Łódź. Ziemia wymyślona

Okładka książki Łódź. Ziemia wymyślona autora Błażej Ciarkowski, 9788383870694
Okładka książki Łódź. Ziemia wymyślona
Błażej Ciarkowski Wydawnictwo: W.A.B. popularnonaukowa
424 str. 7 godz. 4 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2024-09-25
Data 1. wyd. pol.:
2024-09-25
Liczba stron:
424
Czas czytania
7 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383870694
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Łódź. Ziemia wymyślona w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Łódź. Ziemia wymyślona i



Przeczytane 938 Opinie 343 Oficjalne recenzje 653

Opinia społeczności książki Łódź. Ziemia wymyślonai



Książki 901 Opinie 688

Oceny książki Łódź. Ziemia wymyślona

Średnia ocen
7,2 / 10
172 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Łódź. Ziemia wymyślona

avatar
67
48

Na półkach: ,

Historię miasta tworzą zwykli ludzie.

Ciekawy reportaż opowiadający historię miasta z perspektywy każdej grupy społecznej zamieszkującej Łódź na przełomie kilku pokoleń.

Ciekawie poprowadzony, momentami nierówny ale to zależalo od historii.

Historię miasta tworzą zwykli ludzie.

Ciekawy reportaż opowiadający historię miasta z perspektywy każdej grupy społecznej zamieszkującej Łódź na przełomie kilku pokoleń.

Ciekawie poprowadzony, momentami nierówny ale to zależalo od historii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
400
191

Na półkach:

Dawno nic mnie tak nie wciągnęło. Bardzo ciekawa koncepcja narracyjna, nieoczywiste spojrzenie. Nieco irytowały mnie pewne powtarzające się frazy typu "polski Manchester" ale można to wybaczyć.

Dawno nic mnie tak nie wciągnęło. Bardzo ciekawa koncepcja narracyjna, nieoczywiste spojrzenie. Nieco irytowały mnie pewne powtarzające się frazy typu "polski Manchester" ale można to wybaczyć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
148
16

Na półkach: ,

Osobie mieszkającej w Łodzi od kilkunastu lat czytało się świetnie. POLECAM!

Osobie mieszkającej w Łodzi od kilkunastu lat czytało się świetnie. POLECAM!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

607 użytkowników ma tytuł Łódź. Ziemia wymyślona na półkach głównych
  • 390
  • 198
  • 19
94 użytkowników ma tytuł Łódź. Ziemia wymyślona na półkach dodatkowych
  • 52
  • 12
  • 11
  • 7
  • 6
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Łódź. Ziemia wymyślona

