – tworzą wartościową publicystykę polityczną, obnażającą zamordystyczne praktyki chińskiej monopartii, która w oparciu o nowe technologie, zaczyna tworzyć system zaskakująco podobny do rozwiązań z realiów Paradyzji (1984) czy Limes Inferior (1982) Janusza A. Zajdla*. Strittmatter, krok po kroku zwraca naszą uwagę na rozwiązania, które sygnalizują, jak w niedalekiej przyszłości i my możemy stracić prywatność, dotychczasową swobodę i anonimowość**. Po prostu: cyberpunk po chińsku. _________________________ * Których Cain oczywiście nie zna, podobnie jak książki Zamiatina (Мы, 1920-21). Stale odwołuje się do Orwella, rzadziej pisze o Nowym wspaniałym świecie Huxleya (1932). W kontekście cyfrowego charakteru inwigilacji i systemu zaufania społecznego, literatura oferuje ciekawsze prognozy niż Orwell, odwołujący się do swoich czasów. Orwell jest XX-wieczny, zmarły przedwcześnie Janusz A. Zajdel (1938-1985),inspirujący się jego twórczością, wybiegał myślami nieco dalej. ** Właściwie już tracimy. A to co wydarzyło w ostatnim czasie w pracach nad AI, zmienia reguły gry. W zasadzie wszystkie rozwiązania z filmów science fiction, takie jak rozpoznawanie głosu (i odtwarzanie jego brzmienia),przekształcanie na tekst, automatyczne tłumaczenie na dowolny język, czy płynna rozmowa z komputerem, który jak Hal 9000 imituje logiczne myślenie – weszły do użytku za mojego życia (rocznik ’87). Grafiki i filmy AI kreujące realistyczne postacie – to Matrix w czystej postaci. „Jesteśmy bardzo do tyłu. Jeśli chodzi o opracowanie odpowiedzialnych sposobów na zarządzanie technologią, która stała się w naszym życiu tak wszechobecna, że często nie zwracamy już na nią uwagi” (str. 364). Cain i Strittmatter skłaniają do identycznych pytań: kiedy, i w jakim stopniu podzielimy los inwigilowanych obywateli ChRL?; jak możemy się przed tym ustrzec, jakie regulacje cywilno-prawne powinny zostać uchwalone przed upowszechnieniem nowych rozwiązań?; czy nie przespaliśmy przełomowego momentu, czy nie jest już za późno? • „– Kochaj kraj swój, kochaj Partię […]” (str. 27). „Kochajmy naszego przewodniczącego Xi Jinpinga! Kochamy Komunistyczną Partię Chin!” (str. 239). Wymuszona deklaracja, która padła podczas procesu Gulbahar Haitiwaji, Ujgurki osadzonej w obozie reedukacji – „[…] zawsze będę kochała Chiny”* – brzmi podobnie jak podtytuł książki Piotra Bernardyna z 2022: Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny. Opresyjna miłość pragmatycznej Partii, egzekwująca uczucia gwałtem i represjami, konsekwentnie umacniająca przestarzały reżim, ma do tego teraz nowe narzędzia oraz sztuczną inteligencję rodem z futurystycznych dystopii. Ta polityka ma również drugą stronę medalu, wpisaną w fałszywość i dwulicowość reżimu, który poprzez działania subtelniejsze niż makabryczne ludobójstwo, stara się obniżyć dzietność i wchłonąć Ujgurów, tak aby maksymalnie pomniejszyć ich liczbę. Chiny marzeń Xi Jinpinga to kraj monoetniczny i jednorodny kulturowo. Europejczykowi kojarzy się to jak najgorzej z nazistowskimi planami III Rzeszy i inżynierią społeczną Związku Sowieckiego**. __________________________ * Rozenn Morgat, Gulbahar Haitiwaji, Ocalała z chińskiego gułagu, Warszawa 2022. (Historia Haitiwaji jest przykładem tego, że do obozów trafiają także osoby bierne politycznie, w przepadku których obciążającym jest sam fakt życia poza granicami kraju). ** The Uyghurs Tragedy: Inside China's quiet Genocide | Investigate Asia [2025] https://www.youtube.com/watch?v=dPvfORR_qSQ • UWAGI MERYTORYCZNE (2024, tłum. Grzegorz Gajek): Str. 24 – „[…] region zamieszkały głównie przez muzułmanów […]” – już nie, skoro w chwili pisania książki Chińczyków było tyle samo co Ujgurów*, nawet wliczając w to muzułmańską mniejszość