Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
(2021)
[The Perfect Police State: An Undercover Odyssey into China’s Terryfying Surveillance Dystopia of the Future]
„Niniejsza książka opowiada o tym [co dzieje się w Sinciangu], jak region ten stał się najbardziej zaawansowaną technologicznie inwigilacyjną dystopią na świecie – o tym, jak doszło do »Sytuacji«* i jaki może mieć ona wpływ na naszą przyszłość w epoce szybkiego rozwoju SI, algorytmów rozpoznawania twarzy, monitoringu i innych nowoczesnych technologii [służących analizom ogromnych zbiorów danych (Big Data),śledzeniu kontaktów, transakcji, wyborów konsumenckich, cenzurze]” (str. 17).
„W latach 2014-2016 działania antyterrorystyczne w Chinach drastycznie się wzmogły. Rząd sięgnął po stare, sprawdzone metody – policyjną brutalność i »sąsiedzką czujność« […]. W odczuciu władz wciąż było to jednak za mało, aby w pełni rozprawić się z groźbą terroryzmu.
W 2016 roku na czele regionalnych władz stanął autorytarny polityk Chen Quanguo, który został sekretarzem partii komunistycznej w Sinciangu [a przedtem piastował to samo stanowisko w Tybetańskim Regionie Autonomicznym]. To on zadecydował o zastosowaniu nowoczesnych technologii do monitorowania i kontroli ludności. Wykorzystując wielkie bazy danych, wprowadził program prewencji policyjnej umożliwiający zatrzymanie podejrzanego, który według SI dopiero miał popełnić przestępstwo [!]. Utworzył też setki obozów koncentracyjnych, w oficjalnej nomenklaturze nazywanych »zakładami przetrzymywania tymczasowego«, »zakładami szkolenia zawodowego« albo »zakładami reedukacji«. Do końca roku 2017 znalazło się w nich półtora z 11 milionów zamieszkujących Chiny Ujgurów.
Celem chińskich władz było wymazanie tożsamości, kultury i historii narodu ujgurskiego i całkowita asymilacja liczonej w milionach mniejszości etnicznej.
[…]
I tak właśnie Chiny stworzyły doskonałe państwo policyjne” (str. 18-19)**.
„[…] założenie, […] że metody inwigilacji wypróbowane w Sinciangu nigdy się nie rozpowszechnią w większej części globu – trąci naiwnym optymizmem” (str. 364).
__________________________
* „W regionie Sinciang w zachodnich Chinach ludzie nazywają swoją dystopijną rzeczywistość »Sytuacją«” (str. 13).
** „Chiny nie zamierzały tolerować buntowniczej i niespokojnej natury mieszkańców regionu. Dlatego stał się on oczywistym wyborem, gdy władze zaczęły szukać poligonu doświadczalnego dla państwowego systemu inwigilacji” (str. 117-118). Dziedzictwo dzikich ludów stepu, spotęgowane naukami islamu oraz obcość etniczna – to kombinacja nad wyraz niepożądana przez gremium KPCh.
•
Skrupulatne dziennikarskie śledztwo i trafna analiza sytuacji. Przeczytamy tu o represjach, jakie spotykają Ujgurów, oraz nowych technologiach, które w połączeniu z praktykami XX-wiecznych totalitaryzmów stopniowo prowadzą do realizacji marzenia o monoetnicznych Chinach i wszechwładzy reżimu, posiadającego pełną kontrolę nad swoimi obywatelami.
Czyta się dobrze, bez większych zgrzytów. Niestety, jako Amerykanin Geoffrey Cain (1986) ma bardzo szczątkowe pojęcie o geografii i historii – mimo zaangażowania w zgłębiany temat, umykają mu zupełnie podstawowe informacje i niuanse, przez co prowadzi czytelnika na niewłaściwe tory. Być może swoje dołożył miejscami tłumacz (Grzegorz Gajek) – fakt, że nie zdecydował się na żadną uwagę, sugeruje podobny stan wiedzy. W kilkunastu miejscach przydałyby się merytoryczne poprawki lub przypisy. Nie ma to wielkiego wpływu na wymowę książki, ale obniża jej walor edukacyjny.
Przymykając oko na wtopy kojarzące się z pośpiesznie kleconym wypracowaniem, można dać książce Caina 7/10. Zabrakło wątku dyskryminacji językowej i wpływu chińskiej popkultury.
•
Póki co tzw. System Zaufania Społecznego (Social Credit System) jest rozproszony na poziomie prowincji, miast i konkretnych branż (np. finansowej),ale nie jest wykluczone, że bazując na już istniejącej infrastrukturze i technologii doprowadzi do iście dystopicznego monitoringu obejmującego większość chińskiej populacji.
