Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku

- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-02-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-02-20
- Liczba stron:
- 360
- Czas czytania
- 6 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382011913
Błyskotliwy kryminał w klasycznym stylu, znakomicie osadzony w realiach PRL-u. Połowa lat 60. XX wieku. Mały, górski kurort, a w nim elegancki pensjonat, prowadzony przez Annę Małecką, córkę znanego przedwojennego satyryka. Oaza spokoju i dyskrecji dla PRL-owskich wyższych sfer. W tle muzyka puszczana z adapteru Bambino, tętniące życiem kuracjuszy uzdrowisko oraz przepiękna symfonia Cevenole. Sielankę przerywa dopiero tajemnicze morderstwo. Zadanie znalezienia sprawcy władze powierzają młodemu porucznikowi milicji obywatelskiej Krzysztofowi Polowi. Okazuje się jednak, że do pewnych tajemnic dotrzeć może tylko Stanisław Gorszewski człowiek o przenikliwym intelekcie i skomplikowanej historii życia. Gdy losy obu mężczyzn niespodziewanie się splatają, śledztwo przybiera zupełnie zaskakujący obrót Marek Żaromski zwykły nauczyciel historii mieszkający w niezwykłym miejscu Rymanowie- Zdroju. Mąż Marzenki, tata Kacpra i Emilki.
Kup Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku
𝗣𝗲𝘄𝗻𝗲 𝗿𝘇𝗲𝗰𝘇𝘆 𝗷𝘂ż 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝗿ó𝗰ą 𝑇𝑎𝑘 𝑝ł𝑦𝑛ęł𝑦 𝑚𝑖𝑛𝑢𝑡𝑦, 𝑘𝑡ó𝑟𝑒 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎ł𝑦 𝑠𝑖ę 𝑤 𝑔𝑜𝑑𝑧𝑖𝑛𝑦. 𝑍ł𝑜 𝑏𝑦ł𝑜 𝑗𝑢ż 𝑏𝑙𝑖𝑠𝑘𝑜, 𝑤𝑖𝑠𝑖𝑎ł𝑜 𝑧 𝑟𝑜𝑧𝑤𝑎𝑟𝑡𝑦𝑚 Ostatnio na moim blogu dość często pojawiają się książki z historią w tle. Jak już wielokrotnie wspominałam, przedmiot szkolny – historia, nie należał do moich ulubionych. Zapewne dlatego, że kazano nam się uczyć suchych dat i faktów, a żaden z nauczycieli nie chciał, lub raczej nie mógł, bo takie były czasy, o niej inaczej opowiadać niż mu nakazano. Za to teraz uwielbiam sięgać po książki, których akcja rozgrywa się w przeszłości, bo obok ciekawej historii otrzymuję zwykle sporo wiedzy historycznej. Niezmiernie się cieszę, że polscy autorzy sięgają do tematyki historii Polski, dokonują researchu, a potem piszą wspaniałe powieści, dzięki którym mogę poszerzać moje horyzonty czytelnicze i wiedzę. Moim zdaniem Cevenole to powieść, wspaniale oddająca klimat czasów PRL-u, które dawno już minęły i może nie wzbudziła we mnie takich emocji, jak na kryminał przystało, to czytało mi się ją bardzo dobrze. Jest w niej jakiś spokój, łagodność i nostalgia, jakkolwiek to brzmi w odniesieniu do kryminału, ale tak właśnie czułam. Może dlatego, że nie ma tu hektolitrów krwi, epatowania przemocą, wulgaryzmów, ale za to są cudowne opisy otaczającej przyrody, piękna natury, a fabuła jest przepełniona tęsknotą za miłością. I jest sympatyczny, opanowany detektyw amator, który od razu wzbudził moją sympatię. Marek Żaromski miał ciekawy pomysł, który udało mu się w interesujący sposób zrealizować. Cavanole to mądra powieść pełna wartości uniwersalnych pokazująca, czym jest dla człowieka historia i wiara w Boga, przepełniona muzyką mało znanej symfonii Vincenta d' Indy, odtwarzanej z gramofonu Bambino. Anna Małecka prowadzi pensjonat 𝐹𝑟𝑎𝑠𝑧𝑘𝑎, który swoją nazwę zawdzięcza jej ojcu. 