rozwińzwiń

Duch w Tobie

Okładka książki Duch w Tobie autora Ed Brubaker, Sean Phillips, 9788367571319
Okładka książki Duch w Tobie
Ed BrubakerSean Phillips Wydawnictwo: Mucha Comics Cykl: Reckless (tom 4) komiksy
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Reckless (tom 4)
Data wydania:
2024-03-05
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-05
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367571319
Tłumacz:
Maria Lengren
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Duch w Tobie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Duch w Tobie

Średnia ocen
7,4 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Duch w Tobie

avatar
218
218

Na półkach:

Czy Baker i Phillips wyprawili Ethana na krótkie wakacje po to, by trochę odpocząć od postaci? Niewykluczone, chociaż z tym odpoczynkiem jest też tak, że panowie autorzy, stęsknieni najwyraźniej za tytułowym bohaterem, wprowadzają go na arenę w kluczowym momencie. To nie spoiler, to obowiązująca zasada w "Reckless". Zło jest perfidne, nawet jeżeli rani i zabija, to ostatecznie samo bez szwanku ze starcia nie wyjdzie. A do tego potrzebny jest Ethan.

Z tymi wakacjami Ethana jest tak, że ktoś musiał przejąć firmę. De facto Ethan nie jest oczywiście na jakimś tam urlopie wypoczynkowym, a po prostu w delegacji, na robocie w San Francisco. Kino El Ricardo i sprawy firmowe obsługuje Anna. Poznaliśmy ją już we wcześniejszych tomach. To ważna postać, przyjaciółka, istotna dla prowadzenia fabuły, ale jednak trochę w cieniu. Nie tym razem.

"Duch w tobie" jako tytuł może sugerować wiele. Metafora, dosłowność, jest tu wszystko. Anna odbiera ten jeden telefon od klientki i przyjmuje zlecenie. Zostaje wynajęta przez byłą gwiazdę filmów klasy B by zbadać dziwne zjawiska, które mają miejsce w odziedziczonej przez nią posiadłości.

Dlaczego właściwie Anna przyjmuje zlecenie? Och, to bardzo proste. Anna jest zagorzałą miłośniczką dobrego kina, rasową kinofilką, uczęszcza na konwenty, zbiera autografy, Zresztą repertuar w prowadzonym przez nią El Ricardo jasno wskazuje, że mamy tu do czynienia z koneserami X muzy. Na afiszach "Straż przyboczna", "Blue Velvet", można spędzić w sali kinowej cały dzień.

"Duch w tobie" to najlepszy dowód na to, że "Reckless" (a przede wszystkim duet Brubaker i Phillips) potrafi wciąż zaskakiwać. Prawdopodobnie panowie mogli by zrobić one-shot o dowolnej postaci pobocznej, a i tak wyszłoby to zgrabnie. Liczy się styl, zawieszenie bohatera w tym nieprzyjaznym środowisku.

Album jest prowadzony niespiesznie. Jest klasyczne śledztwo, tym razem z nutką grozy. Nad komiksem unosi się ta delikatna aura nostalgii, Phillips rysuje pastelowymi barwami, kolory są lekko przygaszone, to również dodaje uroku.

Dostajemy również wgląd w życie Anny. To rozwija uniwersum i buduje bohaterów. Dowiemy się sporo o jej rodzinie, życiu prywatnym. Pojawi się matka Anny, czyli kolejne problemy do rozwiązania. No i nie możemy zapomnieć o głównej sprawie, która jest jednocześnie fajnym wtrętem i hołdem dla tych wszystkich miejskich legend i hollywoodzkich duchów.

Czy Baker i Phillips wyprawili Ethana na krótkie wakacje po to, by trochę odpocząć od postaci? Niewykluczone, chociaż z tym odpoczynkiem jest też tak, że panowie autorzy, stęsknieni najwyraźniej za tytułowym bohaterem, wprowadzają go na arenę w kluczowym momencie. To nie spoiler, to obowiązująca zasada w "Reckless". Zło jest perfidne, nawet jeżeli rani i zabija, to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
668
513

Na półkach:

Moi Drodzy
➡️To już piąty tom uwielbianej przeze mnie serii komiksowej RECKLESS. Tym razem jednak zmienia się nam bohater i nie jest to już Ethan. Tym razem Ed skupił się na współpracowniczce Recklessa - Annie. Jak to wypadło? 

➡️Anna przewijała się praktycznie w każdej części tej genialnej serii, ale czy udźwignęła ciężar postaci pierwszoplanowej? 