Hui. Str. 31 – „W latach po zamachu z 11 września [2001] obserwowałem, jak Chiny, […] zaczynają powoli sięgać na zachód poprzez region zwany Sinciangiem” – można by rzec, że Chiny robią to od stuleci… Str. 32 – „Ujgurzy należą do grupy ludów turkijskich i mają wspólne korzenie z założycielami Kazachstanu, Kirgistanu, Azerbejdżanu i trzech innych państw” – założycielami trzech wymienionych byli Sowieci. Przy takiej narracji lepiej byłoby mówić o tworach sprzed ekspansji carskiej Rosji, np. Chanatach Buchary, Kokandu i Chiwy. Poza tym, ciężko oddalić myśl, że jako Amerykanin autor nie ma bladego pojęcia o historii i geografii. O tym, że większość Azerów mieszka w Iranie, na terenie Azerbejdżanu Południowego (vel Irańskiego, od 15 do 30 milionów; w niepodległym Azerbejdżanie żyje 9,5 miliona) i że ogromna część rosyjskiego Powołża oraz Syberii zamieszkana jest przez ludy tureckie, takie jak Tatarzy, Baszkirzy, Jakuci, Ałtajczycy czy Tuwińcy... Str. 33 – „[…] ludy te wywędrowały ze stepów Syberii i Azji Centralnej i zeszły do Eurazji” – może „rozpierzchły się po Eurazji”? Rozeszły na wszystkie strony świata, opuszczając mityczny Turan, kolebkę ludów turkijskich? Tak Syberia jak i Azja Centralna znajdują się w Eurazji… Str. 57 – „Miłuj prezydenta Xi Jinpinga” (przewodniczącego). W jednym z przypisów znajdziemy informację, że ChRL używa w angielskich komunikatach terminu „prezydent”, i najwyraźniej niektórym się to fałszowanie rzeczywistości udziela. Str. 230 – „Mao ogłosił rewolucję kulturalną […] – narodził się kult jednostki” – rewolucja kulturalna stanowi apogeum kultu jednostki w ChRL, a nie jej początek. Ten wystartował jeszcze przed ustanowieniem komunistycznych Chin, a zyskał na sile szczególnie podczas Wielkiego Skoku Naprzód (1958–1962). Str. 136 – „W zamożnej niegdyś Eurazji również rozgorzały wojny, fanatyzm religijny, a region popadł w ruinę” – Eurazja to ogromny kontynent, a nie jakiś konkretny region (jak np. Azja Centralna, Bliski bądź Daleki Wschód itd.). Na terenie Eurazji, na przestrzeni tysiącleci, powstało kilka kręgów cywilizacyjnych, którym powodziło się z różnym szczęściem, gorsza sytuacja w jednym z nich nie musiała odbijać się na innych… Co autor miał na myśli? Str. 230 – Tybet „[…] zwany czasem »dachem świata« ze względu na masyw Himalajów […]” – bardziej z uwagi na fakt, że Płaskowyż Tybetański jest najwyższym terenem na Ziemi (przejął to miano po Pamirze). Str. 238 – „[…] do celi o powierzchni 30 metrów kwadratowych, czyli rozmiarów nie za dużego salonu” – ciekawe czy Geoffrey zdaje sobie sprawę, że mieszkania wielu ludzi liczą mniej, lub mają niewiele więcej… Amerykański punkt widzenia, oderwany od europejskich standardów. Str. 317 – „Ludzie pochodzenia turkijskiego nazywają go Atatürk, co znaczy »ojciec Turków«” – zdanie brzmi tak, jakby Atatürk był tytułem honorowym, przydomkiem, istotnym dla całej panturkijskiej społeczności. Fakty są takie, że jest to nazwisko, które Mustafa Kemal wybrał sobie sam, po części kierowany pychą, po trosze dlatego, że jak można domniemywać, chciał zapisać się w historii jako mąż narodu, symbol – co z resztą mu się udało, i choć Turcja odeszła w pewnym stopniu od jego ideałów, wciąż funkcjonuje jako tamtejszy Piłsudski. Autor nie rozumie, że jego bohaterka, marząc o niepodległym Turkiestanie Wschodnim, odwołuje się myślami do Republiki Tureckiej jako nowoczesnego, sprawnego państwa wymodelowanego na wzorzec zachodni. Postrzega Atatürka nie tyle jako jakiegoś lidera Wielkiego Turanu, ale światłego człowieka, który trzeźwo zerwał z przeszłością, budując nową Turcję na miarę swoich czasów, zdolną współistnieć z sąsiadami i prowadzić z nimi dyplomatyczny dialog. Tego, który uleczył „chorego człowieka