Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej

Okładka książki Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej autora Barbara Ehrenreich, 9788368227260
Okładka książki Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej
Barbara Ehrenreich Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja publicystyka literacka, eseje
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Natural Causes: An Epidemic of Wellness, the Certainty of Dying, and Killing Ourselves to Live Longer
Data wydania:
2025-01-29
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-29
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368227260
Tłumacz:
Anna Dzierzgowska
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej



książek na półce przeczytane 2415 napisanych opinii 662

Oceny książki Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej

Średnia ocen
6,1 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej

avatar
140
34

Na półkach:

Wartościowa pozycja, dająca wytchnienie od zalewu miałkich treści, które próbują nas przekonać i udowodnić w wątpliwy sposób, że mamy całkowitą kontrolę nad swoim ciałem i umysłem i tym samym, że odpowiednia dieta i zestaw ćwiczeń sprawią, że będziemy nieśmiertelni, albo chociaż sprawni do min. 90. Ciekawe jest również powiązanie religii i nauki w tym kontekście. W rzekomo sekularyzującym się społeczeństwie zachodnim da się jednak rozpoznać potrzebę wiary, co autorka pokazuje na przykładzie wiary w cuda - jak nie będę jadł X, to nie umrę na zawał; jak będę biegał godzinę dziennie, to uniknę Y - jak i również rozgrzeszenia i kary za grzechy, tj. jeżeli ktoś umarł w wieku 50 lat, to zapewne dlatego, że o siebie nie dbał, tak jak kiedyś tsunami było karą boską, tak teraz śmierć lub choroba bywa karą za złą dietę albo brak sportu. Fakt, że książka pisana jest trochę pod tezę i momentami mocno zbiasowana (chociaż sama autorka przyznaje, że ćwiczy i to lubi),to i tak jest tam jakiś warsztat, dużo odniesień i przypisów, co dla mnie stanowi wartość.

Dużo myślałem też o książce w odniesieniu do informacji o Blanche Monnier, na które wpadłem ostatnio gdzieś w internecie. Kobieta, która przez ćwierć wieku była więziona w koszmarnych warunkach, ostatecznie żyła dłużej niż przywołani na kartach książki Jobs czy Fixx, co skłania do refleksji, że rzeczywiście dalej nad ogromną ilością procesów w ciele nie mamy wpływu i mimo wszystkich możliwych środków śmierci nie da się uniknąć (no ok niby dowód anekdotyczny, ale jednak),jraczej mamy tu do czynienia z procesem probabilistycznym na które większy wpływ mają geny, środowisko, czy po prostu przypadek.
Więc no sport sportem, a dieta dietą, ale może bardziej dla siebie i swojego samopoczucia, a nie jako część transhumanistycznej krucjaty ku nieśmiertelności.

Jeszcze co do kompozycji: brak mi w książce klamry kompozycyjnej. Prezentowane były różne tematy, jeden po drugim, po czym brakowało jakiegoś zwieńczenia, podsumowania. Nagle wyrosły Podziękowania i miałem takie: aha, ale gdzie jakaś konkluzja, synteza z tego, co zostało przedstawione na początku i na końcu pozycji. Tak czy siak, warto sięgnąć.

Wartościowa pozycja, dająca wytchnienie od zalewu miałkich treści, które próbują nas przekonać i udowodnić w wątpliwy sposób, że mamy całkowitą kontrolę nad swoim ciałem i umysłem i tym samym, że odpowiednia dieta i zestaw ćwiczeń sprawią, że będziemy nieśmiertelni, albo chociaż sprawni do min. 90. Ciekawe jest również powiązanie religii i nauki w tym kontekście. W rzekomo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3632
1876

Na półkach:

Autorka prezentuje krytyczne podejscie do współczesnej fascynacji zdrowym stylem życia. Ćwiczenia, treningi, suplementy, zdrowe odżywianie, badania profilaktyczne… I to nawet nie jest książka o wellness, tylko znacznie szerzej o obowiązującym w dzisiejszych czasach światopoglądzie. O tym, że wszystko można kontrolować, własne ciało (i umysł) też. Wystarczy chcieć, a będziemy żyć do setki. Kto nie dał rady, widocznie niewystarczająco się starał. Jednak w rzeczywistości nie wygląda to tak kolorowo - ofiary padają codziennie.