➡️Po pierwsze tym razem mamy historię w trzeciej, a nie pierwszej osobie. Po drugie - chodzi o nawiedzony dom. I o ile wolę Ethana i jego pierwszoosobowe, gorzkie przemyślenia, tak nawiedzony dom przyspieszył mi leciutko puls. Zatem idziemy dalej. 

➡️Ethan jest nieobecny, zatem Anna decyduje się zająć sprawą, gdyż klientką jest jej ukochana z czasów dziecięcych "scream queen" filmów grozy klasy B. I tak to się zaczyna. 

➡️Chociaż czyta się jak zawsze Brubakera, czyli świetnie, to jednak wolę zmarnowanego życiem i ironicznego do bólu Ethana, niż młodą, choć również z doświadczeniami Annę. Zabrakło mi tu neo-noir, zabrakło tego podskórnego brudu i wyrzutów sumienia, które zawsze towarzyszą Ethanowi. Dlatego już teraz cieszę się, że Reckless powróci do głównej roli w kolejnym tomie. 

➡️Nie przeczę, zmiana bohaterki i punktu widzenia okazała się w pewnym sensie odświeżająca, jednak w ogólnym rozrachunku w mojej opinii Ethan wypada znacznie lepiej. 

➡️Rysunki Seana jak zawsze pozornie niedbałe, jednak wraz ze zmianą bohaterki zniknął gdzieś ten charakterystyczny brud i mrok. 

➡️Podsumowując - jest to dobra historia i dla fanów serii zdecydowanie konieczna (mua) jednak jeśli ktoś chce rozpocząć swoją znajomość z Recklessem - polecam wcześniejsze historie. Moja ocena 7/10, bo to nadal bardzo dobra opowieść. 

PS. Historia owego nawiedzonego domu rozpoczynająca się w 1921 - znakomita

Moi Drodzy
➡️To już piąty tom uwielbianej przeze mnie serii komiksowej RECKLESS. Tym razem jednak zmienia się nam bohater i nie jest to już Ethan. Tym razem Ed skupił się na współpracowniczce Recklessa - Annie. Jak to wypadło? 

➡️Anna przewijała się praktycznie w każdej części tej genialnej serii, ale czy udźwignęła ciężar postaci pierwszoplanowej? 