Fakt, że można zostać osadzonym bez procesu, trafić przymusowo do fabryki Nike i kleić buty, które trafią na eksport, albo pracować niewolniczo na polach bawełny – jest absurdalną powtórką rodem z poprzednich stuleci (XIX i XX).
Predykcja (odpowiednik prewencji) – system zapobiega protozbrodniom (jeszcze niedokonanym, ale spodziewanym – nie zawsze słusznie). Od razu staje przed oczami ekranizacja Raportu mniejszości [Minority Report] (2002) Dicka, przywoływana zresztą przez Caina, który wprawdzie nie ma zbyt szerokiej wiedzy na zagadnienia etnograficzne, ale filmy hollywoodzkie zna*.
Poza tym cyfrowa cenzura, analiza tendencji społecznych oparta na danych gromadzonych przez prywatne przedsiębiorstwa, monitorowanie mobilności i brak prywatności, zerowa anonimowość, śledzenie każdego kroku, każdego połączenia, postu i wiadomości tekstowej.
__________________________
* Masę też ma typowo amerykańską. Książka pisana z myślą o odbiorcy rodzimym (odwołanie do anglofońskiego kręgu językowego bez zrozumienia dla sytuacji na Wyspach Brytyjskich; porównanie do powierzchni Teksasu; do piłki do futbolu amerykańskiego; odwołania polityczne – czytelne z uwagi na światowy wpływ USA, omawiany w codziennych programach informacyjnych).
•
Losy zaradnego Ujgura „Polata” (pseudonim) możemy prześledzić w Kamieniach wróżebnych Petera Hesslera (2006),a informacje wstępne o kolonizacji Ujgurystanu polski czytelnik znajdzie w dwóch rozdziałach Zakazanych wrót Tiziano Terzaniego (1984). Nieco świeższe spojrzenie oferuje doktor Michał Lubina w Chińskim obwarzanku (2023),a trzy lata przed publikacją Caina ukazała się książka Kaia Strittmattera Chiny 5.0, opowiadająca o budowie nowoczesnego systemu inwigilacji w ChRL.
Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura (Die Neuerfindung der Diktatur – Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert, 2018, wyd. pol. 2020) wyszła na rynku polskim tuż przed książka Amerykanina, operuje tymi samymi danymi i przykładami. Dziś, kiedy rozwój AI ruszył z kopyta, problemy sygnalizowane przez niemieckiego dziennikarza (1965) stają się coraz pilniejsze. Mimo ośmiu lat jakie minęły od publikacji, nie zdezaktualizowała się – wręcz przeciwnie, autor prawidłowo wypunktował założenia reżimu i kierunek jaki obrała ChRL pod sterami Xi Jinpinga. Szybkie tempo narracji, duża dawka danych liczbowych, obserwacji i przemyśleń – tworzą wartościową publicystykę polityczną, obnażającą zamordystyczne praktyki chińskiej monopartii, która w oparciu o nowe technologie, zaczyna tworzyć system zaskakująco podobny do rozwiązań z realiów Paradyzji (1984) czy Limes Inferior (1982) Janusza A. Zajdla*.
Strittmatter, krok po kroku zwraca naszą uwagę na rozwiązania, które sygnalizują, jak w niedalekiej przyszłości i my możemy stracić prywatność, dotychczasową swobodę i anonimowość**. Po prostu: cyberpunk po chińsku.
_________________________
* Których Cain oczywiście nie zna, podobnie jak książki Zamiatina (Мы, 1920-21). Stale odwołuje się do Orwella, rzadziej pisze o Nowym wspaniałym świecie Huxleya (1932). W kontekście cyfrowego charakteru inwigilacji i systemu zaufania społecznego, literatura oferuje ciekawsze prognozy niż Orwell, odwołujący się do swoich czasów. Orwell jest XX-wieczny, zmarły przedwcześnie Janusz A. Zajdel (1938-1985),inspirujący się jego twórczością, wybiegał myślami nieco dalej.
** Właściwie już tracimy. A to co wydarzyło w ostatnim czasie w pracach nad AI, zmienia reguły gry. W zasadzie wszystkie rozwiązania z filmów science fiction, takie jak rozpoznawanie głosu (i odtwarzanie jego brzmienia),przekształcanie na tekst, automatyczne tłumaczenie na dowolny język, czy płynna rozmowa z komputerem, który jak Hal 9000 imituje logiczne myślenie – weszły do użytku za mojego życia (rocznik ’87). Grafiki i filmy AI kreujące realistyczne postacie – to Matrix w czystej postaci.
