Panna Florentyna

Okładka książki Panna Florentyna autorstwa Maria Konopnicka
Okładka książki Panna Florentyna autorstwa Maria Konopnicka
Maria Konopnicka Wydawnictwo: Saga Egmont klasyka
51 str. 51 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
e-book
Data wydania:
2021-11-30
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-30
Liczba stron:
51
Czas czytania
51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788728055670
Historia ubogiej kobiety, która nie potrafi poradzić sobie z trudnym losem. Ukrywa przed otoczeniem ubóstwo, nie chce przyznać się, że zarabia szyciem. Do podobnej postawy nakłania matkę, zabraniając jej kontaktów z ludźmi, których uważa za pospólstwo
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Panna Florentyna w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Panna Florentyna

Średnia ocen
6,9 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Panna Florentyna

avatar
180
76

Na półkach:

Jedna z wielu smutnych opowieści pozytywistycznych, chociaż ta traktuje akurat o wstydzie i dumie.

Jedna z wielu smutnych opowieści pozytywistycznych, chociaż ta traktuje akurat o wstydzie i dumie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
740
86

Na półkach:

Bardzo poruszająca. Opowiadająca o wstydzie.

Bardzo poruszająca. Opowiadająca o wstydzie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1644
1613

Na półkach:

Jak na Konopnicką, to ta książka mi się akurat podobała. Niska ocena, bo słownictwo przestarzałe, styl przaśny i jednak masa powtórzeń, można to było zawrzeć w kilkunastu kartkach, nie kilkudziesięciu. Niemniej, całkiem przyjemne czytadło. Wcale nie takie mi obce, jestem osobą bardzo otwartą i czasem aż nadto, bardzo transparentnie mówię o sobie, mam wiele takich Florentyn, które mi mówią, że to nie wypada, że po co ludziom zdradzać swoje słabości i takie tam. Czytając, czułam swoją rzeczywistość, haha. Zabawne to, ale myślę, że wiele osób się wstydzi swojego życia albo może pewnych jego elementów i zachowuje się jak Florentyna. Może trochę ku przestrodze?

Wyzwanie czytelnicze LC marzec 2024: Przeczytam książkę literackiego patrona z lat 2020–2024 (11)