➡️Po pierwsze tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
856
793

Na półkach: ,

https://salomonik.eu/przeczytane/duch-w-tobie-reckless-tom-4

https://salomonik.eu/przeczytane/duch-w-tobie-reckless-tom-4

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł Duch w Tobie na półkach głównych
  • 38
  • 19
42 użytkowników ma tytuł Duch w Tobie na półkach dodatkowych
  • 20
  • 8
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Domy potępionych Ed Brubaker, Sean Phillips
Ocena 7,0
Domy potępionych Ed Brubaker, Sean Phillips
Okładka książki Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Ocena 8,1
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Okładka książki Tam było ciało Ed Brubaker, Sean Phillips
Ocena 7,3
Tam było ciało Ed Brubaker, Sean Phillips
Okładka książki Sceny zbrodni Ed Brubaker, Michael Lark, Sean Phillips
Ocena 7,5
Sceny zbrodni Ed Brubaker, Michael Lark, Sean Phillips
Okładka książki Doctor Doom: Books Of Doom Ed Brubaker, Pablo Raimondi, Alex Ross
Ocena 6,0
Doctor Doom: Books Of Doom Ed Brubaker, Pablo Raimondi, Alex Ross
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. The Devil in Cell-Block D David Aja, Ed Brubaker, Leandro Fernandez, Michael Lark, Ande Parks, Lee Weeks
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. The Devil in Cell-Block D David Aja, Ed Brubaker, Leandro Fernandez, Michael Lark, Ande Parks, Lee Weeks
Okładka książki Captain America Modern Era Epic Collection. The Burden of Dreams Ed Brubaker, Roberto De La Torre, Steve Epting, Butch Guice, Mike Perkins, Luke Ross
Ocena 0,0
Captain America Modern Era Epic Collection. The Burden of Dreams Ed Brubaker, Roberto De La Torre, Steve Epting, Butch Guice, Mike Perkins, Luke Ross
Ed Brubaker
Ed Brubaker
Artysta, pisarz. Autor kreskówek i komiksów m.in. o Batmanie, Catwoman oraz Kapitanie Ameryce.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Excalibur: Kroniki Jean-Luc Istin
Excalibur: Kroniki
Jean-Luc Istin Alain Brion
Byłem przy lekturze "Excalibura" jak Bastian, który nie mógł oderwać się od skradzionego (na chwilę!) egzemplarza "Niekończącej się opowieści". Znowu miałem kilkanaście lat i znowu kroczyłem tymi pięknymi fantastycznymi ścieżkami. A wracając na rodzime poletko, to "Excalibur. Kroniki" w 2025 roku czyta się tak dobrze jak "Thorgala" w latach 90. Skąd takie poniekąd osobliwe porównanie? Oczywiście nie łączę tych dwóch komiksów tylko ze względu na ich przynależność gatunkową. Oba to wszak fantasy z wyrazistymi postaciami, rozległe w krajobrazie, ale zwarte jeżeli chodzi o bohaterów, zawsze blisko emocji. Wprawdzie "Thorgal" był bardziej pojemny (elementy sci-fi, mitologie nordyckie),ale atmosfera, narracja, sposób prezentacji akcji, to wszystko przypomina mi Excalibur. Kroniki. Poczułem to, chociaż "Thorgala" czytałem ostatnio dekadę temu. I przy tej podobnej atmosferze, którą udało się stworzyć w komiksie, autorzy Alain Brianowi (rysunki) i Jean-Luc Istinowi (scenariusz),opowiedzieli o wszystkich trudach Merlina. Tak, ten legendarny czarodziej, który pochodzi jeszcze ze starego porządku, pragnie tylko jednego, chce by Brytania była jedną zespoloną krainą (tak w armii jak i pod władaniem jednego króla). Zadanie ma Merlin trudne, bo rządzą tu różni władcy, a wysłannicy Avalonu nie mają tyle siły przebicia co choćby Patrycjusz, zbrojne ramię chrześcijaństwa i wysłannik Rzymu w jednej osobie. Fascynujące są to opowieści i genialnie rozrysowane sceny, które potrafią poruszyć. Ten moment, gdy Merlin przedziera się przez piktów z niemowlęciem na ramieniu. Albo te nasączone emocjami kadry z próbą wyjęcia Excalibura, który może dać swojemu właścicielowi prawdziwą władzę. Są to sekwencje epickie z dużym dramatycznym ładunkiem i niekoniecznie o epickim rozmachu. Tu nie chodzi bowiem o te największe bitwy, wymiar kolosalny w podejściu do ilustracji, a właśnie rasowy storytelling oparty o legendy arturiańskie, wyrazistych bohaterów i detale w ujęciu emocji. Czuć tu bardzo stawkę, czuć też mocno te momenty, które mogą tworzyć fundamenty pod nowe realia w Brytanii. Nie zawsze jednak wszystko idzie po myśli Merlina i jego towarzyszy, fabularnie komiks ma sporo tragicznych zwrotów akcji. To również dostarcza sporych emocji. To fantasy bez nadmiernego politykowania i ze sporą ilością mitologii. Świetny komiks, ładnie narysowany, z najlepszymi momentami gdy Merlin okazuje się być bohaterem mądrym, odważnym, ale też silnym i tym, który posiada prawdziwą moc. To też komiks, który z szacunkiem i wyczuciem podchodzi do legend arturiańskich. Czytelnicy przyzwyczajeni do znanych motywów, mogą być zaskoczeni. Autorzy zdecydowali się na kilka nowych interpretacji. Ale to przecież zawsze były tylko legendy, mogli więc pójść nowymi ścieżkami. Warstwa graficzna natomiast potrafi zbudować atmosferę tajemnicy i napięcia, idealnie współgrając z narracją. Scenariusz i cała historia Merlina, Patrycjusza, Morgany, ale też postaci pobocznych, prowadzony jest konsekwentnie, z dbałością o rytm i dramaturgię. Świetna rzecz i jedna z moich większych komiksowych niespodzianek.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na85 miesięcy temu
Zniszczyć wszystkie potwory Ed Brubaker
Zniszczyć wszystkie potwory
Ed Brubaker Sean Phillips
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: W Reckless tom 3 autor zabiera nas do Miasta Aniołów. Miejsca wielu sprzeczności gdzie nędza miesza się z bogactwem, a przeróżnego rodzaju intrygi są na porządku dziennym. To właśnie tam Ethan podejmuje się pewnego z pozoru prostego zadania. Musi on znaleźć kompromitujące materiały na pewnego magnata nieruchomości. Nie powinno to być trudne, tym bardziej że każdy, kto ma pieniądze w LA, jest w coś umoczony. Sprawa jednak szybko się komplikuje, a detektyw wplątuje się w ciąg wydarzeń, w których zdecydowanie nie chciał brać udziału. Jakby tego było mało, przeszłość Recklessa zaczyna go doganiać, jeszcze mocniej wszystko komplikując. Podobnie jak we wcześniejszych odsłonach pierwszoplanowy wątek jest dla Brubakera doskonałym punktem wyjścia do zaprezentowania bardziej złożonego obrazu. Tym razem chodzi o pokazanie Kalifornii (Los Angeles) z końcówki lat osiemdziesiątych jako miejsca wielkiego upadku człowieczeństwa. Przez zaangażowanie się bohatera w konflikty na rynku nieruchomości, autor pokazuje portret miasta zamieszkanego przez narkomanów, gangi, dzikich lokatorów, nieuczciwych policjantów i bogaczy, dla których „niższa klasa” się kompletnie nie liczy. Zaserwowana tu fabuła potrafi więc zachwycić swoją głębią, a ponadto dzięki licznym zwrotom akcji angażuje ona uwagę czytelnika. Brubaker umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne karty. Co prawda niektóre wydarzenia idzie przewidzieć, ale i tak z wielką przyjemnością i ciekawością przewraca się kolejne strony komiksu.... https://popkulturowykociolek.pl/reckless-tom-3-zniszczyc-wszystkie-potwory-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na101 rok temu
Za mną po kres Ed Brubaker
Za mną po kres
Ed Brubaker Sean Phillips
"Ktoś - nie pamiętam kto - powiedział mi, że nikogo nie można poznać do końca." ➡️Ok. Oto mamy tom 5-ty zajebistej serii kryminalnej "Reckless". I bardzo, ale to bardzo chciałem, żeby był równie świetny, jak poprzednie. Czy mój ulubiony komiksowy duet ponownie nie zawiódł? ➡️Głównym bohaterem (po odskoku w tomie 4) ponownie jest Ethan i to jest wielki plus na dzień dobry. Jest gorzki i cyniczny jak zawsze, ma trafne i ostre przemyślenia i sarkazm na zawołanie. Mój ulubiony typ bohatera. ➡️Rysunki Seana jak zawsze mroczne, brudne i bez jaskrawości, mimo pozornej niestaranności ogromnie jak zawsze klimatyczne i idealnie zgrane z tekstem Eda. Ci panowie znakomicie się uzupełniają w każdej produkcji. ➡️1989. Los Angeles. Mrok zaułków, brud uliczek. Molestowanie. Handel ludźmi. Nagła śmierć. Powolna śmierć. "- Odpuść stary... Ja umieram. - W dupie to mam." Czyjeś zaginięcie. Czerń w ludzkich sercach. Brutalność i bezwzględność. Błędy przeszłości. I głęboko zakorzeniona pierwotna moralność. "Jak mówiłem... Ustanawiam własne prawa." To co lubię najbardziej. I jak zawsze niezawodne przemyślenia Ethana, których mi brakowało w poprzednim tomie. "...choć owładnęło mną przeczucie, że czekają tam na mnie mrok i przemoc." ➡️Krótko mówiąc - jestem absolutnie usatysfakcjonowany i zadowolony z tomu 5-go. Jak zawsze znakomita kryminalna historia z rewelacyjną obyczajową warstwą i bardzo prawdziwymi bohaterami. Moja ocena 9/10 i koniecznie, ale to koniecznie musicie poznać tę serię. To kryminalny sztos w klimatach neo-noir. Ręczę za to 💥 Będziecie zachwyceni. A pora na to idealna, bo to niestety koniec tej serii, która obejmuje 15 lat życia Ethana Recklessa. Koniec... przynajmniej na jakiś czas.
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na91 rok temu
Tango. Integral I Philippe Xavier
Tango. Integral I
Philippe Xavier Matz
POPKulturowy Kociołek: Gdzieś wysoko w Andach John Cruz zwany również Tango odnalazł spokój i ukojenie, którego naprawdę potrzebował. Udało mu się zyskać akceptację okolicznych mieszkańców, którzy traktowali go jak jednego ze swoich. Kolejne dni spędzał on na poszukiwaniu grotów strzał Inków czy fragmentów naczyń oraz odpoczynku pozwalającym mu zapomnieć o jego przeszłości. Wszystko zmieniło się jednak pewnego dnia, kiedy to trzech uzbrojonych mężczyzn zaatakowało jego sąsiada. Tango przychodzi mu z pomocą, co nie kończy się zbyt dobrze dla napastników. W jego głowie momentalnie pojawiają się pytania o powód tej napaści. Rozpoczyna to serię trudnych do przewidzenia wydarzeń, które ostatecznie zaburzą jego spokój i wyciągną na światło dzienne skrywane sekrety jego przeszłości. Zarys scenariusza brzmi jak całkiem nieźle zapowiadająca się komiksowa mieszanka thrillera i sensacji i dokładnie tym właśnie album jest. Seria Tango to bowiem nic innego jak eskapistyczna historia z mnóstwem wartkiej akcji i filmowych nawiązań. Przyjemna i satysfakcjonująca opowieść o ludziach pozostających poza prawem, którzy kierują się własnym kodeksem moralnym i działają przeciwko rosnącym i trudnym do powstrzymania siłom. Matz z pewnych sprawdzonych schematów udanie konstruuje tu angażującą historię, w której nie brakuje głębszych niuansów angażujących czytelnika od pierwszej strony. Misternie tka on większą intrygę, gdzie za pewnymi wydarzeniami kryje się coś większego i mroczniejszego. Autor bawi się również konwencją thrillera i sensacji, stopniowo odkrywając przed nami przeszłość głównego bohatera, który zmuszony jest powrócić do swoich umiejętności, których miał on nadzieję, że już nigdy nie będą potrzebne. John Tango ukazany jest tu w roli „człowieka spragnionego odkupienia”, który pomaga ofiarom i ostatecznie rozprawia się z zagrażającym im niebezpieczeństwem. Ten wątek służy twórcy do zaprezentowania pewnej analizy ludzkiej psychiki. Matz zręcznie porusza tematy zdrady, zemsty i moralnych dylematów. Bohaterowie komiksu nie są czarno-biali, a ich czyny często prowadzą do nieoczekiwanych konsekwencji. Autor zmusza więc czytelnika do refleksji nad naturą dobra i zła oraz ceną, jaką płacimy za swoje błędy..... https://popkulturowykociolek.pl/tango-integral-1-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na82 lata temu
Futuro Darko Krzysztof Nowak
Futuro Darko
Krzysztof Nowak
Postapo mogą być naprawde różne w swym klimacie. Jest jednak element, który nader często się przez nie przewija, a mowa o nuklearnej katastrofie. Zwykle wiąże się to z jakimś konfliktem, wzajemnym ostrzałem bronią atomową i kończy niebezpiecznymi pustkowiami, gdzie wszystko chce cię ukatrupić. Czy zatem do tak ogranego schematu da się wnieść powiew świeżości? Krzysztof Nowak autor komiksu “Futuro Darko” udowodnił, że jest to możliwe. Akcja owego dzieła rozgrywa się w roku 2124, gdzieś na terenie USA, w rejonach Atomic City. Bohaterami są mechanicy Władysław i Eryk Brońscy, którzy po godzinach są łowcami głów, biorą udział w niebezpiecznych wyścigach, itd. Osią fabuły są ich właśnie perypetie. Już widzę te protesty, a gdzie tu powiew świeżości?! Ano w koncepcie świata. Ponieważ autor głównym graczem uczynił Polskę. W 