Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego

Okładka książki Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego autorstwa Wolfgang Münchau
Okładka książki Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego autorstwa Wolfgang Münchau
Wolfgang Münchau Wydawnictwo: Prześwity biznes, finanse
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
biznes, finanse
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Kaput: The End of the German Miracle
Data wydania:
2025-04-15
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-04
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381757003
Tłumacz:
Barbara Kocowska
Jaka przyszłość czeka największą europejską gospodarkę

Do niedawna Niemcy jawiły się jako wzór sukcesu gospodarczego i politycznego. Wydawało się, że napędzany eksportem niemiecki model gospodarczy zapewnia pomyślność i dobrobyt, a Angela Merkel jest „prawdziwym przywódcą wolnego świata”. Zmiany geopolityczne z ostatnich lat pokazały jednak, że za wieloletnie uzależnienie od taniego rosyjskiego gazu czy niemożność dotrzymania kroku firmom motoryzacyjnym z USA i Chin w wyścigu do elektromobilności Niemcy muszą zapłacić wysoką cenę.

Wolfgang Münchau dowodzi, że słabości niemieckiej gospodarki narastały od dekad Neomerkantylistyczna polityka państwa, napędzana bliskimi relacjami między elitami przemysłowymi, finansowymi i politycznymi, sprawiła, że Niemcy – nadmiernie polegające na autorytarnej Rosji i Chinach – pozostały w tyle i nie były w stanie dostosować się do cyfrowej rzeczywistości XXI wieku.

Ta książka wyjaśnia , dlaczego okres propserity w Niemczech dobiegł końca.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego



413 76

Oceny książki Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego

Średnia ocen
7,3 / 10
481 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego

avatar
66
3

Na półkach:

Jakoś leci

Jakoś leci

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
270
192

Na półkach:

Temat ciekawy, zastanawiające tezy i wnioski, ale bardzo przegadana, taki ekonomiczno-polityczny misz masz, chociaż trudno wyobrazić sobie oddzielenie polityki od gospodarki. Na duży plus należy zaliczyć autorowi wplecenie kontekstu historycznego włącznie z okresem początkowym i późniejszym Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Niesamowicie słucha się o związkach konkretnych polityków z biznesem, czego kwintesencją, wypaczeniem i twarzą dla mnie jest Gerhard Schroeder.

Temat ciekawy, zastanawiające tezy i wnioski, ale bardzo przegadana, taki ekonomiczno-polityczny misz masz, chociaż trudno wyobrazić sobie oddzielenie polityki od gospodarki. Na duży plus należy zaliczyć autorowi wplecenie kontekstu historycznego włącznie z okresem początkowym i późniejszym Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Niesamowicie słucha się o związkach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
150
32

Na półkach:

Ta książka zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, przede wszystkim dlatego, że burzy pewien utarty obraz Niemiec jako niekwestionowanego lidera gospodarczego Europy. Autor w niezwykle przystępny, a jednocześnie rzeczowy sposób pokazuje, że za fasadą stabilności i sukcesu od lat narastały problemy, które dziś zaczynają być coraz bardziej widoczne.
Wolfgang Münchau sięga głębiej, gdyż analizuje zależności między polityką, biznesem i finansami, pokazując, jak te powiązania wpływały na kierunek rozwoju niemieckiej gospodarki.
To, co wyróżnia tę publikację, to umiejętność łączenia ekonomii z geopolityką. Autor jasno pokazuje, że decyzje podejmowane dekady temu mają dziś realne konsekwencje, a niemiecki model gospodarczy, który był przez lata stawiany za wzór, wcale nie jest tak odporny, jak się wydawało.
Mimo że temat mógłby wydawać się trudny, książkę czyta się naprawdę dobrze. Język jest klarowny, a argumenty przedstawione w logiczny i przekonujący sposób. To lektura, która zmusza do refleksji i pozwala lepiej zrozumieć, co dzieje się obecnie w Europie.
Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy interesują się gospodarką, polityką międzynarodową lub po prostu chcą spojrzeć na Niemcy z innej, mniej oczywistej perspektywy.
Współpraca barterowa [@wydawnictwolaurum]

Ta książka zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, przede wszystkim dlatego, że burzy pewien utarty obraz Niemiec jako niekwestionowanego lidera gospodarczego Europy. Autor w niezwykle przystępny, a jednocześnie rzeczowy sposób pokazuje, że za fasadą stabilności i sukcesu od lat narastały problemy, które dziś zaczynają być coraz bardziej widoczne.
Wolfgang Münchau sięga...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1320 użytkowników ma tytuł Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego na półkach głównych
  • 739
  • 550
  • 31
197 użytkowników ma tytuł Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego na półkach dodatkowych
  • 92
  • 45
  • 18
  • 16
  • 10
  • 9
  • 7

Tagi i tematy do książki Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego

Czytelnicy Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego przeczytali również

