Może coś nam się obiło o uszy, może też pamiętamy coś, co ktoś kiedyś nam mówił na marnie w tym zakresie prowadzonych lekcjach historii, że jakoś nieszczególnie układały się stosunki Aten i Sparty (szczególnie zaś po zakończeniu zmagań świata helleńskiego z potęgą perską niemal sto lat wcześniej). Nie ta koncepcja (miasta-)państwa, nie te ustroje polityczne (demokracja vs autokratyczne satrapie); ot, jak i dziś, gdy komuś nie podoba się, że sąsiadowi za miedzą (granicą) jakoś za dobrze się powodzi, jakoś za spokojnie żyje.
“Wojna peloponeska” przekonuje nas, że jedną z przyczyn potyczek trwających dziesięciolecia była rosnąca potęga regionalna Aten i to ich wyrastanie ponad poziom również lokalnie przestało się podobać. Szczególnie potężnym Lacedemończykom (Sparta i inne miasta-państwa Peloponezu),którzy jeszcze chwilę wcześniej ramię w ramię z Ateńczykami odpierali perską nawałę. A więc panoszenie się Aten na odbitych Persom terenach, wciąganie innych państw w orbitę swoich wpływów i podporządkowywanie ich, w czym ateńczycy celowali. Do tego odwieczny konflikt Jończyków (Ateny) z Dorami (Peloponez) jako podłoże “etniczne” tej waśni. No i wreszcie hamletyczne nieomalże pytanie “demokracja czy oligarchia/tyrania?”.
Odrzucając baśnie, gusła i wiarę w boskie interwencje, a z dogłębnej znajomości historii i niezmiennej natury ludzkiej wywodząc prorokowanie o wydarzeniach przyszłych, słusznie uchodzi Tukidydes za autora i pierwszego przedstawiciela krytyki historycznej. I tym właśnie głównie to dzieło jest: kronikarskim zapisem wydarzeń dokonujących się na oczach je spisującego i nawet czynnie biorącego w nich udział (po stronie Aten) uczestnika.
Wojna toczona jest na lądach i morzach, w których to starciach różnice doskonale nam Tukidydes uzmysławia. O ile jednak jakieś większe czy mniejsze wiadomości mógł mieć co do ruchów poszczególnych wojsk, zajmowania i tracenia miast, budowania i niszczenia murów czy zmiennych sojuszów, o tyleż wydają się nieprawdopodobne cytowane liczne poselskie czy wodzowskie przemowy do miast mieszkańców czy wojowników. Skąd wiedzieć i jak spamiętać długie oraz kwieciste mowy, budzące ducha, a trwogę przeganiające? Inna sprawa, jak są piękne, jak przekonujące; na akademiach wojskowych powinno się je wykładać i przyszłych dowódców z ich znajomości na wyrywki odpytywać…
Rzeczywiście retoryka i erystyka wielu postaci na najwyższych poziomach! Nie na darmo sztuka przemawiania, argumentowania i prowadzenia sporów, to klasyczne umiejętności, jakich w greckich polis wymagano od obywateli aspirujących do piastowania stanowisk publicznych; w tym to młodzież szkolono. A ci tu wszyscy jakby na “Uczcie” u Platona siedzieli… No może i nie wszyscy, bo jednak wyrafinowana wymowność przypisywana bywa głównie Atenczyńczykom; wsrod strony przeciwnej niektórzy mogli byc co najwyzej “wcale wymowni jak na Lacedemończyków”...
Same zaś bitwy (a sporo ich na przestrzeni niemal trzech dekad walk) mają dość standardowy przebieg: tworzymy armię, bo i oni tworzą, jedziemy do nich lub płyniemy (albo oni to robią),stajemy naprzeciw siebie w porządnych szykach, walczymy i ich spychamy (albo oni niestety nas),po walce kawałek ich gonimy (albo znów oni),choć nie za długo, stawia się pomnik zwycięstwa i odpływa (albo patrzy na ucieczkę pokonanych). Tyle z taktyki wojennej. Trochę to jak gra (a bardziej warcaby niż szachy) z małą ilością stopni swobody ruchu bierek.
Losy bitew, zajazdów i oblężeń nie jednak od samych strategów i wodzów zależą, szczególnie w świecie starożytnym. O ile jednak Tukidydes odrzuca tu wpływ bogów na ludzkie losy, to już obojętnym na przepotężne siły natury nie pozostaje. Niebanalny wpływ na pozycję militarną Aten miały wybuchające w mieście zarazy, znacząco osłabiające ich potęgę, a przecież Autor opisuje nam w trzydziestoleciu wojennym i erupcje wulkanów, i trzęsienia ziemi, i wywoływane nimi fale tsunami, a wszystkie te żywioły występują bez baczenia na siły i zamiary wrogich sobie armii. Dziś nawet bywają to moce iście katastrofalne, a jakimiż były dla bezbronnych nań starożytnych?..
Zresztą prócz głównych stron konfliktu (Ateńczycy vs Lacedemończycy) Tukidydes jako dość istotnych graczy maluje i inne nacje, czy wkołomiejskie plemiona: Beotów na przykład czy Traków, którzy to ostatni zwłaszcza wychodzą z tukidydesowej narracji na wichrzycieli i mąciwodów.
Długo trwa ta wojna (27 lat),a ja długo czytam o niej księgi. Setki postaci, setki jeśli nie tysiące wydarzeń dużych i małych (wystąpień poselskich, zajmowania miast, odmieniania sojuszy, budowania i niszczenia miejskich murów),setki okrętów obróconych w niwecz, a wszystko to spamiętane i zapisane w dobie jakże mizernych środków technicznych. W czasach gdy nie każdy mógł być pisarzem i historykiem. Ostrakony w miejsce fiszek Kopalińskiego…
Co ciekawe - nie ogranicza się Tukidydes do czysto reporterskiego opisu wydarzeń; ma również sporo refleksji natury ogólnej, dziś moglibyśmy nawet uznać, że obserwacji społecznych i socjologicznych. Jak wówczas, gdy w Księdze Trzeciej opisuje destrukcyjny wpływ wojny na tkankę społeczną i stosunki międzyludzkie (przypadek Korkiry) oraz prymat związków wewnątrzpartyjnych nawet nad rodzinnymi.
Ta wspomniana wyżej wielość wszystkiego w tej narracji aż przytłacza, aż wywołuje uczucie przesytu, aż wręcz męczy - szczególnie w finalnych księgach. Jak inaczej opowiedzieć o wojnie, która trwała lat trzydzieści?
Szczególnie wciągające są początkowe rozdziały “Księgi Pierwszej”, gdzie Tukidydes mówi o czasach dlań zamierzchłych; ważne jest zaś zarówno to, co mówi (z czym pewnie w dużej mierze zgodzą się i dzisiejsi badacze),jak i to, jak nam to opowiada (z opisem swej metody badawczej, przyczynami uznania jednych narracji a krytyki innych poglądów, nie-bezkrytycznego odczytywania dzieł wcześniejszych - choćby i tak uznanych jak to herodotowe). Prawdziwy mistrz, prawdziwy badacz, prawdziwy naukowiec. Z jednej strony ostrożny w szafowaniu wyroków i nieomylnych sądów, a z drugiej pewny siebie w rejonach, które zna osobiście, czy o których ma - jak sądzi - pewne źródła. Imponująca opowieść i sam jej styl!
Jak pojąć wielkość tego, który współtworzył nowy typ opowieści - jak się tylko da rzetelny opis wydarzeń prawdziwie zaistniałych?
Książka czytana w sumie dość długo i na zmianę z kilkoma innymi. Już sama jej objętość (i w moim przypadku - fizykalna postać) nie pozwala mieć jej zawsze pod ręką. Również i jej struktura wymusza pewne czytelnicze nawyki: nie przerwiesz czytania w połowie kampanii (to jeszcze pół biedy),nie oderwiesz się w połowie oblężenia miasta, ani nie porzucisz lektury w trakcie (czasem kilkustronicowej) przemowy jakiejś postaci.
Wielki (mój) problem z oceną tego dzieła polega na tym, iż mam świadomość, że to dzieło bezprecedensowe i bezprzykładne, napisane z gigantycznym rozmachem i niezwykłą rzetelnością, a wszak nie przez bezstronnego badacza, a uczestnika części wydarzeń zaangażowanego po jednej ze stron konfliktu, jednocześnie jednak momentami dzieło mnie… zwyczajnie nudzi. Co nie zmienia faktu, że znać je warto, by dołożyć kolejny element do wielkiej kulturowej układanki europejskiej.
I jeszcze po lekturze uświadamiam sobie, że już Tukidydes - choć mimowolnie - wskazał, a potwierdzenie tego otrzymujemy na świecie z wielu stron i dziś, po dwóch i pół tysiącu lat, że jednak chyba raczej tyrania niż demokracja. I co, panie Fukuyama, z tym “końcem historii”?