2053 r., gdy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie, wrocławska firma Elwor do spółki ze Stomilem, odkrywają technologię na budowanie antygrawitacyjnych poduszkowców. Najpierw ten wynalazek, a później coraz szersza Polska myśl techniczna, zalewa świat. Tak więc, w USA co i rusz są jakieś polskie akcenty. A żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie używają języka kojarzonego zdecydowanie bardziej z PRLem, niż z czasami bardziej współczesnymi. Klimat jest właśnie taką mieszanką mad maxowego postapo i nuty Polski okresu socjalizmu. Co do fabuły, to jest ona specyficzna i ciężko ją jednoznacznie ocenić. Trochę jak opowieści snute przy ognisku. Rozdziały łączy jeden luźny główny wątek, ale w zasadzie każdy z nich śmiało mógłby być osobną historią. Ogólnie jest wszystko to, co po takim koncepcie można byłoby się spodziewać, takie jak wyścigi, w których tylko jeden dojdzie do celu czy potyczki z arcywrogiem. Strona wizualna jest dosyć charakterystyczna. Oryginalna kreska nie pozostawia obojętnym, choć szczerze mówiąc z pewnością nie zostanie moją ulubiona. Na uwagę zasługuje dosyć naturalistyczne podejście autora. Tam gdzie ma być brutalnie, to jest brutalnie. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i ukrywania przemocy. Czy jest to komiks dla każdego? Z pewnością nie. Ten konkretny klimat postapo albo się lubi albo nie trawi. Mam wrażenie, że jest on głównie skierowany do dwóch grup: osób 40+, u których ma wywołać nostalgię i 18+ którym ma pokazać pewien klimat minionych czasów.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na75 dni temu
Obecność. Ukochana Garry Brown
Obecność. Ukochana
Garry Brown Rex Ogle David L. Johnson-McGoldrick
DC Horror to inicjatywa przeznaczona dla nieco starszego czytelnika. Bardzo cieszy, że wydawnictwo zdecydowało się na taki krok, bo komiksowej grozy na rynku nie ma wcale znów tak wiele. Dlatego każda możliwość przeczytania nowej opowieści z dreszczykiem jest na wagę złota. Najnowszy komiks z tej linii to prequel filmu „Obecność. Na rozkaz diabła”. Sam obraz nieco rozczarował, ale może potrzeba było innego medium, by znów tchnąć nieco werwy w tę nader zacną markę? Jessica po feriach wraca na uczelnię. Nie radzi sobie z dala od domu specjalnie dobrze. Nie chodzi jednak tylko o rozłąkę z rodziną. W murach placówki, w której tak bardzo nie chce przebywać, nabiera przekonania, że jest obserwowana przez demoniczną istotę, która dybie na jej duszę. Czy faktycznie coś czai się w cieniach? A może to nasilająca się choroba psychiczna? Na jakikolwiek rejon popkultury by nie skierować wzroku, tam znajdziemy ostatnimi czasy tematykę zahaczającą o LGBT. Ów popularny trend nie omija także komiksowego horroru – w „Ukochanej” bohaterka zmaga się bowiem nie tylko z demonem, ale i z własną orientacją seksualną. Wyrażenie „zmaga się” jest jak najbardziej adekwatne, bo akcja dzieje się w latach osiemdziesiątych zeszłego wieku, czyli w czasach, kiedy osoby wykraczające poza tak zwaną normalność faktycznie nie miały jeszcze aż tak dobrze, jak mają obecnie (mowa rzecz jasna o rejonach cywilizowanych, jak na przykład większość państw Unii Europejskiej). Poruszenie przez autorów kwestii seksualności nie sprawia na szczęście wrażenia wymuszonego wymogami współczesnego świata, ale dobrze pasuje do fabuły – podkreśla wyobcowanie głównej bohaterki, która na uczelnianym kampusie czuje się bardzo nieswojo. Jej podatność na zewnętrzne wpływy została dobrze uzasadniona, a zatem to, że Jessica staje się pożywką dla sił piekielnych, jest w pełni zrozumiałe. Zaletą „Ukochanej” jest z pewnością atmosfera narastającego obłędu. Bohaterka powoli traci poczytalność, co zostało ukazane w naprawdę przekonujący sposób. Nieco gorzej rzecz przedstawia się za to na płaszczyźnie czysto horrorowej. Nie ma tu mowy o strachu, tym bardziej, że autorzy korzystają z dobrze znanych fanom uniwersum „Obecności” rekwizytów. Znajdziemy tu między innymi kryjące się w cieniu postacie czy też omamy i przeżywane na jawie mroczne wizje. To wszystko