„Jesteśmy bardzo do tyłu. Jeśli chodzi o opracowanie odpowiedzialnych sposobów na zarządzanie technologią, która stała się w naszym życiu tak wszechobecna, że często nie zwracamy już na nią uwagi” (str. 364). Cain i Strittmatter skłaniają do identycznych pytań: kiedy, i w jakim stopniu podzielimy los inwigilowanych obywateli ChRL?; jak możemy się przed tym ustrzec, jakie regulacje cywilno-prawne powinny zostać uchwalone przed upowszechnieniem nowych rozwiązań?; czy nie przespaliśmy przełomowego momentu, czy nie jest już za późno?
•
„– Kochaj kraj swój, kochaj Partię […]” (str. 27).
„Kochajmy naszego przewodniczącego Xi Jinpinga! Kochamy Komunistyczną Partię Chin!” (str. 239).
Wymuszona deklaracja, która padła podczas procesu Gulbahar Haitiwaji, Ujgurki osadzonej w obozie reedukacji – „[…] zawsze będę kochała Chiny”* – brzmi podobnie jak podtytuł książki Piotra Bernardyna z 2022: Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny. Opresyjna miłość pragmatycznej Partii, egzekwująca uczucia gwałtem i represjami, konsekwentnie umacniająca przestarzały reżim, ma do tego teraz nowe narzędzia oraz sztuczną inteligencję rodem z futurystycznych dystopii.
Ta polityka ma również drugą stronę medalu, wpisaną w fałszywość i dwulicowość reżimu, który poprzez działania subtelniejsze niż makabryczne ludobójstwo, stara się obniżyć dzietność i wchłonąć Ujgurów, tak aby maksymalnie pomniejszyć ich liczbę. Chiny marzeń Xi Jinpinga to kraj monoetniczny i jednorodny kulturowo. Europejczykowi kojarzy się to jak najgorzej z nazistowskimi planami III Rzeszy i inżynierią społeczną Związku Sowieckiego**.
__________________________
* Rozenn Morgat, Gulbahar Haitiwaji, Ocalała z chińskiego gułagu, Warszawa 2022. (Historia Haitiwaji jest przykładem tego, że do obozów trafiają także osoby bierne politycznie, w przepadku których obciążającym jest sam fakt życia poza granicami kraju).
** The Uyghurs Tragedy: Inside China's quiet Genocide | Investigate Asia [2025]
https://www.youtube.com/watch?v=dPvfORR_qSQ
•
UWAGI MERYTORYCZNE (2024, tłum. Grzegorz Gajek):
Str. 24 – „[…] region zamieszkały głównie przez muzułmanów […]” – już nie, skoro w chwili pisania książki Chińczyków było tyle samo co Ujgurów*, nawet wliczając w to muzułmańską mniejszość Hui.
Str. 31 – „W latach po zamachu z 11 września [2001] obserwowałem, jak Chiny, […] zaczynają powoli sięgać na zachód poprzez region zwany Sinciangiem” – można by rzec, że Chiny robią to od stuleci…
Str. 32 – „Ujgurzy należą do grupy ludów turkijskich i mają wspólne korzenie z założycielami Kazachstanu, Kirgistanu, Azerbejdżanu i trzech innych państw” – założycielami trzech wymienionych byli Sowieci. Przy takiej narracji lepiej byłoby mówić o tworach sprzed ekspansji carskiej Rosji, np. Chanatach Buchary, Kokandu i Chiwy. Poza tym, ciężko oddalić myśl, że jako Amerykanin autor nie ma bladego pojęcia o historii i geografii. O tym, że większość Azerów mieszka w Iranie, na terenie Azerbejdżanu Południowego (vel Irańskiego, od 15 do 30 milionów; w niepodległym Azerbejdżanie żyje 9,5 miliona) i że ogromna część rosyjskiego Powołża oraz Syberii zamieszkana jest przez ludy tureckie, takie jak Tatarzy, Baszkirzy, Jakuci, Ałtajczycy czy Tuwińcy...
Str. 33 – „[…] ludy te wywędrowały ze stepów Syberii i Azji Centralnej i zeszły do Eurazji” – może „rozpierzchły się po Eurazji”? Rozeszły na wszystkie strony świata, opuszczając mityczny Turan, kolebkę ludów turkijskich? Tak Syberia jak i Azja Centralna znajdują się w Eurazji…
Str. 57 – „Miłuj prezydenta Xi Jinpinga” (przewodniczącego). W jednym z przypisów znajdziemy informację, że ChRL używa w angielskich komunikatach terminu „prezydent”, i najwyraźniej niektórym się to fałszowanie rzeczywistości udziela.