Jak na Konopnicką, to ta książka mi się akurat podobała. Niska ocena, bo słownictwo przestarzałe, styl przaśny i jednak masa powtórzeń, można to było zawrzeć w kilkunastu kartkach, nie kilkudziesięciu. Niemniej, całkiem przyjemne czytadło. Wcale nie takie mi obce, jestem osobą bardzo otwartą i czasem aż nadto, bardzo transparentnie mówię o sobie, mam wiele takich Florentyn,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Panna Florentyna na półkach głównych
  • 71
  • 10
22 użytkowników ma tytuł Panna Florentyna na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Wierszyki dla trzylatka Władysław Bełza, Józef Czechowicz, Maria Gerson-Dąbrowska, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki
Ocena 0,0
Wierszyki dla trzylatka Władysław Bełza, Józef Czechowicz, Maria Gerson-Dąbrowska, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki
Okładka książki Konopnicka na cały rok. Wybrane wiersze Marii Konopnickiej. Maria Konopnicka, Marta Taraszkiewicz
Ocena 8,3
Konopnicka na cały rok. Wybrane wiersze Marii Konopnickiej. Maria Konopnicka, Marta Taraszkiewicz
Okładka książki Moje ulubione wiersze Władysław Bełza, Jan Brzechwa, Aleksander Fredro, Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Julian Tuwim
Ocena 8,0
Moje ulubione wiersze Władysław Bełza, Jan Brzechwa, Aleksander Fredro, Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Julian Tuwim
Okładka książki Poeci dla dzieci Władysław Bełza, Józef Birkenmajer, Jan Brzechwa, Józef Czechowicz, Julian Ejsmond, Aleksander Fredro, Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Bronisława Ostrowska, Zofia Rogoszówna, Julian Tuwim
Ocena 7,4
Poeci dla dzieci Władysław Bełza, Józef Birkenmajer, Jan Brzechwa, Józef Czechowicz, Julian Ejsmond, Aleksander Fredro, Stanisław Jachowicz, Maria Konopnicka, Ignacy Krasicki, Bronisława Ostrowska, Zofia Rogoszówna, Julian Tuwim
Maria Konopnicka
Maria Konopnicka
Polska poetka i nowelistka okresu realizmu, krytyk literacki, publicystka i tłumaczka. Jedna z najwybitniejszych polskich pisarek w historii. Maria Konopnicka była córką Józefa Wasiłowskiego i Scholastyki z Turskich. Matka Marii zmarła w 1854 i została pochowana na Cmentarzu Miejskim w Kaliszu. Ojciec Marii był prawnikiem, obrońcą Prokuratorii Generalnej i patronem Trybunału Cywilnego, znawcą i miłośnikiem literatury. Wychowywał córki w tradycji chrześcijańskiej, bez kobiecego wpływu. Atmosfera powagi, żarliwego patriotyzmu i surowych nauk moralnych miała duży wpływ na Marię. W latach 1855–1856 uczyła się z siostrą na pensji u sióstr Sakramentek w Warszawie i tam zetknęła się z Elizą Pawłowską, późniejszą Orzeszkową. Przyjaźń ich, scementowana wspólnymi zainteresowaniami literackimi, przetrwała całe życie Marii. We wrześniu 1862 w kaliskim kościele św. Mikołaja Biskupa Maria Wasiłowska poślubiła Jarosława Konopnickiego herbu Jastrzębiec, starszego od niej o 12 lat. Po ślubie wyjechała z Kalisza i zamieszkała w Bronowie, a następnie w Gusinie. Jarosław, jako najstarszy z braci, zarządzał kluczem dóbr rodzinnych, w skład których wchodziły wsie: Konopnica, Bronówek i Bronów. Majątek ten był pokaźny, ale zaniedbany. W czasie dziesięciu lat małżeństwa Maria urodziła ośmioro dzieci. Władysław i Stefan, zmarli zaraz po urodzeniu, Tadeusz i Zofia (1866),Stanisław (1867),Jan (1868),Helena (1869) i najmłodsza Laura (1870). Konopnicka nie mogła – jak napisze później w jednym ze swych autobiograficznych wierszy – znieść ograniczeń, jakie narzucał jej mąż. Nie