Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce

Okładka książki Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce autora Tomasz Pospieszny, 9788396360106
Okładka książki Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce
Tomasz Pospieszny Wydawnictwo: Wydawnictwo Sophia Seria: "MS" biografia, autobiografia, pamiętnik
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
"MS"
Tytuł oryginału:
Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce
Data wydania:
2022-03-08
Data 1. wyd. pol.:
2022-03-08
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396360106
Średnia ocen

9,3 9,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce

Średnia ocen
9,3 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce

Sortuj:
avatar
508
73

Na półkach:

"Maria Skłodowska-Curie przyszła na świat 7 listopada 1867 roku w Warszawie przy ul. Freta 255 w nieistniejącej już oficynie"...
.... tak zaczyna się niezwykła historia polsko-francuskiej uczonej, zajmującej się fizyką doświadczalną i chemią fizyczną, podwójnej noblistki – laureatki Nagrody Nobla z fizyki (1903) i chemii (1911).


Na kartach "Zakochanej w nauce"  obserwujemy Marię, rozpoczynając podróż jej życia od spędzonych w Warszawie lat młodości.
Kolejno, stajemy się świadkami wszystkich najważniejszych wydarzeń z jej życia, zarówno tych pięknych - wyjazd do Francji, ślub, narodziny dzieci, rozkwit pracy naukowej, jak i tych niezwykle smutnych i niosących za sobą cierpienie - śmierć męża, głębokie poczucie osamotnienia, a nawet skandal, prowadząc do tego, co nieuchronne i ostateczne dla każdej żywej istoty - śmierci.
Każde z opisywanych wydarzeń wzbogacone został o trafne dygresje autora, fantastyczne fotografie i niezwykle cenne cytaty z wypowiedzi osób bliskich dla Marii, które wpuściły nas do swojego świata i obnażyły tajemnice życia uczonej.

Z tej niezwykle barwnej, fascynującej i nasyconej emocjami biografii, wyłania się pełny obraz Marii Skłodowkiej-Curie - geniusza, mistrza w swojej dziedziny, kobiety niezwykle odważnej, silnej i wytrwałej, a jednocześnie niedoskonałej, popełniającej błędy, mającej chwile zwątpienia, uginającej się pod ciężarem życiowych problemów.
Takie przedstawienie noblistki sprawia, że staje się ona w oczach czytelnika niezwykle namacalną, prawdziwą i realną postacią, która swoją postawą udowadnia, że "niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć".

Tomasz Pospieszny dowodzi, że "praca biografa nigdy się nie kończy, bowiem nie wiadomo kiedy natrafi on na nieznane dotąd materiały. Trudno więc zgodzić się z opinią nielicznych (na szczęście!) autorów, że w kwestii życia Madame Curie nie ma już nic do napisania" i jak bardzo się oni mylili.


Wspaniałe wydanie wydawnictwa Sophia, to swoista uczta (nie tylko naukowa, ale także estetyczna) dla każdego czytelnika. 
Twarda oprawa, doskonale dobrany format, struktura i układ tekstów i cudowny papier.

Nie mogłabym zapomnieć również o fenomenalnej pracy samego autora, której owocem był niezwykle interesujący tekst, doprawiony pięknymi zdjęciami, stanowiącym ogromną wartość dodaną.
Ta książka to prawdziwa perełka wśród nagminnie szerzonej przez mainstream bylejakości.


Polecam ją każdemu zarówno miłośnikom nauki i ciekawym historii rodziny Sokołowskich, a przede wszystkim samej Marii jak również osobom, kompletnie spoza kręgu zainteresowanych, gdyż Skłodowska-Curie przekona największego ignoranta, że "nauka jest czymś bardzo pięknym“.

"Maria Skłodowska-Curie przyszła na świat 7 listopada 1867 roku w Warszawie przy ul. Freta 255 w nieistniejącej już oficynie"...
.... tak zaczyna się niezwykła historia polsko-francuskiej uczonej, zajmującej się fizyką doświadczalną i chemią fizyczną, podwójnej noblistki – laureatki Nagrody Nobla z fizyki (1903) i chemii (1911).


Na kartach "Zakochanej w nauce" ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
506
188

Na półkach:

Nie chcę nadużywać wielkich słów, ale w tym wypadku trudno o inne. Reedycja „Zakochanej w nauce” to pełna emocji, zjawiskowa biografia, prawdziwa perła w zalewie bylejakości.

Nie chcę nadużywać wielkich słów, ale w tym wypadku trudno o inne. Reedycja „Zakochanej w nauce” to pełna emocji, zjawiskowa biografia, prawdziwa perła w zalewie bylejakości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1653
1536

Na półkach:

Co wiecie o Marii Skłodowskiej - Curie?

„Jestem z tych, którzy wierzą, że Nauka jest czymś bardzo pięknym.“ - powiedziała kiedyś ta polska noblistka.

Świetnie się czyta tę biografie. Wyłania nam się z niej obraz kobiety silnej, wytrwałej, odważnej, ale i autentycznej oraz prawdziwej. A wszystko za sprawą dziesiątek zdjęć i mnóstwa wspomnień, ludzi którzy ją znali. Wiecie jak wspaniale czyta się fragmenty, w których jej córka nakreśla postać matki i pokazuje nam jaka była naprawdę? To niesamowite uczucie. Jej bliscy wpuszczają nas wtedy do jej własnego świata, dla nas tak przecież odległego i wręcz nieprawdopodobnego. Dzięki tak dobrym pozycjom, fani biografii, czuję się, jakby wręcz znali dane osoby.

Wiele zdjęć, czy listów, które tam znajdziemy, nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego. I to jest w tej pozycji tak wspaniałe!

Co wiecie o Marii Skłodowskiej - Curie?

„Jestem z tych, którzy wierzą, że Nauka jest czymś bardzo pięknym.“ - powiedziała kiedyś ta polska noblistka.

Świetnie się czyta tę biografie. Wyłania nam się z niej obraz kobiety silnej, wytrwałej, odważnej, ale i autentycznej oraz prawdziwej. A wszystko za sprawą dziesiątek zdjęć i mnóstwa wspomnień, ludzi którzy ją znali. Wiecie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce na półkach głównych
  • 32
  • 10
9 użytkowników ma tytuł Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Tomasz Pospieszny
Tomasz Pospieszny
Tomasz Pospieszny, profesor UAM doktor habilitowany nauk chemicznych, poznaniak i bibliofil. Biograf Marii Skłodowskiej-Curie. Na co dzień pracuje w Zakładzie Produktów Bioaktywnych na Wydziale Chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie zajmuje się chemią produktów naturalnych w szczególności modyfikacją steroidów, syntezą ich koniugatów oraz właściwościami fizykochemicznymi. Fascynat historii nauk przyrodniczych. Podziwia życie, pracę i wkład kobiet w tworzenie nauki. W 2011 roku pomysłodawca i animator cyklu wykładów, pokazów chemicznych, wystawy oraz zbioru esejów "Życie i dzieło Marii Skłodowskiej-Curie. Kobiety w nauce" (UAM, Poznań, 2011). Współorganizator wieczoru artystycznego "Maria Skłodowska-Curie i Czesław Miłosz. Podróżni świata i ich prywatne ojczyzny" (UAM, Poznań, 2011). Jest autorem licznych wykładów, artykułów i biografii Marii Skłodowskiej-Curie "Nieskalana sławą. Życie i dzieło Marii Skłodowskiej-Curie" (Novae Res, 2015),"Lise Meitner Zapomniany geniusz. Lise Meitner pierwsza dama fizyki jądrowej" (Novae Res, 2016) oraz Ireny Joliot-Curie "Radowa księżniczka. Historia Ireny Joliot-Curie" (Novae Res, 2017). W 2017 roku uhonorowany medalem 100-lecia odkrycia radu, przyznawanym instytucjom i osobom szczególnie zasłużonym w promowaniu dzieła Marii Skłodowskiej-Curie przez Towarzystwo Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie. W roku 2018 stworzył autorski cykl wykładów akademickich "Piękniejsza strona nauki – rola kobiet w tworzeniu chemii i fizyki". W połowie 2019 roku ukazała się jego książka "Pasja i geniusz. Kobiety, które zasłużyły na Nagrodę Nobla" (Wydawnictwo Po Godzinach, Warszawa 2019). W październiku 2019 roku otrzymał nagrodę Rady Programowej 23. Warszawskiego Festiwalu Nauki za najlepszy wykład. W 2020 roku ukazała się biografia Marii Skłodowskiej-Curie "Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce (Wydawnictwo Po Godzinach) oraz towarzysząca książce wystawa o tym samym tytule. 5 kwietnia 2022 roku nakładem Wydawnictwa Sophia ukazała się najnowsza książka Tomasza Pospiesznego, poszerzone i uzupełnione wznowione biografii pt. "Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hawking, Hawking. Geniusz i celebryta Charles Seife
Hawking, Hawking. Geniusz i celebryta
Charles Seife
Trzeba przyznać, że to jest ciekawa biografia, w której autor poświęca zarówno miejsce na omówienie osobowości Hawkinga i jego życia prywatnego, jak i jego osiągnięć naukowych (tłumacząc je w przystępny sposób). I w książce jest ledwie kilka równań - a podobno każde równanie zmniejsza sprzedaż książki o połowę. Bardzo dobrze, że autor nie koncentruje się na chorobie naukowca, choć rzecz jasna są tu informacje na ten temat - z pewnością byłoby to po myśli Hawkinga (i każdej osoby na jego miejscu),który nie chciał być postrzegany przez pryzmat swojej niepełnosprawności - a na pewno był i na pewno część swojej sławy jej zawdzięcza - a zatem przez pryzmat ciała, a nie umysłu. To w końcu swojemu umysłowi zawdzięczał wszystko, a nie ciału, które go zawiodło. Tym, co moim zdaniem nie jest zbyt dobrym pomysłem (aczkolwiek interesującym) jest odwrotna chronologia, jak w przypadku Benjamina Buttona (albo kurczącego się Wszechświata). Tyle, że omawiając życie człowieka (i nie tylko) musimy zawsze sięgać do przyczyn, zatem i tak musimy się cofnąć. Skutek jest taki, że albo będziemy mieli dziury logiczne, albo informacje będą się powtarzać. I tak też jest w tej biografii. Omawianie rozwoju teorii naukowych w odwrotnej kolejności jeszcze bardziej miesza w głowie, bo pod koniec nie wiedziałam już, co jest aktualne, a co obalone (z pewnością naukowcy już nie wspierają teorii o kurczeniu się wszechświata).
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na72 lata temu
Maria Skłodowska-Curie i potęga marzeń Susanna Leonard
Maria Skłodowska-Curie i potęga marzeń
Susanna Leonard
O Marii Skłodowskiej Curie słyszał chyba każdy, ale jak to się stało, że kobieta, która nie mogła nawet studiować w Polsce zdobyła dwie nagrody Nobla? 👩🏻‍🔬 Po pierwsze: powodem dla którego w ogóle zainteresowałam się tym tytułem jest... książka Ali Hazelwood "Love on the brain", gdzie pozostać Marii jest bardzo ważna dla głównej bohaterki 👩🏻‍🔬 Co więc zrobiłam zaraz po przeczytaniu wspomnianej książki? Kupiłam biografię Marii i siadłam do czytania, po czym porzuciłam ją na pół roku i skończyłam ją dopiero na początku tego roku 👩🏻‍🔬 Wbrew pozorom robię tak często, a to wcale nie znaczy, że książka mi się nie podoba, bo jest wręcz przeciwnie! Postać tej genialnej fizyczki jest wspominana dzieciom chyba od podstawówki, przez całą edukację, ale nikt nigdy nie przybliżył mi jej życia bardziej 👩🏻‍🔬 Książka jest napisana dość ciekawie. Istnieje podział na "teraz", czyli kilka dni w okolicach ślubu jej córki Irene oraz "przeszłość", którą Maria opowiada innym 👩🏻‍🔬 Jest jedna rzecz do której mogę się naprawdę przyczepić. Otóż książka praktycznie kończy się SPOJLER śmiecią Pierra, męża Marii KONIEC SPOJLERU, a mnie ciekawi co działo się dalej 👩🏻‍🔬 Mimo wszystko naprawdę polecam, a ja bardzo powoli zabieram się za czytanie jej innej biografii, tym razem autorstwa jej drugiej córki Ewy 👩🏻‍🔬
ksiazkowa_dieta - awatar ksiazkowa_dieta
oceniła na71 rok temu
Selma Lagerlöf. Nowoczesna Szwedka Anna Nordlund
Selma Lagerlöf. Nowoczesna Szwedka
Anna Nordlund Bengt Wanselius
Czy wiedzieliście, że Selma Lagerlöf, pierwsza kobieta z Literacką Nagrodą Nobla, była nie tylko genialną gawędziarką, ale też rzutką bizneswoman, sufrażystką i właścicielką świetnie prosperującego gospodarstwa rolnego? Biografia „Selma Lagerlöf. Nowoczesna Szwedka” autorstwa Anny Nordlund i Bengta Wanseliusa to fascynujące odkrycie, które burzy wizerunek „poczciwej starszej pani z koczkiem”. Moja ocena to mocne 7/10 – to wizualna i merytoryczna uczta, która momentami przytłacza bogactwem, ale ostatecznie rzuca nowe światło na postać ikony szwedzkiej literatury. Największą zaletą tej biografii jest ukazanie dualizmu Selmy. Z jednej strony czerpała ona garściami z mrocznych legend Värmlandii, ludowych podań i mistycyzmu, co dało początek genialnej „Sadze o Göście Berlingu”. Z drugiej – była kobietą nowoczesną, która za zarobione pieniądze wykupiła rodzinny majątek Mårbacka, unowocześniła go i zarządzała nim z żelazną konsekwencją. Autorzy świetnie nakreślają jej drogę od niepełnosprawnego dziecka (zmagała się z niedowładem nogi) do autorytetu moralnego Europy. Książka odkrywa także mniej znane inspiracje Selmy: jej głębokie zaangażowanie w ruchy kobiece oraz skomplikowane relacje uczuciowe z Sophie Elkan i Valborg Olander. Wanselius i Nordlund udowadniają, że Lagerlöf była mistrzynią PR-u – potrafiła kreować swój wizerunek w mediach, jednocześnie chroniąc prywatność i walcząc o pokój na świecie w przededniu wojen światowych. Zawartość i najważniejsze rady Biografia ta nie jest suchym zapisem dat. To monumentalny album, w którym tekst współgra z setkami archiwalnych zdjęć, listów i grafik. Najważniejsze wnioski płynące z lektury to: Twórczość jako forma sprawstwa: Selma uczy nas, że literatura może być narzędziem zmiany społecznej i budowania tożsamości narodowej. Niezależność finansowa: Najważniejszą lekcją „nowoczesnej Szwedki” jest dbałość o własne zasoby. Lagerlöf wiedziała, że wolność twórcza wymaga wolności ekonomicznej. Siła mitu: Autorka pokazuje, jak przekuć lokalne historie w uniwersalne prawdy, które zrozumie cały świat (czego dowodem jest sukces „Cudownej podróży”). Recenzję muszę zacząć od dusznej atmosfery szwedzkiej prowincji XIX wieku, którą autorzy przywołują w pierwszych rozdziałach. To świat surowy, pełen społecznych konwenansów i lęku przed bankructwem (które dotknęło rodzinę Selmy). Czytelnik niemal fizycznie czuje ciężar oczekiwań wobec kobiet tamtej epoki. Ta duszność zostaje jednak przełamana przez niesamowitą energię Selmy – jej wyjazdy do Włoch, Palestyny i nieustanne parcie naprzód. Biografia świetnie oddaje ten kontrast między statyczną tradycją a dynamiczną nowoczesnością, którą Lagerlöf uosabiała. Książka otrzymuje wysoką notę za oprawę graficzną i ogrom pracy badawczej. To pozycja, którą chce się mieć na półce ze względu na jej piękno. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnego „rozproszenia” narracji. Momentami bogactwo ilustracji i dygresji sprawia, że wątek główny – psychologia Selmy – nieco niknie pod ciężarem archiwalnych ciekawostek. Dla kogoś szukającego zwartej, analitycznej biografii, ta pozycja może wydać się zbyt przeładowana formą. „Selma Lagerlöf. Nowoczesna Szwedka” to hołd dla kobiety, która wyprzedziła swoją epokę. Nordlund i Wanselius stworzyli portret artystki totalnej, która z mazurskich i szwedzkich mgieł potrafiła wydobyć blask czystego geniuszu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz Manfred Deselaers
Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz
Manfred Deselaers Piotr Żyłka
Ja też jestem zdolny do takiego zła. Zwłaszcza wtedy, gdy nie pamiętam, że nie ma prostego podziału na „dobrych nas” i „złych ich”. Za każdym razem, gdy milczę i udaję, że nic złego się nie dzieje, że niczego nie widzę. Widząc, słuchając i dotykając Auschwitz, nie da się pozostać obojętnym. Co to znaczy dla mnie? Moją odpowiedzialnością w obliczu Auschwitz jest odpowiedź konkretnym dobrem. Odpowiedź ta „nie musi być tak wielka, jak wielkie było zło Auschwitz. Ona może być według mojej miary. Zrobić to, co potrafię, tyle, ile jestem w stanie. (…) To wystarczy i to właśnie powinienem starać się realizować.” Pierwszym obowiązkiem człowieka jest starać się poznać błędy przeszłości, zrozumieć ich sedno; pracować, by się nie powtórzyły. Drugi dotyczy poszanowania inności czy różnorodności – bo Auschwitz uświadamia światu godność każdego człowieka. „Świat składa się z przeciwieństw. Czasem dobrze jest, że one są. Niwelowanie różnic może oznaczać zafałszowanie, a to nie jest dobrze. Z tych wszystkich kontrastów i tak nic nie pozostanie. Pozostanie tylko wielka miłość. Jak mogłoby być inaczej”(Edith Stein). Wreszcie, „Wszyscy jesteśmy powołani, by opowiedzieć się całym naszym życiem za pokojem, przebaczeniem i solidarnością.” I to nie mogą być puste słowa, bo one byłyby zniewagą ofiar. Musi iść za tym moja reakcja i moje postanowienie. Ostatnie słowo w tym miejscu nie należy do Hitlera czy Hossa. Należy do nas. Dialog „Ludzie potrzebują czasu, żeby to dotykanie Auschwitz w sobie przetrawić. Dlatego najpierw zachęcamy do wyciszenia. Później ważna jest możliwość rozmawiania z innymi, którzy tu są. (…) Zaczynamy od siebie, ale potem pytamy, co ta pamięć robi z naszymi relacjami. Po zdobyciu wiedzy i intymnej, osobistej refleksji przychodzi czas na dialog.” Dialog staje się wielkim przesłaniem tego miejsca. Musimy coś zrobić, żeby się nawzajem poznawać, powinniśmy podejmować trud rozumienia innych, szanowania innych – nawet pełni obaw wobec inności, niezrozumienia. Dialog wymaga realnego słuchania innych – jako podstawy i początku. Potem można się skupić na swojej perspektywie – nie mówimy o innych, mówimy o sobie. Co również istotne, „w dialogu chodzi bardziej o szacunek dla inności innego niż o próby ujednolicania wizji, stworzenia jakiegoś miszmaszu.” Jeżeli nauczymy się, tworząc bliskie relacje, leczyć nasze rany z przeszłości i budować lepszą wspólną przyszłość, jeżeli będziemy ludźmi pokoju, którzy potrafią mówić „nie” kolejnym tyranom, to będzie tryumf dobra, którego tak bardzo wszyscy potrzebujemy. Lepszym człowiekiem nie można być samemu, to jest możliwe tylko z innymi. Ofiary Auschwitz Nigdy nie zapomnę tamtej nocy, pierwszej nocy w obozie, która zmieniła moje życie w jedną długą noc, siedmiokrotnie przeklętą i siedem razy zapieczętowaną. Nigdy nie zapomnę twarzyczek dzieci, których działa w moich oczach unosiły się kłębami dymu ku cichemu, błękitnemu niebu. Nigdy nie zapomnę dymu. Nigdy nie zapomnę płomieni, które na zawsze pochłonęły moją wiarę. Nigdy nie zapomnę nocnej ciszy, która na wieki pozbawiła mnie chęci do życia. Nigdy nie zapomnę tamtych chwil, które zamordowały mego Boga i duszę i obróciły w proch moje marzenia. Nigdy tego nie zapomnę, nawet gdyby przyszło mi żyć tak długo jak samemu Bogu. Nigdy. Elie Wiesel - "Noc" Ludzie, którzy przeżyli horror obozu koncentracyjnego musieli radzić sobie dalej z traumą, której już nie da się cofnąć, która niszczy coś w człowieku raz na zawsze. Obserwując upadek kolejnych wartości, pozostało im wyłącznie to, co najgłębsze - godność i solidarność. Heroizmem było tu nie żyć samemu, ale dostrzec drugiego. „Maria Stromberger kiedyś powiedziała, że po wojnie już nigdy nie była szczęśliwa, bo całą miłość zostawiła w Auschwitz. Tego zdania nie byłem w stanie spokojnie powtórzyć (…) I dalej nie jestem.” Ból, cierpienie, trauma, próby pozbawienia człowieczeństwa – starcie się z najgłębszym przejawem ludzkiej godności. Każdy reagował na to inaczej, w „trudnym napięciu między zależnością i wolnością, słabością i odpowiedzialnością”. Każdy reagował, przepracowywał traumę w sobie inaczej, utrzymując lub tracąc wewnętrzną wolność. Jacek Zieleniewicz – jedna z osób osadzonych – zaprzyjaźnił się po wojnie z wieloma Niemcami, a „kończąc opowieść o Zagładzie, mówił: „Czy to nie jest piękne, że dzisiaj możemy być przyjaciółmi?” Wiedział, że nie dla wszystkich jest to oczywiste. Jemu udało się przezwyciężyć nienawiść. Sprawcy Auschwitz Wszyscy zadajemy sobie pytanie o powód, dla którego wydarzyły się fabryki śmierci – obozy koncentracyjne, miejsca poniżenia i zagłady – gdzie wśród nieopisanych mąk psychicznych i fizycznych byli poniżani i ginęli ludzie. Nazistów – normalnych ludzi – przekonała niestety prosta wizja rzeczywistości, która jednoznacznie segreguje na lepszych i gorszych, wskazuje kryteria, jasną misję i upraszcza rzeczywistość, w ramach wizji świata „w której gardziło się innym i za wszelką cenę dążyło do realizacji własnych interesów.” Jak przyznaje sam komendant Auschwitz – Rudolf Hoss – „Największym błędem mego życia było to, że wszystkiemu, co przychodziło „z góry” wierzyłem i nie odważyłem się mieć najmniejszych wątpliwości co do prawdziwości tego, co głoszono.” Pozostawia swojemu synowi przestrogę: „Idź przez życie z otwartymi oczyma. Nie bądź jednostronny, we wszystkich sprawach rozważaj za i przeciw. We wszystkim, co będziesz czynił, nie kieruj się wyłącznie rozumem, lecz zważaj zwłaszcza na głos swego serca.” Hoss uwierzył, że ideologia nazizmu naprawdę zmieni świat. „Czuł, że odnalazł prawdziwą wspólnotę, swoje zadanie życiowe i misję. Wizje Hitlera i zasiewany przez niego światopogląd tłumaczyły mu cały świat. Dla zagubionego, zawiedzionego (…) człowieka było to coś ogromnie atrakcyjnego. Nagle wszystko stawało się jasne. (…) Hitler nie dawał jedynie wizji, ale także zapraszał do drogi.” Wszyscy jesteśmy podatni na ideologie i potencjalnie każdy z nas może stać się płaszczyzną podatną na kolejne ujednolicanie, proste odpowiedzi. Kluczowym pytaniem jest to, czy pozostaniemy otwarci na świat. Na poszukiwanie prawdy. Na spotkanie inności. Obecność Boga w obozie Gdzie był Bóg, gdy dział się taki horror? Dlaczego na to pozwolił? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Na pewno „nie mamy prawa zrzucać odpowiedzialności za to, co się stało na Boga. Zagłady dokonali ludzie i to oni są za nią odpowiedzialni.” To od nas zależy wygląd świata – możemy być dobrzy, wziąć odpowiedzialność, kierować się wzajemną troską. Możemy przeciwnie – być egoistyczni, czuć się lepsi od innych… budując sobie „dom, w którym trudno wytrzymać”. Wołania, towarzyszenie i miłość Boga w żaden sposób nie narusza naszej wolności i odpowiedzialności – a więc naszych zachowań. „W tym kontekście właściwe jest pytanie o to, dlaczego Bóg pozwolił ludziom na takie zachowanie. (…) Odpowiedzią jest wolność, którą Stwórca obdarzył każdego człowieka. Teoretycznie Bóg mógł nie pozwolić człowiekowi na te wszystkie bestialstwa, ale wtedy nie byłoby wolności.” Bóg zdaje się, że był w Auschwitz – w godności człowieka, w dobroci ofiarnej pomocy bezinteresownych ludzi, w ubóstwie i opuszczeniu Jezusa, którego „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?” wciąż pomaga cierpiącym odnaleźć samych siebie. „Wierzę, że Chrystus był tu razem z więźniami. Do samego końca. Tak jak do końca poszedł z miłości do człowieka na krzyż.” Sam Ukrzyżowany druzgocze koncepcję aryjskiego nadczłowieka – ujawniając prawdę o tych, którzy w niemocy są silni, ponieważ są prawdziwi – mocni duchem i prawdą. Warto też oddać na chwilę głos żydowskiej teologii po Auschwitz: „Eliezer Berkovits odpowiadał na pytanie, gdzie był Bóg, kiedy masowo mordowano Żydów, rozwinięciem obrazu z Psalmów: Bóg schował swoją twarz. Psalmista krzyczy: „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze! Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze? Zapominasz o nędzy i ucisku naszym? (…) Powstań, przyjdź nam na pomoc i wyzwól nas przez swą łaskawość!” A Berkovits dodaje: czemu Bóg schował swoją twarz? Ponieważ człowiek jest wolny i odpowiada za swoje czyny, a Bóg nie chce w nie ingerować. Widząc zaś, co człowiek robi ze swoją wolnością i jak w konsekwencji cierpi naród, Bóg odwraca swoją twarz.” Rabin Pecaric powiedział natomiast, że „nie wie, dlaczego Bóg pozwolił na to wszystko, co się stało w obozach, nie jest w stanie tego zrozumieć, nie mieści mu się to w głowie, ale to nie znaczy, że nie ma Boga ani że Bóg nie jest wierny. To znaczy po prostu tyle, że on nie rozumie.” Wierzyć (w Auschwitz) znaczy nieustannie szukać sensu wiary. „Wiara w Boga okazuje się tutaj Jego ciągłym poszukiwaniem, które nieprzerwanie przynosi pytanie: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Inny sposób modlitwy w Auschwitz wydaje się niemożliwy.” Finalnie, „jeśli ktoś, kto przeszedł w Auschwitz piekło, mówi mi, że żadnego miłosiernego Boga tam nie spotkał, to kim ja jestem, żeby mu mówić, że się myli i ja wiem lepiej?” Wiara po Auschwitz Refleksja chrześcijan, po tak strasznych wydarzeniach, musi wciąż uświadamiać, że „zdrowo i dojrzale rozumiana wiara jest rezultatem otwartości na świat, na poszukiwanie prawdy, na spotkanie, na budowanie relacji z Bogiem i drugim człowiekiem, jest gotowością do wyruszenia w nieznane. Jest w niej także miejsce na wątpliwości. Wszystko to zbudowane jest wokół miłości, a prawdziwa miłość nie chce opanowania drugiego, ale szanuje jego wolność, jego tajemnicę, i chce ją coraz lepiej rozumieć, aby budować wspólny świat. Człowiek wierzący jest człowiekiem głębokiego zaufania, a jednocześnie wielu pytań. Stale jest gotów zmieniać swoje życie.” Jednocześnie, jako że było to miejsce głównie zagłady Żydów, miejsce zupełnego mroku, kryzysu i pustki każdego religijnego oręża, „Trzeba wytrzymać pustkę (…) My, chrześcijanie, musimy nauczyć się patrzenia na Auschwitz, które pozbawione jest dodatkowej symboliki. Pustka tego miejsca musi pozostać najwymowniejszym wyrazem i przypominać, że Ci, którym przyszło tam żyć, cierpieć i umierać, ginęli niepocieszeni, w opuszczeniu, samotności i trwodze.” Pokój Dziś stoimy przed wieloma wyzwaniami politycznymi, w związku z toczącymi się wojnami, z kryzysami wartości, przemianami społecznymi. Nie możemy myśleć o budowaniu pokoju jedynie w kategoriach zwiększania zasobów militarnych, rozwijania koncepcji wojny sprawiedliwej czy obrony wartości. Takie podejście eskaluje i w końcu może być katastrofalne w skutkach. Trzeba pamiętać o tym, „co sprawia, że w ogóle chwytamy za broń. Przecież zawsze jest skutkiem konfrontacji idei, ideologii, i tego że z naszym człowieczeństwem jest coś nie tak. (…) Musimy się zastanawiać, jak uzdrawiać przyczyny konfliktów i wojen.” Pokój wymaga otwartości. Trwały porządek w Europie, co słusznie zauważa autor, powinien obejmować próbę zbudowania pokoju „razem z Rosjanami”: „I boli mnie, że nie słyszę prawie w ogóle głosów refleksji w tym kierunku. Są za to inne głosy: kto naprawdę zna Rosjan, ten wie, że to się nie uda. Oni zawsze będą ostatecznie używać siły i rozpętywać wojny. Ale ja nie chcę tak myśleć. I znam Rosjan, którzy również pragną innej przyszłości. (…) Trzeba (…) pomagać Rosjanom odnaleźć pozytywną tożsamość, pomóc im się wyzwolić z tego przekonania, że jesteśmy kimś, jeśli jesteśmy silni i wszyscy się nas boją, i odkryć co innego: że naprawdę jesteśmy kimś, jeżeli potrafimy budować dobro razem z innymi ludźmi, troszczyć się o siebie nawzajem i mieć wrażliwe sumienia. (…) Europa może być w pełni sobą i żyć w prawdziwym i długotrwałym pokoju tylko razem z Rosjanami. Nie z rosyjskim totalitaryzmem, ale z ludźmi, którym trzeba pomóc odnaleźć prawdziwe wartości.” Na Auschwitz nie można machnąć ręką - zapoznać się, zadumać i odejść. Zaczynając od siebie, powinniśmy zacząć budować coraz szersze kręgi pokoju: „Wrażliwość, uważność, wysłuchanie drugiego człowieka, dialog - w ten sposób próbuję rozszerzać ten krąg pokoju. (…) Najpierw moje serce, potem ludzie najbliżej mnie, ale bez zamykania się we własnym środowisku, z otwartością na poznawanie i budowanie nowych relacji z innymi - ludźmi różnych doświadczeń, narodowości, wyznań, kultur i światopoglądów. Również bez wyrzekania się swojej tożsamości i negowania różnic, jakie są między nami, ale z szacunkiem dla innych i szukaniem bardziej tego, co nas łączy, niż tego, co dzieli."
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na91 rok temu
Portrety kobiet niezwykłych Stefania Lazar
Portrety kobiet niezwykłych
Stefania Lazar
"Portrety kobiet niezwykłych” autorstwa Stefanii Lazar to pozycja, która udowadnia, że historia nie ma jednej płci, a jej najciekawsze rozdziały często pisane były drobnym pismem na marginesach oficjalnych kronik. Autorka serwuje nam literacką galerię postaci, które wymykają się schematom swoich epok, oferując czytelnikowi nie tylko suchy zestaw faktów, ale przede wszystkim emocjonalny wgląd w życie kobiet wybitnych, choć nierzadko zapomnianych. Zawartość książki to starannie wyselekcjonowany zbiór biografii, które łączą rzetelność historyczną z niemal beletrystyczną lekkością narracji. Lazar nie ogranicza się do jednego kręgu kulturowego, dzięki czemu otrzymujemy fascynujący przekrój postaw. Wśród bohaterek znajdziemy m.in. postać Anny Wazówny – królewny, która zamiast dworskich intryg wybrała botanikę i niezależność, stając się jedną z najlepiej wykształconych kobiet swoich czasów. Autorka z wielką czułością odmalowuje także sylwetkę Simony Kossak, krakowskiej zoopsycholożki, która porzuciła blichtr wielkiego świata dla życia w puszczańskiej leśniczówce, udowadniając, że empatia wobec natury jest najwyższą formą inteligencji. Nie zabrakło również miejsca dla postaci takich jak Maria Skłodowska-Curie, ukazaną jednak nie przez pryzmat dwóch Nobli, lecz jako upartą, pełną pasji kobietę walczącą z systemowym wykluczeniem. To, co wyróżnia tę publikację, to unikanie hagiograficznego tonu. Lazar nie stawia swoim bohaterkom pomników z lukru; pokazuje ich lęki, błędy i chwile słabości, co czyni te portrety niezwykle ludzkimi. Konstrukcja rozdziałów pozwala na dawkowanie lektury, choć styl autorki sprawia, że trudno oderwać się od kolejnych stron. Język jest soczysty, pełen detali z epoki, które pozwalają niemal poczuć zapach dawnych aptek czy chłód klasztornych cel. Przyznaję tej książce solidne 8/10. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że „siła kobiet” to nie współczesny slogan, lecz fundament naszej cywilizacji. Choć niektóre biogramy pozostawiają lekki niedosyt, budząc apetyt na szerszą monografię, to właśnie ta zwięzłość jest największym atutem zbioru – działa on jak iskra rozbudzająca ciekawość. Lazar skutecznie przywraca głos tym, które zbyt długo milczały w cieniu mężczyzn, robiąc to z klasą, inteligencją i ogromnym szacunkiem do źródła. „Portrety kobiet niezwykłych” to nie tylko lekcja historii, to przede wszystkim manifest odwagi. Książka przypomina, że bycie „niezwykłą” nie zawsze oznacza wielkie czyny na polu bitwy; czasem to po prostu odwaga, by żyć po swojemu, wbrew oczekiwaniom otoczenia. To lektura inspirująca, napisana z pasją, która zostaje w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. Idealny wybór dla tych, którzy w literaturze szukają autentyczności i ducha buntu ubranego w elegancką formę.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Wojowniczka miłości Glennon Doyle Melton
Wojowniczka miłości
Glennon Doyle Melton
„Prawdziwa miłość to nie jest tylko poczucie bezpieczeństwa; to gotowość do tego, by pozwolić drugiemu człowiekowi zburzyć twoje mury i zobaczyć, co jest pod spodem”. Książka „Wojowniczka miłości” (oryg. Love Warrior) autorstwa Glennon Doyle Melton to pamiętnikarska podróż przez gruzy małżeństwa i fundamenty własnej tożsamości. Fabuła ogniskuje się wokół momentu krytycznego: autorka dowiaduje się o wieloletnich zdradach męża. Ta informacja staje się iskrą, która podpala jej dotychczasowy świat, zmuszając ją do konfrontacji nie tylko z niewiernością partnera, ale przede wszystkim z własnymi demonami – bulimią, alkoholizmem i wyuczonymi rolami społecznymi. To kronika bolesnej rekonstrukcji samej siebie w obliczu emocjonalnej katastrofy. Największym atutem prozy Doyle jest jej bezwzględna szczerość. Autorka nie próbuje wybielać swoich błędów; opisuje wstyd, nienawiść do własnego ciała i pustkę z brutalną bezpośredniością. Jako liderka społeczności internetowej, Glennon wie, jak trafić w czułe struny czytelników, oferując im poczucie, że nie są sami w swoim cierpieniu. Jej droga od autodestrukcji do samoakceptacji jest przedstawiona jako walka – stąd tytułowa „wojowniczka”. Wiele osób odnajdzie w tej historii inspirację do stawienia czoła własnym kryzysom. „Wojowniczka miłości” bywa pozycją męczącą narracyjnie. Doyle często popada w mentorski ton, a jej przemyślenia, choć emocjonalnie prawdziwe, bywają podane w formie egzaltowanych aforyzmów, które po setnej stronie zaczynają brzmieć powtarzalnie. Narracja jest skrajnie egocentryczna – co jest naturalne dla pamiętnika, jednak tutaj momentami brakuje dystansu, który pozwoliłby na głębszą analizę otaczającego świata poza własnym „ja”. Styl oscyluje między literaturą piękną a poradnikiem motywacyjnym, co tworzy specyficzny, nieco amerykański koktajl duchowości, który nie każdemu przypadnie do gustu. „Wojowniczka miłości” to książka ważna jako świadectwo przetrwania, ale nierówna jako dzieło literackie. To emocjonalny rollercoaster, który oferuje mnóstwo „momentów olśnienia”, ale jednocześnie wymaga od czytelnika tolerancji na dużą dawkę patosu. Jeśli szukasz surowej opowieści o wychodzeniu z nałogów i kryzysu związku, znajdziesz tu wiele wartościowych treści. Jeśli jednak oczekujesz pogłębionej, chłodnej analizy psychologicznej, możesz poczuć się przytłoczony intensywnością wyznań Glennon. To solidna szóstka – za odwagę bycia bezbronną, mimo fabularnych uproszczeń.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Nadzy nie boją się wody. Reportaż o ucieczce przed wojną Matthieu Aikins
Nadzy nie boją się wody. Reportaż o ucieczce przed wojną
Matthieu Aikins
Powieść reportażowa Matthieu Aikinsa „Nadzy nie boją się wody” to jedna z tych lektur, które bezpowrotnie zmieniają sposób, w jaki patrzymy na nagłówki serwisów informacyjnych dotyczących kryzysu uchodźczego. Przyznaję tej książce ocenę 8/10, ponieważ jest to rzadki przykład reportażu uczestniczącego, w którym autor nie tylko obserwuje tragedię z bezpiecznej odległości, ale decyduje się zanurzyć w niej całkowicie, ryzykując własne życie. Perspektywa, która zmienia wszystko Głównym atutem książki jest jej unikalna perspektywa. Matthieu Aikins, kanadyjski dziennikarz o azjatyckich rysach, podejmuje ryzykowną decyzję: postanawia towarzyszyć swojemu przyjacielowi, Omarowi, w ucieczce z ogarniętego wojną Afganistanu do Europy. Kluczowym elementem tej wyprawy jest fakt, że Aikins porzuca swój paszport, telefon satelitarny i status zachodniego obserwatora. Staje się jednym z tysięcy bezimiennych uchodźców, przemierzając „szlak przemytników”. Dzięki temu zabiegowi otrzymujemy wgląd w mechanizmy ucieczki, które zazwyczaj są niedostępne dla kamer. Widzimy strach, nudę, upokorzenie i brutalność, ale także niezwykłą solidarność ludzi, którzy nie mają już nic do stracenia. Aikins wykonuje tytaniczną pracę na rzecz humanizacji kryzysu. Omar nie jest tu „problemem migracyjnym” – to wykształcony człowiek, kierowca, przyjaciel, osoba z marzeniami i poczuciem humoru. Autor z wielką precyzją opisuje codzienne życie w obozach, nieustanne czekanie na sygnał od przemytników oraz traumatyczne przeprawy przez granice. Reportaż obnaża cynizm systemu: z jednej strony ogromne pieniądze zarabiane przez handlarzy ludźmi, z drugiej bezradność i często okrucieństwo służb granicznych. Tytułowi „nadzy” to ci, którzy zostali odarci z dobytku, tożsamości i praw, a mimo to znajdują w sobie siłę, by rzucić się w niebezpieczne wody Morza Egejskiego. Mocne i słabe strony reportażu Autentyzm: Rezygnacja z przywilejów przez autora sprawia, że opisy są surowe i pozbawione zbędnego patosu. Głęboka analiza polityczna: Aikins nie zapomina o kontekście; wyjaśnia skomplikowaną sytuację w Afganistanie i Europie, co pozwala zrozumieć przyczyny exodusu. Emocjonalna więź: Relacja między Matthieu a Omarem jest sercem tej książki, nadając jej intymny wymiar. Momentami zbyt wolne tempo: Szczegółowe opisy wielotygodniowego oczekiwania w kryjówkach, choć oddają realia życia uchodźcy, mogą być dla niektórych czytelników nużące. Etyczny dylemat: Choć autor stara się być jednym z nich, wciąż pozostaje pytanie, czy „turystyka w cudze cierpienie” – nawet w szczytnym celu – jest w pełni etyczna (choć Aikins sam stawia sobie to pytanie, co zapisuję na plus). „Nadzy nie boją się wody” to lektura bolesna, ale konieczna. To oskarżenie rzucone światu, który buduje coraz wyższe mury, zapominając, że po drugiej stronie zawsze stoi człowiek. Aikins napisał książkę, która nie pozwala na obojętność. To reportaż totalny, który zostaje pod powiekami długo po zakończeniu lektury, zmuszając do refleksji nad tym, ile warte jest ludzkie życie w zależności od koloru paszportu, który trzyma się w dłoni. To solidna, odważna i znakomicie napisana literatura faktu, która zasługuje na szerokie grono odbiorców.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Sontag. Życie i twórczość Benjamin Moser
Sontag. Życie i twórczość
Benjamin Moser
„Sontag. Życie i twórczość” autorstwa Benjamina Mosera to monumentalna biografia, która w pełni zasługuje na miano dzieła totalnego. Moser, wykazując się niebywałą erudycyjnością, podjął się karkołomnego zadania: uchwycenia esencji jednej z najbardziej skomplikowanych ikon intelektualnych XX wieku. Susan Sontag w jego ujęciu nie jest jedynie posągową postacią z okładek pism literackich, lecz wielowymiarową, pulsującą życiem i sprzecznościami kobietą, której umysł był polem nieustającej bitwy. Autor z niemal detektywistyczną dociekliwością rekonstruuje jej losy, nie bojąc się przy tym dekonstrukcji mitów, które sama Sontag wokół siebie pieczołowicie budowała. Centralnym punktem tej opowieści jest niezwykły passus, w którym Moser ukazuje Sontag jako postać rozdartą między wieżą z kości słoniowej a okopami rzeczywistości. Poznajemy tu kobietę przerażoną wojnami, która swój lęk przekuła w bezkompromisowe działanie. Sontag walczyła nie tylko w swoim kraju, punktując amerykański imperializm i marazm intelektualny, ale i na arenie międzynarodowej – jej legendarny wyjazd do oblężonego Sarajewa, by wystawić „Czekając na Godota”, stał się symbolem moralnego obowiązku artysty wobec cierpienia. Moser kreśli portret eseistki o ostrym jak brzytwa umyśle, działaczki społecznej, reżyserki poszukującej nowych form wyrazu, publicystki i pisarki, która nigdy nie spoczęła na laurach. Równocześnie autor zagląda głęboko w sferę prywatną, ukazując Sontag jako matkę targaną poczuciem winy i ambicją, namiętną kochankę oraz lesbijkę, która przez dekady toczyła wewnętrzną walkę z własną tożsamością w świecie nie zawsze gotowym na jej otwartość. Moser z ogromną wrażliwością opisuje jej walkę o czasy bez rasizmu i wszelkich form wykluczenia, pokazując, że dla Sontag polityka była nierozerwalnie związana z estetyką i etyką. Ta wielowątkowość sprawia, że biografia staje się fascynującym studium ludzkiej kondycji, w której geniusz sąsiaduje z małostkowością, a odwaga z głęboką niepewnością. Przyznaję tej książce ocenę 8/10. Moser wykonał tytaniczną pracę, przekopując się przez tysiące stron dzienników i listów, by oddać głos kobiecie, która za życia rzadko pozwalała komukolwiek dojść do słowa. Erudycyjność autora idzie w parze z lekkością pióra – mimo ogromnej objętości, biografia trzyma w napięciu niczym najlepsza powieść psychologiczna. Choć momentami Moser bywa surowy w ocenach moralnych swojej bohaterki, to właśnie ta bezstronność i brak hagiograficznego zadęcia stanowią o sile tej pozycji. To książka o cenie, jaką płaci się za bycie „najmądrzejszą osobą w pokoju”, oraz o nieustannym głodzie doświadczania świata we wszystkich jego barwach. Moser udowodnił, że życie Susan Sontag było jej najważniejszym, najbardziej radykalnym dziełem sztuki. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtowała się wrażliwość współczesnego intelektualisty i jak wielką odpowiedzialność niesie ze sobą posiadanie głosu słyszalnego na całym świecie. To portret kobiety, która nie chciała być tylko obserwatorką historii – ona chciała ją współtworzyć, nawet jeśli oznaczało to spalenie za sobą wszystkich mostów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina Maria Riva
Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina
Maria Riva
. Książka Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina to monumentalne dzieło, które wykracza poza ramy zwykłego wspomnienia, stając się bezlitosną wiwisekcją mechanizmu tworzenia gwiazdy i ceny, jaką za ten proces płaci najbliższe otoczenie. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla odwagi autorki, która z aptekarską precyzją rozbija w pył wizerunek „Błękitnego Anioła”, by ukazać pod nim kobietę owładniętą obsesją kontroli, dyscypliny i własnego narcyzmu. Głównym motywem literackim jest tu „maska” – Riva pokazuje, że Dietrich nie tyle grała w filmach, co stworzyła postać Marlene jako produkt, nad którym pracowała dwadzieścia cztery godziny na dobę. Autorka operuje językiem, który jest mięsisty i niezwykle obrazowy; kiedy opisuje rytuały makijażu matki, wbijanie się w morderczo ciasne gorsety czy sposób, w jaki światło musiało padać na jej kości policzkowe, czytelnik niemal fizycznie czuje chłód i sztuczność tego świata. Wysoka nota należy się za brak pruderii w opisywaniu licznych romansów aktorki (zarówno z mężczyznami, jak i kobietami) oraz zero litości dla czytelnika, który szukałby tu ciepłej, macierzyńskiej relacji. Riva bez znieczulenia portretuje matkę jako istotę emocjonalnie wampiryczną, dla której córka była jedynie przedłużeniem jej własnego ego. Trawestując klasyczne biografie gwiazd Złotej Ery Hollywood: u Rivy Marlene nie jest boginią, lecz genialną rzemieślniczką iluzji, która w pogoni za doskonałością zatraciła zdolność do autentycznego odczuwania. Największym atutem publikacji jest jej autentyzm – jako naoczny świadek, Maria Riva opisuje dom Dietrich nie jako azyl, lecz jako scenę, na której każdy gest był wyreżyserowany. Nieliczne minusy wynikają z ogromnej objętości dzieła; momentami nadmiar detali dotyczących garderoby czy codziennych pretensji gwiazdy może nużyć, jednak to właśnie ta drobiazgowość buduje klaustrofobiczny klimat życia u boku legendy. Podsumowując, Prawdziwe życie legendy kina to lektura obowiązkowa nie tylko dla kinomanów, ale dla każdego, kogo fascynuje mroczna strona sławy. Maria Riva napisała książkę bolesną, ale konieczną, by zrozumieć, że za najpiękniejszymi kadrami kina często kryje się samotność i bezwzględna walka z upływającym czasem. To portret fascynujący i odpychający jednocześnie – dokładnie taki, jak sama Dietrich w obiektywie Josefa von Sternberga.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki Karolina Dzimira-Zarzycka
Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki
Karolina Dzimira-Zarzycka
"Wielowiekowe nierówności - od dostępu do nauki przez swobodę rozporządzania majątkiem czy podróżowania po możliwość poświęcania się karierze zawodowej - sprawiły, że najważniejsze dzieła, czy to malarskie, czy literackie, czy muzyczne wychodziły spod ręki mężczyzny. (str. 86) Lubię takie uczty książkowe. Po biografii Marii Konopnickiej wpadła w moje ręce biografia Marii Dulębianki. Dopełnieniem była jeszcze wystawa w Muzeum w Lublinie pt. "Co babie do pędzla", na której miałam niewątpliwą przyjemność oglądać obrazy malarki. Dodatkowo czytając fragmenty książki, gdzie bohaterki zakotwiczają swoje życie w Żarnowcu przypomniał mi się pokoik malarki na pięterku. Absolutna pełnia doznań. Czytając książkę miałam wrażenie bycia w biegu, niemożności odnalezienia się w jednym miejscu podobnie jak bohaterka i jej przyjaciółka. Z jednej strony ciągła tułaczka i niedogodności związane z podróżami, z drugiej wolność decydowania o swoim miejscu, swoboda podejmowania decyzji, czerpanie przyjemności z różnorodnych miejsc. Kiedy dodatkowo wyobraziłam sobie długość tych podróży, czas jakiego wymagały i intensywność to kręciło mi się w głowie - nie tylko w przenośni. Maria Dulębianka wywarła na mnie ogromne wrażenie, jej talent malarski, oratorski, samodzielność w życiowych wyborach, niezłomność w domaganiu się praw dla kobiet, które cały czas w tamtym okresie były w pełni zależne od mężczyzn. Oddanie drugiej osobie, troska o potrzebujących, bliskich i tych najbiedniejszych wzbudzała we mnie ogromny szacunek. Kobieta odważna, niepoddająca się przeciwnościom, ciepła i serdeczna, wykształcona, znająca języki, obyta w świecie. Relacja malarki i poetki była ogromnie wdzięczna w odbiorze, bo każda z nich lubiła być ze sobą, ale każda miała szacunek dla wolności tej drugiej osoby, uwielbiały ze sobą spędzać czas, ale kiedy tworzyły dawały sobie na to przestrzeń. Czerpały ze swojego towarzystwa, wspierały siebie tak na niwie twórczej, jak i codziennej. Były obyte, znały języki, podróżowały, miały pasje i zainteresowania, uwielbiały spacerować i wsłuchiwać się w potrzeby tej drugiej. Ich relacja była szczera i budująca, co szczególnie warte podkreślenia, wiedziały, że mogą na siebie liczyć, i wspierać się w biedzie. Gratulacje dla autorki za tytaniczną pracę i nie przytłoczenie biografii Marii Dulębianki, o której tak trudno było wyłapywać materiały, szeroko dostępnymi o Marii Konopnickiej. W mojej opinii odmalowała nam kobietę, którą przepełniało dobro i troska o innych, która w swoim życiu najmniej dbała o siebie, kobietę wielu talentów i możliwości, która dwadzieścia lat życia wiernie towarzyszyła w doli i niedoli swojej towarzyszce poetce. Chapeau bas. To jednak nie wszystko, co mnie ujęło w tej książce, bo dodatkową wartość stanowi bardzo szeroko naświetlone tło historyczne, społeczne i polityczne. Tutaj także autorka nie żałowała wysiłku, aby wyszukiwać ludzi i fakty by wypełnić tło bohaterki/bohaterek. Dopełnienie stanowią reprodukcje obrazów, zdjęcia z wydarzeń. Wartościowe jest również kalendarium na końcu książki. Nic dodać, nic ująć, czytać.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na96 miesięcy temu
Pięknie jest żyć dwa razy Sharon Stone
Pięknie jest żyć dwa razy
Sharon Stone
Książka „Pięknie jest żyć dwa razy” to coś więcej niż standardowa autobiografia hollywoodzkiej gwiazdy. Sharon Stone, ikona kina i symbol seksu lat 90., postanowiła zrzucić maskę divy, by pokazać światu kobietę po przejściach, która dosłownie i w przenośni wróciła z zaświatów. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla jej szczerości, choć literacko momentami czuć tu pewien chaos. Najmocniejszym punktem wspomnień jest opis traumatycznego krwotoku mózgu, którego aktorka doznała w 2001 roku. To wydarzenie stanowi oś narracyjną całej publikacji. Stone z brutalną szczerością opisuje proces powolnej rekonwalescencji, naukę chodzenia i mówienia na nowo, a także bolesne doświadczenie marginalizacji przez branżę filmową, która szybko zapomina o swoich bohaterach w obliczu ich słabości. To właśnie w tych fragmentach autorka zyskuje największą empatię czytelnika – nie jest już niedostępną Catherine Tramell z „Nagiego instynktu”, lecz kruchym człowiekiem walczącym o godność. Stone nie boi się rozliczeń. Portretuje Hollywood jako miejsce toksyczne, pełne mizoginii i przedmiotowego traktowania kobiet. Opisuje kulisy słynnych scen, manipulacje reżyserów i trudną drogę do odzyskania sprawczości nad własnym ciałem i karierą. Książka dotyka także trudnych relacji rodzinnych, traum z dzieciństwa oraz tematu adopcji, co dodaje całości psychologicznej głębi. Stone pisze stylem bezpośrednim, niemal konwersacyjnym, co sprawia, że lektura płynie szybko, choć niektóre przeskoki czasowe mogą wydawać się rwane. Dlaczego „tylko” 7/10? Mimo przejmującej historii, narracja bywa nierówna. Niektóre wątki są potraktowane powierzchownie, a duchowość, w którą ucieka autorka, bywa podana w sposób nieco ezoteryczny, co nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej, to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć cenę sławy i siłę kobiecej rezyliencji. „Pięknie jest żyć dwa razy” to manifest przetrwania. To dowód na to, że nawet gdy świat (i własne ciało) spisuje nas na straty, można napisać swój scenariusz od nowa. Sharon Stone udowadnia, że jej najciekawsza rola to ta, którą gra obecnie – rola świadomej, dojrzałej kobiety, która nie musi już nikomu nic udowadniać, poza samą sobą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Kołtun, pijawki i psie sadło Stefan Giebocki
Kołtun, pijawki i psie sadło
Stefan Giebocki
Zastanawiałaś/eś się kiedyś na co skarżyli się ludzie w latach 30-tych XX wieku? "Kołtun, pijawki i psie sadło" Stefana Giebockiego to tekst opracowany na podstawie "Pamiętników lekarzy" z 1939 roku. W zapiskach wiejskiego medyka czytamy, że: 💊 Z powodu braku higieny bardzo rozpowszechniony był tyfus. 💊 Wśród sezonowych pracowników szerzyła się plaga chorób wenerycznych. 💊 Wiele osób umierało z powodu ignorowania wskazówek lekarza. Skoro po kilku dniach poczuli się lepiej to po co leczyć się dalej? Dziś wiemy, że antybiotyk należy wybrać do końca. Prócz przypadków różnych chorób, omówionych zarówno w odniesieniu do całej populacji, jak i poszczególnych przypadków, autor pisze o: 💊 reformie ubezpieczeń społecznych, 💊 problemach z dojazdem do pacjenta, 💊 wyłudzaniu ubezpieczeń, 💊 praktykach różnego rodzaju szarlatanów, 💊 aborcjach i niepłodności, 💊 medycynie sądowej, 💊 i adekwatnie do dzisiejszej daty: przesądach ludowych. Polecam szczególnie ten ostatni rozdział. Z niego dowiesz się między innymi jakie choroby leczono psim smalcem, w czym miało pomóc kobietom parzenie nóg w gorącej wodzie i a czym polegało zamawianie choroby. Tych przesądów jest w książce więcej, ale nie chcę spojlerować i psuć niespodzianki, dlatego wymieniam tylko te z okładki. Wiedziałam, że kilkadziesiąt lat temu medycyna stała na niższym poziomie niż obecnie, ale to, czego się dowiedziałam, zjeżyło mi włosy na głowie. Co gorsza, niektóre elementy tego zacofania są w Polsce obecne do dziś, jak chociażby lęk przed szczepionkami. Myślę, że ta pozycja spodoba się amatorom medycznych ciekawostek. Dziękuję wydawnictwu Nawias za przesłanie egzemplarza do recenzji.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na73 lata temu

Cytaty z książki Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce

Więcej
Tomasz Pospieszny Maria Skłodowska-Curie. Zakochana w nauce Zobacz więcej
Więcej