𝑊𝑦𝑏𝑢𝑑𝑜𝑤𝑎ł 𝑗ą 𝑖 𝑛𝑎𝑑𝑎ł 𝑗𝑒𝑗 𝑛𝑎𝑧𝑤ę 𝑜𝑗𝑐𝑖𝑒𝑐 𝑝𝑎𝑛𝑖 𝑀𝑎ł𝑒𝑐𝑘𝑖𝑒𝑗 – 𝑧𝑛𝑎𝑛𝑦 𝑠𝑤𝑒𝑔𝑜 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑢 𝑠𝑎𝑡𝑦𝑟𝑦𝑘, 𝑎𝑢𝑡𝑜𝑟 𝑙𝑖𝑐𝑧𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑝𝑖𝑜𝑠𝑒𝑛𝑒𝑘 𝑖 𝑓𝑟𝑎𝑠𝑧𝑒𝑘, 𝑑𝑟𝑢𝑘𝑜𝑤𝑎𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑤 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑑𝑤𝑜𝑗𝑒𝑛𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑔𝑎𝑧𝑒𝑡𝑎𝑐ℎ 𝑖 𝑡𝑦𝑔𝑜𝑑𝑛𝑖𝑘𝑎𝑐ℎ. Teraz pensjonat zapewniał jego córce warunki życia na przyzwoitym poziomie. Jak większość mieszkańców uzdrowiska, Anna przyjmowała gości z pozycją. Do pensjonatu znanego z dyskrecji, będącego oazą spokoju, przyjeżdżali wpływowi goście. Nikt nie śmiał wtrącać się do jej interesów i nikomu nie musiała się opłacać. W nocy, gdy Anna Małecka obchodzi w ścisłym gronie swoje pięćdziesiąte urodziny, zostaje zamordowana. Do śledztwa został skierowany młody porucznik z komendy Milicji Obywatelskiej w Krzyżowcu Zdroju, Krzysztof Pol, który jak się później okaże jest bliskim krewnym Stanisława Gorszewskiego byłego działacza WiN, przyjaciela właścicielki pensjonatu. Gorszewski odsiedział swoje, ale to, że żyje w miarę godnych warunkach, zawdzięcza tylko uprzejmości Anny. Porucznik nie będzie miał łatwego zadania, bo każde z gości jest kimś, i lepiej, żeby ich nie tykać. Jak w takich warunkach ma wpaść na właściwy trop i złapać sprawcę, skoro nie można, a wręcz nie wolno rzucać podejrzeń na pensjonariuszy, który feralnej nocy przebywali w pensjonacie. 𝐷𝑜 𝐹𝑟𝑎𝑠𝑧𝑘𝑖 𝑧𝑎𝑏ó𝑗𝑠𝑡𝑤𝑜 𝑗𝑎𝑘𝑜ś 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑎𝑠𝑜𝑤𝑎ł𝑜. 𝑃𝑎𝑛𝑖 𝑀𝑎ł𝑒𝑐𝑘𝑎 𝑡𝑒ż 𝑑𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑔𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑎𝑠𝑜𝑤𝑎ł𝑎. Władze chcą, żeby sprawę uznać za mord na tle rabunkowym przez nieznanych sprawców i szybko ją zamknąć. Porucznik Pol nawet się ku temu zaczyna skłaniać, ale innego zdania jest zaprzyjaźniony z Anną Stanisław. Znał doskonale ofiarę i jej przyzwyczajenia, więc widzi tę sprawę w zupełnie innym kontekście. Wie i czuje, że Annę mógł zamordować tylko ktoś, kto był blisko niej. Krzysztof Pol nawet zaczyna wujkowi wierzyć, ale jego przełożony nawet nie chce o tym słyszeć, żeby śledztwo prowadzić pod innym kątem niż zabójstwo na tle rabunkowym, bo jakiekolwiek podejrzenie rzucone na gości Fraszki byłoby jak chodzenie po polu minowym. Pol wie, że nie będzie to łatwa sprawa, a oferowana pomoc wujka budzi w nim opory. Praktycznie