600 kilometrów lodową pustynią

Okładka książki 600 kilometrów lodową pustynią autora Miłka Raulin, 9788367790376
Okładka książki 600 kilometrów lodową pustynią
Miłka Raulin Wydawnictwo: Wydawnictwo Luna literatura podróżnicza
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2023-09-27
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-27
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367790376
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 600 kilometrów lodową pustynią w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

600 kilometrów lodową pustynią



książek na półce przeczytane 1589 napisanych opinii 1090

Oceny książki 600 kilometrów lodową pustynią

Średnia ocen
7,0 / 10
102 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 600 kilometrów lodową pustynią

avatar
326
181

Na półkach:

Lubię reportaże podróżnicze . Wyczyn Polki budzi szacunek i respekt. Ciekawie napisany poparty mnóstwem pięknych zdjęć

Lubię reportaże podróżnicze . Wyczyn Polki budzi szacunek i respekt. Ciekawie napisany poparty mnóstwem pięknych zdjęć

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
837
453

Na półkach: ,

600 kilometrów lodową pustynią i na tym powinno być skupienie. Natomiast pierwsze strony to praca, szef despota, mobbing, złożenie wymówienia, pomysł wyprawy.
Kolejne, to kto i kiedy (począwszy od roku 1827) decydował się na wyprawy polarne. Trzyletnia wyprawa Nansena, dogłębna analiza wyprawy Roberta Peary itd. Cała historia byłych zdobywców, którą z powodzeniem można znaleźć na stronach internetu.
W kolejnym rozdziale Miłka opisuje swojego guru, Wojtka. Pokrótce co osiągnął, kim jest i co zwiedzała ɓędąc u niego w domu. Ufff... daleko jeszcze do tej Grenlandii?!
Dobrnęłam do rozdziału czwartego...i uwaga! tutaj o liderze, czyli jaki powinien on być i kto nim w rezultacie został. Mikael. Dowiadujemy się, że ma on w domu wzorzyste tapety, kolorowe zasłony, kanapy i fotele a' la PRL hmm...naprawdę "interesujące"...Ach! jeszcze, filiżaneczki, szkatułeczki i inne pierdołeczki, którymi raczy nas autorka. Dalej jakieś wspólne treningi. Opisany wyjazd treningowy, był conajmniej dziwny. Powiało zimnem, ale nie tym polarnym.
Dżizasss (jak to napisała autorka, by być odebrana jako ta fajna i luzacka;) Jestem zmęczona tą wyprawą, a raczej czuję, że zatapiam się w bagnie...ostatkami sił wdeptuję w rozdział piąty, a nuż mi się uda?
Nic bardziej mylnego, dostajemy kolejny wyjazd treningowy i... Grega. Kim jest Greg? Kimś ważnym od gościa z góry (słowa Miłki).
Wkurzyłam się nie na żarty. Nogi za pas i lecę czym prędzej na lodową pustynię, bo na pierdoły czasu nie mam:) omijam to, co nieistotne czyli rozdział 6...7...i docieram do strony 142... Witaj Grenlandio!
Niestety, zniechęciłam się do Miłki i początkowo trudno było mi wejść w pozytywny ton. Zanim postawiłam stopę na grenlandzkiej przestrzeni (a raczej rękę na stronie),musiałam się chwilę "odzłościć";-)
Sama wyprawa ma wzloty i upadki. Czasami miałam wrażenie, że autorka na dobre nie wydoroślała. Chociażby pisząc, że wieczorne posiłki kończyły się wzdęciami i cieszyła się, że była sama w namiocie. No tak, chmara bąków wyleciała, na pewno żądliłyby w nos towarzyszy...
"W tym samym czasie James i Peter robili kółka wokół swojego namiotu. (...) żeby tylko wyjść i porządnie się wypierdzieć". No boki zrywać!
Owszem to ludzkie, ale do czego potrzebne czytelnikowi? Powiedz o tym koleżance, cała Polska nie musi i nie chce wiedzieć, co wydobywało się z twojego śpiwora...
Zatem, jest w miarę ok, ale i jest też głupkowato, a już na pewno nie śmiesznie.
Do tego dołożyć uporczywą drobiazgowość tylko po to, aby niepotrzebnie książkę wydłużyć.
Nie jestem w stanie dać wyższej oceny i jestem zadziwiona zachwytem, co niektórych. Dla mnie poniżej przeciętnej. Moja i tak już przepełniona biblioteczka jej nie przyjmuje. A mój wymęczony umysł, musi porządnie wypocząć i...zapomnieć.

600 kilometrów lodową pustynią i na tym powinno być skupienie. Natomiast pierwsze strony to praca, szef despota, mobbing, złożenie wymówienia, pomysł wyprawy.
Kolejne, to kto i kiedy (począwszy od roku 1827) decydował się na wyprawy polarne. Trzyletnia wyprawa Nansena, dogłębna analiza wyprawy Roberta Peary itd. Cała historia byłych zdobywców, którą z powodzeniem można...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
234
138

Na półkach:

Pożyczenie tej książki to był impuls. Przeglądałam sobie półki w bibliotece w oczekiwaniu na wydarzenie, które miało się w niej odbyć i okładka mnie zawołała i ten miły uśmiech. Znalazłam w niej dużo ciepła, radości uśmiechu.
Słów pokrzepienia, jej osoba narratora to taki balsam dla duszy i serca, nie da się nie wsiąknąć w fabułę i płynąć razem z jej bohaterami jak w najlepszym filmie, a nawet lepiej niż w filmie, bo tu się dzieje życie, prawdziwe życie. Są wzloty i upadki, dużo humoru, ale też dużo trudów, są momenty kiedy czuć, że naprawdę jest ciężko i czuć podziw i wzruszenie. No ja czułam.

Ta książka to cudowna przygoda, która można przeżyć razem z bohaterami, ale też znaleźć w tym coś dla siebie, coś wewnętrznego i niesamowitego. Jestem głodna tych przygód z każdą kolejną kartką i mam nadzieję, że przeczytam jeszcze inne historie autorki ❤️

Pożyczenie tej książki to był impuls. Przeglądałam sobie półki w bibliotece w oczekiwaniu na wydarzenie, które miało się w niej odbyć i okładka mnie zawołała i ten miły uśmiech. Znalazłam w niej dużo ciepła, radości uśmiechu.
Słów pokrzepienia, jej osoba narratora to taki balsam dla duszy i serca, nie da się nie wsiąknąć w fabułę i płynąć razem z jej bohaterami jak w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

172 użytkowników ma tytuł 600 kilometrów lodową pustynią na półkach głównych
  • 122
  • 48
  • 2
31 użytkowników ma tytuł 600 kilometrów lodową pustynią na półkach dodatkowych
  • 8
  • 6
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki 600 kilometrów lodową pustynią

Inne książki autora

Miłka Raulin
Miłka Raulin
Z wykształcenia magister inżynier trakcji elektrycznej. Drobna dziewczyna o marzeniach wielkich jak Himalaje i jeszcze większej determinacji. Realizacja projektu Siła Marzeń – Korona Ziemi zajęła jej siedem lat. 22 maja 2018 roku zdobyła Everest – została wówczas najmłodszą i jednocześnie dziesiątą Polką oraz pierwszą gdynianką i Kaszubką, która zdobyła najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Szczęśliwa mama trzynastoletniego Jeremiego. Miłośniczka wspinaczki wysokogórskiej, pilot szybowcowy III klasy, od 2019 roku również taterniczka ;). Dziewiąta na liście Red Bull Polscy Bohaterowie 2018, laureatka nagrody Herbapol Esencja Natury 2018 w kategorii „Natura i Sport”. Za książkę Siła Marzeń, czyli jak zdobyłam Koronę Ziemi otrzymała w 2019 roku Nagrodę Magellana, przyznawaną w konkursie na najlepszą publikację turystyczną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów Aleksandra Kozłowska
Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów
Aleksandra Kozłowska
Książka Aleksandry Kozłowskiej „Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów” to fascynująca, choć miejscami nierówna podróż w czasie, którą oceniam na solidne 6/10. Autorka podjęła się karkołomnego zadania: odtworzenia historii mobilnych ekip medycznych, które w powojennej Polsce wyruszały w najdalsze zakątki kraju, by walczyć z epidemią próchnicy, chorób wenerycznych i brakiem podstawowej higieny. To reportaż o pionierach, którzy zamiast sterylnych gabinetów mieli do dyspozycji zakurzone drogi i prymitywne ambulanse. Największą wartością tej publikacji są unikalne materiały źródłowe oraz warstwa wizualna. Kozłowska wykonała gigantyczną pracę w archiwach, odkopując dokumenty, raporty z tras oraz prywatne zapiski lekarzy i dentystów. To właśnie te detale – opisy psujących się silników, braku prądu w wiejskich świetlicach czy improwizowanych poczekalni pod gołym niebem – nadają książce autentyczności. Ogromne wrażenie robią zamieszczone wewnątrz zdjęcia. Są one czymś więcej niż tylko ilustracją; to przejmujący zapis cywilizacyjnego skoku. Widzimy na nich dentystyczne fotele ustawione na środku błotnistego podwórka, twarze dzieci pełne lęku i nadziei oraz lekarzy, którzy w białych fartuchach wyglądają wśród wiejskich chat niczym przybysze z innej planety. Te kadry zostają pod powiekami na długo po zamknięciu książki. Kluczowym wątkiem jest wpływ obwoźnych lekarzy na wiejską społeczność. Kozłowska świetnie portretuje zderzenie dwóch światów: naukowej medycyny i głęboko zakorzenionej tradycji ludowej. Obwoźni lekarze, nazywani często pogardliwie, ale i z pewnym lękiem „wyrwizębami”, byli dla mieszkańców wsi postaciami niemal mitycznymi. Z jednej strony przynosili ulgę w bólu i kaganek oświaty, z drugiej – ich wizyty były traktowane jako ingerencja państwa w sferę prywatną. Autorka pokazuje, jak te ekipy stawały się ośrodkami edukacji: uczyły mycia zębów, zasad aseptyki i przełamywały tabu dotyczące chorób wstydliwych. Były to działania heroiczne, często wyśmiewane przez lokalne społeczności, a jednak fundamentalne dla poprawy kondycji zdrowotnej narodu. Mimo świetnego tematu, narracja bywa momentami nużąca. Kozłowska czasami zbyt mocno trzyma się faktografii, przez co tekst traci reporterski nerw na rzecz suchego zestawienia danych. Fragmenty wspomnieniowe są genialne, ale przetykane przydługimi opisami struktur administracyjnych, co wyhamowuje tempo lektury. Brakuje też głębszego osadzenia socjologicznego – autorka częściej skupia się na technicznych aspektach pracy „wyrwizębów” niż na psychologicznym aspekcie traumy pacjentów. Mimo tych mankamentów, to ważna pozycja. Pokazuje Polskę, o której chcielibyśmy zapomnieć – Polskę bezzębną, schorowaną i zacofaną, którą uratowała garstka zapaleńców w białych kitlach. To hołd dla ludzi, którzy nie bali się brudu i niechęci, wierząc, że medycyna powinna dotrzeć tam, gdzie nie dochodziła nawet utwardzona droga.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Synek księdza Kaczkowskiego Piotr Żyłka
Synek księdza Kaczkowskiego
Piotr Żyłka Patryk Galewski
Są takie książki, które po przeczytaniu odkłada się na półkę, ale one wcale nie chcą wyjść z głowy. „Synek księdza Kaczkowskiego” to dla mnie absolutny top – pozycja doskonała pod każdym względem, która zostawia w czytelniku trwały ślad. To przede wszystkim niesamowicie wzruszająca historia. Opowieść o Patryku Galewskim to gotowy scenariusz na życie, który pokazuje brutalną prawdę: nie ma sytuacji bez wyjścia. To głęboka, autentyczna książka o wierze – ale nie tej pomnikowej, lecz tej działającej w praktyce, objawiającej się w drugim człowieku i dawaniu szansy tam, gdzie świat postawił już krzyżyk. W tej publikacji wszystko idealnie ze sobą zagrało. To prawdziwy emocjonalny rollercoaster, lektura dosłownie wyciska łzy, by za chwilę dać powód do tego, żeby głośno się zaśmiać. Ten balans między trudnym świadectwem a humorem sprawia, że przez książkę się „płynie”. Ogromne brawa należą się za warsztat. Styl prowadzenia wywiadów przez Piotra Żyłkę jest po prostu genialny. Autor jest niezwykle delikatny, dając bohaterowi przestrzeń na najtrudniejsze wyznania, a jednocześnie stanowczy, kiedy trzeba dotknąć sedna sprawy. Dzięki temu podczas lektury miałem nieodparte wrażenie, że siedzę przy jednym stole i mam zaszczyt sam na sam porozmawiać z Panem Patrykiem. Ta intymność i szczerość są wręcz namacalne. Jeśli szukacie czegoś, co Was poruszy, wstrząśnie, a na koniec wleje w serce ogromną dawkę nadziei to jest właśnie ta pozycja. Doskonała pod każdym względem!
Wojciech - awatar Wojciech
ocenił na102 dni temu
Rak i dziewczyna. Jak ułożyłam sobie życie z rakiem Jagna Kaczanowska
Rak i dziewczyna. Jak ułożyłam sobie życie z rakiem
Jagna Kaczanowska
Książka „Rak i dziewczyna. Jak ułożyłam sobie życie z rakiem” autorstwa Jagny Kaczanowskiej to pozycja, która na zatłoczonym rynku literatury o zmaganiach z chorobą nowotworową wyróżnia się brakiem patosu i niezwykłą, niemal brutalną szczerością. Autorka, znana dziennikarka i psycholożka, nie pisze kolejnego poradnika o „walce” (słowa, którego wielu pacjentów onkologicznych szczerze nie znosi),lecz tworzy intymny, a zarazem analityczny zapis procesu oswajania nowej, niechcianej rzeczywistości. Narracja Kaczanowskiej zaczyna się od momentu, który dzieli życie na „przed” i „po” – od diagnozy. Jednak zamiast popadać w ton hagiograficzny czy cierpiętniczy, autorka serwuje nam opowieść pełną czarnego humoru, autoironii i psychologicznej wnikliwości. To właśnie ta psychologiczna podbudowa jest największym atutem książki. Kaczanowska nie tylko opisuje kolejne etapy leczenia – chemioterapię, operacje, wypadanie włosów – ale przede wszystkim dekonstruuje mechanizmy obronne, lęki i społeczne tabu narosłe wokół raka piersi. Książka jest podzielona na rozdziały, które prowadzą czytelnika przez labirynt onkologicznej codzienności. Autorka z dużą odwagą pisze o sprawach, o których często milczy się w eleganckich wywiadach: o lęku przed śmiercią, o trudnych relacjach z bliskimi, którzy nie zawsze wiedzą, jak się zachować, czy o kwestii kobiecości w cieniu mastektomii. To, co u Kaczanowskiej urzeka najbardziej, to jej „dziewczyńskość” – mimo powagi tematu, narracja zachowuje lekkość, która pozwala czytelnikowi nie utonąć w smutku, lecz poczuć solidarność z autorką. Niezwykle ważnym elementem publikacji jest jej wymiar praktyczny. Kaczanowska, dzieląc się swoimi doświadczeniami, daje innym pacjentkom (i ich rodzinom) swoiste przyzwolenie na przeżywanie choroby po swojemu. Pokazuje, że można czuć złość, można się bać, a jednocześnie można – i trzeba – szukać w tym wszystkim okruchów normalności. Autorka odczarowuje „onkora”, pokazując, że życie z rakiem to wciąż życie, a nie tylko oczekiwanie na wyrok czy cud. Pod kątem literackim książka jest napisana bardzo sprawnie. Dziennikarski warsztat autorki sprawia, że tekst jest klarowny, pozbawiony zbędnych ozdobników, a jednocześnie bardzo obrazowy. Kaczanowska nie boi się drastycznych szczegółów, ale używa ich po to, by urealnić chorobę, a nie by epatować cierpieniem. To lektura, która momentami wywołuje śmiech przez łzy, co jest chyba najlepszym dowodem na jej autentyczność. Podsumowując, „Rak i dziewczyna” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla osób dotkniętych chorobą nowotworową. To uniwersalna opowieść o kruchości życia, o sile charakteru i o tym, jak ważne jest, by w najtrudniejszych chwilach nie stracić z oczu samej siebie. Jagna Kaczanowska udowadnia, że diagnoza nie musi być końcem „dziewczyny”, a ułożenie sobie życia z rakiem to proces, który wymaga odwagi, ale jest możliwy. To książka niosąca nadzieję, ale tę twardą, opartą na faktach i akceptacji, a nie na tanim optymizmie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Moja nitka Dorota Wodecka
Moja nitka
Dorota Wodecka Maria Pakulnis
Urzekła mnie i bardzo wciągnęła biografia Marii Pakulnis "Moja nitka" wydana w formie wywiadu, przeprowadzonego z aktorką przez Dorotę Wodecką. To piękna, ciepła, a przede wszystkim bardzo mądra opowieść o życiu; dzieciństwie, młodości, dojrzewaniu, życiowych wyborach, nauce w szkole teatralnej, pierwszych filmowych rolach, karierze zawodowej, ale to też opowieść o życiu prywatnym, jego urokach i smutkach, stratach i porażkach, o macierzyństwie, osamotnieniu, chorobie, godzeniu się z tym co nas otacza, opowiedziana bez zadęcia, w poczuciu szacunku do życia, świata, wykonywanego zawodu i całego środowiska. Nie znajdziemy tu użalania się nad sobą, nad swoim losem, choć nie zawsze był on łaskawy, nie odczytamy w słowach aktorki pretensji czy choćby nuty żalu do losu o przemijanie, mniej ról, inną ich wartość. Na podstawie tych wyjątkowych i bardzo ciekawych rozmów, Maria Pakulnis jawi się jako osoba wyjątkowo ciepła, mądra, szalenie empatyczna, wrażliwa, tolerancyjna, skromna, niezmiernie pracowita i utalentowana, o czym świadczyć mogą setki ról w filmach, serialach, wielu spektaklach teatralnych, współpraca z takimi wielkimi reżyserami jak Tadeusz Konwicki, u którego zadebiutowała w "Dolinie Issy", z Krzysztofem Kieślowskim, Mariuszem Trelińskim. Karierę na deskach teatralnych rozpoczynała w awangardowym Teatrze Dramatycznym w Słupsku, a w latach 1981-2010 związała się kolejno z kilkoma warszawskimi teatrami – Współczesnym, Dramatycznym i Ateneum. W tej emocjonalnej, mądrej i intymnej rozmowie aktorka nie ocenia wprost swojego życia, jego blasków i cieni, podchodzi do niego z pokorą i ogromnym szacunkiem; za prawdziwe uważa słowa jednego z bohaterów filmu „Dolina Issy”, który zastanawiając się, dlaczego innym jest dobrze, a jemu nie, odpowiada sam sobie, że "być może każdemu dano taką nitkę, jego los i albo schwyci jej koniec i wtedy cieszy się, że postępuje jak należy, albo nie schwyci". Maria Pakulnis uważa, że "można zgubić nitkę, ale szczęściem jest spotkać ludzi, którzy pomogą ci ją złapać, albo na powrót włożą ci ją do ręki." Ona takich ludzi bezinteresownie jej życzliwych wielokrotnie spotkała. Polecam, bo w mojej ocenie jest to jeden z ciekawszych biograficznych wywiadów z ludźmi świata kultury.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na82 miesiące temu

Cytaty z książki 600 kilometrów lodową pustynią

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 600 kilometrów lodową pustynią