Na oczach wszystkich

Okładka książki Na oczach wszystkich autora Jocelyn Brent, Kester Brent, 9788396203663
Okładka książki Na oczach wszystkich
Jocelyn BrentKester Brent Wydawnictwo: Pracownia Wydawnicza A. Zabrowarny Seria: Seria z Jamnikiem kryminał, sensacja, thriller
234 str. 3 godz. 54 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Seria z Jamnikiem
Data wydania:
2024-06-25
Data 1. wyd. pol.:
1973-01-01
Liczba stron:
234
Czas czytania
3 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396203663
Średnia ocen

5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na oczach wszystkich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Na oczach wszystkich

Średnia ocen
5,9 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Na oczach wszystkich

Sortuj:
avatar
1385
477

Na półkach:

Fajne -ale domyślić się można od razu, kto kogo i dlaczego -pozostaje czytać i podziwiać swoją spostrzegawczość. ;)

Fajne -ale domyślić się można od razu, kto kogo i dlaczego -pozostaje czytać i podziwiać swoją spostrzegawczość. ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
578
37

Na półkach:

Dobry kryminał do pociągu

Dobry kryminał do pociągu

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł Na oczach wszystkich na półkach głównych
  • 30
  • 26
17 użytkowników ma tytuł Na oczach wszystkich na półkach dodatkowych
  • 10
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Na oczach wszystkich

