Miecz nieśmiertelnego #3

Okładka książki Miecz nieśmiertelnego #3 autora Hiroaki Samura, 9788366568969
Okładka książki Miecz nieśmiertelnego #3
Hiroaki Samura Wydawnictwo: Kotori Cykl: Miecz nieśmiertelnego (Kotori) (tom 3) komiksy
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Miecz nieśmiertelnego (Kotori) (tom 3)
Tytuł oryginału:
Mugen-no Junin
Data wydania:
2022-12-12
Data 1. wyd. pol.:
2022-12-12
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366568969
Tłumacz:
Tomasz Molski
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miecz nieśmiertelnego #3 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miecz nieśmiertelnego #3

Średnia ocen
7,8 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Miecz nieśmiertelnego #3

Sortuj:
avatar
2694
2516

Na półkach:

PopKulturowy Kociołek:

Manga to ponownie gruba dawka niesamowitej rozrywki dla dojrzałego czytelnika. Na ponad 400 stronach na czytelnika czekają tutaj trzy historie (z czego dwie dłuższe),które nie tylko mocno angażują, ale również na długo zapadają w pamięć.

Pierwsza z nich (trzyczęściowa) zatytułowana Złowieszczy cień poszerza obsadę opowieści i sprawia, że Manji i Rin przynajmniej na pewien czas przesuwają się na dalszy plan scenariusza. Dowiadujemy się za to trochę więcej o jednej ze szkół walki mieczem i obserwujemy szereg widowiskowo-brutalnych wydarzeń, za którymi kryje się bardziej złożona historia. Hiroaki Samura w swoim stylu bawi się tu percepcją czytelnika, pozwalając, aby sam odkrył różnorodne oblicza pojawiających się tu postaci (czerń i biel w znaczeniu dobra i zła jest tu bardzo ulotna). Głębsza osobista analiza należy się również samej treści, która tylko z pozoru jest „łatwa” do zrozumienia. Całe to poszerzenie świata włącznie z wprowadzeniem nowych bohaterów jest dla twórcy jednak tylko dodatkiem do dalszej eksploracji wątku zemsty. Przekonujemy się już o tym w rozdziale Pokarm. Jest on co prawda krótkim łącznikiem pomiędzy dwoma większymi opowieściami, ale ponownie skupia uwagę czytelnika na Rin i jej chęci pomszczenia rodziców. Dodatkowo zyskuje ona nowego sojusznika, któremu nie należy jednak nadmiernie ufać....

https://gameplay.pl/news.asp?ID=149642

PopKulturowy Kociołek:

Manga to ponownie gruba dawka niesamowitej rozrywki dla dojrzałego czytelnika. Na ponad 400 stronach na czytelnika czekają tutaj trzy historie (z czego dwie dłuższe),które nie tylko mocno angażują, ale również na długo zapadają w pamięć.

Pierwsza z nich (trzyczęściowa) zatytułowana Złowieszczy cień poszerza obsadę opowieści i sprawia, że Manji i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8344
7044

Na półkach: , ,

VENDETTA TRWA

Trzeci tom „Miecza nieśmiertelnego”, co tu dużo mówić, to jeszcze więcej dokładnie tego samego, co było dotąd. No i bardzo dobrze, bo tego oczekujemy, tego chcemy i na to liczymy. Bo może to i schemat, ale świetny. Może to i coś typowego, ale znakomitego, bo to manga z lat 90. XX wieku, czyli – przynajmniej w moim odczuciu – jeszcze z tego okresu, kiedy powstawały najlepsze tytuły i miały najwięcej charakteru, duszy, no moc miały po prostu. I ta seria też ją ma, co najmocniej widać w doskonałej szacie graficznej.