Utracone cywilizacje. Jak rozkwitały i upadały imperia Paul M.M. Cooper
Utracone cywilizacje. Jak rozkwitały i upadały imperia
Paul M.M. Cooper
„Utracone cywilizacje” Paula Coopera to nie jest kolejna sucha kronika dat i bitew. To raczej literackie prosektorium, w którym autor z niemal czułą precyzją preparuje zwłoki dawnych potęg. Cooper, twórca kultowego podcastu Fall of Civilizations, przenosi na papier to, co w historii najtrudniejsze do uchwycenia: poczucie nieuchronności końca. Autor prowadzi nas przez mezopotamskie piaski, dżungle Jukatanu i mury Bizancjum, stosując zabieg empatii historycznej. Zamiast patrzeć na ruiny z góry, Cooper każe nam stanąć na tętniącym życiem rynku w Angkor czy w rzymskiej Brytanii, by poczuć pewność ich mieszkańców, że ich świat nigdy się nie skończy. To podejście sprawia, że lektura staje się słodko-gorzką opowieścią, bolesnym, ale fascynującym doświadczeniem. Największą siłą książki jest jej rewizjonizm. Rozdział o Wyspie Wielkanocnej (Rapa Nui) to majstersztyk – Cooper skutecznie dekonstruuje mit o „ekobójstwie” dokonanym przez tubylców, wskazując palcem na europejski kolonializm i choroby. To odważne, poparte badaniami odejście od utartych schematów. Równie ciekawe jest spojrzenie na królestwo Widźajanagaru, które wyrywa nas z eurocentrycznego postrzegania dziejów. Gdzie zatem pojawia się rysa? W moim odczuciu czuś pewną niespójność w skali. Skupienie się niemal wyłącznie na Brytanii w kontekście Rzymu wydaje się wyborem nazbyt selektywnym, a nazywanie ludu Rapa Nui „imperium” to chyba semantyczne nadużycie. I choć styl Coopera jest potoczysty, polskie wydanie potrafi zirytować – liczba literówek sugeruje, że redakcja uległa „upadkowi” niemal tak szybkiemu, jak opisane wewnątrz cywilizacje. Najbardziej kontrowersyjny jest epilog. Dla jednych będzie on logicznym domknięciem i ostrzeżeniem przed kryzysem klimatycznym, dla innych, banalne i nieco mentorskie kazanie, które odstaje od rzetelnej, historycznej narracji reszty dzieła. Niemniej, Cooper stworzył pozycję obowiązkową: memento mori dla współczesnego konsumpcjonizmu, podane w formie, której nie powstydziłby się rasowy powieściopisarz. Ocena: 4,29/5 (goodreads 5/5 | lubimyczytać 8/10 | nakanapie 8/10 | thestorygraph 4,25/5)
temptershell - awatar temptershell
ocenił na814 dni temu
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii Geoffrey Cain
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
Geoffrey Cain
(2021) [The Perfect Police State: An Undercover Odyssey into China’s Terryfying Surveillance Dystopia of the Future] „Niniejsza książka opowiada o tym [co dzieje się w Sinciangu], jak region ten stał się najbardziej zaawansowaną technologicznie inwigilacyjną dystopią na świecie – o tym, jak doszło do »Sytuacji«* i jaki może mieć ona wpływ na naszą przyszłość w epoce szybkiego rozwoju SI, algorytmów rozpoznawania twarzy, monitoringu i innych nowoczesnych technologii [służących analizom ogromnych zbiorów danych (Big Data),śledzeniu kontaktów, transakcji, wyborów konsumenckich, cenzurze]” (str. 17). „W latach 2014-2016 działania antyterrorystyczne w Chinach drastycznie się wzmogły. Rząd sięgnął po stare, sprawdzone metody – policyjną brutalność i »sąsiedzką czujność« […]. W odczuciu władz wciąż było to jednak za mało, aby w pełni rozprawić się z groźbą terroryzmu. W 2016 roku na czele regionalnych władz stanął autorytarny polityk Chen Quanguo, który został sekretarzem partii komunistycznej w Sinciangu [a przedtem piastował to samo stanowisko w Tybetańskim Regionie Autonomicznym]. To on zadecydował o zastosowaniu nowoczesnych technologii do monitorowania i kontroli ludności. Wykorzystując wielkie bazy danych, wprowadził program prewencji policyjnej umożliwiający zatrzymanie podejrzanego, który według SI dopiero miał popełnić przestępstwo [!]. Utworzył też setki obozów koncentracyjnych, w oficjalnej nomenklaturze nazywanych »zakładami przetrzymywania tymczasowego«, »zakładami szkolenia zawodowego« albo »zakładami reedukacji«. Do końca roku 2017 znalazło się w nich półtora z 11 milionów zamieszkujących Chiny Ujgurów. Celem chińskich władz było wymazanie tożsamości, kultury i historii narodu ujgurskiego i całkowita asymilacja liczonej w milionach mniejszości etnicznej. […] I tak właśnie Chiny stworzyły doskonałe państwo policyjne” (str. 18-19)**. „[…] założenie, […] że metody inwigilacji wypróbowane w Sinciangu nigdy się nie rozpowszechnią w większej części globu – trąci naiwnym optymizmem” (str. 364). __________________________ * „W regionie Sinciang w zachodnich Chinach ludzie nazywają swoją dystopijną rzeczywistość »Sytuacją«” (str. 13). ** „Chiny nie zamierzały tolerować buntowniczej