Inne książki autora

Okładka książki Przeciw sobie samym Jocelyn Brent, Kester Brent
Ocena 6,6
Przeciw sobie samym Jocelyn Brent, Kester Brent
Jocelyn Brent
Jocelyn Brent
Pseudonim literacki Jerzyny Słomczyńskiej
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Barakuda Helena Sekuła
Barakuda
Helena Sekuła
Podczas remontu w mojej bibliotece, w najdalszym zakamarku najstarszej szafy znalazłam kilka skarbów - książek dla dorosłych, które trafiły tam jako dary lub w zamian za zagubione książki. Większość tytułów i autorów zupełnie mi nieznana. Zabrałam się więc do nadrabiania zaległości. I od razu trafiłam na zupełnie nieoczekiwaną perełkę. Książka Heleny Sekuły po raz pierwszy została wydana w 1984 roku. Napisana z rozmachem "Barakuda" zaskakuje nowoczesną narracją, pięknym językiem i barwnością opisów. Cały pomysł opiera się na ciągłej mistyfikacji, płynnym przechodzeniu z jednego przebrania w kolejne, z jednego miejsca w kolejne (akcja rozgrywa się w Polsce, Francji, Austrii, USA) i na przeskakiwaniu w czasie, czego odbiciem w formie jest prowadzenie narracji z kilku punktów widzenia - każdy rozdział opowiada inny bohater, znający tylko wycinek rzeczywistości, która dopiero na końcu łączy się w całość. Myślałam, że przeczytam przeciętny kryminał, a znalazłam polifoniczną powieść awanturniczą. Niesłychane! W "Barakudzie" nie ma detektywa, nie ma typowej zagadki, choć książka zaczyna się od morderstwa. Książka, co nie znaczy akcja, bo jak napisałam wyżej, przeskakujemy w czasie i przestrzeni. Nietypowa, nowoczesna forma podkreśla ten kalejdoskop czasu, miejsc i postaci. Dawno nie czytałam czegoś tak ściśle tworzącego całość formy i treści. Kapitalne, bo polifoniczność zwykle kojarzyłam z powieścią psychologiczną, a okazuje się, że w powieści sensacyjnej ta forma sprawdza się fantastycznie. Fabuła "Barakudy" opowiada o losach rodziny Stunningtonów, bogatych Amerykanach, mających polskie korzenie, a właściwie jej najmłodszego członka, szukającego prawdy o swoim pochodzeniu. W te poszukiwania wplątuje się kilka przypadkowych i kilka nieprzypadkowych postaci, niektóre pomagają, inne przeszkadzają w odkryciu prawdy. A jaką rolę w tym zamieszaniu odegra tytułowa Barakuda? I kim jest? Pojawia się na samym początku i znika, żeby odnaleźć się w zupełnie innym miejscu i czasie. Zagadkowa postać o wielu twarzach. I tej jednej prawdziwej. Ciekawą formę, ciekawą treść na szczęście podkreśla bardzo dobry styl i bogaty, barwny język Heleny Sekuły, dzięki czemu całość jest naprawdę wyjątkową literacką przygodą. Jak to się stało, że dotychczas nie trafiłam na tę autorkę? Nie wiem. Ale warto było!
Maria Górska - awatar Maria Górska
oceniła na81 rok temu
Orchidee z ulicy szkarłatnej Helena Sekuła
Orchidee z ulicy szkarłatnej
Helena Sekuła
Międzynarodowa siatka przemytnicza, obrotny badylarz i warszawski półświatek kryminalny, a do tego odrobina oryginalnego love story pomiędzy milicjantem a jedną z podejrzanych. + Napad na goszczącego w Polsce Holendra - wśród zagrabionych przedmiotów było 80 (!) kilo kakao (!) - podobno na prezenty dla „polskich hodowców rzadkich odmian orchidei”. Wkrótce w okolicznych sklepach mają miejsce dwie kradzieże - trzeba trafu, tego samego rodzaju holenderskiego kakao. Kiedy dodatkowo do jednego ze szpitali trafia kobieta z zatruciem po spożyciu babki upieczonej na takimże samym kakao - major Korosz rozpoczyna intensywne śledztwo. Obejmuje ono osobę i interesy ogrodnika, na którego zaproszenie Holender przebywał w Polsce. Badylarz wyjaśniał, że używają oni kakao jako szczególnego nawozu mającego pomóc w hodowli rzadkich odmian orchidei. Parę miesięcy dochodzenia nie przynosi żadnego rezultatu, ale w święta Bożego Narodzenia w willi badylarza brutalnie zamordowana