Na pełną recenzję, z cytatami i zdjęciami, zapraszam na bloga.
https://bit.ly/4mB1dvA
***
Pewnego niedzielnego popołudnia naszła mnie ochota, by przeczytać książkę, o której nic nie wiem. Bez żadnych uprzedzeń, nadziei, oczekiwań. Pogrzebałem na nieco już zakurzonej półce i wyciągnąłem wciśniętą w kąt książkę ze słynnej czarnej serii PIW-u. Od razu zaatakowała mnie armia germańsko brzmiących imion i nazwisk. Heinar Kipphardt. Aleksander März. Brzmi tak topornie i kanciasto, że bardziej się już nie da. Wchodzę w to!
Autor kompletnie mi nieznany, tytuł nie mówił nic, okładka za to intrygująca. Nada się idealnie.
Zadowolony z siebie (chociaż nie do końca – zakurzona półka, skandal!) zatopiłem się w lekturze.
Heinar Kipphardt opowiada historię pacjenta szpitala psychiatrycznego w Lohbergu, tytułowego Märza. Wychowywany w dysfunkcyjnej rodzinie, która wstydzi się go, nie pokazuje światu, a na imprezach rodzinnych zabrania się odzywać. Wszystkiemu winna zajęcza warga, szpecąca twarz naszego bohatera. Matka wyręcza go we wszystkim, zaś ojciec w nieporadny sposób próbuje wyrobić w nim odruchy „prawdziwego mężczyzny”. März przekracza próg dorosłości będąc kompletnie nieprzygotowanym do życia w społeczeństwie. W wieku 24 lat trafia do zakładu w Lohbergu, gdzie przebywać będzie przez kolejnych kilkanaście lat. Przez trzy lata nie odzywał się do nikogo. Pisze wiersze, listy, a pewnego dnia ucieka ze szpitala. Znajduje nawet miłość.
Książka zbudowana jest w nietypowy sposób. Narratorów jest wielu, a fabuła (sama w sobie szczątkowa) rozdrobniona i pomieszana; jak okruszki po kilku posiłkach, pozostawione na stole przez jakiegoś flejtucha.
Zgodnie z zasadą „od szczegółu do ogółu”, dostajemy do ręki lupę i ślęcząc na kolanach podążamy tropem tych drobinek. Z nich, powoli lecz systematycznie, ukazywać się będzie całościowy obraz.
Puzzle Kipphardta są ułożone chaotycznie, niechronologicznie, pochodzą z różnych źródeł, mają odmienny styl, cel i długość. Część z nich to zapiski samego Märza, ale pomiędzy nimi znajdziemy też opinie innych lekarzy, relacje dra Koflera – zarządzającego szpitalem w Lohbergu, zeznania pielęgniarzy, listy Märza, jego wiersze, fragmenty dziennika Koflera, a okazjonalnie jeszcze inne źródła jak np. wypis z bawarskiego planu krajowego dla upośledzonych z roku 1974.
Punkt widzenia zmienia się nieustannie. Oglądamy życie w zakładzie oczami schizofrenika, by za chwilę spojrzeć na tę samą scenę z perspektywy lekarza.
Daje to niesamowite wręcz wrażenie autentyczności. Nieraz zapominałem, że to w ogóle książka; czułem się jakbym czytał materiały zebrane w jakieś grubej tece, stanowiącej fragment autentycznej historii szpitala psychiatrycznego w Lohbergu.
Dostrzegam w tym pewną wartość terapeutyczną i uświadamiającą, mimo kilkudziesięciu lat, jakie upłynęły od czasu premiery tej książki (1976 rok, polski przekład - 1980).
Mimo tego pozornego chaosu, namiastkę porządku wprowadzają kolejne rozdziały: „Odtworzenie przedklinicznej kariery”, „Opis klinicznej kariery”, czy „Społeczność terapeutyczna”.
W tych suchych wycinkach tkwi ogromny ładunek emocjonalny. Gdy tylko zdamy sobie sprawę, jak tragiczna jest historia człowieka, który próbuje po prostu żyć, a społeczeństwo notorycznie go odrzuca; który nie ponosi żadnej winy za swój fizyczny defekt i sposób, w jaki wychowywali go rodzice, a jednak to właśnie on zbiera cierpkie owoce tych wydarzeń.
