Pani McGinty nie żyje

- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Cykl:
- Herkules Poirot (tom 32)
- Seria:
- Jubileuszowa Kolekcja Agathy Christie
- Tytuł oryginału:
- Mrs McGinty's dead
- Data wydania:
- 2022-08-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 1991-01-01
- Data 1. wydania:
- 1981-01-01
- Liczba stron:
- 256
- Czas czytania
- 4 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788327163066
- Tłumacz:
- Bartłomiej Madejski
Dlaczego zginęła prosta kobieta sprzątająca ludziom po domach, pani McGinty? Czy rzeczywiście zabił ją jej lokator dla kilku funtów ukrytych pod podłogą?
Do Herkulesa Poirot zgłasza się policjant, który nie wierzy w winę oskarżonego i skazanego Jamesa Bentleya. W Broadhinny, gdzie doszło do tragedii, wszyscy mieszkańcy to prawi ludzie, a na ołtarzu cudzej prawości niejeden już położył głowę? jak trzeźwo zauważa detektyw. Co więcej, tylko jego zastanawia, kogo przedstawiają fotografie ze starej gazety.
Kup Pani McGinty nie żyje w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Pani McGinty nie żyje
Kim jest pani Mc Ginty? Emerytką wynajmującą pokoje lokatorom, sprzątaczką, kobietą wścibską i tropicielem tajemnic. No i denatem, a Herkules Poirot poszuka prawdziwego mordercy. Jak ktoś pisze tyle tomów co autorka, to muszą być lepsze i gorsze. Ten jest chronologicznie 42 z 66 napisanych i należy do tych drugich. Intryga pomysłowa, ale potem coś poszło nie tak. Nuda, panie, nuda! I dla mnie zbyt dużo postaci, gubiłam się. Herkules stylowy, zarozumiały i zadufany w sobie, ale to nic nowego. I bardzo brytyjski. Tylko że ja go nie lubię. Już mi się nudzi zawsze jednakowy u autorki schemat: detektyw przyjmuje zlecenie, typuje mnóstwo podejrzanych, przesłuchuje wszystkich po kolei, a potem zbiera całe towarzystwo razem i w długaśnym wystąpieniu informuje kto zabił i dlaczego. Tyle że to takie sobie, wolałabym wiedzieć jak dochodzi do rozwiązania, jak główka pracuje. A swoją drogą umysł Poirota godny podziwu, ale gdzie mu tam do Sherlocka! Tym razem się męczyłam, ale dzielnie dotrwałam do końca. Chwilowo biorę urlop od Agathy Christie i wąsiastego detektywa.
Oceny książki Pani McGinty nie żyje
Poznaj innych czytelników
5365 użytkowników ma tytuł Pani McGinty nie żyje na półkach głównych- Przeczytane 3 804
- Chcę przeczytać 1 561
- Posiadam 621
- Agatha Christie 125
- Kryminał 72
- Kryminały 64
- Ulubione 61
- Chcę w prezencie 40
- 2024 19
- Agata Christie 19




















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pani McGinty nie żyje
„Pani McGinty nie żyje” autorstwa Agathy Christie to moim zdaniem jedna z ciekawszych powieści autorki, a mimo to bywa trochę niedoceniona i często pomijana w rozmaitych podsumowaniach jej twórczości. To kryminał bardzo przemyślany, nieoczywisty i satysfakcjonujący, szczególnie dla czytelników ceniących misterną intrygę.
Fabuła została zaplanowana z ogromną precyzją. Christie tworzy drobno utkaną sieć kłamstw i półprawd, którą krok po kroku rozplątuje Hercule Poirot. Co ciekawe, nawet tak doświadczony i bystry detektyw początkowo ma niemałe trudności z rozwiązaniem zagadki śmierci tytułowej bohaterki. Dopiero jego upór, skrupulatność i słynna dbałość o detale pozwalają dotrzeć do prawdy i wskazać prawdziwego mor**rcę.
Ogromnym atutem powieści jest jej klimat. Akcja rozgrywa się w małej wiosce - zamkniętej, hermetycznej społeczności, w której wszyscy się znają. Na pierwszy rzut oka mieszkańcy to „mili ludzie”, jednak z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej widać, że niemal każdy z nich coś ukrywa. Ta atmosfera nieufności i narastającego podejrzenia sprawia, że napięcie utrzymuje się do samego końca.