OPINIE i DYSKUSJE o książce Polska Jagiellonów
To jest po prostu opowieść o Polsce (i Litwie) od czasów Władysław Jagiełło aż do Zygmunt II August.
Państwo było wtedy duże, bogate i silne, ale właśnie w tym okresie zaczęły się też pojawiać błędy i zaniedbania, które później bardzo się Polsce zemściły.
To jest po prostu opowieść o Polsce (i Litwie) od czasów Władysław Jagiełło aż do Zygmunt II August.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPaństwo było wtedy duże, bogate i silne, ale właśnie w tym okresie zaczęły się też pojawiać błędy i zaniedbania, które później bardzo się Polsce zemściły.
Mam wrażenie że autor nie przepada za dynastią Jagiellonów. Mimo wszystko książka świetna. Dla miłośników historii rewelacyjna. Przyjemnie się czytało. Ja akurat lubię zgłębiać ten okres w naszej historii.
Mam wrażenie że autor nie przepada za dynastią Jagiellonów. Mimo wszystko książka świetna. Dla miłośników historii rewelacyjna. Przyjemnie się czytało. Ja akurat lubię zgłębiać ten okres w naszej historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ogółem mówiąc ciekawa. Idealna pozycja dla kogoś kto dopiero poznaje ten okres, lecz czytelnicy którzy już znają historię doby jagiellonów także znajdą coś o czym jeszcze nie wiedzieli. O dziwo nawet rozdział o kulturze tamtego okresu, wbrew moim oczekiwaniom, Był ciekawie przeprowadzony i nie za długi. Autor nie lubi Jagiellonów i często staje w opozycji do ich decyzji, i widać to wyraźnie chociażby w kontraście do pierwszej części cyklu, "Polski Piastów". Mimo tego sam autor mówi pod koniec książki że Jagiellonów można oceniać nie tylko źle i opisuje dowody na swoją końcową tezę.
Jedyny zarzut który posiadam to za krótkie opisanie dziejów Władysława Warneńczyka w rozdziale " Król i kardynał", chociaż w rozdziale obok rozpisywał się nad mało istotnymi działaniami Władysława Jagiełły w latach np. 20. Ogółem jednak biorąc zbilansowana tematycznie książka , którą jak najbardziej warto przeczytać. A ja tymczasem biorę się za czytanie kolejnych tomów serii.
Książka ogółem mówiąc ciekawa. Idealna pozycja dla kogoś kto dopiero poznaje ten okres, lecz czytelnicy którzy już znają historię doby jagiellonów także znajdą coś o czym jeszcze nie wiedzieli. O dziwo nawet rozdział o kulturze tamtego okresu, wbrew moim oczekiwaniom, Był ciekawie przeprowadzony i nie za długi. Autor nie lubi Jagiellonów i często staje w opozycji do ich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko mi sobie wyobrazić lepszą książkę o historii Polski pod władaniem Jagiellonów. Co prawda jeden rozdział bym wywalił opisujący kulturę, ponieważ mnie subiektywnie ten temat nudzi.
Na pewno nie jest to książka do przeczytania szybko, bo jest dość gruba. Więc w wypadku prędkiej potrzeby nauki bym jej nie polecał. Ale jeżeli ktoś ma czas i chce w przystępny sposób pochłonąć dużą warstwę wiedzy o tym okresie w historii, to serdecznie polecam.
Ciężko mi sobie wyobrazić lepszą książkę o historii Polski pod władaniem Jagiellonów. Co prawda jeden rozdział bym wywalił opisujący kulturę, ponieważ mnie subiektywnie ten temat nudzi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno nie jest to książka do przeczytania szybko, bo jest dość gruba. Więc w wypadku prędkiej potrzeby nauki bym jej nie polecał. Ale jeżeli ktoś ma czas i chce w przystępny sposób...
Zbiór esejów Pawła Jasienicy poświęcony historii dynastii Jagiellonów oraz sytuacji państwa polskiego za ich panowania.
Generalnie napiszę tu mniej więcej to samo, co napisałam we wpisie dotyczącym "Polski Piastów": książka ma przystępny i gawędziarski ton, ale to raczej zbiór ciekawostek, niż podręcznik do historii.
Co mnie zaskoczyło, to wyraźne negatywne nastawienie autora do przedstawicieli omawianej dynastii. Ciężko nie odnieść wrażenia, że wszystkich jagiellońskich monarchów Jasienica uważał w głębi serca za patałachów, których nieudolna polityka wewnętrzna i zewnętrzna wprowadziła Polskę na tory, które po ponad 200 latach po śmierci Zygmunta Augusta zakończyły się rozbiorem Rzplitej.