Vendetta bohaterów trwa. Tak samo, jak szkolenie Rin, która w tym co robi, staje się coraz lepsza i pokonuje kolejnych wrogów. Ale do osiągnięcia celu wciąż jest daleko, a i przeszkód wiecznie nie brakuje…

http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/02/miecz-niesmiertelnego-3-hiroaki-samura.html

VENDETTA TRWA

Trzeci tom „Miecza nieśmiertelnego”, co tu dużo mówić, to jeszcze więcej dokładnie tego samego, co było dotąd. No i bardzo dobrze, bo tego oczekujemy, tego chcemy i na to liczymy. Bo może to i schemat, ale świetny. Może to i coś typowego, ale znakomitego, bo to manga z lat 90. XX wieku, czyli – przynajmniej w moim odczuciu – jeszcze z tego okresu, kiedy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

49 użytkowników ma tytuł Miecz nieśmiertelnego #3 na półkach głównych
  • 32
  • 16
  • 1
33 użytkowników ma tytuł Miecz nieśmiertelnego #3 na półkach dodatkowych
  • 10
  • 8
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Samotny wilk i szczenię #2. Kazuo Koike
Samotny wilk i szczenię #2.
Kazuo Koike Goseki Kojima
Nigdy nie mówi więcej, niż trzeba. Cel swojej misji zachowuje w tajemnicy do końca. Po co go zdradzać? Nie może przecież dać przewagi przeciwnikowi, bo to może przechylić szansę na niepożądaną stronę. To Ogami Ittō, zabójca, który podąża ze swoim synem ścieżką demonów w sześciu drogach i czterech formach narodzin. Drugi tom mangi "Samotny wilk i szczenię" w każdej odsłonie (czyli w każdym epizodzie) oferuje coś innego. Tylko w teorii mamy podobną konstrukcję, ale po prawdzie każda przygoda to nowy pomysł na narrację. I nie ma tu słabych stron. Ewentualnie "Pół maty, jedna mata, pół garści ryżu" trochę odstaje od reszty - jest moim zdaniem przekombinowany, chociaż samo wyjście z pomysłem na opowieść o Sakonie, sprzedawcy głowy, jest już genialne. Struktura tego tomu? Nieprzewidywalna i zaskakująca, zarówno w prezentacji samych opowieści, jak i w graniu na emocjach. Wiemy, że Ogami Ittō jest niepokonany. Wiemy, że cykl mangi "Samotny wilk i szczenię" to cykl długi, intensywny w swoich opowieściach. Wiemy też, że Ittō nie raz i nie dwa razy stanie do walki ze srogimi przeciwnikami, ale zawsze sobie poradzi. I tutaj tkwi siła opowieści, bo pomimo tej wiedzy, dzięki niezwykłemu kunsztowi twórców - to Kazuo Koike (scenariusz) i Goseki Kojima (rysunki) - mimo wszystko zastanawiałem się, czy samuraj wyjdzie bez szwanku z opresji. Tak za każdym razem funkcjonuje narracja. Autorzy w wyśmienity sposób budują napięcie, tworzą fundamenty pod niezwykłe starcie, które w finale jest nieuniknione. Chociażby zawarty w tym tomie epizod "Zimowy wiatr dmący przez bambusowy mur" (co za piękny tytuł!) - gdy Ittō konfrontuje się z trójką braci Sasaki, wokół których zbudowana jest legenda (stoją za nią konkretne obrazki, akcja i prezentacja umiejętności),zacząłem się martwić. Może podejdzie inaczej do sprawy? Może uratuje się fortelem? Zlecenia są bowiem różne, a drugi tom pokazuje, że Ittō owszem, oferuje usługi, ale nie każda misja to krwawe rozdanie (vide epizod "Dziewka i dziwka"). Zatem są krwawe pojedynki, do Ittō strzelają z broni palnej, samuraj staje w obronie słabszej osoby (i nawet nie ma takiego zlecenia). To tom, który pogłębia rys psychologiczny - wiemy o bohaterach więcej. Daigoro żyje w swoim dziecięcym