chciała być na jego utrzymaniu i nie odpowiadała jej rola gospodyni domowej. Jarosławowi nie podobały się literackie zainteresowania żony, która zadebiutowała i zaczęła pisać, właśnie w czasie ich małżeństwa. W 1872 sprzedano majątek w Bronowie i rodzina Konopnickich przeniosła się do dzierżawionego Gusina. Tu powstał poemat W górach, który przychylnie zrecenzował Henryk Sienkiewicz, dzięki czemu poetka uwierzyła w swój talent i postanowiła sama zadbać o dzieci i siebie. W 1876 poetka rozstała się z mężem i podjęła decyzję o opuszczeniu Gusina, w 1877 przeniosła się z dziećmi do Warszawy, gdzie mieszkała do 1890. Wyjazd z dziećmi do Warszawy utrwaliła w wierszu Przed odlotem. Mimo rozstania Konopnicka nie zerwała kontaktów z Jarosławem – wysłała mu pieniądze na podróż do Krakowa na jubileusz swej twórczości. Mąż później zbankrutował, zmarł prawdopodobnie w 1902. Poetka zaczęła pracę w stolicy jako korepetytorka. W 1878 nagle zmarł jej ojciec. W tym też roku zaczęła uczestniczyć w konspiracyjnych i jawnych akcjach społecznych. Lena Magnone da­tu­je, że pierwsze spotkanie z Marią Dulębianką miało miejsce najpóźniej w 1886 roku; w 1889 Dulębianka została pierwszy raz wymieniona w liście. Według niektórych autorów kobiety przez następne dwadzieścia lat były partnerkami życiowymi. 8 września 1903 Dulębianka wprowadziła się wraz z Konopnicką do dworku w Żarnowcu, gdzie miała swoją pracownię. Razem odbywały stąd podróże do Austrii, Francji, Niemiec, Włoch i Szwajcarii, których klimat służył zdrowiu Konopnickiej. Dulębian­ka zo­stała wpro­wa­dzo­na do kręgu ro­dzin­ne­go, brała udział w zjeździe Ko­nop­nic­kich i uro­czy­stym ju­bi­le­uszu po­et­ki. Maria Konopnicka debiutowała (pod pseudonimem Marko) w 1870 w czasopiśmie „Kaliszanin” wierszem W zimowy poranek; utwór został dobrze przyjęty. Kaliszowi poświęciła trzy utwory poetyckie: dwa zatytułowane Kaliszowi (1888, 1907) i Memu miastu (1897). Cykl lirycznych wierszy W górach zamieścił rok później „Tygodnik Ilustrowany”. Bardzo szybko jej twórczość poetycka przepełniona patriotyzmem i szczerym liryzmem, stylizowana „na swojską nutę” zdobyła powszechne uznanie. Pierwszy tomik Poezji wydała w 1881, następne ukazały się w latach 1883, 1887, 1896. W latach 1884–1886 redagowała pismo dla kobiet „Świt”; próbując zradykalizować jego program, wywołała sprzeciw zachowawczej opinii i cenzury. Współpracowała z tygodnikiem dla kobiet „Bluszcz”. Otrzymała tytuł członka honorowego Towarzystwa Szkoły Ludowej. Nowele pisała od początku lat osiemdziesiątych XIX wieku aż do śmierci. Zaczęło się od dziennikarskich doświadczeń Konopnickiej, w czasie redagowania przez nią „Świtu”. Początkowo czerpała inspiracje z doświadczeń Prusa, Orzeszkowej, a następnie rozwinęła własne pomysły w dziedzinie małych form. Nowela Dym opublikowana została w 1893. Maria Konopnicka zajmowała się także krytyką literacką, którą uprawiała od 1881, początkowo na łamach „Kłosów”, „Świtu”, „Gazety Polskiej”, „Kuriera Warszawskiego”, następnie w wielu innych pismach. Do 1890 przeważały artykuły recenzyjne o tekstach współczesnych autorów polskich i zagranicznych. Konopnicka jest znana z części swojego dorobku obejmującego prozę i tworzonego dla dzieci. Utwory Konopnickiej dla dzieci ogłaszane od 1884, eliminujące natrętny dydaktyzm, rozbudzające wrażliwość odbiorców były nowością w tej dziedzinie pisarstwa. Już jako znana pisarka Konopnicka powróciła do wspomnień z lat dzieciństwa spędzonych w Suwałkach. Poświęciła