Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce

Okładka książki Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce autora Mariana Mazzucato,
Okładka książki Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce
Mariana Mazzucato Wydawnictwo: Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Value of Everything
Data wydania:
2021-06-02
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-02
Data 1. wydania:
2018-09-11
Język:
polski
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce

Średnia ocen
8,0 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce

Sortuj:
avatar
291
123

Na półkach: ,

Znakomita. Bardzo dobrze się czyta, niestety książka ma jedną wadę - podstawa na której się opiera jest dość chwiejna. Mazzucato zdaje się tłumaczyć pojęcie płacy, zysku i renty, ale już ocena co jest zyskiem a co rentą jest dość arbitralna. Sądy są wydawane raczej pragmatycznie, niż na podstawie spójnej teorii.

Znakomita. Bardzo dobrze się czyta, niestety książka ma jedną wadę - podstawa na której się opiera jest dość chwiejna. Mazzucato zdaje się tłumaczyć pojęcie płacy, zysku i renty, ale już ocena co jest zyskiem a co rentą jest dość arbitralna. Sądy są wydawane raczej pragmatycznie, niż na podstawie spójnej teorii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
285
101

Na półkach:

Kolejna książka "ekonomistki", która nie ubrudziła sobie rąk pracą w żadnym przedsiębiorstwie, a teraz będzie popularyzowała wiedzę o tym jak takie przedsiębiorstwa powinny być zorganizowane.

Zachwala oczywiście etatyzm, biurokrację państwową.

Kolejna książka "ekonomistki", która nie ubrudziła sobie rąk pracą w żadnym przedsiębiorstwie, a teraz będzie popularyzowała wiedzę o tym jak takie przedsiębiorstwa powinny być zorganizowane.

Zachwala oczywiście etatyzm, biurokrację państwową.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

263 użytkowników ma tytuł Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce na półkach głównych
  • 236
  • 20
  • 7
15 użytkowników ma tytuł Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce na półkach dodatkowych
  • 5
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce

Inne książki autora

Mariana Mazzucato
Mariana Mazzucato
Mariana Mazzucato – ekonomistka z Uniwersytetu w Sussex. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się na relacjach pomiędzy rynkami finansowymi, innowacjami i wzrostem gospodarczym. Laureatka wielu prestiżowych nagród i wyróżnień naukowych, m.in. New Statesman SPERI Prize i Hans-Matthöfer-Preis. Doradczyni ekonomiczna Komisji Europejskiej, a także rządów brazylijskiego, niemieckiego i fińskiego. W 2013 roku New Republic uznał ją za jedną z najważniejszych intelektualistek w dziedzinie ekonomii innowacji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Praca bez sensu. Teoria David Graeber
Praca bez sensu. Teoria
David Graeber
Czy robiliście kiedykolwiek w pracy zadanie, które było kompletnie bez sensu? To jest pytanie retoryczne. Nie znam osoby, która odpowiedziałaby przecząco. Idźmy więc głębiej. Ile szacunkowo Twoich zadań wydaje Ci się bez sensu? Ile zadań, które zostały zlecone, to te, które miały istotny wpływ na Twoją pracę, wynik finansowy organizacji, motywację zespoły? Ile ze wszystkich Twoich zadań miało jakikolwiek sens? Na te właśnie pytania udziela odpowiedzi wybitny, niestety już nieżyjący, wykładowca akademicki, antropolog David Graeber. Książka obfituje w liczne przykłady pracy bez sensu. Wskazuje niepotrzebną biurokrację, zatrudnianie osób o bliżej nieokreślonym profilu stanowiska, a nawet w swoich rozważaniach idzie znacznie dalej wskazując konkretne zawody, które są bez sensu. Do takich zawodów o dziwo zalicza … m.in. zawód prawnika. Graeber obala mit o tym, że praca bez sensu jest tylko domeną sektora publicznego wraz z rzeszą urzędników, którzy spokojnie wykonywaliby tą samą pracę nawet, gdyby było ich o połowę mniej. Dlatego „Praca bez sensu” to jest również książka o bezmyślnym marnotrawieniu pieniędzy. Graeber zdaje kłam tezom, że wysoko opłacana praca daje porównywalne do nakładów finansowych wymierne efekty. W ramach tych rozważań Graeber wymienia złożone prace bez sensy przyjmujące różne formy, a często mające swoje źródła w branży technologicznej. I tutaj też mogą pojawić się pewne nieścisłości w teoriach autora. Są one jak drobne, ale widoczne pęknięcia na ścianie. Można przyjąć hipotetycznie, że 90% działań w branży technologicznej jest bez sensu, tyle że pozostałe 10% prac może stanowić wartość dającą przełom. Czy bez nakładów pracy, mogącej znaleźć się pod mianownikiem „bez sensu” da się osiągnąć tą kluczową wartość tworzącą wymierne efekty? Odpowiedzi na to pytanie z oczywistych względów w tej książce nie znajdziemy. Oczywistych, bo mocno podważyłaby ona teorie stanowiące oręż autora w tej pozycji. Znajdziemy natomiast jeszcze jedną ciekawą przestrzeń do analizy. Mianowicie jak prace bez sensu wpływa na motywację pracowników do jej wykonywania. Świadomość braku celowości pracy działa tutaj destrukcyjnie. Obniża morale, zabiera energię. Dziwi zatem jej powszechność. Dziwi jeszcze bardziej, bo to praca i zadania z nią związane mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Przecież podstawowym narzędziem każdego Managera powinna być metodologia SMART, która w swej jasności i prostocie mówi o cechach wyznaczonych celów by były : konkretne, mierzalne, osiągalne, istotne i mierzalne w czasie. Czy więc powszechne stosowanie SMART wyzwoliłby pracowników z okowów pracy bez sensu? Na pewno w dużej mierze tak. Dlaczego zatem nie jest stosowana. Takie sugestie w książce Graebera padają. Powód jest trywialny. Metodologia SMART nie jest powszechnie stosowana, bo wtedy okazałoby się, że praca większości osób zarządzających … jest po prostu bez sensu. https://www.instagram.com/biznes_na_stronach/
biznes_na_stronach - awatar biznes_na_stronach
ocenił na625 dni temu
Kapitalizm. Historia krótkiego trwania Kacper Pobłocki
Kapitalizm. Historia krótkiego trwania
Kacper Pobłocki