go nie zna i nie wiele o nim wie, a jedyną informację, jaką otrzymał od matki, jest fakt, że był zamieszany w walkę z władzą. Zdaje sobie sprawę, że jako milicjant nie powinien z nim utrzymywać bliższych kontaktów, lecz szybko odkrywa, że wuj Stanisław może być bardzo pomocny w śledztwie. Okazuje się bowiem, że każde z przebywających tam gości, ma coś na sumieniu i coś do ukrycia. Denatka też ma przeszłość, którą się nie chwaliła. Ujęła mnie kreacja głównego bohatera, Stanisława Gorszewskiego, który ze stoickim spokojem, wielkim oddaniem, miłością bliźniego, krok po kroku stara się wyjaśnić, kto i dlaczego zamordował jego przyjaciółkę. Anna Małecka przeżyła wojnę, konspirację, a teraz gdy wiodła spokojne życie i nie mogła już nikomu zaszkodzić, znalazł się ktoś, kto postanowił pozbawić ją życia. Stanisław chce odkryć tożsamość mordercy i powody, które nim kierowały. Gorszewski mozolnie wszystko układa w całość, co zapewne nie udałoby się jego siostrzeńcowi. Cierpliwie i powoli łączy fakty, sprawdza kto i gdzie w tym czasie był i pomimo że jest blisko odkrycia prawdy, to co najważniejsze wciąż mu umyka. Imponował mi zadziwiający spokój i opanowanie Stanisława, konsekwentność w dążeniu do celu. Wszystko załatwiał w kulturalny sposób, działał z wyczuciem i taktem. Z trudem oddzielał prawdę od plotek, pewniki od fantazji. 𝑍𝑎𝑠𝑡𝑎𝑛𝑎𝑤𝑖𝑎ł 𝑠𝑖ę, 𝑐𝑧𝑦 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑛𝑖𝑒𝑛 𝑤 𝑜𝑔ó𝑙𝑒 𝑜𝑑𝑛𝑜𝑡𝑜𝑤𝑦𝑤𝑎ć 𝑤 𝑝𝑎𝑚𝑖ę𝑐𝑖 𝑡𝑒𝑔𝑜 𝑡𝑦𝑝𝑢 𝑧𝑑𝑎𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑎𝑗ą 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑐𝑖𝑒ż 𝑤𝑖ę𝑘𝑠𝑧𝑒𝑔o 𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎. 𝑃𝑜 𝑐ℎ𝑤𝑖𝑙𝑖 𝑢𝑧𝑛𝑎ł, ż𝑒 𝑤ł𝑎ś𝑛𝑖𝑒 𝑡𝑎𝑘𝑖𝑒 𝑚𝑜𝑚𝑒𝑛𝑡𝑦 𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧ą 𝑛𝑎𝑗𝑤𝑖ę𝑐𝑒𝑗. Zadaje sobie pytanie. Czy morderstwo to ubecka prowokacja, rodzinne niesnaski, czy może jeszcze coś innego? Gdzieś w połowie zaczynałam się domyślać, kto może stać za zabójstwem Anny, a finał jedynie te podejrzenia potwierdził. 𝑁𝑖𝑒𝑛𝑎𝑤𝑖ść […] 𝑤𝑖𝑒𝑙𝑘𝑎, 𝑧𝑖𝑚𝑛𝑎 𝑛𝑖𝑒𝑛𝑎𝑤𝑖ść. Ż𝑎𝑑𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑠𝑘𝑟𝑢𝑝𝑢łó𝑤. 𝐶𝑒𝑣𝑒𝑛𝑜𝑙𝑒 – 𝑍𝑏𝑟𝑜𝑑𝑛𝑖𝑎 𝑤 𝑢𝑧𝑑𝑟𝑜𝑤𝑖𝑠𝑘𝑢, to powieść dla wielbicieli klimatów PRL- u, ale nie tylko. Również dla tych wszystkich, którzy lubią powolną akcję, stopniowe odkrywanie kolejnych informacji i śledztwo prowadzone przez nietypowego detektywa amatora. Dla młodszych czytelników okres PRL-owski jest zapewne zupełnie nieznany i być może ta powieść pozwoli im trochę wyobrazić sobie, jak wyglądała Polska w tamtym okresie, a starszym przypomni dawno minioną epokę. 