i niespokojnej natury mieszkańców regionu. Dlatego stał się on oczywistym wyborem, gdy władze zaczęły szukać poligonu doświadczalnego dla państwowego systemu inwigilacji” (str. 117-118). Dziedzictwo dzikich ludów stepu, spotęgowane naukami islamu oraz obcość etniczna – to kombinacja nad wyraz niepożądana przez gremium KPCh. • Skrupulatne dziennikarskie śledztwo i trafna analiza sytuacji. Przeczytamy tu o represjach, jakie spotykają Ujgurów, oraz nowych technologiach, które w połączeniu z praktykami XX-wiecznych totalitaryzmów stopniowo prowadzą do realizacji marzenia o monoetnicznych Chinach i wszechwładzy reżimu, posiadającego pełną kontrolę nad swoimi obywatelami. Czyta się dobrze, bez większych zgrzytów. Niestety, jako Amerykanin Geoffrey Cain (1986) ma bardzo szczątkowe pojęcie o geografii i historii – mimo zaangażowania w zgłębiany temat, umykają mu zupełnie podstawowe informacje i niuanse, przez co prowadzi czytelnika na niewłaściwe tory. Być może swoje dołożył miejscami tłumacz (Grzegorz Gajek) – fakt, że nie zdecydował się na żadną uwagę, sugeruje podobny stan wiedzy. W kilkunastu miejscach przydałyby się merytoryczne poprawki lub przypisy. Nie ma to wielkiego wpływu na wymowę książki, ale obniża jej walor edukacyjny. Przymykając oko na wtopy kojarzące się z pośpiesznie kleconym wypracowaniem, można dać książce Caina 7/10. Zabrakło wątku dyskryminacji językowej i wpływu chińskiej popkultury. • Póki co tzw. System Zaufania Społecznego (Social Credit System) jest rozproszony na poziomie prowincji, miast i konkretnych branż (np. finansowej),ale nie jest wykluczone, że bazując na już istniejącej infrastrukturze i technologii doprowadzi do iście dystopicznego monitoringu obejmującego większość chińskiej populacji. Fakt, że można zostać osadzonym bez procesu, trafić przymusowo do fabryki Nike i kleić buty, które trafią na eksport, albo pracować niewolniczo na polach bawełny – jest absurdalną powtórką rodem z poprzednich stuleci (XIX i XX). Predykcja (odpowiednik prewencji) – system zapobiega protozbrodniom (jeszcze niedokonanym, ale spodziewanym – nie zawsze słusznie). Od razu staje przed oczami ekranizacja Raportu mniejszości [Minority Report] (2002) Dicka, przywoływana zresztą przez Caina, który wprawdzie nie ma zbyt szerokiej wiedzy na zagadnienia etnograficzne, ale filmy hollywoodzkie zna*. Poza tym cyfrowa cenzura, analiza tendencji społecznych oparta na danych gromadzonych przez prywatne przedsiębiorstwa, monitorowanie mobilności i brak prywatności, zerowa anonimowość, śledzenie każdego kroku, każdego połączenia, postu i wiadomości tekstowej. __________________________ * Masę też ma typowo amerykańską. Książka pisana z myślą o odbiorcy rodzimym (odwołanie do anglofońskiego kręgu językowego bez zrozumienia dla sytuacji na Wyspach Brytyjskich; porównanie do powierzchni Teksasu; do piłki do futbolu amerykańskiego; odwołania polityczne – czytelne z uwagi na światowy wpływ USA, omawiany w codziennych programach informacyjnych). • Losy zaradnego Ujgura „Polata” (pseudonim) możemy prześledzić w Kamieniach wróżebnych Petera Hesslera (2006),a informacje wstępne o kolonizacji Ujgurystanu polski czytelnik znajdzie w dwóch rozdziałach Zakazanych wrót Tiziano Terzaniego (1984). Nieco świeższe spojrzenie oferuje doktor Michał Lubina w Chińskim obwarzanku (2023),a trzy lata przed publikacją Caina ukazała się książka Kaia Strittmattera Chiny 5.0, opowiadająca o budowie nowoczesnego systemu inwigilacji w ChRL. Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura (Die Neuerfindung der Diktatur – Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert, 2018, wyd. pol. 2020) wyszła na rynku polskim tuż przed książka Amerykanina, operuje tymi samymi danymi i przykładami. Dziś, kiedy rozwój AI ruszył z kopyta, problemy sygnalizowane przez niemieckiego dziennikarza (1965) stają się coraz pilniejsze. Mimo ośmiu lat jakie minęły od publikacji, nie zdezaktualizowała się – wręcz przeciwnie, autor prawidłowo wypunktował założenia reżimu i kierunek jaki obrała ChRL pod sterami Xi Jinpinga. Szybkie tempo narracji, duża dawka danych liczbowych, obserwacji i przemyśleń – tworzą wartościową publicystykę polityczną, obnażającą zamordystyczne praktyki chińskiej monopartii, która w oparciu o nowe technologie, zaczyna tworzyć system zaskakująco podobny do rozwiązań z realiów Paradyzji (1984) czy Limes Inferior (1982) Janusza A. Zajdla*. Strittmatter, krok po kroku zwraca naszą uwagę na rozwiązania, które sygnalizują, jak w niedalekiej przyszłości i my możemy stracić prywatność, dotychczasową swobodę i anonimowość**. Po prostu: cyberpunk po chińsku. _________________________ * Których Cain oczywiście