Książka ma już ładnych parę lat, a nadal jest to ciekawy, świeży głos w sprawie kapitalizmu. Niekończące się debaty trwają i trwać nadal będą, ale zazwyczaj z perspektywy ekonomicznej lub socjologicznej. Tymczasem Kacper Pobłocki, antropolog społeczny, podejmuje w próbę opowieści nie tyle o tym, jak wygląda kapitalizm dzisiaj, ale "jakie są jego źródła, jak się rozwijał, co go konstytuuje — praca, przestrzeń, pieniądz — i jakie są jego perspektywy przyszłościowe". Autor stara się oderwać od paradygmatu, wedle którego kapitalizm to system niemal wieczny lub quasi-naturalny, i pokazać, że nie tylko ma określony początek, ale też że jego logika w wielu aspektach może się zmieniać, wyczerpywać lub być poddana krytycznej transformacji. Książka porusza szereg tematów: globalne nierówności, historia pieniądza, kredytu i długu, urbanizacja, zmiany ekonomiczne i społeczne w różnych częściach świata (w tym poza Zachodem),relacje historyczne pomiędzy Europą, Azją, światem arabsko-islamskim. Pobłocki nie tylko opisuje, ale stawia pytania: czy kapitalizm jest zachodniym wynalazkiem, czy też został zapożyczony / stworzony w wielu miejscach niezależnie; kiedy i jak peryferie światowe stały się peryferiami zapośredniczonymi, jak zmieniał się stosunek do pracy, przestrzeni, własności. Już tak zakreślona lista wątków wskazuje, że Pobłocki buduje opowieść bardzo rozległą — geograficznie i czasowo. Od starożytności, przez wieki średnie, rewolucję przemysłową, po współczesność. Włącza przykłady z różnych kontynentów, różnych cywilizacji, co pozwala zobaczyć kapitalizm nie jako jedyną możliwą ścieżkę, ale jako system, który się kształtował w wielu kontekstach. Autor demitologizuje popularne narracje: że modernizacja, miasto, demokracja, nowoczesność to wynalazki Zachodu. Pokazuje, że procesy te miały różne źródła i że Zachód często adaptował, kopiował, przejmował. Stawia też pytanie o teleologię — o to, że historia ma kierunek „zawsze do lepszego”, z Zachodem jako celem. Pobłocki nie zadowala się ogólnikami. Zajmuje się konkretnymi mechanizmami: jak działa pieniądz, kredyt, dług; jak kapitalizm ingeruje w przestrzeń, jak się rozwijała urbanizacja; jak zmieniały się relacje pracy. Autor nie tylko opisuje przeszłość, ale patrzy na teraźniejszość — globalizację, przesunięcie centrum ciężkości w świecie, kryzysy ekonomiczne, nierówności, finansjalizację. Pyta o granice, o możliwe przyszłe scenariusze, o to, co dzieje się dziś z kapitalizmem. To nie tylko historia, ale także socjologiczna, antropologiczna i ekonomiczna refleksja, a szczegółówość niektórych przykładów i zagadnień, powoduje, że książka imponuje rozmiarem. Zachwyca mnie także język tej opowieści - wspaniała, wysmakowana polszczyzna, komunikatywność, umiejętność prowadzenia Czytelnika przez skomplikowane zagadnienia. Tekst nie jest suchy, choć przyznam, że wymaga uwagi i zaangażowania. Niektórym czytelnikom książka może wydać się przytłaczająca — zarówno objętością, jak i tempem, ilością wątków, szczegółów. Liczba przykładów i wątków sprawia, że niektóre części są mniej rozwinięte, bardziej szkicowe, albo że autorowi trudno zachować równowagę między analizą historyczną, teoretyczną, antropologiczną. Niektóre fragmenty mogą wydawać się bardziej ciekawostkowe — mniej centralne względem głównej tezy. Dla czytelnika, który oczekuje zwartej chronologii lub jednego spójnego argumentu, może być to przeszkoda, choć przyznam, że ja uwielbiam takie "erudycyjne" lektury. Przeszkadzało mi natomiast to, że mimo iż autor stara się wyjść poza narracje zachodnie i linearne, czasami wraca do pewnych założeń ‒ np. co do wspólnot/tradycji, co do pojęcia „postępu” albo co do pracy i własności prywatnej jako uniwersalnych kategorii. Książka nie zawsze też dostatecznie zagłębia się w alternatywne formy ekonomiczne, które nie tylko funkcjonowały jako „brak kapitalizmu”, ale miały własną dynamikę spoza logiki cen, kapitalizacji czy własności prywatnej. Pobłocki bazuje też często na założeniach, które wymagają odrzucenia innych możliwych punktów widzenia (np. perspektywa czysto ekonomiczna, marksistowska, postkolonialna). Niemniej to opasłe opus pozwala spojrzeć na kapitalizm z perspektywy globalnej, historycznej i antropologicznej, co często się gubi w narracjach publicystycznych lub ekonomicznych. Książka może zatem wzbogacić debatę polską — szczególnie w kontekście transformacji po 1989 roku, dyskusji o neoliberalizmie, o tym, jak Polska (i inne peryferie) wpasowały się w światowy kapitalizm, z jakim kosztem i z jakimi konsekwencjami. Największą słabością książki jest jej zbytnią rozległość, nierówna gęstość treści i brak jasnych, praktycznych perspektyw działania, ale i tak pozostanie ona jednym z opracowań, które wywaliły mój świat pojęć i zmusiły do gruntownego przemyślenia zastanych wzorców i przekonań.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na86 miesięcy temu