nie wydaje się być specjalnie oryginalne, co może przeszkadzać zwłaszcza wtedy, kiedy jest się dobrze zaznajomionym ze współczesnym horrorem, także tym wchodzącym w skład tej franczyzy. Niedosyt prawdziwie dojmującej grozy jest w jakimś stopniu odczuwalny, choć rekompensuje go niepokój – uczucie mniej intensywne, ale w horrorze równie pożądane. Główna opowieść to jedno, ale na kartach omawianego albumu dostajemy jeszcze swego rodzaju bonus – to pięć komiksowych shortów napisanych pod wspólnym szyldem „Opowieści z pokoju artefaktów”. Te krótkie, kilkustronicowe segmenty to historie przedmiotów zgromadzonych przez znanych fanom „Obecności” demonologów, małżeństwo Warrenów. W zasadzie każdy z tych króciaków jest warty uwagi – wszystkie są intensywne, pomysłowe i przesycone niepokojem. Autorom udało się w kreatywny sposób zaprezentować historię przeklętych artefaktów. Nie jest łatwo napisać dobrego, angażującego shorta, ale tym razem absolutnie nie ma się do czego przyczepić – krótkie historyjki zwyczajnie robią robotę i nie sposób mówić o nich jako o zapychaczach – to istotny i ważny element komiksu. Rysunki wyglądają dokładnie tak, jak powinny prezentować się rysunki w horrorze. Są nastrojowe, ciemne, a także całkiem efektowne w momentach, w których mają straszyć. Nie ma tu zbytniej ekstrawagancji, jest za to rzetelność i klimat. Całość została odpowiednio skadrowana – gdy trzeba są to standardowe kwadraty, ale wizualne okropieństwa potrafią wylać się poza standardowe ramy i przybrać nieco większy format – wówczas zdecydowanie robią wrażenie. Warto też zwrócić uwagę na zamieszczone w drugiej części albumu fejkowe reklamówki nawiedzonych zabawek dla najmłodszych – to plansze z przymrużeniem oka, które stanowią nader interesujący przerywnik głównej, poważniejszej części komiksu. Nie spodziewałem się wiele po tym albumie, tymczasem okazało się, że dostaliśmy całkiem przyzwoity horror. Oficjalnie jest to prequel do trzeciej części filmowej „Obecności” i nie ma wątpliwości, że komiks jest lepszy niż to, co trafiło na kinowe ekrany. Podobać się może zarówno główna opowieść, jak i krótkie fabularne dodatki, a to sprawia, że trzeba ten tytuł ocenić pozytywnie. Ja podczas lektury bawiłem się naprawdę nieźle i w sumie nie obraziłbym się, gdyby Egmont wydał kolejne opowieści osadzone w tym uniwersum. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2024/09/obecnosc-ukochana-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid02MCiEjV82wgEJ6j8ez3sdHiyuqXHqC9pHNqDkZTbcNBSaJc9sM2dMZHg7AjFGGAJol
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na71 rok temu
Jenny Finn Mike Mignola
Jenny Finn
Mike Mignola Troy Nixey Dave Stewart Farel Dalrymple
Moi Drodzy ➡️Kolejny komiks Mignoli i spółki, który trafił w moje ręce. Oczywiście miałem duże oczekiwania, choć wolę, jak Mignola wypowiada się w dłuższych komiksach. Przekonajmy się, czy nadal jest zajebiście. Bo przecież nie zawsze dłuższe znaczy lepsze (chyba że chodzi o moje recki 🤭) ➡️Piękne wydanie, świetna wklejka i szkicownik na końcu i mega klimatyczna grafika na okładce. Ten integral zawiera 4 oryginalne zeszyty serii. ➡️"Ohydne, krwawe, straszne, cholerne morderstwo! Dziwkobójca znowu atakuje!" Rysunki są świetne. Karykaturalne twarze i postacie, napawające niepokojem od samego początku. Nawet niewinna w domyśle tytułowa bohaterka wydaje się dziwna i niejako skrzywiona. Cóż, to Jenny, na wskroś zepsuta, jak sama o sobie mówi. Przynależy do tego miejsca. Czuję się jak u siebie wśród marynarzy, żebraków i dziwek. Tak tak, te rysunki tworzą niesamowity nastrój poddenerwowania, strachu i oczekiwania na coś złego. Po prostu znakomite. Żadnych jaskrawości, brązy i beże, wykoślawione oblicza. ➡️"To one! Wracają! Zmarłe panie. Dziwki, które były całe pocięte." Klimat perfekcja. Skrzywiony, zakręcony, staroangielski, grozowy na wskroś. Świetne teksty, świetne postacie. Duchy. Martwe kobiety na ulicach miasta. O yeah! Rewelacja. Ale o co tu tak naprawdę chodzi? ➡️Zaraza zmieniająca ludzi w stwory z mackami. Nożownik grasujący po Londynie, mordujący kobiety. Tajemnicza dziewczynka. Duchy zmarłych na ulicach. Spirytyści. Czyż to nie brzmi świetnie? I jest mega świetne! ➡️Za krótkie! Jak się rozochociłem to już przyszło kończyć. To powinno być co najmniej dwa razy dłuższe. Znakomita klimatyczna opowieść z mrocznych zaułków Londynu. Klątwa i mała dziewczynka, ohyda mackowatych stworów i niewinny Joe, który nie ma pojęcia, co w tym wszystkim robi. Trochę HPL i trochę mesjanizmu w innym wydaniu. Genialna, niestety krótkodystansowa rozrywka. Bardzo polecam. Moja ocena 8/10.