nie zna, podobnie jak książki Zamiatina (Мы, 1920-21). Stale odwołuje się do Orwella, rzadziej pisze o Nowym wspaniałym świecie Huxleya (1932). W kontekście cyfrowego charakteru inwigilacji i systemu zaufania społecznego, literatura oferuje ciekawsze prognozy niż Orwell, odwołujący się do swoich czasów. Orwell jest XX-wieczny, zmarły przedwcześnie Janusz A. Zajdel (1938-1985),inspirujący się jego twórczością, wybiegał myślami nieco dalej. ** Właściwie już tracimy. A to co wydarzyło w ostatnim czasie w pracach nad AI, zmienia reguły gry. W zasadzie wszystkie rozwiązania z filmów science fiction, takie jak rozpoznawanie głosu (i odtwarzanie jego brzmienia),przekształcanie na tekst, automatyczne tłumaczenie na dowolny język, czy płynna rozmowa z komputerem, który jak Hal 9000 imituje logiczne myślenie – weszły do użytku za mojego życia (rocznik ’87). Grafiki i filmy AI kreujące realistyczne postacie – to Matrix w czystej postaci. „Jesteśmy bardzo do tyłu. Jeśli chodzi o opracowanie odpowiedzialnych sposobów na zarządzanie technologią, która stała się w naszym życiu tak wszechobecna, że często nie zwracamy już na nią uwagi” (str. 364). Cain i Strittmatter skłaniają do identycznych pytań: kiedy, i w jakim stopniu podzielimy los inwigilowanych obywateli ChRL?; jak możemy się przed tym ustrzec, jakie regulacje cywilno-prawne powinny zostać uchwalone przed upowszechnieniem nowych rozwiązań?; czy nie przespaliśmy przełomowego momentu, czy nie jest już za późno? • „– Kochaj kraj swój, kochaj Partię […]” (str. 27). „Kochajmy naszego przewodniczącego Xi Jinpinga! Kochamy Komunistyczną Partię Chin!” (str. 239). Wymuszona deklaracja, która padła podczas procesu Gulbahar Haitiwaji, Ujgurki osadzonej w obozie reedukacji – „[…] zawsze będę kochała Chiny”* – brzmi podobnie jak podtytuł książki Piotra Bernardyna z 2022: Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny. Opresyjna miłość pragmatycznej Partii, egzekwująca uczucia gwałtem i represjami, konsekwentnie umacniająca przestarzały reżim, ma do tego teraz nowe narzędzia oraz sztuczną inteligencję rodem z futurystycznych dystopii. Ta polityka ma również drugą stronę medalu, wpisaną w fałszywość i dwulicowość reżimu, który poprzez działania subtelniejsze niż makabryczne ludobójstwo, stara się obniżyć dzietność i wchłonąć Ujgurów, tak aby maksymalnie pomniejszyć ich liczbę. Chiny marzeń Xi Jinpinga to kraj monoetniczny i jednorodny kulturowo. Europejczykowi kojarzy się to jak najgorzej z nazistowskimi planami III Rzeszy i inżynierią społeczną Związku Sowieckiego**. __________________________ * Rozenn Morgat, Gulbahar Haitiwaji, Ocalała z chińskiego gułagu, Warszawa 2022. (Historia Haitiwaji jest przykładem tego, że do obozów trafiają także osoby bierne politycznie, w przepadku których obciążającym jest sam fakt życia poza granicami kraju). ** The Uyghurs Tragedy: Inside China's quiet Genocide | Investigate Asia [2025] https://www.youtube.com/watch?v=dPvfORR_qSQ • UWAGI MERYTORYCZNE (2024, tłum. Grzegorz Gajek): Str. 24 – „[…] region zamieszkały głównie przez muzułmanów […]” – już nie, skoro w chwili pisania książki Chińczyków było tyle samo co Ujgurów*, nawet wliczając w to muzułmańską mniejszość Hui. Str. 31 – „W latach po zamachu z 11 września [2001] obserwowałem, jak Chiny, […] zaczynają powoli sięgać na zachód poprzez region zwany Sinciangiem” – można by rzec, że Chiny robią to od stuleci… Str. 32 – „Ujgurzy należą do grupy ludów turkijskich i mają wspólne korzenie z założycielami Kazachstanu, Kirgistanu, Azerbejdżanu i trzech innych państw” – założycielami trzech wymienionych byli Sowieci. Przy takiej narracji lepiej byłoby mówić o tworach sprzed ekspansji carskiej Rosji, np. Chanatach Buchary, Kokandu i Chiwy. Poza tym, ciężko oddalić myśl, że jako Amerykanin autor nie ma bladego pojęcia o historii i geografii. O tym, że większość Azerów mieszka w Iranie, na terenie Azerbejdżanu Południowego (vel Irańskiego, od 15 do 30 milionów; w niepodległym Azerbejdżanie żyje 9,5 miliona) i że ogromna część rosyjskiego Powołża oraz Syberii zamieszkana jest przez ludy tureckie, takie jak Tatarzy, Baszkirzy, Jakuci, Ałtajczycy czy Tuwińcy... Str. 33 – „[…] ludy te wywędrowały ze stepów Syberii i Azji Centralnej i zeszły do Eurazji” – może „rozpierzchły się po Eurazji”? Rozeszły na wszystkie strony świata, opuszczając mityczny Turan, kolebkę ludów turkijskich? Tak Syberia jak i Azja Centralna znajdują się w Eurazji… Str. 57 – „Miłuj prezydenta Xi Jinpinga” (przewodniczącego). W jednym z przypisów znajdziemy informację, że ChRL używa w angielskich komunikatach terminu „prezydent”, i najwyraźniej niektórym się to fałszowanie rzeczywistości udziela. Str. 