Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki

Okładka książki Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki autora Gerald L. Kooyman, Jim Mastro, 9788378867715
Okładka książki Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki
Gerald L. KooymanJim Mastro Wydawnictwo: Copernicus Center Press reportaż
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
e-book
Data wydania:
2024-03-20
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-20
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378867715
Tłumacz:
Szymon Drobniak
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki

Średnia ocen
7,6 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki

avatar
75
28

Na półkach: ,

Odwiedzając wiedeńskie ZOO natrafiłem na wystawę przedstawiającą 19 gatunków pingwinów. Zachwyciłem się tą liczbą i postanowiłem zgłębić jakoś wiedzę na ich temat. Padło zatem na tę książkę. Niech twój wybór również na nią padnie, a na pewno się nie zawiedziesz. Dowiesz się naprawdę wiele i zachwycisz się niezwykłością tych ptaków. Jedyny minus to powtarzający się kilkukrotnie samozachwyt własną osobą autora, ale to maniera wielu naukowców czy odkrywców.

Odwiedzając wiedeńskie ZOO natrafiłem na wystawę przedstawiającą 19 gatunków pingwinów. Zachwyciłem się tą liczbą i postanowiłem zgłębić jakoś wiedzę na ich temat. Padło zatem na tę książkę. Niech twój wybór również na nią padnie, a na pewno się nie zawiedziesz. Dowiesz się naprawdę wiele i zachwycisz się niezwykłością tych ptaków. Jedyny minus to powtarzający się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
694
535

Na półkach:

Sporo wiedzy, nawet dla "nielaików" ciekawej. Opisy pracy w ekstremalnych warunkach. Czytelnikom mojego pokolenia, pewnie będą przywodzić na myśl Centkiewiczów. Żeby było jasne - to zaleta, nie wada. No i sporo o pingwinach cesarskich i królewskich, lampartach morskich i ich polowaniach. Także o tym jak kruche jest życie - pingwina, człowieka, innych istot.

Sporo wiedzy, nawet dla "nielaików" ciekawej. Opisy pracy w ekstremalnych warunkach. Czytelnikom mojego pokolenia, pewnie będą przywodzić na myśl Centkiewiczów. Żeby było jasne - to zaleta, nie wada. No i sporo o pingwinach cesarskich i królewskich, lampartach morskich i ich polowaniach. Także o tym jak kruche jest życie - pingwina, człowieka, innych istot.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
114
60

Na półkach:

Wiele ciekawostek o pingwinach i lampartach morskich. Dla czytelników z większą wyobraźnią sugeruję odpuszczenie ostatniego rozdziału o "walce ze wzrostem populacji człowieka " i o " prostszym życiu" jak w czasie II wojny światowej.

Wiele ciekawostek o pingwinach i lampartach morskich. Dla czytelników z większą wyobraźnią sugeruję odpuszczenie ostatniego rozdziału o "walce ze wzrostem populacji człowieka " i o " prostszym życiu" jak w czasie II wojny światowej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

103 użytkowników ma tytuł Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki na półkach głównych
  • 73
  • 30
26 użytkowników ma tytuł Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki na półkach dodatkowych
  • 12
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Afryka to nie państwo Dipo Faloyin
Afryka to nie państwo
Dipo Faloyin
Dobra książka. W lekkiej formie przekazuje solidną dawkę wiedzy o Afryce, pozwalając lepiej zrozumieć jej historię a przez to i współczesność. Niektóre sprawy są szeroko znane, jak np. to, że nie tylko "Afryka to nie państwo", ale też wiele afrykańskich państw to nie państwa, w sensie, jaki przywykliśmy nadawać temu pojęciu w Europie (i świecie Zachodu w ogólności),czyli względnie jednolite etnicznie państwa narodowe ukształtowane przez nacjonalizm rodem z XIX wieku. To zlepki plemion, które znalazły się na jednym terytorium w konsekwencji kolonialnych podziałów, co doskonale pokazują dzisiejsze granice, wiele jak spod linijki. Nic dziwnego, że obywatele tych państw nie uznają ich za swoje, bo identyfikują się z plemieniem i klanem, a nie abstrakcyjnym dla siebie tworem, na którym im nie zależy i traktują go jak łup do wyciśnięcia jak cytryna, kiedy na chwilę im, a nie "onym" wpadnie w ręce. Niestety, mają konkurencję zewnętrzną, bo Afryka znów jest kolonizowana, po cichu, ale z tego samego powodu, co w XIX w., dla jej bogactw naturalnych. Są też oczywiście w książce smaczki, czyli wiedza mało znana, a fascynująca, jak np. o nigeryjskim przemyśle filmowym, albo świetne kawałki satyryczne, jak np. szydercza dekonstrukcja wizerunku Afrykanina utrwalanego w kinie zachodnim (postaci "dyktatora" albo "afrykańskiego studenta"). Przyjemnie się czyta, a i w głowie coś po tej lekturze zostaje.
q-anons - awatar q-anons
ocenił na72 miesiące temu
Homelands. Historia osobista Europy Timothy Garton Ash
Homelands. Historia osobista Europy
Timothy Garton Ash
Książka „Homelands. Historia osobista Europy” autorstwa Timothy’ego Gartona Asha to dzieło monumentalne, a zarazem intymne, które wymyka się sztywnym ramom podręcznika do historii. Autor, wybitny brytyjski historyk i naoczny świadek najważniejszych przemian na naszym kontynencie, zaczyna swoją opowieść od koncepcji „małych ojczyzn”. Dla Asha Europa nie jest jedynie biurokratyczną strukturą w Brukseli, lecz mozaiką lokalnych tożsamości, przeżyć i wspomnień, które kształtują naszą wspólną świadomość. To właśnie z perspektywy tych małych ojczyzn – od Oksfordu, przez Berlin, aż po Warszawę i Pragę – autor analizuje zasoby ideowe i kulturowe, które pozwoliły Europie podnieść się z ruin po 1945 roku. Tematyka „Homelands” oscyluje wokół pytania o granice wolności i cenę jedności. Ash analizuje zasoby nadziei, jakie towarzyszyły upadkowi muru berlińskiego, ale robi to bez naiwnego optymizmu. Jego analiza skupia się na napięciu między dążeniem do integracji a odradzającymi się nacjonalizmami. Największy nacisk w książce położony jest na kluczowe dla losów kontynentu lata 90., które autor opisuje z perspektywy uczestnika i rozmówcy wielkich graczy tamtej epoki. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące aksamitnej rewolucji i rozmów Asha z Václavem Havlem. To w tych momentach czuć puls historii – autor oddaje intelektualną głębię czeskiego dysydenta, który z więźnia stał się prezydentem, nie tracąc przy tym swojej ludzkiej twarzy. Jednak lata 90. to nie tylko triumf demokracji. Ash zabiera nas do oblężonego Sarajewa, gdzie idea wielokulturowej Europy umierała na oczach świata. Opisuje swoje spotkania z oblężonymi mieszkańcami i cynizm polityków, co stanowi bolesny kontrapunkt dla euforii towarzyszącej zjednoczeniu Niemiec. Książka rzuca również nowe światło na postać Michaiła Gorbaczowa i nieudane rozmowy dotyczące przyszłego kształtu kontynentu. Ash analizuje „podzwonne” tamtych czasów – nieformalne obietnice lub niedopowiedzenia dotyczące pozostawienia państw dawnego bloku wschodniego w rosyjskiej strefie wpływów. Autor sugeruje, że tamtejsza niejednoznaczność i brak twardych gwarancji dla Europy Środkowej „odbijają się dziś czkawką” w postaci putinowskich snów o potędze. Dzisiejsza agresja Rosji na Ukrainę jest w optyce Asha tragicznym epilogiem błędów popełnionych podczas demontażu ZSRR, gdy Zachód zbyt łatwo uwierzył w „koniec historii”. Lista plusów publikacji: Unikalna perspektywa: Połączenie rzetelności historyka z talentem reportażysty. Dostęp do źródeł: Relacje z pierwszej ręki z rozmów z Havlem, Kohlem czy Geremkiem. Brak europocentryzmu: Dostrzeżenie problemów peryferii kontynentu. Styl: Piękna, erudycyjna proza, która sprawia, że historię czyta się jak powieść. Aktualność: Książka pomaga zrozumieć korzenie obecnego konfliktu na Ukrainie. Kluczowy cytat, który oddaje ducha tej pozycji, brzmi: „Europa to nie jest cel, do którego się dociera, lecz nieustanny wysiłek podtrzymywania rozmowy między ludźmi, którzy zbyt długo do siebie strzelali”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Ed Conway
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji
Ed Conway
Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy. W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej. Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem. Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje. „Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na85 dni temu
Nowa Zelandia. Tam, gdzie Kiwi tańczy hakę Violetta Zdulska
Nowa Zelandia. Tam, gdzie Kiwi tańczy hakę
Violetta Zdulska
Nowa Zelandia to dla wielu Europejczyków synonim raju na ziemi, kraina wyjęta prosto z tolkienowskiej wyobraźni, gdzie zieleń jest zieleńsza, a czas płynie inaczej. Violetta Zdulska w swojej książce „Nowa Zelandia. Tam, gdzie Kiwi tańczy hakę” podejmuje się zadania odczarowania tego pocztówkowego wizerunku, jednocześnie oddając hołd niezwykłej przyrodzie i kulturze archipelagu. Autorka, łącząc pasję podróżniczą z okiem wnikliwej obserwatorki, prowadzi nas przez oba główne wyspy, serwując mieszankę faktów historycznych, ciekawostek przyrodniczych i osobistych anegdot. Moja ocena tej pozycji to solidne 7/10. To książka, która doskonale sprawdza się jako „starter” dla każdego, kto marzy o podróży na Antypody, ale czuje się zagubiony w natłoku internetowych przewodników. Zdulska pisze z ogromną lekkością, a jej entuzjazm jest zaraźliwy. Szczególnie fascynujące są fragmenty poświęcone kulturze Maorysów – autorka z dużym szacunkiem podchodzi do tradycji haki, wyjaśniając, że to nie tylko bojowy taniec znany z boisk rugby, ale głęboka ekspresja tożsamości, dumy i historii ludu tangata whenua. W warstwie przyrodniczej książka błyszczy najbardziej. Opisy fiordów Milford Sound czy geotermalnych cudów Rotorua są plastyczne i działają na wyobraźnię. Autorka słusznie poświęca sporo miejsca ptakowi kiwi, który stał się nie tylko symbolem narodowym, ale i metaforą specyficznego stylu życia mieszkańców – „Kiwis” – ludzi skromnych, zaradnych i niezwykle przywiązanych do natury. Zdulska bezbłędnie wyłapuje te niuanse nowozelandzkiej mentalności, pokazując kraj, w którym nowoczesność nie walczy z tradycją, lecz stara się z nią współistnieć w kruchym ekosystemie. Momentami lektura sprawia wrażenie zbyt powierzchownej. Choć autorka dotyka wielu tematów, niektóre z nich – jak choćby kwestie społeczne czy wyzwania ekologiczne współczesnej Aotearoi – zostają jedynie zasygnalizowane. Czytelnik szukający głębokiego reportażu społecznego może poczuć pewien niedosyt, gdyż książka momentami niebezpiecznie dryfuje w stronę rozbudowanego, choć bardzo dobrego, bloga podróżniczego. Układ treści bywa też nieco chaotyczny, co sprawia, że trudniej traktować tę pozycję jako rzetelne źródło wiedzy geograficznej. Mimo to, „Nowa Zelandia. Tam, gdzie Kiwi tańczy hakę” to pozycja bardzo udana i potrzebna na polskim rynku. To literatura, która budzi tęsknotę za nieznanym i zachęca do wyjścia ze strefy komfortu. Violetta Zdulska udowadnia, że Nowa Zelandia to coś więcej niż filmowe plany „Władcy Pierścieni” – to żywy, oddychający organizm o fascynującej, choć trudnej historii. To idealna lektura na chłodny wieczór, która z pewnością sprawi, że zaczniesz sprawdzać ceny biletów lotniczych do Auckland, marząc o tym, by samemu zobaczyć, jak tańczy kiwi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na726 dni temu
Nowa gra w Chińczyka Bogdan Góralczyk
Nowa gra w Chińczyka
Bogdan Góralczyk Marcin Jacoby Tomasz Sajewicz
Dialog często wydaje ciekawe tytuły, w tym przypadku nie było inaczej. Redaktor Sajewicz prezentuje poglądy polskiego, czy szerzej zachodniego mainstreamu, na co obaj profesorowie odpowiadają uzupełniając narrację o chińską perspektywę czerpaną z pierwszej ręki, w sposób bardziej chłodny i zniuansowany. Wiedza obu sinologów jest naprawdę imponująca, a i lepszego dziennikarza do przeprowadzenia takiego wywiadu trudno byłoby znaleźć. W pytaniach redaktora Sajewicza zawiera się większość obaw, które przejawia przeciętny Polak zastanawiający się nad dalszym rozwojem Chin i ich wpływem na nasz kraj. Nie ma tutaj prostych odpowiedzi, większość rozważanych procesów – takich, jak chińskie postępy w elektronice, technice inwigilacji obywateli, gospodarczej ekspansji na kraje trzeciego świata – wydaje się być już zbyt daleko, by zahamować je lub odwrócić, a część, jak uzależnienie Zachodu od chińskich towarów, może i jest do pokonania, ale nie wiadomo, kto straciłby na tym więcej. Tym bardziej rozczarowujące jest myślenie nad politycznymi aspektami naszego podejścia do Chin – podczas, gdy Państwo Środka szybko, stabilnie i cicho się rozwijało, polskim władzom brakowało spójnej strategii, mało tego, niezależnie kto rządził, nie poświęcano Chinom należytej uwagi. I co gorsza, nie zapowiada się, by miało się to zmienić nawet dziś, kiedy w układzie światowych sił Chiny zdecydowanie zajęły drugie miejsce i coraz częściej rzucają wyzwanie USA. Podoba mi się szeroki zakres poruszanej tematyki – gospodarka, zbrojenia, technologia, infrastruktura, stosunki międzynarodowe, chińskie społeczeństwo, kultura. Nie tylko daje to pełniejszy obraz sytuacji, ale też inspiruje do pogłębiania wiedzy. Z samych książek, które przewinęły się gdzieś w tekście, do przeczytania w najbliższym czasie zapisałem sobie chyba z 7. Szczególnie ważne jest zaakcentowanie, że ChRL od przejęcia władzy przez Denga Xiaopinga nie jest niezmiennym tworem. W porządku, system w zasadzie jest ten sam, to znaczy gospodarka łącząca wolny rynek z silną kontrolą państwa plus autorytarne rządy KPCh, ale w obu sferach śruba była przez lata dokręcana lub luzowana. Ten temat jest przewodnim motywem „Wielkiego renesansu” prof. Góralczyka, przy czym „Nowa gra w Chińczyka” została opublikowana sześć lat później, uwzględniając też pandemię i wojnę na Ukrainie. Mając wskazać coś, co nie do końca mi się podobało, byłaby to zbyt duża zgoda między oboma profesorami. Nie widać wyraźnych różnic w poglądach, czasami musiałem zerknąć na inicjały, by zorientować się, kto akurat się wypowiada. Profesor Jacoby rzuca co prawda co jakiś czas swoimi opiniami, ale ma to miejsce w dygresjach dotyczących Polski. Książka byłaby lepsza, gdyby w rozmowie uwzględnić jeszcze jednego uczestnika, który domyślnie grałby rolę oponenta Chin. Tutaj funkcję chinosceptyka pełni, jak wspomniałem, pan Sajewicz, ale z racji, że prowadzi wywiad, jego wypowiedzi są krótsze i najczęściej zawierają się w pytaniach. Jest jeszcze jedna sprawa skłaniająca do refleksji, ale tym razem nie dotyczy Chin. Lubimyczytać podpowiada mi ceny tej książki, gdybym akurat chciał ją kupić (ale jak zwykle pożyczyłem z biblioteki). 50, 60, 70, prawie 80 zł za niespełna czterysta stron w miękkiej okładce to jakiś absurd. Gdyby chodziło o publikację naukową, w którą sam autor włożył setki godzin pracy, a potem swoje zadanie spełnili też różni pracownicy wydawnictwa, nie czepiałbym się. Ale to jest wywiad–rzeka. Jak na książkę o względnie małej objętości jest tu sporo informacji. Wstępna wiedza o Chinach z pewnością się przyda, ale próg nie jest specjalnie wysoki.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na81 rok temu
Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej Konrad Piskała
Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej
Konrad Piskała
Konrad Piskała to reportażysta, który nie boi się kurzu, upału ani trudnych pytań. Jego książka „Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej” to pozycja, która wywraca do góry nogami romantyczne wyobrażenia o czarnym lądzie, serwując czytelnikowi dawkę surowego realizmu. Moja ocena to solidne 7/10 – to reportaż mięsisty, szczery i pozbawiony zbędnej egzaltacji, choć momentami budzący wewnętrzny sprzeciw. Tytuł może sugerować lekką powieść obyczajową, ale nic bardziej mylnego. Piskała zabiera nas w podróż przez Kenię, Ugandę i Tanzanię, by przyjrzeć się relacjom międzyludzkim w miejscach, gdzie uczucie jest nierozerwalnie splątane z ekonomią. Autor analizuje fenomen „beach boysów”, turystyki seksualnej oraz małżeństw zawieranych między Europejkami a młodymi Afrykańczykami. To opowieść o zderzeniu dwóch światów: sytego, znudzonego Zachodu, który szuka autentyczności i emocji, oraz biednego Południa, dla którego „miłość” do białego przybysza jest często jedyną szansą na paszport, edukację lub po prostu godne życie. Piskała nie ocenia jednak swoich bohaterów w sposób jednoznaczny. Pokazuje mechanizmy, które nimi kierują, pozwalając czytelnikowi samodzielnie wyciągnąć wnioski z tych skomplikowanych układów. Książka jest doskonałym przykładem rzetelnego reportażu, ale jej specyfika sprawia, że nie jest to lektura dla każdego. Brak lukru: Największą zaletą Piskały jest jego reporterskie oko. Autor nie upiększa rzeczywistości. Opisuje brud, zapach taniego alkoholu i cynizm, ale znajduje w tym wszystkim człowieka. To odtrutka na kolorowe foldery biur podróży. Wielogłosowość: Reportażysta oddaje głos obu stronom. Rozmawia z kobietami, które zostawiły w Europie wszystko dla marzenia o afrykańskiej idylli, oraz z mężczyznami, którzy traktują swoje ciało jak jedyny dostępny kapitał. Ta polifonia czyni obraz Afryki Wschodniej wielowymiarowym. Momentami narracja wydaje się aż nazbyt chłodna. Choć obiektywizm jest cechą pożądaną u reportera, w niektórych fragmentach brakowało mi głębszej analizy emocjonalnej, która pozwoliłaby jeszcze mocniej „wejść w skórę” opisywanych postaci. „Trzymaj się z dala, kochanie” to książka o wielkich nadziejach i jeszcze większych rozczarowaniach. Konrad Piskała udowadnia, że w świecie globalnych nierówności nawet tak intymna sfera jak miłość staje się towarem. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Afrykę poza utartymi schematami. Choć pozostawia czytelnika z poczuciem melancholii i pewnym dyskomfortem, jest to dyskomfort potrzebny, by przestać patrzeć na świat przez różowe okulary. Siedem punktów za odwagę w portretowaniu trudnej prawdy, która rzadko trafia na pierwsze strony gazet.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 dni temu
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena Reid Mitenbuler
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena
Reid Mitenbuler
Poznajemy dwumetrowego wielkoluda z rudą brodą i to Duńczyka, który przez dwadzieścia lat czynił z Grenlandii swój dom, a z lodu – swój żywioł. Reid Mitenbuler w biografii „Najciekawszy człowiek na świecie” kreśli portret Petera Freuchena z rozmachem godnym jego monumentalnej sylwetki. To opowieść o człowieku, który nie mieścił się w żadnych ramach, a jego życie było tak nasycone przygodą, że wystarczyłoby na tuzin innych życiorysów. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autorowi udało się okiełznać ten żywioł i ubrać go w rzetelną, a jednocześnie porywającą formę literacką. Plusy publikacji i sylwetka giganta Największą zaletą książki jest jej niezwykła dynamika. Mitenbuler nie pozwala czytelnikowi na nudę, prowadząc go przez arktyczne pustkowia, hollywoodzkie bankiety i mroczne czasy II wojny światowej. Poznajemy Freuchena jako polarnika i odkrywcę, który poślubił Inuitkę Navaranę Mequpaluk, wchodząc głęboko w kulturę jej ludu nie jako kolonizator, lecz jako uczeń i partner. To jeden z najmocniejszych punktów biografii – opis antropologicznej wrażliwości Freuchena, który potrafił dostrzec mądrość tam, gdzie inni widzieli „dzikość”. Freuchen jawi się jako postać renesansowa w najbardziej ekstremalnym wydaniu. Był kupcem, pisarzem, dziennikarzem, a nawet filmowcem. Pisał scenariusze, a w oscarowym filmie „Eskimo” nie tylko pełnił rolę konsultanta, ale i sam zagrał, uwieczniając na taśmie swoją charyzmę. Mitenbuler świetnie oddaje ten dualizm: z jednej strony surowy twardziel, który własnoręcznie (używając zamarzniętych odchodów jako dłuta!) wydostał się z lodowej pułapki, z drugiej – intelektualista błyszczący w europejskich salonach. Kolejnym plusem jest ukazanie późniejszych lat Freuchena, kiedy to podróżował po Stanach Zjednoczonych i Europie, stając się żywą legendą. Autor z humorem opisuje jego występ w teleturnieju „The $64,000 Question”, gdzie jako ekspert od siedmiu mórz wygrał główną nagrodę, stając się ulubieńcem amerykańskiej opinii publicznej. Nie brakuje też wątków dramatycznych – Freuchen aktywnie działał w duńskim ruchu oporu podczas wojny, trafiając do niewoli, z której, rzecz jasna, zdołał uciec. Książka zasługuje na wysoką notę, ponieważ Mitenbuler unika pułapki bezkrytycznej hagiografii. Choć Freuchen jest postacią fascynującą, autor dostrzega jego egoizm, momentami trudny charakter i cenę, jaką za jego styl życia płaciła rodzina. To biografia pełnowymiarowa, mięsista i doskonale osadzona w kontekście historycznym – od złotej ery eksploracji polarnej po narodziny popkultury. Niewielki niedosyt pozostawia jedynie pewna skrótowość w opisie niektórych wypraw naukowych na rzecz bardziej „filmowych” anegdot. Niemniej, to lektura obowiązkowa dla każdego, kto czuje się przytłoczony małością współczesnego świata. Peter Freuchen przypomina nam, że granice istnieją tylko w naszych głowach, a świat jest tak ciekawy, jak bardzo my jesteśmy gotowi na jego podbój. To literacki pomnik postawiony człowiekowi, który żył na własnych warunkach, od mroźnej Thule po blask fleszy Nowego Jorku.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie Marcin Wilk
Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie
Marcin Wilk
„Pies nie jest jedynie świadkiem naszej historii; on jest jej aktywnym współtwórcą, cichym wspólnikiem naszych dramatów i najwierniejszym powiernikiem nadziei”. Bohaterami wielogłosowego, reporterskiego eseju Marcina Wilka „Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie” są duety, które połączyła więź wykraczająca poza proste rozumienie opieki nad zwierzęciem. Fabuła tej książki nie jest linearną opowieścią, lecz misternie tkaną mozaiką losów – od przedwojennych salonów i wojennych okopów, przez szarość PRL-u, aż po współczesne kanapy. Wilk nie pisze jednak podręcznika o rasach czy tresurze. Interesuje go moment, w którym człowiek i pies stają się jednością, oraz to, jak obecność czworonoga definiuje nasze człowieczeństwo, szczególnie w momentach granicznych. Moja ocena tej pozycji to mocne 8/10. Szybki werdykt brzmi: to jedna z najbardziej czułych i erudycyjnych książek o relacjach międzygatunkowych, jakie ukazały się na polskim rynku. Marcin Wilk, znany z doskonałego wyczucia detalu historycznego, tym razem kieruje lupę na „lepszy gatunek”, udowadniając, że historia Polski widziana z perspektywy czterech łap jest znacznie bardziej poruszająca, a czasem i prawdziwsza niż ta podręcznikowa. Mosty nad przepaścią Największym atutem książki jest jej głęboka empatia i research. Wilk z ogromną precyzją odnajduje ślady psów w biografiach wielkich twórców, ale z równą uwagą pochyla się nad anonimowymi kundlami, które ratowały życie lub dawały sens egzystencji w czasach nieludzkich. Autor genialnie pokazuje, że pies często był jedynym elementem „normalności” w świecie, który oszalał. Opisy relacji w gettach, w ruinach powstańczej Warszawy czy w trudnych latach powojennych są napisane z ogromnym wyczuciem, unikając przy tym taniego sentymentalizmu. Perspektywa historyczna: Wilk przywraca pamięć o psach, które były częścią polskiej kultury i codzienności, analizując, jak zmieniał się nasz stosunek do nich na przestrzeni dekad. Styl: Proza Wilka jest elegancka, spokojna i niezwykle sugestywna. Autor nie narzuca emocji, one same rodzą się między wierszami. Wielowymiarowość: To nie tylko książka dla „psiarzy”. To traktat o samotności, potrzebie bliskości i o tym, że pies jest często lustrem, w którym odbijają się nasze najlepsze i najgorsze cechy. Warsztatowo „Lepszy gatunek” to majstersztyk reportażu literackiego, choć momentami bogactwo dygresji i liczba przywoływanych postaci może wymagać od czytelnika dużego skupienia. Autor czasami tak bardzo zanurza się w historyczne tło, że postać samego psa na chwilę znika z pola widzenia, ustępując miejsca socjologicznym rozważaniom. Nie zmienia to jednak faktu, że każda z tych historii jest małym dziełem sztuki. Lepszy gatunek” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego pies stał się „najlepszym przyjacielem człowieka” i jaką cenę oba gatunki zapłaciły za tę przyjaźń. Marcin Wilk napisał hołd dla lojalności, który zostaje w czytelniku na długo po zamknięciu książki, skłaniając do spojrzenia na własnego pupila z zupełnie nowym szacunkiem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami Michael Schulman
Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami
Michael Schulman
Kocham Oscary. Noc, pod czas której są wręczane, to dla mnie najważniejsza noc w roku. Z ciekawością zatem sięgnąłem po książkę Michaela Schulmana Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami. Nie jest to opowieść o Oscarach opisana rok po roku. Autor skupia się na jedenastu historiach, które albo zapowiadały zmiany, albo miały skandaliczny wydźwięk. Mamy więc między innymi historię stworzenia Akademii, nagrody wcale nie były pierwotnie jej głównym zadaniem, Oscary czasów II Wojny Światowej, walkę sióstr de Havilland, Fontaine. Rokw którym o Oscary rywalizowały dwa wielkie filmy Wszystko o Ewie i Bulwar Zachodzącego Słońca. Mroczne dzieję Oscarów czy czarna lista. Jak Miramax walczyło Oscary i jak to wpłynęło na dalsze losy nagród. Czyli jak widać całkiem niezły przekrój nie tylko historii narody Akademii, ale i całego Hollywood i filmu. Macie takie książki, które jeszcze czytając, już macie ochotę ponownie się w nich zanurzyć? Ja przeżyłem to czytając właśnie tę. Schulman wspaniale toczy opowieść. Widać, jak ciężką pracę wykonał, by dotrzeć do różnych archiwów. Tak, by czytelnik otrzymał barwną i wciągającą historię. Czasami mamy kryminał, czasami dramat, a czasami komedię. Czyli wspaniały materiał na oscarowy film. Wielkie pieniądze i namiętności, intrygi, wszelkie zakulisowe gierki. Jak to wszystko wciąga. Autor ma świetny styl, z dużą dawką humoru, ironii i ciekawych spostrzeżeń. Jak dla mnie to chyba jedna z najlepszych książek o tej nagrodzie. O niebo, co j a mówię o galaktyki lepsza od tego co napisała Katarzyna Czajka-Kominiarczuk. Każdemu fanowi kina i jego twórców, gwiazd i rzecz jasna Oscarów, gorącą ją polecam.
TheMalczes - awatar TheMalczes
ocenił na912 dni temu

Cytaty z książki Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pingwiny cesarskie. Śladami najniezwyklejszych ptaków Antarktyki