Kipphardt uderza też w cały system. Nie byłem przygotowany na rozdział pt. „Dygresja”, w którym autor bez żadnej zapowiedzi podrzuca garść danych statystycznych. W RFN ponad 600 tysięcy osób cierpi na choroby mieszczące się w obrębie schizofrenii. Za każdego z nich kasa chorych zwraca tylko połowę stawki przeznaczonej dla innych chorych. Konkluzja jest porażająca: "dziecko urodzone dziś w Republice Federalnej (Niemiec) ma o wiele większą szansę znaleźć się w zakładzie leczniczym niż na uniwersytecie".
Kilkanaście stron później, wśród zwyczajowych fragmentów różnych zapisków i opinii brutalnie uderzył mnie jeden: w latach 1942-1945 zamordowano 270 tysięcy psychicznie chorych i sterylizowano przymusowo nieznana bliżej liczbę ludzi.
Osobny akapit należy się zapiskom Märza. Część z nich jest oczywiście niezrozumiała. Niektóre uderzają celnością spostrzeżeń i przenikliwością umysłu Märza.
"W odniesieniu do szkoły powiedział März: - Wyrobiłem sobie zdanie, iż w lukach pomiędzy słowami kryje się rzeczywistość.
- Czy według pana to, czego uczy szkoła, jest błędne?
- Celem pedagogiki jest zatajenie przed uczniem, iż rzeczywistość kryje się przed nim za formułą dwa plus dwa równa się cztery".
No i są jeszcze wiersze Märza. Koślawe i nieporadne, ale zakończone celną puentą, która kryje w sobie zaskakująco wiele głębi. Kipphardt zainspirował się publikacjami psychiatry Leo Navratila, które zawierały wiersze pewnego chorego psychicznie poety.
Nie wiem ile w tym prawdy, ale März w swoich notatkach wspomina o kilku ciekawych postaciach świętych (święty Markariusz, który spał sześć miesięcy w bagnie, czy święty Sabeniusz, który jadł wyłączenie zgniłe zboże, nigdy nie zmieniał odzieży i nigdy się nie mył). Wspomina także o pewnym mordercy kobiet, który miał rzekomo przebywać w Piławie.
Jakby tego było mało, mamy tu kilka wątków polskich. März, mimo parszywego umlauta w nazwisku, był Polakiem i za takiego też się uważał. Urodził się w Piławie Górnej. Sam Kipphardt z kolei, urodził się w Łagiewnikach w 1922 roku, a przez kilka lat mieszkał w… Piławie Górnej.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że niezwykły portret Aleksandra Märza, namalowany barwami terapeutycznych doświadczeń Kipphardta, posiada wyraźny odcień autobiograficzny…
Pierwsza połowa książki jest bardzo dobra, druga słabsza – rozmywa się trochę w architektonicznych szczegółach dotyczących budynku szpitala i opisach odwiedzających go gości. I – aż do momentu ucieczki Märza – traci swą moc.
Ciekaw jestem, jak "Aleksandra Märza" oceniłyby osoby, które mają na co dzień do czynienia ze schizofrenią i zaburzeniami psychicznymi. Ale Kipphardt zdaje się wiedzieć, o czym pisze. Pracował w jednym z berlińskich szpitali, a z wykształcenia jest psychiatrą. "März" to jego prozatorski debiut – w moim odczuciu wielce udany.
Niecodzienna tematyka oraz sieć powiązań między przedmiotem powieści, jej bohaterami, a samym autorem, mozaikowy sposób prowadzenia akcji czynią z "Aleksandra Märza" zaskakująco dojrzałą, satysfakcjonującą lekturę.
Nie ma tutaj żadnych zwrotów akcji ani wciągającej fabuły, to bardziej zbiór obserwacji i zapisków poświęconych schizofrenii i próbach jej leczenia, z czego wyłania się bardziej ogólny – i niewesoły – krajobraz leczenia psychiatrycznego w powojennych Niemczech. Bo wetknięte tu i ówdzie fragmenty prawodawstwa niemieckiego wyraźnie sugerują, iż Kipphardt przedstawiając historię jednego pacjenta, ma tak naprawdę inny cel, o wyraźnie szerszym horyzoncie.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Odraza
Opowieść o młodej kobiecie z zubożałej rodziny, do której zaczyna zalecać się bogaty ziemianin. Ona nie żywi do niego uczucia, jednak wszyscy wokół są bardzo przychylni temu związkowi. Nelli czuje się coraz bardziej osaczona, nie chce tych zalotów, jednak wskutek nieszczęśliwej śmierci ojca, pod naciskiem matki zgadza się na ślub. To historia nieszczęśliwego małżeństwa, żony uwięzionej i osaczonej miłością i męża który ja pies oczekuje chociaż najmniejszy oznak ciepła z jej strony.