Na uwagę zasługuje również ciekawy i raczej rzadko spotykany zabieg, gdyż główny bohater, teoretycznie należący do „pozytywnych” postaci, jest w gruncie rzeczy bardzo antypatyczny i pełen wad. Jego liczne negatywne cechy sprawiają, że trudno go polubić, a fakt iż to on właśnie zostaje początkowo uznany za winnego za**jstwa, tylko utwierdza czytelnika w niechęci do niego.
Książkę czytało mi się szybko, byłam bardzo ciekawa dalszego rozwoju akcji i poznania rozwiązania zagadki. Intryga wciąga, a zakończenie jest logiczne, choć nieco skomplikowane i zaskakujące. Na koniec dodam, że moim skromnym zdaniem „Pani McGinty nie żyje” to jedna z ciekawszych propozycji królowej kryminału i zdecydowanie warto po nią sięgnąć, zwłaszcza jeśli szuka się czegoś mniej oczywistego w dorobku słynnej pisarki.
„Pani McGinty nie żyje” autorstwa Agathy Christie to moim zdaniem jedna z ciekawszych powieści autorki, a mimo to bywa trochę niedoceniona i często pomijana w rozmaitych podsumowaniach jej twórczości. To kryminał bardzo przemyślany, nieoczywisty i satysfakcjonujący, szczególnie dla czytelników ceniących misterną intrygę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła została zaplanowana z ogromną precyzją....
„Tu nie będzie kwiatków, bratków i całej tej reszty. Tu jest sensacja, morderstwo, akcja na świeżym powietrzu”. Czyli dokładnie to, czego szukamy w kryminałach Agathy Christie, choć z reguły dostajemy nieco mniej świeżego powietrza: słynny detektyw Herkules Poirot zażywa tu sporo ruchu, choć dla niego i tak najbardziej liczy się aktywność szarych komórek. Stawka jest tym razem wyższa niż zwykle, bo chodzi nie tylko o wytropienie zabójcy, lecz także o uratowanie niewinnego człowieka przed stryczkiem. Za zabójstwo pani McGinty skazano już bowiem niejakiego Jamesa Bentleya – i jeśli Poirot szybko nie wskaże prawdziwego mordercy, morderca rzekomy skończy na szubienicy.
BOHATEROWIE. Herkules przy rozwiązywaniu sprawy korzysta ze wsparcia: udzielają mu go znajoma pisarka kryminałów Ariadne Oliver i współpracownica Bentleya Maude Williams (jedna z zaledwie dwóch osób, które go lubią). Podejrzanych jest w sumie jedenaścioro, bo Broadhinny to wyjątkowo mała wioska, a obcego przybłędy pani McGinty na pewno by do domu nie wpuściła. Ponieważ jednak otworzyła drzwi komuś znajomemu i zginęła potem od ciosu w głowę zadanego niezidentyfikowanym narzędziem, trzeba się przyjrzeć pięciu rodzinom mieszkającym w okolicy: pani McGinty pracowała jako sprzątaczka na niepełny etat i regularnie dorabiała u każdej z nich. Jako pierwszych poznajemy Johnniego i Maureen Summerhayesów, bo po przybyciu do Broadhinny Poirot zatrzymuje się właśnie w ich „pensjonacie”. Nazwa jest bardzo na wyrost: major Summerhayes odziedziczył po przodkach zacny rodowód (jego praprapraprapradziadek zatonął razem z okrętem, też bylibyście dumni!) i sporą posiadłość, ale bez pieniędzy w pakiecie. Jego żona Maureen stała w kolejce po serdeczność i urok osobisty, kiedy gdzie indziej rozdawano talent do prowadzenia domu: gościom pensjonatu może zaoferować jedzenie przeterminowanych konserw i spleśniałych malin przy kiwającym się stole tudzież nieustające przeciągi. Pozostałych dziewięcioro potencjalnych morderców Poirot poznaje nieco później. Ambitny i wyniosły Guy Carpenter ma już fortunę, a teraz szykuje się do zdobycia mandatu poselskiego. Jego krótkowzroczna (dosłownie i w przenośni) żona Eve równoważy wyjątkową urodę wielkookiej platynowej blondynki równie wyjątkową arogancją. Doktora Rendella łączy z żoną Shelagh zainteresowanie sprawami kryminalnymi, ale temperamenty mają bardzo odmienne: on jest pogodnym gadułą, ona mówi mało i sprawia wrażenie osoby bojącej się własnego cienia. Poruszająca się na wózku inwalidzkim Laura Upward ma opinię surowej, apodyktycznej snobki. Żyje sukcesami swojego syna Robina, zakochanego w brzmieniu własnego głosu dramatopisarza, który właśnie przerabia na sztukę teatralną powieść pani Oliver. Najbardziej nieprzyjemna atmosfera panuje w domu państwa Wetherbych: ona jest manipulantką i hipochondryczką, on oschłym malkontentem. Najczęściej czepia się swojej pasierbicy Deirdre, dziewczyny niezaradnej, flegmatycznej i niezdarnej (oraz drugiej z dwóch osób lubiących Bentleya). Rozpisałam się, ale nie bez powodu: jedną z nielicznych wad tej powieści jest nieco zbyt pobieżna i szkicowa charakterystyka niektórych bohaterów, przez co nieuważnemu czytelnikowi niektórzy z nich mogą się początkowo mylić. Rozdziały 9 i 10, w których poznajemy większość z nich, są według mnie zbyt krótkie.
FABUŁA. Poirot to już zamożny emeryt, dumny ze swojego luksusowego mieszkania i idealnego służącego George’a, zawsze jednak gotów do akcji, gdy na horyzoncie pojawi się ciekawa sprawa kryminalna. Sprawę McGinty przynosi mu w prezencie stary znajomy komisarz Spence, który sam nad nią pracował, a po skazaniu Bentleya doszedł do wniosku, że nie o takie sądy walczył. Z pozoru sprawa wydaje się prosta: Bentley był sublokatorem ofiary, po utracie pracy pilnie potrzebował pieniędzy, na rękawie jego płaszcza znaleziono krew pani McGinty, złożył niewiarygodne zeznania, a poza tym wiadomo było, że taki dziwoląg kiedyś coś wywinie (życzliwi mówią o nim „nieśmiały” i „niedostosowany”, ale częściej padają określenia takie jak „przygłup”, „półgłówek” i „stuknięty”). Ale Herkulesowi coś tu nie gra. Czy faktycznie ktoś tak bierny i apatyczny jak Bentley byłby zdolny do morderstwa? Czy istotnie chodziło o pieniądze, skoro tak niewiele ich pani McGinty trzymała pod podłogą? Czy to przypadek, że pani McGinty na krótko przed śmiercią wycięła z gazety pewien artykuł i kupiła butelkę atramentu, choć nie zwykła pisywać listów? I czy praca sprzątaczki nie stwarzała przypadkiem wielu okazji do grzebania pracodawcom w szufladach, a tym samym – odkrycia niebezpiecznych sekretów?... W końcu „mili ludzie chcą pozostać mili”. Za wszelką cenę.
MORDERCA. Nie zdradzę tu oczywiście jego tożsamości, powiem tylko, że byłam usatysfakcjonowana rozwiązaniem zagadki. Śledztwo jest poprowadzone w sposób logiczny, motyw zabójcy przekonujący, a jego tożsamość zdradził mi dopiero Herkules Poirot – sama kilka razy zmieniałam typ i za każdym razem byłam w błędzie. Dzięki temu, że mordercy u Christie prawie nigdy nie działają wbrew prawdopodobieństwu psychologicznemu i popełniane przez nich zbrodnie nie stoją w sprzeczności z ich charakterem i zdolnościami, niektórych podejrzanych byłam w stanie od razu wykluczyć, ale nawet to zawężenie kręgu podejrzanych nic mi nie dało. Tego oczekuję od kryminału!
NIEPRZYSTOSOWANI. Christie miała duży talent do tworzenia wiarygodnych postaci ludzi, którzy są zbyt dziwni, by uważano ich za normalnych, „odklejeni”, a jednocześnie funkcjonują w społeczeństwie zbyt dobrze, by nie oczekiwano od nich, że pewnego dnia wezmą się za siebie i zaczną wreszcie być normalni. W „ABC” mieliśmy świetnie odmalowaną postać Custa, w „Pani McGinty nie żyje” – Bentleya i Deirdre. Trzeba dużego wyczucia i znajomości ludzkiej natury, żeby kolejne portrety „niepasujących” nie czyniły z nich ani postaci komicznych, ani nieprawdopodobnych psychologicznie, ani uderzająco do siebie podobnych.
PRASA. Christie musiała mieć bardzo złe zdanie o prasie i dziennikarzach, bo treść gazet w jej kryminałach wydaje się dostosowana do upodobań przeciętnego miłośnika patostreamów. W „Pani McGinty nie żyje” ważną rolę odgrywa artykuł o kobietach uwikłanych w poważne przestępstwa, pisany egzaltowanym językiem, pełen półprawd i zmyśleń, przedstawiający zbrodniarki jako romantyczne bohaterki. Subtelność nie jest w cenie – także w nowoczesnych filmach, na które Poirot pomstuje w pierwszym rozdziale. I w nowoczesnych kryminałach, które poświęcają realizm w imię efekciarstwa, chciałoby się dodać. Na szczęście nie był to problem Christie.
SVEN. Czytelnicy Christie pokochali Herkulesa, ale ona sama po jakimś czasie zaczęła mieć go dość: chciała tworzyć nowych bohaterów, a tymczasem świat domagał się więcej i więcej wąsatego detektywa. Wydaje się, że w słowach Ariadne Oliver, narzekającej na postać uwielbianego przez jej czytelników Svena Hjersona, pobrzmiewa sporo osobistej frustracji Christie. „Zrobisz coś, ludziom to się podoba, więc ciągniesz dalej – i zanim się zorientujesz, ten irytujący Sven Hjerson przyczepia się do ciebie na resztę życia. A ludzie piszą i mówią, że na pewno go uwielbiam. Uwielbiam? Gdybym napotkała na swojej drodze tego kościstego, tyczkowatego, roślinożernego Fina, popełniłabym lepsze morderstwo niż wszystkie, które wymyśliłam”. Podoba mi się to mrugnięcie okiem, w ogóle zresztą przemyślenia Ariadne na temat jej zawodu są kapitalne („Pisarze są nieśmiałymi, nietowarzyskimi istotami, które rekompensują sobie brak towarzyskich talentów, wymyślając własnych znajomych i własne rozmowy”). Swoją drogą… książka powstała w 1952 roku, a gdyby dziś miano ekranizować przygody Svena Hjersona, okrzyknięto by je pewnie „typowym produktem Netflixa”: gej wegetarianin jako bohater norweskiego ruchu oporu!
WYDANIE. Czytałam wydanie Wydawnictwa Dolnośląskiego w tłumaczeniu Bartłomieja Madejskiego. Mój pierwszy egzemplarz pochodził z roku 2015, a obecnie jestem w posiadaniu książki wydanej dziesięć lat później w kolekcji jubileuszowej. Od strony wizualnej nic tej serii nie można zarzucić: nawet pokemony nie kuszą tak dzieci do kolekcjonowania, jak mnie do tego zachęcają jubileuszowe Christie. Szkoda tylko, że w ślad za piękną oprawą nie idzie staranność redaktorska: wydanie z 2025 ma te same błędy co wydanie z 2015. Np. na stronie 194 zamiast „pani „Sweetiman” czytamy „pani Summerhayes” (która w ogóle się w tej scenie nie pojawia),a na stronie 89 Poirot skłania głowę „w najbardziej z cudzoziemskich sposobów”. Niektórych błędów oczywiście uniknąć się nie da, bo zdają się pochodzić od samej autorki (pani Sweetiman zmienia kolor oczu z jasnych na ciemne, a jedna z postaci, żeby wszystkie daty się zgadzały, powinna mieć ładnych parę lat więcej). Na koniec wspomnę o „marrows”, które uprawiał swego czasu Poirot. Madejski przekłada „marrow” na „cukinię”, inny tłumacz wolał zrobić z niego dynię. Sama chyba zdecydowałabym się na kabaczek, bo o cukinii mówimy zwykle w odniesieniu do mniejszych lub młodszych odmian, których ogromnymi rozmiarami hodowcy raczej się nie chwalą.
Podsumowując: nie jest to ścisła czołówka, jeśli chodzi o kryminały tej autorki, ale przeciętna pozycja też nie. Nie ma w niej bardzo oryginalnego pomysłu, ale jest dobrze wymyślona, wciągająca i dość skomplikowana zagadka kryminalna. Nie brakuje humoru, trafnych obserwacji psychologicznych, znalazło się nawet miejsce dla wątku romantycznego. Niektóre elementy intrygi są trudniejsze do rozgryzienia dla czytelnika polskiego niż angielskiego, niektóre źle się zestarzały (kto dziś używa narzędzia, którym rozłupano głowę pani McGinty?),jednak całość wypada bardzo satysfakcjonująco. Może Christie Poirot się z czasem sprzykrzył, ale ja jeszcze długo nie będę go miała dość.
„Tu nie będzie kwiatków, bratków i całej tej reszty. Tu jest sensacja, morderstwo, akcja na świeżym powietrzu”. Czyli dokładnie to, czego szukamy w kryminałach Agathy Christie, choć z reguły dostajemy nieco mniej świeżego powietrza: słynny detektyw Herkules Poirot zażywa tu sporo ruchu, choć dla niego i tak najbardziej liczy się aktywność szarych komórek. Stawka jest tym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani McGinty zostaje zamordowana. Jest śledztwo, są dowody i jest sprawca, który oczekuje na wyrok. Jednak po jakimś czasie komisarz Space, który prowadził śledztwo zgłasza się do Poirota, gdyż czuje, że w więzieniu mimo wszystko jest niewinny człowiek.
Poirot podejmuje wyzwanie, jednak nawet on nie mógł się spodziewać, że sprawa będzie, aż tak zagmatwana. No i jeszcze ten dom w którym musi nocować, koszmar nad koszmarami...
Muszę przyznać, iż zupełnie nie spodziewałam się, że fabuła powieści będzie szła takim torem. Oczywiście wiele kwestii było tu oczywistych, małe miasteczko, kilka rodzin, z których każda ma swoje mniejsze lub większe sekrety jednak pewne motywy i finał mocno mnie zaskoczyły. Sporo niewiadomych, nieproste śledztwo i wioska, niby sielskie miejsce, a jednak pełne mroku i tajemnic.
Pani McGinty zostaje zamordowana. Jest śledztwo, są dowody i jest sprawca, który oczekuje na wyrok. Jednak po jakimś czasie komisarz Space, który prowadził śledztwo zgłasza się do Poirota, gdyż czuje, że w więzieniu mimo wszystko jest niewinny człowiek.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoirot podejmuje wyzwanie, jednak nawet on nie mógł się spodziewać, że sprawa będzie, aż tak zagmatwana. No i jeszcze ten...
Książka ogólnie bardzo fajna, ale początek był trochę nudny. Czasami nie wiadomo co się dzieje, ale to dla mnie na plus. Polecam każdemu!
Książka ogólnie bardzo fajna, ale początek był trochę nudny. Czasami nie wiadomo co się dzieje, ale to dla mnie na plus. Polecam każdemu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to7,5
Herkules się trochę poczuł (to jest jakby okej bo to Herkules)
W styczniu ledwo 7 książek ale w lutym mam ferie i nie mam sprawdzianu z antyku więc nadrobię.
7,5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHerkules się trochę poczuł (to jest jakby okej bo to Herkules)
W styczniu ledwo 7 książek ale w lutym mam ferie i nie mam sprawdzianu z antyku więc nadrobię.
Pani McGinty pomoc domowa pracująca u wielu osób zostaje zamordowana. Kobieta nie ukrywała ,że pod podłogą ukrywała swoje kosztowności, to była informacja która powtarzała wszystkim.
Oczywistym podejrzanym staje się jej lokator , który zostaje natychmiast głównym podejrzanym. Jeden z policjantów jednak wątpi w jego winę i wzywa na pomoc Herkulesa Poirota. Ten podążając tropem tafia na pewną fotografię,która może być głównym motywem zbrodni.
Książkę czytało się dobrze i nawet szybko ale niestety nie zachwyciła mnie. Patrząc na to ogólnie miała wszystkie aspekty wręcz perfekcyjnie napisane ale jako całość jakoś mnie nie zachwyciła.
Fabuła ciekawa, masa różnorodnych bohaterów z ciekawymi tajemnicami, dość szerokie grono podejrzanych i on Herkules, który w tej książce wypadł naprawdę rewelacyjnie.
Wiele razy naprawdę się śmiałam z komizmu Poirota bo to jak narzekał na obsługe w miejscu w którym się zatrzymał nie raz było wręcz przerysowane ale ciekawie się obserwowało te jego stronę.
Zakończenie niespodziewane,byłam bardzo daleko od rozwiązania tej zagadki. Nie przewidziałam ,że w tą stronę pójdzie autorka ale raczej przypadło mi do gustu takie rozwiązanie.
To książka wciąż dobra i bardzo przyjemna do czytania ale po prostu w porównaniu do innych książek tej autorki,które mnie szczerze zachwyciły ta była po prostu okej. Fajna ale nic niezwykłego, ale polecam samemu się przekonać bo wiem ,że to jakieś dziwne moje preferencje nie doceniły w pełni tej książki.
Pani McGinty pomoc domowa pracująca u wielu osób zostaje zamordowana. Kobieta nie ukrywała ,że pod podłogą ukrywała swoje kosztowności, to była informacja która powtarzała wszystkim.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczywistym podejrzanym staje się jej lokator , który zostaje natychmiast głównym podejrzanym. Jeden z policjantów jednak wątpi w jego winę i wzywa na pomoc Herkulesa Poirota. Ten podążając...
Styl nie do podrobienia.
Styl nie do podrobienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDetektyw Herkules Poirot jest irytujący, ale mimo to po kilka razy wracam do książek Agathy Christie. Polecam
Detektyw Herkules Poirot jest irytujący, ale mimo to po kilka razy wracam do książek Agathy Christie. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy pani McGinty zostaje zamordowana, podejrzany jest wręcz oczywisty… Wszystkie oskarżenia oraz dowody wskazują na jej współlokatora.
Mężczyzna o nieprzyjemnym charakterze. Ciągle milczący, nie sprawiający dobrego wrażenia… Jest ofiara, jest winny, można więc zakończyć śledztwo.
Jednak komisarz Spance, który zajmował się tą sprawą ma wiele wątpliwości. Coś nie daje mu spokoju. Jest pewny, że pomimo obciążających dowodów, współlokator pani McGinty nie mógł zrobić jej krzywdy. Chociaż jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia, to mimo wszystko, nie jest typem zdolnym do morderstwa.
W tym celu komisarz zwraca się do Poirota o pomoc. W końcu tu chodzi o życie, być może, niewinnego człowieka.
Poirot nie ma łatwego zadania. Od morderstwa minęło parę miesięcy, mieszkanie pani McGinty jest już zajęte, a życie w Broadhinny toczy się dalej… Nie ma żadnych śladów po tym tragicznym wydarzeniu. Nie ma żadnych punktów zaczepienia… Aż do chwili, gdy detektyw trafia na wycinek z gazety…
I chociaż początkowo wszystko wydawało się oczywiste, stare fotografie z gazety zaczynają komplikować sytuację…
Gdy pani McGinty zostaje zamordowana, podejrzany jest wręcz oczywisty… Wszystkie oskarżenia oraz dowody wskazują na jej współlokatora.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMężczyzna o nieprzyjemnym charakterze. Ciągle milczący, nie sprawiający dobrego wrażenia… Jest ofiara, jest winny, można więc zakończyć śledztwo.
Jednak komisarz Spance, który zajmował się tą sprawą ma wiele wątpliwości. Coś nie daje mu...
Mam pewien problem do postaci wykreowanych w tej książce. Poirot, Spence i Pani Oliver wydają się jedynymi postaciami posiadającymi osobowość a cała reszta wydaje się strasznie sztuczna, bez charakteru jak manekiny postawione tylko po to żeby sprawa miała gdzie się rozgrywać. Podobało mi się natomiast rozwiązanie sprawy, chyba właśnie te zwieńczenia są tym co trzyma mnie przy kryminałach Christie.
Mam pewien problem do postaci wykreowanych w tej książce. Poirot, Spence i Pani Oliver wydają się jedynymi postaciami posiadającymi osobowość a cała reszta wydaje się strasznie sztuczna, bez charakteru jak manekiny postawione tylko po to żeby sprawa miała gdzie się rozgrywać. Podobało mi się natomiast rozwiązanie sprawy, chyba właśnie te zwieńczenia są tym co trzyma mnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to