Str. 230 – „Mao ogłosił rewolucję kulturalną […] – narodził się kult jednostki” – rewolucja kulturalna stanowi apogeum kultu jednostki w ChRL, a nie jej początek. Ten wystartował jeszcze przed ustanowieniem komunistycznych Chin, a zyskał na sile szczególnie podczas Wielkiego Skoku Naprzód (1958–1962).
Str. 136 – „W zamożnej niegdyś Eurazji również rozgorzały wojny, fanatyzm religijny, a region popadł w ruinę” – Eurazja to ogromny kontynent, a nie jakiś konkretny region (jak np. Azja Centralna, Bliski bądź Daleki Wschód itd.). Na terenie Eurazji, na przestrzeni tysiącleci, powstało kilka kręgów cywilizacyjnych, którym powodziło się z różnym szczęściem, gorsza sytuacja w jednym z nich nie musiała odbijać się na innych… Co autor miał na myśli?
Str. 230 – Tybet „[…] zwany czasem »dachem świata« ze względu na masyw Himalajów […]” – bardziej z uwagi na fakt, że Płaskowyż Tybetański jest najwyższym terenem na Ziemi (przejął to miano po Pamirze).
Str. 238 – „[…] do celi o powierzchni 30 metrów kwadratowych, czyli rozmiarów nie za dużego salonu” – ciekawe czy Geoffrey zdaje sobie sprawę, że mieszkania wielu ludzi liczą mniej, lub mają niewiele więcej… Amerykański punkt widzenia, oderwany od europejskich standardów.
Str. 317 – „Ludzie pochodzenia turkijskiego nazywają go Atatürk, co znaczy »ojciec Turków«” – zdanie brzmi tak, jakby Atatürk był tytułem honorowym, przydomkiem, istotnym dla całej panturkijskiej społeczności. Fakty są takie, że jest to nazwisko, które Mustafa Kemal wybrał sobie sam, po części kierowany pychą, po trosze dlatego, że jak można domniemywać, chciał zapisać się w historii jako mąż narodu, symbol – co z resztą mu się udało, i choć Turcja odeszła w pewnym stopniu od jego ideałów, wciąż funkcjonuje jako tamtejszy Piłsudski.
Autor nie rozumie, że jego bohaterka, marząc o niepodległym Turkiestanie Wschodnim, odwołuje się myślami do Republiki Tureckiej jako nowoczesnego, sprawnego państwa wymodelowanego na wzorzec zachodni. Postrzega Atatürka nie tyle jako jakiegoś lidera Wielkiego Turanu, ale światłego człowieka, który trzeźwo zerwał z przeszłością, budując nową Turcję na miarę swoich czasów, zdolną współistnieć z sąsiadami i prowadzić z nimi dyplomatyczny dialog. Tego, który uleczył „chorego człowieka Europy” i skierował jego oczy na Zachód.
„Kemal jako pierwszy przywódca w świecie islamu dokonał oddzielenia prawa islamskiego od świeckiego, co uczynił 4 października 1926 roku wprowadzając wzorowany na szwajcarskim kodeks cywilny, w którym prawa kobiet i mężczyzn w sprawach takich jak dziedziczenie i rozwód zostały zrównane. Okres jego rządów był też okresem rozwoju kultury tureckiej. Sam Kemal uważał, że »kultura jest podstawą Republiki Tureckiej«. W 1927 roku otworzył Muzeum Sztuki i Rzeźby, w którym znalazł się szereg rzeźb, które dotychczas w islamskiej Turcji były wykonywane bardzo rzadko (w islamie były one uważane za bałwochwalstwo). W połowie lat 20. przeprowadził dalszą reformę edukacyjną, która zakładała upaństwowienie szkół. W ramach dalszej europeizacji wprowadził kalendarz gregoriański, alfabet łaciński, przeprowadził reformę języka tureckiego, usuwającą z niego słowa pochodzenia arabskiego i wprowadził nazwiska. Sam wybrał dla siebie nazwisko: »Atatürk«, czyli »Ojciec Turków«, którego nie wolno było nosić żadnemu innemu Turkowi” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mustafa_Kemal_Atat%C3%Bcrk).
Współczesna Turcja rości sobie prawo do roli lidera państw turkijskich, i stawia się jako wzorzec. Stąd też jej zażyłość z bratnim Azerbejdżanem i wsparcie w likwidacji ormiańskiej republiki Górskiego Karabachu.
Str. 363-364 – na liście dystopii (a właściwie antyutopii) zabrakło klasycznej powieści My Zamiatina (1920-21),napisanej przez Rokiem 1984 (1949) i Nowym wspaniałym światem (1932).
Str. 384 – „[…] prodemokratyczne powstanie na placu Tiananmen w czerwcu 1989” – nie powstanie, a pokojowy protest, brutalnie stłumiony przez reżim.
Str. 387 – „[…] »turkijskiego świata«, którego oazy, step i góry ciągną się od zachodnich Chin przez Azję Środkową i obszar pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym aż po Turcję” – ludy tureckie zamieszkują również Syberię i Powołże. Autor nie ma o tym najwyraźniej pojęcia, nie wie, że na terenie FR, w jej europejskiej części, znajduje się Tatarstan i Baszkiria, a za Uralem Tuwa (dawny Urianchaj) i Jakucja (Republika Sacha, największa na świecie jednostka terytorialna obejmująca 3 083 523 km² – co odpowiada prawie dziesięciokrotnej powierzchni Polski),oraz szereg innych terenów zamieszkałych przez ludy turkijskie.
UWAGI TECHNICZNE I WARSZTATOWE: W cytacie z Kirkus, po wewnętrznej stronie okładki, po opuszczonym fragmencie tekstu, oznaczonym wielokropkiem w nawiasie kwadratowym – powinna być kropka; str. 84 – stu procentową (stuprocentową); str. 102 – proroka (tu: guru, mistyka); str. 178 – tracie (trakcie); str. 203 – 2 x informacja o tworzeniu profili genetycznych Ujgurów i Kazachów; str. 206 – czytamy o „[…] najważniejszych mniejszościach etnicznych w Chinach: Ujgurach, Kazachach i Kirgizach” – co stanowi o ich kluczowości?, wedle jakiego kryterium dokonano tego wartościowania?; str. 213 – doświadczeniu (doświadczenie); str. 267 – „star-” i „tup” – niewłaściwe rozbicie przy przeniesieniu do kolejnego wersu (błąd zecerski); str. 305 – „Cały ten rok, od końca 2016 do 2017 roku […]” – no to nie rok, tylko kilka miesięcy (cały ten czas?); str. 320 – „Krążyły plotki, że Huawei – firma nie tylko […]” (Krążyły plotki, że firma Huawei – nie tylko…); str. 340 – „łamanie i nadużywanie praw człowieka” – nadużywanie!?; str. 342 – „spół-” i „ek” (błąd zecerski); str. 349 – władzy (władze);
__________________________
* Wedle danych z roku 2000, na osiem milionów Ujgurów przypadało osiem milionów Chińczyków: Stanley Toops, Demographics and Development in Xinjiang after 1949. East-West Center, 2004 (https://web.archive.org/web/20070716193518/http://www.eastwestcenter.org/fileadmin/stored/pdfs/EWCWwp001.pdf).
Opinie i dyskusje o książce Kaput: Koniec niemieckiego cudu gospodarczego
Jakoś leci
Jakoś leci
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat ciekawy, zastanawiające tezy i wnioski, ale bardzo przegadana, taki ekonomiczno-polityczny misz masz, chociaż trudno wyobrazić sobie oddzielenie polityki od gospodarki. Na duży plus należy zaliczyć autorowi wplecenie kontekstu historycznego włącznie z okresem początkowym i późniejszym Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Niesamowicie słucha się o związkach konkretnych polityków z biznesem, czego kwintesencją, wypaczeniem i twarzą dla mnie jest Gerhard Schroeder.
Temat ciekawy, zastanawiające tezy i wnioski, ale bardzo przegadana, taki ekonomiczno-polityczny misz masz, chociaż trudno wyobrazić sobie oddzielenie polityki od gospodarki. Na duży plus należy zaliczyć autorowi wplecenie kontekstu historycznego włącznie z okresem początkowym i późniejszym Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Niesamowicie słucha się o związkach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, przede wszystkim dlatego, że burzy pewien utarty obraz Niemiec jako niekwestionowanego lidera gospodarczego Europy. Autor w niezwykle przystępny, a jednocześnie rzeczowy sposób pokazuje, że za fasadą stabilności i sukcesu od lat narastały problemy, które dziś zaczynają być coraz bardziej widoczne.
Wolfgang Münchau sięga głębiej, gdyż analizuje zależności między polityką, biznesem i finansami, pokazując, jak te powiązania wpływały na kierunek rozwoju niemieckiej gospodarki.
