Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-11-06
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-11-06
- Liczba stron:
- 255
- Czas czytania
- 4 godz. 15 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368180251
Od zakończenia II wojny światowej wkrótce minie osiemdziesiąt lat. A jednak przesunięcie granic państwa polskiego na zachód, skutkujące jedną z największych migracji w dziejach Europy, ciągle kładzie się cieniem na kontynent. Przede wszystkim, co zrozumiałe, na Polskę. Integracja nowych ziem ze starymi, teoretycznie dawno już zakończona, stale napotyka u nas przeszkody. W popkulturze Ziemie Odzyskane do dziś bywają egzotyczne albo anonimowe. W kulturze oficjalnej – przemilczane albo traktowane z góry. Psychospołeczny profil ich mieszkańców jak ulał pasuje do postkolonialnych diagnoz.
Sławomir Sochaj, potomek przesiedleńców, tropi różnice pomiędzy Polską poniemiecką a popolską. Podróżuje, wczytuje się w mapy i statystyki, ogląda filmy. Śledzi losy dzieł sztuki wywiezionych po wojnie z „odzyskanych” kościołów. Rozmawia z Joanną Kuciel-Frydryszak, Piotrem Siemionem i innymi ludźmi kultury, których los związał z „Niedopolską”.
Wpisując historię Ziem Odzyskanych w globalne procesy, autor zastanawia się także, w jakim stopniu ten wielki eksperyment, którym było powołanie ich do życia w 1945 roku, może stanowić dziś lekcję dla Europy stojącej w obliczu nowych masowych migracji.
Fascynujące połączenie eseju, reportażu i prozy wspomnieniowej. Książka wnikliwa, empatyczna i napisana z troską o przyszłość Polski oraz kontynentu.
Kup Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane
Poznaj innych czytelników
242 użytkowników ma tytuł Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane na półkach głównych- Chcę przeczytać 165
- Przeczytane 70
- Teraz czytam 7
- Posiadam 10
- Reportaż 4
- 2025 3
- Historia 3
- E-book 2
- 2024 2
- Literatura faktu 2




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane
Meh. Ciekawi mnie ta tematyka i po prostu lubię o niej czytać, ale tu do końca nie wiem co autor chciał mi przekazać.
Meh. Ciekawi mnie ta tematyka i po prostu lubię o niej czytać, ale tu do końca nie wiem co autor chciał mi przekazać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElegancko napisana (nie jest to ani przeintelektualizowana praca naukowa, ani zbyt swobodny esej). Tak w sam raz: trochę sięgania do źródeł i omawiania danych, trochę własnych obserwacji i doświadczeń. Autor przedstawia propozycję nowego spojrzenia na dany temat i uzasadnia tę propozycję. Nie rozumiem narzekań pod tytułem "antypolska, lewacka książka". Czyżby merytoryczna dyskusja i rozważanie różnych perspektyw były antypolskie? Według wielu konserwatystów niestety tak.
Elegancko napisana (nie jest to ani przeintelektualizowana praca naukowa, ani zbyt swobodny esej). Tak w sam raz: trochę sięgania do źródeł i omawiania danych, trochę własnych obserwacji i doświadczeń. Autor przedstawia propozycję nowego spojrzenia na dany temat i uzasadnia tę propozycję. Nie rozumiem narzekań pod tytułem "antypolska, lewacka książka". Czyżby merytoryczna...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł „Niedopolska” i używany w książce termin „kolonizacja” uważam za mocno przesadzony. Będąc we Wrocławiu, Wałbrzychu, Kołobrzegu czy Koszalinie, czuję, że jestem w Polsce, a nie w polskiej kolonii. Natomiast sam pomysł opowiedzenia skomplikowanej historii Ziem Odzyskanych uważam za dobry i ważny. W książce brakuje mi wspomnień świadków historii, osób które przyjechały na te tereny 80 lat temu, po wojnie.
Tytuł „Niedopolska” i używany w książce termin „kolonizacja” uważam za mocno przesadzony. Będąc we Wrocławiu, Wałbrzychu, Kołobrzegu czy Koszalinie, czuję, że jestem w Polsce, a nie w polskiej kolonii. Natomiast sam pomysł opowiedzenia skomplikowanej historii Ziem Odzyskanych uważam za dobry i ważny. W książce brakuje mi wspomnień świadków historii, osób które przyjechały...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako mieszkaniec Ziem Odzyskanych/Zachodnich wiele z tez tej książki przepracowałem swoim życiorysem. Przednia lektura
Jako mieszkaniec Ziem Odzyskanych/Zachodnich wiele z tez tej książki przepracowałem swoim życiorysem. Przednia lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Niedopolska" to interesująca próba spojrzenia na wciąż mało znany i tak naprawdę słabo przebadany problem zagospodarowania i rozwoju tak zwanych ,,Ziem Odzyskanych" (choć bardziej pasowałby tu termin ,,ziemie pozyskane").
Sławomir Sochaj zaczyna od grubej kreski. Kolorowy ołówek w rękach dyktatora - demiurga Stalina kreślącego na powojennej mapie nowe granice bezpowrotnie wyrwał z korzeniami tradycji i kultury miliony rdzennych mieszkańców Nadodrza i na ich miejsce przesiedlił przegnanych ze wschodnich kresów Polaków, Rusinów i Łemków.
Nawet dziś, trzy pokolenia po wojnie podejmowanie prób rekonstrukcji dziedzictwa historycznego ziem poniemieckich jest u nas tematem wstydliwym, przemilczanym, lub niechcianym. Trwa jednak budowanie nowej tożsamości. Dla młodych ludzi Wrocław, Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski, Szczecin czy Olsztyn w żadnej mierze nie kojarzą się już z niemiecką przeszłością.
Sławomir Sochaj nakładając na przytaczane relacje i badania naukowe warstwę rodzinnej historii próbuje zbudować szeroki obraz przemian jakie dokonały się w społeczności ,,zasadzonej" z przymusu na obcej ziemi. Opisuje jak strach i niepewność czas zdołał zamienić w ,,swojskość".
Z pewnością interesujące są wnioski końcowe rzucające nowe światło na polityczny obraz mieszkańców zachodniej i północnej Polski. Dobrze, że takie publikacje powstają i odczarowują, to co propaganda PRL-u przez dziesięciolecia starała się zakryć hasłami ,,powrotu do macierzy".
,,Niedopolska" to interesująca próba spojrzenia na wciąż mało znany i tak naprawdę słabo przebadany problem zagospodarowania i rozwoju tak zwanych ,,Ziem Odzyskanych" (choć bardziej pasowałby tu termin ,,ziemie pozyskane").
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSławomir Sochaj zaczyna od grubej kreski. Kolorowy ołówek w rękach dyktatora - demiurga Stalina kreślącego na powojennej mapie nowe granice...
Trudno się to czyta. Bełkot, antypolonizm, zachwycanie się obcym i niedocenianie polskiego.
Autor narzeka na zmiany nazw miejscowości na Ziemiach Zachodnich. Więc co? Miano pozostawić nazwy niemieckie? Co by to była wtedy za Polska gdyby wszędzie pozostały nazwy niemieckie?
Parafrazując podtytuł: "lewackie spojrzenie na Ziemie Odzyskane" albo "Antypolskie spojrzenie na Ziemie Odzyskane".
Trudno się to czyta. Bełkot, antypolonizm, zachwycanie się obcym i niedocenianie polskiego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor narzeka na zmiany nazw miejscowości na Ziemiach Zachodnich. Więc co? Miano pozostawić nazwy niemieckie? Co by to była wtedy za Polska gdyby wszędzie pozostały nazwy niemieckie?
Parafrazując podtytuł: "lewackie spojrzenie na Ziemie Odzyskane" albo "Antypolskie spojrzenie na...
W dwóch poprzednich latach ukazało się kilka książek o Ziemiach Odzyskanych: „Odrzania” Zbigniewa Rokity, „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” Karoliny Ćwiek-Rogalskiej i „Niedopolska” Sławomira Sochaja (ich nazwy podałem w kolejności chronologicznej). Co znamiennie tytuły dwóch z nich stanowią propozycje nowych określeń dla tej grupy regionów, a żaden nie używa PRLowkiego sformułowania „Ziemie Odzyskane”. Recenzję „Odrzanii” opublikowałem już na niniejszym portalu, po „Ziemie” sięgnę w przyszłości, zachęcony wywiadem z autorką, a o „Niedopolsce” napiszę w następnych akapitach.
Tą cienką (255 drobnych stron) książkę czyta się bardzo dobrze, dzięki lekkiemu pióru autora i czytelnej strukturze (brak wyraźniej struktury i chaotyczne skakanie po tematach było mankamentem innej z wspominanych lektur – „Odrzanii”). Autor na starcie stawia tezę, którą wielu uzna za kontrowersyjną: tereny poniemieckie włączone do Polski po II wojnie św. są ziemiami skolonizowanymi. Wokół tego centralnego założenia zgromadzonych będzie wiele pobocznych, często nieoczywistych uwag (np. że pisarze z tych terenów częściej używają realizmu magicznego, który jest charakterystyczny dla twórców pochodzących z byłych kolonii (m.in. Salmona Rushdiego i Gabriela Garci Marqueza)). Duży nacisk kładzie autor na opisanie rozkradania lokalnych skarbów i wysyłania ich do innych polskich miast, głównie Warszawy (ale także Poznania). W tym celu zresztą odbył wycieczkę i obejrzał obrazy Michaela Willmanna, będące niegdyś częścią wyposażenia opactwa w Lubiążu, a obecnie wiszące w wielu stołecznych kościołach. Domaga się zwrotu tych dzieł do ich pierwotnej lokalizacji i liczy na rozpoczęcie lobbingu w tej sprawie. Ta część książki jest ciekawie napisana, ale Sochaj mógł wspomnieć więcej o podobnych procesach: wrocławskie cegły posłużyły do budowy krakowskiej Nowej Huty, a w poznańskim kościele św. Marcina znajduje się niegdyś śląski ołtarz. O zrujnowanych dolnośląskich, śląskich i opolskich pałacach pisał Hannibal Smoke i warto było także do jego prac się odwołać.
Z byciem kolonią wiąże się także słabsze zakorzenienie mieszkańców w ich małych ojczyznach i ten wątek książki budzi moje wątpliwości. Abstrahując od tego, że do tych terenów przybywają ludzie z innych regionów Polski, mieszka tam już trzecie lub czwarte pokolenie ludzi, którzy niegdyś zasiedlili te tereny. Ich rodzice/dziadkowie tam się urodzili i dla nich te tereny są domem, a nie miejscem tymczasowym, o które nie wiadomo czy Niemcy się nie upomną i z którego trzeba będzie uciekać. Zresztą o samym autorze w notce biograficznej dla wydawnictwa Filtry jest tak napisane: „Ma na swoim koncie kilka prób nabrania dystansu do rodzinnego miasta, wszystkie nieudane.” Czy to nie świadczy o silnym lokalnym zakorzenieniu?
Sławomir Sochaj pochodzi z Wrocławia i najwięcej pisze o rodzinnym mieście, ale także odbył wyprawy na Lubuszczyznę, Pomorze Zachodnie, Warmię i Mazury, aby lepiej scharakteryzować te tereny, ich tradycje i dorobek. Przytacza m.in. bardzo ciekawy rodowód paprykarza szczecińskiego (jak okazuje się danie to ma … afrykańskie pochodzenie). Wydaje się jednak, że i w jego książce, jak i w „Odrzanii” Warmia i Mazury zostały zaledwie muśnięte, a to teren przecież zupełnie inny niż np. Dolny Śląsk i w ogóle część Polski wschodniej, a nie zachodniej! Trzeba jednak przy tym przyznać, że „Niedopolska” jest bardziej zrównoważona w opisie poszczególnych regionów niż „Odrzania”.
Książka jest silnie ukierunkowana na regionalność i lokalność, co czasem powoduje, że zjawiska ogólnopolskie są rozpatrywane jako miejscowe. Tak jest np. z pokryciem miast i miasteczek szpecącymi reklamami (zjawisko to nazywa się często „reklamozą”) oraz wyburzaniem cennych budynków pod tzw. „apartamenty” i inne realizacje deweloperskie.
„Niedopolska” stanowi ciekawy wstęp do tematyki Ziem Odzyskanych, który przy tym dobrze się czyta. Jest tu parę kontrowersyjnych punktów, ale są one elementami szerszych rozważań, które prowadzą do nieoczywistych wniosków. Jeżeli ktoś miałby wybierać pomiędzy tą książką, a „Odrzanią” Zbigniewa Rokity, to stanowczo polecam dzieło Sochaja.
W dwóch poprzednich latach ukazało się kilka książek o Ziemiach Odzyskanych: „Odrzania” Zbigniewa Rokity, „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” Karoliny Ćwiek-Rogalskiej i „Niedopolska” Sławomira Sochaja (ich nazwy podałem w kolejności chronologicznej). Co znamiennie tytuły dwóch z nich stanowią propozycje nowych określeń dla tej grupy regionów, a żaden nie używa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka i obszar poruszonych zagadnień - 7 punktów, język - 3 punkty. Dla mnie zmarnowana szansa na coś naprawdę dobrego.
Tematyka i obszar poruszonych zagadnień - 7 punktów, język - 3 punkty. Dla mnie zmarnowana szansa na coś naprawdę dobrego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisał pan Sochaj rozbudowany esej o Ziemiach Zachodnich i Północnych, czyli terenach przyłączonych do Polski po II Wojnie światowej. To kolejna ostatnio wydana książka o tej tematyce, po 'Poniemieckie' Kuszyk i 'Odrzanii' Rokity, dobrze, że się o tym pisze. Niemniej pozycja Sochaja jest dla mnie mocno kontrowersyjna, uzasadnienie poniżej.
Centralnymi terminami w książce są kolonializacja i postkolonializm; na przykład twierdzi autor, że nasze Ziemie Zachodnie były po wojnie kolonizowane przez przybyszów z innych części Polski. No cóż, nie zgadzam się. Oto definicja kolonializacji z encyklopedii PWN: „zakładanie nowych osad przez przybyszów z bliższych lub dalszych stron, związane z zagospodarowaniem na stałe ziem uprzednio użytkowanych ekstensywnie (zbieractwo, łowiectwo, chów zwierząt, rolnicza gospodarka żarowa) lub nieeksploatowanych.” No cóż, Ziemie Zachodnie były w czasie zasiedlania dużo lepiej rozwinięte cywilizacyjnie i ekonomicznie od rodzinnych stron przesiedleńców; nie sposób zatem mówić o kolonizacji.
Dalej, sporo pisze autor o deficycie poczucia sprawczości wśród mieszkańców tych ziem, będącego ponoć efektem kolonizacji. Rzeczywiście, brak sprawczości był szczególnie widoczny w pierwszych latach po wojnie. Ale to się głównie brało z niepewnego statusu prawnego tych ziem: do lat 70. obawiano się, i słusznie, że Niemcy mogą się ułożyć z Sowietami nad naszymi głowami, i wrócić. Wszelkie więc długofalowe inwestycje nie miały wielkiego sensu. To wszystko zmieniło się diametralnie w ostatnich 30 latach.
Dalej stwierdzenie, że istnieją „wciąż dostrzegalne pęknięcie przebiegające pomiędzy Polską popolską a Polską poniemiecką” uważam za niesłuszne, może tak było 40 lat temu, teraz już nie. Zupełnie nie zgadzam się też z opinią Sochaja, że: „pod wieloma względami rozpoczęty po wojnie projekt włączenia Ziem Odzyskanych do wspólnego organizmu jeszcze długo nie będzie ukończony.” Chociażby dlatego, że żyje na tych terenach już trzecie pokolenie ludzi tu urodzonych, którzy całkowicie identyfikują się z Dolnym Śląskiem, Ziemią Lubuską czy Mazurami. Zatem stwierdzenie, że jest to 'niedopolska' uważam za mocno przesadzone.
W ogóle mam wrażenie, że książka Sochaja jest w dużej mierze spóźniona, wiele jego stwierdzeń miało sens kilkadziesiąt lat temu, teraz są zwyczajnie nieprawdziwe.
Z drugiej strony to nie jest to zła książka, znajdziemy w niej sporo ciekawych informacji. Na przykład o tym, że w Warszawie wciąż przechowuje się masę dzieł sztuki wywiezionych z Dolnego śląska (na przykład obrazy Willmana z opactwa w Lubiążu) i w ogóle nie ma mowy o tym, by je zwrócono – nawet nikt za tym nie lobbuje, co uważam za skandal.
Dosyć ciekawe są też rozważania Sochaja, że ludzie z Ziem Zachodnich z braku zakorzenienia uciekają w dziwne fantazje i marzenia. Z kolei za mało jest w książce o zaletach braku zakorzenienia: dynamizmie, otwartości, ciekawych wydarzeniach kulturalnych na tych terenach.
W sumie więc – rzecz kontrowersyjna, ale dość ciekawa.
Napisał pan Sochaj rozbudowany esej o Ziemiach Zachodnich i Północnych, czyli terenach przyłączonych do Polski po II Wojnie światowej. To kolejna ostatnio wydana książka o tej tematyce, po 'Poniemieckie' Kuszyk i 'Odrzanii' Rokity, dobrze, że się o tym pisze. Niemniej pozycja Sochaja jest dla mnie mocno kontrowersyjna, uzasadnienie poniżej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCentralnymi terminami w...
Świetne. Kiedy przeczytaliśmy już mnóstwo książek o Niemcach i przesiedleniach, czas na ogarnięcie polskiego etapu historii Ziem „Wyzyskanych”.
Świetne. Kiedy przeczytaliśmy już mnóstwo książek o Niemcach i przesiedleniach, czas na ogarnięcie polskiego etapu historii Ziem „Wyzyskanych”.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to