"Z przyczyn naturalnych" nie jest reportażem, ani też książką popularnonaukową - autorka opiera się bardziej na źródłach oraz własnych doświadczeniach, przedstawiając de facto własne poglądy. Naświetla zagadnienie szeroko, i ze strony rynkowej (różne kolejne trendy, na których zarabiają ich guru),filozoficznej (jak postrzegana jest śmierć, choroba, podejście holistyczne),i medycznej, i biologicznej. I tu właśnie jest dość zaskakujące, że spora część tej książki poświęcona jest biologii, objaśnienieniu jak działa system immunologiczny i jakie paradoksy się z tym wiążą, w tym dotyczące makrofagów - okazuje się, że Barbara Ehrenreich ma doktorat z tej dziedziny. Ja dodałabym do tych rozważań jeszcze coś na temat kultu młodości. Medykalizacja naszego życia (o której autorka tylko pobieżnie wspomina) też jest odrębnym tematem.

Jako całość jest to pozycja idąca bardzo pod prąd obecnym trendom, tego wszystkiego, co słyszymy w mediach, a co nakłada na nas kolejną presję i obowiązek długowiecznego życia w zdrowiu (i urodzie). Co jest średnio wykonalne - z powodów o których pisze autorka, m.in. dlatego, że mimo postępów w medycynie nadal tak naprawdę nie znamy etiologii wielu chorób, w tym raka, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie nad nimi zapanować. No i nadal nie wynaleźliśmy lekarstwa na śmierć, więc tak czy siak w pewnym momencie ów duch napotka opór materii. Trochę to defetystyczne? Ehrenreich nie namawia rzecz jasna do niedbania o siebie, tylko raczej do namysłu nad tym “projektem zdrowie” i do, no starzenia się z godnością. Nie chcę pisać o rozsądku, bo czym jest rozsądek, jeśli chodzi o kwestie zdrowia i życia?

Autorka prezentuje krytyczne podejscie do współczesnej fascynacji zdrowym stylem życia. Ćwiczenia, treningi, suplementy, zdrowe odżywianie, badania profilaktyczne… I to nawet nie jest książka o wellness, tylko znacznie szerzej o obowiązującym w dzisiejszych czasach światopoglądzie. O tym, że wszystko można kontrolować, własne ciało (i umysł) też. Wystarczy chcieć, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
903
333