zostaje jego żona. Wkrótce „służba X” (czyli przykrywkowcy) wkracza do akcji, u ogrodnika zatrudniony zostaje porucznik Cieślik… + Twórczość Heleny Sekuły, „drugiej” (jeżeli za tę „pierwszą” uznać Annę Kłodzińską) damy polskiego kryminału milicyjnego, ma parę charakterystycznych cech. Przede wszystkim - spiętrzenie przestępstw. Osią fabuły jest działalność zorganizowanej międzynarodowej szajki przemytniczej, ale na tle tej afery pojawią się napad rabunkowy, włamania do sklepów, handel fałszywymi dolarami, paserstwo, w końcu zaś - creme de la creme - morderstwo. Druga cecha obecna u Sekuły to zauroczenie klimatem warszawskiego półświatka, językiem, zachowaniem warszawskiej ulicy. Zasadnicza fabuła powieści jest taka „według przepisu”. Sam główny pomysł na aferę przemytniczą jest zdrowo przestrzelony i mało prawdopodobny, ale pozostałe zdarzenia opisane są z czuciem i całkiem przekonująco. Śledztwo prowadzi major MO Andrzej Korosz (rzadko sprawę prowadzi tak wysoki rangą oficer),jego głównym pomocnikiem jest „przykrywkowy” porucznik Cieślik (działanie pod przykryciem to częsty modus operandi służb PRL),ich szefem jest zaś płk Lis. Ciekawym wątkiem jest romans porucznika z podejrzaną dziewczyną - nawet jeśli mało wiarygodny, to uroczo i ciepło opisany. To trochę ożywia śledczych, Korosz bowiem i Lis to, jak zwykle, kartonowe wycinanki bez śladu prywatnego życia, a nie pełnokrwiste postaci. W odróżnieniu do kryminałów „zachodnich” to nie nadzwyczajne przymioty detektywów, a siła i ogrom organizacji prowadzą do wyjaśnienia sprawy. To tabuny zaangażowanych w sprawę milicjantów, totalna wielomiesięczna inwigilacja, kontrola korespondencji itp. na koniec przyniosą efekt. Przyzwoite milicyjne czytadło.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na64 lata temu
Dwaj detektywi Dashiell Hammett
Dwaj detektywi
Dashiell Hammett
A może tym razem wakacyjna podróż do świata czarnego kryminału? Bardzo proszę. Dashiell Hammett to twórca i pierwszy mistrz czarnego kryminału, ojciec stylu noir. Jego najbardziej znana powieść "Sokół maltański" została sfilmowana i miłośnikom filmów z Humpreyem Bogartem nie trzeba już nic więcej wyjaśniać ;). Stworzona przez Hammetta postać prywatnego detektywa Sama Spade’a, stała się inspiracją dla Raymonda Chandlera do wykreowania wizerunku Philipa Marlowe. Książeczka "Dwaj detektywi" zawiera dwa opowiadania Dashiella Hammetta napisane w latach dwudziestych ubiegłego wieku, to jedne z jego pierwszych utworów. Ich fabuła rozgrywa się oczywiście w wielkomiejskiej dżungli przedwojennej Ameryki w świecie bogaczy i w półświatku oszustów, stręczycieli, pijaków, narkomanów oraz panienek o podejrzanej reputacji. Tutaj mamy wszystko w pigułce, bez zbędnych niuansów. Dziś tak się już nie pisze kryminałów. Proza to twarda, ascetyczna, bez dopowiedzeń, wyjaśnień czy zbędnych dywagacji. W pierwszym opowiadaniu "Tom, Dick albo Harry" Hammett wymyślił nieźle pokręconą intrygę, uwikłał w nią sporą liczbę postaci, ale wszystko ładnie zagrało i na koniec sprawa kradzieży cennej biżuterii zostaje wyjaśniona. Podobnie w drugim utworze "Sam Spade, detektyw prywatny", gdzie detektyw Spade ma wykryć sprawcę brutalnego uduszenia swego niedoszłego klienta. Miłośnicy dedukcji poczują tu zapewne zawrót głowy, gdyż pisarz wymyślił taką intrygę i tak pokierował śledztwem, że czytelnik nie ma bladego pojęcia, co się będzie działo za najbliższym zakrętem fabuły. Jedno jest pewne: wszystkie przypuszczenia i próby typowania mordercy legną w gruzach. Proza Dashiella Hammetta w dzisiejszych czasach będzie gratką - czymś w rodzaju podróży sentymentalnej - głównie dla zapalonych miłośników czarnego kryminału m. in. Raymonda Chandlera czy Rossa McDonalda. Powieści tego pierwszego kiedyś, dawno czytywałam zapamiętale ;) ..... . WYZWANIE CZYTELNICZE - SIERPIEŃ 2025 - PRZECZYTAM KSIĄŻKĘ Z LICZBĄ W TYTULE (2)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na68 miesięcy temu
Tory donikąd Andrzej Kakiet
Tory donikąd
Andrzej Kakiet
Andrzej Kakiet w Tory donikąd serwuje czytelnikom mroczny, realistyczny kryminał milicyjny z lat 80., osadzony w klaustrofobicznej scenerii nocnych pociągów. Autor buduje atmosferę paranoi i zagrożenia, tworząc opowieść, w której podróż koleją staje się śmiertelną pułapką. Historia zaczyna się od dramatycznej sceny pościgu w pędzącym pociągu. Tajemniczy mężczyzna ucieka przez przedziały, zostawiając za sobą chaos i strach. Wkrótce potem, w okolicach Drawskiego Młyna, odnalezione zostają zwłoki kobiety, wyrzucone z jadącego składu. To już czwarta ofiara brutalnego sprawcy, który atakuje samotne kobiety w nocnych pociągach, gwałci je, a następnie dusi i wyrzuca z wagonu. Do akcji wkraczają major Ostrowski i porucznik Jastrzębski, którzy próbują znaleźć jakikolwiek trop prowadzący do seryjnego mordercy. Śledztwo ujawnia, że zbrodniarz działa metodycznie i bez pośpiechu – wybiera puste przedziały, zaczepia swoje ofiary, buduje fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a potem uderza. Jedynym śladem są rozrzucone wzdłuż torów rzeczy osobiste ofiar oraz kilka mglistych zeznań pasażerów. Sprawa staje się coraz bardziej paląca, gdy prasa zaczyna nagłaśniać temat. W artykułach pojawiają się nagłówki: „Strach jeździć PKP” i „Tory donikąd”. Milicja jest pod presją – jeśli nie złapią sprawcy, kolejna kobieta może zginąć. Ostrowski i Jastrzębski próbują wytypować potencjalnych podejrzanych, ale tropy są niejednoznaczne. Czy morderca pochodzi z Warszawy lub Łodzi, skąd wyruszają nocne pociągi? Czy wybiera ofiary przypadkowo, czy kieruje nim ukryty motyw? W tle pojawia się także postać Katarzyny Wardas, artystki i graficzki, która podróżuje nocnym pociągiem, nieświadoma, że trafiła na śmiertelnie niebezpiecznego towarzysza podróży. Czy uda jej się ujść z życiem, czy też stanie się kolejną ofiarą?
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na81 rok temu
Przystanek przy Gwiaździstej Albert Wojt
Przystanek przy Gwiaździstej
Albert Wojt
Niedaleko pętli autobusowej, patrol policji odnajduje zwłoki zasztyletowanego młodego mężczyzny. Podjęte czynności pozwalają na ustalenie, że jest to syn znanego profesora, który jest współtwórcą istotnego dla obronności wynalazku. A skoro profesor to znany, a wynalazek tajny naturalnym jest, że w całym resorcie oczekuje się wykrycia sprawcy na „przedwczoraj”. Sprawa prowadzona jest dwutorowo przez milicję i kontrwywiad. Dwutorowo nie znaczy, że osobno. Współdziałanie jest niezbędne, bo środowisko w jakim obracał się denat do kwiatu społeczeństwa nie należy. To grupa złodziei, waluciarzy, paserów i kobiet, których inteligencja rośnie wprost proporcjonalnie do wypitego alkoholu. Śledztwo wydaje się ślimaczyć niezwykle jednak w miarę drobnych postępów, grupa potencjalnych podejrzanych zaczyna rozstawać się z życiem. Nie ulega wątpliwości, że ktoś postanowił komórkę szpiegowską zneutralizować dla zatarcia śladów. Mogłoby się wydawać, że na 34 miliony mieszkańców Polski, 30 milionów to szpiedzy, nie dziwi więc obfitość powieści z tym wątkiem. Gdzie obfitość nadmiarowa tam i powtarzalność i monotonia. Autorowi jednak udało się utrzymać bardzo wysoki poziom w „Przystanku...”. Umiejętnie komponuje dość gęstą atmosferę, wprowadzając mnogość postaci, ze skomplikowanymi relacjami i powiązaniami. Śledczy też nie są typowi, nie są – jak często – uładzeni, są wręcz chropowaci. Warczą wzajemnie na siebie, wydaje się, że koordynacja działań to nie jest ich konik, popełniają błędy i dają się podejść. Ostatecznie całość prowadzi do zgrabnego finału, który ujawnia wszystkie tajemnice.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na81 miesiąc temu
Msza za mordercę Jeremi Bożkowski
Msza za mordercę
Jeremi Bożkowski
Kryminał z czasów późnego Peerelu (wydany w 1988 roku),w stylu biurowych historii Joanny Chmielewskiej (gdzie biurem była pracownia projektowa) czy – współcześnie – Marty Kisiel (wydawnictwo książkowe). U Bożkowskiego (a faktycznie u Bożeny Ciecierskiej-Więcko, która przybrała taki pseudonim literacki) akcja rozgrywa się w redakcji dwóch gazet: „Zewu Nauki” i „Czynów Stal”, dzielących tak piętro pewnego budynku, jak i mieszczącą się tamże toaletę. W gabinecie jednego z dwóch naczelnych dochodzi do morderstwa, którego sprawcę próbują odnaleźć działający równolegle, jednak niekoniecznie wspólnie i w porozumieniu, porucznik Karbolek oraz sierżant Fidybus, obaj na milicyjnych etatach. Z założenia miała to być, jak się wydaje, historia śmieszna, co sugerują choćby nazwiska poszczególnych bohaterów. Pojawiają się tu bowiem Maciej Świerzop (z zamiłowania poeta),Napoleon Gnyś, Bolo Cynk, Gloria Przeciek czy wreszcie ksiądz Stanisław Przeogromny (postury raczej mikrej). Są też młodzi bohaterowie, którzy wprowadzają sporo zamieszania (wspomniany Bolo, który mimo 15 lat ma już na swoim koncie pobyt w poprawczaku, a obecnie pracuje jako redakcyjny goniec, tudzież – doraźnie – sprzątacz oraz dwunastoletnia Felicja Gwizdek – córka jednego z redaktorów – rezolutna i samodzielna w stopniu, którego dzisiejsze dwunastolatki mogłyby jej tylko pozazdrościć) oraz wrogie elementy, ostatecznie zaskakująco jednak niegroźne. Z punktu widzenia literackiego „Msza za mordercę” jest udana w stopniu raczej niewielkim. Za dużo tu chaosu, wątków, to co miało być śmieszne, śmieszy umiarkowanie a zagadka morderstwa nie jest specjalnie frapująca. Współcześnie czyta się to jednak znakomicie jako świadectwo epoki, czasów, których wielu nie tylko nie pamięta, ale nie miało szans doświadczyć (akcja, jak sądzę, dzieje się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku). Pal sześć archaiczny styl pracy redaktorów gazet, jak również jeszcze bardziej archaiczny proces druku (choć sama pracowałam w mediach doby przedcyfrowej, montując materiały radiowe przy pomocy żyletki, musiałam sprawdzić w słowniku kim, do diabła, był metrampaż?!),ale te składkowe pół literka, obalane w godzinach pracy tak przez pracowników umysłowych, jak i fizycznych! Te dzieci puszczane samopas i odszczekujące się dorosłym, jak również wprowadzające z premedytacją w błąd organy ścigania! Te liczne i niedziwiące nikogo romanse, w godzinach pracy i poza nimi, będące czymś tak naturalnym jak to, że w segregatorze w gabinecie naczelnego przechowuje się kaszankę! Wyraźnie widać też w książce oznaki zbliżającego się przełomu, choć raczej przeczuwanego niż pewnego. Autorka zmarła na początku lutego 1986 roku, być może dlatego nie bała się wprowadzić do „Mszy…” szeregu odważnych, jak na owe czasy, wątków. Jednym z bohaterów jest tu robotnik skazany po poznańskich protestach w 1956 roku, który wyrasta na postać tragiczną. Wspomniany wcześniej ksiądz (a była to grupa zawodowa mocno w tamtych czasach inwigilowana i nielubiana przez władzę) jest bohaterem zdecydowanie pozytywnym, podczas gdy w szeregach milicji roi się (choć zdecydowanie w tle) od czarnych charakterów. I tylko żal, że wypowiedziane przez jednego z bohaterów zdanie: „Każdy fach, gdzie łatwo pokazać siłę, szybko może świnię zrobić z człowieka”, jest nadal, mimo zmiany ustroju i upływu czasu, tak boleśnie aktualne.
momarta - awatar momarta
oceniła na63 miesiące temu

Cytaty z książki Na oczach wszystkich

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na oczach wszystkich