im dwa utwory: Z cmentarzy i Anusia. Około 1890 pojawiły się w poezji Konopnickiej nowe zainteresowania tematyczne, zwłaszcza dziełami kultury europejskiej oraz nowe sposoby nawiązań do tradycji. W 1908 w czasopiśmie "Gwiazdka Cieszyńska" (nr 90 z 7 listopada) Konopnicka opublikowała Rotę, wiersz, który stanowił punkt kulminacyjny publicystycznej kampanii poetki przeciwko polityce germanizacyjnej w zaborze pruskim. W połowie listopada utwór został przedrukowany w krakowskim miesięczniku „Przodownica”. Utwory Konopnickiej zawierają protest przeciwko niesprawiedliwości społecznej oraz ustrojowi niosącemu ucisk i krzywdę. Nacechowane są patriotyzmem, liryzmem i sentymentalizmem. Konopnicka współpracowała z wydawnictwami, prasą krajową, organizacjami społecznymi trzech zaborów, a także uczestniczyła w międzynarodowym proteście przeciwko prześladowaniu dzieci polskich we Wrześni (1901–1902). Brała udział w walce o prawa kobiet, akcji potępiającej represje władz pruskich, w pomocy na rzecz więźniów politycznych i kryminalnych. Z powodu swojej twórczości atakowana przez kler i środowiska klerykalne. Biskup Karol Niedziałkowski określił ją nawet mianem poganki. Zaatakowała ją także redakcja konserwatywnego tygodnika Rola, zupełnie nieświadomie przyczyniając się do wzrostu popularności autorki, przez co zarówno w Krakowie jak i we Lwowie przyjmowana była bardzo uroczyście. W czasie okupacji niemieckiej całość jej twórczości trafiła na niemieckie listy proskrypcyjne jako szkodliwa i niepożądana z przeznaczeniem do zniszczenia. Rok przed śmier­cią scho­ro­wa­na Ko­nop­nic­ka po­le­cała pamięci dzie­ci swą to­wa­rzyszkę życia nazywając ją swoją opatrznością. Maria Konopnicka zmarła na zapalenie płuc 8 października 1910 w sanatorium „Kisielki” we Lwowie. Została pochowana 11 października 1910 na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, w Panteonie Wielkich Lwowian (II rondo, 5 aleja). Pogrzeb, zorganizowany przez Marię Dulębiankę, stał się wielką manifestacją patriotyczną, w której udział wzięło blisko 50 000 osób. Z powodu wydanego zakazu przez arcybiskupa Józefa Bilczewskiego ceremonia pogrzebowa odbyła się bez udziału duchowieństwa i bez planowanej mowy biskupa Władysława Bandurskiego. Popiersie nagrobne wykonała Luna Drexlerówna, na cokole wyryto fragment wiersza Konopnickiej "W zaduszny dzień": ...Proście wy Boga o takie mogiły, Które łez nie chcą, ni skarg, ni żałości, Lecz dają sercom moc czynu, zdrój siły Na dzień przyszłości... Zniszczone podczas II wojny światowej popiersie Konopnickiej zostało odtworzone w okresie powojennym przez ukraińskiego rzeźbiarza Wołodymyra Skołozdrę.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Orka Władysław Stanisław Reymont
Orka
Władysław Stanisław Reymont
"Orka" to opowiadanie polskiego noblisty wywodzące się z tomiku opowiadań pt. "Za frontem", który światło dzienne ujrzał w 1919 roku. "Orka" opisuje... no cóż, orkę. Reymont przenosi nas na wieś, gdzie przyglądamy się pracującej w pocie czoła zwykłej polskiej rodzinie. Tym opowiadaniem Reymont przełamuje trochę nasze wyobrażenie o sielskim życiu na wsi. Akcja opowiadania toczy się wczesną wiosną, na początku kwietnia. Pewna rodzina pracuje ciężko w polu przy orce. Rodzina nie posiada konia, toteż do pługu zaciągnięta zostaje krowa, żona gospodarza oraz jego dzieci. Orka jest bardzo ciężką pracą - ziemia jest twarda po zimie, pług był stary a członkowie rodziny wyniszczeni i słabi. Pomimo wyraźnego cierpienia