świecie, ale bacznie obserwuje, towarzyszy dzielnie w podróży, a jednocześnie jest tym fantastycznym dzieciakiem, który ze swoim szczerym i rozbrajającym „Tuś” stanowi delikatny element, niczym przeciwwagę dla brutalnego świata. Ale jest coś jeszcze. Po przeczytaniu pierwszego tomu sądziłem, że tak to właśnie będzie z "Samotnym wilkiem". Będziemy dostawać przygodę za przygodą, każda będzie oczywiście budować bohaterów, dodawać im cech, zbliżać nas do nich. Wciąż nie znaliśmy początku tej drogi. Co sprawiło, że na twarzy Ittō jest takie zacięcie? Co sprawiło, że podjął się takiej fuchy? W drugim tomie, w opowieści "Biała droga do raju pomiędzy dwoma rzekami", mamy wgląd w ten dramatyczny i tragiczny zarazem moment w życiu samuraja. Ja znałem te wydarzenia z filmu "Samotny wilk i szczenię I: Miecz zemsty" (1972, Kenji Misumi). Teraz mogłem sprawdzić, jak bardzo Misumi był wierny oryginałowi. Wierny był, ale zapewniam, że nawet widzowie zaznajomieni z filmową adaptacją przeżyją w pełnym napięciu te krwawe wydarzenia z narodzin Samotnego wilka. Wybitna lektura.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na814 dni temu
Samotny wilk i szczenię #1. Kazuo Koike
Samotny wilk i szczenię #1.
Kazuo Koike Goseki Kojima
Po raz pierwszy "Samotny wilk i szczenię" zaczął ukazywać się w odcinkach w japońskim "Manga Action" 10 września 1970 roku. Kazuo Koike (scenariusz) i Goseki Kojima (ilustracje) przedstawili w mandze historię samotnego ronina Ogami Ittō i jego syna Ogami Daigorō. Oboje przemierzają feudalną Japonię, zatrzymują się okazjonalnie, bo, jak głosi napis na małej doczepionej do wózka fladze, samuraja można wynająć, a dziecko na chwilę wypożyczyć. W jakim celu? Cóż, to samuraj, posiada niezwykłe umiejętności szermiercze, opanował śmiercionośne style walki. Można na przykład zlecić mu zabójstwo (najczęściej). A syn? Ot, chociażby samotna napotkana matka na drodze chciałaby ukoić swoje smutki i wtulić się w Daigorō w nadziei na chwilowe chociaż oddalenie się trosk. To działa w obu przypadkach. "Samotny wilk i szczenię" to z jednej strony klasyczna opowieść drogi, a jej kronikarski styl to ciąg krótkich epizodów podzielonych na części. W każdej dochodzi do konfrontacji, a autorzy kreślą przy okazji krajobraz ówczesnej Japonii. I jest to fascynujące pod wieloma względami. Raz, że mamy wgląd w całą strukturę działania kraju (podział administracyjny, siła zarządców mierzona wartością dochodu wioski, również szereg niestosownych zachowań jak te korupcjogenne). Dwa, że na tym tle (również fantastycznym jeżeli chodzi o szkice, architekturę, naturę, stroje),w dość ponurym okresie, tylko jedno jest pewne - siła i umiejętności szermiercze zabójcy. Goseki Kojima nie potrzebuje wiele miejsca, by umieścić potężny ładunek emocjonalny w ciasnych kadrach. De facto kilka centymetrów przekątnej robi za całą sztalugę. I mamy tam wszystko, od spokoju i napięcia, przez czujność i przygotowanie do starcia, po furię gdy ruch i dynamika podkreślone długimi krechami zawsze zwiastują ciąg brutalnych efektów. Walki Ittōi rozciągają się maksymalnie na kilka plansz, nierzadko jesteśmy świadkami rozczłonkowanych ciał, zastygnięte w kadrach kończyny to zawsze finał starć. Daigorō przeważnie siedzi bezpieczny w niewielkim oddaleniu. To, co mnie uderzyło przy pierwszym tomie