Historia którą da się zmieścić w jednym zdaniu, jednak Laszlo Nemeth robi z niej powolne arcydzieło, nawarstwia, zagęszcza, trzyma w napięciu, mistrzowsko maluje pełny obraz tej sytuacji z wszelkimi niuansami i kipiącymi emocjami.
Wszystko poznajemy z perspektywy głównej bohaterki, jesteśmy w jej głowie, niemal namacalnie doświadczamy pączkującej w niej odrazy do męża, która wzrasta jak spiętrzona fala by zalać i opanować ją całą.
„Czy ciocia wie co to jest miłość? To ze strony wulgarniejszej istoty pragnienie połknięcia drugiej, po dokładnym oślinieniu jej” to zdanie doskonale obrazuje jej odczucia.
Szkoda mi jej było i rozumiałam jej miotanie się w tym małżeństwie na siłę, które było jedynym wyjściem dla kobiety bez majątku w tych czasach ,a jedocześnie jej zachowanie -pogarda dla człowieka który chce ją uszczęśliwić, kapryśność, nieumiejętność pokochania własnego dziecka - budziły niechęć. Autor mistrzowsko balansował te odczucia.
Węgierski pisanie w najlepszym wydaniu- powoli, z uwagą na każdy szczegół, z głębią psychologiczną.
Opowieść o młodej kobiecie z zubożałej rodziny, do której zaczyna zalecać się bogaty ziemianin. Ona nie żywi do niego uczucia, jednak wszyscy wokół są bardzo przychylni temu związkowi. Nelli czuje się coraz bardziej osaczona, nie chce tych zalotów, jednak wskutek nieszczęśliwej śmierci ojca, pod naciskiem matki zgadza się na ślub. To historia nieszczęśliwego małżeństwa,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Gdyby brzmienie głosu i wyraz twarzy naprawdę modły odzwierciedlać stan duszy, to owa pokojówka, ostatnia kobieta, której się jeszcze mogłam uchwycić, wyczytałaby z moich rysów błagalny krzyk, portier nie wyszedłby z taką znudzoną miną, a Sanyi wzdrygnąłby się z przerażenia zamiast rozglądać się po dawno oczekiwanym miejscu spełnienia swych pragnień jak po sympatycznej restauracji. Nic takiego się jednak nie stało. Człowiek nosi na twarzy własną przeszłość, przyzwyczajenie i wewnętrzną dyscyplinę. Z tego co się we mnie rozgrywało, ci ludzie spostrzegli najwyżej niezręczny ruch albo spłoszone spojrzenie i albo nie zwrócili na to uwagi.”
Jak opisać arcydzieło? Słowa bledną i truchleją, gdy próbuję się ich uchwycić, by ukazać Wam złożoność, język i piękno kolejnej próbki literatury węgierskiej.
Pierwszym zaskoczeniem był fakt, że Nemeth urodził się w 1901 jako wnuk zamożnych chłopów i przede wszystkim uważał siebie za lekarza, a nie pisarza. Czytając każdą stronę „Odrazy” trudno wyobrazić sobie, że Nemeth był kimkolwiek innym niż pisarzem. Drugi zaskakujący mnie fakt dotyczył tego, że zazwyczaj, gdy czytam dzieła powstałe w I połowie XX wieku pisane przez mężczyzn, to rzadko widzę głęboki, psychologiczny portret kobiety, a tutaj Nemeth wszedł w psychikę kobiety i ukazał jej tak liczne aspekty oraz skomplikowane emocje, że aż trudno uwierzyć w trakcie lektury, że nie napisała jej kobieta.
Choć główną tematyką powieści Nemetha są problemy wsi węgierskiej, to „Odraza” plasuje się w jego twórczości jako jego najbardziej znana powieść psychologiczna. Główna bohaterka to córka zubożałych ziemian, która z powodu śmierci jednego z członków rodziny musi poprzez zamążpójście uratować swój dobytek. Autor przenosi nas w piekło niedopasowania, ukazuje od najgłębszej podszewki pogardę, jaką można żywić wobec mężczyzny, którego się nie kocha, ale toleruje ze względu na dobro ogółu. Odważnie ukazuje też matkę, której trudno pokochać nawet własne dzieło. Być może będą fragmenty, które wywołają w czytelniku antypatię wobec głównej bohaterki, ale to tym bardziej dowodzi talentu literackiego autora, który z ogromnym rozmachem opisuje psychologiczne zmagania bohaterki z rzeczywistością, do której ją przymuszono.