wszyscy pracują w pocie czoła, bez słowa skargi. Sam gospodarz, schorowany, ledwo kroczący za pługiem, również zmienia się przy pługu z innymi. Pomimo nieludzkich wręcz warunków rodzina musi skończyć orkę - bez tego nie będą mieli jedzenia, nie będą mieli z czego żyć. Dookoła panuje głód, niedawno przeszła wojna i autor opisuje wiejski krajobraz powojenny - spalone chałupy, rumowiska budynków, połamane drzewa i lasy, stratowane pola, ogólną powojenną biedę. Mieszkańcy wsi pracują na zrujnowanych polach przy pomocy koni i krów, a kto nie miał po wojnie niczego, pracował ręcznie, rydlem bądź gołymi rękoma. Ciężka, wręcz mordercza praca na roli nie ustaje - nie przerywa jej ani deszcz ani zmęczenie i wyczerpanie rolników. Pracują pomimo ran i przemęczenia. Nadzieję na lepszą przyszłość przynosi przylot bocianów - "Jak wracają do gniazda bociany, to wojna odlatuje!". Reymontowska wieś różni się od wsi z naszej wyobraźni. Próżno tu szukać sielankowych opisów przyrody, bzyczących owadów, kwitnących roślin i zbóż czy pięknego wiosennego słońca. Reymontowska wieś jest szara, bura i ponura. Pełna znoju i trudu. Ciężko się w niej zrelaksować i odprężyć. "Orka" to bardzo dobre opowiadanie, które przybliży czytelnikowi ciężkie życie na wsi. Opisy są tak obrazowe, że sami czujemy na sobie kurz z ziemi i ciężar pługu na barkach. Warto przeczytać to opowiadanie, choćby po to, żeby się przekonać, że wieś nie zawsze jest spokojna i wesoła.
Marcela - awatar Marcela
oceniła na72 lata temu
Hekuba Eliza Orzeszkowa
Hekuba
Eliza Orzeszkowa
Najbardziej zainteresował mnie motyw Iny i kniazia. W bardzo przemyślany sposób przedstawione zostało uwodzenie naiwnej dziewczyny w celu jej wykorzystania seksualnego i porzucenia albo i gorzej. Nie doszło do gwałtu, Ina "sama chciała" i formalnie nie można kniaziowi nic zarzucić, ale faktycznie wszystko od początku do końca jest pułapką. Eliza Orzeszkowa zapewne znała takie historie ze swojego otoczenia, a może jej samej jakiś petersburski picuś-glancuś robił niemoralne propozycje. Kniaź i jego klika imponują Inie, która przez to nie zauważa działań manipulacyjnych robionych z delikatnością i finezją łopaty. A czerwonych flag jest tu mnóstwo. Kim w ogóle jest Helena Iwanówna i dlaczego zainteresowała się Iną? Cała jej gadka o "odrzucaniu przesądów" dotyczy tylko sytuacji, kiedy "przesądy" stają między kniaziem a tym, czego on chce. Jeśli zagrażają jemu samemu, to kniaź do "przesądów" podchodzi bardzo poważnie, przecież spotyka się z Iną wyłącznie w towarzystwie ludzi ze swojego bliskiego otoczenia zależnych od niego, nigdy nie ma w pobliżu bezstronnych świadków ani tym bardziej krewnych i przyjaciół Iny, w razie czego wszyscy świadkowie staną po stronie kniazia. Kniaź bardzo instrumentalnie traktuje sprawę braci Iny. Gdyby był chociaż w połowie tak dobry i wpływowy, jak się Inie prezentuje, to w dwa dni wyciągnąłby ich z więzienia. Wystarczyłoby kozaków uczestniczących w zajściu wysłać do innych pilnych zadań (dziecinnie proste, jest wojna i pilnych zadań faktycznie nie brakuje),pod jakimkolwiek pretekstem zostawić w mieście jednego co bardziej kumatego, żeby był jedynym świadkiem przed sądem. Wtedy dyskretnie spotkać się z nim, dać mu sakiewkę i instrukcję "W sakiewce jest równowartość twojego miesięcznego żołdu. Spraw się dobrze na przesłuchaniu, a dostaniesz jeszcze trzy razy tyle. Powiesz: >>Tam nic się nie stało. Wachmistrz był wściekły, że został odesłany do nudnej roboty i nie może wziąć udziału w bitwie z silnym oddziałem buntowników, bo liczył na medal i awans. On jest chciwy na pieniądze a jeszcze bardziej na karierę. Dlatego na siłę szukał okazji do wykazania się i padło na dwóch przypadkowych chłopców. Strzały? Tylko wachmistrz je słyszał w swoim przepalonym wódą łbie. Myśmy widzieli, jak on strzelił do bezbronnego dzieciaka.