rozwińzwiń

Olvido

Okładka książki Olvido autora Krzysztof Rewiuk, 9788367223737
Okładka książki Olvido
Krzysztof Rewiuk Wydawnictwo: Stalker Books Seria: Ciekawa fantastyka fantasy, science fiction
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Ciekawa fantastyka
Data wydania:
2024-05-22
Data 1. wyd. pol.:
2024-05-22
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367223737
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Olvido w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Olvido



książek na półce przeczytane 415 napisanych opinii 406

Oceny książki Olvido

Średnia ocen
8,0 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Olvido

avatar
805
204

Na półkach: , , , , , ,

Krzysztof Rewiuk – „Olvido”

Rymy i refreny

„W znoszonym prochowcu z podbiciem koloru krwawnika, pierwszego dnia po urlopie, na długi korytarz oddziału RE szpitala w Nowej Kordobie wkroczył starszy asystent, doktor Miguel Olvido”.

Jak to jest: mówię, że takie książki mi się nie podobają, a potem czytam takiego „Olvido” i co? – i jestem zachwycona. Przecież nie lubię książek, które opierają się na odniesieniach. Już nawet nie wspominajmy o tych wszystkich zbudowanych na żarcikach, które za trzy lata będą żenujące, a za dziesięć niezrozumiałe. Ograniczmy się do poważnych, uczciwych nawiązań do kultury wysokiej, najlepiej dobrze już omszałej. I tak zazwyczaj nie przepadam, na dłuższą metę wydaje mi się to sztuczne.

Tutaj nawiązania są samą osnową świata przedstawionego. Ale nie jak koncept, tylko jak krwiobieg, nie tyle przekombinowane dla popisu, ile przeczute z własnej potrzeby, raz zabawnie, raz zupełnie serio. Cała materia tego świata, opartego na motywach powtarzających się jak refreny i rymujących w kolejnych opowiadaniach/rozdziałach. W skrócie przyjmijmy, że spiętych motywem Don Kichota i Sancho Pansy, choć też nie do końca.

Co więcej, wytknięto mi niedawno, że lubię, jak mi się świat przedstawiony jakoś domyka w obrębie tekstu („Lagrange. Listy z Ziemi” mi się domknął w moim pojęciu, a chyba niekoniecznie miał, cóż, co poradzisz). Tu formalnie mógłby się domknąć, choć autor zostawia furteczkę – no właśnie „znając bohaterów”, uznajmy to „wyjaśnienie za możliwe, lecz nieobowiązujące”. Chyba nie chcę, żeby mi się tu wszystko dookreśliło, już nawet abstrahując od tego, JAK by to uspójnienie w takim razie wyglądało.

Ale chyba wolałabym te rymy i refreny, układające się ciągle na nowo, jako emocjonalnie prawdziwsze niż twarda rzeczywistość świata przedstawionego – tego jedynego, skolapsowanego i dookreślonego. Ja raczej wizualizuję i popadam w immersję, niż doceniam słowa jako takie, a tym razem to sama opowieść, powracająca w kolejnych wersjach, wydała mi się najważniejsza.

Być może rzecz w tym, że w tej książce nie chodzi o grę w rozpoznanie „skąd to”, bo to mamy mieć wchłonięte od zawsze z powietrza, tu chodzi o to, „po co” i „dlaczego akurat to”. Dlaczego ona mu z kosza daje maliny, a doktor ma płaszcz z podbiciem koloru krwawnika.

Przypominało mi się nagle, jak czytałam „Rycerza nieistniejącego” Italo Calvino ściągniętego u babci z półki. Wyglądał niewinnie, mała książeczka, i teraz wystawcie sobie nastoletnią Cran, która nie miała pojęcia o poezji rycerskiej, o Karolu Wielkim, w ogóle, tak prawdę mówiąc, o niczym nie miała za wiele pojęcia. Nic nie pamiętam w tej chwili z książek Calvino, oprócz tego wrażenia, jakbym otwarła Sezam ze skarbami. To przeczucie, jak niesamowity świat się tam kryje, zrozumiały dla innych.

Myślę, że w „Olvido” prześlizgnęłam się bez rozpoznania po całej masie „płaszczy koloru krwawnika”, choć teraz oczywiście zauważam ich więcej niż trzydzieści lat temu. Ale wróciło to uczucie otwarcia Sezamu, którego jesteśmy częścią. Kiedy słowa i tropy przestają być nawiązaniem, a stają się materią myślenia.

Bohaterowie też tak po prostu budzą moją sympatię, przynajmniej w części swoich wcieleń – Sanchez zawsze, doktor różnie, ale niektórych doktorów lubię bardzo, choć nie jestem pewna dlaczego. Ale są różni i wcale nie tak papierowi, jak można by się spodziewać po figurze narracyjnej w grze literackiej.

Mój ulubiony jest rozdział rzymski, choć w trakcie czytania to przy nim przestałam być radośnie zachwycona, a zaczęłam osuwać się w złe przeczucia. Fazę na Rzym też już miałam przez tych trzydzieści lat. I zarazę mieliśmy. I wszystko się obraca w refrenie.

PS: „Olvido” jest piękny jako przedmiot. Doskonale leży w rękach, ma ilustracje, a okładka – znów – powinna mnie przerażać, bo to jest stylistyka, która mi wraca w majakach po narkozie. A tu wydała mi się czysta i stabilna, jak ta cała biblioteka skojarzeń w środku.

Krzysztof Rewiuk – „Olvido”

Rymy i refreny

„W znoszonym prochowcu z podbiciem koloru krwawnika, pierwszego dnia po urlopie, na długi korytarz oddziału RE szpitala w Nowej Kordobie wkroczył starszy asystent, doktor Miguel Olvido”.

Jak to jest: mówię, że takie książki mi się nie podobają, a potem czytam takiego „Olvido” i co? – i jestem zachwycona. Przecież nie lubię...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
126
104

Na półkach:

Bardzo ciekawa narracja - książka językowo świetnie napisana,ale z początku ciężko się w nią wgryźć. Jest w niej wiele smaczków i odniesień popkulturowych oraz historycznych - znane postacie przewijają się na tle opowiadań obok głównego protagonisty w postaci doktora Olvido. Często występuje tu zabawa formą, opowiadania są zabawne, oniryczne, refleksyjne, niedopowiedziane, mające pewną głębię i miejsce na indywidualną interpretację - językowo stylizowane na czas i miejsce snutej opowieści. Bardzo wysublimowana i nieszablonowa fantastyka.