Europy” i skierował jego oczy na Zachód. „Kemal jako pierwszy przywódca w świecie islamu dokonał oddzielenia prawa islamskiego od świeckiego, co uczynił 4 października 1926 roku wprowadzając wzorowany na szwajcarskim kodeks cywilny, w którym prawa kobiet i mężczyzn w sprawach takich jak dziedziczenie i rozwód zostały zrównane. Okres jego rządów był też okresem rozwoju kultury tureckiej. Sam Kemal uważał, że »kultura jest podstawą Republiki Tureckiej«. W 1927 roku otworzył Muzeum Sztuki i Rzeźby, w którym znalazł się szereg rzeźb, które dotychczas w islamskiej Turcji były wykonywane bardzo rzadko (w islamie były one uważane za bałwochwalstwo). W połowie lat 20. przeprowadził dalszą reformę edukacyjną, która zakładała upaństwowienie szkół. W ramach dalszej europeizacji wprowadził kalendarz gregoriański, alfabet łaciński, przeprowadził reformę języka tureckiego, usuwającą z niego słowa pochodzenia arabskiego i wprowadził nazwiska. Sam wybrał dla siebie nazwisko: »Atatürk«, czyli »Ojciec Turków«, którego nie wolno było nosić żadnemu innemu Turkowi” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mustafa_Kemal_Atat%C3%Bcrk). Współczesna Turcja rości sobie prawo do roli lidera państw turkijskich, i stawia się jako wzorzec. Stąd też jej zażyłość z bratnim Azerbejdżanem i wsparcie w likwidacji ormiańskiej republiki Górskiego Karabachu. Str. 363-364 – na liście dystopii (a właściwie antyutopii) zabrakło klasycznej powieści My Zamiatina (1920-21),napisanej przez Rokiem 1984 (1949) i Nowym wspaniałym światem (1932). Str. 384 – „[…] prodemokratyczne powstanie na placu Tiananmen w czerwcu 1989” – nie powstanie, a pokojowy protest, brutalnie stłumiony przez reżim. Str. 387 – „[…] »turkijskiego świata«, którego oazy, step i góry ciągną się od zachodnich Chin przez Azję Środkową i obszar pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym aż po Turcję” – ludy tureckie zamieszkują również Syberię i Powołże. Autor nie ma o tym najwyraźniej pojęcia, nie wie, że na terenie FR, w jej europejskiej części, znajduje się Tatarstan i Baszkiria, a za Uralem Tuwa (dawny Urianchaj) i Jakucja (Republika Sacha, największa na świecie jednostka terytorialna obejmująca 3 083 523 km² – co odpowiada prawie dziesięciokrotnej powierzchni Polski),oraz szereg innych terenów zamieszkałych przez ludy turkijskie. UWAGI TECHNICZNE I WARSZTATOWE: W cytacie z Kirkus, po wewnętrznej stronie okładki, po opuszczonym fragmencie tekstu, oznaczonym wielokropkiem w nawiasie kwadratowym – powinna być kropka; str. 84 – stu procentową (stuprocentową); str. 102 – proroka (tu: guru, mistyka); str. 178 – tracie (trakcie); str. 203 – 2 x informacja o tworzeniu profili genetycznych Ujgurów i Kazachów; str. 206 – czytamy o „[…] najważniejszych mniejszościach etnicznych w Chinach: Ujgurach, Kazachach i Kirgizach” – co stanowi o ich kluczowości?, wedle jakiego kryterium dokonano tego wartościowania?; str. 213 – doświadczeniu (doświadczenie); str. 267 – „star-” i „tup” – niewłaściwe rozbicie przy przeniesieniu do kolejnego wersu (błąd zecerski); str. 305 – „Cały ten rok, od końca 2016 do 2017 roku […]” – no to nie rok, tylko kilka miesięcy (cały ten czas?); str. 320 – „Krążyły plotki, że Huawei – firma nie tylko […]” (Krążyły plotki, że firma Huawei – nie tylko…); str. 340 – „łamanie i nadużywanie praw człowieka” – nadużywanie!?; str. 342 – „spół-” i „ek” (błąd zecerski); str. 349 – władzy (władze); __________________________ * Wedle danych z roku 2000, na osiem milionów Ujgurów przypadało osiem milionów Chińczyków: Stanley Toops, Demographics and Development in Xinjiang after 1949. East-West Center, 2004 (https://web.archive.org/web/20070716193518/http://www.eastwestcenter.org/fileadmin/stored/pdfs/EWCWwp001.pdf).