podzielonym na 11 rozdziałów (432 strony pełne gwałtu i przemocy, chociaż zdarza się wiele melancholijnych fragmentów) to to, w jaki sposób autorzy, na przestrzeni tych 11 rozdziałów, budują relację między ojcem i synem. Krwawe epizody oczywiście wypełniają treść mangi, ale to co ważne, dzieje się obok pojedynków, knowań, czy też po prostu obok tej podróży. Obserwujemy tę cichą relację, miłość ojca do syna jest niezaprzeczalna. Samuraj zawsze dba o bezpieczeństwo i dobry rozwój swojego dziecka, ale to samo dziecko jest niezrównanym kompanem! To prawdziwy pełnoprawny duet, szermierz i jego syn, który nierzadko przechyla szalę zwycięstwa w ich stronę! Daigorō najczęściej odwraca uwagę, może sprowokować przeciwnika. Podstawą zleceń jest najczęściej jakieś zabójstwo, ale żeby dotrzeć do celu, samotny wilk i szczenię, muszą albo uzbroić się w cierpliwość, albo wykorzystać elementy strategii. Taktyczne więc podejście do zadań stanowi połowę (albo więcej!) sukcesu. A do tego zawsze potrzebne jest szczenię. Mały wilk, to wciąż wilk. To stwierdzenie pada w mandze kilka razy i nietrudno w to uwierzyć w trakcie lektury. Świetna rzecz, wciąga jak dobry serial, w którym zawsze oczekuje się podobnych punktów. Ale to nie nudzi, Kazuo Koike ma świetne pomysły, obok pojedynków przemyka dużo prawdy o ludzkiej naturze. Tom pierwszy to też nieustanne balansowanie pomiędzy elementami gwałtownymi, zabawnymi, a tymi z natury smutnymi, które najczęściej wiążą się z kiepską sytuacją napotkanych postaci. Świetna rzecz.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na84 miesiące temu
Szczyt bogów #1 Jirō Taniguchi
Szczyt bogów #1
Jirō Taniguchi Baku Yumemakura
Zetknąłem się po raz pierwszy z tą historią przy okazji francuskiej animacji z 2021 roku w reżyserii Patricka Imberta. O filmie pisałem uznając go za produkcję bardzo udaną. Tam głównym wątkiem było śledztwo dotyczące starego aparatu fotograficznego odnalezionego w Katmandu. To aparat, który mógłby napisać historię himalaizmu na nowo. Jeżeli ten model, czyli Vest Pocket Autographic Kodak Special był modelem autentycznym, to prawdopodobnie był na stanie w ekwipunku wyprawy na Mount Everest z 1924 roku. Wówczas dwójka Brytyjczyków, Andrew Irvine i George Mallory podjęli próbę zdobycia szczytu, ale nigdy z niego nie wrócili. Jeżeli udałoby się odzyskać kliszę, to kto wie, może to Mallory i Irvine jako pierwsi weszli na dach świata. To wątek, który jest przynętą dla dziennikarza Makoto Fukamachiego, który wszedł w posiadanie sprzętu i próbuje rozwikłać jego tajemnicę. I rzeczywiście o francuskiej animacji pisałem pochlebnie. Ale jakże wypada ona dzisiaj blado po mojej lekturze pierwszego tomu mangi autorstwa Jirō Taniguchiego. "Szczyt bogów" Taniguchiego ukazywał się w magazynie Business Jump przez trzy lata od maja 2000 roku. Ostatecznie został zebrany w pięciu tomach. Nie powinno dziwić doskonałe przyjęcie tytułu oraz nagrody, jakie zdobywał autor za swoje dzieło. I ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego,w jaki sposób Taniguchi rozwija historię, którą zapoczątkował w swojej powieści Baku Yumemakura w 1998 roku. Ta sprawa aparatu i dziennikarskiego śledztwa oczywiście w pierwszym tomie jest, ale jednocześnie nie jest ona w stanie przyćmić czegoś innego. Chodzi o miłość do gór, która naturalnie zmienia się w niebezpieczną obsesję. W pierwszym tomie poznajemy postać Habu Jojiego. To jemu poświęcona jest przede wszystkim pierwsza część mangi. To desperat, owładnięty przemożną chęcią ciągłego zdobywania szczytów. Robi to w każdej chwili. To mężczyzna bez rodziny, z niestałym zatrudnieniem, bo jak sam mówi "to praca musi dostosować się do gór". Habu jest niezwykle trudny i brutalnie szczery w swoich wypowiedziach tak na temat wspinaczki jak i każdego jednego życiowego aspektu. Niesamowite jest to, z jaką dbałością o zarys psychologiczny postaci Taniguchi nakreślił ten charakter. Habu zaraża obsesją, jest rzeczywiście niebezpieczny, ale jest w nim również porażająca charyzma i magnetyzm. Jest również jednym z najlepszych. I te losy dziennikarza oraz górskiego wspinacza w pierwszym tomie się łączą, a to przecież dopiero początek historii. Bardzo refleksyjna manga opowiada, moim zdaniem, głównie o ucieczce i o strachu przed ludźmi. Himalaiści to samotnicy, ludzie bezwzględni w wielu aspektach, twardzi i bezkompromisowi. Nierzadko trudni w obyciu. Autor dobrze to przekazuje, rozumiem to opętanie, chociaż do górskiej miłości mi bardzo daleko. Jednak tutaj, w "Szczycie bogów", można się zakochać i w górach, szczytach górskich, samej zaciętości i odwadze. To motywy, który poruszają, ten hart ducha, niespożyte siły, które pchają człowieka w surowe warunki, a później krok dalej, w warunki jeszcze gorsze, na lodowe ściany, w lawiny, w spanie przy minus 30 stopniach pod skałami. I co my wiemy o wychodzeniu ze strefy komfortu przy tych ludziach i przy ich decyzjach? Nic. Niezwykła to jest manga, czyta się jak powieść o uzależnieniu. Góry jawią się jako miejsca potężne, przytłaczające, piękne ale też bardzo groźne i niegościnne miejsca. "Szczyt bogów" to też wgląd w sam temat górski, mamy tu sporo wyjaśnień technicznych, niuanse z samej branży, ciekawostki, no i pierwszorzędne rysunki, które przedstawiają cały majestat gór. W mandze możemy spotkać też prawdziwych bohaterów, którzy zapisali się na kartach górskiej historii. Wybitna rzecz nawet dla tych, którzy z górami mają mało wspólnego.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na94 miesiące temu
Dead Dead Demon’s Dededede Destruction #2 Inio Asano
Dead Dead Demon’s Dededede Destruction #2
Inio Asano
Dead Dead Demon's Dededede Destruction 2 ᄒ Wiadomości do: Kadode Koyama Oran Nakagawa: Wstawaj! Kadode Koyama Hmm...co się stało? Obudziłaś mnie ze snu :/ Oran Nakagawa: To sprawa życia i śmierci! Kadode Koyama: Jasne, już Ci uwierzę. Tak jak w zeszły wtorek, gdy nie mogłaś zjeść śniadania, bo skończyły Ci się ulubione płatki? Oran Nakagawa: Ej bez takich! To akurat była poważna sprawa! Ale teraz jest jeszcze gorzej! Kadode Koyama: Słucham Cię uważnie moja droga Onciu... Oran Nakagawa: ZŁAPAŁAM NAJEŹDŹCĘ! Kadode Koyama: Co ty gadasz?! Nie żartuj sobie z takich rzeczy! Oran Nakagawa: Przyjdź jak najszybciej do mnie, to sama zobaczysz, że nie oszukuję ;) Kadode Koyama: Dobra daj mi pięć minut! Już się zbieram! Tylko pamiętaj, jeśli to twój kolejny głupi żart, to gorzko tego pożałujesz! Oran Nakagawa: ..