Inne książki autora

Błażej Ciarkowski
Błażej Ciarkowski
Błażej Ciarkowski (ur. 1982) – architekt i historyk sztuki. Absolwent architektury na Politechnice Łódzkiej i historii sztuki na Uniwersytecie Łódzkim. W 2012 r. obronił z wyróżnieniem doktorat na Politechnice Łódzkiej. Od 2012 r. adiunkt w Katedrze Historii Sztuki Uniwersytetu Łódzkiego. Laureat nagrody Marszałka Województwa Łódzkiego za najlepszą rozprawę doktorską związaną tematycznie z województwem łódzkim.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sosnowiec. Nic śląskiego Anna Malinowska
Sosnowiec. Nic śląskiego
Anna Malinowska
jako, że jestem Ślonzokiym, nienawiść do Zagłębia, a przede wszystkim do Sosnowca, wyssałem z mlekiem matki. mogę więc śmiało napisać, że ta nienawiść we mnie, jest wręcz atawistyczna. żeby lepiej zrozumieć i potwierdzić swoje negatywne uczucia do tego chujowego miasta i regionu, postanowiłem sięgnąć po "Sosnowiec nic śląskiego" Anna Malinowska napisała kilkanaście reportaży, które zebrała w całość, a wydawnictwo Czarne wydało w formie książki. tematyczna różnorodność zaciekawiła by niejedną osobę chcącą zgłębić wiedzę nt. tego miasta, mieszkańców oraz miejsc.autorka, moim zdaniem, odpowiedziała na pytanie dlaczego z miasta #Sosnowiec robione są w Polsce podśmiechujki i dlaczego tak często trafia na memy. książka zawiera wiele ciekawych historii np historię Bombera z Zagórza, człowieka, który nienawidził ustroju komunistycznego. Ów bomber usiłował dwa razy wysadzić w powietrze komunistycznych dygnitarzy wizytujących pobliskie kopalnie i fabryki. szkoda, że temu panu, skazanemu na karę śmierci, nie postawiono pomnika. byłby równie popularny co Kiepura. równie ciekawa jest historia mieszkańca, który podobno otruł swoje dzieci talem. po przeczytaniu, zastanawiałem się, jaka korzyść wypłynęła dla mnie z tej książki. Otóż, potwierdziło się, że mieszkańcy Sosnowca czyli Somalii, bo mają SO w tablicach rejestracyjnych samochodów, pochodzą od mało inteligentnych przybyszów ze wschodu. potwierdziło się również, że miasto jest architektonicznie brzydkie i mówią to sami mieszkańcy. przeczytanie tej książki utwierdziło mnie również w przekonaniu, że będę kontynuował swoje postanowienie o nie jeżdżeniu do sosnowca bez przymusu i dalej będę hołdował śląskiemu przekonaniu, że tam się po prostu nie jeździ. #ksiazka dla kulturoznawców, socjologów i badaczy obyczajów. warsztat pisarski autorki, bez zarzutu.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na67 dni temu
Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki Maciej Jarkowiec
Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki
Maciej Jarkowiec
Wciągająca od pierwszych zdań. Bardzo ciekawe, nieszablonowe połączenie historii, filmoznawstwa, socjologii a nawet filozofii. Mnóstwo smaczków i nieznanych detali, z kolei znane historie przedstawione są z innej strony niż zwykle. Podejście do każdego tematu jest naprawdę oryginalne. Niech Cię nie zwiodą tytuły rozdziałów, odpowiadające słynnym filmom – każdy z nich jest przede wszystkim pretekstem do poruszenia dylematu moralnego, który był aktualny w momencie kręcenia filmu i najczęściej pozostał taki do dziś. Z pewnym niedowierzaniem a może nawet przerażeniem czytelnik odkrywa, że lata lecą a społeczeństwo w zasadzie stoi w miejscu. Rasizm, ksenofobia, mizoginia, bezkarność bogatych i potężnych – może i przebrały się w nowe szaty, ale w swoim jądrze pozostały niezmienione. Ciężko czuć się bezpiecznie w świecie, w którym wystarczy iskra, żeby na nowo rozpalić nigdy niewygasłą nienawiść. Może kiedyś ktoś nakręci o tym film – o kolejnym dzieciaku z getta, który przecież nie jest niewolnikiem ale nie jest też wolny. O kolejnej kobiecie, która nie powiedziała „nie” wystarczająco głośno. O kolejnym koncernie kupującym sobie przychylność polityków i mediów, dla których zera na koncie są ważniejsze od cierpienia jakichśtam obcych, biednych ludzi. Póki co napisał o tym Maciej Jarkowiec – i zrobił to z pomysłem, z polotem, z wizją, z wrażliwością. Odważnie, mądrze, miejscami nawet dowcipnie, często ironicznie. Wspaniale spędzony czas. Słuchałam audiobooka – lektor również spisał się świetnie.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na82 miesiące temu
Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego Monika Śliwińska
Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego
Monika Śliwińska
Okazuje się, że są postaci, o których mógłbym czytać bez końca. Biografia Boya Moniki Śliwińskiej udowadnia dwie kwestie podstawowe: pierwsza to fakt, że o Tadeuszu Żeleńskim zawsze za mało i nigdy za wiele, a druga to taka, że autorkę jego biografii zaliczam do mistrzyń „rozgryzania” skomplikowanych i zakręconych jak droga na Kopiec Kościuszki dusz, charakterów i osobowości polskiego świata kultury. Oczywiście, ktoś powie, żadna to sztuka pisać o kimś, którego życie samo dawało materiały do sześciusetstronicowej biografii. Wystarczyło je pozbierać, skompilować i fajrant. Ale wówczas powstałoby naukowe wypracowanie, raport złożony z dat i wydarzeń. Autorka, choć nie ucieka od podawania szczegółowych danych, sprawiła, że czytanie o karierze i prywatnych sprawach Boya przypomina rejs po Wiśle: im bliżej ujścia do morza tym robi się ciekawiej. No ale dość już tych idiotycznych metafor. Boy, w oczach autorki, to nie tylko literacki rzemieślnik. Udało jej się na literacko-biograficznym portrecie uchwycić Żeleńskiego nie tylko jako człowieka z barykady, niosącego sztandar społecznego postępu i humanizmu, odbrązawiacza i strącającego z piedestałów. Przecież większość „akcji”, jakie podejmował i bitew, które staczał, przegrywał w obliczu naporu nieprzerwanej krytyki. I zdarzają się takie chwile, że Boy zdaje sobie sprawę z pewnego rodzaju porażki – nie poddaje się, to fakt, ale dopada go zwątpienie, rozpływa się w melancholii i zastanawia się czy nie „rzucić wszystkiego w diabły”. „Książę” nie jest laurką w złoto oprawioną. Monice Śliwińskiej nie mogę zarzucić pisania o Boyu z pozycji „na kolanach”. Jest ostrożna w swoich ocenach, zaznacza wątpliwości w życiorysie Żeleńskiego, otwarcie stawia pytania i przyznaje się do niemożności odkrycia szczegółów, które rozjaśniałyby sprawy niejasne. W historię o Żeleńskim-ojcu zgrabnie wplata opowieść o jego synu. Daleko „Księciu” do zbioru śmiechostek i anegdotek. Boy-celebryta się myli, popełnia błędy, kocha się bez opamiętania, zdradza, ociera się o bankructwo, załamuje się pod naporem Historii i brata się (?) z Sowietami. Jest człowiekiem, a „Książę” to doskonała opowieść o człowieku. Polecam.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na71 miesiąc temu
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu Jakub Benedyczak
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu
Jakub Benedyczak
O książce jak i jej autorze dowiedziałem się z ciekawego artykułu pt. „Woda na młyn Putina” [nr 7/2026 r.] w tygodniku „Wprost”. Wynika z niego, że większość materiałów o sytuacji w Rosji, np. vlogerów kręcących filmiki na potrzeby internetu, szczególnie „Kanału Zero” jest kontrolowane m.in. przez rosyjskie służby jak FSB. Tekst nie jest długi i zawiera wypowiedzi autora „Oddziału chorych na Rosję”. Maria Wiernikowska dla „Kanału Zero” zrealizowała serię reportaży z Rosji. Na razie wyemitowano odcinek z Kaliningradu, który w mediach rozpętał burzę. Pełne półki w sklepach, nowoczesna Mo­skwa, olśniewające zabytki Sankt Pe­tersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, któ­rzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają ta­kie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” DR KUBA BENEDYCZAK, analityk PISM. - To jest kontrolowane – zaznacza. Nie tylko Maria Wiernikowska z „Kanału Zero”, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, po­kazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”. - Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają - zauważa Benedyczak. - Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie trak­towali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwu­krotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie - mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby praw­dziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”. Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują? - Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie po­siada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60., sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, a poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny - wymienia doktor Benedyczak. - Myślę, że (vlogerzy - przyp. red.) mogą udawać, że nie wie­dzieli o „ogonie” albo go nie zauważyli, ale nie wierzę w to, że nie byli tego świadomi - mówi dalej doktor Benedyczak. Stwierdza też, że wielu ujęć, które widzimy w materiałach, nie dałoby się zrealizować bez wiedzy służb. - Rosjanin DOSKONALE WIE, w jakim kraju żyje, nawet jeśli tego głośno nie powie. On tak po prostu Polakowi z kamerą, obywatelowi jednego z najbardziej wrogich państw NATO, bo to słyszy Rosjanin co­dziennie w telewizji, nie pozwoli wsiąść do swojej ciężarówki, pojeździć po mieście i porozmawiać. To jest kontrolowane. „Gorzej niż za Stalina" Nasz gość tłumaczy również, że poruszanie się po Rosji nie jest tak proste, jak wynika to z niektórych materiałów. Podobnie pro­blematyczne może być zdobycie pozwolenia na wjazd. O tym, jak trudno jest pracować w Rosji przedstawicielom mediów, świadczy jego zdaniem choćby to, ilu zostało w Moskwie korespondentów. Zauważał, że w tej kwestii jest dzisiaj „gorzej niż w czasach sta­linowskich” a w Moskwie pracuje jedynie korespondent BBC. - To nie są błahe rzeczy, że ktoś po prostu pojedzie i powiemy, że będzie pokazywał inny obraz Rosji. Bo Krzysztof Stanowski sobie wymyśli, że to jest nisza, którą wyeksploatuje tak samo jak reklamę podpasek - ocenia doktor Benedyczak. - Prawdopo­dobnie Rosja nie cofnie się przed atakami wobec Polski, jesteśmy doskonałym przykładem, żeby pokazywać krajom europejskim, że jak będą nadal pomagać Ukrainie, to takie hale jak przy Mary- wilskiej będą płonąć, być może będą ginąć ludzie. Ekspert przestrzega również tych, którzy mogą chcieć pójść w ślady podróżników jeżdżących do Rosji. - Dwa, trzy razy może się udać, a za piątym razem już nie - ostrzega. - Trafi się na zbyt nadgorliwego pracownika służb albo ktoś we władzach uzna, że warto mieć kolejnych pięciu Polaków w więzieniach, którzy będą przetrzymywani. To jest ryzyko. [Tekst: PIOTR BAREJKA] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na81 miesiąc temu
Róża Luksemburg. Domem moim jest cały świat Weronika Kostyrko
Róża Luksemburg. Domem moim jest cały świat
Weronika Kostyrko
„Róża Luksemburg. Domem moim jest cały świat” to książka, która nie tylko wciąga, ale wręcz wywraca myślenie na drugą stronę. Od pierwszych stron czuć, że obcujesz z życiem kogoś, kto nie mieścił się w żadnych ramach – ani geograficznych, ani ideologicznych. To opowieść o kobiecie, która nie godziła się na niesprawiedliwość i miała odwagę mówić głośno to, co inni bali się nawet pomyśleć. Czytając ją, ma się wrażenie, jakby przed oczami rozrastał się cały świat idei, buntów i namiętności. Ta książka realnie poszerza horyzonty – nagle historia ruchów socjalistycznych staje się czymś żywym, bliskim, wręcz osobistym. Nie jest to sucha opowieść o przeszłych wydarzeniach, tylko opowieść o ludziach, którzy wierzyli, że świat można zmienić, choćby z pozoru stali na z góry przegranej pozycji. Najmocniejszy jest jednak wymiar emocjonalny. Róża Luksemburg nie jest tu pomnikiem, ale człowiekiem – wrażliwym, inteligentnym, zadziornym, nieraz rozdartym. I to działa jak paliwo. Nagle w człowieku zaczyna coś kiełkować: poczucie niezgody na niesprawiedliwość, chęć działania, wiara, że każdy ma wpływ na rzeczywistość. Po lekturze zostaje ogromna inspiracja i poczucie, że świat jest większy, bardziej złożony, ale też bardziej nasz. To książka, która nie tylko opowiada o walce, ale sama daje siłę, żeby walczyć – choćby na co dzień, w rzeczach małych i ważnych. Pełna pasji, mądra i potrzebna. Warta każdej godziny spędzonej przy lekturze.
Michal161 - awatar Michal161
ocenił na102 miesiące temu
Tak szybko się nie umiera Jacek Paśnik
Tak szybko się nie umiera
Jacek Paśnik
Miasteczko Urocz na pewno nie jest urocze. Bliżej mu do uroczyska, owianego tajemnicami miejsca, w którym na wiele tematów się milczy. Jest rok 1982, ciepłe lato stanu wojennego. Pani Naczelnik z Pułkownikiem ubija interesy przy domowych obiadkach, wszak sześćsetlecie miasteczka to ważna impreza i żaden stan wojenny tego nie zmieni. To też najdłuższe lato dla Tomka Wójcickiego - zdał maturę i w marzeniach jest już studentem i wraz z ukochaną Zosią buduje życie z daleka od Urocza, zapracowanych rodziców, interesów, wojska i milicji. Tyle że zdarza się wypadek, który zmienia wszystko. Wypadek, o którym każdy wie coś innego, opowieści nawarstwiają się, liczba ofiar raz rośnie, raz maleje, zresztą nie do końca wiadomo, kto tu był ofiarą. I nagle Tomek jest bliżej milicji niż chciałby być, a milicja zwykle na legitymowaniu nie poprzestawała. W historię zamieszana jest jakaś Baba z Błoni, czyli Maria Kowalska, albo w sumie przecież nie wiadomo kto (wspaniała, wspaniała to bohaterka!). Kumulacja nastąpi 22 lipca, w dniu podwójnego w Uroczu święta, gdy alkohol i zabawa wyłączą hamulce. Wiemy, że wydarzy się coś strasznego. Wszystko to wspomnienia sześćdziesięcioletniego Tomasza. Wspomnienia, jak wiemy, bywają zdradliwe, zacierają to, co istotne, zmieniają fakty. Tomasz wspomina to ważne lato z czułością. Wielka pierwsza miłość miała być tą do grobowej deski - czasem bywa, ale też może skończyć się wielkim pierwszym złamaniem serca. Dziwaczka Maria, trochę mentalna hipiska, trochę femme fatale, trochę (bardzo) nieszczęśliwa kobieta to najważniejsze wspomnienie. Czechosłowacki nożyk mikov to trochę artefakt, trochę wyrzut sumienia. Blizny zostają na całe życie. Lato 1982 roku. Wtedy wydarzyło się wszystko. Wtedy trzeba było mocno określić się, po której jest się stronie, tyle że tylko jedna była właściwa. Outsiderzy zostali z ranami. Uwierzyłam tej opowieści, uwierzyłam bohaterom. Podobało mi się.
ola_gratka - awatar ola_gratka
oceniła na78 miesięcy temu
Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem Anne Applebaum
Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem
Anne Applebaum
Tłumaczenie książki ukazało się we wrześniu 2024 roku, czyli niespełna dwa lata temu, a w międzyczasie status trzech opisywanych w książce krajów uległ zmianie: Syria- zakończyła się wojna domowa, w Wenezeuli Maduro został porwany, a w Iranie umocnił się nowy przywódca, a Iran w zasadzie wygrał wojnę, którą USA kilkukrotnie już ogłaszało za wygraną. Na przestrzeni niecałego roku dwukrotnie USA na wiele lat miało zatrzymać rozwój irańskich mocy militarnych. Ameryka osunęła się w wewnętrzny chaos, a Ukraina z kraju w mocnej defensywie stopniowo przechodzi do ofensywy nie tylko w wojnie, ale również w eksporcie swojej technologii. Niemniej jednak analizy autorki są bardzo cenne, obraz świata i wizja przemian po 89 roku była mocno niepełna i nazbyt optymistyczna, gdyż pomijano aspekt militarny i wyścig zbrojeń, który oba bloki po dwóch stronach żelaznej kurtyny trzymał w szachu. Wraz ze zniknięciem dychotomicznego podziału świata zmieniła się znacząco dynamika, układ sił i podczas gdy Zachód żywił się uproszczoną ideologią końca historii, pozostałe kraje budowały swoje alternatywne systemy polityczne, gospodarcze, często na brudnym styku biznesu i polityki. Autorka mówi wprost, nie mamy do czynienia z jakimś przełomem, ale bardziej z końcem ślepoty i przymykania oczu na patologie systemu. Bardzo przydatna, potrzebna i otwierająca oczy lektura. Polecam.
Jacek Kafel - awatar Jacek Kafel
ocenił na65 dni temu

Cytaty z książki Łódź. Ziemia wymyślona

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Łódź. Ziemia wymyślona


Ciekawostki historyczne