rozwińzwiń

Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje

Okładka książki Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje autora Linda Raedisch, 9788367867283
Okładka książki Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje
Linda Raedisch Wydawnictwo: Replika Seria: Wierzenia i zwyczaje baśnie, legendy, podania
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
baśnie, legendy, podania
Format:
papier
Seria:
Wierzenia i zwyczaje
Tytuł oryginału:
The Old Magic of Christmas. Yuletide Traditions for the Darkest Days of the Year
Data wydania:
2023-11-14
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-14
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367867283
Tłumacz:
Ewa Ratajczyk
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje



książek na półce przeczytane 1248 napisanych opinii 295

Oceny książki Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje

Średnia ocen
6,7 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje

avatar
2513
1569

Na półkach: ,

Uwielbiam książki z tej serii. Niestety ta konkretna pozycja okazała się wydmuszką w pięknym wydaniu :/

Miałam wrażenie, że czytam polski przekład jakiegoś amerykańskiego dziełka popularno-naukowego dla dzieci. Zwłaszcza wstawki o tym, jak zrobić papierową gwiazdę czy piernikowego renifera powaliły mnie na łopatki. A pod względem treści? Cóż, żeby skopać tak interesujący temat, to trzeba mieć talent...

Ciekawostki dotyczące mrocznych zwyczajów świątecznych ograniczone są w zasadzie do historii wywodzących się ze Skandynawii. Jest tu sporo o trollach, elfach i jeszcze raz o trollach. Szczerzący zęby na okładce Krampus chyba się nawet nie pojawia - w każdym razie po lekturze zupełnie nie mogę skojarzyć, żeby coś było tam na jego temat. O zwyczajach słowiańskich już nawet nie mówię...

Rozumiem powoływanie się na ludowe opowieści i baśnie - nawet jeśli pochodzą z XIX wieku. Ale przywoływanie "Opowieści z Narnii" czy "Harry'ego Pottera" jako teksty źródłowe, na bazie których omawia się jakieś zjawisko czy zwyczaj? Żenada - mimo mojej wielkiej sympatii do obu tych tytułów...

Wielkie rozczarowanie :(

Uwielbiam książki z tej serii. Niestety ta konkretna pozycja okazała się wydmuszką w pięknym wydaniu :/

Miałam wrażenie, że czytam polski przekład jakiegoś amerykańskiego dziełka popularno-naukowego dla dzieci. Zwłaszcza wstawki o tym, jak zrobić papierową gwiazdę czy piernikowego renifera powaliły mnie na łopatki. A pod względem treści? Cóż, żeby skopać tak interesujący...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
169

Na półkach: , , , ,

Temat bardzo ciekawy, jak się okazuje najkrótsze dni w roku i święta z nimi związane obrosły całkiem pokaźną mitologią i folklorem. To co mamy zaprezentowane w książce to szereg wierzeń, głównie z krajów germańskich związanych z tym okresem.

Jest to pozycja niezła choć myślę, że dużo zależy od tego czego się szuka. Po pierwsze to pozycja dość "lekka", która ma przybliżyć rozmaite wierzenia, bez specjalnego wgłębiania się w symbolikę, nie jest to (pomimo niezłej bibliografii) książka akademicka. Autorka ma raczej lekki styl opowiadania, czasem przytoczone opowieści stają się bardziej mroczne, ogólnie przypominają trochę że dawne podania i baśnie, praktycznie zawsze miały jakieś przesłanie więc nie zawsze musiały kończyć się happy endem. Takie podejście z jednej strony pozwala na dość szybkie i łatwe przeczytanie, czasem jednak irytuje bo humor ociera się o infantylność, a liczne nawiązania do Harrego Pottera jakoś zupełnie mi nie pasowały. To, że nie jest to pozycja akademicka, podkreśla dodatek na koniec niemal każdego rozdziału z propozycją jakiś wypieków lub rękodzieła, ciekawe, że coś takiego znalazło się w książce, być może nawet kogoś zainspiruje, ale dla mnie był to temat do przekartkowania. Na plus można uznać też nieco szersze spojrzenie, bo mamy tu tradycje i opowieści nie tylko tyczące się samego Bożego narodzenia, czy może nawet bardziej święta Yule, ale także te dotyczące całego okresu przełomu roku od listopada, po początek lutego. Pomimo 300 stron tekstu, czyta się dość szybko, wydanie w serii replika, bardzo porządne, wszystko tak jak trzeba. Rozdziałów jest kilkanaście w tym tytuły bestiariusz, zielnik czy kalendarium, które sprawnie podsumowuje całą książkę.

