rozwińzwiń

Pani McGinty nie żyje

Okładka książki Pani McGinty nie żyje autora Agatha Christie, 9788327163066
Okładka książki Pani McGinty nie żyje
Agatha Christie Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Cykl: Herkules Poirot (tom 32) Seria: Jubileuszowa Kolekcja Agathy Christie kryminał, sensacja, thriller
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Herkules Poirot (tom 32)
Seria:
Jubileuszowa Kolekcja Agathy Christie
Tytuł oryginału:
Mrs McGinty's dead
Data wydania:
2022-08-24
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Data 1. wydania:
1981-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327163066
Tłumacz:
Bartłomiej Madejski
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pani McGinty nie żyje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pani McGinty nie żyje



książek na półce przeczytane 1312 napisanych opinii 1115

Oceny książki Pani McGinty nie żyje

Średnia ocen
7,1 / 10
2455 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pani McGinty nie żyje

avatar
151
124

Na półkach: ,

„Pani McGinty nie żyje” autorstwa Agathy Christie to moim zdaniem jedna z ciekawszych powieści autorki, a mimo to bywa trochę niedoceniona i często pomijana w rozmaitych podsumowaniach jej twórczości. To kryminał bardzo przemyślany, nieoczywisty i satysfakcjonujący, szczególnie dla czytelników ceniących misterną intrygę.

Fabuła została zaplanowana z ogromną precyzją. Christie tworzy drobno utkaną sieć kłamstw i półprawd, którą krok po kroku rozplątuje Hercule Poirot. Co ciekawe, nawet tak doświadczony i bystry detektyw początkowo ma niemałe trudności z rozwiązaniem zagadki śmierci tytułowej bohaterki. Dopiero jego upór, skrupulatność i słynna dbałość o detale pozwalają dotrzeć do prawdy i wskazać prawdziwego mor**rcę.

Ogromnym atutem powieści jest jej klimat. Akcja rozgrywa się w małej wiosce - zamkniętej, hermetycznej społeczności, w której wszyscy się znają. Na pierwszy rzut oka mieszkańcy to „mili ludzie”, jednak z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej widać, że niemal każdy z nich coś ukrywa. Ta atmosfera nieufności i narastającego podejrzenia sprawia, że napięcie utrzymuje się do samego końca.

Na uwagę zasługuje również ciekawy i raczej rzadko spotykany zabieg, gdyż główny bohater, teoretycznie należący do „pozytywnych” postaci, jest w gruncie rzeczy bardzo antypatyczny i pełen wad. Jego liczne negatywne cechy sprawiają, że trudno go polubić, a fakt iż to on właśnie zostaje początkowo uznany za winnego za**jstwa, tylko utwierdza czytelnika w niechęci do niego.

Książkę czytało mi się szybko, byłam bardzo ciekawa dalszego rozwoju akcji i poznania rozwiązania zagadki. Intryga wciąga, a zakończenie jest logiczne, choć nieco skomplikowane i zaskakujące. Na koniec dodam, że moim skromnym zdaniem „Pani McGinty nie żyje” to jedna z ciekawszych propozycji królowej kryminału i zdecydowanie warto po nią sięgnąć, zwłaszcza jeśli szuka się czegoś mniej oczywistego w dorobku słynnej pisarki.

„Pani McGinty nie żyje” autorstwa Agathy Christie to moim zdaniem jedna z ciekawszych powieści autorki, a mimo to bywa trochę niedoceniona i często pomijana w rozmaitych podsumowaniach jej twórczości. To kryminał bardzo przemyślany, nieoczywisty i satysfakcjonujący, szczególnie dla czytelników ceniących misterną intrygę.

Fabuła została zaplanowana z ogromną precyzją....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
53
53

Na półkach:

„Tu nie będzie kwiatków, bratków i całej tej reszty. Tu jest sensacja, morderstwo, akcja na świeżym powietrzu”. Czyli dokładnie to, czego szukamy w kryminałach Agathy Christie, choć z reguły dostajemy nieco mniej świeżego powietrza: słynny detektyw Herkules Poirot zażywa tu sporo ruchu, choć dla niego i tak najbardziej liczy się aktywność szarych komórek. Stawka jest tym razem wyższa niż zwykle, bo chodzi nie tylko o wytropienie zabójcy, lecz także o uratowanie niewinnego człowieka przed stryczkiem. Za zabójstwo pani McGinty skazano już bowiem niejakiego Jamesa Bentleya – i jeśli Poirot szybko nie wskaże prawdziwego mordercy, morderca rzekomy skończy na szubienicy.
BOHATEROWIE. Herkules przy rozwiązywaniu sprawy korzysta ze wsparcia: udzielają mu go znajoma pisarka kryminałów Ariadne Oliver i współpracownica Bentleya Maude Williams (jedna z zaledwie dwóch osób, które go lubią). Podejrzanych jest w sumie jedenaścioro, bo Broadhinny to wyjątkowo mała wioska, a obcego przybłędy pani McGinty na pewno by do domu nie wpuściła. Ponieważ jednak otworzyła drzwi komuś znajomemu i zginęła potem od ciosu w głowę zadanego niezidentyfikowanym narzędziem, trzeba się przyjrzeć pięciu rodzinom mieszkającym w okolicy: pani McGinty pracowała jako sprzątaczka na niepełny etat i regularnie dorabiała u każdej z nich. Jako pierwszych poznajemy Johnniego i Maureen Summerhayesów, bo po przybyciu do Broadhinny Poirot zatrzymuje się właśnie w ich „pensjonacie”. Nazwa jest bardzo na wyrost: major Summerhayes odziedziczył po przodkach zacny rodowód (jego praprapraprapradziadek zatonął razem z okrętem, też bylibyście dumni!) i sporą posiadłość, ale bez pieniędzy w pakiecie. Jego żona Maureen stała w kolejce po serdeczność i urok osobisty, kiedy gdzie indziej rozdawano talent do prowadzenia domu: gościom pensjonatu może zaoferować jedzenie przeterminowanych konserw i spleśniałych malin przy kiwającym się stole tudzież nieustające przeciągi. Pozostałych dziewięcioro potencjalnych morderców Poirot poznaje nieco później. Ambitny i wyniosły Guy Carpenter ma już fortunę, a teraz szykuje się do zdobycia mandatu poselskiego. Jego krótkowzroczna (dosłownie i w przenośni) żona Eve równoważy wyjątkową urodę wielkookiej platynowej blondynki równie wyjątkową arogancją. Doktora Rendella łączy z żoną Shelagh zainteresowanie sprawami kryminalnymi, ale temperamenty mają bardzo odmienne: on jest pogodnym gadułą, ona mówi mało i sprawia wrażenie osoby bojącej się własnego cienia. Poruszająca się na wózku inwalidzkim Laura Upward ma opinię surowej, apodyktycznej snobki. Żyje sukcesami swojego syna Robina, zakochanego w brzmieniu własnego głosu dramatopisarza, który właśnie przerabia na sztukę teatralną powieść pani Oliver. Najbardziej nieprzyjemna atmosfera panuje w domu państwa Wetherbych: ona jest manipulantką i hipochondryczką, on oschłym malkontentem. Najczęściej czepia się swojej pasierbicy Deirdre, dziewczyny niezaradnej, flegmatycznej i niezdarnej (oraz drugiej z dwóch osób lubiących Bentleya). Rozpisałam się, ale nie bez powodu: jedną z nielicznych wad tej powieści jest nieco zbyt pobieżna i szkicowa charakterystyka niektórych bohaterów, przez co nieuważnemu czytelnikowi niektórzy z nich mogą się początkowo mylić. Rozdziały 9 i 10, w których poznajemy większość z nich, są według mnie zbyt krótkie.
FABUŁA. Poirot to już zamożny emeryt, dumny ze swojego luksusowego mieszkania i idealnego służącego George’a, zawsze jednak gotów do akcji, gdy na horyzoncie pojawi się ciekawa sprawa kryminalna. Sprawę McGinty przynosi mu w prezencie stary znajomy komisarz Spence, który sam nad nią pracował, a po skazaniu Bentleya doszedł do wniosku, że nie o takie sądy walczył. Z pozoru sprawa wydaje się prosta: Bentley był sublokatorem ofiary, po utracie pracy pilnie potrzebował pieniędzy, na rękawie jego płaszcza znaleziono krew pani McGinty, złożył niewiarygodne zeznania, a poza tym wiadomo było, że taki dziwoląg kiedyś coś wywinie (życzliwi mówią o nim „nieśmiały” i „niedostosowany”, ale częściej padają określenia takie jak „przygłup”, „półgłówek” i „stuknięty”). Ale Herkulesowi coś tu nie gra. Czy faktycznie ktoś tak bierny i apatyczny jak Bentley byłby zdolny do morderstwa? Czy istotnie chodziło o pieniądze, skoro tak niewiele ich pani McGinty trzymała pod podłogą? Czy to przypadek, że pani McGinty na krótko przed śmiercią wycięła z gazety pewien artykuł i kupiła butelkę atramentu, choć nie zwykła pisywać listów? I czy praca sprzątaczki nie stwarzała przypadkiem wielu okazji do grzebania pracodawcom w szufladach, a tym samym – odkrycia niebezpiecznych sekretów?... W końcu „mili ludzie chcą pozostać mili”. Za wszelką cenę.
MORDERCA. Nie zdradzę tu oczywiście jego tożsamości, powiem tylko, że byłam usatysfakcjonowana rozwiązaniem zagadki. Śledztwo jest poprowadzone w sposób logiczny, motyw zabójcy przekonujący, a jego tożsamość zdradził mi dopiero Herkules Poirot – sama kilka razy zmieniałam typ i za każdym razem byłam w błędzie. Dzięki temu, że mordercy u Christie prawie nigdy nie działają wbrew prawdopodobieństwu psychologicznemu i popełniane przez nich zbrodnie nie stoją w sprzeczności z ich charakterem i zdolnościami, niektórych podejrzanych byłam w stanie od razu wykluczyć, ale nawet to zawężenie kręgu podejrzanych nic mi nie dało. Tego oczekuję od kryminału!
NIEPRZYSTOSOWANI. Christie miała duży talent do tworzenia wiarygodnych postaci ludzi, którzy są zbyt dziwni, by uważano ich za normalnych, „odklejeni”, a jednocześnie funkcjonują w społeczeństwie zbyt dobrze, by nie oczekiwano od nich, że pewnego dnia wezmą się za siebie i zaczną wreszcie być normalni. W „ABC” mieliśmy świetnie odmalowaną postać Custa, w „Pani McGinty nie żyje” – Bentleya i Deirdre. Trzeba dużego wyczucia i znajomości ludzkiej natury, żeby kolejne portrety „niepasujących” nie czyniły z nich ani postaci komicznych, ani nieprawdopodobnych psychologicznie, ani uderzająco do siebie podobnych.
PRASA. Christie musiała mieć bardzo złe zdanie o prasie i dziennikarzach, bo treść gazet w jej kryminałach wydaje się dostosowana do upodobań przeciętnego miłośnika patostreamów. W „Pani McGinty nie żyje” ważną rolę odgrywa artykuł o kobietach uwikłanych w poważne przestępstwa, pisany egzaltowanym językiem, pełen półprawd i zmyśleń, przedstawiający zbrodniarki jako romantyczne bohaterki. Subtelność nie jest w cenie – także w nowoczesnych filmach, na które Poirot pomstuje w pierwszym rozdziale. I w nowoczesnych kryminałach, które poświęcają realizm w imię efekciarstwa, chciałoby się dodać. Na szczęście nie był to problem Christie.
SVEN. Czytelnicy Christie pokochali Herkulesa, ale ona sama po jakimś czasie zaczęła mieć go dość: chciała tworzyć nowych bohaterów, a tymczasem świat domagał się więcej i więcej wąsatego detektywa. Wydaje się, że w słowach Ariadne Oliver, narzekającej na postać uwielbianego przez jej czytelników Svena Hjersona, pobrzmiewa sporo osobistej frustracji Christie. „Zrobisz coś, ludziom to się podoba, więc ciągniesz dalej – i zanim się zorientujesz, ten irytujący Sven Hjerson przyczepia się do ciebie na resztę życia. A ludzie piszą i mówią, że na pewno go uwielbiam. Uwielbiam? Gdybym napotkała na swojej drodze tego kościstego, tyczkowatego, roślinożernego Fina, popełniłabym lepsze morderstwo niż wszystkie, które wymyśliłam”. Podoba mi się to mrugnięcie okiem, w ogóle zresztą przemyślenia Ariadne na temat jej zawodu są kapitalne („Pisarze są nieśmiałymi, nietowarzyskimi istotami, które rekompensują sobie brak towarzyskich talentów, wymyślając własnych znajomych i własne rozmowy”). Swoją drogą… książka powstała w 1952 roku, a gdyby dziś miano ekranizować przygody Svena Hjersona, okrzyknięto by je pewnie „typowym produktem Netflixa”: gej wegetarianin jako bohater norweskiego ruchu oporu!
WYDANIE. Czytałam wydanie Wydawnictwa Dolnośląskiego w tłumaczeniu Bartłomieja Madejskiego. Mój pierwszy egzemplarz pochodził z roku 2015, a obecnie jestem w posiadaniu książki wydanej dziesięć lat później w kolekcji jubileuszowej. Od strony wizualnej nic tej serii nie można zarzucić: nawet pokemony nie kuszą tak dzieci do kolekcjonowania, jak mnie do tego zachęcają jubileuszowe Christie. Szkoda tylko, że w ślad za piękną oprawą nie idzie staranność redaktorska: wydanie z 2025 ma te same błędy co wydanie z 2015. Np. na stronie 194 zamiast „pani „Sweetiman” czytamy „pani Summerhayes” (która w ogóle się w tej scenie nie pojawia),a na stronie 89 Poirot skłania głowę „w najbardziej z cudzoziemskich sposobów”. Niektórych błędów oczywiście uniknąć się nie da, bo zdają się pochodzić od samej autorki (pani Sweetiman zmienia kolor oczu z jasnych na ciemne, a jedna z postaci, żeby wszystkie daty się zgadzały, powinna mieć ładnych parę lat więcej). Na koniec wspomnę o „marrows”, które uprawiał swego czasu Poirot. Madejski przekłada „marrow” na „cukinię”, inny tłumacz wolał zrobić z niego dynię. Sama chyba zdecydowałabym się na kabaczek, bo o cukinii mówimy zwykle w odniesieniu do mniejszych lub młodszych odmian, których ogromnymi rozmiarami hodowcy raczej się nie chwalą.
Podsumowując: nie jest to ścisła czołówka, jeśli chodzi o kryminały tej autorki, ale przeciętna pozycja też nie. Nie ma w niej bardzo oryginalnego pomysłu, ale jest dobrze wymyślona, wciągająca i dość skomplikowana zagadka kryminalna. Nie brakuje humoru, trafnych obserwacji psychologicznych, znalazło się nawet miejsce dla wątku romantycznego. Niektóre elementy intrygi są trudniejsze do rozgryzienia dla czytelnika polskiego niż angielskiego, niektóre źle się zestarzały (kto dziś używa narzędzia, którym rozłupano głowę pani McGinty?),jednak całość wypada bardzo satysfakcjonująco. Może Christie Poirot się z czasem sprzykrzył, ale ja jeszcze długo nie będę go miała dość.

„Tu nie będzie kwiatków, bratków i całej tej reszty. Tu jest sensacja, morderstwo, akcja na świeżym powietrzu”. Czyli dokładnie to, czego szukamy w kryminałach Agathy Christie, choć z reguły dostajemy nieco mniej świeżego powietrza: słynny detektyw Herkules Poirot zażywa tu sporo ruchu, choć dla niego i tak najbardziej liczy się aktywność szarych komórek. Stawka jest tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
525
347

Na półkach: ,

Pani McGinty zostaje zamordowana. Jest śledztwo, są dowody i jest sprawca, który oczekuje na wyrok. Jednak po jakimś czasie komisarz Space, który prowadził śledztwo zgłasza się do Poirota, gdyż czuje, że w więzieniu mimo wszystko jest niewinny człowiek.
Poirot podejmuje wyzwanie, jednak nawet on nie mógł się spodziewać, że sprawa będzie, aż tak zagmatwana. No i jeszcze ten dom w którym musi nocować, koszmar nad koszmarami...
Muszę przyznać, iż zupełnie nie spodziewałam się, że fabuła powieści będzie szła takim torem. Oczywiście wiele kwestii było tu oczywistych, małe miasteczko, kilka rodzin, z których każda ma swoje mniejsze lub większe sekrety jednak pewne motywy i finał mocno mnie zaskoczyły. Sporo niewiadomych, nieproste śledztwo i wioska, niby sielskie miejsce, a jednak pełne mroku i tajemnic.

Pani McGinty zostaje zamordowana. Jest śledztwo, są dowody i jest sprawca, który oczekuje na wyrok. Jednak po jakimś czasie komisarz Space, który prowadził śledztwo zgłasza się do Poirota, gdyż czuje, że w więzieniu mimo wszystko jest niewinny człowiek.
Poirot podejmuje wyzwanie, jednak nawet on nie mógł się spodziewać, że sprawa będzie, aż tak zagmatwana. No i jeszcze ten...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

5365 użytkowników ma tytuł Pani McGinty nie żyje na półkach głównych
  • 3 804
  • 1 561
1021 użytkowników ma tytuł Pani McGinty nie żyje na półkach dodatkowych
  • 621
  • 125
  • 72
  • 64
  • 61
  • 40
  • 19
  • 19

Inne książki autora

Agatha Christie
Agatha Christie
Córka Clary i Fredericka Miller – angielska autorka powieści kryminalnych. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. We Francji sprzedano 40 milionów jej książek, podczas gdy zajmującego drugie miejsce Emila Zoli – 22 miliony. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka powieści obyczajowych, które również cieszyły się popularnością. Agatha Christie stworzyła słynne postaci literackie dwojga detektywów: Belga Herkulesa Poirota oraz starszej pani, detektyw-amator panny Marple. Będąc jeszcze u szczytu kariery napisała dwie powieści z tymi bohaterami z zastrzeżeniem, że mają się ukazać dopiero po jej śmierci (czyli kilkadziesiąt lat później). Miały to być ostatnie zagadki do rozwiązania dla Poirota i Marple. W ostatniej zagadce belgijskiego detektywa zostaje on uśmiercony, bo, jak wytłumaczyła w swoim pamiętniku, zawsze uważała go za nieznośnego. Natomiast panna Marple, której rysy były wzorowane na babce autorki, po rozwiązaniu tajemnicy "Uśpionego morderstwa" spokojnie powróciła do swojej wioski. Wiele z jej powieści i opowiadań zostało sfilmowanych, niektóre wiele razy (Morderstwo w Orient Expressie, Śmierć na Nilu czy 4.50 z Paddington). Na ich podstawie powstały także seriale telewizyjne i słuchowiska radiowe.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niedokończony portret Mary Westmacott
Niedokończony portret
Mary Westmacott
Pewien artysta spotyka kobietę, która próbuje popełnić samobójstwo. W wyniku długiej rozmowy z nią postanawia opisać jej historię mimo, że nie jest pisarzem. Poznajemy Celię od dzieciństwa przez młodość aż do dorosłości. Jest to głównie jej osobista relacja, choć nie brakuje również opinii autora. Jako że opowieść tę snuje malarz, tekst nie jest wybitny, czasami wręcz bardzo prosty. Jednak w związku z tym, że bohaterka jest bardzo wrażliwa i opisuje też swoje cierpienie, znajdziemy w tej powieści ogromny ładunek emocjonalny. Prawdopodobnie dla niektórych czytelników na początku będzie to nudna książka ale gdy damy jej szansę odwdzięczy się wieloma ciekawymi spostrzeżeniami na temat ludzi i świata w ogóle. Osoby znające całą kryminalną twórczość Agathy Christie i jej 'Autobiografię' lub po prostu orientujące się choć trochę w jej biografii z pewnością zauważą, że tak naprawdę autorka pisząc o Celii pisała o sobie. Chciałabym, aby wszystkie książki Christie @wydawnictwo_dolnoslaskie wydało w ramach Jubileuszowej Kolekcji, zarówno kryminały, jak i powieści pisane pod pseudonimem Mary Westmacott. Jest to niesamowita okazja dla fanów autorki do posiadania jej dorobku w jednolitym, pięknym wydaniu, tym bardziej, jeśli (tak jak ja) nie zdążyli zaopatrzyć się w kolekcję z pociągiem. Piszę o tym również dlatego, że chcąc w ramach akcji @officialagathachristie #ReadChristie2025 przeczytać 'Niedokończony portret', miałam duży problem ze zdobyciem książki. Nawet w bibliotece panie bibliotekarki nie mogły jej znaleźć ze względu na dwa wydania w różnej pisowni tytułu. Warto, aby twórczość mistrzyni kryminału była łatwo dostępna w naszym kraju.
Kasia Kordeczka - awatar Kasia Kordeczka
oceniła na63 miesiące temu
Sprawa nerwowej żałobniczki Erle Stanley Gardner
Sprawa nerwowej żałobniczki
Erle Stanley Gardner
Perry Mason postanowił nieco wypocząć, ale wychodziło mu to średnio. Nie dość, że sam sobie nie pozwalał na zapomnienie o pracy, to dodatkowo praca także nie pozwoliła mu o sobie zapomnieć. Belle Adrian, jako nadopiekuńcza matka dwudziestojednoletniej Carlotty, niepokoi się, gdy córka nie wraca zbyt długo z pewnej kolacji. Carlotta pojechała na spotkanie z człowiekiem o mocno kiepskiej reputacji, playboyem, podrywaczem i draniem, o którym wiadomo, że potrafi się nawet posunąć stanowczo za daleko, gdy nie otrzyma tego, na co ma ochotę. Zaniepokojona matka odchodzi od zmysłów, gdy widzi, że po północy samochodu córki jeszcze nie ma w garażu. Można jedynie sobie wyobrazić, co poczuła, gdy z okolicy położonego niedaleko domu gospodarza tej kłopotliwej kolacji dobiegł przeraźliwy krzyk kobiety. A co robi kochająca matka, gdy chwilę potem biegnie do domu towarzysza swojej córki i znajduje go martwego? „Sprawa nerwowej żałobniczki” to kryminał, którego akcja rozgrywa się w popularnym, górskim kurorcie. Perry Mason pojechał tam na wakacje, lecz skończyło się tym, że zaangażowany został do obrony osoby oskarżonej o morderstwo. Pani Belle Adrian zgłosiła się do niego jeszcze zanim postawiono jej oficjalne zarzuty. W kręgu podejrzanych jest także Carlotta, jako osoba, która spędziła wieczór z ofiarą, lecz reprezentowaniem spraw Carlotty zajmował się będzie jej przyjaciel, więc Perry Mason skupi się na pani Adrian. Ciężko jednak współpracuje się z osobą, która już na wstępie zataja pewne istotne informacje. Perry Mason, jako rasowy adwokat, nie rozpoczyna sprawy od ustalenia faktów, lecz od określenia tego, czego jego klientka absolutnie nie powinna mówić prowadzącemu dochodzenie szeryfowi. Belle Adrian oczywiście myśli tylko o tym, jak uchronić córkę od kary i skandalu, więc także nie zamierza adwokatowi ujawniać wszystkich faktów i mówi jedynie to, co jej się wydaje słuszne tudzież bezpieczne. Carlotta chciałaby pomóc, ale powodowana lojalnością wobec przyjaciela również nie opisuje Masonowi pełnej wersji wydarzeń widzianych z jej perspektywy. Adwokat nie jest więc na początku pewien, czy broni niewinną osobę, nie jest w stanie z całym przekonaniem ustalić, czy pani Adrian ma rzeczywiste powody, by kryć córkę, nie mówiąc już o tym, że do końca nie wie on o niektórych bezsprzecznie ustalonych przez śledczych lub ujawnianych w trakcie procesu przez świadków faktach. Perry Mason trzyma jednak fason w każdej, nawet najbardziej zaskakującej sytuacji, powodując niemałe zdziwienie u swojego przeciwnika, prokuratora Hale’a. Pomimo więc tego, iż o tym, że pani Adrian była feralnej nocy w domu zamordowanego, dowiaduje się w bardzo zaawansowanej fazie procesu („Każdy, kto wynajmuje prawnika i pozwala przygotować mu obronę na podstawie fałszywych przesłanek, postępuje głupio”),udaje mu się zapanować nad sytuacją i doprowadzić przed oblicze sądu istotnego, ale niechętnie współpracującego świadka, który w dodatku może być wykorzystany przez jego przeciwników z sali sądowej w rozgrywce dotyczącej etyki jego postępowania. Adwokatowi ostatecznie udaje się wyłowić ze wszystkich usłyszanych zeznań coś, co pozwoli na wiarygodną rekonstrukcję rzeczywistych wydarzeń w domu ofiary. Jednak same zeznania na nic by się zdały, gdyby wcześniej nie zebrano odpowiedniego materiału poszlakowego, który stanowi obiektywny punkt odniesienia dla wszystkich krętactw osób zamieszanych w sprawę. „Sprawa nerwowej żałobniczki” to kryminał do połknięcia w jedno popołudnie (i to niecałe). Pomimo tego, iż spora część akcji ma miejsce na sali sądowej, toczy się ona wartko i nie grzęźnie w prawniczych szczegółach czy w zawiłych mowach uczestników procesu. Zagadka kryminalna jest skonstruowana w sposób podchwytliwy i wciąga, chociaż czytelnik wie od samego początku, jak tragiczna noc wyglądała z perspektywy Belle Adrian i nie doszukuje się potwierdzenia jej winy na siłę. Skutkiem ubocznym tego jest fakt, iż unika też dzięki temu moralnego niepokoju, który mógłby być spowodowany poczuciem, że być może adwokat broni mordercy. Erle Stanley Garder zdecydowane pierwszeństwo w opisie przedstawionych wydarzeń daje dialogom, wciągającym nieustannie bohaterów w sytuacje wymagające prowadzenia przez nich rozmów. Jedynie zaniepokojona Belle na samym początku nie ma z kim porozmawiać o córce, która wciąż nie wróciła, potem już żaden z bohaterów nie zostanie sam nawet na krótką chwilę. Perry Mason jest jak zwykle pewny siebie aż do bólu, nie ma zbyt dobrego zdania o swoich rywalach i ostatecznie to jemu udaje się wychwycić ten jeden szczegół, dzięki któremu można zinterpretować cały materiał dowodowy zupełnie inaczej. Całość poprzedza stosowny spis osób biorących udział w dramacie, przy czym uwagę przyciąga sposób, w jaki zaprezentowani są bohaterowie cykliczni - autor musi w każdej powieści charakteryzować ich inaczej. W „Sprawie nerwowej żałobniczki” Erle Stanley Gardner zamieścił także dosyć osobisty, a jednocześnie bardzo pasujący do jego pracy i twórczości wstęp. Nawiązuje w nim również do wydarzeń opisanych w powieści. W pamięć szczególnie zapadają słowa „Materiał poszlakowy jest niezawodny, jeżeli jest kompletny. Złą opinię wyrobiła mu jego interpretacja”. Warto o tym pamiętać, nie tylko przy okazji czytania kolejnych kryminałów.
SummerW_84 - awatar SummerW_84
ocenił na76 lat temu
Detektyw Diamond i zagadka zamkniętego pokoju Peter Lovesey
Detektyw Diamond i zagadka zamkniętego pokoju
Peter Lovesey
Kto przeczytał poprzednie tomy wie dobrze, że Diamond bardzo nie lubi cackać się z podejrzanymi. Jednego już załatwił, trafił na bezrobocie, z wielką bombą wrócił, a teraz dostaje jakieś dziwne zagadki, które należy rozwiązać, by znaleźć sprawcę. Odnośnie sprawcy: Czy naprawdę jest on tak inteligentny, by bawić się z gliniarzem; czy może na tyle głupi, by zadzierać z Diamondem? (i jego brytyjskim dupskiem? Nie, ten żart się nie starzeje). Tego nie jest pewien nawet sam detektyw. Wie jedno – w jego rękach spoczywa los (wszystkich) ludzi, a (cała) technika staje się wobec tych (wszystkich) dziwnych łamigłówek bezradna. Liczy się tylko intuicja i spryt starego Petera, który szuka klucza do zamkniętego pokoju. Poszukiwania są żmudne i niebezpieczne, gdy za każdym rogiem czyha osoba, która mogłaby przeszkodzić doskonałemu (a jakże...) gliniarzowi. Obecność wyrafinowanego (brytyjskiego - niezrozumiałego) humoru dodaje naszemu Diamondowi cech zwyczajnego szarego człowieczka, który jest jednak wielkim detektywem. Powieść doskonała dla wzmocnienia swoich zdolności intelektualnych. (No spróbujcie zrozumieć brytyjski humor, błagam Was). Podążamy razem z Peterem przez gąszcz zawiłości i zbiorowiska bohaterów, wśród których nasi przyjaciele mogą stać się wrogami, a potulne owieczki – wilkami. Czy wilk będzie syty a owca cała? Musicie sami sprawdzić.
Kosiarz - awatar Kosiarz
ocenił na710 lat temu
Agatha Christie. Herkules Poirot. Śmierć na Nilu Damien Callixte
Agatha Christie. Herkules Poirot. Śmierć na Nilu
Damien Callixte Isabelle Bottier
Muszę przyznać, że nie czytałam powieści Śmierć na Nilu, oglądałam tylko film z 2022, jednak byłam ciekawa jak przestawiona jest pisana historia Linnet. Uznałam, że zacznę od komiksu, gdyż - jak czytałam - jest on wierną adaptacją powieści. Komiks jest gęsty, dużo się w nim dzieje, jest sporo wątków i postaci i potrzebowałam chwili żeby się ,, wgryźć" szczególnie w momencie kiedy przenosimy się na statek. Jak już poskładamy wszystko w całość, to historię czyta się niezwykle przyjemnie. Kreska jest ładna, wszystko jest bardzo estetyczne, a dialogi choć krótkie mają sobie kwintesencję potrzebną do danej sceny. Sama historia jest oczywiście ciekawa, zagadka porywająca. No i klimat miejsca! Gorące słońce Egiptu, zachwycające widoki ze statku i spokojne wody Nilu. Zagadkę rozwiązuje Herkules Poirot, więc możemy się spodziewać epickiego finału. Co ciekawe finał jest epicki również przez zachowanie bohaterów. Mam również wrażenie, że ta zagadka jest dość brutalna, a ilość ofiar naprawdę spora. Oczywiście nie jest to ,,I nie było już nikogo" jednak takie skumulowanie zbrodni na tak małej przestrzeni statku i to w tak krótkim czasie (a sądzę, że komiks to jeszcze uwydatnia) jest dość znaczącą. Co do samej adaptacji, jeżeli komiks wiernie oddaje to co w powieści, to chyba adaptację filmową będę lubiła jeszcze mniej... Za to sam komiks polecam ❤️
zakochana.zaczytana - awatar zakochana.zaczytana
oceniła na76 miesięcy temu
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze Peter Lovesey
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze
Peter Lovesey
Książka trafiła do mnie z blogosfery. Sama bym raczej jej nie kupiła, z racji, że kryminały wolę oglądać (a i tu zawsze kieruję się nie tak może nawet fabułą, jak obsadą aktorską),niż czytać. I dlatego ten gatunek literacki czytam bardzo rzadko. Tak mam od początków swego czytelnictwa i raczej się to już nie zmieni. Ale wracając do książki, muszę przyznać, że przyjemnie się ją czytało, może dlatego, że nie tylko wciągnęła mnie intryga kryminalna - chociaż niezbyt skomplikowana, to jednak ciekawie poprowadzona - ale zainteresowało mnie również tło, w jakim się akcja tego kryminału toczy. A jest nim miasteczko Bath, gdzie mieszkała i tworzyła Jane Austen, o której mówi się tu sporo, gdyż pierwszym podejrzanym w kryminalnej intrydze jest mąż ofiary, profesor wykładający na miejscowym uniwersytecie anglistykę, który otrzymał za zadanie zorganizowanie wystawy "Jane Austen w Bath". A ja, choć jej twórczość znam tylko z ekranizacji filmowych, to jednak ostatnio obejrzałam film biograficzny p.t. "Jane Austen żałuje" i dlatego miło mnie ten wątek zaskoczył. A łączy się on ściśle z intrygą kryminalną, gdyż jednym z motywów zbrodni jest kradzież listów Jane Austen, które profesor otrzymał od wdzięcznej mieszkanki Bath za uratowanie syna. Podsumowując tę krótką opinię mogę stwierdzić, że "Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze" to wdzięczna lektura, w której mamy jednego trupa (i to pięknej kobiety),zmieniających się podejrzanych oraz mało sympatycznego, ale zdeterminowanego detektywa, który - nawet, gdy przestaje nim być i zostaje odsunięty od prowadzonej sprawy - pomaga ją rozwikłać, tyle, że już nie wydziałowi kryminalnemu, a obrońcy osoby oskarżonej o zbrodnię.
natanna - awatar natanna
oceniła na75 lat temu

Cytaty z książki Pani McGinty nie żyje

Więcej
Agatha Christie Pani McGinty nie żyje Zobacz więcej
Agatha Christie Pani McGinty nie żyje Zobacz więcej
Agatha Christie Pani McGinty nie żyje Zobacz więcej
Więcej