𝐶𝑒𝑣𝑒𝑛𝑜𝑙𝑒, jest co prawda napisana współcześnie, ale łatwo w niej dostrzec tzw. powieść milicyjną, czyli jedną z odmian powieści kryminalnej, publikowanej w latach 1955–1991 w krajach komunistycznych Europy Środkowo- Wschodniej. Gatunek dawno zapomniany i tworzony wtedy w celach propagandowych. Marek Żeromski odważnie nawiązał do tego gatunku i świetnie mu się to udało. Nie mogę napisać, że ta powieść jest wybitna, zaskakująca, czy też trzymająca w napięciu, bo zabrakło mi w niej trochę emocji, ale jest niezwykle interesująca i świetnie skonstruowana. Czytałam ją z dużym zaangażowaniem i wielką ciekawością. 𝐶𝑒𝑣𝑒𝑛𝑜𝑙𝑒 jest debiutem Marka Żaromskiego i jak sądzę, każda kolejna jego książka będzie lepsza, bardziej dopracowana. Z wielką uwagą będę śledziła dalszy rozwój umiejętności pisarskich autora, bo niewątpliwie ma on talent, wiedzę i niesamowitą wyobraźnię. Wielki szacunek dla pana Marka za odwoływanie się do historii i wiary w Boga, do naszej tożsamości, bo jest ona ważna, nie tylko dla każdego narodu, ale także dla każdego człowieka. Mamy swoją historię i powinniśmy ją znać, bo nie pojawiliśmy się przecież znikąd. Wszystko kim jesteśmy, co o sobie wiemy, wynika z naszej przeszłości. To są nasze fundamenty i nasze korzenie. Jeśli nas się od nich odetnie, to co nam pozostanie? Rotmistrz Witold Pilecki po ucieczce z Auschwitz powiedział do swoich dzieci: „𝐾𝑜𝑐ℎ𝑎𝑗𝑐𝑖𝑒 𝑜𝑗𝑐𝑧𝑦𝑠𝑡ą 𝑧𝑖𝑒𝑚𝑖ę. 𝐾𝑜𝑐ℎ𝑎𝑗𝑐𝑖𝑒 𝑠𝑤𝑜𝑗ą ś𝑤𝑖ę𝑡ą 𝑤𝑖𝑎𝑟ę 𝑖 𝑡𝑟𝑎𝑑𝑦𝑐𝑗ę 𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑁𝑎𝑟𝑜𝑑𝑢. 𝑊𝑦𝑟𝑜ś𝑛𝑖𝑗𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖 ℎ𝑜𝑛𝑜𝑟𝑢, 𝑧𝑎𝑤𝑠𝑧𝑒 𝑤𝑖𝑒𝑟𝑛𝑖 𝑢𝑧𝑛𝑎𝑛𝑦𝑚 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑧 𝑠𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑗𝑤𝑦ż𝑠𝑧𝑦𝑚 𝑤𝑎𝑟𝑡𝑜ś𝑐𝑖𝑜𝑚, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦𝑚 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑠ł𝑢ż𝑦ć 𝑐𝑎ł𝑦𝑚 𝑠𝑤𝑜𝑖𝑚 ż𝑦𝑐𝑖𝑒𝑚”. To przesłanie naprawdę do nas, na każdy dzień. 𝑁𝑖𝑐 𝑗𝑢ż 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜ż𝑛𝑎 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ć, 𝑛𝑖𝑐 𝑠𝑖ę 𝑛𝑖𝑒 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖, 𝑛𝑖𝑐 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑚𝑜ż𝑒. 𝑃𝑟𝑧𝑒𝑐𝑖𝑒ż 𝑠𝑘𝑜𝑟𝑜 𝑛𝑖𝑐 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜ż𝑛𝑎, 𝑡𝑜 𝑤 𝑧𝑎𝑠𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑤𝑜𝑙𝑛𝑜. „𝐴𝑙𝑒 𝑛𝑖𝑒[…] 𝑇𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑎ć 𝑡𝑎𝑘, 𝑗𝑎𝑘 𝑛𝑎𝑙𝑒ż𝑦”. 𝑇𝑎𝑘 𝑗𝑎𝑘 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎. Współpraca recenzencka z Wydawnictwem eSPe
Oceny książki Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku
Poznaj innych czytelników
134 użytkowników ma tytuł Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku na półkach głównych- Przeczytane 68
- Chcę przeczytać 66
- Posiadam 8
- 2023 4
- Legimi 3
- Przeczytane w 2023 3
- E-book 2
- Współpraca 2
- Do przeczytania w 2026 1
- Mój patronat medialny 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku
Julka spojrzała na zegarek. Za dziesięć minut
dziewiąta. Mama przecież już powinna była wrócić.