Osobiście raziły mnie też zdecydowanie zbyt często pojawiające się wzmianki o "złych Niemtzach". Rozumiem, że za PRL owa narracja była forsowana, a i ktoś, kto na własne oczy widział okrucieństwa hitlerowców podczas wojny, mógł być później nastawiony skrajnie antyniemiecko, no ale średnio pasuje podpinanie pod typową antygermańską retorykę XVI-wieczną politykę austriacko-hiszpańskich Habsburgów.
Zbiór esejów Pawła Jasienicy poświęcony historii dynastii Jagiellonów oraz sytuacji państwa polskiego za ich panowania.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeneralnie napiszę tu mniej więcej to samo, co napisałam we wpisie dotyczącym "Polski Piastów": książka ma przystępny i gawędziarski ton, ale to raczej zbiór ciekawostek, niż podręcznik do historii.
Co mnie zaskoczyło, to wyraźne negatywne nastawienie...
Trochę wody w naszych rzekach upłynęło od czasu, gdy sięgnąłem po ostatnią książkę Pawła Jasienicy, toteż pełen nadziei i radości z tego, że mogłem obcować z literaturą historyczną wysokich lotów, postanowiłem zmierzyć się z trzecim dziełem wybitnego historyka i eseisty.
„Polska Jagiellonów” siłą rzeczy kontynuuje dzieje Polski po śmierci ostatniego z Piastów — Kazimierza Wielkiego. Tak oto wkraczamy w epokę jagiellońską, która dała nam złoty wiek, lecz i zostawiła pewne rysy na pięknie zdobionym obrazie.
Paweł Jasienica z iście powieściową narracją odsłania przed czytelnikami kulisy budowania nowej dynastii, nie szczędząc jej tym samym słów szacunku, poparcia, ale i tych gorzkich, na które Jagiellonowie mimo wszystko sobie zapracowali. Począwszy od panowania Ludwika Węgierskiego, jego córki Jadwigi, a później jej mariażu z Jagiełłą i stworzenia unii z Litwą, narracja przybliża kolejne elementy politycznej układanki, spajającej ze sobą tak istotne kwestie, jak sytuacja administracyjna kraju, moralność, tolerancja religijna czy sposoby kierowania państwem.
Jasienica przy okazji obala wiele mitów godzących w naszą kulturę, wskazując jednocześnie, jak propagandowe praktyki — takich na przykład Habsburgów czy Krzyżaków — były nacechowane jawną chęcią działania na szkodę Królestwa Polskiego. Nic dziwnego, że później z tej germańskiej koalicji wyrosło ogromne zagrożenie dla całej Europy.
Autor skupia się także na charakterze każdego z władców dynastii, toteż z lekkością przekazu można zaczytywać się w losach króla Kazimierza Jagiellończyka — moim zdaniem najlepszego z władców dynastii — jego syna Jana Olbrachta, który, notabene, na pewno złym królem nie był, kończąc na dwóch Zygmuntach: Starym i Auguście, którzy zostawili po sobie tyle dobrego, co i złego. Szczególnie prym wiedzie tu ten pierwszy — mogący rozwiązać wiele problemów, lecz przez swój niedołężny charakter zostawił w spadku zagrożenia, które objawić się miały w kolejnych wiekach.
Dzieło Pawła Jasienicy jest barwną i intelektualną przygodą, dającą nie tylko solidną dawkę wiedzy, ale również potrafiącą zmusić do rozmyślań nad naszą wspólną przeszłością — bez kompleksów, które współcześnie trawią Polskę. Jest to też książka dająca ogrom satysfakcji z lektury — świetnie napisana, poprowadzona oraz otwierająca umysł na zdecydowanie większe horyzonty poznawcze. Nie skażona powierzchownością.
Trochę wody w naszych rzekach upłynęło od czasu, gdy sięgnąłem po ostatnią książkę Pawła Jasienicy, toteż pełen nadziei i radości z tego, że mogłem obcować z literaturą historyczną wysokich lotów, postanowiłem zmierzyć się z trzecim dziełem wybitnego historyka i eseisty.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Polska Jagiellonów” siłą rzeczy kontynuuje dzieje Polski po śmierci ostatniego z Piastów — Kazimierza...
Dziadkowie pisarza po kądzieli i po mieczu uczestnicy powstania listopadowego.
Sam pisarz do rozbicia oddziału ( " Łupaszki " ) - walczącego o niepodległość Polski z kałmuckimi i polskimi, komunistycznymi oddziałami pacyfikacyjnymi - był adiutantem dowódcy.
17.03.1968 agent Moskwy, niejaki Gomułka ( dlaczego prawie zawsze, musimy być rządzeni przez obcych agentów ? Czy naprawdę jesteśmy narodem idiotów ? ) w sali kongresowej Pałacu Kultury, personalnie zaatakował autora, sugerując jego współpracę z SB.
Miało to na celu zdyskredytowanie go w środowisku literatów.
W późniejszych latach żona autora, agentka SB donosiła na niego (sic!).
Jego eseje historyczne, jak je sam nazywał, zmieniły w Polsce opisywanie i podejście do historii.
Sposób pisania: przystępny, łatwy do zrozumienia, pisany prawie w formie gawędy, znalazły wielu nowych miłośników historii.
Składam hołd pisarzowi, bo do nich też należę.
To były pierwsze książki historyczne, które przeczytałem z przyjemnością i bez przymusu.
POLECAM !!!
Dziadkowie pisarza po kądzieli i po mieczu uczestnicy powstania listopadowego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSam pisarz do rozbicia oddziału ( " Łupaszki " ) - walczącego o niepodległość Polski z kałmuckimi i polskimi, komunistycznymi oddziałami pacyfikacyjnymi - był adiutantem dowódcy.
17.03.1968 agent Moskwy, niejaki Gomułka ( dlaczego prawie zawsze, musimy być rządzeni przez obcych agentów ? Czy...
Trzeba to mieć na półce.
Trzeba to mieć na półce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFascynująca gawęda o dziejach Polski. Jak wszystkie książki Jasienicy. Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika historii.
Fascynująca gawęda o dziejach Polski. Jak wszystkie książki Jasienicy. Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPaweł Jasienica, który sam swoje utwory określał esejami, obdarzył je pewnym bardzo istotnym walorem, wynikającym z nieunikania przez niego wyrażania swoich własnych, bardzo często krytycznych opinii. Tak było w przypadku "Polski Piastów", tak jest, może nawet bardziej, w przypadku "Polski Jagiellonów".
Krótko mówiąc, "Polska Jagiellonów" stanowi zbiór przemyśleń, popartych faktami historycznymi, dotyczących dziejów Polski pod władaniem dynastii wywodzącej się z Litwy. Książka traktuje o dziejach Królestwa Polskiego od burzliwego okresu poprzedzającego objęcie tronu przez Władysława Jagiełłę do zakończenia panowania przez Zygmunta Augusta. Główna uwaga poświęcona została polityce wewnętrznej i zagranicznej, choć nie brakuje kwestii kulturowych czy społecznych, nawet w porównaniu do zachodniej części kontynentu. Jasienica w bardzo interesujący, a przy tym przystępny sposób opisuje dzieje Jagiellonów na polskim tronie, przedstawiając ich drogę od wzlotu ku upadkowi, poświęcając przy tym wiele uwagi na to, dlaczego losy dynastii w ten sposób się potoczyły. Przedstawiając niemal 200 lat rządów litewskiego rodu autor wiele uwagi poświęca swoim własnym rozważaniom odnośnie do tego, które decyzje były prawidłowe, a które nie, a także ocenia skutki, jakie odniosły w późniejszych dziejach Rzeczypospolitej, da się nawet odczuć żal Jasienicy co do niektórych postaw naszych władców, przede wszystkim w zakresie sposobu rozwiązania konfliktu z Zakonem Krzyżackim. Jasienica nie stroni też od opisywania mieszczaństwa, do postaw którego odnosi się zresztą mało pochlebnie, a także szlachty i magnaterii, gdzie trudno mu już o jednoznaczną, zero-jedynkową opinię. Autor zarówno chwali (choćby tolerancję religijną),jak i gani (choćby rozwiązłe prowadzenie się niektórych władców),przy tym każdą opinię opiera na faktach, w związku z czym generalnie trudno nie przyznać mu racji. Polecam
Paweł Jasienica, który sam swoje utwory określał esejami, obdarzył je pewnym bardzo istotnym walorem, wynikającym z nieunikania przez niego wyrażania swoich własnych, bardzo często krytycznych opinii. Tak było w przypadku "Polski Piastów", tak jest, może nawet bardziej, w przypadku "Polski Jagiellonów".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótko mówiąc, "Polska Jagiellonów" stanowi zbiór przemyśleń,...