<< Nie przejmuj się wachmistrzem, jemu tym bardzo nie zaszkodzisz, bo pojechał już daleko. I załatwię ci przeniesienie do innego oddziału. Jeśli jeszcze kiedyś go spotkasz, to będziesz już oficerem i on się będzie ciebie bał." i chłopcy zostaliby uniewinnieni. Ale kniaź wcale nie jest dobrym człowiekiem, nie jest też jakimś zboczonym sadystą, jest po prostu małym szczurkiem, który na pierwszym miejscu stawia swoją karierę. Nie jest też tak ważny, jak chce być postrzegany, głównie wykonuje rozkazy i nie próbuje działać samodzielnie. Może udawać ważniaka z dala od stolicy, ale tylko udaje, a w Petersburgu jest już zupełnie płotką. Kniaź nie porzuci żony dla Iny. A nawet jeśli, to skąd Ina ma pewność, że jej nie porzuci dla kolejnej młodszej i ładniejszej kochanki? Ładnych i utalentowanych dziewcząt w stolicy jest zawsze multum. Ina zgodziła się jechać do Petersburga jako osoba w pełni zależna od kniazia, nie jest przecież jego żoną ani nie ma żadnej innej formalnej roli czy prawa, nie ma pieniędzy, majątku ani koneksji, nie zna miasta, panujących tam praw i obyczajów, stosunków w wyższych sferach, nie ma żadnego ubezpieczenia. Marnie widzę szanse na happy end.
KamilJakiśtam - awatar KamilJakiśtam
ocenił na710 miesięcy temu
Hate story Katarzyna Ryrych
Hate story
Katarzyna Ryrych
„Hate Story” Katarzyny Ryrych to książka, która wali prosto w emocje. Jest to powieść młodzieżowa, ale warta przeczytania przez każdego dorosłego. Choć akcja dzieje się szybko i jest skoncentrowana na najważniejszych problemach i można by powiedzieć, że potraktowana po macoszemu. To duży plus za umieszczenie na końcu książki, komentarza psychologa, który odnosi się do zdarzeń z książki. Hubert i Bartek to kumple, którzy trzymają się razem na dobre i złe. W szkole i w sieci widzą, jak ludzie potrafią być okrutni — hejt, bullying, wykluczenie. Mimo tego potrafią zachować niezachwianą godność, będąc przeszkodą dla tych, którzy żyją nienawiścią, którzy dla zabawy lub zemsty próbują złamać ich poczucie dobra i zła. Hubert nigdy nie musiał wybierać, bo wiedział, że przyjaciel jest dla niego najważniejszy. Mimo wszystkiego, co się dzieje, mają swoje zasady, szacunek i potrafią się wspierać. Niestety, nowa szkoła okazała się dla Bartka, miejscem pełnym bólu i trudności. Chłopak, stał się ofiarą okrutnych żartów i wyśmiewania, aż poczuł, że nie ma już siły walczyć. Ta książka pokazuje, jak naprawdę wygląda życie młodych ludzi, kiedy słowa potrafią ranić bardziej niż pięść, a hejterzy czują się bezkarni. To historia o tym, jak ważne jest, żeby nie być obojętnym i mieć odwagę stanąć w czyjejś obronie. Mówi o przyjaźni, ale też braku empatii i toksyczności, które stają się plagą współczesnej kultury młodzieżowej.
EmocjamiCzytane - awatar EmocjamiCzytane
ocenił na79 miesięcy temu
Ze Słowackiego Adam Kaczanowski
Ze Słowackiego
Adam Kaczanowski