Na pewno nie weszła głównym wejściem, bo zauważyłyby
ją z kuchni. Mogła, co prawda, skorzystać z drugiego
wejścia do willi, przez drzwi wmontowane w miejscu
dawnej dużej bramy garażowej. Gospodyni często ich
używała, aby nie przeszkadzać gościom.










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku
"Cevenole" klasyczny kryminał osadzony w połowie lat 60 XX wieku. Są to lata PRL-u. Można to mocno odczuć, ponieważ autor wiele w książce wspomina o wydarzeniach tamtych lat i używa słownictwa charakterystycznego dla lat PRL-u. Ja osobiście nie mogłam się oderwać od książki, ale ja to chyba tak mam z każdym kryminałem. Jedyne o czym myślę, to kto okaże się mordercą. W tej książce nie byłam w stanie tego odkryć aż do końca. Podejrzewałam dosłownie każdego, ponieważ każdy miał silny motyw na zabicie właścicielki pensjonatu. Jednakże zakończenie okazało się być dość zaskakujące, choć spodziewałam się, że mordercę spotka gorsza kara.
Jedyny mankament, do którego mogłabym się przyczepić, to wstawki cytatów z Pisma Świętego, ale z drugiej strony jest to trochę nieodłączny element, kiedy przez większość książki śledztwo na własną rękę prowadzi bliski przyjaciel zamordowanej, a jest on bardzo religijny.
"Cevenole" klasyczny kryminał osadzony w połowie lat 60 XX wieku. Są to lata PRL-u. Można to mocno odczuć, ponieważ autor wiele w książce wspomina o wydarzeniach tamtych lat i używa słownictwa charakterystycznego dla lat PRL-u. Ja osobiście nie mogłam się oderwać od książki, ale ja to chyba tak mam z każdym kryminałem. Jedyne o czym myślę, to kto okaże się mordercą. W tej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku” Marka Żaromskiego stała chwilę na mojej półce... Kilka miesięcy temu czytał tę powieść mój mąż i był nią zachwycony. Przeleżała więc trochę, zanim sięgnęłam po nią i ja. Jej! Cóż to za opowieść!
Jak sam tytuł wskazuje – doszło w uzdrowisku do zbrodni. Niespodziewanej, okrutnej, wstrząsającej dla lokalnej społeczności. Bolesnej dla rodziny i Stanisława – przyjaciela zamordowanej, który ma za sobą niełatwą przeszłość. Opowieść jak każda inna? Wręcz przeciwnie. Nie tylko dlatego, że osadzona jest w połowie lat 60. XX wieku i ukazuje nam ówczesny chory ustrój i bezprawie milicji oraz odkrywa trudne historyczne prawdy.
Ta opowieść – choć pojawia się w niej zbrodnia – nie emanuje mordem, krwią i nienawiścią. Owszem, dotykamy ich, ale w tak subtelny sposób, że nas to nie karmi, nie przenika. Pokazuje raczej jak cienka jest granica między dobrem a złem i co dzieje się z człowiekiem, który tę granicę przekracza.
Czy w szeregach milicji znajdzie się ktoś, kto nie będzie kierował się wyłącznie własną karierą, ale zawalczy o prawdę? Co ma z tym wspólnego przeszłość Stanisława i jego wrażliwe, rozmodlone serce?
To świetna książka. Wciąga i nie pozwala się odłożyć na dłużej. Na szczęście sięgnęłam po nią w weekend i miałam możliwość przeczytać ją w dwa popołudnia 💪
Polecam wszystkim fanom kryminałów. Nie zawiedziecie się!
„Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku” Marka Żaromskiego stała chwilę na mojej półce... Kilka miesięcy temu czytał tę powieść mój mąż i był nią zachwycony. Przeleżała więc trochę, zanim sięgnęłam po nią i ja. Jej! Cóż to za opowieść!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak sam tytuł wskazuje – doszło w uzdrowisku do zbrodni. Niespodziewanej, okrutnej, wstrząsającej dla lokalnej społeczności. Bolesnej dla rodziny...
Na wstępie warto zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką współcześnie pisanych kryminałów. W tej książce jednak odnalazłam się doskonale i spędzonego z nią czasu absolutnie nie mogłabym nazwać straconym.
Nie będę ukrywać, że do sięgnięcia po książkę skusiło mnie określenie, że jest to kryminał katolicki. Bardzo mnie ta gra słów zaintrygowała, więc postanowiłam sprawdzić "z czym to się je". Po zapoznaniu się z treścią książki z całym przekonaniem mogę zaznaczyć, że 'katolicki' nie oznacza tutaj, że książka przeznaczona jest jedynie dla katolików, po prostu temat zbrodni i kryminalnego śledztwa, za przyczyną jednego z głównych bohaterów, przeplata się z tematem wiary w Boga. Autor pisze z wyczuciem, nie bombarduje religijnym przekazem, nie umoralnia na siłę, po książkę może więc sięgnąć każdy i myślę, że odnajdzie się w niej równie dobrze, bez względu na osobiste przekonania.
W opisie książki zaznaczono, że to kryminał w klasycznym stylu, a ja - o ile zupełnie nie gustuję we współcześnie pisanych kryminałach, o tyle kryminały retro w stylu Agathy Christie lubię bardzo. I tak po cichu liczyłam, że to właśnie dostanę również w tej książce. I się nie przeliczyłam.
"Cevenole" to kryminał osadzony w latach '60 ubiegłego wieku, a więc przed czytelnikiem literacka wycieczka w czasie i przestrzeni do radosnego PRL-u.
Klimat tamtych czasów wg mnie został zresztą przez Autora oddany w sposób wyśmienity!
Mała, spokojna miejscowość uzdrowiskowa, zamknięta społeczność, elegancki pensjonat, do którego lubią zaglądać przedstawiciele wyższych sfer PRL-u, odpoczynek, dyskrecja - żyć, nie umierać!
Jak na ironię, spokój przerywa jednak nagła, niespodziewana śmierć Anny Małeckiej, właścicielki pensjonatu. Morderstwo. Kto mógł chcieć śmierci tej miłej, uczynnej, gościnnej kobiety? Okazuje się, że dość sporo osób!
Rusza śledztwo, które przypada porucznikowi Milicji Obywatelskiej Krzysztofowi Polowi. Równocześnie w sprawę angażuje się Stanisław Gorszewski, bliski przyjaciel ofiary, były żołnierz podziemia antykomunistycznego, obecnie za swoją przeszłość odsunięty na margines społeczny - władza nie lubi "bandytów", którzy ośmielali się w przeszłości podnosić na nią rękę...
Jak wcześniej wspomniałam, Autorowi na kartach swojej powieści w wyśmienity sposób udało się oddać ducha tamtych czasów. Zarówno na płaszczyźnie społecznej, toczącej się zwykłej codzienności i kontaktów międzyludzkich, jak i uzależnień zabarwionych politycznie - układy i układziki, dzięki którym są lepsi i gorsi, które nie pozwalają na tknięcie choćby jednym palcem co poniektórych osobistości z pewnością nie mogły pomóc w prowadzeniu śledztwa, o czym szybko miał się przekonać porucznik Pol.