††† Kadode Koyama: Już biegnę do ciebie! Oran Nakagawa: Użytkownik jest nieaktywny. „Dlaczego wszyscy nie możemy żyć w zgodzie?” Przemysł zbrojeniowy japonii nabiera niesłychanego rozpędu, jednak obywatele kraju nie są tym faktem pocieszeni i coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie w kierunku władzy, która bezmyślnie używa arsenału w stronę obcych oraz własnych cywili, niszcząc zarazem stolicę państwa. W mieście aż wrze od licznych strajków, odnoszących się do ofiar wojny z przybyszami, a protesty na ulicach przybierają znacząco na sile. NAJWYŻSZY CZAS OBALIĆ RZĄDY! Tymczasem wśród całego przytłaczającego zamieszania Kadode oraz jej przyjaciółki próbują skupić się na przygotowaniach do egzaminów na studia. Tego dnia wszystko się zmieniło, a jednocześnie nie zmieniło się nic. Ale czyżby? „Precz z rządem, który bezczynnie przygląda się masakrze obywateli!” Po raz kolejny wróciłam do specyficznej twórczości Pana Asano i ponownie zderzyłam się z jego dość nietypową pomysłowością. Bardzo doceniam jego ciekawe spojrzenie na świat, które wydaje mi się, że jest pewnego rodzaju przestrogą w naszym kierunku. W tym tomie przed naszymi bohaterkami jeszcze sporo pracy, by dostać się na studia, ale widać, że są one na to gotowe i nie chcą się poddać. W ich życiu dużo rzeczy się zmieni, zaczynając od ciężkiej do przyjęcia informacji a kończąc na dość trudnym do wyobrażenia sobie spotkaniu. Nie będę Wam nic więcej zdradzać, ale na pewno będziecie pod wrażeniem tego, co tutaj zobaczycie. „Będziemy walczyć!” Miłym akcentem w tej mandze okazały się nie tylko kolorowe ilustracje, ale również takie początkowe, kilkustronicowe wstawki, gdzie dostajemy fajną możliwość zapoznania się z totalnie innym tytułem. Chodzi mi tu o japoński komiks „Isobeyan”, czyli taki krótki zbiór różnych śmiesznych historyjek z życia dziewczynki Debeko, która pewnego dnia poznaje muchomora z przyszłości. W trakcie czytania można się naprawdę uśmiechnąć od ucha do ucha i faktycznie to taka dosyć humorystyczna seria, przy której na moment można trochę odejść od cięższych tematów ukazanych w „Dead Dead Demon's Dededede Destruction”. Chociaż przyznam też, że samo wykonanie oraz zamysł fabularny przypomina mi kultowe anime „Doraemon”, jakie oglądałam za dzieciaka z samego rana przed pójściem do szkoły. Powiedźcie, że nie tylko ja widzę pomiędzy tymi dwiema seriami tyci podobieństwo? ^^' „Jesteś młoda, rozwiń skrzydła!” Wracając ponownie do „DDDD” muszę zdecydowanie napisać, że tak pokręconej, dziwacznej, a zarazem wciągającej i dobrze napisanej mangi dawno nie czytałam. Ilustracje są na najwyższym poziomie - jak doskonale niektórzy wiedzą, jestem maniaczką bogato narysowanych paneli, a tutaj właśnie otrzymuje ich od grona. Oprócz wybitnych rysunków mamy równocześnie na podobnym poziomie przedstawione postacie. Większość jest mi już znana z pierwszego tomu, ale nadal ciekawi mnie pewien tajemniczy chłopiec, którego można napotkać co jakiś czas w tej historii. Na moment obecny praktycznie nic o nim nie wiemy, ale zauważyłam, że Pan Asano troszkę stara się nas naprowadzić na to, kim on może być, jednak oczywiście nie pisze o tym wprost. Możemy się tylko domyślać, snuć różnego rodzaju teorie, ale i tak jedynie mangaka zna chwilowo wszystkie odpowiedzi na nasze pytania. Sama próbowałam doszukiwać się jakiś ukrytych znaczeń, które Pan Inio mógłby potencjalnie przed nami zataić, ale niestety nic ciekawego nie znalazłam. No może jedynie co dostrzegłam, to takie dwie wskazówki dotyczące chłopaka, ale czy się okażą prawdą, to się zobaczy, jak zabiorę się za kolejne części... „Obiecajcie mi, że nagle nie znikniecie”. Pochłonęłam ten tomik dosłownie z każdym przeczytanym słowem, dlatego też bez żadnego zaprzeczenia serdecznie polecam każdemu sięgnąć po ten tytuł - myślę, że się nie zawiedziecie ★ „Czy jeśli zaatakują nas kosmici...wszyscy zginiemy? Nie chcę, żeby ludzie ginęli. Boję się”. Ograniczenie wiekowe: 16+ TW! Wojna, polityka, psychologiczne, przemoc
liv_melodi - awatar liv_melodi
ocenił na72 lata temu
Koyoharu Gotouge - Zbiór opowiadań - Koyoharu Gotouge
Koyoharu Gotouge - Zbiór opowiadań -
Koyoharu Gotouge
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/koyoharu-goutouge-zbior-opowiadan-recenzja-mangi/ Całą treść tomiku w bardzo dużym uproszczeniu można byłoby określić mianem mrocznej fantastyki, w której czytelnik może się doszukiwać jakieś głębi fabularnej. Na planszach mangi pojawiają się demony (i inne potwory),różnorakie emocje, wyrazista akcja i wieloznaczne cierpienie człowieka. Treść do nazbyt rozrywkowych więc nie należy, ale klimat ten powinien spodobać się fanom autora. Dodatkowym powodem, dla którego warto sięgnąć po tę jednotomówkę, jest otwierająca ją historia (Zabójca łapczywych drapieżców). Jest to bowiem nic innego jak pierwowzór serii Kimetsu no Yaiba. To właśnie to krótkie opowiadanie przerodziło się później w bardziej złożoną serię, którą pokochały miliony czytelników na całym świecie. Na dalszych stronach odbiorca znajdzie jeszcze trzy dość specyficzne opowiadania. Każde z nich podąża własną drogą, jednocześnie łączą je niektóre elementy charakterystyczne dla twórcy, chociażby mocno wyrazisty mrok. Wszystkie zebrane tu historie mają więc w sobie to „coś”, co sprawia, że mogą one zaciekawić czytelnika (zdecydowanie jednak nie każdego). Należy jednak pamiętać o tym, że jest to zbiór krótkich one-shotów. Nie ma więc tu mowy o nadmiernym rozwijaniu fabuły, poruszaniu wielu wątków czy głębszej prezentacji bohaterów. Całość opowieści najczęściej zamyka się w kilkunastu stronach, pozostawiając wiele niedopowiedzeń....
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 lata temu
Szczyt bogów #2 Jirō Taniguchi
Szczyt bogów #2
Jirō Taniguchi Baku Yumemakura
Zapewne też tak czasem macie w trakcie obcowania z dziełem kultury. Ten moment, gdy chcecie już w czasie czytania (na przykład) podzielić się wrażeniami, szybko zarazić euforią, opowiedzieć o tym niesamowitym emocjonującym fragmencie. W drugim tomie "Szczytu bogów" miałem tak dwukrotnie, to całkiem sporo mając na uwadze, że rzecz idzie o jeden tom (cała historia złoży się na pięć). Budowanie legendy. Budowanie legendy, to właśnie robi Jirō Taniguchi w drugim tomie. W pierwszym wchodziliśmy w temat na trochę innej płaszczyźnie. Tam za główny wątek odpowiadał dziennikarz Makoto Fukamachi, którego perypetie dały początek opowieści o aparacie fotograficznym. Historia weszła wówczas na grunt śledztwa, bo ten sam aparat był być może na wyposażeniu pierwszej wyprawy na Mount Everest. Dość napisać, że odkrycie mogło przyczynić się do napisania historii himalaizmu na nowo. Pierwszy tom to także wstęp do historii o niezwykłym człowieku, postaci fikcyjnej. Mowa tu o Habu Jojim. To, że Habu został wymyślony, to fakt. Ale ja, po lekturze drugiego tomu, już nie byłem tego taki pewny. Czułem, że to postać jak najbardziej realna. To niesamowita zasługa tworzenia kompozycji literackiej. Sam Habu lub raczej pierwiastki jego cech znajdują się zapewne u większości himalaistów, desperatów, którzy stawiają niekiedy wszystko na jedną kartę. Ryzykanci, samotnicy, z maniakalną obsesją i jednym celem, wejść na szczyt. Habu to archetyp takiego człowieka, ale sposób w jaki Jiro Taniguchi konstruuje postać zasługuje tylko na słowa uznania. Innymi słowy, poznałem go dobrze. Poznałem już mężczyznę na tyle dobrze, że mógłbym o nim opowiedzieć komuś, rozpoznałbym go, a gdybym znalazł jakąś szczególną podobną cechę w kimś innym, stwierdziłbym teraz - zachowujesz się jak Habu (pewnie bym o tym pomyślał, to wystarczy). Zatem drugi tom to budowanie legendy i opowieść o kilku kluczowych wydarzeniach, wątkach, które konsekwentnie budują legendę herosa, ale są też tą skrupulatnie przedstawianą ilustracją motywów obsesyjnych wśród kilku postaci ze "Szczytu bogów". W drugim tomie kluczowe wydarzenia to ten dramatyczny wypadek na Grandes Jorasses, gdy Habu ocalał tylko przez niewiarygodne szczęście. Dwie noce w zimie na wysokości ponad trzech tysięcy metrów rozpisanych na kilkadziesiąt stron - musicie to przeczytać. Później Mount Everest i próba zdobycia północno - zachodniej ściany zimą. To te momenty, które dobitnie przedstawiają skomplikowaną jednostkę. Nie wystarczy napisać, że ktoś jest uparty, dumny, czy jest po prostu egoistą. To też, ale psychologia postaci w "Szczycie bogów" analizuje więcej wątków, punktem kulminacyjnym może być Everest. A później jest pomysł na K2 solo bez wspomagania tlenowego... Tylko Habu Joji? Nie, bo drugi tom mangi "Szczyt bogów" jest jak opis starcia tytanów. Drugim himalaistą jest Hase - ale bycie drugim go nie interesuje, chociaż sam wydaje się być tym spokojniejszym typem. Nie raz pada tu kwestia, że Habu i Hase to jak zderzenie ciemności i światła. Nie chciałbym wchodzić w dalsze roztrząsanie wątków i opisywanie fabuły - ścieżek jest dużo więcej. Co jest znamienne? Jiro Taniguchi znalazł złoty środek - wykorzystał rysunek jako narzędzie analizy psychologicznej i dokumentacji alpinistycznej. Twarz Habu jest rysowana z surową precyzją. Zmarszczki, cienie i ostre kontury podkreślają jego wewnętrzne rozdarcie. Taniguchi stosuje bliskie kadry, aby wydobyć emocje, które bohater tłumi. W tym tłumieniu emocji, podobnie jak we wspinaczce, jest jednym z najlepszych. Sceny górskie są przeciwieństwem portretów. Kadry otwierają się szeroko. Linie skał są chłodne i geometryczne, czasem bardzo delikatne. Śnieg jest przedstawiony jako masa niemal abstrakcyjna. I niby mamy tu powtarzalność motywów wizualnych. Linie lin, ślady raków, układ dłoni na skale. Te elementy tworzą wizualny słownik alpinizmu. To wciąż jest jednak fascynujące, albo raczej niesamowite jest to, że ta powtarzalność jest właśnie fascynująca. Ilustracje Taniguchiego traktuję jako formę filozoficznej refleksji nad stanem ludzkiej kondycji. Góry są tu nie tylko miejscem akcji - to metafora ludzkich możliwości, ale też dosłowne miejsce do "uciekania". Wspaniała manga.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Miecz nieśmiertelnego #3

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miecz nieśmiertelnego #3