Bardzo ciekawa narracja - książka językowo świetnie napisana,ale z początku ciężko się w nią wgryźć. Jest w niej wiele smaczków i odniesień popkulturowych oraz historycznych - znane postacie przewijają się na tle opowiadań obok głównego protagonisty w postaci doktora Olvido. Często występuje tu zabawa formą, opowiadania są zabawne, oniryczne, refleksyjne, niedopowiedziane,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
636
179

Na półkach: ,

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

Poznaj innych czytelników

139 użytkowników ma tytuł Olvido na półkach głównych
  • 89
  • 50
31 użytkowników ma tytuł Olvido na półkach dodatkowych
  • 17
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Głębie Sabina Bacior-Chadryś, Agnieszka Bar, Zuzanna Barczyk, Paweł Dybała, Agnieszka Fulińska, Izabela Grabda, Ewa Grzybowska, Katarzyna Klakla, Katarzyna Ophelia Koćma, Gaja Wiktoria Królikowska, Małgorzata Lewandowska, Paweł Majka, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Anna Sakowska
Ocena 8,5
Głębie Sabina Bacior-Chadryś, Agnieszka Bar, Zuzanna Barczyk, Paweł Dybała, Agnieszka Fulińska, Izabela Grabda, Ewa Grzybowska, Katarzyna Klakla, Katarzyna Ophelia Koćma, Gaja Wiktoria Królikowska, Małgorzata Lewandowska, Paweł Majka, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Anna Sakowska
Okładka książki Scary100challenge3 Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Maciej Ciembroniewicz, Wojciech Czapiewski, Asia Czarymary, Monika Drozd-Rybińska, Natalia Głowacka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Paweł Jackiewicz, Dariusz Jakubik, Karolina Mangusta Kaczkowska, Grzegorz Kałużny, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Paweł Kozera, Krzysztof Kraiński, Tobiasz Kruk, Alicja M. Kubiak, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Jakub Luberda, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, R.A. Olek, Jarosław Adam Pankowski, Marta Płaza, D.A. Recki, Krzysztof Rewiuk, Mateusz Romański, Jacek Rybiński, Urszula Skorodziłło, Ignacy Stankiewicz, Michał J. Walczak, Adam Wieczorek, Kacper Witek, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Kasia Zaleska
Ocena 8,6
Scary100challenge3 Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Maciej Ciembroniewicz, Wojciech Czapiewski, Asia Czarymary, Monika Drozd-Rybińska, Natalia Głowacka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Paweł Jackiewicz, Dariusz Jakubik, Karolina Mangusta Kaczkowska, Grzegorz Kałużny, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Paweł Kozera, Krzysztof Kraiński, Tobiasz Kruk, Alicja M. Kubiak, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Jakub Luberda, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, R.A. Olek, Jarosław Adam Pankowski, Marta Płaza, D.A. Recki, Krzysztof Rewiuk, Mateusz Romański, Jacek Rybiński, Urszula Skorodziłło, Ignacy Stankiewicz, Michał J. Walczak, Adam Wieczorek, Kacper Witek, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Kasia Zaleska
Okładka książki Odmęt. Antologia morska Silke Brandt, Mort Castle, Filip Duval, Bruce Golden, Michał P. Kadlec, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Rafał Łoboda, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Romuald Pawlak, Jacek Pelczar, Michał Pleskacz, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Emilian Wojnowski, Martyna Wróbel
Ocena 6,7
Odmęt. Antologia morska Silke Brandt, Mort Castle, Filip Duval, Bruce Golden, Michał P. Kadlec, Mariusz Kaszyński, Anna Kłodnicka, Rafał Łoboda, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Romuald Pawlak, Jacek Pelczar, Michał Pleskacz, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Emilian Wojnowski, Martyna Wróbel
Okładka książki Zakazane szlaki Adrianna Filimonowicz, Joshua C. Frank, Sylwester Gdela, Marek Kolenda, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Graham Masterton, Allister Nelson, Marcin Opolski, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Michał Paszkowski, Jakub Rewiuk, Krzysztof Rewiuk, Anna Sikorska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Emilian Wojnowski
Ocena 7,7
Zakazane szlaki Adrianna Filimonowicz, Joshua C. Frank, Sylwester Gdela, Marek Kolenda, Marta Magdalena Lasik, Rafał Łoboda, Graham Masterton, Allister Nelson, Marcin Opolski, Agnieszka Osikowicz-Chwaja, Michał Paszkowski, Jakub Rewiuk, Krzysztof Rewiuk, Anna Sikorska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Emilian Wojnowski
Okładka książki Sny umarłych 2023. Polski rocznik weird fiction Dagmara Adwentowska, Daria Banasiewicz, Aleksandra Bednarska, Filip Duval, Agnieszka Fulińska, Elana Gomel, Justyna Hankus, Katarzyna Ophelia Koćma, Dariusz Ludwinek, Marcin Mleczak, Olaf Pajączkowski, Aleksander Paradowski, Przemysław Poznański, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Sylwia Wełna, Adam Włodarczyk, Małgorzata Żebrowska
Ocena 7,6
Sny umarłych 2023. Polski rocznik weird fiction Dagmara Adwentowska, Daria Banasiewicz, Aleksandra Bednarska, Filip Duval, Agnieszka Fulińska, Elana Gomel, Justyna Hankus, Katarzyna Ophelia Koćma, Dariusz Ludwinek, Marcin Mleczak, Olaf Pajączkowski, Aleksander Paradowski, Przemysław Poznański, Krzysztof Rewiuk, Agata Suchocka, Sylwia Wełna, Adam Włodarczyk, Małgorzata Żebrowska
Okładka książki nanoFantazje 3.0 Michał Brzozowski, Monika Fenc, Agnieszka Fulińska, Sylwester Gdela, Błażej Jaworowski, Aleksandra Klęczar, Joanna Kołakowska, Marek Kolenda, Wiktor Orłowski, Marcin Popiel, Adam Raglan, Krzysztof Rewiuk, Anna Sikorska, Łukasz Wojtylak
Ocena 6,8