Porównanie do kryminałów Agathy Christie okazało się być dla mnie również niezwykle trafionym, ponieważ pan Gorszewski to wypisz wymaluj panna Marple rzucona w granice Polski Ludowej. I właśnie nawet nie Herkules Poirot, który przecież rozwiązywaniem zagadnień zbrodni zajmował się zawodowo, ale panna Marple - detektyw samozwańczy, lekko wścibska starsza pani z sąsiedztwa, o błyskotliwym usposobieniu i niezwykle inteligentnym umyśle. Podobnie jak ona, Stanisław Gorszewski kręci się po okolicy, obserwuje, wypytuje, wyciąga wnioski, biorąc pod uwagę nawet te pozornie nic nie znaczące informacje. A na końcu zbiera całe zainteresowane sprawą towarzystwo i punkt po punkcie wyjaśnia, co z czym i jak połączył, aby dało się wyłuskać to, co najistotniejsze, czyli motyw zbrodni i nazwisko sprawcy. Czy i Wam nie przypomina to schematu stosowanego przez angielską królową kryminału?
Okazuje się, że i w XXI wieku możliwe jest pisanie świetnych kryminałów, które nie ociekają galonami krwi, wulgarnością oraz skrajnie brutalnymi opisami. I za to Autorowi dziękuję. Za ten dobrze spędzony z książką czas, za gimnastykę dla szarych komórek i za wiarę w to, że dobro zawsze zwycięży zło! Ze swej strony polecam całym serduchem!
Na wstępie warto zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką współcześnie pisanych kryminałów. W tej książce jednak odnalazłam się doskonale i spędzonego z nią czasu absolutnie nie mogłabym nazwać straconym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie będę ukrywać, że do sięgnięcia po książkę skusiło mnie określenie, że jest to kryminał katolicki. Bardzo mnie ta gra słów zaintrygowała, więc postanowiłam sprawdzić "z...
No niestety dla mnie pozycja ta jest słaba . Nic tutaj mnie nie zaciekawiło . Niby miał to być interesujący kryminał retro ale nie był . Powieść bez polotu . Nie poczułem klimatu lat 60 tych . Zakończenie też bez szału . Pozycja nie godna uwagi .
No niestety dla mnie pozycja ta jest słaba . Nic tutaj mnie nie zaciekawiło . Niby miał to być interesujący kryminał retro ale nie był . Powieść bez polotu . Nie poczułem klimatu lat 60 tych . Zakończenie też bez szału . Pozycja nie godna uwagi .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo dobra ksiazka
bardzo dobra ksiazka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię kryminały dziejące się w PRL-u , ale ten mnie nie zachwycił.
Lubię kryminały dziejące się w PRL-u , ale ten mnie nie zachwycił.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWilla „Fraszka” to ulubione miejsce wypoczynku przedstawicieli elity komunistycznych władz, jej właścicielka, córka przedwojennego satyryka, oferuje swoim gościom wszelkie wygody i znakomite jedzenie. Tradycją jest również przyjęcie urodzinowe gospodyni, w którym uczestniczą goście pensjonatu, nie inaczej jest i w tym roku. Tym razem jednak przyjęcie kończy się tragicznie, bowiem następnego ranka córka pani Małeckiej, Julka, odkrywa ciało matki...
Przybyły ma miejsce zbrodni porucznik Pol z komendy powiatowej przejmuje dochodzenie i rozpoczyna przesłuchania świadków, ze zdumieniem odkrywa, ze wśród gości pani Małeckiej był jego wuj, Stanisław Gorszewski, z którym jego rodzina nie utrzymuje od wielu lat kontaktu. Jego działalność w podziemiu stanowiła zagrożenie dla rozwijającej się po wojnie kariery ojca porucznika Pola i jego samego, jednak w obecnej sytuacji porucznik decyduje się na współpracę ze Stanisławem, gdyż był on przyjacielem Anny Małeckiej, świetnie zna rodzinę ofiary i jego uwagi oraz wiedza byłyby znakomitym wsparciem dla śledztwa.
Obaj panowie, jeden oficjalnie, drugi dyskretnie, zaczynają swoje dochodzenie, krok po kroku odkrywając tajemnice gości willi „Fraszka”. Czy morderstwo ma swoje korzenie w wojennej przeszłości Anny Małeckiej? A może to zwykły napad rabunkowy? Gdy dochodzi do kolejnej zbrodni jedno jest pewne – morderca nie cofnie się przed niczym, aby nie dopuścić do odkrycia prawdy...
„Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku” to kryminał, którego potrzebowałam! Klasyczny w pełnym tego słowa znaczeniu, z drobiazgowo prowadzonym śledztwem, z bohaterami próbującymi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która wylewa się z prasy i plakatów. Wyraziste postacie, doskonale oddana atmosfera lat 60 XX wieku, gdzie dawni towarzysze broni okazują się zdrajcami, a bolesna przeszłość i głęboko ukryte rany są przeszkodą w osiągnięciu odrobiny szczęścia. Jedyne ukojenie przynosi wtedy piękna symfonia Cevenole słuchana na adapterze Bambino...Nie znajdziecie tu krwawych opisów i szalonej akcji, w zamian przeniesiecie się w czasie wprost do małego uzdrowiska, którego sielskie życie przerywa okrutna zbrodnia, a willa „Fraszka”okazuje się być kłębowiskiem głęboko skrywanych uczuć...Polecam!
Willa „Fraszka” to ulubione miejsce wypoczynku przedstawicieli elity komunistycznych władz, jej właścicielka, córka przedwojennego satyryka, oferuje swoim gościom wszelkie wygody i znakomite jedzenie. Tradycją jest również przyjęcie urodzinowe gospodyni, w którym uczestniczą goście pensjonatu, nie inaczej jest i w tym roku. Tym razem jednak przyjęcie kończy się tragicznie,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze opisane realia lat 60, wcześniejsze wspomnienia też potrafiły zaciekawić. Dobrze się tego czytało.
Dobrze opisane realia lat 60, wcześniejsze wspomnienia też potrafiły zaciekawić. Dobrze się tego czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobało mi się to, że do końca nie wiedziałam kto zabił. Natomiast nie był to mój styl kryminałów. Bohaterowie dobrze opisani. Akcja wolna i spokojna. Mimo to uważam, że warto przeczytać
Podobało mi się to, że do końca nie wiedziałam kto zabił. Natomiast nie był to mój styl kryminałów. Bohaterowie dobrze opisani. Akcja wolna i spokojna. Mimo to uważam, że warto przeczytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawy kryminał. Jak się okazuje można napisać książkę, kryminał bez wulgaryzmów, właściwie bez przemocy, bez seksu. Jest to książka ciekawa i intrygująca. Akcja książki dzieje się w ciekawym miejscu (naprawdę jest to Rymanów Zdrój) i brakowało mi opisów tego pięknego miejsca. Znam Rymanów Zdrój i wiem jaki jest piękny ale chciałbym to poczuć bardziej na kartach książki. W książce jest wiele odniesień do wiary i religii chrześcijańskiej. Nie ma bełkotu lgbt i wciskania tego lewactwa na siłę jak to teraz się dzieje prawie wszędzie. Chwała za to i gratulacje dla autora. Czekam na kolejne książki. Wszystkim polecam. Warto.
Bardzo ciekawy kryminał. Jak się okazuje można napisać książkę, kryminał bez wulgaryzmów, właściwie bez przemocy, bez seksu. Jest to książka ciekawa i intrygująca. Akcja książki dzieje się w ciekawym miejscu (naprawdę jest to Rymanów Zdrój) i brakowało mi opisów tego pięknego miejsca. Znam Rymanów Zdrój i wiem jaki jest piękny ale chciałbym to poczuć bardziej na kartach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to