To, co wyróżnia tę publikację, to umiejętność łączenia ekonomii z geopolityką. Autor jasno pokazuje, że decyzje podejmowane dekady temu mają dziś realne konsekwencje, a niemiecki model gospodarczy, który był przez lata stawiany za wzór, wcale nie jest tak odporny, jak się wydawało.
Mimo że temat mógłby wydawać się trudny, książkę czyta się naprawdę dobrze. Język jest klarowny, a argumenty przedstawione w logiczny i przekonujący sposób. To lektura, która zmusza do refleksji i pozwala lepiej zrozumieć, co dzieje się obecnie w Europie.
Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy interesują się gospodarką, polityką międzynarodową lub po prostu chcą spojrzeć na Niemcy z innej, mniej oczywistej perspektywy.
Współpraca barterowa [@wydawnictwolaurum]
Ta książka zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, przede wszystkim dlatego, że burzy pewien utarty obraz Niemiec jako niekwestionowanego lidera gospodarczego Europy. Autor w niezwykle przystępny, a jednocześnie rzeczowy sposób pokazuje, że za fasadą stabilności i sukcesu od lat narastały problemy, które dziś zaczynają być coraz bardziej widoczne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWolfgang Münchau sięga...
więcej opinii znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com
Kiedy miałem 2 lata, moi dziadkowie wyjechali do Niemiec i mieszkali tam przez kolejne 30 lat. W wieku 7–8 lat, kiedy mogłem już gołym okiem dostrzec różnicę między szarym i smutnym Śląskiem a kolorowymi Niemcami, dotarło do mnie, że to dwa zupełnie różne światy. Każde wakacje spędzałem u naszych zachodnich sąsiadów, później doszły studia językowe. Obserwowałem ten kraj przez kilkadziesiąt lat — z bliska, bardziej niż większość Polaków. Mimo to lektura „Kaput…” zaskoczyła mnie kilkoma faktami, o których pisze Münchau.
Autor, będący finansistą i ekonomistą, w sześciu rozdziałach pokazuje upadek niemieckiego „Wirtschaftswunder”. Żeby jednak obraz był pełny, nie sposób rozdzielić polityki, historii i gospodarki naszych sąsiadów. I właśnie to robi autor — pokazuje przemiany kraju przez pryzmat zmieniających się układów sił na świecie od lat 70. Dosyć logiczny podział książki koncentruje się na rozwoju cyfrowym, zależności energetycznej Niemiec czy rosnącej konkurencyjności Chin.
Już w pierwszym rozdziale autor stawia śmiałą tezę, że Niemcy nie są już gospodarczym liderem, a branża motoryzacyjna — przez lata synonim jakości i niezawodności — przegrywa z tańszymi i nowocześniejszymi samochodami z Chin czy Teslą. I faktycznie coś w tym jest — sam, jeżdżąc niemieckim samochodem kupionym w salonie, łapię się za głowę, widząc niektóre rozwiązania.
Kolejnym punktem, który mnie zaskoczył, jest skala zależności Niemiec od rosyjskiego gazu. Jasne — to powszechnie znany fakt, że były kanclerz Gerhard Schröder był związany z Gazpromem i nadzorował budowę gazociągu Nord Stream. Zaskakujące są jednak decyzje podejmowane w ostatnich latach. Wygaszanie elektrowni atomowych bez realnej alternatywy pokazuje, jak bardzo Niemcy uzależniły się od gazu — szczególnie że ze względu na położenie geograficzne nie mogą w pełni polegać na energii słonecznej czy wiatrowej. Takiego punktowania polityki i decyzji rządu jest w tej książce znacznie więcej.
„Kaput…” czyta się szalenie ciekawie. Dużym plusem jest niewielka objętość książki — przy takiej tematyce nadmiar terminologii i danych finansowych mógłby łatwo przytłoczyć. Znajdziemy tu wiele ciekawostek, które może nie zawsze wnoszą zupełnie nowe informacje, ale dobrze uzupełniają obraz Niemiec idealizowanych przez lata.
więcej opinii znajdziesz na www.jakeczyta.blogspot.com
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy miałem 2 lata, moi dziadkowie wyjechali do Niemiec i mieszkali tam przez kolejne 30 lat. W wieku 7–8 lat, kiedy mogłem już gołym okiem dostrzec różnicę między szarym i smutnym Śląskiem a kolorowymi Niemcami, dotarło do mnie, że to dwa zupełnie różne światy. Każde wakacje spędzałem u naszych zachodnich sąsiadów,...
Wolfgang Münchau nie bierze zakładników. „Kaput” to brutalna, merytoryczna sekcja zwłok niemieckiego modelu gospodarczego, który przez dekady uchodził za nienaruszalny wzorzec. Autor z chirurgiczną precyzją wykazuje, że dobrobyt Niemiec nie był efektem geniuszu, lecz splotu trzech zewnętrznych (i nieaktualnych już) czynników: taniej energii z Rosji, chłonnego rynku w Chinach oraz darmowego bezpieczeństwa od USA.
To nie jest kolejna publicystyczna narzekalnia. Münchau punktuje konkretne zaniedbania: od archaicznej infrastruktury cyfrowej, przez toksyczne przywiązanie do „czarnego zera” (hamulca długu),aż po utratę konkurencyjności przez gigantów takich jak VW czy BASF w starciu z nową technologią. Autor stawia tezę, że Niemcy nie przechodzą kryzysu cyklicznego, lecz strukturalny koniec pewnej ery – przegapienie rewolucji software'owej może okazać się błędem nie do naprawienia.
Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego silnik Europy zaczął się zacierać i jakie niesie to ryzyka dla całego kontynentu, w tym dla Polski. Pesymistyczna, ale poparta twardą logiką makroekonomiczną.
Wolfgang Münchau nie bierze zakładników. „Kaput” to brutalna, merytoryczna sekcja zwłok niemieckiego modelu gospodarczego, który przez dekady uchodził za nienaruszalny wzorzec. Autor z chirurgiczną precyzją wykazuje, że dobrobyt Niemiec nie był efektem geniuszu, lecz splotu trzech zewnętrznych (i nieaktualnych już) czynników: taniej energii z Rosji, chłonnego rynku w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper polecam
Super polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem ciekawa pozycja pokazująca mechanizm działania niemieckiej polityki w silnej symbiozie z firmami przemysłowymi. Mamy tutaj opis działania państwa w całkiem sporym odcinku czasu, fajnie opisane zależności. Autor jest silnie związany ze środowiskiem ekonomicznym i widać że ma spore obeznanie w temacie.
Całkiem ciekawa pozycja pokazująca mechanizm działania niemieckiej polityki w silnej symbiozie z firmami przemysłowymi. Mamy tutaj opis działania państwa w całkiem sporym odcinku czasu, fajnie opisane zależności. Autor jest silnie związany ze środowiskiem ekonomicznym i widać że ma spore obeznanie w temacie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpoko i ciekawe ale strasznie przegadane, to mógłby być jeden dłuższy esej, a troche na sile zeby stac sie ksiazka wydluzono go. Przy tej dlugosci (nie ze jakiejs duzej, ale proporocjonalnie) to to powinno byc jednak troche glebsze. Albo krotsze. Co nie zmienia faktu ze samo w sobie ciekawe, no i ostatecznie i tak krotkie, wiec mozna.
(Acz sam nie wiem, zaden ze mnie ekonomista, czy sie tak bardzo z tym zgadzam, w sumie chyba niezbyt, no ale jakos tam poznac argumenty tej strony warto)
Spoko i ciekawe ale strasznie przegadane, to mógłby być jeden dłuższy esej, a troche na sile zeby stac sie ksiazka wydluzono go. Przy tej dlugosci (nie ze jakiejs duzej, ale proporocjonalnie) to to powinno byc jednak troche glebsze. Albo krotsze. Co nie zmienia faktu ze samo w sobie ciekawe, no i ostatecznie i tak krotkie, wiec mozna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(Acz sam nie wiem, zaden ze mnie...
Najpierw „popis” mamy we wstępie do wydania polskiego (str. 13):
„Kaput oznacza koniec cudu gospodarczego ery Angeli Merkel (2005-2017)”
podczas gdy w rzeczywistości Angela Merkel rządziła w latach 2005-2021. Dalej popis daje już sam autor (str. 53):
„Ludność Niemiec stanowi 24 procent ludności Unii Europejskiej (…)”
podczas gdy w rzeczywistość ludność Niemiec stanowi (i stanowiła) poniżej 20%. Jeżeli tyle są warte liczby, które łatwo da się zweryfikować, to co są warte inne dane liczbowe podawane w tej książce, które już do zweryfikowania tak łatwe nie są? Tak się „przypadkiem” składa, że książka nie posiada żadnych przypisów, a jedynie ogólną bibliografię na końcu...