nanoFantazje 3.0 Michał Brzozowski, Monika Fenc, Agnieszka Fulińska, Sylwester Gdela, Błażej Jaworowski, Aleksandra Klęczar, Joanna Kołakowska, Marek Kolenda, Wiktor Orłowski, Marcin Popiel, Adam Raglan, Krzysztof Rewiuk, Anna Sikorska, Łukasz Wojtylak
Okładka książki Epidemie Paweł Dybała, Agnieszka Fulińska, Wojciech Gunia, Agnieszka Hałas, Paweł Majka, Mikołaj Maria Manicki, Andrzej Miszczak, Tadeusz Oszubski, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Anna Sakowska, Marta Sobiecka, Jacek Sobota, Wojciech Szyda, Marek Żelkowski
Ocena 7,1
Epidemie Paweł Dybała, Agnieszka Fulińska, Wojciech Gunia, Agnieszka Hałas, Paweł Majka, Mikołaj Maria Manicki, Andrzej Miszczak, Tadeusz Oszubski, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Anna Sakowska, Marta Sobiecka, Jacek Sobota, Wojciech Szyda, Marek Żelkowski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Impneurium. Sygnały z kosmosu Andrzej Miszczak
Impneurium. Sygnały z kosmosu
Andrzej Miszczak
„Impneurium. Sygnały z kosmosu” Andrzeja Miszczaka to książka, która nie tyle opowiada jedną historię, co raczej buduje cały system napięć, pomysłów i pytań, które stopniowo zaczynają działać na czytelnika jak dobrze zaprojektowany eksperyment myślowy. To science fiction osadzone w niedalekiej przyszłości Europy, ale bardzo szybko okazuje się, że nie chodzi tu o „ładne futurystyczne gadżety”, tylko o coś znacznie bardziej niewygodnego: o człowieka, jego pamięć, emocje i granice tego, co w ogóle uznajemy za rzeczywistość. Świat przedstawiony jest celowo przytłaczający. Europa w tej książce nie jest ani stabilna, ani szczególnie bezpieczna – raczej przypomina miejsce, w którym wszystkie napięcia współczesności zostały podkręcone do maksimum. Konflikty społeczne, religijne i polityczne nie tylko nie znikają, ale wręcz się nasilają, a technologia zamiast je rozwiązywać, często dokłada kolejne warstwy problemów. Właśnie to zestawienie – rozwój nauki i jednoczesny rozpad społeczny – działa tu bardzo mocno, bo książka sugeruje, że postęp sam w sobie nie niesie poprawy, jeśli człowiek pozostaje taki sam. W centrum opowieści znajduje się Derek Ruyter, neurochirurg, który nie jest klasycznym bohaterem „do kibicowania”. To raczej ktoś, kto sam jest wciągany w wydarzenia, często nie do końca rozumiejąc ich pełną skalę. I to jest jeden z ciekawszych zabiegów tej książki – zamiast bohatera, który prowadzi fabułę, dostajemy kogoś, kto jest przez nią prowadzony. Dzięki temu świat wydaje się większy od jednostki, a wydarzenia bardziej nieprzewidywalne. Ogromną siłą tej powieści są pomysły. Jest tu bardzo dużo koncepcji związanych z ingerencją w ludzki umysł: pamięć, emocje, percepcję, a nawet to, co uznajemy za „prawdę”. Pojawia się też wątek religii i tego, jak mogłaby ona wyglądać w świecie, gdzie technologia potrafi podważać doświadczenie rzeczywistości. W pewnym momencie zaczyna się mieć wrażenie, że książka bardziej testuje granice naszej interpretacji niż prowadzi klasyczną fabułę. Warto też zwrócić uwagę na to, jak ta historia jest zbudowana. Nie ma tu jednego prostego ciągu wydarzeń, raczej mamy strukturę przypominającą kilka powiązanych historii, które składają się na większą całość. To może być dla niektórych czytelników bardzo świeże i angażujące, bo każdy fragment wnosi coś nowego i zmienia perspektywę. Z drugiej strony wymaga to skupienia, bo książka nie zawsze „prowadzi za rękę”, tylko zakłada, że czytelnik sam połączy pewne elementy. Jeśli chodzi o emocje, to „Impneurium” działa trochę inaczej niż typowe powieści. Nie jest to książka, która próbuje wzruszać wprost albo budować przywiązanie do bohaterów w klasyczny sposób. Raczej zostawia czytelnika z poczuciem niepokoju i pytaniami, które nie mają łatwych odpowiedzi. I to jest jednocześnie jej siła i coś, co może być trudne – bo zamiast komfortu dostajemy ciągłe „a co jeśli?”. Nie da się też ukryć, że jest to książka ambitna. Widać, że autor próbuje zmieścić w niej bardzo dużo: od tematów politycznych, przez etykę nauki, aż po pytania o naturę świadomości. Momentami może to sprawiać wrażenie nadmiaru, jakby każda warstwa świata chciała być równie ważna. Ale jeśli się w to wejdziesz, to właśnie ten nadmiar zaczyna działać jak atut, bo daje poczucie obcowania z czymś naprawdę rozbudowanym. To nie jest lekka lektura „na wieczór”, ale jeśli lubisz science fiction, które bardziej miesza w głowie niż daje gotowe odpowiedzi, to ta książka może Cię naprawdę wciągnąć. I co ważne – zostaje w człowieku jeszcze długo po przeczytaniu, nawet jeśli nie wszystko w niej działa idealnie.
booksofsunny - awatar booksofsunny
ocenił na813 dni temu
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Tomasz Kołodziejczak
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024
Tomasz Kołodziejczak Romuald Pawlak Marek Żelkowski Henryk Tur Istvan Vizvary Magdalena Świerczek-Gryboś Mikołaj Maria Manicki Marek Kolenda Mateusz Wyszyński Agata Francik Michał Walasek Maja Malinowska