Przedsiębiorcze państwo Mariana Mazzucato
Przedsiębiorcze państwo
Mariana Mazzucato
Bardzo fajna książka, w której ekonomistka Mariana Mazzucato używając myśli schumpeterowskiej chce pokazać jakie role odgrywają sektor publiczny i prywatny w kwestii kreowania innowacji w gospodarce. Obala ona mity dotyczące "powolnej biurokracji" sektora publicznego, która nie powinna ingerować w kwestie innowacji oraz prywatnego który podejmuje wszelkie kapitałochłonne, czasochłonne i ryzykowne działania. Jako alternatywę proponuje symbiotyczną relacje między tymi dwoma sektorami, w której państwo kreuje oddolne inicjatywy, mogące potem przekształcić się w większe inicjatywy (i z których państwo potem będzie mogło czerpać z powrotem zyski i inwestować w co nowsze projekty). Kiedy autorka rozpoczyna swoją argumentację, to jak buldożer miażdży wszelkie inne dogmaty ekonomii neoklasycznej. Miło jest być pasażerem tego pojazdu. Tłumaczenie Wydawnictwa Heterodox radzi sobie całkiem nieźle i nie miałem żadnych problemów w zrozumieniu co autorka ma na myśli. Samo wydanie (fizyczne) jest bardzo przyjemne w obcowaniu. W tej kwestii same pochwały. Mimo że argumentacja jest bardzo dobra (z tego aspektu sama książka spokojnie jest 8+/10),to konstrukcja samej książki momentami pozostawia wiele do życzenia. Wydaje się ona być za długa, nawet jeżeli mówi o tak skomplikowanym, rozbudowanym temacie jak ekonomia innowacji. Zdarzają się powtórzenia myśli z wcześniejszych rozdziałów. Wolałbym też osobiście gdyby książka skupiła się bardziej na "czystej teorii", niż na przedstawianiu dalszych przykładów sukcesów i porażek działania sektora publicznego. Za to na pochwałę zasługują bardzo przejrzyste i wartościowe grafiki, modele czy statystyki. Z tego wynika że jest to naprawdę przyzwoita lektura, którą jednak polecałbym przeczytać po znalezieniu książki na przecenie/używanej lub w jakiejś bibliotece (gdyż cena ok. 50 zł za tą książkę może być dla niektórych ciężkim orzechem do zgryzienia).
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na74 lata temu
Wiek nie-pokoju. Współzależność jako źródło konfliktu Mark Leonard
Wiek nie-pokoju. Współzależność jako źródło konfliktu
Mark Leonard
We wcześniejszej książce “Why Europe Will Run the 21st Century” Autor dowodził, iż to Europa będzie światowym podmiotem dominującym w XXI wieku i w tej teorii myliłby się nieomal jak Fukuyama w swej słynnej a - już wiemy - nietrafionej tezie o “końcu historii”, gdyby nie wydarzenia, których właśnie jesteśmy świadkami, a które nie wiemy jeszcze do czego prowadzą: dewaluacji amerykańskiej supremacji i dość niespodziewanej, choć wciąż leniwie postępującej, konsolidacji państw europejskich. Ta książka - w najprostszym jej opisie - mówi nam o tym, jak narzędzia łączące ludzi w mieszkańców jednej (małej) globalnej wioski, stają się też jednym z najsilniejszych narzędzi dzielenia tychże ludzi, atomizowania ich na własne niewielkie bańki podobnych pod względem poglądów osobników i łatwo dzielących świat na “wewnętrzny” i “zewnętrzny”, na “ich” i “nas”. Ale też mówi o nowym wielkim podziale świata na: Chiny, Unię Europejską, Stany Zjednoczone i “świat czwarty” (wcale nie mniej istotny i ważki w erze wielopaństwowych koneksji i międzynarodowych łańcuchów dostaw). Choć wiele zmieniło się w proporcjach tu opisywanych między tymi głównymi graczami i nawet szczegółowych regulacjach w drobnych kwestiach (od polskiej publikacji książki minęły niespełna trzy lata, to sami obserwujemy właśnie ogromne zachwianie ładu światowego, powodowane decyzjami małej grupy szaleńców, a może jednak sprytnych globalnych mega-spekulantów?),to co do zasady reguły rządzące filozofią polityczną trzech głównych graczy pozostają