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na810 miesięcy temu
Stare Zgredy. Ci, którzy jeszcze żyją Wilfrid Lupano
Stare Zgredy. Ci, którzy jeszcze żyją
Wilfrid Lupano Paul Cauuet
"Stare zgredy" wydany po raz pierwszy w 2014 roku przypomniały mi nowszy, bo z 2021 roku komiks "Antananarywa". Na sprawę spojrzymy jeszcze w następnej części tekstu. W omawianym dzisiaj tytule, Wilfrid Lupano (scenariusz) i Paweł Cauuet (rysunki) wybrali na bohaterów swojego albumu starsze osoby. Nie chciałbym pisać, że to ostatnia prosta w życiu tych bohaterów, ale tak poniekąd jest. "Stare zgredy", jak wskazuje sam tytuł, opowiada właśnie o nich, starych zgredach. Samo słowo "zgredy" wskazuje pewien typ charakteru. Oczywiście, żeby być zgredem, wcale nie trzeba być starym. W tym jednak przypadku chodzi o wiek. Jest ich kilku, spotykają się na pogrzebie, zaczynają roztrząsać sprawę listu zmarłej Lucette. Staruszkowie Antoine, Pierre i Mimile wraz z Sophie, ciężarną wnuczką Antoine'a, ruszają w podróż. Ta przygoda jest napędzana chęcią zemsty. Treść listu jasno wskazuje, że nie wszystko w życiu Lucette było przejrzyste. Krewki Antoine chwyta za strzelbę i rusza z kopyta swoim zdezelowanym autem. Nieco karykaturalny, ale przede wszystkim bardzo ciepły i z dużą dozą empatii. Tak najkrócej można scharakteryzować styl i atmosferę Starych zgredów. Wilfrid Lupano pisze z humorem, każda postać ma swoją historię, motywacje są jasne. Ale Lupano nie tylko przy tworzeniu bohaterów wykazał się dobrym pisarstwem. Ta opowieść wciąga i zmusza do refleksji. Czy warto bowiem zaprzątać sobie głowę sprawami, które miały miejsce kilkadziesiąt lat temu? W tym przypadku odpowiedź jest jednoznaczna. Nie warto, trzeba skupić się na tych ostatnich latach. Zamknąć rozdział trzeba, ale niech to będzie dobrze spędzony czas, a nie chwile które wprowadzają niepotrzebny stres. Te wątki z przeszłości nie dotyczą jednak tylko jednego epizodu. Lupano wprowadza w historię dużo ciepła. Pięknie wypadają te momenty, gdy trójka starych przyjaciół po prostu wspomina miejsca i czas swojej młodości. Wracając do porównań i nowszej "Antananarywy", to punktów zbieżnych rzeczywiście jest sporo. Ale to taki styl komiksów "rozliczeniowych", które w swojej obyczajowej sferze kładą nacisk na powroty do przeszłości oraz poruszają aspekty dotyczące wieku i międzypokoleniowości. Nieco podobne były też "Zmarszczki". Wszystko natomiast cudownie narysował Paweł Cauuet. Styl ilustracji, który przy tworzeniu postaci można rzeczywiście złapać w ten karykaturalny nawias dotyczy nie tylko osób, ale również tła. Cauuet rysuje pewnie, kreska jest charakterna, pejzaże urzekają, a kilka patentów może dostarczyć emocji. Bohaterowie, którzy stoją na skraju wzgórza widzą krajobraz przechodzący z koloru do czerni i bieli. To ten moment, gdy przeszłość łączy się z teraźniejszością. Wspominają i cieszą się wspólnie tymi śladami z dawnych lat. Świetny zabieg. "Ci, którzy jeszcze żyją" to pierwszy tom. Niezwykle udany. zabawny, z postaciami, które od razu lubimy nawet jeżeli szereg zachowań jest trudno akceptowalnych (są wybuchowi, czepiają się, zachowują się głośno, robią cięte uwagi). Jednak ta bezkompromisowość w zachowaniu to jedna z "przypadłości" starych zgredów. Dobrze, że jest. Stanowi o czymś rozpoznawalnym w tej historii.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na78 miesięcy temu

Cytaty z książki Duch w Tobie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Duch w Tobie