Na półkach: ,

Jedna z książek, do których lektury zabrałam się z entuzjazmem. Niestety malał on odwrotnie proporcjonalnie do liczby przeczytanych stron. Początek był świetny, naprawdę. Napisany z jajem i z przekorą, a także odwagą właściwą osobom, które przeżyły już wystarczająco dużo, by wiedzieć, że można mieć wiele rzeczy dokładnie tam, gdzie się chce je mieć, a nie tam, gdzie świat mówi, że mieć się je powinno. Podtytuł książki to „Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej” i faktycznie – na pierwszych kilkudziesięciu stronach jest właśnie o tym. Ehrenreich (która w dacie ukazania się książki na rynku amerykańskim miała 78 lat) z pozycji osoby, która już wie, że jest „dość stara, by umrzeć”, a co za tym idzie – także „dość stara, żeby nie narażać się już więcej na cierpienia, przykrości lub nudę związane z pogonią za dłuższym życiem”, obnaża nonsensy i absurdy współczesnej, szeroko rozumianej, kultury wellnes. Im dalej jednak w książkę, tym robi się w niej bardziej amerykańsko, pseudonaukowo i nie wiadomo w zasadzie o czym, tak jakby autorka chciała napisać przy okazji o wszystkim. Są i wtręty historyczne, i filozoficzne (ze szczególnym uwzględnieniem Kierkegaarda – to już któraś czytana przeze mnie ostatnio książka, której autor się do niego odwołuje, zdumiewające). Odwołania do Susan Sontag sąsiadują ze wzmianką o Jamiem Oliverze. Ehrenreich omawia badania naukowe i z lubością opowiada o makrofagach (do czego – żeby nie było – miała kompetencje, jako posiadaczka doktoratu z biologii komórkowej),by wreszcie (niestety jak dla mnie, dużo za późno) odnieść to do właściwego tematu swojej książki.
No nie lubię takich hybryd, nic nie poradzę. Jeśli mam dostać książkę popularnonaukową, wolałabym by lista źródeł była bardziej naukowa niż popularna. Jeśli ma być to natomiast książka dla laika, oczekuję, by miała coś więcej a przede wszystkim pomysł (pozytywnym przykładem są według mnie „Ultraprzetworzeni ludzie” Chrisa van Tullekena). A poza tym chciałabym aby nie była chaotyczna (ta taka jest) i by miała walor uniwersalny, a nie – jak „Z przyczyn naturalnych” – odnosiła się niemal wyłącznie do realiów USA.
Dla mnie rozczarowanie.

Jedna z książek, do których lektury zabrałam się z entuzjazmem. Niestety malał on odwrotnie proporcjonalnie do liczby przeczytanych stron. Początek był świetny, naprawdę. Napisany z jajem i z przekorą, a także odwagą właściwą osobom, które przeżyły już wystarczająco dużo, by wiedzieć, że można mieć wiele rzeczy dokładnie tam, gdzie się chce je mieć, a nie tam, gdzie świat...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

306 użytkowników ma tytuł Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej na półkach głównych
  • 244
  • 59
  • 3
28 użytkowników ma tytuł Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej na półkach dodatkowych
  • 10
  • 7
  • 6
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tokyo Crush. Jak szukałam miłości w Japonii Vanessa Montalbano
Tokyo Crush. Jak szukałam miłości w Japonii
Vanessa Montalbano
Arcyciekawa książka nawet dla osoby, która nie jest wielbicielką japońskiej kultury (nie "zaszczepiłam" się nią nawet w dedykowanym Japonii krakowskim muzeum Manggha ufundowanym i zapełnionym zbrojami samurajów i innymi artefaktami przez samego Andrzeja Wajdę). Na 200-u stornach trzydziestoletnia Francuzka Vanessa streszcza czytelnikowi swoje podboje sercowe wśród Japończyków. Książka jest napisana w bardzo dostępny sposób, super się ją czyta. Zawiera mnóstwo oryginalnie brzmiących typowo japońskich słów określających ludzi. Oczywiście są one przetłumaczone i wyjaśnione przez autorkę w samej treści książki. Historia zaczyna się od przyjazdu (już drugiego) Vanessy do Tokio z zamiarem nauki języka i życia tam przez jakiś czas. Uczęszcza do szkoły językowej i pracuje w izakaya - barze dla salaryman - uosobienia japońskich korpoludków. W międzyczasie zakłada konto na Tinderze (w Japonii jest tego typu aplikacji dużo więcej i każda jest dedykowana innego typu amatorom wrażeń),gdzie ma nadzieję poznawać ludzi i szlifować język japoński. I się zaczyna... Umawia się z mężczyznami, którzy pokazują jej prawdziwe oblicze tego kraju. Tu za wiele nie zdradzę, bo nie chce psuć przygody innym Czytelnikom, ale mam wrażenie, że jest to dla nas Europejczyków nieco zaskakujące. Zasygnalizuje jedynie, że w Japonii jest dyskryminacja ze względu na grupę krwi. Najbardziej pożądana jest grupa 0 i A. I to nie ze względu na potencjalnych potomków, ale cechy charakteru przypisane dla ich posiadaczy. Japończycy znają grupy krwi wszystkich swoich celebrytów, czy premierów. Każdy kandydat do pracy jest zobowiązany umieścić ją w CV. To co się z tym wiąże to mnie wręcz zszokowało. W Japonii została nawet powołana organizacja ds. etyki, aby media przestały nadawać treści propagujące negatywne stereotypy. Tylko jeden dziennikarz razem z synem wydał bowiem 65 bestsellerów (łącznie sprzedali 6 mln egzemplarzy) z popularyzacja teorii grupy krwi, która tak "zapuściła korzenie w głowach Japończyków" - cytuje tutaj słowa samej Montalbano. Książka jest pełna takich właśnie "smaczków". Kipi od prób miłosnych podbojów i tajemnic alkowy Japończyków. Autorka opisuje wszystko wprost, ale z ogromnym wyczuciem. Roland japoński guru randkowania to krajowy autorytet, któremu także poświęcono tu dużo uwagi. Roland jako doskonale wyreżyserowany singiel oczywiście spienięża swoje porady i żyje z nich na bardzo wysokim poziomie. To niebywały wątek przy skali działalności choćby naszych polskich patocelebrytów. W 2003 roku w Japonii z ust premiera kraju padła propozycja pozbawienia bezdzietnych kobiet prawa do pobierania świadczeń na starość. Minister zdrowia nazwał w 2007 roku kobiety "maszynami do rodzenia dzieci". W 2014 roku polityk prefektury miejskiej wpadł na pomysł dziurawienia prezerwatyw przed sprzedażą. Dla mnie osobiście to jak żyją młodzi Japończycy jest zaskakujące, ale teraz rozumiem skąd się bierze ogromna skala samobójstw w Japonii. Dawne seppuku to dziś ogromny problem społeczny wywoływany presją na ożenek oraz przepracowaniem i samotnością. Mam wrażenie, że dążący do perfekcji styl bycia Japończyków (potrafią nawet wyuczyć się i mówić z akcentem charakterystycznym dla zupełnie innego regionu kraju niż pochodzą, aby sprawiać dla innych wrażenie lepszych) gubi spontaniczność i pozbawia ich autentycznej radości z życia. Wszystko jest zaplanowane, rozpisane nawet w randkowaniu czy zwrotach jakimi operują kelnerzy w specyficznych tam lokalach. Czy takie życie ma jakiś sens? Ja jestem przerażona kiedy rozmyślam nad tym nieco głębiej. Ale to już tylko moje przemyślenia choć sama autorka pisze jak ją samą zmieniło życie w Japonii. Książka jest i śmieszna i zaskakująca i w pewnym sensie nieco przerażająca, ale bardzo szczerze ją polecam bez względu na wiek. Dowiecie się wtedy gdzie i jak się randkuje w krainie znanej nam w Polsce jako Kraj Kwitnącej Wiśni. A jest co czytać, zapewniam 🙃.
Malgorzata2026 - awatar Malgorzata2026
ocenił na81 miesiąc temu
Tamte czasy. Raport z teraźniejszości Martín Caparrós
Tamte czasy. Raport z teraźniejszości
Martín Caparrós
"Tamte czasy" Martina Caparrosa to reportaż o latach dwudziestych XXI wieku, widzianych oczami pokolenia żyjącego sto lat później. Autor w swojej książce porusza wiele tematów związanych z funkcjonowaniem naszego społeczeństwa. Omawia panujące relacje międzyludzkie, ustroje polityczne, nierówności społeczne, odmienne światopoglądy, wierzenia, wartości. Każdy z tematów jest zakończony krótkim opisem autentycznej osoby, której życie wiąże się z tematem przewodnim, czy to poprzez wpływ jaki wywiera na obecną sytuację światową, czy jest przykładem/ofiarą nierówności, jakie zostały opisane. Caparros posługują się dużą ilością danych statystycznych, często uświadamiając czytelnikowi, że media opiniotwórcze wprowadzają nas w błąd, manipulując wiadomościami i skupiając uwagę "bogatego świata" na mniej istotnych kwestiach niż faktyczna pomoc dla ubogich. W tym reportażu jest wiele opisów nierówności, o których podświadomie wiemy, jednak często z wygody nie chcemy o nich pamiętać. Martin Caparros pokazuje wiele paradoksów "bogatego świata", który pod pretekstem ochrony planety podejmuje działania, które nie niosą rzeczywistej pomocy potrzebującym. Dodatkowo autor podkreśla wielokrotnie, że kultura zachodu zmierza ku upadkowi. Chiny po cichutku przejmują kontrolę nad globalną gospodarką, chociaż Stany Zjednoczone próbują to ukryć i zablokować. "Tamte czasy" to obszerna analiza obecnej sytuacji na świecie, nie jest to lekka lektura na odstresowanie. Przyznam się szczerze, że przeczytanie jej zajęło mi trochę czasu. Nie codziennie miałam ochotę czytać o tak trudnych tematach. Dodatkowo wymaga ona ciągłego skupienia. Uważam jednak, że warto być świadomym mechanizmów jakie rządzą tym światem. W tej książce teoretycznie nie było nic odkrywczego, czego byśmy nie wiedzieli (jeżeli chociaż trochę interesujemy się czymś więcej niż czubkiem własnego nosa),jednak skupienie tych wszystkich informacji w jednym miejscu daje do myślenia. Dokąd to wszystko zmierza i co z tego wyniknie...
Paulina - awatar Paulina
oceniła na821 dni temu
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot Caroline Darian
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot
Caroline Darian
Zainteresowała mnie ta książka, bo historia matki autorki jest jakoś blisko innego popularnego fetyszu... Książka historię tej sprawy faktycznie przybliża (umyślnie nie czytałem zbyt wiele wcześniej, by zapoznać się z nią z książki),choć nie jest to jakiś szczyt pisarskich osiągnięć i narracja nie jest zbyt dobra. Przyznam też, że autorka momentami mnie irytowała. Oczywiście miała prawo być zszokowana i rozgoryczona, a nawet dotknięta osobiście skoro jej zdjęcia też zostały znalezione... Ale to przede wszystkim jej matka była ofiarą, dużo częściej, dużo brutalniej i z większymi konsekwencjami, a mimo to radziła sobie dużo lepiej niż córka i zachowała pozytywne nastawienie do życia. A to co mnie razi to takie nastawienie autorki: "jak ona śmie nie być tą sytuacją aż tak zbulwersowana jak ja?!" - no takie mi wybrzmiewało, może nie każdy to tak odbierze. Książka uświadomiła mi jednak, że tu nie chodzi tylko o akty seksualne, ale że również odurzanie kogoś w taki sposób i z taką intensywnością, też mogło być bardzo niebezpieczne i jest w sumie kolejnym przestępstwem. Ale co - znowu - irytujące jest w autorce, to że mnie się wydaje, iż ją bulwersuje nie to że jej ojciec wykorzystywał matkę, praktycznie prowokował gwałty itp., nie, ją bulwersuje cuckold. Takie można odnieść wrażenie (choć może nadinterpretuję). A mnie... cóż, ja mam niechęć do każdego, kogo bulwersują formy seksualności które nie muszą być zrozumiałe dla wszystkich ale są ok, są neutralne jeśli się rozgrywają pomiędzy dorosłymi świadomymi (świadomymi!) i chętnymi osobami. I tak mi się wydaje, że to jest druga strona tej historii... Ja myślę, że cała ta sytuacja się stała, bo się dorośli ludzie nie potrafią dogadać: słuchaj, mam taki fetysz, możemy go jakoś realizować? Jeśli możemy jakoś - ja się nagnę, ty się nagniesz - stworzymy udany związek. Albo żadne z nas się nie nagnie, rozstajemy się i układamy sobie życie z kimś innym, kto będzie miał ten sam fetysz (to nie tragedia przecież, czemu ludziom się wydaje, że jak już są w jakimś związku, to koniecznie muszą w nim pozostać nawet, jak czegoś brakuje i się z nim nie realizują?) No ale o czym ja mówię w sumie, dość już się naczytałem książek o mózgach, żeby wiedzieć, że mózgi wielu ludzi tak nie funkcjonują ;) a zamiast tego idą od razu w przestępstwa. Jest to smutne i nie wiem czy można to zmienić. Ale im więcej o tym mówić, tym większa szansa, że może jednak... Ogólnie książka jest krótka, do przeczytania/przesłuchania w kilka godzin i dość łatwo skupić się na treści. I może jestem powyżej troszkę zbyt krytyczny co do osoby autorki, w sumie książka jest jej i o niej, więc może nie ma co mieć pretensji, że więcej pisze o sobie i swoich uczuciach niż o ojcu czy matce... (przeczytana/przesłuchana: 16.12.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na63 miesiące temu
Polska na prochach Arkadiusz Lorenc
Polska na prochach
Arkadiusz Lorenc
Czy Wy też macie wrażenie, że żyjemy w kulturze „tabletki na każdą okazję”? Ten post będzie o książce, która sprawia, że po jej zamknięciu zaczynasz inaczej patrzeć na szafkę z lekami w domu swojej mamy czy babci. Przeczytałam „Polskę na prochach” dawno i do teraz mam w uszach echo rozdziału o „babciach chodzących po ścianach”. ​ ​To nie są historie z mrocznych zaułków. To cicha epidemia w kapciach, historie staruszek, które leki przepisane na 2 tygodnie... biorą od 20 lat. Często w tajemnicy przed rodziną, często dzięki lekarzom, którzy wypisują recepty „pod stołem”, dla świętego spokoju. Prawda wychodzi na jaw dopiero w szpitalu, gdy odstawienie pigułek powoduje bezsenność i tak silne objawy odstawienne, że lekarze od razu wiedzą, że mają do czynienia z uzależnieniem. ​Już na studiach patrzyłam na wizyty specjalistów, m.in. psychiatrów, z przerażeniem. Widziałam i widzę mechanizm „szybkiego plastra”. ​15 minut- tyle czasami trwa diagnoza depresji czy zaburzeń lękowych. ​Totalny brak planu- leki są wprowadzane i odstawiane bez należytej opieki. Lata na chemii- to, co miało być wsparciem doraźnym, staje się „protezą” na dekady. ​ ​Oglądałam serial Zabić ból o kryzysie opioidowym w USA i chociaż był dobry, to mnie nie zaskoczył. Utwierdził mnie tylko w decyzji, dlaczego od lat nie mam w domu kablówki. Nie chcę patrzeć na bloki reklamowe, gdzie w każdej przerwie serwuje się nam „lek na wszystko”. Na smutek, na nogi, na brak energii, na wątrobę. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby ludzie się obudzili. Przemysł farmaceutyczny ratuje życie, wiem i szanuję to wielkie osiągnięcie nauki. Jednak dokładnie ten sam przemysł jest też gigantycznym biznesem, który nie zawsze ma na celu nasze dobro. To bolesna lekcja, że świat nie zawsze jest dobry (to mój odwieczny ból duty i rozkmina dlaczego ludzie po prostu nie mogą być dobrzy),a intencje tych, którzy sprzedają nam „szczęście w kapsułce”, bywają różne.
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na726 dni temu

Cytaty z książki Z przyczyn naturalnych. Ludzka obsesja dobrego samopoczucia i nadludzkie wysiłki, aby żyć dłużej