„Odraza” to dojrzała językowo powieść, która nieustannie skrywa katastrofę. To opowieść o tym, że każdy z nas ma prawo do życia na własnych warunkach i do własnej przestrzeni, to silny głos o samostanowieniu i granicach, jakie powinna stawiać kobieta, kiedy nie chce być dotykana, rozpieszczana i manipulowana emocjonalnie przez pozornie wiernego męża. „Odraza” to też powieść o tym, jak system i sytuacja finansowa potrafią uwięzić w klatce. Obcowanie z tą książką to niebywałe przeżycie, pełne emocji, westchnień, która wybrzmiewają niczym hymn o sile kobiet.
Chyba nie dziwi fakt, że zamówiłam już wszystkie inne książki autora? :) Razem z „Odrazą” powinno się czytać też „Grzech” i „Litość”, które już czekają w kolejce. Literatura węgierska jest ostatnio najbliższa memu sercu i trudno ją przebić. Co jeszcze mi polecicie z tej strony literackiego uniwersum?
„Gdyby brzmienie głosu i wyraz twarzy naprawdę modły odzwierciedlać stan duszy, to owa pokojówka, ostatnia kobieta, której się jeszcze mogłam uchwycić, wyczytałaby z moich rysów błagalny krzyk, portier nie wyszedłby z taką znudzoną miną, a Sanyi wzdrygnąłby się z przerażenia zamiast rozglądać się po dawno oczekiwanym miejscu spełnienia swych pragnień jak po sympatycznej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZejście do piekła niedobranego związku. Poruszające, głębokie, prawdziwe. Świetne literacko, nieznany mi wcześniej autor barwnie jak Balzac czy Flaubert opisuje potrzask wiejskiego domostwa, w jakim znalazła się inteligentna i wrażliwa kobieta z temperamentem. No i jej niby fajny mąż, który kocha ją tak bardzo, że ma się ochotę go udusić... Wspaniałe, polecam!
Zejście do piekła niedobranego związku. Poruszające, głębokie, prawdziwe. Świetne literacko, nieznany mi wcześniej autor barwnie jak Balzac czy Flaubert opisuje potrzask wiejskiego domostwa, w jakim znalazła się inteligentna i wrażliwa kobieta z temperamentem. No i jej niby fajny mąż, który kocha ją tak bardzo, że ma się ochotę go udusić... Wspaniałe, polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając "Odrazę" (podobnie jak "Żałobę") miałam cały czas poczucie, że obuję z wielką literaturą. Nemeth z laserową precyzją potrafi wniknąć w głąb pogmatwanej, skomplikowanej psychiki, która dławi się swym cierpieniem i złością , a jednak wciąż pragnie poczucia wolności i życia na swoich warunkach. I choć bohaterka jest dla mnie odstręczającą osobowością , to Nemeth sprawia, że rozumiejąc ją jestem w stanie współprzeżywać jej emocje. W tej książce fabularnie dzieje się niewiele, ale emocje są bardzo silne a nastrój psychologicznej grozy cały czas antycypuje nieuchronna katastrofę.
Czytając "Odrazę" (podobnie jak "Żałobę") miałam cały czas poczucie, że obuję z wielką literaturą. Nemeth z laserową precyzją potrafi wniknąć w głąb pogmatwanej, skomplikowanej psychiki, która dławi się swym cierpieniem i złością , a jednak wciąż pragnie poczucia wolności i życia na swoich warunkach. I choć bohaterka jest dla mnie odstręczającą osobowością , to Nemeth...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry portret psychologiczny.
Bardzo dobry portret psychologiczny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSfrustrowane, podłe i nieszczęśliwe żony powstają przez głupich mężów. Nieśmiało przypominam, że działa to także w drugą stronę. Warto pomyśleć o tym czego oczekujemy, wcześniej, przed podjęciem decyzji o wspólnym życiu.
Sfrustrowane, podłe i nieszczęśliwe żony powstają przez głupich mężów. Nieśmiało przypominam, że działa to także w drugą stronę. Warto pomyśleć o tym czego oczekujemy, wcześniej, przed podjęciem decyzji o wspólnym życiu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedna z książek, które wstrząsnęły mną w dziewczęcej jeszcze młodości. Odłożona na półkę czekała bez mala 40 lat, abym ponownie wzięła ją do ręki i...przepadła na trzy dni dla innych domowych zajęć. Nie straciła nic ze swej mocy poruszania emocjami, umysłem i wyobraźnią. To potrafią uczynić tylko genialne lektury. Mimo iż ludzka kondycja, czyli takze moja, jest tak mizerna - żałosna, groteskowa-warto się starać utrzymać na powierzchni, chronić swoją wolność i prawo do osobności. Tak czyniła Nelli, bohaterka powieści, choć w tej walce nie uniknęła ran i blizn. Należy tu oddać cześć (nie przesadzam!) autorowi, Lászlò Némethowi, za piękny język oraz tłumaczce, Camilli Mondral, która stworzyła z autorem-mężczyzną idealny związek, niekoniecznie małżeński.