Sama książka na pewno zwraca uwagę na kilka ciekawych zjawisk/trendów (przy czym początek jest dużo lepszy niż ciąg dalszy),ale dość męczące jest przyjmowanie przez autora ex cathedra jako oczywistych poglądów, które oczywiste nie są. Autor jako „najbardziej konserwatywną” i „zajadłą” uznaje opinię, aby ograniczyć liczbę nie-niemieckich uczniów w klasie do „zaledwie” 35%, przy czym autor nie widzi potrzeby uzasadniać swojego stanowiska – po prostu, on wie lepiej. Dla wielu czytelników (zgaduję że nie tylko w Polsce) 35% to zapewne wartość bardzo wysoka i co najmniej liberalna (a nie konserwatywna). Powyższy przykład dotyka szerszego problemu – przedmiotowa książka nie zawiera praktycznie jakichikolwiek refleksji, a po prostu opisuje minione zdarzenia, co do zasady pobieżnie, a miejscami skrajnie pobieżnie. Przykładowo pomimo, że jeden z 6 rozdziałów dotyczy energii, to decyzji o planowym (+3 miesiące) wyłączeniu ostatnich elektrowni atomowych w 2023 r. (=kryzys cen energii wywołany wojną rosyjsko-ukraińską) poświęcono jeden akapit w… epilogu. Decyzji, do której znacznie bardziej pasują określenie „skrajna” i „zajadła”. Problematyczna jest też treść poszczególnych rozdziałów, gdzie czasami nawet połowa nie ma za wiele wspólnego z tytułem. Ogólnie dość przeciętna pozycja, z garścią ciekawostek i dużym naciskiem na politykę (co akurat nie jest winą autora – taki jest po prostu model gospodarczy Niemiec…). Natomiast pomimo tego wszystkiego naciągane „7” za dość oryginalny i ciekawy temat i to, że choć trochę można uporządkować/zrozumieć z czego wynika aktualna kondycja naszego sąsiada.
Najpierw „popis” mamy we wstępie do wydania polskiego (str. 13):
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kaput oznacza koniec cudu gospodarczego ery Angeli Merkel (2005-2017)”
podczas gdy w rzeczywistości Angela Merkel rządziła w latach 2005-2021. Dalej popis daje już sam autor (str. 53):
„Ludność Niemiec stanowi 24 procent ludności Unii Europejskiej (…)”
podczas gdy w rzeczywistość ludność Niemiec stanowi (i...
Mówi się, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Wolfgang Münchau przekonująco pokazuje jednak, że w przypadku końca niemieckiego cudu gospodarczego „ojców” jest kilku — tyle że żaden nie chce się do tego dziecka przyznać. „Kaput” to wnikliwa analiza tego, jak i dlaczego gospodarczy gigant Europy zaczął tracić impet. Autor nie moralizuje i nie oferuje prostych recept; zamiast tego spokojnie, momentami bezlitośnie, rozkłada na czynniki pierwsze model, który przez dekady uchodził za wzór skuteczności.
Książka jest bardzo aktualna — wydana w Niemczech w 2024 roku, a w Polsce w 2025 — i mocno osadzona w realiach współczesnego świata. Münchau pokazuje, jak Niemcy przegapiły kluczowe momenty XXI wieku: nadejście nowej konkurencji eksportowej (zwłaszcza Chin),znaczenie geopolityki widoczne po agresji Rosji na Ukrainę czy cyfrową rewolucję, która ominęła wiele niemieckich instytucji, firm i szkół. Symboliczny jest tu przykład Siemensa, który zlekceważył przejście z technologii analogowej na cyfrową, płacąc za to wysoką cenę. Jak pisze autor: „Stary model gospodarczy Niemiec opierał się na wykwalifikowanej sile roboczej, taniej energii, globalizacji i przodownictwie technologicznym. Wszystkie te czynniki (…) znikły w ciągu kilku lat”.
„Kaput” to także opowieść o systemowych słabościach: bankowości faworyzującej wybrane sektory, neomerkantylnym uzależnieniu od eksportu, energetycznej zależności od Rosji i relacjach z Chinami, w których bilans korzyści coraz wyraźniej przechyla się na stronę Azji. Całość dopełnia wciągający wstęp z polskiej perspektywy autorstwa dr. Krzysztofa Mazura (#GeoEkonomia). To książka dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego precyzyjna niemiecka maszyna zaczęła się zacinać — i dlaczego tym razem naprawienie jej może nie być takie proste.
- Daria z Sopoteki
Mówi się, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Wolfgang Münchau przekonująco pokazuje jednak, że w przypadku końca niemieckiego cudu gospodarczego „ojców” jest kilku — tyle że żaden nie chce się do tego dziecka przyznać. „Kaput” to wnikliwa analiza tego, jak i dlaczego gospodarczy gigant Europy zaczął tracić impet. Autor nie moralizuje i nie oferuje prostych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to