Podróż wokół mojej czaszki

Okładka książki Podróż wokół mojej czaszki autorstwa Frigyes Karinthy
Okładka książki Podróż wokół mojej czaszki autorstwa Frigyes Karinthy
Frigyes Karinthy Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Proza Światowa literatura piękna
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Proza Światowa
Tytuł oryginału:
Utazas a koponyam körül
Data wydania:
2024-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381967327
Tłumacz:
Anna Górecka
Frigyes Karinthy to znany na Węgrzech, a mało jak dotąd w Polsce, prozaik, poeta, satyryk. Publicysta legendarnego pisma „Nyugat", tłumacz Kubusia Puchatka, autor parodii literackich, humorystycznych opowiadań, nowych przygód Guliwera. Podróż wokół mojej czaszki to fascynujące studium powolnego odkrywania choroby, bolesny, precyzyjny opis pierwszych symptomów guza mózgu, pierwszych, a potem kolejnych. Pełen dystansu, przez co wolny od ckliwości, opis życia w chorobie i z chorobą. Autor-narrator amatorsko zafascynowany medycyną wchodzi w rzeczywistość, której się dotąd z uwagą
przyglądał.

Patrzył jednak głęboko przekonany, że „mnie to nigdy nie spotka". W 1936 roku przeszedł operację guza mózgu, co stało się kanwą prezentowanej powieści, dwa lata później zmarł.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Podróż wokół mojej czaszki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Podróż wokół mojej czaszki



825 825

Oceny książki Podróż wokół mojej czaszki

Średnia ocen
6,9 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Podróż wokół mojej czaszki

avatar
209
96

Na półkach: ,

Rewelacyjna książka przedstawiająca perspektywę człowieka, który musi zmierzyć się z chorobą. Z każdej strony książki wyłania się obraz artysty, człowieka, który nawet na chwilę nie zadręcza się swoim stanem w typowy sposób.

Przykra, a jednocześnie do bólu szczera pozycja. Dużo w niej rozmyślań, dziwnego stoicyzmu, skrzętnie ukrywanej rozpaczy. Autor, jako znana osoba w swoim państwie, zmaga się z tym, jak jego choroba była odbierana publicznie, a jednocześnie musi zrozumieć słabość własnego ciała i niemoc, jakiej doświadcza.

Bardzo wartościowa książka, ważna perspektywa szczególnie dlatego, że opisuje coś, na co wielu chorym brakuje słów.

Rewelacyjna książka przedstawiająca perspektywę człowieka, który musi zmierzyć się z chorobą. Z każdej strony książki wyłania się obraz artysty, człowieka, który nawet na chwilę nie zadręcza się swoim stanem w typowy sposób.

Przykra, a jednocześnie do bólu szczera pozycja. Dużo w niej rozmyślań, dziwnego stoicyzmu, skrzętnie ukrywanej rozpaczy. Autor, jako znana osoba w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
593
464

Na półkach: ,

Razem z Węgrem,przemierzamy zaułki jego choroby. Od pierwszych symptomów choroby po ostatnie dni. Cieszę się,że mogłam zapoznać się z tą książką. Polecam :)

Razem z Węgrem,przemierzamy zaułki jego choroby. Od pierwszych symptomów choroby po ostatnie dni. Cieszę się,że mogłam zapoznać się z tą książką. Polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
852
588

Na półkach: ,

Można „Podróż wokół mojej czaszki” odczytywać na wiele sposobów – jako zapis stanu zaawansowania medycyny w latach trzydziestych zeszłego wieku, opowieść o bogactwie przyjaźni i współczuciu, a także – co wydaje się zupełnie najprostsze – jako pamiętnik z odchodzenia i subiektywna, choć pozbawiona egzaltacji, pamiątka po niekiedy bolesnych figlach, jakie płata bohaterowi to, co siedzi w jego głowie.
Jestem mile zaskoczony powieścią Karinthy’ego – sądziłem, że „Podróż…” będzie pesymistyczną, zostawiającą czytelników sam na sam ze strachem i nadciagającym jak tsunami kresem dni, okrutnie przygnębiającą opowieścią o końcu. Lamentem człowieka sparaliżowanego fizycznym i dotkliwym cierpieniem, obezwładnionego strachem, pławiącego się w opisach wyłączającego się, zaskakującego go swoją bezsilnością organizmu. Bałem się orgii kasandrycznych wizji i filozoficznych rozważań nad tym co było, jest, a co nastąpi za chwilę. Tymczasem to opowieść niemal sucha w emocjach, zaś jej bohater (autor) albo doskonale maskował trwogę albo wierzył w to, że zostanie uleczony, co stawiało go „do pionu” i pozwalało przyglądać się sobie. Czyta się zatem „Podróż” niczym kryminał – wyczekujemy objawów choroby jak zagadek, które tajemnicze „coś” zsyła na coraz bardziej umęczonego w świecie pochłanianym przez ciemność i wizje na jawie bohatera. Później szukamy rozwiązania, następuje moment kulminacyjny i…
Tymczasem cały urok książki Karinthy’ego tkwi w ludziach. To w opisach zaskoczeń, reakcji jego przyjaciół i osób mu zupełnie bliskich znajdujemy szczere ciepło i nieudawaną troskę. To właśnie nadzieja (wiem, jak górnolotnie to brzmi) jest prawdziwą siłą. Więc co z tego, że świat powoli skłania się ku mrokowi. We Włoszech szaleją faszyści, coraz częściej mówi się o fanatyzmie Niemiec – historia niczym apokaliptyczni jeźdźcy-upiory przewala się jak burzliwe chmury, a naprawdę liczy się „tu i teraz”. W obliczu ostatecznej rozgrywki najważniejsze jest otwarte serce, szczera rozmowa przy napitku i list z daleka pisany.
Świetna!

Przekład Anny Góreckiej, okładka Frycz i Wicha.

Można „Podróż wokół mojej czaszki” odczytywać na wiele sposobów – jako zapis stanu zaawansowania medycyny w latach trzydziestych zeszłego wieku, opowieść o bogactwie przyjaźni i współczuciu, a także – co wydaje się zupełnie najprostsze – jako pamiętnik z odchodzenia i subiektywna, choć pozbawiona egzaltacji, pamiątka po niekiedy bolesnych figlach, jakie płata bohaterowi to,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

385 użytkowników ma tytuł Podróż wokół mojej czaszki na półkach głównych
  • 243
  • 137
  • 5
66 użytkowników ma tytuł Podróż wokół mojej czaszki na półkach dodatkowych
  • 47
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Podróż wokół mojej czaszki

Inne książki autora

Okładka książki Gwiazdy Galaktyki Béla Balázs, József Cserna, Zoltan Csernai, Endre Darázs, Laczkó Géza, Ervin Gyertyán, Gábor Haller, Gyula Hernádi, Mór Jókai, Frigyes Karinthy, István Kaszás, Dezső Kemény, Péter Kuczka, Lajos Mesterházi, István Örkény, Miklós Rónaszegi, Gábor Rubin, Sándor Szathmári, Péter Szentmihályi Szabó, praca zbiorowa
Ocena 7,2
Gwiazdy Galaktyki Béla Balázs, József Cserna, Zoltan Csernai, Endre Darázs, Laczkó Géza, Ervin Gyertyán, Gábor Haller, Gyula Hernádi, Mór Jókai, Frigyes Karinthy, István Kaszás, Dezső Kemény, Péter Kuczka, Lajos Mesterházi, István Örkény, Miklós Rónaszegi, Gábor Rubin, Sándor Szathmári, Péter Szentmihályi Szabó, praca zbiorowa
Okładka książki Opowiadania pisarzy węgierskich XX w. Mihály Babits, István Fekete, Gábor Goda, Béla Illés, Endre Illés, Éva Janikovszky, Mór Jókai, Frigyes Karinthy, Lajos Kassák, Dezső Kosztolányi, Balázs Langyel, Iván Mándy, Miklós Mészöly, Kálmán Mikszáth, Ferenc Molnár, Ferenc Móra, Zsigmond Móricz, László Nemes, Boris Palotai, István Szabó, Magda Szabó, Judit Sziráky, Áron Tamási, István Tömörkény, Miklós Vidor
Ocena 7,7
Opowiadania pisarzy węgierskich XX w. Mihály Babits, István Fekete, Gábor Goda, Béla Illés, Endre Illés, Éva Janikovszky, Mór Jókai, Frigyes Karinthy, Lajos Kassák, Dezső Kosztolányi, Balázs Langyel, Iván Mándy, Miklós Mészöly, Kálmán Mikszáth, Ferenc Molnár, Ferenc Móra, Zsigmond Móricz, László Nemes, Boris Palotai, István Szabó, Magda Szabó, Judit Sziráky, Áron Tamási, István Tömörkény, Miklós Vidor
Frigyes Karinthy
Frigyes Karinthy
Był węgierskim pisarzem, poetą i tłumaczem. ojcem Ferenca Karinthiego. Najbardziej znanymi utworami Karinthyego stały się literackie karykatury Így írtok ti (Tak piszecie) oraz obrazki z życia ucznia Panie profesorze... (Tanár úr kérem). Jego osiągnięcia sięgają jednak daleko poza te dzieła.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Podróż wokół mojej czaszki przeczytali również

Gdy leżę, konając William Faulkner
Gdy leżę, konając
William Faulkner
As I Lay Dying [1930] Tytuł powieści, chronologicznie piątej w dorobku 33-letniego wówczas Faulknera dotyczy ogólnie rzecz ujmując procesu umierania. Tytuły polskich przekładów, pierwszy z 1968 „Kiedy umieram” oraz najnowszy „Gdy leżę, konając” – również to podkreślają. Czy warto zatem sięgać dziś po coś, co już w tytule zdradza nam temat tak mało atrakcyjny? Umieranie – tak naprawdę – zaczyna się już w chwili narodzin, jeśli spojrzeć na to nie jak na etap kończący życie, lecz na proces, który z dnia na dzień, z godziny na godzinę nieuchronnie zbliża nas do biologicznej śmierci. Faulkner jednak nie o takim umieraniu pisze, a jeśli nawet porusza temat biologicznego rozpadu ciała, nad którym zaczynają krążyć sępy – to w moim odczuciu bardziej skupia się na umieraniu tym za życia, wśród najbliższych, w rodzinie. Przyglądamy się bowiem na kartach tej powieści matce, ojcu oraz dzieciom, które przyszły na świat w trakcie trwania tego związku. Poznajemy ich życie na podstawie relacji poszczególnych osób, które w charakterystyczny dla siebie sposób opowiadają o tym, co ich spotyka i co o tym myślą. Jest to o tyle ciekawe, że na konkretne zdarzenie, które ich wszystkich dotyka – patrzymy z perspektywy różnych osób, wielowymiarowo. Umieranie za życia, to brak bliskości i pragnień, to zaprzestanie działań. To słowa, które nie mają znaczeń, są jak kształty wypełniające pustkę. Nawet grzech to tylko rodzaj ubrania. To perspektywa matki – kobiety, dla której mąż w pewnym momencie przestał istnieć, emocjonalnie umarł. Czy można go winić za taki stan rzeczy? Za taki a nie inny „charakter”? Że działa, w taki sposób jak potrafi, wykazując się czasem sprytem, czasem pokorą, dążąc do realizacji jakiegoś naznaczonego sobie zadania czy celu? Działa dla dobra rodziny? Pewnie tak - aby wszyscy mieli co jeść i aby mieli dach nad głową. Czytając zastanawiałem się, dlaczego kobieta ta zdecydowała się zostać jego żoną? Faulkner chyba celowo zostawia tu „lukę” dla domysłów i interpretacji czytelnika. A dzieci z tego związku? Jak relacja między matką (taką matką) a ojcem na nie wpływa, na ich rozwój, również ten emocjonalny, uczuciowy? Ojciec do końca nazywany przez nich „tatkiem” jest dla nich jak drogowskaz, to on nimi kieruje, nawet nie starając się ich rozumieć i to on po zrealizowaniu danej żonie „obietnicy” przystąpi do realizacji kolejnych zadań. Lektura wymagająca skupienia z uwagi na zmianę perspektyw, podkreślaną imionami osób relacjonujących przebieg wydarzeń i swój punkt widzenia. Osobiście najbardziej poruszyła mnie relacja Addie – żony i matki oraz pech jej najstarszego syna Casha. Polecam (Czytałem wersję w tłumaczeniu Jacka Dehnela („Gdy leżę, konając”) i o ile sam przekład powieści wydał mi się interesujący, to znajdujące się na końcu dość rozbudowane (prawie 20 stron) „OD TŁUMACZA” - może za wyjątkiem króciutkiego punktu I – można moim zdaniem spokojnie pominąć, jeśli sama OSOBA tłumacza nas niespecjalnie interesuje.)
carac - awatar carac
ocenił na81 miesiąc temu
Marzyciele Knut Hamsun
Marzyciele
Knut Hamsun
„Marzyciele” to całkiem przyjemna, lekka opowiastka – szczególnie jeśli ma się ochotę na coś krótkiego, nastrojowego i nie wymagającego od czytelnika zbyt wielkiego wysiłku intelektualnego. Akcja toczy się powoli, powietrze jest ciężkie od letniego upału i młodzieńczej melancholii, a dialogi mają w sobie ten charakterystyczny dla Hamsuna trochę senny, trochę ironiczny ton.Nie jest to wielka literatura i nie udaje, że nią jest. Fabuła jest dość przewidywalna, a konflikt między postaciami – powiedzmy sobie szczerze – ociupinkę trywialny. Mamy tu klasyczny zestaw: młodzi, ładni, rozkapryszeni ludzie, którzy nie bardzo wiedzą, czego chcą od życia i od siebie nawzajem, plus odrobina prowincjonalnej nudy i odrobina prowincjonalnej namiętności. I to w zasadzie tyle.Ale jest jedna rzecz, która ratuje tę książkę przed byciem całkowicie przeciętną – i dla mnie osobiście jest to jednocześnie największy atut „Marzycieli”.Hamsun naprawdę znał się na kobietach.Nie chodzi o żadne romantyzujące bzdury ani o ckliwe idealizowanie. On po prostu rozumiał, jak działają kobiece emocje, kaprysy, mechanizmy obronne, sposób w jaki kobieta potrafi jednocześnie pragnąć i odpychać, kochać i karać, być szczera i grać – wszystko naraz. Postacie kobiece w tej książce są żywe, wielowymiarowe i momentami boleśnie prawdziwe – nawet jeśli same sytuacje, w których się znajdują, są dość banalne.W porównaniu z wieloma innymi pisarzami (nawet tymi bardzo dobrymi),którzy kobiety traktują albo jak anioły, albo jak alegorie, albo jak rekwizyty do pokazania męskiego cierpienia – Hamsun patrzy na nie po prostu jak na ludzi. Trochę przewrotnych, trochę nielogicznych, bardzo emocjonalnych ludzi. I to właśnie nadaje tej małej książeczce specyficzny urok i sprawia, że czyta się ją z przyjemnością, mimo że co chwilę przewracamy oczami na kolejną oczywistość fabularną.Podsumowując: Jeśli szukasz arcydzieła – to go tutaj brak. Jeśli masz ochotę na klimatyczną, wiosenno - letnią, trochę ckliwą i trochę złośliwą historyjkę napisaną przez kogoś, kto naprawdę rozumiał płeć przeciwną – to „Marzyciele” spokojnie dadzą radę. 7/10 to moim zdaniem bardzo uczciwa nota.Przyjemnie się czyta → tak Zapada w pamięć → raczej nie Warto przeczytać raz w życiu? → jak najbardziej, zwłaszcza jeśli lubisz Hamsuna.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na73 miesiące temu
Kobieta z wydm Kōbō Abe
Kobieta z wydm
Kōbō Abe
🏜️⏳ Kobieta z wydm autorstwa Kōbō Abe to powieść niezwykła, niepokojąca i pełna symboliki. Kōbō Abe tworzy historię, która na pierwszy rzut oka wydaje się prostą opowieścią o człowieku uwięzionym w odizolowanym miejscu, lecz z każdą kolejną stroną odsłania coraz więcej znaczeń. Już od początku czytelnik trafia w świat pełen piasku, ciszy i nieustannego poczucia zagrożenia. Atmosfera tej historii jest gęsta i duszna, a jej klimat pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. 🏜️⏳ Głównym bohaterem powieści jest Niki Jumpei, nauczyciel i pasjonat entomologii, który podczas jednej ze swoich wypraw trafia na odległe wydmy. Początkowo jego podróż ma charakter naukowej przygody, jednak szybko zamienia się w coś znacznie bardziej niepokojącego. Kōbō Abe w niezwykle sugestywny sposób przedstawia moment, w którym bohater zdaje sobie sprawę, że znalazł się w pułapce. Dom ukryty wśród piasków staje się dla niego więzieniem, z którego ucieczka wydaje się niemal niemożliwa. 🏜️⏳ W tej niezwykłej przestrzeni pojawia się również tajemnicza kobieta, z którą Niki zmuszony jest dzielić codzienność. Relacja między nimi jest pełna napięcia i niejednoznaczności. Kōbō Abe nie przedstawia jej w prosty sposób, lecz stopniowo odkrywa kolejne warstwy ich wspólnego życia. Bohaterowie wykonują monotonną, niemal absurdalną pracę polegającą na usuwaniu wciąż napływającego piasku, co z czasem zaczyna przypominać niekończący się rytuał walki z naturą. 🏜️⏳ Jednym z największych atutów powieści Kōbō Abe jest niezwykły klimat. Piasek w tej historii zdaje się niemal żyć własnym życiem. Przenika wszystko, wdziera się do domu, na skórę bohaterów i do ich myśli. Dzięki sugestywnym opisom czytelnik niemal fizycznie odczuwa duszność i ciężar tej przestrzeni. To właśnie ten element sprawia, że historia nabiera charakteru niemal sennego, balansując między realizmem a surrealizmem. ㅤ 🏜️⏳ Kobieta z wydm to również powieść, którą można interpretować na wiele sposobów. Dla jednych będzie to historia o uwięzieniu i próbie odzyskania wolności, dla innych metafora ludzkiej egzystencji lub opowieść o samotności i akceptacji własnego losu. Kōbō Abe pozostawia czytelnikowi dużą przestrzeń do własnych refleksji, dzięki czemu książka może być odczytywana zarówno jako psychologiczna analiza bohatera, jak i filozoficzna opowieść o sensie życia. ㅤ 🏜️⏳ Kobieta z wydm to powieść wyjątkowa i niełatwa, ale jednocześnie niezwykle fascynująca. Kōbō Abe stworzył historię, która potrafi wciągnąć swoją atmosferą i zmusić do głębszego zastanowienia się nad losem bohatera. To książka dla czytelników, którzy lubią literaturę niejednoznaczną, pełną symboli i ukrytych znaczeń. Choć momentami może wydawać się wymagająca, nagradza cierpliwość niezwykłym klimatem którego nie da się zapomnieć po lekturze.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na91 miesiąc temu
Nie ma się czego bać Julian Barnes
Nie ma się czego bać
Julian Barnes
Teologiczny deserek z pistacjami na ciepło; w sam raz na taką pogodę. Niestety bez nadmiernie bogatego nadzienia, ale istnieje chyba taki etap czytelniczy w poznawaniu tematów tanatycznych i im pokrewnych, że ciężko spotkać myśl, która przejedzie po nas jak walec. Wie to Barnes; wie, jak trudno przyrządzić polędwicę Wellington, więc uskutecznia prostszy przepis deserowy. To też może smakować. Jest w tej powieści (powieści?) tyle ciepłych przekomarzań, empatii, ale i zabawno-poważnej rozkminy. Jest w niej Stendhal, którego zachwycała sztuka sakralna mimo ateizmu i wrogości wobec Kościoła, i zachwycała do tego stopnia, że chorował od nadmiaru bodźców pięknej Florencji. Jak wyjaśnić metafizyczne dreszcze u ateusza? (Tym mniej więcej zajmuje się ta książka). Jest w niej też praktycznie nieznany nad Wisłą Jules Renard (z wielką stratą dla naszej literatury),Gustave Flaubert, Émile Zola, a w zakresie stylu technicznego czuć ciepły płomień à la Romain Gary. I jest pytanie: czy naprawdę nie ma się czego bać? I doskonałe otwarcie historii: „Nie wierzę w Boga, ale odczuwam Jego brak”. Przy okazji uważam, że tłumacz trochę nie dowiózł z tytułem, bo ten w oryginale brzmi: „Nothing to Be Frightened Of”, i właśnie w angielskim tytule krystalizuje się podwójność: nicości należy się bać. Polski przekład w tym wypadku zachowuje frywolność stylu, ale nie dwuznaczność treści. Środek natomiast przetłumaczony jest dobrze; Jan Kabat, jak widzę, to bardzo wszechstronny tłumacz. A odnośnie omawianych mimochodem stanowisk filozoficznych, zakładów Pascala i tym podobnych, mam wrażenie, że odpowiedź na pewnym etapie życia sama się w nas ogłasza. Wszystkie dialektyczne zabawki mają tylko udowadniać to, w co już wierzymy, dlatego nie ma żadnego sensu dyskutować z drugą stroną, zwłaszcza że takie debaty-pojedynki grane są podług założeń: „przegrany i upokorzony będzie teraz moim błaznem”. (Barnes chyba czuje ten klimat, bo sam zaprojektował pewien kadr-wspomnienie, z którego aż zieje niechęcią do sądów absolutystycznych).
Diabeł_Z_Caroc - awatar Diabeł_Z_Caroc
ocenił na103 miesiące temu
Głód Knut Hamsun
Głód
Knut Hamsun
pomiędzy fizycznym głodem a człowieczeństwem - o upodleniu człowieka w Kristianii, o irracjonalnej potencjalności ludzkiej psychiki... prekursor modernistycznej powieści psychologicznej XX wieku - pierwsza nowoczesna powieść norweska (strumień świadomości, monolog wewnętrzny, narracja subiektywna, fragmentaryczna, antyrealistyczna)... pisarz był szczególnie hołubiony w weimarskich Niemczech (tematy ziemskie - Nagroda Nobla w roku 1920 za „Markens Grøde” [„Błogosławieństwo ziemi”]) - Goebbels wspomina w swoich dziennikach (rok 1923) o swoim uwielbieniu do Hamsuna... filozofowie szkoły frankfurckiej pisali przed wojną o misinterpretacji literatury Hamsuna (podobnie jak Dostojewskiego czy Nietzschego),która została wykorzystana przez propagandę narodowosocjalistyczną dla własnych celów - oczywiście zdobycie władzy, władzy absolutnej... po II wojnie światowej dzieła Hamsuna były bojkotowane społecznie w Norwegii z powodu jego jawnego poparcia dla Hitlera i kolaboracyjnego rządu Quislinga - Norwegowie palili jego książki, wyrzucali je z bibliotek i domów... *** znakomita ekranizacja książki z niesamowitą ścieżką muzyczno-sonoryczną Krzysztofa Komedy Sult (1966),reż. Henning Carlsen https://letterboxd.com/film/hunger-1966/ film znajduje się eg. na listach: - Danish Culture Canon, - National Cinematic Heritage, Memory of the World. uważany za pierwszy duński film, który zyskał poważne międzynarodowe zainteresowanie, od czasów kina Carl'a Theodor'a Dreyer'a...
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Odwiedziny Isaac Bashevis Singer
Odwiedziny
Isaac Bashevis Singer
Isaac Singer zaiste płodnym pisarzem był. Ta powieść nie była tłumaczona z jidysz za życia autora na angielski. Polskiemu czytelnikowi dane było ją czytać dopiero niedawno. Rzecz jasna, „Odwiedziny” wpisują się w charakterystyczny styl i charakterystyczną wymowę utworów Singera. Znów mamy akcje umiejscowiona w dawnej Warszawie, po rewolucji 1905 roku, ale przed I wojną światową. Opis życia przede wszystkim na ulicy Krochmalnej, która była zamieszkała przez żydowski półświatek, ale i w innych rejonach żydowskiej dzielnicy, a nawet poza jej granicami (Hotel Bristol, Miedzeszyn, Starówka). Postaci nieustannie jeżdżą dorożkami, co stanowi okazje do opisów topografii miasta w szerszej perspektywie. Miasta, którego już nie ma, ale żyje na kartach powieści Singera. Widać, że autor dobrze pamięta tamtą scenerię i tamte klimaty. Akcja „Odwiedzin” jest wręcz sensacyjna, czyta się szybko, mamy tu i zbrodnię, i handel żywym towarem, i rewolucjonistów (tu: anarchistów) przygotowujących zamach, i ucieczki przed policją, i śmierć. Chociaż w gruncie rzeczy powtarza się motyw znany z innych dzieł Singera: grzech, wyrzuty sumienia, pokuta (no, powiedzmy),a na końcu kara za grzechy. Mimo że bohaterowie, Maks, Mejer, Lea, Flora i inni dalecy są od świętości i uprawiają różne przestępcze procedery, autor ogranicza się do opowiadania o nich i do zapisywania ich moralnych rozterek, kłamstw i kłamstewek, wyrzutów sumienia, przygotowań do takich czy innych procederów. Unika moralizowania i wartościowania, bohaterów przedstawia wręcz z sympatią. Nie rozgrzesza ich oczywiście, ale opisuje ich jako osoby niepozbawione umiejętności odróżniania dobrego od złego. Toteż klimat tej łotrzykowskiej prozy jest bardzo barwny, obfituje w niespodziewane zwroty akcji i bliższy jest na przykład „Opowiadaniom odeskim” Izaaka Babla czy Francois Villonowi niż „Sztukmistrzowi z Lublina” i innym singerowskim moralitetom. Polecam!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na71 miesiąc temu
Biały król György Dragomán
Biały król
György Dragomán
Fascynacja prozatorstwem Magdy Szabó oraz Herty Müller zaprowadziła mnie do rumuńskiego Tirgu Mures, w którym György Dragomán rozlicza się z reżimem komunistycznym ubiegłego stulecia. Wbrew założeniom o prawdopodobnym epatowaniu postacią Ceaușescu, Rumuńską Partią Pracy oraz innymi symbolami opresyjnej władzy, węgierski pisarz sięga po perspektywę dorastającego chłopca, a także jego ogromnej tęsknoty za zesłanym na przymusowe prace ojcem. Codzienność oczami dziecka jest jeszcze bardziej wstrząsająca niż starszego obserwatora rzeczywistości ze względu na prostotę, a zarazem dosłowne znaczenie wykorzystywanych słów. W „Białym królu” nie ma zawoalowanych myśli, ani symbolicznego opisywania brutalnych scen z życia powszechnego. Przemocą skażeni są dorośli, jak również rówieśnicy chłopca, co w prozie węgierskiego pisarza służy unaocznieniu skali okrucieństwa w każdym pokoleniu. Tęsknota za ojcem, której nie są w stanie zagłuszyć drwiny, a niekiedy gnębienie ze strony otoczenia, stanowi ostatni przebłysk nadziei w państwie totalitarnym, dzięki czemu narrator „Białego króla” stara się doszukiwać resztek normalności w zastanym świecie. György Dragomán rezygnuje ze środków stylistycznych, pięknych haseł oraz pokrzepiających cytatów. Wspomniane ozdobniki przeszkadzałyby w rozliczeniu Rumunii z jej ciemnej przeszłości. Autor rekompensuje ich ubogość zdaniami wielokrotnie złożonymi, co wcale nie znaczy, aby zgubił po drodze znaki interpunkcyjne lub zasady składni. György Dragomán wymusza na odbiorcy określony sposób czytania „Białego króla”, czyli jednym tchem, bez zatrzymywania oraz zbędnego analizowania terroru komunistycznego reżimu, który stanowi zamknięty rozdział historii Rumunii.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na72 lata temu
Zapiski z Hiroszimy Kenzaburō Ōe
Zapiski z Hiroszimy
Kenzaburō Ōe
Kraków, Poland Lubią to librariada i 65 innych użytkowników 📚 Dziś kilka słów o zbiorze esejów noblisty Kenzaburō Ōe "Zapiski z Hiroszimy", które ukazały się w serii "Proza Dalekiego Wschodu" @panstwowy.instytut.wydawniczy. Eseje powstawały w okresie dwóch lat (1963-1965),kiedy to autor - zadeklarowany przeciwnik broni atomowej - przyjeżdżał do Hiroszimy. Część relacji dotyczy sporów politycznych różnych japońskich frakcji oraz wzmianek o organizowanych konferencjach z udziałem przedstawicieli zagranicznych państw m.in. Chin, ZSRR i USA. Dla mnie te fragmenty były średnio interesujące. Z kolei te zawierające świadectwa ludzi, którzy przeżyli atak nuklearny i/lub udzielali im pomocy medycznej były wstrząsające. Lekarze po raz pierwszy diagnozowali i opisywali syndrom atomowy, który zabijał wiele lat po wybuchu i miał negatywny wpływ na zdrowie kolejnych pokoleń ofiar ataku wbrew głoszonym opiniom przedstawicieli USA. Równie mocne są ilustracje do każdego rozdziału zaczerpnięte z książeczki obrazkowej "Pikadon" Iriego Marukiego i Toshiko Akametsu. Podczas czytania nasunęła mi się refleksja, że zrzucone bomby atomowe na ludność cywilną przez Amerykanów są zbrodnią wojenną na równi z nazistowskimi obozami zagłady. Autor poszedł jednak o krok dalej, twierdząc: "(...) tragedia zesłana przez bombę przewyższa tę z Auschwitz". Nie zgadzam się z jego zdaniem i wartościowaniem dramatów wojennych ludzi. Przeżyte cierpienia, dziedziczona trauma, problemy ze zdrowiem, stygmatyzacja ofiar, samobójstwa nie dotykały tylko Japończyków. "Zapiski z Hiroszimy" są hołdem złożonym ofiarom ataku nuklearnego, jak i apelem o zaprzestanie prób i rozwoju broni masowego rażenia. W dobie kolejnych konfliktów zbrojnych i wojen apel ten nie traci z pewnością na aktualności. Polecam❤️
an-ia1 - awatar an-ia1
ocenił na71 dzień temu

Cytaty z książki Podróż wokół mojej czaszki

Więcej

Pewnego przedpołudnia jadę na cmentarz Kerepesi. W rozmowie z dyrektorem wyznaję, że jestem wielkim przeciwnikiem kremacji (gazety znów piszą o potrzebie budowy krematorium),bo to gwałt na zwłokach, które wcale nie są tak martwe, jak nam się wydaje, kto wie, a nuż się do czegoś przydają, i nie o przyrodę mi idzie, nie o nitrogenazę, enzym niezbędny roślinom. Otóż może się kiedyś okazać, że dla nas, dla naszej duszy, albo tego, co duszą nazywamy, ważne jest, aby właśnie powoli, w ten sposób, się rozkładały być może ciało astralne z ludzkich szczątków czerpie swoją subtelną materię. W drodze do domu trochę mi wstyd , ten człowiek na pewno pomyślał, że jestem jakimś okultystą. Nie jestem, po prostu uważam, że każdy proces powinien odbywać się we własnym tempie, zgodnie z własną chronologią, nie wolno niczego przyśpieszać."


"Podróż wokół mojej czaszki" , str.32.

Pewnego przedpołudnia jadę na cmentarz Kerepesi. W rozmowie z dyrektorem wyznaję, że jestem wielkim przeciwnikiem kremacji (gazety znów pisz...

Rozwiń
Frigyes Karinthy Podróż wokół mojej czaszki Zobacz więcej

Jako że moja książka to powieść fantastyczna (ponieważ rzeczywistość Europy dwudziestego wieku uważam za awanturę przekraczającą granice wszelkiej wyobraźni),pozwolę sobie...

Jako że moja książka to powieść fantastyczna (ponieważ rzeczywistość Europy dwudziestego wieku uważam za awanturę przekraczającą granice wsz...

Rozwiń
Frigyes Karinthy Podróż wokół mojej czaszki Zobacz więcej
Więcej