230 – „Mao ogłosił rewolucję kulturalną […] – narodził się kult jednostki” – rewolucja kulturalna stanowi apogeum kultu jednostki w ChRL, a nie jej początek. Ten wystartował jeszcze przed ustanowieniem komunistycznych Chin, a zyskał na sile szczególnie podczas Wielkiego Skoku Naprzód (1958–1962). Str. 136 – „W zamożnej niegdyś Eurazji również rozgorzały wojny, fanatyzm religijny, a region popadł w ruinę” – Eurazja to ogromny kontynent, a nie jakiś konkretny region (jak np. Azja Centralna, Bliski bądź Daleki Wschód itd.). Na terenie Eurazji, na przestrzeni tysiącleci, powstało kilka kręgów cywilizacyjnych, którym powodziło się z różnym szczęściem, gorsza sytuacja w jednym z nich nie musiała odbijać się na innych… Co autor miał na myśli? Str. 230 – Tybet „[…] zwany czasem »dachem świata« ze względu na masyw Himalajów […]” – bardziej z uwagi na fakt, że Płaskowyż Tybetański jest najwyższym terenem na Ziemi (przejął to miano po Pamirze). Str. 238 – „[…] do celi o powierzchni 30 metrów kwadratowych, czyli rozmiarów nie za dużego salonu” – ciekawe czy Geoffrey zdaje sobie sprawę, że mieszkania wielu ludzi liczą mniej, lub mają niewiele więcej… Amerykański punkt widzenia, oderwany od europejskich standardów. Str. 317 – „Ludzie pochodzenia turkijskiego nazywają go Atatürk, co znaczy »ojciec Turków«” – zdanie brzmi tak, jakby Atatürk był tytułem honorowym, przydomkiem, istotnym dla całej panturkijskiej społeczności. Fakty są takie, że jest to nazwisko, które Mustafa Kemal wybrał sobie sam, po części kierowany pychą, po trosze dlatego, że jak można domniemywać, chciał zapisać się w historii jako mąż narodu, symbol – co z resztą mu się udało, i choć Turcja odeszła w pewnym stopniu od jego ideałów, wciąż funkcjonuje jako tamtejszy Piłsudski. Autor nie rozumie, że jego bohaterka, marząc o niepodległym Turkiestanie Wschodnim, odwołuje się myślami do Republiki Tureckiej jako nowoczesnego, sprawnego państwa wymodelowanego na wzorzec zachodni. Postrzega Atatürka nie tyle jako jakiegoś lidera Wielkiego Turanu, ale światłego człowieka, który trzeźwo zerwał z przeszłością, budując nową Turcję na miarę swoich czasów, zdolną współistnieć z sąsiadami i prowadzić z nimi dyplomatyczny dialog. Tego, który uleczył „chorego człowieka Europy” i skierował jego oczy na Zachód. „Kemal jako pierwszy przywódca w świecie islamu dokonał oddzielenia prawa islamskiego od świeckiego, co uczynił 4 października 1926 roku wprowadzając wzorowany na szwajcarskim kodeks cywilny, w którym prawa kobiet i mężczyzn w sprawach takich jak dziedziczenie i rozwód zostały zrównane. Okres jego rządów był też okresem rozwoju kultury tureckiej. Sam Kemal uważał, że »kultura jest podstawą Republiki Tureckiej«. W 1927 roku otworzył Muzeum Sztuki i Rzeźby, w którym znalazł się szereg rzeźb, które dotychczas w islamskiej Turcji były wykonywane bardzo rzadko (w islamie były one uważane za bałwochwalstwo). W połowie lat 20. przeprowadził dalszą reformę edukacyjną, która zakładała upaństwowienie szkół. W ramach dalszej europeizacji wprowadził kalendarz gregoriański, alfabet łaciński, przeprowadził reformę języka tureckiego, usuwającą z niego słowa pochodzenia arabskiego i wprowadził nazwiska. Sam wybrał dla siebie nazwisko: »Atatürk«, czyli »Ojciec Turków«, którego nie wolno było nosić żadnemu innemu Turkowi” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mustafa_Kemal_Atat%C3%Bcrk). Współczesna Turcja rości sobie prawo do roli lidera państw turkijskich, i stawia się jako wzorzec. Stąd też jej zażyłość z bratnim Azerbejdżanem i wsparcie w likwidacji ormiańskiej republiki Górskiego Karabachu. Str. 363-364 – na liście dystopii (a właściwie antyutopii) zabrakło klasycznej powieści My Zamiatina (1920-21),napisanej przez Rokiem 1984 (1949) i Nowym wspaniałym światem (1932). Str. 384 – „[…] prodemokratyczne powstanie na placu Tiananmen w czerwcu 1989” – nie powstanie, a pokojowy protest, brutalnie stłumiony przez reżim. Str. 387 – „[…] »turkijskiego świata«, którego oazy, step i góry ciągną się od zachodnich Chin przez Azję Środkową i obszar pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym aż po Turcję” – ludy tureckie zamieszkują również Syberię i Powołże. Autor nie ma o tym najwyraźniej pojęcia, nie wie, że na terenie FR, w jej europejskiej części, znajduje się Tatarstan i Baszkiria, a za Uralem Tuwa (dawny Urianchaj) i Jakucja (Republika Sacha, największa na świecie jednostka terytorialna obejmująca 3 083 523 km² – co odpowiada prawie dziesięciokrotnej powierzchni Polski),oraz szereg innych terenów zamieszkałych przez ludy turkijskie. UWAGI TECHNICZNE I WARSZTATOWE: W cytacie z Kirkus, po wewnętrznej stronie okładki, po opuszczonym