Reasumując jeżeli ktoś szuka lekkiej, acz klimatycznej pozycji na święta, która ma wprowadzić trochę w świat folkloru, ale też chce się dowiedzieć skąd wzięły się niektóre popularne także w Polsce obrzędy związane z tym okresem polecam tą pozycję.

Temat bardzo ciekawy, jak się okazuje najkrótsze dni w roku i święta z nimi związane obrosły całkiem pokaźną mitologią i folklorem. To co mamy zaprezentowane w książce to szereg wierzeń, głównie z krajów germańskich związanych z tym okresem.

Jest to pozycja niezła choć myślę, że dużo zależy od tego czego się szuka. Po pierwsze to pozycja dość "lekka", która ma przybliżyć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
280
40

Na półkach:

Recenzja “Tajemna strona świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje”
♤♡◇♧
❄️ “Hvat er med Alfom?” ❄️
Jak jest z Alfami, duchami, Mikołajami i innymi około świątecznymi stworzeniami spytacie. Czy z pozoru niewinne święta mogą kryć bardziej mroczne sekrety? Co z reniferami
Świętego Mikołaja? A może pragniecie kupić sobie skandynawskiego bożka domowego?
♤♡◇♧
❄️W związku ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia postanowiłam przeczytać coś nawiązującego do tego czasu w roku. Nie chciałam jednak czytać przesłodzonej histori, dlatego wybrałam coś z nieco mroczniejszą otoczką. Książka ze zdjęcia pochodzi z serii “Wierzenia i zwyczaje” od wydawnictwa Replika. Jest to zbiór przeróżnych wierzeń i tradycji w tematyce około świątecznej. Królują tu wierzenia skandynawskie, z dużą ilością odniesień do mitologii nordyckiej, ale również przywoływane są niemieckie, austriackie jak i nawet czeskie odpowiedniki. Z tego też powodu czasami można się pogubić w wymienianych przez autorkę nazwach. Ilość w jakich są przywoływane może przyprawić, styranego pracą czytelnika, o zawroty głowy. Były momenty kiedy czułam się przeładowana informacjami. Dosłownie można było odnieść wrażenie, że mamy przed sobą słownik z etymologią wyrazów, zamiat przedstawieniem historii wiążącej się z daną tradycją/wierzeniem. Dla jasności, nie mam nic przeciwko opisywaniu pochodzenia, bądź znaczenia danego zagadnienia. Jednak powinno być to dobrze wyważone. Brakowało mi “głównego mięcha” w wielu podrozdziałach. Dobrym przykładem służyć może okładkowy Krampus. Jak na postać z okładki, charakteryzującą się do tego ciekawym wyglądem, dostaje bardzo mało miejsca w sekcji jemu poświęconej. Zawiera ona dosłownie półtora strony tekstu, pisanej raczej standardową (o ile nie większą) czcionką. Nie jest to jedyna postać, która została potraktowana w ten sposób. Parę innych też jest opisanych na równie nie satysfakcjonującym poziomie. Co by nie było, nie wszystkie rozdziały są złe. Jednym z nielicznych lepszych, moim zdaniem, jest ten opowiadający o Królowej Elfów. Nosi tytuł “Martwy w świąteczny poranek”, a zawarta w nim historia przyprawiona jest odrobiną mroku, a może nawet grozy.
Ogólnie nie przepadam za krótkimi formami, aczkolwiek nie skazuje ich od razu na porażkę. Wszelakie mitologie lubię od dzieciaka, a i króciutkie opowiadania typu “Język cierni” Bardugo, zdarzało mi się czytać z niejaką przyjemnością. Niestety w tym przypadku przyznam, że owa książka potwornie mnie wymęczyła. pomimo swoich niecałych 300 stron.
W każdym rozdziale są sekcje poświęcone rękodziełu. Niby fajny pomysł, bo można wnieść trochę nowych rzeczy w swoje świąteczne zwyczaje, ale jak dla mnie nie robią one szału. Osobiście po drugim, albo trzecim takim przepisie/DIY, zaczęłam je omijać. Przyznam, że dawno żadna książka mnie tak nie wymęczyła.
♤♡◇♧
4/10 ⭐️
♤♡◇♧

Recenzja “Tajemna strona świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje”
♤♡◇♧
❄️ “Hvat er med Alfom?” ❄️
Jak jest z Alfami, duchami, Mikołajami i innymi około świątecznymi stworzeniami spytacie. Czy z pozoru niewinne święta mogą kryć bardziej mroczne sekrety? Co z reniferami
Świętego Mikołaja? A może pragniecie kupić sobie skandynawskiego bożka domowego?
♤♡◇♧
❄️W związku ze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

352 użytkowników ma tytuł Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje na półkach głównych
  • 215
  • 135
  • 2
98 użytkowników ma tytuł Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje na półkach dodatkowych
  • 63
  • 10
  • 8
  • 6
  • 5
  • 4
  • 2

Tagi i tematy do książki Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bajki i baśnie koreańskie William Elliot Griffis
Bajki i baśnie koreańskie
William Elliot Griffis
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/bajki-i-basnie-koreanskie-kontra-basnie.html Zbiór opowiadań swoją amerykańską premierę miał w 1922 roku, a sam autor odwiedził Koreę dopiero kilka lat później, w 1927 roku — już po opublikowaniu Korean Fairy Tales. Wszystkie przekazy, do których dotarł, uzyskał od misjonarzy i badaczy kultury koreańskiej — ludzi, którzy z kolei musieli czerpać je z przekazu ustnego, wówczas niezwykle żywego i powszechnego. To wyraźnie słychać w tych historiach. Choć łączą je pewne motywy, różnią się ciężarem, sposobem podania, stopniem zanurzenia w koreańskich wierzeniach i lokalnej mitologii. Jedne tylko delikatnie zahaczają o ludowe podania, inne przeciwnie — wchodzą w nie bardzo głęboko, tworząc pełnoprawne baśnie. W efekcie zbiór przygotowany przez Griffisa niesie w sobie nie tylko echo koreańskiego folkloru, lecz także wyraźne piętno zachodniego spojrzenia na Kraj Porannego Spokoju. Choć każda z opowieści różni się od siebie, wiele z nich łączy wspólna tkanka koreańskiej wyobraźni. Dominują zwierzęta — tygrys (zwykle groźny, głupi lub zbyt pewny siebie),króliki, krowy, koty, żaby czy wróble. Pojawiają się duchy, tokgabi, niebiańskie bóstwa, wielcy założyciele jak Tangun. Sporo jest opowieści etiologicznych tłumaczących pochodzenie zwyczajów, miejsc, nazw, zwierzęcych zachowań. Wiele historii wyraźnie pokazuje bliskie, wielowiekowe powiązania Korei z Chinami — zarówno kulturowe, jak i mitologiczne. Widać to w bohaterach, motywach i fabułach, które w różnych wariantach funkcjonują po obu stronach Żółtego Morza. Przykładem może być legenda o Tkaczce i Pasterzu (w koreańskiej wersji — o Tkaczce i Księciu Bydła),jedna z osiowych opowieści chińskiego Święta Qixi. W zbiorze Griffisa pojawia się także Sroczy Most, tworzony przez sroki siódmego dnia siódmego miesiąca — niemal bezpośrednie nawiązanie do chińskiego pierwowzoru. W tym wszystkim jednak bardzo wyraźnie czuć wpływ amerykańskiej (a szerzej: zachodniej) perspektywy tamtych czasów. To był moment, gdy kolonializm wciąż miał się dobrze, a Azja Wschodnia dopiero „otwierała się” na Zachód — zwykle w narracjach ludzi przekonanych o wyższości własnej cywilizacji. Ten sposób myślenia przenika część opowieści Griffisa. Autor nierzadko przedstawia Koreańczyków jako naród naiwny, prostoduszny, pozbawiony wiedzy o „nowoczesnym” świecie. Wplata porównania do Szkotów, Arabów czy innych zachodnich nacji, które zamiast przybliżać czytelnika do Korei, często odsuwają go od jej rzeczywistego kontekstu.
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na63 miesiące temu
Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien Bartłomiej Grzegorz Sala
Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien
Bartłomiej Grzegorz Sala
"Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien" Bartłomieja Grzegorza Sala od wydawnictwa Bosz to zbiór ponad 60 postaci z legend, podań ludowych i dzieł literackich. Rusałki, nimfy, syreny, świtezianki i inne wodne postacie występują w naszym folklorze i należą do kultury ludowej. W różnych zakątkach Polski, zwłaszcza w miejscowościach leżących "nad wodami", pojawiają się różne historie, legendy czy bajania z nimi związane. Autor podjął się zebrania ich w danej książce, co było nie lada wyzwaniem. Jednak poradził sobie z tym świetnie. Znajdziemy tu i te bardzo znane wodne boginki jak: Jura, Goplana, Maluzyny czy warszawska syrenka ale również te o których się nie słyszy poza danym rejonem, czyli Zielenica z Trzęsacza, syrenka fordońska lub Biruta. Każda wodna bohaterka dostała w książce swój osobny rozdział, w którym została ciekawie i szczegółowo przedstawiona. Dzięki legendą i podaniom ludowym dostajemy dokładnie nakreślony wizerunek postaci. Autor podkreśla nam, że po przez nakładanie się rozmaitych tradycji z biegiem czasu dochodzi do zbitki pojęciowej i rusałka z nimfą stały się wręcz synonimami. Oprócz wnikliwego opisu morskich panien dostajemy zarys historii miejsca w którym żyły. Jest to dużym plusem. Autor wpłata w tekst również fragmenty z utworów literackich oraz legendy napisane archaicznym językiem. Pomimo to całość napisana jest lekko i bardzo przystępnie. Tekst wzbogacony jest o piękne ale i intrygujące oraz niepokojące ilustracje @mikitarosolka Oddają one doskonale nutę tajemnicy bohaterek książki i ich zmysłowość.
zacisze_wiedzmy - awatar zacisze_wiedzmy
ocenił na92 lata temu
Wojownicy i wilkołaki Leszek Paweł Słupecki
Wojownicy i wilkołaki
Leszek Paweł Słupecki
We wstępie do niniejszej pozycji jej autor: ceniony mediewista, archeolog i historyk religii Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na niezaprzeczalną atrakcyjność motywu likantropii, która wydaje się nie słabnąć na przestrzeni wieków. Przyznaję, że również ja od wczesnego dzieciństwa przejawiałem mocną fascynację wszelkimi mitologicznymi stworzeniami, ze szczególnym uwzględnieniem, a wręcz zamiłowaniem do wilkołaków. Sprowadzało się to nawet do pragnienia stania się jednym z nich, ale bez bolesnej i przymusowej przemiany podczas pełni księżyca i wiążącej się z nią utratą człowieczeństwa i samokontroli. Lata minęły, ale moje zainteresowanie tematem nie przeminęło. Czekałem tylko na odpowiedni moment, żeby zapoznać się z omawianą książką. Okazja nadarzyła się w lutym, kiedy w ramach zgłębiania tematu dowiedziałem się, że dla naszych słowiańskich przodków był to wilczy miesiąc, co wiąże się z faktem, że właśnie w jego połowie przypada jedyna w ciągu roku ruja u wilczych samic. Ponadto piętnastego dnia tego miesiąca Rzymianie i Rzymianki świętowali i świętowały Luperkalia. Była to uroczystość obchodzona na cześć wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, a swoją nazwę wzięła od Luperkusa: wilczo-koźlego Boga, utożsamianego z Faunem, który chronił stada przed tymi drapieżnymi przodkami psów. Powracając do Słowian należy jeszcze zaznaczyć, że w strachu przed wilkami zamiast ich zwyczajowej nazwy stosowano zamienniki takie jak „luty” lub „luty zwierz”, aby zgodnie ze staropolskim przysłowiem nie wywołać ich przypadkiem z lasu. Książkę tak jak sobie postanowiłem udało mi się całą ukończyć w Luperkalia, mogę więc przystąpić do recenzji. „Wojownicy i Wilkołaki” to kompletne omówienie zjawiska "likantropii", z jakim mamy do czynienia w języku polskim, przy czym autor stosuje aparat badawczy przynależny do antropologii kulturowej. Dla mnie jest to największa zaleta tej książki, ponieważ nie mamy w niej do czynienia z popkulturowym streszczeniem najsłynniejszych horrorów o wilkołakach. Zamiast tego autor opisuje wszystkie zachowane przekazy na temat tych istot, jakimi dysponujemy, zaczynając od tych najstarszych, czyli tradycji antycznej. W następnej kolejności analizuje motyw likantropów w legendach średniowiecznych i sagach skandynawskich, po traktaty demonologiczne i zachowane podania z kultury ludowej. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący pochodzenia terminu „wilkołak” oraz tego jak ten fascynujący potwór jest nazywany w różnych językach. Równie intrygujące jest omówienie innych kultur, które posiadają bardzo podobne przekazy na temat zmieniania się ludzi w drapieżne zwierzę, ale z racji zamieszkania na innej szerokości geograficznej, w której naturalnie nie żyją wilki zamiast likantropa mamy transformację w tygrysa, lamparta, lwa, hienę, kojota, a nawet aligatora. Najlepsza część książki to jej zakończenie, w której autor rekapituluje najważniejsze zachowane informacje na temat wilkołaków i na ich podstawie dostarcza najbardziej przekonującego wytłumaczenia powstania zjawiska likantropii, które wiąże z okresem rozpadu wspólnoty rodowo-plemiennej i powstaniem protopaństw, co prowadziło jednocześnie do tworzenia się tajemnych bractw młodych wojowników identyfikujących się z najbardziej rozpowszechnionymi drapieżnikami działającymi w watahach, czyli wilkami. To antropologiczne wyjaśnienie modelu likantropicznego, jego treści, sensu i znaczenia dla społeczeństw pierwotnych to dla mnie największa zaleta tej publikacji. Cały wywód układa się w logiczną i spójną całość, dzięki czemu lepiej rozumiem wszystkie elementy składowe wilkołaczego motywu i podobnie jak autor preferuję ten klucz interpretacyjny zamiast próby wytłumaczenia źródła wilkołactwa w chorobie psychicznej. Natomiast największa wada omawianej pozycji jest też paradoksalnie jedną z jej największych zalet, ponieważ w czasie lektury autor chcąc jak najbardziej wyczerpać temat przytacza tyle opisów dotyczących zjawiska likantropii, które są na tyle do siebie podobne, że w pewnym momencie czytanie staje się momentami nużące. Nie umniejsza jednak to wiele tej pracy, ponieważ większość książki jest napisana bardzo przystępnym stylem i w moim przypadku udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia. Podsumowując "Wojownicy i wilkołaki" to kompleksowa i naukowa analiza zjawiska likantropii. Ponadto jest to najlepsza pozycja na ten temat, z jaką do tej pory miałem styczność. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tych fascynujących i przerażających stworów, w moim przypadku byłem bardzo usatysfakcjonowany tym, czego się dowiedziałem, ponieważ znacząco wzbogaciłem swoją wiedzę na ten temat. (Przeczytałem i posiadam Wydanie IV, Wydawnictwo Replika, Warszawa, 2023)
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na81 miesiąc temu
Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku Bohdan Baranowski
Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Książkę polecam, by uświadomić sobie jak głupie podążanie za większością może doprowadzić do tragedii wielu ludzi. Dowiemy się z niej, jak to się wszystko zaczęło, skąd ten strach przed czarownicami, kto i dlaczego został posądzony o czary, jak przebiegał proces i dlaczego oskarżone czarownice obciążały paraniem się czarami inne kobiety, gotując im ten sam los. A co najważniejsze, książka przedstawia nam jak bardzo było zacofane społeczeństwo w XVII i XVIII wieku. Nawet umysłowe elity były ociemniałe i nie potrafiły same pomyśleć, tylko ślepo kroczyły za głupią wizją społeczeństwa. Autor pokazuje nam jak bardzo bezpodstawne były oskarżenia o czary i jak bardzo ludzie w te oskarżenia wierzyli. Co kolwiek byś nie zrobił - jeb na stos. Nawet procesy sądowe nie miały najmniejszego sensu, bo nieważne jak one przebiegały, wyrok był tylko jeden. Czytając tę książkę nasunęła mi się refleksja, że pomimo upłytu setek lat, społeczeństwo nadal jest głupie i ociemniałe. Wtedy za zrobienie zwykłej herbaty posądzano o czary, teraz za kupienie gry ze świata Harego Pottera czyni z nas homofobów czy transfobów. Tępota ludzka się nie zmieniła, zmieniły się tylko czasy. Warto przeczytać by choć trochę ruszyć mózgiem, by nie wieszać psów na profeszorze języka polskiego, za to, że powiedział "pies zdechł", by nie zarzucać zwykłym ludziom antysemityzmu, homofobii, transfobii, rasizmu i innych wyssanych z dupy oszczerstw, które tak naprawdę zostały wymyślone przez ludzi, którzy o nie oskarżają. Tak samo jak czarownice zostały wymyślone przez społeczeństwo tamtych czasów, by móc bez konsekwencji spalić kogoś na stosie. Zaczynało się od tego samego, a skończyło się na straszliwej śmierci tysięcy niewinnych kobiet.
niemaniemena - awatar niemaniemena
oceniła na83 miesiące temu
Jak Grinch skradł Święta! Theodor Seuss Geisel
Jak Grinch skradł Święta!
Theodor Seuss Geisel
"Grinch Świąt nienawidził! Nikt nie wie dlaczego. I lepiej nie pytać dlaczego, kolego" - Dr. Seuss "Jak Grinch skradł święta" Kto nie kojarzy Grincha - tego zielonego stworka, który od zawsze nienawidził świąt. Ale czy do końca nienawidził świąt? A może samego postępowania ludzi wokół świąt? Kiedy zaczniemy myśleć nad tą książką doszukamy się wiele cech, motywów i przesłań. Jest to krótka rymowana historia o stworku, który chce ukraść święta by nikt nie mógł świętować. Myśli, że jak skradnie przedmioty charakterystyczne dla świąt one nagle znikną. Plan jest doskonały - po prostu wszystko ukraść przed Ktosiami mieszkającymi w Ktosiowie. Mieszkając w domu z Maxem - pieskiem stwierdza, że ubierze się za Mikołaja i ruszy swoimi saniami (które też stworzy jak i strój) i zaglądnie do domków wszystkich Ktosiów. Zabiera się za dzieło i wprowadza swój szatański plan w życie. Grinch stwierdza, że jeśli Mikołaj zdąży oblecieć cały świat to i on może wdrapać się na dach i kominem znaleźć się w salonie, gdzie jest choinka a pod nią prezenty! Zaciera ręce i przygotowuje się do misji. Jest to pełna humoru i ciekawa propozycja dla najmłodszych i miłośników Grincha. Książka ma swoją magię tej postaci. Pokazuje co jest w życiu ważne w kwestii magii świątecznego nastroju. Nie zawsze ważne jest to co widzi, czasem ważniejsze jest to co ukryte jest w nas samych.
Idryss - awatar Idryss
ocenił na102 miesiące temu
Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm Jacob Grimm
Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Jacob Grimm Wilhelm Grimm
Baśnie? Zapomnij o wersji Disneya. To jest oryginał. Wybór baśni przygotowany przez Elizę Pieciul-Karmińską wraca do pierwszego wydania „Kinder - und Haus-Märchen Band 1” autorstwa braci Grimm i robi coś niesamowitego, odbiera bowiem baśniom ich dziecięcą maskę. To jest zupełnie inna ontologia świata, jaki znamy. W „O drzewie jałowca” ciało dziecka zostaje rozczłonkowane przez matkę. Nie jako szokujący epizod, lecz jako element porządku. W „O wiernym kumie wróblu” przemoc wobec zwierzęcia jest nakazem, a nie moralnym dylematem. Pojawia się tu coś, o czym prawie się nie mówi. Te baśnie nie są okrutne. One są w stadium przedmoralnym, czyli w tej fazie moralnego rozwoju dziecka, w którym nie ma jeszcze norm społecznych. Taka faza trwa zazwyczaj do około czwartego roku życia. Nie ma tu pedagogiki, wypływającej „nauki” ani psychologicznego tłumaczenia postaci. Jest czysta struktura popędu, wpisana w rytm opowieści, powtarzalność jak w koszmarze sennym. Freud nazwałby to powrotem wypartego. Jung zobaczyłby archetyp, ale pozbawiony późniejszego, kulturowego wygładzenia. To, co dziś uznajemy za „drastyczne”, było kiedyś przezroczyste. Naturalne. Nieoswojone. Kolejne wydania Grimmów zaczęły się „naprawiać”. Usuwać erotykę, wygładzać przemoc, dopisywać moralność. Kultura wypiera własne odbicie. Zbiór ten to pierwotny demontaż. Rozpad mitu niewinnego dzieciństwa. Baśnie uczyły patrzeć bez filtra. I mnie się to podoba. Świetne ilustracje Michaliny Jurczyk robią jeszcze jedną rzecz. DOPOWIADAJĄ. IG @angelkubrick
Angel KubRick - awatar Angel KubRick
ocenił na82 dni temu
Żywoty diabłów polskich. Legendy i podania Witold Bunikiewicz
Żywoty diabłów polskich. Legendy i podania
Witold Bunikiewicz
[...] Nikczemne to było zgromadzenie. Patrząc po pyskach, możnaby było umrzeć z przerażenia, kto jednak zdobył się na trochę odwagi, sądził rzecz inaczej. Djabły bowiem nie są takie straszne, jak je malują, a najobrzydliwsze monstra najmniej drzy noszą ludziom szkody, gorsze są te piękne, wabne i układne, ale takich nie wiele jest na polskiej ziemi. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 𝐎𝐏𝐎𝐖𝐈𝐄Ś𝐂𝐈 𝐙 𝐃𝐑𝐄𝐒𝐙𝐂𝐙𝐘𝐊𝐈𝐄𝐌 ! 👻📚😱 No może z tym dreszczykiem trochę przesadziłam, ale "diabelska tematyka" wpisuje się w tę stylistykę. W każdym razie jak ci odetną dostęp do internetów, to czasami sięgasz po takie unikaty. Mamy tu do czynienia ze zbiorem przypowieści tudzież ludowych legend, pisanych dość archaicznym, ale zrozumiałym językiem. Zdaje się, że ten zestaw opowiadań/przypowieści, miał w czytającym wzbudzić pewien respekt przed "złym", no a za pomocą anegdot związanych z diabłami, występującymi tu w roli głównej, niejako dostarczyć czytającym garść informacji z nimi związanych. Najbardziej podobał mi się rozdział zatytułowany "Pokaranie Mefista", traktujący o "djable" Mefistofelesie pochodzenia niemieckiego, jak to z Polski został przepędzony 😁👍 W celach bardziej rozrywkowych, choć można też edukacyjnych warto zapoznać się z rodzajami, pochodzeniem oraz przeznaczeniem "diabelskiego rodzaju". Może okazać się ciekawym doświadczeniem czytelniczym. Dlatego 𝗣 𝗢 𝗟 𝗘 𝗖 𝗔 𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 : Miałam okazję czytać wersję z 1930 roku "ŻYWOTY POLSKICH DJABŁÓW" NAKŁADEM TOW. WYDAWNICZEGO „PIONIER" (Spółka z ogran. poręką) Warszawa. SPIS ROZDZIAŁÓW: GDZIE JEST PIEKŁO I KTÓRĘDY DO NIEGO IŚĆ NALEŻY? strona 5 W JAKI SPOSÓB BORUTA ZOSTAŁ WOJEWODA 25 SZELMOSTWO BORUTY strona 45 WESELE KARCZMARKI JAGUNI storna 63 PAN PUŁKOWNIK ROGALIŃSKI . strona 77 DJABLA PARAFJA strona 97 POKARANIE MEFISTA. strona 115 ŻAŁOSNY ŻYWOT DJABŁA HEJDASZA strona 137 OPOWIEŚĆ Ο NΙΕPRZYJEMNYM DJABIE ROKICIE. strona 157 HISTORJA ŻARŁOCZNEGO DJABŁA FUGASA. strona 185 DJABEŁ OPĘTANY strona 211 DJABLI KALENDARZ strona 229
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na77 miesięcy temu
Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku Bohdan Baranowski
Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Minęło już trochę czasu od kiedy zaglądałam do książek pana Baranowskiego. Jak do tej pory znałam jego badania na temat demonologii ludowej czy procesów czarownic. Ta książka z kolei poruszyła przyziemną, ale nie mniej ciekawą tematykę. Jak wiadomo, mieliśmy w okresie Rzeczpospolitej Obojga Narodów (czy jak autor często określa: Rzeczypospolitej) kilka stanów społecznych. Szlachta, duchowieństwo, mieszczanie i chłopi to podział, którego każdy zna. Jednak nie oni byli przedmiotem zainteresowania pana Baranowskiego. Jego uwagę przykuły ludzie spoza tego sztywnego podziału, a była to całkiem liczna grupa przeróżnych indywiduów, którzy byli mniej albo bardziej związani z gościńcem. Czym był w ogóle gościniec? Był po prostu dawnym odpowiednikiem dróg. Gościniec posiadał liczne wytyczone szlaki, które łączyły ze sobą popularne w XVII czy XVIII wieku miejscowości. Często można spotkać po drodze przeróżne gospody, karczmy czy popularne w tamtym czasie młyny. Autor bardzo wyraźnie przedstawił XVII i XVIII-wieczną rzeczywistość. Nie czynił tego w tak brutalny sposób jak pan Janicki w swojej książce „Pańszczyzna”, ale można również w książce pana Baranowskiego zauważyć, że nie były to dla ludzi przyjazne czy bezpieczne warunki do życia. Nie było łatwo znaleźć sobie miejsce w tej dzikiej rzeczywistości, a już szczególnie ciężko mieli ci, którzy nie posiadali stałego miejsca zamieszkania, zajęcia czy jakiegoś majątku. Taką grupę określano jako ludzi luźnych. A kto należał do ludzi luźnych? Mamy przede wszystkim przeróżnych tymczasowych pracowników jak flisaków, traczy, rzemieślników, ludzi zajmujących się wypasem i transportem bydła, świń czy gęsi. Mogą też do nich należeć wędrujący po wioskach czy jarmarkach przeróżnego pochodzenia kramarze, którzy handlują prawdziwą albo mniej prawdziwą biżuterią, materiałami, lekarstwami, dewocjonaliami itp. Nie brakowało też różnej maści wędrownych artystów, którzy chcieli zarobić na swoim talencie. Do ludzi luźnych zaliczano też pielgrzymów, którzy cieszyli się dużym poważaniem wśród wierzącej ludności, żołnierzy, szpiegów i trudniącymi się przeróżnymi zajęciami cyganów. Na gościńcu można było też spotkać wielu zbiegłych z przeróżnych warstw społecznych oraz oczywiście żebraków, u których rozwinął się nawet specjalny żargon. Do grupy ludzi luźnych zaliczano też osoby z przestępczego półświatka, jak zawodowych szulerów, złodziei, grupy zbójników, morderców, prostytutki, handlarzy żywym towarem, którzy wciągnęli naiwnych albo do tatarskiej niewoli, albo do przymusowej służby wojskowej. Mogło się wydawać, że zdobycie jakikolwiek informacji o ludziach luźnych było trudnym przedsięwzięciem. Autor pozyskiwał swoje materiały z sądowych aktów, które prowadzono wtedy skrupulatnie w miastach. Z protokołów można się nie tylko dowiedzieć o przestępstwach, ale też o życiu danego oskarżonego czy świadka. Można się też dowiedzieć, co przywiodło ludzi na gościniec. Autor przybliżył nam też w tej książce samo działanie wymiaru sprawiedliwości, w którym nie było czasami zbyt wiele tej… sprawiedliwości. Sędziowie, o ile można ich tak nazwać, nie byli kompetentni i patrzyli często przez palce, gdy na ławie oskarżonych stawała osoba z wyższej warstwy społecznej. Z kolei kary za takie „przestępstwa” jak bigamię, zdradę małżeńską czy czarownictwo były nie do pozazdroszczenia. Zresztą nawet za najmniejsze przewinienia czy ślady podejrzenia można było przypłacić w Rzeczypospolitej swoim gardłem. Nakreślona w tej książce gościńcowa rzeczywistość nie była więc usłana różami. Wolność i swoboda nie dawała takiej radości, jak mogło się współczesnemu człowiekowi wydawać. Ludzie luźni byli wystawieni na własne ryzyko. Mogli łatwo paść ofiarą napaści, rewizji, oszustwa czy kapryśnej pogody. Gdy stawali się z kolei niezdolni do pracy, często lądowali w nędznych przytułkach i zostawali żebrakami. Tylko sprytni kombinatorzy potrafili odnaleźć się w tej marginalnej rzeczywistości.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemna strona Świąt. Bestiariusz i mroczne tradycje