
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Linjen

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Linjen
- Data wydania:
- 2016-03-05
- Data 1. wydania:
- 2016-03-05
- Liczba stron:
- 215
- Czas czytania
- 3 godz. 35 min.
- Język:
- szwedzki
Ett kontorslandskap i en byggnad av glas. Smattret från tangenter, doften av kaffe. En kvinna har återigen fått chansen efter en tid som arbetslös. Företaget gör manualer i självhjälpssegmentet. Det handlar om att ge människor verktyg. Att förändra. Så att de blir mer effektiva, bättre på att kommunicera. Romanjaget är hårt arbetande och klättrar snabbt inom företaget. Jobbet tar upp allt mer av hennes tid och hon umgås intensivt med kollegorna. Kanske älskar hon rent av en av dem? Men snart börjar det ryktas om nedskärningar. Hon, som alltid haft tillfälliga anställningar, vet att det gäller att hålla sig på rätt sida när bilan faller.
Linjen är en mörkt humoristisk undersökning av arbetet som idé, ideologi och vardag. När det börjas kännas absurt, titta upp och se dig omkring. Känner du igen dig?
Kup Linjen w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Linjen
Po raz pierwszy nie wiem co napisać o przeczytanej książce. Przygnębiające studium pracy w korporacji, depresji pracoholiczki, która żyje w klatce konieczności. "W moich snach tłuką się wszystkie szyby. W moich snach oddychamy głęboko, gdy w opuszczonych wnętrzach hula wiatr. W moich snach nauczyliśmy się przechodzić do porządku dziennego nad tym, co zostało rozbite, żyć z dojmującym bólem." Mam nieodparte wrażenie straconego czasu.
Oceny książki Linjen
Poznaj innych czytelników
514 użytkowników ma tytuł Linjen na półkach głównych- Przeczytane 322
- Chcę przeczytać 187
- Teraz czytam 5
- Posiadam 49
- 2020 26
- 2020 20
- 2021 14
- 2022 12
- Legimi 8
- 2023 6

Czytelnicy Linjen przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Linjen


Czytamy w weekend
Cytaty z książki Linjen
Czasem boję się ludzi w biurze. Nie tego, że mnie zranią, poniżą, umniejszą. Nie robi to już na mnie wrażenia. Boję się, że mnie zjedzą, połkną w całości.
Czasem boję się ludzi w biurze. Nie tego, że mnie zranią, poniżą, umniejszą. Nie robi to już na mnie wrażenia. Boję się, że mnie zjedzą, poł...
Rozwiń ZwińKażdy pracownik ma swoją kartę zbliżeniową. Swój kod. (...) Na zdjęciu człowiek przypomina siebie, ale nie jest sobą.
Każdy pracownik ma swoją kartę zbliżeniową. Swój kod. (...) Na zdjęciu człowiek przypomina siebie, ale nie jest sobą.
Przestałam robić kawę w domu. Przestałam jeść w domu. Żywię się pracą.
Przestałam robić kawę w domu. Przestałam jeść w domu. Żywię się pracą.








































Opinie i dyskusje o książce Linjen
Trudno powiedzieć, dobra czy zła - dziwna. Książka niejednoznaczna, z akcją ukryta między monologu a'la ciąg świadomości bohaterki. Niemniej pełna trafnych spostrzeżeń o społeczeństwie z kraju dobrobytu w czasach kryzysu - i finansowego, i moralnego
Trudno powiedzieć, dobra czy zła - dziwna. Książka niejednoznaczna, z akcją ukryta między monologu a'la ciąg świadomości bohaterki. Niemniej pełna trafnych spostrzeżeń o społeczeństwie z kraju dobrobytu w czasach kryzysu - i finansowego, i moralnego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd żłobka do nagrobka – tak pracuje się w Linii Elise Karlsson. Życie tu regulowane jest rytmem pracy. I podporządkowane jej w każdym aspekcie: od najprostszych, najbardziej prozaicznych spraw, po miłość. Autorka obiera rzeczywistość jak cebulę, łuska po łusce, próbując dojść do prawdy, której ludzkość chyba nigdy nie zgłębi: jaki w zasadzie jest tej pracy sens? I nie ma dla nas zbyt wesołej odpowiedzi.
Wyjście poza pracę to ból i niemożność porozumienia z drugim człowiekiem. Istniejemy tylko w pracy, poza nią nas nie ma. Kto dawniej pomyślałby, że dla dosyć sporej (żadne statystyki, moja opinia) części społeczeństwa praca stanie się sensem życia. Linia to opowieść o życiu regulowanym rytmem pracy, nie odwrotnie, całkowicie pracy podporządkowanym. Po co? Oczywiście: żeby od tego życia, przytłaczającego, bezsensownego, odwrócić uwagę.
Policzyłem: dotychczas w mojej recenzji słowo “praca” we wszelkich formach i odmianach pojawiło się osiem razy. To celowy zabieg, szukanie zamienników na ten krótki i trafiający w punkt termin mija się z celem. Dla porównania, “życie” wystąpiło tylko cztery razy, a więc o połowę mniej. Czyli, idąc tym tokiem rozumowania, a także nawiązując już do Linii Elise Karlsson – coś tu jest mocno nie tak, skoro życie jest pod pracą.
Główna bohaterka, po przejściach, znajduje pracę w korporacji. Pierwsze skojarzenia są banalne i, jak to zwykle ze skojarzeniami bywa, krzywdzące. W korpo na wejściu trzeba odbić kartę, zaszyć się w swoim boksie, pracować, krótka przerwa na papierosa, jeszcze krótsza na jedzenie (oczywiście: catering, bo który korpośmieć zrobi sobie w domu kanapki?),w międzyczasie zebrania, które tak naprawdę są festiwalem hejtu i wylewaniem na głowę wiader pomyj, w jeszcze innym międzyczasie: plotki, podkładanie świń i spiski. W tych międzyczasach momentami brakuje miejsca na sens przychodzenia do pracy, czyli pracę.
Do podobnego, nie identycznego, świata trafia Emma. Dla tych, którzy nauczeni są pogardy dla korposzczurów, będzie to piekło, dla innych: namiastka raju, z pakietami socjalnymi, benefitami i multisportami.
Czytelnik stopniowo wchodzi w świat Emmy, obserwując rzeczywistość razem z bohaterką. Najpierw widoczne są rekwizyty, fasada oraz stereotypy, o których pisałem już wcześniej. Ale wraz z biegiem czasu wnikamy coraz głębiej w korporacyjną rzeczywistość. Zmieniają się dekoracje, jak w teatralnej sztuce – kierownicy przychodzą i odchodzą, koleżanki i kolegów przenoszą do innych działów, czasem przenoszą się sami, bo ostatecznie coś im nie odpowiada. Ktoś umiera, któryś z bossów prowadzi bloga, na którym pluje jadem, bo wiadomo, że faktycznie jest potulnym stworzeniem. Pojawiają się układy, układziki, w końcu na horyzoncie migocze też miłość.
Życie Emmy zamienia się w pracę i odwrotnie. Miejsce, do którego każdego dnia przychodzi bohaterka, staje się jej domem. Miejscem, w którym odpoczywa, je, śpi, egzystuje. Ostatecznie: przecież to rzeczywistość zawodowa ma określić granice tego kim, jak, kiedy, gdzie i dlaczego jestem. Tytułowa linia to próg miejsca pracy, próg, który przekraczamy każdego dnia, oddzielający normalność od szaleństwa, rutynę od spontaniczności, chęć od niechęci, życie od pracy. Pytanie tylko, co w tej książce (i w życiu) jest ową normalnością? To tu czy to tam?
Okazuje się, że poza pracą Emma nie istnieje, z czego ona sama też zaczyna zdawać sobie sprawę. Związki nie wypalają. Znajomi: odpadają w poszukiwaniu innych wrażeń. Nie ma sensu gotować, uprawiać sportu, robić czegokolwiek poza pracą, bo wszystko inne naznaczone jest pustką. Chodzi mi po głowie scena, którą można dodać do powieści: Emma wraca z pracy do domu i jedyne, na co ją stać, to położenie się do łóżka, a jakiekolwiek inne działania, wymagające od niej inicjatywy, zaangażowania, może też myślenia, z góry skreśla jako bezsensowne.
Obecnie częściej mówi się o zmianach w modelu pracy. O pustce, którą wywołuje ona w niektórych ludziach, nie pozwalając normalnie żyć. Tym również jest Linia: apelem o normalność, o nieuleganie presji pracy i traktowanie jej z należnym dystansem. Wydaje się to banalne, work-life balance staje się dla nas wręcz oczywiste, pytanie tylko, ilu z nas faktycznie się do tego stosuje? Nieszczęsny kapitalizm robi z nas niewolników pracy, a wszystkich, którzy kwestionują sens pracowego niewolnictwa, odstawia na margines, traktując jak zbędnych. Jednym zgrabnym słowem: praca pożera nasze życie.
Przypomina mi się fragment artykułu:
Kto jest winny, gdy nie możesz już znieść stresu w pracy? Oczywiście ty! W końcu tylko leń i maruda zadaje takie pytania. Tego rodzaju perełki można usłyszeć codziennie, ale powiedzmy je chińskim robotnikom Foxconnu (fabryk Apple),którzy z przepracowania popełniają samobójstwa. Albo ofiarom mobbingu we France Telecom, które również zdecydowały odebrać sobie życie. Albo temu pracownikowi Deutsche Banku, który pewnego dnia w 2009 roku postanowił ubrać się w najlepszy garnitur, wypić kieliszek szampana i skoczyć z dachu ulubionej francuskiej restauracji. On przynajmniej pożegnał się z tym padołem w dobrym stylu.
Eleganckie samobójstwo menadżera różni się od tego, jakie może wybrać chiński niewolnik. Ale wszyscy ci ludzie mają coś wspólnego – od powolnego gaśnięcia, umierania na stojąco i znoju życia codziennego, jaki pisany jest większości z nas, woleli śmierć.
Linia to opowieść o życiu na okres próbny – życiu w ciągłej niepewności, w braku poczuciu bezpieczeństwa, egzystencji, w której czas nieokreślony jest osiągalny jedynie po nieodwołalnym odejściu z tego świata.
Od żłobka do nagrobka – tak pracuje się w Linii Elise Karlsson. Życie tu regulowane jest rytmem pracy. I podporządkowane jej w każdym aspekcie: od najprostszych, najbardziej prozaicznych spraw, po miłość. Autorka obiera rzeczywistość jak cebulę, łuska po łusce, próbując dojść do prawdy, której ludzkość chyba nigdy nie zgłębi: jaki w zasadzie jest tej pracy sens? I nie ma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy koncept, ale znacznie gorsze wykonanie. W tym przypadku przerost formy nad treścią okazał się naprawdę zgubny dla książki. Metaforyzowanie na siłę i doszukiwanie się głębszych idei czy chwilami przesadna niejasność wątków sprawiają, że powieść traci wiarygodność. Poprzez klarowność i prostotę można było w świetny sposób jeszcze bardziej podkreślić rutynowość, prostotę, obsesję na punkcie pracy w korporacji. Jednak nieudane próby przekombinowania sprawiają, że czytelnik nie wierzy w przedstawioną historię. Na pewno ja nie uwierzyłam.
Ciekawy koncept, ale znacznie gorsze wykonanie. W tym przypadku przerost formy nad treścią okazał się naprawdę zgubny dla książki. Metaforyzowanie na siłę i doszukiwanie się głębszych idei czy chwilami przesadna niejasność wątków sprawiają, że powieść traci wiarygodność. Poprzez klarowność i prostotę można było w świetny sposób jeszcze bardziej podkreślić rutynowość,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to5,5/10
Liczyłam na więcej. A może inaczej, liczyłam na jakieś emocje. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Nie czytałam dotąd niczego z beletrystyki na temat pracy w korporacji, ale wiem jak w korporacji się pracuje. Dlatego liczyłam trochę na przysłowiowe "pot i łzy". Może na próbę rozłożenia na drobne elementy współczesnego, korporacyjnego pokolenia. Na pokazanie dramatu, beznadziei, lęków i nadziei. Niestety. Mnie pozostawiła ta książka z obojętnością. I choć czytało mi się dobrze, to nie wywołała we mnie żadnych uczuć. Szkoda.
5,5/10
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiczyłam na więcej. A może inaczej, liczyłam na jakieś emocje. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Nie czytałam dotąd niczego z beletrystyki na temat pracy w korporacji, ale wiem jak w korporacji się pracuje. Dlatego liczyłam trochę na przysłowiowe "pot i łzy". Może na próbę rozłożenia na drobne elementy współczesnego, korporacyjnego pokolenia. Na pokazanie dramatu,...
Po raz pierwszy nie wiem co napisać o przeczytanej książce.
Przygnębiające studium pracy w korporacji, depresji pracoholiczki, która żyje w klatce konieczności.
"W moich snach tłuką się wszystkie szyby. W moich snach oddychamy głęboko, gdy w opuszczonych wnętrzach hula wiatr. W moich snach nauczyliśmy się przechodzić do porządku dziennego nad tym, co zostało rozbite, żyć z dojmującym bólem."
Mam nieodparte wrażenie straconego czasu.
Po raz pierwszy nie wiem co napisać o przeczytanej książce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzygnębiające studium pracy w korporacji, depresji pracoholiczki, która żyje w klatce konieczności.
"W moich snach tłuką się wszystkie szyby. W moich snach oddychamy głęboko, gdy w opuszczonych wnętrzach hula wiatr. W moich snach nauczyliśmy się przechodzić do porządku dziennego nad tym, co zostało rozbite, żyć z...
Bełkot
Bełkot
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pozbawiona chropowatości, o jakie dałoby się zaczepić. Osoba czytająca próbuje bezskutecznie zapuścić oko do wnętrza, ślizga się po niej niczym zawieszony na linie pracownik firmy myjącej biurowe okna na wysokościach. Liczyłam na większy poziom desperacji i protestanckiego oddania pracy, a także pisaną dopowiedź do niedawno obejrzanego „Severance”, z którym jako robotnica cyfrowa w części się identyfikuję. Poszukam gdzie indziej.
Książka pozbawiona chropowatości, o jakie dałoby się zaczepić. Osoba czytająca próbuje bezskutecznie zapuścić oko do wnętrza, ślizga się po niej niczym zawieszony na linie pracownik firmy myjącej biurowe okna na wysokościach. Liczyłam na większy poziom desperacji i protestanckiego oddania pracy, a także pisaną dopowiedź do niedawno obejrzanego „Severance”, z którym jako...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterka zostaje pracowniczką korporacji. Gdy przychodzi moment zwolnień musi opowiedzieć się po jednej ze stron. Nudna, zamęczająca przemyśleniami głównej bohaterki pozycja.
Bohaterka zostaje pracowniczką korporacji. Gdy przychodzi moment zwolnień musi opowiedzieć się po jednej ze stron. Nudna, zamęczająca przemyśleniami głównej bohaterki pozycja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki Pauzy doceniam za niebanalność, za to, że w krótkiej formie zmuszają do refleksji. Nie każda jednak mnie zachwyca. Jedną z nich jest „Linia”. Miałam wobec niej ogromne oczekiwania, chyba z uwagi na niezłe osobiste doświadczenie pracy w „korpo”. Przeczytałam ją do końca, ale choć pozostawiła mnie z nutą refleksji, to także lekkiego znudzenia.
Emma jest pracowniczką korporacji, która nie należy do grona ludzi szczęśliwych. Szuka siebie, swojej tożsamości. Z jej wypowiedzi wybrzmiewają lęki i stany depresyjne. Miota się między domem i pracą, aż w końcu przekracza cienką linię - jej praca staje się jej głównym miejscem, sensem, celem.
„Przestałam robić kawę w domu.Przestałam jeść w domu. Żywię się pracą.”
Forma książki jest ciekawa - to często urywki sytuacji, myśli, które pozwalają czytelnikowi uruchomić wyobraźnię i składać cały obraz z pojedynczych puzzli. Lubię taką niebanalną formę, ale wyłącznie wtedy, gdy treść jej nie ustępuje. W tym przypadku treść mnie znudziła (choć zawierała w sobie wiele prostych, życiowych prawd).
„Linia” to książka, w której nie znajdziecie niebanalnej historii czy zaskakującego zwrotu akcji. Jeśli jednak jej tematyka jest dla Was interesująca, to warto, abyście przekonali się sami, czy Wam się podoba.
Książki Pauzy doceniam za niebanalność, za to, że w krótkiej formie zmuszają do refleksji. Nie każda jednak mnie zachwyca. Jedną z nich jest „Linia”. Miałam wobec niej ogromne oczekiwania, chyba z uwagi na niezłe osobiste doświadczenie pracy w „korpo”. Przeczytałam ją do końca, ale choć pozostawiła mnie z nutą refleksji, to także lekkiego znudzenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEmma jest pracowniczką...
Na początku zapowiadało się ciekawie jako studium rozpadu osobowości kobiety uciekającej od świata, ale potem mamy regularną prozę opowiadającą o pracy w korporacji, nudy na pudy, odłożyłem w połowie.
Na początku zapowiadało się ciekawie jako studium rozpadu osobowości kobiety uciekającej od świata, ale potem mamy regularną prozę opowiadającą o pracy w korporacji, nudy na pudy, odłożyłem w połowie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to