fragmencie tekstu, oznaczonym wielokropkiem w nawiasie kwadratowym – powinna być kropka; str. 84 – stu procentową (stuprocentową); str. 102 – proroka (tu: guru, mistyka); str. 178 – tracie (trakcie); str. 203 – 2 x informacja o tworzeniu profili genetycznych Ujgurów i Kazachów; str. 206 – czytamy o „[…] najważniejszych mniejszościach etnicznych w Chinach: Ujgurach, Kazachach i Kirgizach” – co stanowi o ich kluczowości?, wedle jakiego kryterium dokonano tego wartościowania?; str. 213 – doświadczeniu (doświadczenie); str. 267 – „star-” i „tup” – niewłaściwe rozbicie przy przeniesieniu do kolejnego wersu (błąd zecerski); str. 305 – „Cały ten rok, od końca 2016 do 2017 roku […]” – no to nie rok, tylko kilka miesięcy (cały ten czas?); str. 320 – „Krążyły plotki, że Huawei – firma nie tylko […]” (Krążyły plotki, że firma Huawei – nie tylko…); str. 340 – „łamanie i nadużywanie praw człowieka” – nadużywanie!?; str. 342 – „spół-” i „ek” (błąd zecerski); str. 349 – władzy (władze); __________________________ * Wedle danych z roku 2000, na osiem milionów Ujgurów przypadało osiem milionów Chińczyków: Stanley Toops, Demographics and Development in Xinjiang after 1949. East-West Center, 2004 (https://web.archive.org/web/20070716193518/http://www.eastwestcenter.org/fileadmin/stored/pdfs/EWCWwp001.pdf).
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na78 dni temu
Człowiek, który zniszczył kapitalizm David Gelles
Człowiek, który zniszczył kapitalizm
David Gelles
Sięgając po książkę „Człowiek, który zniszczył kapitalizm”, spodziewałem się czegoś zbliżonego do klasycznej biografii. Tymczasem mamy tu do czynienia raczej z analizą idei zapoczątkowanej przez „Neutronowego Jacka” i kontynuowanej przez jego licznych naśladowców. W tekście przewija się wiele postaci, które mogą być mniej znane współczesnemu czytelnikowi, a które miały ogromny wpływ na gospodarkę amerykańską lat 80., 90. i przełomu wieków. Autor stopniowo przechodzi od tych postaci do bardziej rozpoznawalnych dziś gigantów technologicznych, cały czas poruszając się w kręgu największych korporacji, takich jak Boeing, General Electric czy Chrysler. To bardzo dobra lektura, by zrozumieć, jak działa bezwzględny – a wręcz skrajny – kapitalizm z perspektywy ludzi na najwyższych stanowiskach oraz jakie niesie on skutki dla zwykłych pracowników. Choć Jack Welch bez wątpienia był opanowany żądzą zysków dla inwestorów, odniosłem wrażenie, że autor staje jednostronnie po drugiej stronie barykady. Sugestie dotyczące narzucania wyższych podatków dla najbogatszych czy redystrybucji zysków na pracowników brzmią dobrze, ale można się zastanawiać, czy nie są to jedynie chwytliwe hasła. Warto pamiętać, że postacie mające tak potężny wpływ na globalną gospodarkę rzadko są jednowymiarowe. Moim zdaniem książka jest zdecydowanie warta przeczytania. Pozwala zrozumieć, jak USA ze słynnego „amerykańskiego snu” stopniowo przechodzi w „amerykański sen tylko dla wybranych”... a może już dawno w nim tkwi?
Classic - awatar Classic
ocenił na81 miesiąc temu
Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość Marcin Piątkowski
Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość
Marcin Piątkowski
Pierwsze trzydzieści stron lektury, było dosyć ciężkie, jakieś akademickie rozważania na temat teorii ekonomii i je wpływu na rozwój państw. Nie mam wykształcenia w tym kierunku, więc podejrzewałem, że lektura będzie 'uciążliwa'. Na szczęście myliłem się. Drugi rozdział przeczytałem jednym tchem, dotyczył mojego ulubionego okresu w historii Polski, czyli Polski szlacheckiej. Jako fan RPG, prowadziłem kiedyś system 'Dzikie Pola' więc uważałem, że jakąś wiedzę na temat tego okresu posiadam. Po lekturze moje wyobrażenie legło w gruzach. Był to chyba najgorszy okres w naszych dziejach, gdzie krótkowzroczność, niekompetencja i głupota wymazały nas z map świata, ale jak można wyczytać między wierszami, wyszło nam to na plus, bo kraj został zreformowany, gdzie bez 'pomocy' z zewnątrz, sami byśmy tego nie ogarnęli. Jeszcze gorzej wypadliśmy chyba w okresie międzywojennym, wracając do wszystkich 'złych nawyków', które nie pozwalały nam się rozwijać. Zmianę na lepsze przyniosło dopiero nadejście komunizmu, które na zawsze (chyba?) wymazało wszelkie złe historyczne naleciałości i stworzyło podwaliny nowego państwa, które ruszyło z kopyta po upadku reżimu. Co by złego nie powiedzieć o tym okresie, koniec końców okazał się on pozytywny dla Polski. Przynajmniej do takich wniosków przekonał mnie autor, rysując jednocześnie alternatywną wizję Polski po '45 roku, jako kraju kapitalistycznego, któremu jednak się nie powiodło, przez zaszłości historyczne i mentalność elit. Taka Adamczycha 2.0. Lekturę traktowałem bardziej jako fan historii i powiązania tego z gospodarką, niż czystej ekonomii, ale pewnie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Polska jaka jest każdy widzi sam.
