rozwińzwiń

Wellness

Okładka książki Wellness autora Nathan Hill, 9788324068685
Okładka książki Wellness
Nathan Hill Wydawnictwo: Znak literatura piękna
688 str. 11 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Wellness
Data wydania:
2024-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-24
Data 1. wydania:
2023-09-19
Liczba stron:
688
Czas czytania
11 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324068685
Tłumacz:
Jerzy Kozłowski
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wellness w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wellness



książek na półce przeczytane 365 napisanych opinii 187

Oceny książki Wellness

Średnia ocen
7,9 / 10
497 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wellness

avatar
3283
2375

Na półkach: ,

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę i widzę, że intuicja mnie nie zawiodła. Opowieść wciągnęła mnie od samego początku. Erudycja i świetny styl autora robią wrażenie.

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę i widzę, że intuicja mnie nie zawiodła. Opowieść wciągnęła mnie od samego początku. Erudycja i świetny styl autora robią wrażenie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16713
3165

Na półkach: ,

Nathan Hill, autor głośnych „Niksów”, powraca z epicką, wielowątkową powieścią, która bierze pod lupę bodaj najtrudniejszy temat w literaturze: długoletnie małżeństwo. „Wellness” to imponująca, licząca setki stron kronika związku Jacka i Elizabeth, która z chirurgiczną precyzją, a zarazem ogromnym współczuciem, rozkłada na czynniki pierwsze mechanizmy miłości, oszustwa i desperackiej pogoni za optymalizacją własnego życia. To książka, która jest jednocześnie satyrą na współczesność i głębokim dramatem psychologicznym.

Historia zaczyna się w latach 90. w Chicago. Jack jest aspirującym artystą fotografem, Elizabeth – studentką psychologii z bogatego domu. Ich spotkanie to moment czystej magii, niemal filmowego przeznaczenia. Hill mistrzowsko buduje ten początkowy optymizm, by następnie przeskoczyć dwadzieścia lat do przodu, gdzie magia dawno wyparowała, a jej miejsce zajęła rutyna, niespłacone kredyty i obsesja na punkcie zdrowego stylu życia. Elizabeth pracuje w instytucie zajmującym się efektem placebo, a Jack utknął w martwym punkcie swojej kariery, próbując jednocześnie sprostać wymaganiom ojcostwa w świecie opanowanym przez algorytmy i media społecznościowe.
Tytułowe „Wellness” to nie tylko dbanie o dietę czy sen. To metafora współczesnego lęku przed porażką. Hill z niesamowitą błyskotliwością punktuje nasze zbiorowe szaleństwo: od obsesyjnego monitorowania parametrów życiowych, przez wiarę w pseudonaukowe suplementy, aż po desperackie próby „naprawienia” relacji za pomocą technologii. Autor pokazuje, że w świecie, w którym wszystko można zmierzyć i zoptymalizować, najbardziej cierpi to, co nieuchwytne – autentyczna bliskość.

Struktura powieści jest gęsta i dygresyjna. Hill nie boi się przerywać głównego nurtu akcji, by zaserwować nam kilkudziesięciostronicowy wykład o historii algorytmów Facebooka, psychologii tłumu czy architekturze przedmieść. Choć dla niektórych czytelników te fragmenty mogą wydać się zbyt obszerne, to właśnie one nadają książce jej unikalny, encyklopedyczny charakter. Hill udowadnia, że losy jednostki są nierozerwalnie splątane z szerokim kontekstem socjologicznym i technologicznym.

„Wellness” to lektura wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca. Największą siłą Hilla jest jego zdolność do empatii – nawet gdy wyśmiewa absurdy współczesności, nigdy nie robi tego z wyższością. Jack i Elizabeth są postaciami z krwi i kości, w których lękach i marzeniach każdy z nas odnajdzie kawałek siebie. To opowieść o tym, jak budujemy narracje na temat własnego życia i jak bolesne, a zarazem wyzwalające, może być ich burzenie.

Mimo ogromnej objętości, powieść czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem dzięki błyskotliwemu stylowi i poczuciu humoru autora. Hill potrafi przejść od sarkastycznego żartu do wzruszającej refleksji w obrębie jednego akapitu. „Wellness” to ostatecznie książka o nadziei – nie tej naiwnej, z poradników motywacyjnych, ale tej trudnej, wypracowanej w pocie czoła, która polega na akceptacji niedoskonałości drugiego człowieka i samego siebie. To jedna z najważniejszych powieści o współczesności, jaką przeczytacie w tym roku. Nathan Hill potwierdził, że jest jednym z najciekawszych obserwatorów amerykańskiego (i nie tylko) społeczeństwa.

Nathan Hill, autor głośnych „Niksów”, powraca z epicką, wielowątkową powieścią, która bierze pod lupę bodaj najtrudniejszy temat w literaturze: długoletnie małżeństwo. „Wellness” to imponująca, licząca setki stron kronika związku Jacka i Elizabeth, która z chirurgiczną precyzją, a zarazem ogromnym współczuciem, rozkłada na czynniki pierwsze mechanizmy miłości, oszustwa i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
187
176

Na półkach: ,

Z początku książka wydawała mi sie nudna i przeintelektualizowana. Gdy przeczytałam do końca, nadal uważałam, że autor językowo przerósł lekko treść formą, natomiast całościowo książka bardzo mi sie podobała, szczegolnie ze względu na genialnie stworzone postaci oraz ciekawe opisy realiów USA.

Z początku książka wydawała mi sie nudna i przeintelektualizowana. Gdy przeczytałam do końca, nadal uważałam, że autor językowo przerósł lekko treść formą, natomiast całościowo książka bardzo mi sie podobała, szczegolnie ze względu na genialnie stworzone postaci oraz ciekawe opisy realiów USA.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1794 użytkowników ma tytuł Wellness na półkach głównych
  • 1 190
  • 566
  • 38
177 użytkowników ma tytuł Wellness na półkach dodatkowych
  • 84
  • 36
  • 20
  • 14
  • 9
  • 8
  • 6

Inne książki autora

Nathan Hill
Nathan Hill
Nathan Hill urodził się w 1978 roku w Iowa, dorastał na Środkowym Zachodzie USA; żył w Illinois, Missouri, Oklahomie, Kansas i Nowej Anglii. Mieszkał między innymi w Nowym Jorku, Twin Cities i Chicago, teraz zaś mieszka na Florydzie wraz ze swoją utalentowaną muzycznie żoną. Jest wykładowcą języka angielskiego, prowadzi warsztaty kreatywnego pisania i kursy literatury na University of St. Thomas w St. Paul w stanie Minnesota. Niksy (The Nix, 2016; pol. 2017) to pierwsza powieść Nathana Hilla; wcześniej napisał kilka opowiadań. Druga powieść to Wellness (2023; pol. 2024). * Nathan Hill's short fiction has appeared in many literary journals, including The Iowa Review, AGNI, The Gettysburg Review, and Fiction, where he was awarded the annual Fiction Prize. A native Iowan, he lives with his wife in Naples, Florida. THE NIX is his first novel
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kolonia Audrey Magee
Kolonia
Audrey Magee
❓Czym jest kolonializm we współczesnym świecie? Anglik – jeszcze w łodzi rzyga jak kot. Jest malarzem, nie rybakiem, jest usprawiedliwiony. Na miejscu wciąż szuka dobrego światła i nigdzie nie może go znaleźć. Rybitwa ma za małą głowę, a mewa za dużą... James ma lepsze oko, ale to jeszcze dziecko, jest naiwny. Łapanie królika to nie to samo co nie danie się wystrychnąć na dudka Anglikowi, któremu przyświeca jeden cel – by półżona znów stała się żoną, a on znów był na ustach wszystkich znawców sztuki. Francuz – jak to Francuz, ma bzika na punkcie języka, ale tym razem dla odmiany nie własnego. Ma misję, pragnie ocalić przed zapomnieniem język irlandzki, dogląda go jak zatroskany gospodarz i źle reaguje na Irlandczyków, którzy kalają się angielszczyzną. Sacrebleu! Anglicy wyrządzili im tyle krzywd, a oni co?! Doskonale wie, o czym mówi – sam pochodzi z Algierii, z którą Francja zrobiła dokładnie to samo. Dziś przemierza zieloną wyspę z magnetofonem na ramieniu i nagrywa język irlandzki, nim ten zniknie w odmętach morskiej piany, podobnie jak wielu Irlandczyków. Irlandia – w powieści jest nie tylko spokojną, zieloną wyspą. Targają nią wstrząsy i zamachy, a śmierć zbiera swoje żniwo. Echa wielkich wydarzeń wybrzmiewają nawet na maleńkiej wysepce, na której albo jesteś rybakiem, albo nikim. Możesz wyemigrować, ale to oznacza, że przestajesz być wyspiarzem. Możesz też żyć z turystów, ale nikomu to chluby nie przynosi, zwłaszcza gdy trafią się takie elementy jak Anglik i Francuz, którzy nie mogą znieść swojego towarzystwa. Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Irlandczycy nie gęsi, iż swój język mają – język dumy, odwagi i niezależności. „Kolonia” to gęsta, ironiczna i politycznie czujna powieść o spotkaniu sztuki, języka i przemocy historii, która nigdy nie pozostaje tłem. Autorka z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak łatwo zachwyt nad autentycznością przeradza się w zawłaszczenie nawet u tych, którzy uważają się za wrażliwych i postępowych. O sile książki stanowią oszczędny styl i wyraziście skontrastowane postacie. "Kolonia" nie opowiada historii Irlandii, ale zmusza do zastanowienia się, kto i po co ją opowiada.
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na93 miesiące temu
Śpiew ptasich serc Viktoria Lloyd-Barlow
Śpiew ptasich serc
Viktoria Lloyd-Barlow
„Komu głośne dźwięki i sztuczne światło nie sprawiają bólu, ten nie pozna subtelnej ulgi ciszy, szarości. Znam dobrze oba te stany. Nauczyłam się, jak przetrwać chaos i doczekać nagrody bezruchu, bo wiem, że w końcu do mnie przyjdzie.”. „Śpiew ptasich serc” to książka, dzięki której możemy przyjrzeć się doświadczeniom osób neuroróżnorodnych, napisana z perspektywy samotnej matki w spektrum autyzmu. W swoim debiucie powieściowym Viktoria Lloyd-Barlow opisuje niełatwe relacje Sunday z nastoletnią córką Dolly, które komplikują się jeszcze bardziej, kiedy pojawiają się bogaci i ekscentryczni nowi sąsiedzi. Po intrygującym początku dość szybko pojawiło się u mnie znużenie i gdyby nie fakt, że to jedna z 25 książek, które wpisałam na mój tegoroczny tbr i chciałabym go zrealizować, to pewnie porzuciłabym czytanie gdzieś przed połową lektury. Jakże się cieszę, że tego nie zrobiłam, bo później coś kliknęło i odnalazłam w tej książce emocje, których już się nie spodziewałam. Przepięknie nakreślona relacja matka – córka, pełna zmian, które dla jednej z nich są jak powiew świeżego powietrza, a dla drugiej jak stąpanie po kruchym lodzie. To piękna powieść o miłości matki do dziecka, próbie dopasowania się do otoczenia i społecznych konwenansów, ale i potrzebie wolności, zgodzie na zmienność rzeczy i wdzięczności za to, co jest. Bardzo cieszę się, że powstała ta książka, a ja nie zniechęciłam się i poznałam historię Sunday. „Bo myśmy się nawzajem uformowały, ot tak, znikąd. I ja zachowałam stałość, a ona się regularnie przeobrażała i z każdą przemianą, po każdym tanecznym obrocie stawała się coraz bardziej odległa”.
ISavedTheBookToday - awatar ISavedTheBookToday
ocenił na68 miesięcy temu
Kobiety, o których myślę nocą Mia Kankimäki
Kobiety, o których myślę nocą
Mia Kankimäki
„Jestem M. Mam czterdzieści trzy lata” – to zdanie od pierwszej chwili brzmi szczerze, bez pozy i literackiego zadęcia. I właśnie taka jest cała książka „Kobiety, o których myślę nocą” autorstwa Mia Kankimäki. To nie tylko opowieść o niezwykłych kobietach, ale też bardzo osobiste wyznanie kogoś, kto w pewnym momencie życia poczuł, że stoi w miejscu. Mia po sukcesie swojej pierwszej książki zamiast euforii czuje pustkę. Zamiast stabilizacji – niepokój. I robi coś, o czym wiele z nas tylko myśli: rzuca pracę, sprzedaje mieszkanie i rusza w świat. Nie po to, by uciec, ale by znaleźć odpowiedź na pytanie, czy można żyć odważniej. Towarzyszą jej „nocne kobiety” – te, o których myślała bezsennymi nocami. Wśród nich są m.in. Karen Blixen, Yayoi Kusama, Ida Pfeiffer, Lavinia Fontana i Sofonisba Anguissola. Każda z nich żyła inaczej, niż wypadało. Każda zapłaciła jakąś cenę za wolność. I każda udowodniła, że kobieta może więcej, niż pozwala jej epoka. Najbardziej poruszył mnie wątek podróżniczek. Kobiet, które w XIX wieku samotnie przemierzały świat, kiedy „samotnie” i „kobieta” w jednym zdaniu brzmiało jak prowokacja. Czytając o ich wyprawach, miałam wrażenie, że strach i ekscytacja idą ramię w ramię. I że granice naprawdę częściej istnieją w głowie niż na mapie. Ta książka ma w sobie coś bardzo kojącego. Podróż przez Japonię, Afrykę czy Włochy jest oczywiście fascynująca, ale najważniejsze dzieje się wewnątrz autorki. Gdy powtarza: „Bądź odważna. To nic, że się boisz”, brzmi to nie jak hasło z plakatu, ale jak szept skierowany do samej siebie – i trochę do nas. „Kobiety, o których myślę nocą” to książka, którą czyta się jak rozmowę z kimś bliskim. Inspiruje, ale nie moralizuje. Pokazuje, że czterdzieści czy pięćdziesiąt lat to nie moment zamykania drzwi, tylko często ich uchylania. I że nigdy nie jest za późno, by spróbować żyć trochę bardziej po swojemu.
mamausza - awatar mamausza
oceniła na71 miesiąc temu
Kiedy ptaki powrócą Fernando Aramburu
Kiedy ptaki powrócą
Fernando Aramburu
"Kiedy ptaki powrócą to książka, przy której można się zasmucić, ale też i uśmiechnąć. Głowny bohater z jednej strony irytuje, a z drugiej wzbudza współczucie. Tony to ponad pięćdziesięcioletni nauczyciel. Mężczyzna jest rozgoryczony, rozżalony, rozczarowany swoim nieudanym życiem, a nawet samym sobą. Ma wrażenie, że odniósł porażkę w każdej dziedzinie swojego życia. Nic go nie cieszy, nie widzi sensu dalszej egzystencji. Pewnego dnia postanawia, że dokładnie za rok, zakończy swój marny żywot. Zaczyna prowadzić zapiski, jednak nie są to tylko notatki z tego, jak minął mu kolejny dzień, przede wszystkim są to jego wspomnienia. Tak więc dowiadujemy się więcej o nim, o jego rodzinie, o wcześniejszych latach. Tony od dłuższego czasu dostaje anonimowe listy, wraz z nim próbujemy też odgadnąć,kto jest tajemniczym nadawcą. Czytając ten album wspomnień Tony'ego, jego zapiski z ostatniego roku, jego wspomnienia i rozważania, czytelnik zastanawia się nad swoim, pewnie lepszym życiem. Fabuła toczy się dość powoli, a jednak w pewnym momencie zaskoczona zorientowałam się, jak bardzo mnie wciągnęła. Z czasem ten ponury i pełen narzekania nastrój przybiera nieco pogodniejsze oblicze. Książka jest podzielona na dni i miesiące, co sprowadza się do (chyba) 365 rozdziałów, z których niektóre są naprawdę króciuteńkie. Pomyślałam, że teoretycznie mogłabym czytać ją przez cały rok, jednak przeczytanie jej zajęło mi raptem kilka dni. To moje pierwsze spotkanie w twórczością tego hiszpańskiego pisarza. Czuję się zachęcona do sięgniecia po kolejne jego książki. Bardzo polecam wam ten tytuł.
Euka - awatar Euka
oceniła na75 dni temu
Intermezzo Sally Rooney
Intermezzo
Sally Rooney
Wyzwanie czytelnicze LC na luty — Plebiscyt Książka Roku Lubimyczytać. Na twórczość Sally Rooney czaiłam się już od dłuższego czasu. Podpatrywałam informacje o jej debiucie i kolejnych publikacjach, jednak jakoś nie było dotychczas sposobności. Aż pewnego pięknego dnia (tak, tak go nazwę!) napatoczyła się na bibliotecznej półce. [Po wielu latach polegania na czytniku i swoich lub znajomych zbiorach bibliotecznych z dawnym resentymentem przystąpiłam szturmem na lokalne biblioteki. Zaczęłam tropić nowe tytuły, które chcę przeczytać, bo - wiadomo - obecne ceny książek zwalają z nóg.] Poruszając się więc po meandrach półek w jednej z filii zobaczyłam: Sally Rooney. Wiedziałam, że to nie jej debiut, ale ta mniej rozsądna cząstka mnie zawołała w mym wnętrzu: ,, no i co z tego! A czy to trzeba czytać autorów od debiutu i chronologicznie?!". No właśnie! Nie trzeba! A nieraz nawet nie można, jak ukazuję poniżej ;). Dla mnie to właśnie ,,Intermezzo" jest moim prywatnym debiutem autorki i debiutem w ogóle w przeczytanych przeze mnie książkach. Debiutem w rozumieniu nie sensu stricto, ale: powiewem świeżości, czegoś nowego, ale na tyle nieuchwytnego, że nawet trudno to nazwać. Czegoś istniejącego podskórnie, czającego się pod powierzchnią, niewypowiedzianego. Czytanie ,,Intermezzo" jest trochę jak gra w szachy - niby chwytasz figurę, ale zastanawiasz się i ręka na drgnienie sekundy się wycofuje. Tak też zaczęła się moja partia z tą książką. Początkowo niosła mnie ciekawość, potem nastąpił kryzys z cyklu: ,,kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?", by wreszcie treść przerwała tamy lekkiego znużenia bądź zniechęcenia, oczekiwań, nadziei i innych osobistych wymysłów. Została sama treść, która zawładnęła mną totalnie. Postaci bowiem konstruowane przez autorkę nie są jednowymiarowe, płaskie czy nijakie. Nie da się przejść obok nich obojętnie. Są tak strasznie ludzkie, ich czyny tak straszne popaprane, że nawet właśnie życie zaczyna ci się wydawać względnie spokojnie w obliczu tych historii (bądźmy szczerzy: to oczywiście tylko wrażenie ;)). ,,Intermezzo" nie jest dla czytelnika oczekującego od książki jasno wytyczonej fabuły, prowadzonej od A do Z. To raczej zapis introspektywnych myśli, mikrozdarzeń, przemyśliwań vs ich totalnie nieadekwatna ekspozycja w sytuacjach międzyludzkich. Może dlatego więc ujęły mnie te mikrohistorie, każda nieprzystająca do drugiej, ale wzajemnie w dziwny sposób się łączące. Jak życie wielu z nas. Jest jeszcze coś: poczucie nieadekwatności, nieprzystawania, bycia oddzielonym od innych i świata - to tematyka szczególnie mi bliska, którą nieraz trudno jest ujarzmić wewnętrznie. Szczególnie bliski też (od samego początku, gdy zobaczyłam go na okładce z tyłu) stał mi się cytat: ,,Wymagania stawianie przez innych ludzi nie rozpływają się, tylko namnażają. Coraz bardziej skomplikowane, coraz trudniejsze." I ta książka też jest o tym (jak o wielu innych rzeczach, ale nie sposób wymienić tutaj całej jej tematyki): o wymaganiach innych wobec ciebie. O wymaganiach, które zaczynasz brać za swoje własne i pod nie konstruować ich życie. O niewypowiedzianych rozkazach i nakazach, którym zaczynasz podporządkowywać swoje życie. Damn! To twoje życie człowieku! Nie pozwól, by oczekiwania innych/społeczeństwa wzięły górę! Nawet, jeśli zajmie ci to parę dekad: gra warta jest świeczki. Nie zrestartujesz swojego życia! Ależ moralizatorsko poleciałam na koniec :). Ale wiecie o co chodzi. I wiecie, co robić: czytać Sally Rooney :).
Pani Akne - awatar Pani Akne
ocenił na81 dzień temu

Cytaty z książki Wellness

Więcej
Nathan Hill Wellness Zobacz więcej
Nathan Hill Wellness Zobacz więcej
Nathan Hill Wellness Zobacz więcej
Więcej