Moi Drodzy ➡️Antologie uwielbiam, a szczególnie w domenie fantastyki, gdzie uważam je za idealny sposób publikacji dla tego gatunku. Wydawnictwo IX również tak najwyraźniej uważa, bo do rąk dostaliśmy kolejną już część antologii "Ku Gwiazdom". Pięknie wydaną, ze starannie dobranymi autorami. Czy znowu jest tak znakomicie? ➡️Wychowałem się na fantastyce, czytam ją dosłownie od dziecka, wymagania mam duże, niełatwo je spełnić. Zobaczmy zatem, czy się udało. Dosłownie po dwa, trzy zdania o każdym opowiadaniu plus ocena i cytat. ➡️"CZTERY ŚCIANY ŚWIATA. Agata Francik. Absolutnie wysoko techniczne społeczeństwo, tęsknota za dawnymi czasami, okropna, dojmująca samotność. "Zastanawiałem się, co jest poza naszymi domami." Świetnie napisane, mocne i przerażające, 9/10. Czołówka tej antologii. "Użytkownik podrywa się równie gwałtownie jak poprzednio. Chwyta komunikator, dzwoni do użytkownika o ID #8329 i statusie jego żony." ➡️W CIENIU KASZTANOWCÓW Mateusz Wyszyński Walka z kryzysem klimatycznym, badania naukowe, modyfikacje drzew. I skromne, niepozorne kasztanowce. Spokojne, lekko usypiające, obyczajowe opowiadanie, z mocną nutą ekologiczną plus siła mediów społecznościowych plus zgrabnie wpleciony konflikt międzypokoleniowy (co osobiście doceniam). Trzy ważne tematy, opisane nienachalnie i z wyczuciem. 7,5/10 "Natura wciąż była tu obecna. Uśpiona, słaba, chora. Ale obecna." ➡️PRZEBIERALNIA Marek Kolenda Mars. Tajemniczy obiekt. Moje ulubione klimaty. A przy tym stale rosnące zagrożenie i strach pełzający po kręgosłupie. Groza. Właśnie tak to powinno wyglądać! Ocena 9/10 i moje wyróżnienie. " Naraz obaj zsuwają chusty i unoszą głowy, jakby węszyli. Wyglądają upiornie." ➡️FILTR Michał Walasek Odwieczne problemy manipulacji rzeczywistością, przekłamania otaczającego świata i wątpliwości co niektórych jednostek co do autentyczności tego, co widzimy, co pokazują nam rządy (cenzura) i co generuje najnowsza technologia. Co jest lepsze - złota fikcja czy brudna prawda (Incepcja)? Jak najbardziej na czasie. I mocne! 8,5/10 "Na ile to, co widzę, istnieje?" ➡️ECHO Z AMALTEI Maja Malinowska Planeta LT-003, człowiek po katastrofie w nieprzyjaznym środowisku, zniszczonym wulkaniczną zimą. Tajemnicze zniknięcie mieszkańców (uaa, jak Roanoke). Bardzo mistyczne opowiadanie. 7/10 "Kiedy ich świat umierał w ciemności i chłodzie, przeszli do historii razem z nim." ➡️JESZCZE NIE DZIŚ Tomasz Kołodziejczak Pisarz twardej fantastyki plus tajemniczy nieznajomy i ludzkość, która już nie ma czasu. To opowiadanie coś w sobie ma, jakiś błysk, techniczno-proroczy, jakiś niepokój, strach, mimo że wydaje się całkiem proste. Zawsze wiedziałem, że ta ekologia jest podejrzana. 7,5/10 "Takie życie autora twardej fantastyki naukowej." ➡️NAPIĘCIE POWIERZCHNIOWE Romuald Pawlak Odkrywanie kolejnych planet, konflikty, tarcia między ludźmi (to lubię),nowe światy, obce gatunki. Klasyka. Ocena 7/10 "Cwer był sprzecznością, dychotomią zamkniętą w jednym ciele." ➡️OMG Magdalena Świerczek-Gryboś Chyba najbardziej niepokojące i mroczne z tych opowiadań. Bardzo, bardzo emocjonalne i bardzo niełatwe pod każdym względem, pulsujące nerwowością i strachem, weird fantastyka? Głos Boga? 8,5/10 Wyróżnienie. "Ciało będzie dygotać, bo nad gadzim mózgiem nie sposób panować." ➡️SITO ERLENMACHERA Istvan Vizvary Bardzo symboliczne i poetyckie opowiadanie, o czym? O końcu ludzkości? O nadziei na nowy początek czy o schyłku wieków? Musicie się przekonać sami. Czym jest Sito? Kto je stworzył? Czym jest wieczność? Czy Bóg nas widzi? I co autor w ogóle miał na myśli? Chyba tego nie zrozumiałem, rozłożyło mnie na łopatki, tak składniowo jak i pod względem słownictwa, mimo tego rytm i możliwość interpretacji własnej podobały mi się. 7/10 "Wszechświat jest ironicznym komentarzem do samego siebie." ➡️TRÓJKĄT PYRRUSA Marek Żelkowski Nowe planety, statki kosmiczne, bramy przestrzenne, obce rasy, okrucieństwo podbojów i nieskończony kosmos, stojący przed człowiekiem otworem. I główny bohater - facet, który traktuje kobiety przedmiotowo, "zwyczajna świnia pozbawiona uczuć wyższych" 🤭 To opowiadanie od początku mi się podobało i wcale się nie rozczarowałem. 8,5/10 "Człowieku, zdaje się, że właśnie odkryłeś kolejną obcą rasę, a tobie jak zwykle tylko dupy w głowie." ➡️"HERETYCY NIE PŁACĄ" Mikołaj Maria Manicki Kosmiczne piractwo? Kosmiczne egzorcyzmy? Czachogniot? Zapachniało mi surrealistycznym abordażem, a astronautyczny Jolly Roger wypłynął na maszt. Jednak boża technologia jest jeszcze lepsza 🙈 Świetne, z genialnym humorem (poległem ze śmiechu) opowiadanie, zwieńczone znakomitym, horrorowym finałem. 10/10 Zdecydowanie mój faworyt. Absolutnie. No i w końcu się dowiedziałem, czym jest czarna dziura 🤭 "— Szczęść Boże — przywitał się jeden z papieskich astronautów bardzo spokojnie, drugi pokropił Har Puna wodą święconą." ➡️KONGLOMERAT Henryk Tur Jednoosobowa stacja orbitalna. Tajemniczy obiekt. Nieunikniona kolizja. "Jak, skąd, dlaczego?" Świetny klimat zagrożenia i oczekiwania na coś niezwykłego, atmosfera kosmicznego horroru przeradzającego się w rasowe s-f. 8/10 "Poczuł się jak człowiek w trumnie, do której dobierają się dyszący żądzą mordu… No właśnie, kto? Inni ludzie? Obcy – choć homo sapiens nigdy dotąd ich nie napotkał?" ➡️To już koniec. Jednak nie omijajcie dwóch felietonów na końcu. ➡️Moi Drodzy, kolejna część" Ku gwiazdom" okazała się absolutną perłą fantastyki, spełniając swoje założenia (niesienie dobrej nowiny s-f) i tworzenie kolejnych fascynatów literatury fantastycznej. Cieszę się ogromnie, że IX-tka wchodzi w takie przymierza i wydaje tak wartościowe pozycje. Osobiście jestem zachwycony tą antologią i ogromnie, z całego serca Wam polecam, dając UZJ (Uncelkowy Znak Jakości). Brawo!
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na91 rok temu
…i ujrzeli człowieka Michael Moorcock
…i ujrzeli człowieka
Michael Moorcock