shohei - awatar shohei
ocenił na71 miesiąc temu
Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem Sylwia Czubkowska
Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem
Sylwia Czubkowska
W tym reportażu autorka opisuje siłę największych gigantów technologicznych, ich sposoby działania oraz rozszerzania wpływów w świecie biznesu, nauki i polityki. Opisywane są sposoby, za pomocą których big techy przejmowały nowe rynki. Autorka omawia afery związane z korumpowaniem przedstawicieli nauki, którzy rozmywali negatywne skutki działania firm technologicznych. Opisane są też praktyki lobbingowe, w których to finansuje się wiele NGOsów, które twierdzą, że tworzone są przez zwykłych obywateli lub mały biznes, gdzie w rzeczywistości realizują interesy dużych firm technologicznych. Pojawiają się też przykłady praktyk które można by określić monopolistycznymi. Autorka dużo skupia się na wydarzeniach, które dotyczyły Polski ale pojawia się też wiele treści na temat tego, co działo się w innych krajach europejskich. W mniejszych stopniu skupia się na wydarzeniach z USA czy też Chin. Dużo uwagi poświęca też próbom regulowania big techów przez UE oraz państwa, opisując także sposoby, w jakie te prace były sabotowane. Książka jest napisana w mocno sensacyjnym stylu, co według mnie szkodzi zawartości merytorycznej tej książki. Czytając ją można odnieść wrażenie, że big techy utrzymują swoją pozycję przez agresywne praktyki lobbingowe, zakulisowe działania wśród przedstawicieli władzy oraz inne nieuczciwe praktyki. O ile takie zdarzenia rzeczywiście mają miejsce i na pewno pomagają big techom, to zdaje mi się, że autorka mocno nie docenia przewagi konkurencyjnej, jaką daje ekonomia skali, posiadanie najlepszych inżynierów i lata działalności na rynku. Pojawiają się nawet narzekania na to, że specjaliści IT w tworzeniu oprogramowania oraz infrastruktury korzystają z usług i ekosystemów dostarczanych przez big techy, zamiast korzystać z usług lokalnych przedsiębiorców. Wielu korzysta z usług big techów bo dostarczają dobre rozwiązania IT, które są przetestowane przez wielu klientów. Często łatwiej i taniej jest korzystać z jednego ekosystemu niż korzystać z 20 dostawców oprogramowania a potem tworzyć dodatkowy system, który miałby integrować różne rozwiązania ze sobą. Sam chciałbym aby np. administracja publiczna korzystała z oprogramowania open source zamiast płacić miliardy Microsoftowi i udostępniać mu dane na temat naszego państwa i jego obywateli. Ale jestem też świadomy, że alternatywy np. dla Windows lub macOS takie jak dystrybucje Linuxa są słabsze, jeśli chodzi o łatwość i ergonomiczność ich używania. Więc nie dziwię się, że stosuje się produkty Microsoftu, skoro działają i dostarczają cały ekosystem potrzebny dla dużych organizacji. Alternatywa to sklejanie coś samemu z różnych projektów open source, co w przypadku tak dużego tworu jak państwa nie byłoby niemożliwe do zrobienia ale wiązało by się z innymi wadami oraz musieli by to zorganizować politycy, co wiązało by się z szeregiem innych zagrożeń. Dziwi mnie też, że autorka pisze o aferze Cambridge Analytica oraz o aferze cenzorskiej na Fabebooku w Polsce, ale nie wspomina o tym, co zaczęli udostępniać ludzie od Elona Muska po przejęciu Twittera. Potwierdzili oni to, o co przez lata niektórzy ludzie podejrzewali Twittera. Dochodziło tam do ograniczania zasięgów osobom oraz tematom, które były niewygodne dla niektórych środowisk politycznych, szczególnie dla Demokratów. Nie wiem, czy wydarzyło się to zbyt późno aby trafiło to do książki, czy autorka chciała ograniczyć ilość wątków, które trafią do książki, czy może w jej środowisku nie wiele się o tym mówiło, bo to nie był wygodny temat dla środowisk liberalnych. Książka nie jest w mojej opinii zła, ale przez sensacyjny ton dużo traci. Mogę ją polecić osobom, które są zainteresowane aferami związanymi z największymi big techami. Jednak czytając ją warto mieć na uwadze, że autorka mocno demonizuje big techy, ignorując jednocześnie ich przewagi i niestety słabości wielu alternatyw.
ziombel - awatar ziombel
ocenił na62 dni temu
Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej Peter Turchin
Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej
Peter Turchin