"Ze Słowackiego" to podzielona na 3 części miniatura, która wpisuje się w szeroko pojętą nowa awangardę, przy jednoczesnym dialogu z tradycją groteski i nurtu bizarre co zwiastuje już motto, będące cytatem z kafkowskiego "Lekarza wiejskiego". Część pierwsza, najbardziej współczesna w formie, to wypiski z zamieszczonych na osiedlowym forum wypowiedzi. Pozornie banalne problemy i podwórkowe perypetie mieszkańców są jednak podszyte bliżej nieokreślonym napięciem, coraz bardziej absurdalnymi wydarzeniami i stopniowo zanurzają nas w opary groteski. "Grupa zamknięta" nie jest jednak w stanie przygotować nas na kompletny odlot części drugiej, czyli na miejski retelling wspomnianego już "Lekarza wiejskiego" Franza Kafki. Odnajdujemy tu sceny i bohaterow z osiedla, ale także postacie znane z pierwowzoru jednego z najtrudniejszych w interpretacji opowiadań Kafki, w tym uwspółcześnioną i zurbanizowaną wersję lekarza, rozdartego, cierpiącego, pokonanego. Gesto wplecione, całkiem udane poetyckie i nieco opętane pieśni pachnące nawiedzonym romantyzmem, stopionym woskiem i bukietem cmentarnych lilii. Wtręty techniczne niczym didaskalia wklejone w strukturę samego tekstu sztuki dopełniają chaotycznej całości, która dla większości okaże się ciężkostrawna, ale dla fanów literackich eksperymentów może okazać się świetną intelektualną zabawą "Teraz na środek pracy wychodzi producent filmu. Jest to postać rysunkowa, naszkicowana grubą kreską, właściwie to chodząca, dwuwymiarowa karykatura producenta. Mówi bardzo poważnie, ale domyślamy się, że tak naprawdę żartuje z nas, i z siebie. Wiecie dlaczego zrobiłem ten film? Nie? To zupełnie, jak ja. No dobra, powiem wam. Zrobiłem go bo nienawidzę tej roboty. Nienawidzę przemysłu filmowego. W ogóle nienawidzę wszystkich gałęzi przemysłu. I wcale nie chcemy być producentem. No, ale mój dziadek nim był. I ojciec. Przecież nie pójdę do fabryki dżemu i nie powiem, Hej, nienawidzę przemysłu dymiarskiego, dajcie mi na kierownika zmiany." Moje pierwsze spotkanie z twórczością pod egidą ha!artu muszę uznać za udane i bardzo odkrywcze.
Miła - awatar Miła
oceniła na74 miesiące temu
Pewnego dnia... Władysław Stanisław Reymont
Pewnego dnia...
Władysław Stanisław Reymont
Opowiadanie Reymonta porusza tematykę ciężkiej pracy robotników w fabrykach. Moja interpretacja : Rozwój przemysłu w ośrodkach takich jak Łódź, powodowała emigrację ludzi ze wsi do miast, do pracy w fabrykach. Jednak nie było tam lekko. Hałas, zanieczyszczenia, brak światła słonecznego wpływało na zdrowie robotników. Wkrótce fabryka stawała się ich życiem, celem i obowiązkiem, bez którego nie mogli już żyć i utrzymywać się. Nie mieli już wolności i kontaktu z przyrodą, jaką oferowała wieś. Jedynym powrotem był wyjazd do rodziny w trakcie święta, gdy fabryka była zamknięta. Bohater historii, pan Pliszka zaprzecza swym tęsknotom powrotu do świata lat młodości i krytykuje współpracowników, którzy wyjeżdżają na wieś w odwiedziny do bliskich. Sam jednak tęskni za rodziną, czystą przyrodą wsi. Wszyscy idealizują wieś, zachwycają się nią i bogactwami jakie się tam znajdują. W głębi serca pragną powrotu, a jednak nie mogą. Bo fabryka teraz stała się ich jedynym źródłem utrzymania. Mam wrażenie że autor również zasmuca się zmianami jakie rozwój przemysłu za sobą niesie. Zanieczyszczone powietrze, zadymione drzewa i trawa, brudne rzeki, szkody jakie niosą za sobą wszystkie odpady z fabryk. Ale także rozwój tych fabryk, które zabierały przestrzeń dla ludności wiejskiej oraz naturalnej przyrody, które Reymont tak kochał i tak pięknie opisywał w swoich dziełach.
Monica - awatar Monica
oceniła na106 miesięcy temu

Cytaty z książki Panna Florentyna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Panna Florentyna