dość stałe: wolny internet i sprzeciw przeciw regulacjom rządowym w Stanach, konfucjańskie skupienie się na relacyjności (w tym międzynarodowej) w Chinach i sieciowy model polityczno-społeczny bazujący na doprowadzanych nieraz do absurdu regulacjach w Unii Europejskiej. Poza wielką trójką wiadomo: Rosja jako “zakłócacz porządku społecznego”, Indie - próbujące się przeciwstawiać azjatyckiej dominacji Chin, to kolejny super-gigant przyszłości; Afryka - jako obecnie dość podzielony politycznie i wciąż niedoceniany potencjalny underdog kolejnych wielkich przemian w przyszłości jeszcze dalszej… Te trzy filozofie działania określą autor jako: normatywną (UE),relacyjną (ChRL) i instrumentalną (USA) i to, co właśnie pokazują nasze dzienniki i telewizory, może nas tylko przekonywać, iż ma rację, jako "walutę" tych potęg określając odpowiednio: reguły, relacje i zasoby. Warto wczytać się zwłaszcza w założenia politycznej filozofii Państwa Środka i wiedzę tę włączyć do tej płynącej z innych publikacji (np. “Chińczycy trzymają nas mocno”) opisujących tego już światowego giganta, wkrótce zaś największe światowe super-mocarstwo. Trochę miejsca poświęca też nowym technologiom i roli, jaką mają w przyglądaniu się nam, by kreować nasze potrzeby i pragnienia, a gdy trzeba - wzbudzać w nas niegasnące poczucie wielkości/niższości (w zależności od potrzeby swych mocodawców). Mark Leonard uświadamia mi, że długość podmorskich kabli internetowych (750 tys. km) trzykrotnie przewyższa łączna całkowitą długość światowych międzypaństwowych granic (250 tys. km). W coraz bardziej połączonym świecie to właśnie - paradoksalnie - stawianie zdrowych granic (choć nie tych fizycznych i z zasieków) może rozbroić potencjalne niebezpieczeństwa coraz większej konektywności. To, co chciałbym pozycji zarzucić, to jej jednak jakieś uproszczenie, jakąś hasłowość. Autor - owszem - stawia własną tezę o tym, w jakich mechanizmach to, co łączy jednocześnie też i najbardziej dzieli, a później tezę tę popiera dość ograniczoną częścią dowodową. Choć pozycja sama w sobie ciekawa i stanowić może jeden z elementów układanki opisującej nasz nowy świat i kierunki jego przemian.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na611 miesięcy temu
Tyrania merytokracji. Co się stało z dobrem wspólnym? Michael Sandel
Tyrania merytokracji. Co się stało z dobrem wspólnym?
Michael Sandel
Michael Sandel, wybitny przedstawiciel współczesnego liberalizmu (krytyczny jednak wobec pewnych jego wątków) dowodzi w "Tyranii merytokracji", że tworzy ona system dziedziczenia przywilejów związanych z urodzeniem. Upodobnia to pewnym sensie merytokrację do arystokracji - tyle, że opartej na innych przywilejach. Autor, wykładowca filozofii politycznej Uniwersytetu Harvarda, przedstawia genezę merytokratycznego projektu oraz jego klęskę z pozycji amerykańskiego obywatela. Świadczyć ma o niej upadek myślenia o wspólnym dobru, społeczna polaryzacja oraz dominujące w relacjach międzyludzkich – gniew i wzajemna niechęć. W miarę narastania nierówności i powiększania się luki dochodowej między osobami z wyższym wykształceniem a ludźmi bez niego, coraz istotniejsze stają się zarówno studia, jak i wybór uczelni. Zmienia się również styl sprawowania rodzicielstwa - zwłaszcza w środowisku profesjonalistów. Wraz z powiększaniem się luki dochodowej rośnie też strach przed upadkiem. Chcąc uniknąć ryzyka, rodzicie coraz mocniej angażują się w życie swoich dzieci - kontrolują ich czas, pilnują ocen, kierują ich aktywnościami, dbają o gromadzenie przez nie właściwych kwalifikacji z myślą o studiach. Wysyp nadopiekuńczych, nadaktywnych rodziców nie wziął się znikąd. To zrozumiała reakcja na narastanie nierówności: zamożni rodzice chcą oszczędzić dzieciom braku ekonomicznej stabilności, z którym zmaga się dziś klasa średnia. Dyplom z prestiżowej uczelni zaczął być postrzegany jako podstawowe narzędzie ułatwiające wspinaczkę po drabinie hierarchii społecznej, a jednocześnie najlepsze zabezpieczenie przed osuwaniem się w tej hierarchii. Pojęcia civic society, civic life, civic virtue to ważne zagadnienia dla przedstawicieli nurtu komunitarian, do których autor książki należy. Można znaleźć w nich szeroką diagnozę problemów toczących zachodnie demokracje od długiego czasu - w tym analizowany od lat populizm i społeczną polaryzację, o których pisali Joseph Weiler, Yascha Mounk, Matthew Goodwin i Roger Eatwell. Nie oszczędzają też merytokracji, która miała stanowić przeciwieństwo władzy budowanej w oparciu o członków rodziny (nepotyzm),klasy (oligarchia) czy narodowość (nacjonalizm). Jednak proces zawłaszczania dostępu do edukacji postępujący wraz z neoliberalizmem sprawił, że pogłębia się na naszych oczach przepaść między uprzywilejowanymi członkami społeczeństwa, których stać na zdobycie dyplomu (nie zawsze w toku uczciwej rywalizacji),a tymi, którzy nawet mając dyplom - pozostaną na zawsze w szeregach prekariatu. Książka Sandela, jak i sama postawa autora, wpisują się w nurt dyskusji o zagadnieniach, które nierzadko świadomie pomijamy w ocenach dzisiejszych systemów politycznych i społecznych – dotyczy tak moralności w polityce, jak i etycznych granic rynku. Merytokracja miała gwarantować mobilność społeczną i ukrócić przywileje klasowe, tymczasem jej patologie spowodowały obniżenie mobilności i wytworzenie nowej klasy społecznej. O ironio, ziścił się tym samym dystopijny sen Michaela Younga, autora książki "The Rise of Meritocracy" (1958),która jest futurystyczną wizją procesu tworzenia się merytokracji w Wielkiej Brytanii - kraju rządzonego przez doskonale wykształconych specjalistów, stawiających inteligencję i przygotowanie merytoryczne ponad inne wartości. Ta wizja w wielu aspektach przypomina "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxleya i "Rok 1984" George'a Orwella. Poprzez swój pozornie demokratyczny charakter awansu społecznego, eksploatowany ponad miarę w przemówieniach przywódców politycznych (w tym cytowanego przez autora Baracka Obamę, w słowach „Dasz radę, jeśli spróbujesz”) merytokracja organizowała społeczną motywację okresu neoliberalnych przemian II połowy XX wieku (Thatcher w Wielkiej Brytanii, Reagan w Stanach Zjednoczonych). Jednak kontekst amerykański wnosi niepokojący wgląd do smutnej rzeczywistości procesów rekrutacji na wyższe uczelnie, które naznaczone są oszustwami i mętnymi zasadami sponsoringu rodzicielskiego, w efekcie których szanse na dostanie się na prestiżowy Uniwersytet z czołówki Ivy League mają jedynie studenci pochodzący z najzamożniejszych rodzin. Sandell nie poprzestaje jednak na fotografii amerykańskiej współczesności: w jednym z najciekawszych rozdziałów wskazuje na najgłębsze korzenie współczesnej, XX-wiecznej wersji merytokracji, których poszukuje w protestanckiej etyce pracy, prowidencjalizmie, Bożej łasce i drodze prowadzącej do zbawienia poprzez ciężką pracę i życiowe powodzenie. Przywołuje także charakterystyczny dla amerykańskiej teologii sukcesu sen „od pucybuta do milionera”, który ochoczo czerpał z religijnych źródeł ("America is great because America is good") i który utożsamił indywidualny sukces i zasługi z ciężką pracą oraz zawdzięczaniem wszystkiego sobie samemu. Sandel szeroko czerpie także z rozważań Platona, Arystotelesa, Kanta czy Hegla. Jednak w ujęciu komunitarian, to kim jesteśmy, to nie tylko kwestia indywidualnego wyboru, ale także pochodna kontekstu znaczeniowego wspólnot, w których wychowywaliśmy się, dorastaliśmy i funkcjonujemy. W zamierzeniu autora to tło pozwala w pełni dostrzec, że fundamentalne dla społeczeństwa obywatelskiego zagadnienia sprawiedliwości i dobra wspólnego są naruszane przez imperatywy merytokracji i przyczyniają się do głębokich rozwarstwień, które nie służą autentycznemu rozwojowi. Wychowana na kulcie owej ciężkiej pracy, rozwoju, postępu i rywalizacji mam poczucie, że ta książka jest jedną z najważniejszych jakie przeczytałam. Nie tylko obaliła moją wiarę w dogmat edukacji jako czynnika spójności społecznej, ale przede wszystkim wyraziście pokazała, jak merytokracja ugruntowała drogę poczuciu upodlenia i poniżenia, które stało się doświadczeniem codzienności tych, którym nie dane było nawet otrzeć się o tzw. dobre wykształcenie. Tym, którzy zasilili szeregi elektoratu populistów. Tych, których stworzyliśmy w swoim aroganckim przekonaniu o wyższości moralnej ludzi wykształconych. Moralność w polityce i etyczne granice rynku okazują się być zagadnieniami fundamentalnymi: to od nich zależy kształt rynków finansowych, postawa względem dóbr doczesnych, a w konsekwencji nasze codzienne relacje międzyludzkie. Ale wyższość moralna w żaden sposób nie jest skorelowana z wykształceniem. Jednak "Tyrania merytokracji" to nie tylko lekcja pokory. Opisując otaczającą nas rzeczywistość, której kształt wyznaczają nierówności społeczne i majątkowe, erozja wspólnego dobra i kierunku, w jakim zmierzają projekty polityczne, autor formułuje wskazówki, co należy zrobić, aby ten stan rzeczy zmienić i kierować się ku dobru, do którego droga prowadzi przez poszerzenie spojrzenia na więcej niż indywidualny sukces.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na93 lata temu
Kapitał w XXI wieku Thomas Piketty
Kapitał w XXI wieku
Thomas Piketty
TLDR: Książka główną tezę przedstawia już na wstępie, brzmi ona następująco: stopa zwrotu z inwestycji (kapitału) przekracza wzrost gospodarczy. Logiczną konsekwencją tego jest postępująca akumulacja majątku w rękach tych, którzy go posiadają (np. poprzez dziedziczenie) - tort rośnie w pewnym tempie, ale, jeśli mój majątek rośnie w szybszym, to mam coraz większy kawał(-eczek) tego tortu. Jeśli interesuje cię rozwinięcie tej tezy, podparcie jej o dane historyczne, oraz dyskusja o jej implikacjach to czyta się to jak kryminał. Wersja długa: Gdy my przechodziliśmy transformację ustrojową, na świecie tryumfował paradygmat neoliberalny (w wersji Reagana i Thatcher). Ukształtował on wygląd debaty ekonomicznej w Polsce na następne dekady do tego stopnia, że wciąż wiele osób utożsamia neoliberalizm z kapitalizmem jako takim i jakakolwiek jego krytyka (której bezpośrednio w tej książce praktycznie nie ma, została nadbudowana w interpretacjach),jest traktowana jako chęć powrotu do czasów słusznie minionych. Dlatego pewne tezy tej książki mogą się wydawać bardziej kontrowersyjne w Polsce, a mniej w państwach zachodnich, gdzie neoliberalna myśl ekonomiczna, od 40 lat stopniowo traci na znaczeniu. Chyba dlatego wiele osób krytycznie oceniających książkę zarzuca autorowi sympatie komunistyczne (od których on się jednoznacznie odżegnuje). Stawianie znaku równości pomiędzy, na przykład rozważaniami na temat możliwych zmian systemów podatkowych (większa progresja podatkowa, jakaś forma opodatkowania majątku - a mamy go już w wielu krajach Europy w formie podatku katastralnego, czy podatku spadkowego) a komunizmem (opierającemu się przede wszystkim na braku własności prywatnej, a szczególnie kolektywnej własności środków produkcji) świadczy o złej woli lub głębokim niezrozumieniu tematyki. Dorzucanie do tego zbrodni stalinizmu sprowadza dyskusję do podwórkowej przepychanki. Co więcej, być może to właśnie debata ekonomiczna analogiczna do tej, którą zapoczątkowuje autor, uchroniła Europę od rozlania się na nią rewolucji bolszewickiej, poprzez częściowe uznanie postulatów ruchu robotniczego np. w Wielkiej Brytanii. Piketty na wstępie definiuje zakres w jakim używa słowa „kapitał”, i konsekwentnie się tej definicji trzyma. W wywodzie przyjmuje pewne uproszczenia (lub, jeśli ktoś chce mu przypisać złą wolę, w kilku miejscach przedstawia dane nieco tendencyjnie) - np. przy informacji o najwyższej stawce podatku dochodowego w latach 1930-1980 wynoszącej w USA powyżej 80%, pominięta zostaje informacja o rozbudowanym systemie ulg, który sprawiał że realna stawka podatku była znacznie niższa. Jednak nie zmienia to zasadniczo wpływu trendu zmian w systemie podatkowym na akumulację majątku (nawet jeśli realna stawka podatku wynosiła po uwzględnieniu ulg znacznie mniej niż 80%, to przy stawce 37% i równie rozbudowanym systemie ulg trend wciąż pozostaje wyraźnie spadkowy). Co więcej, analiza złożonych zjawisk w czasie, wymaga ich zamodelowania, przyjęcia pewnych założeń i uproszczeń. Jest to niezbędne zarówno w ekonomii, jak w fizyce, po prostu jesteśmy w stanie obserwować tylko określoną ilość zmiennych. Uproszczenie polegające na tym że pomijamy fakt iż np. niektóre spółki giełdowe rosną szybciej niż inne, a jedynie obserwujemy średnią stopę zwrotu na rynku, nie powinien wpływać na wyniki przy wystarczająco wysokiej liczbie inwestorów. Zarzut o podpieranie się Jane Austin jako źródłem danych jest bezzasadny, Piketty przytacza wiele prac badawczych z XVIII i XIXw., o jej powieściach wspominając jedynie w kontekście tego że wysokość renty rolnej była rzeczą powszechnie znaną. Książka skłania do namysłu nad stosunkiem do takich pytań jak: * czy historia negatywnie zweryfikowała tzw. teorię skapywania (przypływ podnosi wszystkie łodzie) * czy mobilność społeczna w krajach bogatych jest coraz mniejsza, historie "od zera do milionera" są jak historie o zwycięzcach lotto (już nie każdy jest kowalem swojego losu, lub jest nim w bardzo ograniczonym zakresie) * czy istnieje trend ku coraz większej akumulacji majątku (mityczny 1%) * czy obecny kształt nierówności sprzyja społeczeństwom czy też jest dla nich szkodliwy (wiele badań wskazuje że powyżej pewnego poziomu nierówności są szkodliwe zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym, ograniczając wzrost gospodarczy) Ja ze swej strony nadbudowałbym to kwestią czy mamy prawo myśleć o tym w jakim społeczeństwie chcielibyśmy żyć i działaniami politycznymi zmieniać rzeczywistość w tym kierunku, czy też przyjąć istnienie sił (takich jak np. "niewidzialna ręka rynku"),które same, poprzez dziejową konieczność, prowadzą społeczeństwo ku wyższym formom rozwoju. Piketty wyraźnie zastrzega, że historia nierówności jest w znacznej mierze historią polityczną. Co ważne, prezentuje koncepcje i dane mające je podeprzeć w sposób pełen pokory, każdorazowo prezentując opinie krytyczne i odżegnując się od jednoznacznych konkluzji. Warto jeszcze podkreślić że z tezami książki nie trzeba się zgadzać, by uznać ją za inspirującą, pobudzającą do myślenia.
BuddhaMeeple - awatar BuddhaMeeple
ocenił na82 lata temu
Witajcie w cięższych czasach: Polski kapitalizm, globalny kryzys i wizje lepszego świata Przemysław Wielgosz
Witajcie w cięższych czasach: Polski kapitalizm, globalny kryzys i wizje lepszego świata
Przemysław Wielgosz
Co ja mogę powiedzieć, jest to po prostu fantastyczna książka. Jej podtytuł to Polski kapitalizm, globalny kryzys i wizje lepszego świata. I mniej więcej można już chyba zorientować się, o czym jest. To zbiór kilkudziesięciu dość krótkich, kilkustronicowych esejów, w których autor pisze o najróżniejszych zdarzeniach zarówno w Polsce, jak i na świecie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Pokazuje tym samym, że przed 2015 rokiem wcale nie było wspaniale, czasy też były ciężkie, tym bardziej, że poprzednie ekipy rządzące Polską mają mnóstwo za uszami. Witajcie w cięższych czasach to swoisty przegląd tego, o czym często już słabo pamiętamy, bo wszystko pędzi do przodu na złamanie karku, zalewa nas strumień informacji i trudno jest się połapać, co się dokładnie dzieje. Tym bardziej cieszę się, że przeczytałem tę książkę, bo niesamowicie uporządkowała mi ona różne przemyślenia, które mam od dawna w głowie. Perspektywa patrzenia na wiele spraw łączy mnie z Wielgoszem tak bardzo, że bywało, iż po każdym zdaniu miałem ochotę krzyczeć "właśnie tak, jak super, że ktoś to tak napisał!". Dużo tu o demokracji, a także lewicy (bo może warto dodać, że całość jest pisana właśnie z lewicowego punktu widzenia),pokazanie czym musi się ona zajmować i że kwestie praw pracowniczych, socjalnych nie tylko są do pogodzenia z kwestiami kulturowymi, ale - co wciąż nie dla wszystkich jest jasne - są nierozerwalnie ze sobą związane. Eseje nie są też uporządkowane chronologicznie, co powoduje, że spokojnie można je czytać nie po kolei. Z drugiej strony wymaga to większego skupienia, kiedy skaczemy z 2016 do 2007, a potem nagle do 2011. Ale jest to wysiłek, który warto podjąć, tym łatwiejszy, że Witajcie w ciężkich czasach jest napisane znakomicie i nie można oderwać się od lektury. Bardzo, bardzo polecam!
Jędrzej Dudkiewicz - awatar Jędrzej Dudkiewicz
ocenił na104 lata temu

Cytaty z książki Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wartość wszystkiego. Wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce