Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku

Okładka książki Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku autora Marek Żaromski, 9788382011913
Okładka książki Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku
Marek Żaromski Wydawnictwo: eSPe kryminał, sensacja, thriller
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2023-02-20
Data 1. wyd. pol.:
2023-02-20
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382011913
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku



książek na półce przeczytane 1304 napisanych opinii 910

Oceny książki Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku

Średnia ocen
7,5 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku

avatar
44
43

Na półkach: ,

"Cevenole" klasyczny kryminał osadzony w połowie lat 60 XX wieku. Są to lata PRL-u. Można to mocno odczuć, ponieważ autor wiele w książce wspomina o wydarzeniach tamtych lat i używa słownictwa charakterystycznego dla lat PRL-u. Ja osobiście nie mogłam się oderwać od książki, ale ja to chyba tak mam z każdym kryminałem. Jedyne o czym myślę, to kto okaże się mordercą. W tej książce nie byłam w stanie tego odkryć aż do końca. Podejrzewałam dosłownie każdego, ponieważ każdy miał silny motyw na zabicie właścicielki pensjonatu. Jednakże zakończenie okazało się być dość zaskakujące, choć spodziewałam się, że mordercę spotka gorsza kara.
Jedyny mankament, do którego mogłabym się przyczepić, to wstawki cytatów z Pisma Świętego, ale z drugiej strony jest to trochę nieodłączny element, kiedy przez większość książki śledztwo na własną rękę prowadzi bliski przyjaciel zamordowanej, a jest on bardzo religijny.

"Cevenole" klasyczny kryminał osadzony w połowie lat 60 XX wieku. Są to lata PRL-u. Można to mocno odczuć, ponieważ autor wiele w książce wspomina o wydarzeniach tamtych lat i używa słownictwa charakterystycznego dla lat PRL-u. Ja osobiście nie mogłam się oderwać od książki, ale ja to chyba tak mam z każdym kryminałem. Jedyne o czym myślę, to kto okaże się mordercą. W tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
193
183

Na półkach:

„Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku” Marka Żaromskiego stała chwilę na mojej półce... Kilka miesięcy temu czytał tę powieść mój mąż i był nią zachwycony. Przeleżała więc trochę, zanim sięgnęłam po nią i ja. Jej! Cóż to za opowieść!

Jak sam tytuł wskazuje – doszło w uzdrowisku do zbrodni. Niespodziewanej, okrutnej, wstrząsającej dla lokalnej społeczności. Bolesnej dla rodziny i Stanisława – przyjaciela zamordowanej, który ma za sobą niełatwą przeszłość. Opowieść jak każda inna? Wręcz przeciwnie. Nie tylko dlatego, że osadzona jest w połowie lat 60. XX wieku i ukazuje nam ówczesny chory ustrój i bezprawie milicji oraz odkrywa trudne historyczne prawdy.

Ta opowieść – choć pojawia się w niej zbrodnia – nie emanuje mordem, krwią i nienawiścią. Owszem, dotykamy ich, ale w tak subtelny sposób, że nas to nie karmi, nie przenika. Pokazuje raczej jak cienka jest granica między dobrem a złem i co dzieje się z człowiekiem, który tę granicę przekracza.

Czy w szeregach milicji znajdzie się ktoś, kto nie będzie kierował się wyłącznie własną karierą, ale zawalczy o prawdę? Co ma z tym wspólnego przeszłość Stanisława i jego wrażliwe, rozmodlone serce?

To świetna książka. Wciąga i nie pozwala się odłożyć na dłużej. Na szczęście sięgnęłam po nią w weekend i miałam możliwość przeczytać ją w dwa popołudnia 💪

Polecam wszystkim fanom kryminałów. Nie zawiedziecie się!

„Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku” Marka Żaromskiego stała chwilę na mojej półce... Kilka miesięcy temu czytał tę powieść mój mąż i był nią zachwycony. Przeleżała więc trochę, zanim sięgnęłam po nią i ja. Jej! Cóż to za opowieść!

Jak sam tytuł wskazuje – doszło w uzdrowisku do zbrodni. Niespodziewanej, okrutnej, wstrząsającej dla lokalnej społeczności. Bolesnej dla rodziny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
17
17

Na półkach:

Na wstępie warto zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką współcześnie pisanych kryminałów. W tej książce jednak odnalazłam się doskonale i spędzonego z nią czasu absolutnie nie mogłabym nazwać straconym.
Nie będę ukrywać, że do sięgnięcia po książkę skusiło mnie określenie, że jest to kryminał katolicki. Bardzo mnie ta gra słów zaintrygowała, więc postanowiłam sprawdzić "z czym to się je". Po zapoznaniu się z treścią książki z całym przekonaniem mogę zaznaczyć, że 'katolicki' nie oznacza tutaj, że książka przeznaczona jest jedynie dla katolików, po prostu temat zbrodni i kryminalnego śledztwa, za przyczyną jednego z głównych bohaterów, przeplata się z tematem wiary w Boga. Autor pisze z wyczuciem, nie bombarduje religijnym przekazem, nie umoralnia na siłę, po książkę może więc sięgnąć każdy i myślę, że odnajdzie się w niej równie dobrze, bez względu na osobiste przekonania.
W opisie książki zaznaczono, że to kryminał w klasycznym stylu, a ja - o ile zupełnie nie gustuję we współcześnie pisanych kryminałach, o tyle kryminały retro w stylu Agathy Christie lubię bardzo. I tak po cichu liczyłam, że to właśnie dostanę również w tej książce. I się nie przeliczyłam.

"Cevenole" to kryminał osadzony w latach '60 ubiegłego wieku, a więc przed czytelnikiem literacka wycieczka w czasie i przestrzeni do radosnego PRL-u.
Klimat tamtych czasów wg mnie został zresztą przez Autora oddany w sposób wyśmienity!

Mała, spokojna miejscowość uzdrowiskowa, zamknięta społeczność, elegancki pensjonat, do którego lubią zaglądać przedstawiciele wyższych sfer PRL-u, odpoczynek, dyskrecja - żyć, nie umierać!
Jak na ironię, spokój przerywa jednak nagła, niespodziewana śmierć Anny Małeckiej, właścicielki pensjonatu. Morderstwo. Kto mógł chcieć śmierci tej miłej, uczynnej, gościnnej kobiety? Okazuje się, że dość sporo osób!

Rusza śledztwo, które przypada porucznikowi Milicji Obywatelskiej Krzysztofowi Polowi. Równocześnie w sprawę angażuje się Stanisław Gorszewski, bliski przyjaciel ofiary, były żołnierz podziemia antykomunistycznego, obecnie za swoją przeszłość odsunięty na margines społeczny - władza nie lubi "bandytów", którzy ośmielali się w przeszłości podnosić na nią rękę...

Jak wcześniej wspomniałam, Autorowi na kartach swojej powieści w wyśmienity sposób udało się oddać ducha tamtych czasów. Zarówno na płaszczyźnie społecznej, toczącej się zwykłej codzienności i kontaktów międzyludzkich, jak i uzależnień zabarwionych politycznie - układy i układziki, dzięki którym są lepsi i gorsi, które nie pozwalają na tknięcie choćby jednym palcem co poniektórych osobistości z pewnością nie mogły pomóc w prowadzeniu śledztwa, o czym szybko miał się przekonać porucznik Pol.

Porównanie do kryminałów Agathy Christie okazało się być dla mnie również niezwykle trafionym, ponieważ pan Gorszewski to wypisz wymaluj panna Marple rzucona w granice Polski Ludowej. I właśnie nawet nie Herkules Poirot, który przecież rozwiązywaniem zagadnień zbrodni zajmował się zawodowo, ale panna Marple - detektyw samozwańczy, lekko wścibska starsza pani z sąsiedztwa, o błyskotliwym usposobieniu i niezwykle inteligentnym umyśle. Podobnie jak ona, Stanisław Gorszewski kręci się po okolicy, obserwuje, wypytuje, wyciąga wnioski, biorąc pod uwagę nawet te pozornie nic nie znaczące informacje. A na końcu zbiera całe zainteresowane sprawą towarzystwo i punkt po punkcie wyjaśnia, co z czym i jak połączył, aby dało się wyłuskać to, co najistotniejsze, czyli motyw zbrodni i nazwisko sprawcy. Czy i Wam nie przypomina to schematu stosowanego przez angielską królową kryminału?

Okazuje się, że i w XXI wieku możliwe jest pisanie świetnych kryminałów, które nie ociekają galonami krwi, wulgarnością oraz skrajnie brutalnymi opisami. I za to Autorowi dziękuję. Za ten dobrze spędzony z książką czas, za gimnastykę dla szarych komórek i za wiarę w to, że dobro zawsze zwycięży zło! Ze swej strony polecam całym serduchem!

Na wstępie warto zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką współcześnie pisanych kryminałów. W tej książce jednak odnalazłam się doskonale i spędzonego z nią czasu absolutnie nie mogłabym nazwać straconym.
Nie będę ukrywać, że do sięgnięcia po książkę skusiło mnie określenie, że jest to kryminał katolicki. Bardzo mnie ta gra słów zaintrygowała, więc postanowiłam sprawdzić "z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

134 użytkowników ma tytuł Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku na półkach głównych
  • 68
  • 66
24 użytkowników ma tytuł Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku na półkach dodatkowych
  • 8
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jak nie być spinką przy krawacie Anna M. Brengos
Jak nie być spinką przy krawacie
Anna M. Brengos
Anna M. Brengos po raz kolejny udowadnia, że literatura obyczajowa może być pełna emocji, życiowych obserwacji i przewrotnego humoru. W książce Jak nie być spinką przy krawacie autorka przedstawia historię Marceliny Żurowskiej – kobiety, która przez całe życie żyła w cieniu męża, znanego adwokata. Gdy ten nagle umiera… na sali rozpraw, życie Marceliny diametralnie się zmienia. I wreszcie – zaczyna się prawdziwie. Marcelina to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić. To kobieta inteligentna, zdolna i wrażliwa, która przez lata spychała siebie na margines, by wspierać karierę męża i dbać o rodzinę. Brengos nie idealizuje swojej protagonistki – pokazuje jej słabości, wątpliwości, a także siłę, która długo była tłumiona. Gdy Marcelina zostaje sama, okazuje się, że musi zmierzyć się nie tylko z żałobą, ale i z zaskakującym dziedzictwem po mężu. Sprawy komplikują się, gdy na horyzoncie pojawiają się… dwie mafie. Autorka zgrabnie łączy wątki obyczajowe z elementami kryminału i humoru. Absurdalne sytuacje – jak chociażby nieoczekiwane sojusze z miejscowym lumpem, który okazuje się jedną z najjaśniejszych postaci drugoplanowych – wprowadzają lekkość do momentami bardzo refleksyjnej opowieści. Ten kontrast nadaje książce oryginalny charakter, balansując między poważnymi tematami a komiczną tonacją. Brengos w sposób bardzo celny komentuje rolę kobiet w rodzinie i społeczeństwie, nie stroniąc od ironii. Tytułowa „spinka przy krawacie” to metafora wielu kobiet, które przez lata żyją w cieniu mężczyzn – nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że tak zostają ukształtowane przez otoczenie. Marcelina, choć długo była dodatkiem do wizerunku męża, powoli przechodzi przemianę – odzyskuje głos, niezależność i własną tożsamość. Język powieści jest lekki, barwny i bardzo plastyczny. Dialogi brzmią naturalnie, a narracja pełna jest ironicznych obserwacji i celnych spostrzeżeń. Autorka nie boi się też poruszać trudniejszych tematów – żałoby, samotności, rozczarowań – ale robi to bez patosu, z dużą dozą empatii. Jak nie być spinką przy krawacie to książka, która bawi, wzrusza i zmusza do refleksji. To opowieść o kobietach, które uczą się stawiać granice i odzyskiwać swoje życie. Ale też o tym, że czasem warto zaufać komuś zupełnie niespodziewanemu – nawet jeśli tym kimś jest lokalny bezdomny z filozoficznym zacięciem. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, zwłaszcza jeśli szukasz literatury, która łączy mądrą fabułę z humorem i niebanalnymi postaciami. Anna M. Brengos po raz kolejny pokazuje, że potrafi pisać o kobietach z siłą, ciepłem i przekorą. A Marcelina? To bohaterka, którą chciałoby się mieć za sąsiadkę – z własnym kompasem moralnym, szkicownikiem pod pachą i ironicznym błyskiem w oku.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na99 miesięcy temu
Truposz za potwierdzeniem odbioru Monika B. Janowska
Truposz za potwierdzeniem odbioru
Monika B. Janowska
„Truposz za potwierdzeniem odbioru” to pełna humoru i ciepła komedia kryminalna, która z wdziękiem łączy codzienne perypetie z intrygą kryminalną. Autorka (lub autor – w zależności od wydania) proponuje czytelnikowi lekką, ale wciągającą opowieść o kobiecie, której życie w jednej chwili zostaje wywrócone do góry nogami. I to wszystko z powodu… znicza! Krzysztofa i Waldemar to para z piętnastoletnim stażem, która z pozoru wiedzie spokojne i ustabilizowane życie. Jednak ich jubileuszowa wycieczka do Pragi kończy się spektakularną katastrofą. Krzysia, zmuszona przez nagłą potrzebę fizjologiczną i brak toalety, decyduje się na desperacki krok, który staje się symbolicznym punktem zwrotnym w jej życiu. Już sam ten wstęp zapowiada książkę pełną nietuzinkowego humoru i absurdu, który jednak nie przekracza granicy przesady – raczej sprawia, że uśmiech sam pojawia się na twarzy czytelnika. Po powrocie z wycieczki Krzysia zostaje porzucona przez męża i musi zacząć wszystko od nowa. Zajmując się dotąd domem i rodziną, teraz musi zadbać o byt swój i córek. Praca w lokalnej firmie kurierskiej wydaje się szansą na nowy start, choć jej pierwszy dzień to prawdziwa katastrofa – nieomal staje się świadkiem morderstwa! Autorka świetnie balansuje między dramatem życiowym a komedią sytuacyjną, nie zapominając przy tym o emocjach bohaterów. Krzysia jest postacią bardzo ludzką – popełnia błędy, wątpi, ale też nie traci hartu ducha, co sprawia, że łatwo ją polubić i jej kibicować. Prawdziwą perełką książki są jednak postacie drugoplanowe – mama i teściowa Krzysi. Ich decyzja o wprowadzeniu się do niej to istna burza w szklance wody. Te dwie kobiety, z pozoru zupełnie różne, łączy jedno: przekonanie, że poradzą sobie z każdą zagadką kryminalną. Ich amatorskie śledztwo prowadzi do wielu zabawnych sytuacji, nieporozumień i zaskoczeń. Autorka w sposób lekki, ale celny pokazuje dynamikę rodzinną i relacje międzypokoleniowe, a także daje do zrozumienia, że życie po pięćdziesiątce wcale nie musi być nudne. Styl książki jest przyjemny, zgrabnie napisany, a dialogi są pełne dowcipu i naturalności. Kryminalna intryga nie jest zbyt skomplikowana, ale dobrze wpisuje się w konwencję – nie dominuje nad fabułą, a raczej stanowi jej smakowity dodatek. To nie klasyczny kryminał, ale raczej lekka opowieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, idealna na odprężenie. „Truposz za potwierdzeniem odbioru” to opowieść o kobiecej sile, rodzinie, nowym początku i o tym, że nawet najbardziej absurdalne sytuacje mogą prowadzić do niespodziewanych odkryć – zarówno o innych, jak i o sobie. Polecam wszystkim, którzy szukają książki lekkiej, zabawnej, a przy tym niebanalnej.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na911 miesięcy temu
Tamarynd. Marząc o lepszym jutrze Żaneta Pawlik
Tamarynd. Marząc o lepszym jutrze
Żaneta Pawlik
" .... była silna jak drzewo, na którym dojrzewały owoce tamaryndowca. Niewiele potrafiło ja złamać. Jeśli upadała, to podnosiła się, otrzepywała kolana i ruszała naprzód. Samotnie. Teraz bardziej niż kiedykolwiek czuła, że musi dotrzeć do tej części siebie, którą skrywała pod skorupą." Anka po długim pobycie w Niemczech wraca do Polski z postanowieniem aby zacząć wszystko od nowa. Wynajmuje nędzne mieszkanie i zaczyna pracę jako pielęgniarka w szpitalu psychiatrycznym. Pomimo pracy za granicą Anka nie ma żadnych oszczędności. Zarobione pieniądze przeznaczyła na operację swojej młodszej siostry. Swoją nową pracę rozpoczyna z przytupem od konfliktu z jedną z pracownic, z którą później się zaprzyjaźnia. Jej stosunki z rodziną, a właściwie z matką nie są zbyt poprawne. Właściwie utrzymuje je tylko z ojcem i siostrą. Wyjeżdżając rozstała się z narzeczonym, który ją zdradził, ale nadal ją nachodzi. Poznanie Franka, przystojnego policjanta daje jej nadzieję na nową miłość. Jednak nadchodzi dzień kiedy dziewczyna musi zmierzyć się z przeszłością. Pojawienie się nowej pacjentki otwiera pewien rozdział jej życia, który uważała już za zamknięty. Czy Anka zdoła uwolnić się od przeszłości i ułoży sobie życie od nowa? Żaneta Pawlik porusza w tej książce sporo trudnych tematów takich jak choroby psychiczne, depresje, uzależnienie od alkoholu, brak zrozumienia i wsparcia od najbliższych członków rodziny, strata bliskiej osoby i żałoba. Pokazuje też historię osób, które wołają o pomoc, ale nikt ich nie słyszy. Daje do zrozumienia, że nieleczona depresja prowadzi do tragedii. "Tamarynd. Marząc o lepszym jutrze" to też książka o nadziei, o pogoni za marzeniami, o przyjaźni i miłości. Mocna, wnikliwa i poruszająca powieść, która chwyta za serce i skłania czytelnika do refleksji. Jeżeli szukacie wartościowej lektury to sięgnijcie po "Tamarynd". Książka ma nie tylko piękną okładkę, ale skrywa też bardzo ciekawe wnętrze. "Choroby psychiczne zostawiały piętno pod skórą, niewidoczne na pierwszy rzut oka. Dlatego otoczenie często nie pojmowało, że ktoś pod maską uśmiechu skrywał ogromny ból".
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na830 dni temu
Poszukiwacze siódmej księgi Izabela Szylko
Poszukiwacze siódmej księgi
Izabela Szylko
Dżery antypatyczny, angielski prawnik polskiego pochodzenia przybywa do Krakowa na pogrzeb babki, której nie widział kilkanaście lat. W konsekwencji zostaje uwikłany w poszukiwania tajemniczej, ukrytej księgi Mikołaja Kopernika. Pomaga Alicji, lokalnej astronom do której zabiło mu mocniej serce. Wspiera ich starsza pani, sławna blogerka kryminalna - Czesiuchna. O ile Dżerego poznajemy dość dobrze, możemy zaobserwować jego przemianę, a z czasem nawet go polubić, o tyle Alicji nie znamy wcale. Jest ona niespójna, chwilami tajemnicza, mająca zaplanowane kolejne kroki i pomysł na działanie, chwilami rozhisteryzowana, znerwicowana. Wiemy o niej niewiele, nie ma najmniejszego pogłębienia tej bohaterki. Nieźle wypadają bohaterowie drugoplanowi, których jest kilku i każdy jest inny i na swój sposób sympatyczny. Z innych mankamentów to pójście na łatwiznę z nielimitowanymi finansami bohaterów, brak głębiej zarysowanej osoby antagonisty. Nie jest to poziom Roberta Storma, Tomasza NN czy Roberta Karcz. Jest to jednak pokrewna literatura, po prostu nieco słabsza, bardziej wakacyjna, na luzie. Pozycja przy której można miło spędzić czas, ale nie jest to książka do, której z sentymentem wrócę po latach. Ktoś tu napisał, że to Pan Samochodzik dla dorosłych, niestety nie mogę się zgodzić, gdyż w PS jest więcej głębi i treści dla dorosłych, które dostrzega się dopiero po latach. Siódma księga jest bardziej dziecinna :)
GrzegorzAleksander - awatar GrzegorzAleksander
ocenił na61 rok temu
Siódmy koci żywot Eugeniusz Dębski
Siódmy koci żywot
Eugeniusz Dębski Beata Dębska
Polska komedia kryminalna przeżywa w ostatnich latach prawdziwy renesans, a duet Beata i Eugeniusz Dębscy wnosi do tego gatunku powiew świeżości, serwując czytelnikom historię lekką, inteligentną i... mruczącą. „Siódmy koci żywot” to tom otwierający cykl o Tomaszu i kocie o imieniu – nomen omen – Kot. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam przede wszystkim bezbłędne dialogi oraz fenomenalnie zarysowaną relację między człowiekiem a zwierzęciem, która stanowi serce tej opowieści. Głównym bohaterem jest Tomasz, mężczyzna, który po serii życiowych zawirowań próbuje odnaleźć spokój. Los jednak chce inaczej, stawiając na jego drodze tajemnicę kryminalną oraz niezwykle inteligentnego czworonoga. Autorzy z dużą wprawą budują intrygę, która choć nie jest krwawym thrillerem, skutecznie trzyma w napięciu. Największą siłą powieści nie jest jednak samo rozwiązanie zagadki, ale droga do niego. Kot w tej historii nie jest tylko tłem czy maskotką – to pełnoprawny partner w śledztwie, posiadający własny charakter, fochy i, jak się okazuje, niezwykle przydatne talenty. Humor podany z klasą Eugeniusz Dębski, znany z doskonałego warsztatu fantastycznego, w duecie z Beatą Dębską tworzy prozę niezwykle rytmiczną. Humor w „Siodmym kocim żywocie” jest nienachalny, często oparty na ironii i zabawnych obserwacjach codzienności. Relacje między Tomaszem a Kotem są opisane z ogromnym wyczuciem – każdy właściciel mruczka odnajdzie tu sytuacje, które zna z własnego domu, podane jednak w krzywym zwierciadle kryminalnej intrygi. To książka „ciepła”, idealna na relaks, która nie obraża inteligencji czytelnika, a jednocześnie pozwala mu się szczerze uśmiechnąć. Siódemka to nota dla literatury rozrywkowej bardzo wysokiej jakości. Dębscy stworzyli bohaterów, których po prostu da się lubić, co w kryminałach nie zawsze jest regułą. Dlaczego nie więcej? Sama intryga kryminalna, choć poprawna, bywa momentami nieco zbyt uproszczona, a niektóre zwroty akcji są dość przewidywalne dla wytrawnych fanów gatunku. Książka stawia bardziej na klimat i relacje niż na skomplikowaną łamigłówkę, co dla jednych będzie zaletą, dla innych lekkim niedosytem. „Siódmy koci żywot” to doskonały start serii, która obiecuje wiele godzin dobrej zabawy. To solidne 7/10 – kryminał z duszą, który udowadnia, że najlepszym asystentem detektywa nie musi być człowiek, wystarczy ktoś z ogonem i odpowiednią dozą arogancji. Jeśli szukasz lektury, która poprawi Ci nastrój, a jednocześnie zaangażuje w ciekawą historię, Tomasz i jego Kot czekają. To pozycja obowiązkowa dla „kociarzy” i fanów lekkiego pióra państwa Dębskich.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na720 dni temu
Miejsce na ziemi Iwona Mejza
Miejsce na ziemi
Iwona Mejza
Są takie miejsca, do których wraca się z przyjemnością. Mieszkają tutaj ludzie o ogromnych sercach, dla których niesienie pomocy innym to przyjemność a nie obowiązek. Mija rok od śmierci Tadzika i Marylki. Dużo się zmieniło w tym czasie, wiele wydarzyło. Marta i Pola powoli układają swoje życie, pomaga im w tym babcia Czesia, która z nimi mieszka. Marcin w końcu zdobył się na odwagę i przy małym wsparciu Poli poprosił Martę o rękę. Został przyjęty i ślub razem szykują. Felicja Kotkowa też stan cywilny zmieniła i wyszła za mąż za Antoniego wujka księdza Lucka. W życiu księdza rewolucja się dzieję, bo przyjechała do niego jego mama i wywraca całą plebanię do góry nogami, bo ona rządzić lubi i wszystko musi być po jej myśli. Tego nie może wytrzymać gospodyni księdza Róża bierze więc urlop na żądanie :) Do Anielina wraca Marek mąż Agaty, ale czy będzie to szczęśliwy powrót? No i zostali Bracia Pruscy a Eliza Prodi robi furorę. Wydaje przyjęcie urodzinowe przy okazji pomaga paru osobom a Teofilowi robi niespodziankę. Po długiej nieobecność pojawia się w miasteczku Romano. Czy otworzy swoją pizzerię a może ma inny plan na życie? W Anielinie wszystkie problemy znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a może to nie magia tylko dobro, które między mieszkańcami krąży. Nie są obojętni na krzywdę innych. Wzajemna pomoc, życzliwość tworzy klimat Anielina. To wsparcie buduje między nimi zaufanie oraz przyjaźń. Bo Anielin to ludzie, którzy w nim mieszkają. Cudowna pełna ciepła, miłości, dobroci powieść. POLECAM!!! Czytam dla przyjemności dziękuję za wspólny Book Tour.
magiastron - awatar magiastron
ocenił na72 lata temu
Żony Gniewu Joanna Jodełka
Żony Gniewu
Joanna Jodełka
Powieść Joanny Jodełki, Żony Gniewu, to proza, która od pierwszych stron intryguje nieoczywistym podejściem do gatunku kryminału i thrillera psychologicznego. Autorka, znana z precyzyjnego pióra i dbałości o detale, tym razem kreśli portrety kobiet, które – choć skrajnie różne – zostają spięte klamrą wspólnego losu i mrocznej tajemnicy. Moja ocena to solidne 7/10, ponieważ choć książka zachwyca warstwą stylistyczną i psychologiczną, pozostawia pewien niedosyt w sferze dynamiki finału. Bohaterki i ich perypetie Głównymi filarami opowieści są trzy kobiety, których życia na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Każda z nich wnosi do historii inny rodzaj energii i bagażu doświadczeń. Mamy tu do czynienia z postacią, która na pozór osiągnęła wszystko – stabilizację, status i rodzinę, ale pod tą gładką powierzchnią pulsuje narastające poczucie osaczenia. Inna bohaterka to postać bardziej wycofana, wręcz przezroczysta, która jednak w sytuacjach granicznych odkrywa w sobie pokłady siły, o jakie nikt by jej nie podejrzewał. Perypetie tych kobiet zaczynają się od subtelnych pęknięć w ich codzienności – dziwnych telefonów, niedopowiedzeń, poczucia, że ktoś nieustannie obserwuje ich każdy ruch. Jodełka mistrzowsko prowadzi ich losy ku nieuchronnemu spotkaniu. Punktem zwrotnym jest zaginięcie bliskiej im osoby, co uruchamia lawinę zdarzeń, w której każda z bohaterek musi zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę o mężach, kochankach i o sobie samych. Autorka zmusza je do konfrontacji z tytułowym gniewem – uczuciem, które przez lata było tłumione, a które teraz staje się siłą niszczącą lub wyzwalającą. Ich perypetie to nie tylko fizyczna ucieczka czy śledztwo, to przede wszystkim bolesna podróż w głąb własnych lęków i niespełnionych ambicji. Styl autorki: Precyzja i atmosfera To, co wyróżnia Żony Gniewu na tle współczesnej polskiej prozy gatunkowej, to bez wątpienia styl Joanny Jodełki. Autorka pisze w sposób niezwykle plastyczny, wręcz malarski. Jej język jest gęsty, nasycony metaforami, które jednak nie przytłaczają akcji, lecz budują gęstą, niemal fizycznie odczuwalną atmosferę zagrożenia. Jodełka ma rzadki dar opisywania stanów wewnętrznych bohaterek poprzez przedmioty martwe, pogodę czy drobne gesty. W jej wydaniu zwykłe wyjście do ogrodu czy przygotowanie posiłku nabiera znamion rytuału, za którym kryje się głęboki niepokój. Styl ten sprawia, że książkę czyta się powoli, delektując się każdym zdaniem, co jest rzadkością w przypadku thrillerów, które zazwyczaj nastawione są na szybką konsumpcję. Ocena 7/10 jest wyrazem uznania dla warsztatu autorki, ale zawiera w sobie również ziarno krytyki. Największym atutem książki jest jej początek i środek – budowanie napięcia, kreślenie relacji i wprowadzanie czytelnika w stan permanentnej niepewności jest tu niemal doskonałe. Jednak w miarę zbliżania się do końca, tempo narracji zdaje się nieco rozmijać z oczekiwaniami budowanymi przez setki stron. Rozwiązanie głównej intrygi, choć logiczne i spójne, wydaje się nieco zbyt pospieszne w stosunku do celebracji, z jaką autorka opisywała wcześniejsze wydarzenia. Niektóre wątki poboczne, choć fascynujące, zostają domknięte w sposób, który pozostawia czytelnika z poczuciem, że można było wycisnąć z nich nieco więcej emocji. Podsumowanie Żony Gniewu to książka bardzo dojrzała, przeznaczona dla czytelnika, który nad tanią sensację przedkłada głębię psychologiczną i literacką jakość. Joanna Jodełka udowodniła, że potrafi stworzyć thriller, który jest jednocześnie ambitną powieścią obyczajową o kondycji współczesnych kobiet i ich roli w rodzinie. To historia o tym, jak łatwo stać się cieniem samego siebie i jak destrukcyjną moc mają skrywane urazy. Solidna siódemka za styl, klimat i odwagę w portretowaniu kobiecej ciemności.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku

Więcej
Marek Żaromski Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku Zobacz więcej
Więcej