„I oto jest to miejsce i boję się. Boję się śmierci i bluźnierstwa. Ale nie można inaczej. Nie ma innego sposobu.” „Srebrne krzyże to kobiety. Drewniane krzyże to mężczyźni. Często myślał o sobie jako o drewnianym krzyżu. W zawieszonych między snem a jawą porannych majakach widział się czasem jako ciężki drewniany krzyż ścigający przez pola ciemności delikatny srebrny krzyżyk.” Chciałem się tylko dobrze bawić przy kolejnej książce z Rebisu, a czuję się jakbym spadł z wysokiej wieży na ostre skały, które rozszarpały moje ciało i duszę na drobne kawałeczki. „... i ujrzeli człowieka” autorstwa Michaela Moorcocka. Tylko tyle i aż tyle. Książka tak samo wspaniała jak bluźniercza. Jednocześnie odważna, niezapomniana, wspaniała i paskudna. Czuję, że potrzebuję kilku dni, żeby ją przetrawić i ugasić wewnętrzny pożar, który wywołała w głowie. Myślę, że istotę „... i ujrzeli człowieka” doskonale ubrał w słowa Brian Aldiss, pisząc, że jest to „Wehikuł czasu, jaki Wellsowi nigdy by nie przyszedł na myśl.” Moorcock nie opisał jedynie jakiejś tam wyprawy w czasie wprost do nieokreślonej przeszłości czy przeszłości, lecz dał nam to, co siedziało w głowie myślicieli przez prawie 2000 lat. Mianowicie, czy życie Jezusa było mitem? Czy istniał naprawdę? Czy faktycznie był fundamentem naszej wiary, synem Bożym, prorokiem który uleczał? To szalona opowieść, którą jednocześnie kocham i nienawidzę. Jest chaosem. Wchodzi do głowy bez pozwolenia, zdzierając całą fasadę wiary, wychowania, wartości, które kształtują nie tylko mnie, lecz poprzednie pokolenia. Michael snuje fantastyczno naukową opowieść o początkach chrześcijaństwa, ubierając w słowa niezwykle pesymistyczną wizję, która intryguje, wywołuje mieszanie opinie ale i na pewien sposób fascynuje. Jest to jedna z powieści, która wymagała niewątpliwej odwagi przy tworzeniu i odporności na krytykę. W końcu według niektórych są rzeczy święte, których się nie rusza. Z pewnych względów pomijam postać „bohaterskiego” podróżnika w czasie Karla Glogauera, który zaryzykował podróż w nieznane, jednak wierzcie mi mam swoje powody. Raz, jest to postać niesamowicie skomplikowana, skonfliktowana z samym sobą, przejawiająca tragizm, dwa jego losy zostaną ściśle związane z Jezusem, którego tak szuka. Początkowo jego opowieść przypomina ekstrawagancką fatnastykę naukową, jednak szybko zmienia się w anatomię rozpaczy, która dosięga nawet i czytelnika. Po prostu było mi ciężko na duszy podczas lektury. Polecam. Chociaż Bóg mi świadkiem, że moja dusza teraz krwawi.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na927 dni temu
Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego Józef Hen
Przeciw diabłom i infamisom. Przypadki starościca Wolskiego
Józef Hen
O książkach autora pisałem już wielokrotnie, zawsze pozytywnie i z wysokimi ocenami. Może teraz dla odmiany trochę o nim samym. Na pewno długowieczny 08. 11 miał 102 - gie urodziny. To wszystkie pozytywy. Pisarz wł. Henryk Cuker, Żyd. Wojnę spędził w ZSRR, do armii Andersa nie został przyjęty. Za to już w 1944 r. wstąpił do LWP, kiedy to przyjął pseudonim " Hen ". Ukończył Polityczną Szkołę Oficerską w Lublinie. Służbę wojskową zakończył w 1952 r. w stopniu kapitana. Miłośnik " Gazety Wyborczej " Michnika jednego z największych szkodników III RP. Co dla mnie całkowicie go dyskredytuje !!! Krytykował w " Dzienniku ciągu dalszym " z 2014 r. Lecha Kaczyńskiego za odsłonięcie pomnika bandyty " Ognia " J. Kurasia, " mordercy ocalałych Żydów "... jak to ujął. Partyzanci walczyli i likwidowali działaczy PPR, UB, NKWD, MO, konfidentów i najgorliwszych sługusów nowego okupanta, a że często, bardzo często byli Żydami... to już inna historia. Czarna legenda polskiego bohatera narodowego " Ognia " bazuje na książce byłego sekretarza PPR w Nowym Targu W. Machejka " Rano przeszedł huragan " ( ostatnie wydanie w latach 90 - tych [ sic !] ) niewiele mająceym wspólnego z rzeczywistością materiałem propagandowym i na spreparowanym w całości przez Machejka rzekomym dzienniku " Ognia ". Wielu historyków uważa, że stworzenie fałszywego życiorysu " Ognia " to majstersztyk komunistycznej propagandy i Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie. Za popełnione morderstwo w celu rabunkowym na dwóch kupcach żydowskich, Jan Wąchała został przez " Ognia "skazany na karę śmierci. Pisarz po tragedii smoleńskiej pisał: "... chyba po raz pierwszy we współczesnej Polsce na czele dużej partii jest człowiek, który żyje urojeniami... nie widzę u niego traumy.... wystarczy przyjrzeć się, jak przemawia. Z jakim wyrachowaniem. jak podoba się sobie. ". Fuj !!! Trudna porównywać kulturę i tradycję żydowską do kultury i moralności katolickiej, dlatego często myślę, co było motywacją i celem napisania przez autora książki " Mój przyjaciel król " ? Prowokacja ? Nieee !!! Relatywizowanie działań króla S. A. Poniatowskiego, którego polska historiografia już oceniła, może wpisuje się w mentalność żydowską, ale nie w polską !!! Zostaje pytanie na którą trudno ( ? ) znaleść odpowiedz: Czy Żyd może być Polakiem, czy tylko Żydem podającym się za Polaka ??? Książki autora POLECAM !!! Jako człowiek.... no cóż.... sam oceń.
ando - awatar ando
ocenił na83 miesiące temu
Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Czasem zastanawiam się, co kryją podmorskie tonie. Wiecie, że według różnych szacunków zbadane zostało mniej niż 5% całego światowego oceanu? Ray Nayler zadaje kilka zasadnych pytań w swojej książce. Po pierwsze – czy istoty rozumne i mające możliwość komunikacji mogłyby rozwinąć się w oceanie? Pomysł zasadza się na rozwoju ośmiornic, które powszechnie znane są ze swojej inteligencji i próbie kontaktu korporacji DIANIMA z zamieszkującymi u wybrzeży Wietnamu głowonogami. Świat przedstawiony przez autora to jednocześnie wizja postapokaliptyczna – kraje zostały strawione przez wojnę, jednocześnie do tego dochodzi szybki postęp technologiczny – przede wszystkim związany z cybernetyką i androidami. I to drugi problem, który jest w centrum zainteresowania. Pojawiają się powszechnie spotykane w