To jedna z książek, które wstrząsnęły mną w dziewczęcej jeszcze młodości. Odłożona na półkę czekała bez mala 40 lat, abym ponownie wzięła ją do ręki i...przepadła na trzy dni dla innych domowych zajęć. Nie straciła nic ze swej mocy poruszania emocjami, umysłem i wyobraźnią. To potrafią uczynić tylko genialne lektury. Mimo iż ludzka kondycja, czyli takze moja, jest tak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO takiej sytuacji marzy wiele dziewczyn - ona wyniosła i chłodna, on zakochany do szaleństwa, cały skupiony na tym, by ona była szczęśliwa. I tak zaczyna się ta książka. W jej opisie znalazła się, wprowadzająca moim zdaniem w błąd, informacja, że jest to książka o trudnej miłości. Ale to nieprawda, bo mówi ona o tym, że każdy z nas potrzebuje przestrzeni do życia, że zadusić się można czyjąś głupią i nietolerancyjną miłością, że kobieta nie jest lalką, którą można się bawić, dotykać, używać, kiedy tylko jej mężczyźnie przychodzi do głowy, że chciałybyśmy o czymś same decydować i jeśli ktoś kupi nam drogie meble bez naszej konsultacji, to niekoniecznie może nas tym uszczęśliwić, że trudno patrzy się na to, jak druga osoba demoluje materialne podstawy naszego życia, że związek z idiotą jest jedną z najgorszych rzeczy, które mogą spotkać kobietę, że tak jak każdy potrzebuje ona trochę samotności, nie może być bez reszty podporządkowana mężowi i rodzinie. O tym ona jest. Choć niektórym może się zdawać, że jest o zimnej suce, która... (nie napiszę dalej, bo mi oznaczą tę opinię jako spoiler).
O takiej sytuacji marzy wiele dziewczyn - ona wyniosła i chłodna, on zakochany do szaleństwa, cały skupiony na tym, by ona była szczęśliwa. I tak zaczyna się ta książka. W jej opisie znalazła się, wprowadzająca moim zdaniem w błąd, informacja, że jest to książka o trudnej miłości. Ale to nieprawda, bo mówi ona o tym, że każdy z nas potrzebuje przestrzeni do życia, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNigdy nie interesowała mnie literatura kobieca. Pierwszym skojarzeniem były dla mnie harlekiny, wątłe romansidła dla rozmarzonych nastolatek lub niespełnionych kurek domowych i tym podobne - czyli sztandarowy stereotyp.
Z tym większym zaciekawieniem sięgnęłam po tę książkę, no bo jak to, proza kobieca napisana przez mężczyznę?
Zaskoczyłam się mile lekturą, książka świetnie skonstruowana, fabuła choć na pierwszy rzut oka "oklepana" (kobieta, która musi wyjść za mąż za mężczyznę, którego nie chce) wciągnęła mnie, a zakończenie było zaskakujące i mocno dyskusyjne co do sprawiedliwości/pozytywności/czy żyli długo i szczęśliwie itp.
Momentami powieść dłuży się i dłuży, ale mimo to duży plus i oklaski dla autora za stworzenie tak zagmatwanego, ale kompletnego obrazu psychologicznego bohaterki.
Kto by pomyślał, że mężczyzna potrafi tak bardzo wczuć się w punkt widzenia kobiety (to zdanie chyba kwalifikuje się pod delikatny szowinizm :)
Powieść jest również mocno postępowa jak na swoje czasy.
Czapki z głów!
Nigdy nie interesowała mnie literatura kobieca. Pierwszym skojarzeniem były dla mnie harlekiny, wątłe romansidła dla rozmarzonych nastolatek lub niespełnionych kurek domowych i tym podobne - czyli sztandarowy stereotyp.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ tym większym zaciekawieniem sięgnęłam po tę książkę, no bo jak to, proza kobieca napisana przez mężczyznę?
Zaskoczyłam się mile lekturą, książka świetnie...
Książka z gatunku tych niełatwych, zmuszających do analizy zachowań bohaterów wciąż na nowo,nie dająca o sobie zapomnieć.
Doskonała literatura.
Książka z gatunku tych niełatwych, zmuszających do analizy zachowań bohaterów wciąż na nowo,nie dająca o sobie zapomnieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonała literatura.