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na78 dni temu
Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa spowodowało epidemię chorób psychicznych Jonathan Haidt
Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa spowodowało epidemię chorób psychicznych
Jonathan Haidt
Jonathan Haidt należy do badaczy starających się opisać i zrozumieć dynamicznie zmieniający się świat. Jest psychologiem społecznym, ale korzysta z badań specjalistów z innych dziedzin. W książce "Niespokojne pokolenie. Jak wielkie przeprogramowanie dzieciństwa wywołało epidemię chorób psychicznych" proponuje odpowiedź na pytanie, jaki czynnik jest odpowiedzialny za szerzącą się plagę zaburzeń psychicznych wśród dzieci i młodzieży. Tu pierwszy zarzut wobec książki, ponieważ bez uzasadnienia usuwa z pola badania całe spektrum autyzmu, koncentrując się na depresji czy zaniżonej samoocenie skutkujących takimi zachowaniami jak samookaleczenia, próby samobójcze czy samobójstwa. Haidt za głównego winnego uważa smartfony oraz media społecznościowe. W opisie fatalnych skutków używania tychże przez dzieci ma niewątpliwie rację. Obecne w podtytule wielkie przeprogramowanie polega na przejściu od dzieciństwa opartego na zabawie do dzieciństwa opartego na telefonie. Książka jest osadzona w kontekście amerykańskim, ale autor powołuje się także na badania z innych państw anglojęzycznych i ze skandynawskich. Badania, m.in. ankiety wskazują jednoznacznie na wspomnianego powyżej winowajcę: fala zapaści psychicznej zaczęła się tuż po pojawieniu się pierwszych iPhone’ów z mediami społecznościowymi. Jak przystało na rzetelnego badacza, autor uwzględnia także przeciwne jego tezie opinie i domniemane powody kryzysu. I wyklucza je jedno po drugim. Moim zdaniem, przekonująco. Autor rozróżnia też fatalne skutki smartfonozy charakterystyczne dla dziewcząt i chłopców. O ile te pierwsze są dręczone przez nieustanne porównania z rzekomo idealnie pięknymi influencerkami czy groźbę wykluczenia z grona znajomych, o tyle w przypadku chłopców groźne są przede wszystkim gry, stymulujące wydzielanie dopaminy i uniemożliwiające normalne funkcjonowanie, w tym sen. Książka ma jednak pewne wady. O jednej już wspomniałam. Druga to brak odniesienia się do poglądu, że nadużywanie leków psychotropowych, szczególnie zawierających inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny, wpływa na niemożność wyleczenia pewnych chorób (głównie depresji) lub kwalifikowanie jako depresji okresów gorszego samopoczucia. Tezę taką stawia Robert Whitaker w omawianym kiedyś przeze mnie „Zmąconym obrazie”. Haidt jest wyrozumiały wobec rodziców, którzy dają dzieciom smartfony (ja nie jestem). Słusznie zauważa, że dzieci w wieku szkolnym, widząc rówieśników posiadających te machiny piekielne, wywierają ogromną presję na rodziców, aby zakupili im je także. Nie wspomina jednak, że wielu, może nawet większość rodziców, kupuje i wręcza je nawet maleńkim pociechom bez żadnej presji z ich strony, kierując się tylko jedną motywacją: żeby mieć święty spokój. I mają. Ale do czasu. Wracając do książki. Ma ona w dużej mierze charakter poradnikowy. Podpowiada rodzicom, jak oprzeć się presji środowiska, wymuszającego zakup smartfonów dla dzieci. Autor słusznie uważa, że dzieciaki nie powinny ich dostawać przed pójściem do szkoły średniej, a konta w mediach, zwanych, o ironio, społecznościowymi, powinny być zakładane najwcześniej po ukończeniu szesnastego roku życia. Zauważa też, jak szalenie ważna jest dla rozwoju człowieka możliwość nieskrępowanej zabawy w grupie rówieśników. Haidt podkreśla tutaj wagę braku kontroli ze strony rodziców w tych sytuacjach. Coś, co jest absolutnie normalne, czyli dzieciaki bawiące się na podwórku, stało się rzadkością. Już w swojej poprzedniej książce („Rozpieszczony umysł”, napisanej wraz z Gregiem Lukianoffem),Haidt przytacza przykłady absurdalnych interwencji policji i opieki społecznej w sytuacjach najzupełniej normalnych, zabawy dziecka na podwórku, ba, nawet w ogrodzie przy domu. Autor podkreśla też niezwykły paradoks. Dzieci zostały pozbawione możliwości niekontrolowanej przez dorosłych zabawy, ale żadna kontrola nie działa w świcie wirtualnym, w który dzieci wsiąkają z fatalnymi dla nich skutkami. Porównuje tę sytuację do wysłania dzieci w podróż na Marsa. Samych, bez opieki, w ramach eksperymentu. Czy ktoś puściłby dziecko w taką podróż? Oczywiście, że nie. A jednak to zrobiliśmy. Marsem jest świat wirtualny, który nie powinien był zastąpić dzieciom tego fizycznego. Jednakże zastąpił. I teraz musimy to odkręcać. Jak najszybciej. Da się. Haidt ma rację. To trudne, ale możliwe. Sprowadźmy dzieci z Marsa na Ziemię.
Karola - awatar Karola
oceniła na71 dzień temu

Cytaty z książki Wyścig o najważniejsze metale świata. Brudne oblicze czystej energii i cyfrowych technologii