literaturze sf pytania: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Kiedy tworzy się świadomość? Jak ją określić? Chociaż wiele pomysłów, które przedstawia autor są ciekawe, to potknął się w kilku miejscach i trochę odebrało mi to przyjemność z odbioru tej lektury. Po pierwsze – stateczność akcji. Nayler de facto bawi się kilkoma konwencjami – thrillerem, hard sf, elementami szpiegowskimi – ale nie potrafi tego amalgamatu złożyć w jedno. W książce występują trzy wspólne wątki, które tylko pobieżnie się ze sobą schodzą i chociaż wszystkie są rozwiązywane, to równie dobrze mogłyby funkcjonować oddzielnie. Mało tego, usuwając którykolwiek z nich nie stracimy w zasadzie płynności narracji. Po drugie – płytkość zadanych pytań. Nie zrozumcie mnie źle, wiele z aspektów poruszonych przez autora jest ciekawych i istotnych, tylko były one już realizowane przez wielu autorów w wielu książkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat – ale przede wszystkim było to robione lepiej. I po trzecie – strasznie mi się ta książka dłużyła.Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia czy z formy oryginału. W ostatecznym rozrachunku książka była po prostu ok. Kilka pytań było istotnych ale wykonanie było poprawne. Czy to źle? Nie. Ale trochę za mało na zachwyt.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na62 miesiące temu
PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce Magdalena Salik
PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce
Magdalena Salik Rafał Kosik Michał Protasiuk Janusz Cyran Aleksandra Zielińska Michał Cetnarowski Wojciech Gunia Radek Rak Olga Niziołek Justyna Hankus
Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji. Szkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył bardzo irytującą główną bohaterkę, najprawdopodobniej świadomie, więc o tyle fajnie, że pokazał o tej patologii wśród nauczycieli, jakiej sam doświadczyłem podczas edukacji - że ci nie pomagają uczniom, której tej pomocy potrzebują, tylko wręcz stają przeciwko im. Na szczęście im dalej w antologię, tym lepsze teksty. „SPONAR” Protasiuka według mnie z wykorzystaniem motywu szkolenia modeli sztucznej inteligencji przez uczniów sugeruje, że lepsza jest nauka myślenia i samodzielnego wyciągania wniosków niż wtłaczanie wiedzy w puste głowy. Miałem tak na historii w szkole średniej - historyczka wymagała od nas nie znajomości suchych danych, a opisywania wydarzeń: co je spowodowało, jaki był ich przebieg i skutek. Bardzo dobre podejście. „Latimeria, latimeria” z kolei między innymi pokazuje, że zachowanie kolejnego pokolenia może odbiegać od tego, co znamy. Już zresztą się tak dzieje - trudniej jest nawiązać szkolne czy uczelniane znajomości, jeśli nie ma się ze sobą kontaktu fizycznego. Brat koleżanki ze studiów miał tak, że przez lockdown swoich „kolegów” zobaczył dopiero na trzecim roku, więc byli dla siebie kompletnie obcymi ludźmi. Justyna Hankus wspomina o ćwiczeniach i zwrotach face-to-face, o smalltalku. Oczywiście zdalnie. ;') To nie jest motyw przewodni opowiadania, jednakże dało mi dużo do myślenia. Mimo że wychowałem się w świecie z internetem, do którego dostęp miałem od najmłodszych lat (mama była wtedy pasjonatką nowych technologii),to jednak internet stanowił dla mnie substytut i ciągnęło mnie do znajomości realnych. Dopiero w latach nastoletnich stał jedynym miejscem, w którym mogłem znaleźć osoby chociaż trochę podobne do mnie. Trudno sobie wyobrazić, jak to wygląda w przypadku dzieci, dla których TikTok czy Instagram to coś normalnego, a nie nowinki. I trudno je też oceniać. W „Kodeksie Umysłu” Kosika mamy do czynienia z dość ciekawym zabiegiem - wypowiedzi sztucznej inteligencji cytującej tytułowy kodeks zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To może budzić kontrowersje, ale mnie zaintrygowała taka decyzja. Ponadto opowiadanie przekazuje dość brutalną prawdę, że nie mamy równych szans i nigdy tak nie będzie. Bogatsi będą coraz bardziej się oddalać od biednych - jak masz pieniądze, możesz zapewnić dziecku najlepszą edukację, lepszy start w życiu et cetera, powodując, że już na początku dorosłości będzie „o wiele dalej” względem rówieśników, którzy dopiero muszą zarobić na swoje pierwsze mieszkanie. Oczywiście bohaterowie nie mają tej pewności - dziewczyna głównego bohatera podejrzewa to, jest wręcz przekonana, że tak właśnie się dzieje, że niektórzy otrzymują lepszą edukację od innych. Tu mały spoiler, ale autor bardzo mnie zaskoczył pod koniec opowiadania. „Portret Emilii Wierzbanowskiej” zachwycił mnie ideą wykorzystania bakterii z zaszczepionym genem bioluminescencji do oświetlania miast przyszłości. Intrygujący pomysł, bardzo mi się spodobał. Dodatkowo przypomniał mi opowieść mamy, że przedszkolaki potrafią dopiero w przedszkolu po raz pierwszy w życiu trzymać kredki, o takiej plastelinie nawet nie wspominając. Co jest dla mnie niewyobrażalne, ponieważ odkąd pamiętam, męczyłem mamę o kupowanie różnych kredek i innych takich, chociaż do dzisiaj nie przejawiam talentu artystycznego. ; ) No ale obecne dzieciaki mają znacznie ciekawsze pokusy niż bazgranie po kartce. „Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni otworzyło mi oczy na możliwe inne zastosowania VR, w który „zanurzamy się pełnym ciałem”. Państwo czy ktokolwiek inny mógłby wykorzystać takie doświadczenia do szkolenia i zaszczepiania odpowiedniej postawy w obywatelach na wypadek kolejnej wojny. Wszystko w ramach pozornie nieszkodliwych lekcji historii. „Atlas chwastów” to dla mnie historia o tym, że w dorosłym życiu często zapominamy o rzeczach, które sprawiały nam przyjemność