Zaintrygowała mnie ta książka. Autor Peter Turchin zajął się, wraz ze swoim zespołem, zagadnieniem kliodynamiki. Doszli do wniosku, że "Na przestrzeni ostatnich 10 000 lat historii ludzkości, można zaobserwować istotne powtarzające się wzorce". W badaniach, szczególnie poświęcili się cyklom integracji i dezintegracji, zwłaszcza na tworzeniu i rozpadzie państw. Historycy i filozofowie definitywnie określali że: "Historii nie można uprawiać jako nauki ścisłej". Wszystko wokół nas się zmienia, świat, a nawet ludzie. Postęp naukowy, kultura także ulegają ewolucji. Autor w swojej książce skupił się szczególnie na elitach, antyelitach i ogromie bogactwa. Wyjaśnia, co to takiego jest pompa bogactwa? Znajdziemy tutaj wzmianki o ogólnoświatowych procesach, które tworzą współczesną rzeczywistość. Dowiadujemy się także o przyczynach destabilizacji, wpływie posiadaczy władzy, korelacji między bogactwem, a rządzącymi. Przykładem może być Ameryka oraz prezydenci Tramp i Lincoln. A także chiński wódz powstania tajpingów Hong Xiuquan. Autor pisze o niestabilności, min. w średniowiecznej Francji oraz w innych krajach Na podsumowanie. Peter Turchin, tłumaczy, dlaczego tak bardzo skupił swoją uwagę na przykładach historycznych. Tylko tak mógł zobrazować, w jaki sposób działają różne części kliodynamicznej teorii załamania społecznego i odnowy społecznej. Lektura interesująca, dokładnie opracowana tematycznie. Ponadto zawiera obszerną bibliografię. Polecam! Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwom Prześwity i Mt Biznes💝
Gerbera41 - awatar Gerbera41
ocenił na91 miesiąc temu
Izrael na wojnie. 100 lat konfliktu z Palestyńczykami Piotr Zychowicz
Izrael na wojnie. 100 lat konfliktu z Palestyńczykami
Piotr Zychowicz
Książka Izrael na wojnie autorstwa Piotra Zychowicza ma tę szczególną siłę, że nie tylko opowiada o historii, ale też inspiruje do głębszych, bardziej złożonych refleksji nad losem jednostki w wirze wydarzeń. Materiał zawarty w książce może stać się punktem wyjścia do stworzenia niezwykle poruszającej postaci – na przykład polskiego Żyda ukazanego w dwóch odsłonach: najpierw jako ofiary historii, człowieka, który doświadcza prześladowań i cudem przetrwał tragedię Holocaust, a następnie jako osoby uwikłanej w kolejne konflikty, gdzie jego rola i wybory stają się bardziej niejednoznaczne. Taka koncepcja nie musi upraszczać rzeczywistości do czarno-białych kategorii „ofiary” i „oprawcy”, lecz może pokazywać, jak ekstremalne warunki, trauma i historia wpływają na ludzi, zmieniając ich perspektywę oraz decyzje. To właśnie ta niejednoznaczność – moralna, emocjonalna i historyczna – czyniłaby taką postać szczególnie interesującą i wiarygodną. Zychowicz, poprzez swoją narrację, daje czytelnikowi przestrzeń do zadawania trudnych pytań: czy historia determinuje nasze wybory? gdzie przebiega granica między przetrwaniem a odpowiedzialnością? i jak łatwo role w konflikcie mogą się odwrócić w zależności od miejsca i czasu? To właśnie ten potencjał interpretacyjny sprawia, że książka może być nie tylko lekturą historyczną, ale też inspiracją do tworzenia głębokich, wielowymiarowych historii – zarówno literackich, jak i filmowych.
Tomasz Weśniuk - awatar Tomasz Weśniuk
ocenił na101 miesiąc temu
Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem Anne Applebaum
Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem
Anne Applebaum
Tłumaczenie książki ukazało się we wrześniu 2024 roku, czyli niespełna dwa lata temu, a w międzyczasie status trzech opisywanych w książce krajów uległ zmianie: Syria- zakończyła się wojna domowa, w Wenezeuli Maduro został porwany, a w Iranie umocnił się nowy przywódca, a Iran w zasadzie wygrał wojnę, którą USA kilkukrotnie już ogłaszało za wygraną. Na przestrzeni niecałego roku dwukrotnie USA na wiele lat miało zatrzymać rozwój irańskich mocy militarnych. Ameryka osunęła się w wewnętrzny chaos, a Ukraina z kraju w mocnej defensywie stopniowo przechodzi do ofensywy nie tylko w wojnie, ale również w eksporcie swojej technologii. Niemniej jednak analizy autorki są bardzo cenne, obraz świata i wizja przemian po 89 roku była mocno niepełna i nazbyt optymistyczna, gdyż pomijano aspekt militarny i wyścig zbrojeń, który oba bloki po dwóch stronach żelaznej kurtyny trzymał w szachu. Wraz ze zniknięciem dychotomicznego podziału świata zmieniła się znacząco dynamika, układ sił i podczas gdy Zachód żywił się uproszczoną ideologią końca historii, pozostałe kraje budowały swoje alternatywne systemy polityczne, gospodarcze, często na brudnym styku biznesu i polityki. Autorka mówi wprost, nie mamy do czynienia z jakimś przełomem, ale bardziej z końcem ślepoty i przymykania oczu na patologie systemu. Bardzo przydatna, potrzebna i otwierająca oczy lektura. Polecam.
Jacek Kafel - awatar Jacek Kafel
ocenił na629 dni temu

Cytaty z książki Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego