rozwińzwiń

I była miłość w getcie

Okładka książki I była miłość w getcie autora Marek Edelman, 9788324714162
Okładka książki I była miłość w getcie
Marek Edelman Wydawnictwo: Świat Książki biografia, autobiografia, pamiętnik
198 str. 3 godz. 18 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
198
Czas czytania
3 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324714162
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup I była miłość w getcie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

I była miłość w getcie



książek na półce przeczytane 1070 napisanych opinii 554

Oceny książki I była miłość w getcie

Średnia ocen
7,0 / 10
1119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce I była miłość w getcie

avatar
1736
779

Na półkach: ,

#rodzinnewyzwanie2025 "I była miłość w getcie" Marek Edelman Paula Sawicka
Nie chcę oceniać tej książki. Z pewnością treść była ważna dla autora. Szanuję i po części rozumiem potrzebę spisania tego co się widziało, przeżyło, doświadczyło.
Niemniej dość chaotyczny opis różnych sytuacji nie trafił tym razem do mnie. Mimo myśli przewodniej jaką była miłość w skrajnie niesprzyjających warunkach (a może wręcz odwrotnie) miłości w tej książce było stosunkowo niewiele, za to polityki sporo.

#rodzinnewyzwanie2025 "I była miłość w getcie" Marek Edelman Paula Sawicka
Nie chcę oceniać tej książki. Z pewnością treść była ważna dla autora. Szanuję i po części rozumiem potrzebę spisania tego co się widziało, przeżyło, doświadczyło.
Niemniej dość chaotyczny opis różnych sytuacji nie trafił tym razem do mnie. Mimo myśli przewodniej jaką była miłość w skrajnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
140
30

Na półkach:

Wokół tej książki istnieje pewna legenda, uważana jest dość powszechnie za dzieło doniosłe i ważne. Nie chcę dyskutować z tym, że getcie i powstaniu trzeba rozmawiać, opowiadać o różnych perspektywach. Problem pojawia się, kiedy łączymy wszystkie zmienne dotyczące Marka Edelmana. Jego przyjaciele uważali, że zmyślił część swojego życiorysu, niektóre historie innych ludzi przypisał sobie. Te krótkie wspomnienia z „I była miłość w getcie” brzmią mało wiarygodnie, niekiedy kończą się w dziwnych momentach. Sam Edelman wspomina na końcu, że „przynajmniej pamięć ma dobrą po osiemdziesiątce”, kiedy przez całą książkę zaznacza, że niektórych faktów nie pamięta, a o inne trzeba dopytać pozostałych uczestników powstania w getcie. Mimo wszystko jest jeden dość uniwersalny przekaz płynący z tej publikacji: nie możemy zapomnieć o przeszłości. A ona nie była czarno-biała, setki tysięcy osób nie tylko umierały i doświadczały terroru, ale także w cieniu okupacji kwitły i przeżywały najbardziej intensywne miesiące życia. Całość polecam jako ciekawostkę, na pewno nie jako źródło historyczne.

Wokół tej książki istnieje pewna legenda, uważana jest dość powszechnie za dzieło doniosłe i ważne. Nie chcę dyskutować z tym, że getcie i powstaniu trzeba rozmawiać, opowiadać o różnych perspektywach. Problem pojawia się, kiedy łączymy wszystkie zmienne dotyczące Marka Edelmana. Jego przyjaciele uważali, że zmyślił część swojego życiorysu, niektóre historie innych ludzi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
14
2

Na półkach:

Książka dość nudna, zlepek historii. Nie przemówiła do mnie. Autor często podkreśla że nie jest pewny czy tak było ale tak to zapamiętał, więc jakoś tak od razu gorzej się podchodzi do czytanych historyjek.

Książka dość nudna, zlepek historii. Nie przemówiła do mnie. Autor często podkreśla że nie jest pewny czy tak było ale tak to zapamiętał, więc jakoś tak od razu gorzej się podchodzi do czytanych historyjek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4939 użytkowników ma tytuł I była miłość w getcie na półkach głównych
  • 2 518
  • 2 386
  • 35
705 użytkowników ma tytuł I była miłość w getcie na półkach dodatkowych
  • 528
  • 62
  • 31
  • 23
  • 21
  • 20
  • 20

Tagi i tematy do książki I była miłość w getcie

Inne książki autora

Okładka książki I była miłość w getcie Marek Edelman, Paula Sawicka
Ocena 7,0
I była miłość w getcie Marek Edelman, Paula Sawicka
Okładka książki Marek Edelman: Bóg śpi Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Marek Edelman
Ocena 7,5
Marek Edelman: Bóg śpi Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Marek Edelman
Okładka książki Prosto się mówi, jak się wie Krzysztof Burnetko, Marek Edelman
Ocena 7,5
Prosto się mówi, jak się wie Krzysztof Burnetko, Marek Edelman
Okładka książki Przebyta droga 1989-2009 Anders Åslund, Klaus Bachmann, Leszek Balcerowicz, Zygmunt Bauman, Teresa Kinga Bogucka, Andrzej Brzeziecki, Marek Aleksander Cichocki, Adam Daniel Rotfeld, Marek Edelman, Andrzej Friszke, Timothy Garton Ash, Dariusz Gawin, Irena Grudzińska-Gross, Bernard Guetta, Aleksander Hall, Pierre Hassner, Agnieszka Holland, Jarosław Hrycak, Jerzy Jedlicki, János Kis, Iwan Krastew, Marcin Król, Waldemar Kuczyński, Marcin Kula, Mark Leonard, Krzysztof Michalski, Adam Michnik, Wiktor Osiatyński, Andrzej Paczkowski, Marta Petrusewicz, Jan Rokita, Andrzej Rychard, Sławomir Sierakowski, Timothy Snyder, Paweł Śpiewak, Jerzy Szacki, Joanna Tokarska-Bakir, Barbara Toruńczyk, Adam Zagajewski, Jacek Żakowski, Józef Życiński
Ocena 4,2
Przebyta droga 1989-2009 Anders Åslund, Klaus Bachmann, Leszek Balcerowicz, Zygmunt Bauman, Teresa Kinga Bogucka, Andrzej Brzeziecki, Marek Aleksander Cichocki, Adam Daniel Rotfeld, Marek Edelman, Andrzej Friszke, Timothy Garton Ash, Dariusz Gawin, Irena Grudzińska-Gross, Bernard Guetta, Aleksander Hall, Pierre Hassner, Agnieszka Holland, Jarosław Hrycak, Jerzy Jedlicki, János Kis, Iwan Krastew, Marcin Król, Waldemar Kuczyński, Marcin Kula, Mark Leonard, Krzysztof Michalski, Adam Michnik, Wiktor Osiatyński, Andrzej Paczkowski, Marta Petrusewicz, Jan Rokita, Andrzej Rychard, Sławomir Sierakowski, Timothy Snyder, Paweł Śpiewak, Jerzy Szacki, Joanna Tokarska-Bakir, Barbara Toruńczyk, Adam Zagajewski, Jacek Żakowski, Józef Życiński
Okładka książki I była dzielnica żydowska w Warszawie Władysław Bartoszewski, Marek Edelman
Ocena 7,7
I była dzielnica żydowska w Warszawie Władysław Bartoszewski, Marek Edelman
Okładka książki Strażnik: Marek Edelman opowiada Rudi Assuntino, Marek Edelman, Włodek Goldkorn
Ocena 7,6
Strażnik: Marek Edelman opowiada Rudi Assuntino, Marek Edelman, Włodek Goldkorn
Marek Edelman
Marek Edelman
Marek Edelman (ur. 1922, zm. 2009),działacz polityczny i społeczny, lekarz kardiolog. W czasie II wojny światowej był członkiem Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego (Bundu),w 1942 współtworzył Żydowską Organizację Bojową. Uczestniczył w powstaniu w getcie warszawskim, a po śmierci Mordechaja Anielewicza dowodził walką. Wstąpił do Armii Krajowej i brał udział w powstaniu warszawskim. Po wojnie na stałe zamieszkał w Łodzi. W połowie lat 70. włączył się w działalność opozycyjna, był współzałożycielem KOR.W stanie wojennym był internowany. W 1998 roku został uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nadzieja umiera ostatnia. Wyprawa w przeszłość Halina Birenbaum
Nadzieja umiera ostatnia. Wyprawa w przeszłość
Halina Birenbaum
W zasadzie takim książkom nie powinno wystawiać się ocen, bo niby jaką miarą ocenić ludzkie cierpienie . Zwłaszcza gdy chodzi o cierpienie dziecka. Moja ocena jest zatem bardziej oceną literackiej formy tej książki. Co do treści. Ja tę książkę czytałam ze ściśniętym gardłem i w wielu miejscach z ogromnym wzruszeniem. To bardzo bolesna lektura. Książka została napisana w latach 1964 -1965 przez dorosłą już kobietę, ale zawiera wspomnienia autorki z okresu jej dzieciństwa przypadającego na lata 1939 - 1945. Jej wspomnienia rozpoczynają się bowiem w momencie wybuchu wojny , gdy autorka ma 10 lat a kończą gdy autorka ma 15 lat. Autorka opowiada nam swoją wojenną historię poczynając od wybuchu wojny, poprzez rzeczywistość getta warszawskiego, a następnie kolejnych obozów , w których przebywała po upadku powstania w getcie warszawskim tj. na Majdanku, w Auschwitz, Ravensbruck i wyzwolenie w obozie Neustadt - Glewe. Ogrom cierpień autorki , która w tym czasie była przecież tylko dzieckiem, przerósłby niejednego dorosłego. Ja nie będę tu opowiadać tej historii, dość że powiem , że autorka utraciła praktycznie wszystkich najbliższych. Z jej bliskich przeżył bowiem tylko jeden z jej braci, Marek. Samo zaś przetrwanie Haliny Birenbaum była to w istocie rzeczy, tylko i aż , wypadkowa szczęścia, przypadku , nadziei, odruchów człowieczeństwa przypadkowo spotkanych ludzi, nadludzkiej woli życia autorki , a czasem wręcz kaprysu niemieckiego oprawcy. Dodam, że do książki załączono krótkie wspomnienia autorki z jej pobytu w Polsce po 40 latach od zakończenia wojny, kiedy to w roku 1986 udała się z Izraela do Polski by odwiedzić Majdanek, Auschwitz i Treblinkę .Nie muszę chyba dodawać, że książkę polecam. Z tym, że ostrzegam to nie jest lektura dla ludzi , którzy powinni unikać silnych wzruszeń. Tę pozycję czyta się bowiem z ogromnym bólem.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na92 lata temu
Wojna Klary Clara Kramer
Wojna Klary
Clara Kramer Stephen Glantz
W tej książce wszystko idzie nieco pod prąd typowej literatury pisanej przez "ocaleńców" z Holokaustu. Grupę Żydów w Żółkwi pod Lwowem przechowuje bowiem w piwnicy swego domu obywatel II RP pochodzenia niemieckiego. W czasie wojny pan Beck został volksdeutschem, co pozwolił o mu udzielić schronienia w sytuacji braku podejrzeń ze strony Niemców. Ale z drugiej strony do jego domu dokwaterowano Niemców, którzy wieczorami wracali z mordowania Żydów. A ich "bohaterskie" relacje z tego, opijane alkoholem, słyszą świetnie ukryci w piwnicy. Każdy własny odgłos może ich zdradzić. Słyszą zaś m.in. ze Niemcy pytają podczas popijaw Becka, czy przypadkiem nie chowa u siebie Żydów.... A sami ukrywani nie tworzą bynajmniej żadnej jedności. Jest wśród nich antypatyczna para bogaczy, których stać - początkowo - na kupowanie pieczonych kurczaków, którymi.... oczywiście nie dzielą się z towarzyszami niedoli. Dochodzi też do nieporozumień i na innym tle. Raz wynosząc z piwnicy kubeł z nieczystościami w nocy ojciec Klary spotka pijanego Niemca-domownika z góry... A jakby było tego mało, pewnym razem w domu Becków wybucha pożar, który.... ale to już trzeba doczytać! Wspaniała, przerażająca, a zarazem optymistyczna relacja z "czasów pogardy", świetnie spisana przez kilkunastoletnią wtedy Klarę... Must read literatury Holokaustu (zamiast tego "popowego" śmiecia wypełniającego księgarnie)
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na74 lata temu
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie Barbara Stanisławczyk
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie
Barbara Stanisławczyk
Książka Barbary Stanisławczyk,, Czterdzieści twardych '' porusza temat pomocy udzielanej Żydom, w czasie drugiej wojny światowej. Nie jest to książka jakich wiele. O Żydach w czasie okupacji zazwyczaj mówi się w kontekście ich zagłady, natomiast autorka pokazuje nie tylko konkretne przykłady pomocy niesionej przez Polaków Żydom , lecz wnika w ten temat znacznie głębiej i ujawnia postawy Żydów wobec ludzi, którzy im tą pomoc okazali. Polacy niejednokrotnie ryzykowali życiem swoim i swoich bliskich angażując się w ratowanie Żydów.Niektórzy przypłacili to życiem, inni, tak jak bohaterowie jednej z opowieści Barbary Stanisławczyk nie poradzili sobie psychicznie z presją nieustannej obawy przed aresztowaniem popadli w obłęd. Inni jak pan Zdzisław , który ukrywał Staszka i jego małego synka, po wojnie sami potrzebowali pomocy i zwrócili się do tych , których uratowali przed pewną śmiercią. Co dostali? Praktycznie nic, paczki z jedną!!!! pończochą, jednego dolara lub stare, używane buty i ubrania. Po wojnie dziedziczka pomagająca Żydom chodziła w zniszczonych łachmanach,a Żydówka którą ukrywała w eleganckim futrze i nie zapytała czy osoba, która okazała jej tyle serca nie potrzebuje jakiejś pomocy. . Polacy ratujący Żydów nie chcieli ich pieniędzy , wszyscy jednym głosem żądali prawdy o wojnie. Dużo mówi się o antysemityzmie i wrogim nastawieniu Polaków do Żydów, nawet słyszy się głosy o tym że jesteśmy współwinni zagłady Żydów, poprzez obojętną postawę. Bohaterowie opowieści ,, Czterdzieści twardych '' nie boją się głośno powiedzieć, że Żydzi również zabijali swoich rodaków, policja żydowska współdziałała z hitlerowcami, Żydzi służyli także w niemieckiej armii, byli bezwzględnymi kapo w obozach koncentracyjnych. Z entuzjazmem oczekiwali na Armię Czerwoną, rozbrajając naszych żołnierzy, zrywając orzełki z czapek. I nie chodzi tu o wytykanie niewdzięczności Żydów , po prostu ta książka w obiektywny sposób pokazuje różne , nie zawsze etyczne postawy społeczeństwa żydowskiego. Dla mnie ta książka była bardzo interesująca, dlatego serdecznie ją polecam wszystkim.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na910 miesięcy temu
Marek Edelman. Życie. Po prostu Witold Bereś
Marek Edelman. Życie. Po prostu
Witold Bereś Krzysztof Burnetko
Na wstępie należy zauważyć, że książka nie ma nic wspólnego z biografistyką historyczną. Informacja ta jest ważna, bo determinuje takie, a nie inne spojrzenie na nią przez historyka. Jej autorami są dwaj utalentowani pisarsko dziennikarze, którzy nie ukrywają swej wielkiej admiracji dla bohatera dzieła. Z jednej strony nie ma się temu co dziwić, wszakże Marek Edelman był pod wieloma względami niezwykłym człowiekiem, jednak z drugiej, osobę nawykłą do metody krytycznej razi trochę stawianie komukolwiek pomników bez żadnej skazy. Tym bardziej, że jak wynika z całej publikacji i życia Edelmana, tym czego najbardziej on sobie nie życzył i nie znosił, to właśnie nadużywania wielkich słów i wszechogarniającego polską mentalność patosu. Doskonale o tym wiedzieli obaj autorzy, aczkolwiek siła z jaką oddziaływała na nich osobowość bohatera powstania z getta warszawskiego była chyba niemożliwa do ujarzmienia i odparcia. Tak więc, na pracę tę należy patrzeć jako na bardzo dobrą literaturę ocierającą się o reportaż, a nie na pozycję naukową z zakresu historii. Nie twierdzę przy tym, iż nie zawiera ona wartościowych wiadomości, których zarówno zawodowi historycy, jak i miłośnicy dobrych książek, nie powinni sobie przyswoić. Wprost przeciwnie: jak najbardziej należy się głęboko przejąć treściami zawartymi w tej publikacji. Marek Edelman to nie tylko powstaniec z getta warszawskiego i powstaniec warszawski, ale także wybitny lekarz kardiolog, społecznik, działacz opozycji w PRL, współpracownik KOR, "Solidarności", polityk w III RP, no i last but not least, mądry, silny, odpowiedzialny, honorowy i przyzwoity człowiek. Jakże brakowało i nadal brakuje w historii Polski (ale nie tylko) takich ludzi i takich ich postaw! Nie będę jednak, w ślad za autorami książki, tworzył kolejnej laurki Markowi Edelmanowi. Widzę w jego tak przedstawionym (mimo wszystko) życiorysie kilka skaz, których rozwijanie i ocenę tutaj sobie jednak podaruję. Słusznie Edelman odpowiadał bardzo często swoim interlokutorom: "g..no wiecie". Jest prawdą, że aby wiedzieć, czyli de facto zrozumieć, należy przeżyć to, co przeżył on sam. Inaczej są to tylko mniej lub bardziej widoczne odruchy empatii. To co go spotykało przez całe długie życie, czyli najpierw niewyobrażalne piekło Holokaustu, a później szykany i uprzykrzanie życia przez władze w PRL-u, to doświadczenia, które trudno sobie przyswoić, tak, aby w jakiś sposób "przerobić" je na własną percepcję rzeczywistości, tej tu i teraz, ale i tej historycznej. Można tylko spróbować przetrawić te informacje w jak najgłębszej zadumie i wyciągnąć z nich jakąś lekcję dla samego siebie. Edelman, jak wynika z książki, całe życie starał się widzieć we wszystkim co robił drugiego człowieka. Przede wszystkim tego słabego i bitego. Ponoć, według relacji jego przyjaciół, nigdy nie przestał być bojownikiem z getta. Wstawiał się wszędzie gdzie mógł za ofiarami zła i przemocy. Stąd też, żaden system nie mógł go zdzierżyć na dłuższą metę. Był przysłowiową kulą u nogi dla każdej władzy, tym bardziej utrudniającą normalne zniewalanie ludzi, im częściej wychylającą się zza zasłony słodkiej inercji społecznej. Nawet dla Izraela był solą w oku, co wcale mu nie przeszkadzało, gdyż, jak stwierdzał, ten "amerykański lotniskowiec" na Bliskim Wschodzie miał gdzieś Bundowców, a Szoa traktował jako wygodne narzędzie dla stawiania się w roli ofiary w stosunkach międzynarodowych. Wszystko to nie mogło mu zaskarbić szerokiego grona przyjaciół, o co zresztą wcale nie zabiegał, doprowadzając często swą abnegacją wielu do szewskiej pasji. Marek Edelman jako jednostka był więcej wart niż większość jego adwersarzy razem wziętych. Oni chyba nawet w skrytości mieli tego świadomość, ale jak to najczęściej bywa, nie mogli tego wprost przyznać, dlatego woleli go atakować i znieważać, aby choć trochę zrekompensować sobie własną nijakość. Tę książkę powinni przeczytać wszyscy ci, którzy nie mają ochoty przedzierać się przez stricte naukową literaturę dotyczącą wydarzeń z życia Edelmana, a chcieliby mieć jako takie pojęcie o tej materii. Jak już wyżej wspomniałem, mimo że nie jest to biografia historyczna, z pewnością może przyczynić się do lepszego zrozumienia niełatwej historii XX wieku.
Munk - awatar Munk
ocenił na71 rok temu
Bunt w Sobiborze. Opowieść o przetrwaniu w Polsce okupowanej przez Niemców Philip Bialowitz
Bunt w Sobiborze. Opowieść o przetrwaniu w Polsce okupowanej przez Niemców
Philip Bialowitz Joseph Bialowitz
„Jeśli komuś uda się przeżyć i uciec, niech pamięta, że ma obowiązek być świadkiem i głosić światu o tym miejscu i o tym, co tutaj widział.” Te słowa usłyszał 14 października 1943 roku siedemnastoletni Fiszel Białowicz (obecnie Philip Bialowitz) w obozie koncentracyjnym Sobibór od przywódców buntu więźniów – rosyjskiego żołnierza Saszy Peczerskiego i syna rabina z Żółkiewki Leona Feldhendlera. Ucieczka przez nich zorganizowana była pod wieloma względami nietypowa. Przede wszystkim była jedynym i udanym buntem większości więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym. Łączyła siły Rosjan i polskich Żydów, z których ci pierwsi wnieśli umiejętności wojskowe, a ci drudzy bardzo dobre rozeznanie w topografii i funkcjonowaniu obozu. Dawała także możliwość opuszczenia obozu i szansę uwolnienia wszystkim więźniom. Organizatorzy nie chcieli, by w odwecie Niemcy zamordowali tych, którzy zostali, co zawsze miało miejsce w przypadku ucieczki niewielkiej grupy. Obalała również mit o biernym poddawaniu się nazistom, zadając temu kłam.1 Autor wspomnień dotrzymał słowa. Z pomocą syna, Josepha, spisał wspomnienia zaczynające się tuż przed wybuchem II wojny światowej w rodzinnej Izbicy Lubelskiej, a kończące się w 1945 roku. Nadał im osobisty charakter w pierwszej osobie czasu rzeczywistego widzianego oczami dorastającego chłopca, który w czasie rozpoczęcia narastającej fali nienawiści wobec Żydów tuż przed 1 września 1939 roku miał 13 lat, a przed sobą 6 lat życia szczutego, poniżanego, zastraszanego, więzionego, upodlonego człowieka w sztafecie życia i śmierci. Widział lub przeżył śmierć ojca, matki, trzech sióstr i ich dzieci, przyjaciół i trzech ukochanych dziewcząt, w tym jednej narzeczonej (wszyscy zamordowani przez Niemców),za każdym razem przypominając sobie przez nieustanne powtarzanie, dlaczego musi i chce żyć. Kilkakrotnie cudem uciekał śmierci, unikając kul plutonu egzekucyjnego nad dołem, wygrzebując się spod zwału zamordowanych, uciekając z transportu lub łapanki, wychodząc z szeregu idących do gazu, ocalając z selekcji, biegnąc przez pole minowe śladami ginących przed nim, unikając skutków donosów szmalcowników i morderstw polskich antysemitów. Przyglądając się tej przerażającej roszadzie nieszczęść i cudów przypadających na jednego nastolatka, musiałam przyznać mu rację – nic nie zależało od człowieka. Przeżycie było tylko i wyłącznie kwestią szczęścia. Człowiek mógł tylko w oczekiwaniu na wyrok walczyć o odporność psychiki, by tak, jak wielu znajomych chłopca, nie popaść w depresję lub nie popełnić samobójstwa. Bohater wspomnień wskazywał na trzy wartości, które w utrzymaniu tej niezłomnej postawy mu pomogły – brat, który wielokrotnie ratował mu życie, wiara w dobro, pomimo zalewu zła wokół i chęć życia zdecydowanie wyrażana w chwilach trudnych, skrajnych, tragicznych i beznadziejnych – „Jestem jeszcze młody. Chcę żyć. Całym sercem pragnę żyć.” Jego wspomnienia mają również wymiar ponadczasowy. Obecnie wręcz pożądany. To człowiek, który przestrzega przed skutkami nienawiści, ponieważ był ich ofiarą. Dokładnie opisał proces jej narastania i efektów, które zakończyły się masowym ludobójstwem. Mówi wprost – zobaczcie do czego dochodzi, kiedy człowiek nienawidzi drugiego człowieka z różnych powodów: koloru skóry, religii, światopoglądu, narodowości, przekonań politycznych czy rasy. Nawet koloru kurtki, z powodu którego ostatnio został pobity znany i ceniony przeze mnie aktor Krzysztof Pieczyński. Pozostaje mi tylko powtórzyć jego słowa usłyszane w wywiadzie, kierowane do agresora – Kto ciebie tak ustawił, że ty tak nienawidzisz człowieka? Jak to możliwe, że pomimo tylu świadków okrutnych czasów i ich licznych przekazów, historia zaczyna się powtarzać. Może rację ma Martin Luter King, który twierdził – „Mam poczucie, że ludzie złej woli działają bardziej efektywnie niż ludzie dobrej woli”. To od takich „drobnych” incydentów, zaczyna się właśnie ludobójstwo, a największym jego wsparciem są bierność, zaniechanie i przyzwolenie innych,które zabijają tak samo, jak karabin. Historia pokazuje, że takich postaw w społeczeństwie była zawsze większość. Dokładnie to przekazuje w swoich wspomnieniach Joszele. Warto posłuchać tych, którzy już to przeżyli i boleśnie doświadczyli. To dlatego na motto tych wspomnień wybrano słowa Milana Kundery - "Walka ludzi z przemocą to walka pamięci z zapominaniem". Nie chcę być bierna, więc walczę, przypominając. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na86 lat temu

Cytaty z książki I była miłość w getcie

Więcej
Marek Edelman I była miłość w getcie Zobacz więcej
Marek Edelman I była miłość w getcie Zobacz więcej
Marek Edelman I była miłość w getcie Zobacz więcej
Więcej