w dzieciństwie. Głównie chodzi o różne działania artystyczne, jak chociażby kolorowanki. Zajmujemy się Bardzo Poważnymi Sprawami Dla Dorosłych, nie dbając o wewnętrzne dziecko, które potrafi się cieszyć z byle czego. „Sposób nauki” Cetnarowskiego przypomina mi trochę „Linię oporu” Dukaja, ale tylko trochę. To kolejne opowiadanie, które dało mi do myślenia - w kontekście opinii o powieściowym „Łowcy androidów” piszę głównie o ludziach, którzy w odróżnieniu od androidów są w stanie odczuwać empatię, ale często zdarzają się osobniki, które jej nie okazują. Cetnarowski zasugerował, że jakby istniały w pełni doświadczalne symulacje, to moglibyśmy w ten sposób uczyć ludzi empatii właśnie. Pokazać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na coś, bita czy nawet gwałcona – spektrum jest ogromne i myślę, że jakby coś takiego było możliwe, to dobrze byłoby od czasu do czasu wczuć się w sytuację zupełnie innej osoby, żeby poznać jej perspektywę i odczucia. Myślę, że Magdalena Salik w opowiadaniu „Lenno wieczyste” chciała pokazać pewne patologie panujące w polskim (chociaż pewnie nie tylko u nas) świecie naukowym. Że mogą istnieć profesorowie, którzy będą utrudniać rozwój swoich podopiecznych z obawy, że ci mogliby ich kiedyś przewyższyć talentem, dorobkiem naukowym, sławą czy czymkolwiek. Spotkałem się z czymś podobnym na jednej akademii muzycznej: pani profesor miała konflikt z panem profesorem i podczas egzaminów z grania utworów zawsze gorzej oceniała jego podopiecznych. Nie była to jakaś drastyczna różnica, ale gdy inni egzaminatorzy przykładowo dawali piątki, to ona oceniała wykonania na cztery z plusem, przez co ocena końcowa nie mogła wynosić pięć. A to utrudniało chociażby zdobycie stypendium. Najlepsze na koniec. Chciałbym umieć znaleźć słowa odpowiednie do opisania „Lectio Divina” Janusza Cyrana. Ten tekst trzeba po prostu przeczytać. ; )
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na72 miesiące temu
Dwa ognie Christopher Buehlman
Dwa ognie
Christopher Buehlman
Fenomenalna jednotomówka dark fantasy. Nie spodziewałem się, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Christophera Buehlmana okaże się aż tak udane. Autor w swojej powieści zabiera czytelnika do Francji połowy XV wieku, która jest wyniszczona wskutek szalejącej zarazy czarnej śmierci. Na domiar złego kraj staje się areną zmagań pomiędzy siłami nieba i piekła. W tych niewesołych okolicznościach poznajemy Thomasa, rycerza grasanta, który spotyka na swej drodze pewną dziewczynkę sierotę. Nie jest ona jednak zwyczajna i twierdzi, że przemawiają do niej anioły. Przede wszystkim pierwsze skrzypce gra w tej powieści klimat. Dwa ognie można moim zdaniem określić jako swoistego rodzaju post-apo i powieść drogi. Nasza drużyna przemierza Francję spustoszoną przez epidemię dżumy, co chwila napotyka się na wymarłe osiedla i masę ciał, których nie ma nawet kto pochować. Jednocześnie cały czas trwa angielska inwazja, a podróżnych napadają rabusie. Mroczny nastrój świetnie dopełniają pomysłowe sekwencje horrorowe. Dwa ognie klasyfikowałbym raczej jako dark fantasy, nie czystą grozę, ale makabrycznych, niepokojących lub zwyczajnie obrzydliwych scen tu nie brakuje. Jeśli chodzi o samą fabułę, to choć ma dość epizodyczny charakter, to mocno wciąga. Co uważniejsi zobaczą tu też dużo umiejętnie wplecionej religijnej symboliki. Wiele dobrego mam do napisania też na temat bohaterów. Są oni naprawdę dobrze wykreowani, widać jak przeszłe wydarzenia odcisnęły na nich piętno. Pod tym kątem muszę szczególnie pochwalić wątek Thomasa, który na kartach powieści przechodzi swoisty redemption arc. Świetnie wypadają również relacje między bohaterami, zwłaszcza ta dotycząca Thomasa i Delphine. Autor bardzo umiejętnie potraktował w powieści kwestię religijności. Choć niejednokrotnie na kartach książki księża są przedstawieni jako przeżarci korupcją i zepsuci, to zarazem u innych widzimy piękno czystej wiary, która podnosi na duchu człowieka w najtrudniejszych momentach. Mimo, że powieść przez większość czasu ma poważny charakter, to nie zabrakło tu też humoru. Świetnie pod tym kątem wypadają nieraz cięte dialogi między Thomasem a Delphine, ale nie zawodzi także humor sytuacyjny, przy scenie z potrawką i wróblem mocno parsknąłem śmiechem. Czy powieść ma jakieś wady? Na pewno nie jest dla każdego, duża ilość brutalnych scen wielu odrzuci. Niemniej mnie osobiście tytuł ten naprawdę zachwycił. Wszystko mi tu zagrało: historia, bohaterowie, klimat, styl i zakończenie, które mnie wzruszyło. To był ten szczególny przypadek powieści, kiedy tak cieszyłem się lekturą, że im bliżej było końca, tym bardziej nie chciałem, aby się skończyła. Ode mnie w pełni zasłużone 10/10.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na102 dni temu
Włócznia rozcina wodę Simon Jimenez
Włócznia rozcina wodę
Simon Jimenez
Są takie książki, o których trudno się opowiada mimo tego, że po lekturze towarzyszą czytelnikowi bardzo pozytywne odczucia. “Włócznia Rozcina Wodę” to właśnie jeden z takich tytułów. Jest to na pewno jedna z najoryginalniejszych powieści fantasy, jaką przyszło mi czytać. Co ważne, zabawa słowem oraz formą jest elementem urozmaicającym opowieść, a nie funkcją nadrzędną, wobec tego treść jest równie interesująca co opakowanie. Fabuła czerpie sporo z kultury azjatyckiej oraz mitu. Mamy do czynienia z fikcyjnym światem pełnym legend oraz ciekawie zaprezentowanej magii. Da się wyczuć tę “japońskość” niektórych pomysłów, gdyż część z nich jest naprawdę dziwna, karykaturalna, ale w taki pozytywny nie popadający w przesadę sposób. Jak już wspomniałem wyżej, losy bohaterów których śledzimy są całkiem zajmujące, a stopniowe odkrywanie tajemnic świata ciekawym elementem całości. Końcowo składa się to w przemyślaną, zamkniętą, pełną powieść co w czasach gdy autorzy mają tendencję pisania nieskończonych cykli bądź nie w pełni domkniętych historii, niezwykle doceniam. Jimenez pokazuje, że da się napisać jednotomową książkę upchaną po brzegi w interesującą treść. Książka narracyjnie przypomina nieco baśń dla dorosłych, tudzież legendę. Styl Jimeneza jest bardzo liryczny i tutaj chłonięcie każdego słowa i każdego zdania sprawia po prostu przyjemność. Nie brak tutaj również i scen brutalnych, jednakże autor potrafi opisać je w taki sposób, że paradoksalnie jest i w tym jakieś piękno. Ogólnie rzecz biorąc styl powieści trudny jest do uchwycenia słowami, tego trzeba osobiście doświadczyć, by się przekonać. Bardzo ciekawym zabiegiem narracyjnym jest również pisanie w formie drugiej osoby: “Ty widzisz”, “Ty słyszysz” i tak dalej. Stanowi to również elementem zagadki kim jest ów narrator zwracający się do czytelnika/bohatera. Motywy jakie przewijają się we “Włóczni…” to chociażby miłość, czy pamięć pokoleniowa. Formalnie rzecz biorąc jest tutaj homoseksualny wątek romantyczny, jednakże na tych 478 stronach nie sprawia w ogóle wrażenia dominującego, choć wiążę się z nim zakończenie. Odnosząc się więc do komentarzy, które piszą o jakimś “homo-erotyzmie” albo “marksistowskiej narracji” - trzeba mieć wyjątkową złą wolę oraz łagodnie rzecz ujmując ograniczony i zamknięty umysł, żeby całą książkę sprowadzać do tego typu podsumowania. Jeżeli doszukiwać się w tejże powieści potencjalnych mankamentów, to istotnie może ona niekiedy nużyć ze względu na swój narracyjny styl, może niektóre etapy podróży bohaterów są przeciągnięte, może momentami wymaga większego skupienia. Ale czy to istotnie wady? Raczej w tym wypadku kwestia preferencji. Dla mnie takim papierkiem lakmusowym wybitnej lektury jest często pytanie - czy chcę do danej opowieści wrócić raz jeszcze? W przypadku “Włóczni…” moja odpowiedź jest jednoznaczna - planuję to uczynić i to prawdopodobnie nie jeden raz. Świetna rzecz.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na97 dni temu
Na zgliszczach Aleksander Killman
Na zgliszczach
Aleksander Killman Magdalena Owczarek Krzysztof Matkowski Tomasz Niziński Barbara Zambrzycka Paula Wanarska Barbara Zosiuk
Antologia opowiadan postapo czy post katastroficzny (tj. w mniejszej skali niż od razu powszechna apokalipsa) dziejacych sie na terenach dawnej Polski, napisanych przez mlodych zdolnych polskich autorów i autorki fantastyki. Calosc dostepna darmo na stronie wydawcy, którym są Fantazmaty. Opowiadanie otwierające zbiór czyli Drzewa życia autorstwa Pauli Wanarskiej robi ogromne wrazenie przedstawieniem Polski 80 lat po katastrofie ekologicznej gdy zazielenianie miast wymknęło sie z pod kontroli. Pisane super obrazowym językiem i prezentujace ciekawe sposoby wykorzystania w fabule warunków wykreowanego swiata budzi ochotę i nadzieję na wiecej opowiesci w tym świecie. Luźne skojarzenie to Zatruty kielich autorstwa Benneta czyli nagradzana powieść. Rownie biegle i pomysłowo wykorzystywane właściwości rozrastajacych sie roslin. Rownie wysoką jakość 9/10. Bezimienne duszę, Aleksander Killman. Wow, ależ to było dobre opowiadanie. Klimat z Lovercrafta w realiach komunistycznej Polski roku 1954 na Górnym Śląsku. Pomysł na opowiadanie znakomity, znakomicie napisane a do tego z zasugerowaną niejako w treści ścieżką dzwiekową w postaci III Symfonii Henryka Góreckiego przy dźwiękach której i przy dobrym winie udaje sie rozwiązać jezyk starego księdza na temat katastrofy z przed ponad 60 lat. Włączyłem tą Symfonie na sluchawkach podczas lektury i to combo faktycznie zrobiło robotę. Chętnie poczytałabym wiecej opowiadan Autora lub jakąś powieść w podobnym stylu. 10/10 Człowiek z maszyny, Barbara Zambrzycka. Super opowiadanie z bardzo ciekawym, nieszablonowym stylem pisania i prowadzenia narracji, czytalo sie od poczatku do konca z zapartym tchem podziwiajac perfekcyjne dostosowanie przyjetej formy do tresci opowiadania: Łódź jako miasto industrialne, zmechanizowane. Ale tak naprawdę industrialne. Ze zrobotowanymi, zmechanizowanymi mieszkańcami = maszynami. Łódź jako prawdziwe miasto przyszłości. Ostatnie miasto ktore stawia opór najezdzcom by nie powiedziec daje im łupania, gdyż wraze wojska nie mogą sie równać z siłą zmechanizowanych roboto mieszkańców. W ogóle ludzie mają tam przechlapane. Ci Łodzianie obawiaja sie tylko ... rzek. Woda dla maszyn nie dobra wszak jest... Na wjeździe tabliczka "Uwaga! Miasto Łódź!" a dalej jest jak cytując klasyka: "w Mieście Łodzi gdzie nawet bieganie psom szkodzi". Pytanie ile jest tu faktycznego contentu fantastycznego, wszak umiejscowienie akcji w Łodzi jest nieprzypadkowe. A Łódź wiadomo... różne historie sie słyszało. Któż może zaręczyć że tam tak nie jest... 9/10 Kurort Makabra, Barbara Zosiuk. Dobrze sie czyta tą opowiesc o końcu świata dla pozostawionych po powtórnym przyjsciu. To historią obozowa z aniołami i smokami. Połączenie tak nie związanych ze soba konceptów budzi zainteresowanie. Nie wiem czy to juz wszystko co Autorka napisała w tych realiach ale zakończenie zdaje sie sugerować że to nie koniec ale byc moze początek innej, większej opowiesci. Gdyby tak bylo, zachecony tym opowiadaniem siegnalbym po kontynuację. 7/10
Krzyszt - awatar Krzyszt
ocenił na94 miesiące temu

Cytaty z książki Olvido

Więcej
Krzysztof Rewiuk Olvido Zobacz więcej
Krzysztof Rewiuk Olvido Zobacz więcej
Krzysztof Rewiuk Olvido Zobacz więcej
Więcej