Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje

Okładka książki Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje autora Jan Tyszkiewicz, 9788382090130
Okładka książki Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje
Jan Tyszkiewicz Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Aspra historia
170 str. 2 godz. 50 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2020-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-15
Liczba stron:
170
Czas czytania
2 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382090130
Średnia ocen

5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje

Średnia ocen
5,4 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje

avatar
86
83

Na półkach:

Książka nie wyczerpuje tematu początków państwa polskiego zanim nastąpiło chrześcijaństwo. Wskazuje raczej kwestie które warto przestudiować jeżeli chce się poznać jak wyglądała Polska w IX/X wieku. Dlatego dla kogoś kto liczy na zdobycie pełnej wiedzy o pogańskiej Polsce książka ta może być rozczarowaniem. Tym niemniej warto po nią sięgnąć aby zdobyć podstawowe informacje i poznać literaturę pozwalającą na dalsze pogłębienie swojej wiedzy.

Książka nie wyczerpuje tematu początków państwa polskiego zanim nastąpiło chrześcijaństwo. Wskazuje raczej kwestie które warto przestudiować jeżeli chce się poznać jak wyglądała Polska w IX/X wieku. Dlatego dla kogoś kto liczy na zdobycie pełnej wiedzy o pogańskiej Polsce książka ta może być rozczarowaniem. Tym niemniej warto po nią sięgnąć aby zdobyć podstawowe informacje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
191
131

Na półkach:

Na wstępie trzeba powiedzieć że ta książka nie jest dla każdego czytelnika. Jest opracowaniem historycznym, pewnym zbiorem i ukazem tematów, w jakim są stopniu zbadane, a co jeszcze do zbadania pozostaje.

Mi sprawiała dużo przyjemności, chociaż musiałem się na niej skupić i czasami czytać coś dwa razy "żeby dotarli" do zmęczonej głowy.

Dla osób, która interesuja się, skąd się wzięło większość naszych Polskich zwyczajów poleceń, ale jak zaznaczyłem nie jest to pozycja łatwa

Na wstępie trzeba powiedzieć że ta książka nie jest dla każdego czytelnika. Jest opracowaniem historycznym, pewnym zbiorem i ukazem tematów, w jakim są stopniu zbadane, a co jeszcze do zbadania pozostaje.

Mi sprawiała dużo przyjemności, chociaż musiałem się na niej skupić i czasami czytać coś dwa razy "żeby dotarli" do zmęczonej głowy.

Dla osób, która interesuja się, ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
460
179

Na półkach: ,

Kicha.
Oczekiwałam czegoś innego a dostałam gdybania i przypisy i nic więcej. Bardzo mało jest faktów o Polsce. Kalendarz? wspomniane było tylko kilka miesięcy. Z całego rozdziału rozdziału wystarczyło jedną stronę wyciąć i by wystarczyło...
Napisana bardzo ciężkim naukowym stylem.
Mam wrażenie- zmarnowane pieniądze.

Kicha.
Oczekiwałam czegoś innego a dostałam gdybania i przypisy i nic więcej. Bardzo mało jest faktów o Polsce. Kalendarz? wspomniane było tylko kilka miesięcy. Z całego rozdziału rozdziału wystarczyło jedną stronę wyciąć i by wystarczyło...
Napisana bardzo ciężkim naukowym stylem.
Mam wrażenie- zmarnowane pieniądze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje na półkach głównych
  • 55
  • 21
14 użytkowników ma tytuł Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Transfer kultury arabskiej w dziejach Polski - Tom I - PIERWSZE KONTAKTY POLSKO-ARABSKIE Agata Nalborczyk, Mustafa Switat, Jan Tyszkiewicz
Ocena 7,0
Transfer kultury arabskiej w dziejach Polski - Tom I - PIERWSZE KONTAKTY POLSKO-ARABSKIE Agata Nalborczyk, Mustafa Switat, Jan Tyszkiewicz
Okładka książki Świat średniowiecza. Studia ofiarowane Profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi Anna Adamska, Krzysztof Baczkowski, Jacek Banaszkiewicz, Agnieszka Bartoszewicz, Nora Berend, Andrzej Buko, Stanisław Bylina, Michele Cassandro, Roman Czaja, Marek Derwich, Marek Dulinicz, Wojciech Fałkowski, Jerzy Gąssowski, Sławomir Gawlas, Mateusz Goliński, Piotr Górecki, Jarosław Jarzewicz, Tomasz Jurek, Feliks Kiryk, Gabor Klaniczay, Maria Koczerska, Gerard Labuda, Jacques Le Goff, Lech Leciejewicz, Jakub Lorenc, Roman Michałowski, Marta Młynarska-Kaletynowa, Karol Modzelewski, Marco Mostert, Grzegorz Myśliwski, Bronisław Nowak, Krzysztof Ożóg, Eric Palazzo, Marcin Rafał Pauk, Aneta Pieniądz, Andrzej Pleszczyński, Edward Potkowski, Jerzy Pysiak, Danuta Quirini-Popławska, Andrzej Radzimiński, Stanisław Rosik, Piotr Salwa, Piotr Skubiszewski, Krzysztof Skwierczyński, Rolf Sprandel, Jerzy Strzelczyk, Stanisław Suchodolski, Janusz Tandecki, Janusz Tazbir, Julia Tazbir, Michał Tymowski, Jan Tyszkiewicz, Lech A. Tyszkiewicz, Przemysław Urbańczyk, Immanuel Wallerstein, Piotr Węcowski, Jarosław Wenta, Mateusz Wilk, Małgorzata Wilska, Tomasz Wiślicz, Przemysław Wiszewski, Elżbieta Witkowska-Zaremba, Andrzej Wyrobisz, Paweł Żmudzki, Ewa Dorota Żółkiewska
Ocena 8,4
Świat średniowiecza. Studia ofiarowane Profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi Anna Adamska, Krzysztof Baczkowski, Jacek Banaszkiewicz, Agnieszka Bartoszewicz, Nora Berend, Andrzej Buko, Stanisław Bylina, Michele Cassandro, Roman Czaja, Marek Derwich, Marek Dulinicz, Wojciech Fałkowski, Jerzy Gąssowski, Sławomir Gawlas, Mateusz Goliński, Piotr Górecki, Jarosław Jarzewicz, Tomasz Jurek, Feliks Kiryk, Gabor Klaniczay, Maria Koczerska, Gerard Labuda, Jacques Le Goff, Lech Leciejewicz, Jakub Lorenc, Roman Michałowski, Marta Młynarska-Kaletynowa, Karol Modzelewski, Marco Mostert, Grzegorz Myśliwski, Bronisław Nowak, Krzysztof Ożóg, Eric Palazzo, Marcin Rafał Pauk, Aneta Pieniądz, Andrzej Pleszczyński, Edward Potkowski, Jerzy Pysiak, Danuta Quirini-Popławska, Andrzej Radzimiński, Stanisław Rosik, Piotr Salwa, Piotr Skubiszewski, Krzysztof Skwierczyński, Rolf Sprandel, Jerzy Strzelczyk, Stanisław Suchodolski, Janusz Tandecki, Janusz Tazbir, Julia Tazbir, Michał Tymowski, Jan Tyszkiewicz, Lech A. Tyszkiewicz, Przemysław Urbańczyk, Immanuel Wallerstein, Piotr Węcowski, Jarosław Wenta, Mateusz Wilk, Małgorzata Wilska, Tomasz Wiślicz, Przemysław Wiszewski, Elżbieta Witkowska-Zaremba, Andrzej Wyrobisz, Paweł Żmudzki, Ewa Dorota Żółkiewska
Okładka książki Bruno z Kwerfurtu. Osoba - dzieło - epoka Wiesław Długokęcki, Wojciech Drelicharz, Jarosław Dudek, Marian Dygo, Wojciech Fałkowski, Jakub Kujawiński, Mieczysław Mejor, Roman Michałowski, Stanisław Rosik, Marius Śćavinskas, Edward Skibiński, Jarosław Sochacki, Jerzy Strzelczyk, Jan Tyszkiewicz, Przemysław Wiszewski
Ocena 7,8
Bruno z Kwerfurtu. Osoba - dzieło - epoka Wiesław Długokęcki, Wojciech Drelicharz, Jarosław Dudek, Marian Dygo, Wojciech Fałkowski, Jakub Kujawiński, Mieczysław Mejor, Roman Michałowski, Stanisław Rosik, Marius Śćavinskas, Edward Skibiński, Jarosław Sochacki, Jerzy Strzelczyk, Jan Tyszkiewicz, Przemysław Wiszewski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

O broni Słowian. Na wojnie i w kulturze Igor D. Górewicz
O broni Słowian. Na wojnie i w kulturze
Igor D. Górewicz
Książka "O broni Słowian" ukazała się drukiem w 2020 roku. Tym razem wydawniczo Triglav wsparło Wydawnictwo Wielkopolskie, być może dla tego, że nie dość, że jest to zdecydowanie najgrubsza książka jaką do tej pory zaproponowali, to jeszcze pierwsza (nie licząc poprzedniej pozycji z serii pt. "O wojownikach Słowian") w twardej oprawie. Jak już przy druku jesteśmy, tutaj również widać znaczną poprawę w jakości papieru. Wątpliwości natomiast dostarcza okładka, szczególnie sposób jej klenia. Mój egzemplarz uległ rozkładowi, niemniej przyznam się bez bicia, że trochę ją wymęczyłam i odwiedziła ze mna kilka miejsc w Polsce i często podróżowała. Jednak do tej pory żadna inna mi się nie podarła! Co do grafiki na froncie, nie jest ona zbytnio przemyślana i estetyczna z powodu "ucięcia" zdjęcia z lewej strony. Wygląda na to, że nie zostało to chyba dogadane z drukarnią i wyszło jak wyszło. Czym książka różni się od innych publikacji? Przede wszystkim językiem, który momentami jest wręcz prostacki. Czasem też w dość irytujący sposób czyni dygresje i odnosi się do pozycji poprzedniej i mimo tego, że nie jest to wyraźny cykl, to swoją wymową zmusza wręcz czytelnika do przeczytania jej (wspomniana już "O wojownikach Słowian) i to w pierwszej kolejności, inaczej zostawi pewne luki w wiedzy. Gęsto wręcz zdaje się, że autor celowo utrudnia odbiór zamieszczając masowo odsyłacze nie podając kontekstu wypowiedzi. Nie powinno więc się jej rozważać jako autonomiczną pozycję, a kontynuację. Szczęściem to główne i nie tak wielkie zarzuty, z którymi można żyć, a książce nie sposób odmówić rzetelności. Wiedza zawarta na jej kartach poparta jest nie tylko bibliografią, ale również doświadczeniem i praktyką w zakresie użycia szeroko rozumianych militariów, co (choć odrobinę na wyrost) można podciągnąć pod znamiona archeologii doświadczalnej. Treść zadanego tematu jest dość pełna i szczegółowa. Analizowany jest nie tylko materiał archeologiczny, ale również epokowe źródła pisane i ikonograficzne, a nawet doświadczenie własne, szczególnie w walce replikami omawianej broni. Przywołuje również doświadczenia i wypowiedzi sprawnych rzemieślników odtwarzających broń w warunkach i technologiach dostępnych dla omawianego okresu czasu. Dzięki tym składowym dostajemy dość pełen obraz uzupełniony przez szczegółowe analizy i typologię czerpiącą z badaczy naukowych i specjalistów, włączając w to wytwarzanie broni, jej użytkowanie aż po symbolikę dla ówczesnego społeczeństwa, co sprawia, że książka ma wiele walorów patrząc z różnych perspektyw, bez wątpienia jest specjalistyczna i aspiruje do bycia monografią archeologiczną. Znajdziecie tu więc informacje na temat wszelkiego wyposażenia zbrojnych, od samej broni rozumianej w klasyczny sposób, a więc mieczy, toporów, włóczni, łuków, przez tarcze i odzież ochronną, po wyposażenie jeździeckie. Wszystko okraszone oczywiście bardzo wartościowymi rycinami, głównie pochodzącymi z wykopalisk. Jest tu jednak wręcz aż za dużo odniesień do odtwórstwa historycznego będącego relatywnie luźno związanego z nauką, nawet jeśli w dużym stopniu na niej bazuje. Książkę przepełnieniają bowiem anegdoty i luźne wskazówki dla odtwórców. Nie jest to jednak "poradnik małego odtwórcy", a pozycja o charakterze historycznym. Wymienione nic nie wnoszą do treści. Czytając publikację o tytule "O broni Słowian na wojnie i w kulturze" gówno mnie interesuje, że polscy rekonstruktorzy za często używają pancerzy lamelkowych. W części schyłkowej absolutnie rozbroiło mnie to, że autor porównuje Słowian do... diabła. Co prawda stawia ich sobie przeciwstawnie lecz... czart wychodzi w tym porównaniu bardziej sympatycznie. Potwierdza to tylko fakt, że autor literatem raczej nie zostanie. Książkę wieńczy niezbyt dobrze napisana, lecz bez wątpienia imponująca bibliografia. Dodatkowym atutem jest jej wielojęzyczność. Kolejnym plusem jest fakt, że na końcu znajduje się dodatek z kolorowymi zdjęciami i grafikami (te w treści są czarno-białe). Są tu zdjęcia broni, rekonstruktorów w pełnym rynsztunku bojowym bazującym oczywiście ścisło na wykopaliskach archeologicznych i obecnym stanie wiedzy, jak również absolutnie nic nie wnoszące do treści ilustracje z innych książek autora, których nie zdołał wcisnąć w bibliografię, a bez tego zapewne w poważny sposób jego ego narażone byłoby na uszczerbek, szczególnie że wyjątkowo nie ma jego wizerunku na okładce. Można było je wybrać lepiej.
Moria - awatar Moria
oceniła na64 lata temu
Wierzchowce Bogów. Motyw konia w wierzeniach i sztuce Słowian i Skandynawów Agnieszka Łukaszyk
Wierzchowce Bogów. Motyw konia w wierzeniach i sztuce Słowian i Skandynawów
Agnieszka Łukaszyk
Publikacja jest kolejną ze stajni wydawnictwa Triglav. Niby jakość papieru w środku poprawili, ale... no właśnie, zawsze musi być ale. Udało mi się ją rozkleić, co niby mogłabym tłumaczyć zbyt agresywną aksploatacją, ale folia pokrywająca wierzchnią stronę okładki brzydko się odkleiła i zrolowała, co jest już ewidentną wydawcy. Także jedną rzecz naprawili, dwie popsuli. Książka "Wierzchowce Bogów" posiada strukturę pracy naukowej. Lektura nie sprawia jednak takiej przyjemności jak inne tego typu publikacje (np. ostatnie publikacje Pana Łuczyńskiego czy Kajkowskiego. Piękno w najczystszej postaci),niemniej dzięki temu jest choć minimalnie klarowna. Zdarzają się jednak wielokrotne powtórzenia, co przy tak krótkim materiale, o dużym stopniu specjalistycznym jest głupie i nie można tego uznać za zamierzone. W pewnym momencie książka staje się paskudnie chaotyczna, mimo tego że to powielenie pracy. Informacje są porozrzucane bez sensu i bywa, że powtarzają się nawet na przestrzeni kilku stron! Zdarzają się też fragmenty co najmniej dziwne. Chociażby przy opisie konia, na którym według Słowian jeździł na nocne eskapady Świętowit jest dopisek autorki 'czy jednak dosiadał go (rumaka świątynnego) właściciel (czyli Bóg)? Czy może pod osłoną nocy robił to kapłan?" Zadawanie tego pytania jest tak potrzebne jak mi nowa turbosprężarka. Książce nie pomagają również literówki, nawet tak absurdalne jak w datach. Marne jest także to, że część rycin to odpisy z innych publikacji i nie mają one legend, przez co w sumie są w pewnym stopniu bezcelowe. Są niejasne strukturalnie lub też są one opisane, nie mają odniesienia na planach sytuacyjnych. Jak już wspomniałam, jest to druga, poprawiona, jak zapewnia wstęp, odsłona książki, lecz jak widać nie jest ona dopracowana. Wiele rzeczy można było jeszcze poprawić. Pewnym walorem publikacji są szkice samej autorki o wysokim walorze estetycznym, przynajmniej w kwestii studium konia. Ludzie są koślawi. Niestety część ma również zaburzone proporcje, czy perspektywę, lecz nie przeszkadza to w zrozumieniu sytuacji, które są na nich ukazane. Jedna jest jednak wybitnie skopana przez to, że pani Łukaszczyk nie przemyślała tematu i widocznie nie posiada wyobraźni technicznej. Indeks zabytków owszem jest, niestety na końcu. Niby to nie jest jakieś niedopuszczalne uniedogodnienie, niemniej dziwne rozwiązanie. Lepiej mieć odniesienie bezpośrednio w treści. To co jest również bez sensu, to wrzucenie do katalogu współczesnych zabawek. Kilka tez wydaje mi się tutaj nieudana. Książka zakłada, że raczej wszystkie z opisanych zabytków - figurek koni - była wykonana przez profesjonalnych rzemieślników, a relatywnie duży nakład pracy włożony w przedmioty miałby je wykluczyć z grona zabawek dziecięcych. Nie wzięto jednak pod uwagę, że dla niektórych oczekiwanie na potomka, szczególnie pierworodnego, może być czasem wyjątkowym, a zabawki może wykonywać samodzielnie rodzic, wkładając w nią niewspółmierne celowi czas oraz staranność. To co książka robi dobrze, to ogromna ilość cytatów, zarówno z kronik dotyczących Słowian jak i sag. Autorka często podaje własne tłumaczenia, ale również zamieszcza teksty oryginalne do ewentualnej weryfikacji. Z pewnością zainteresuje pasjonatów, szczególnie kultury nordyckiej fakt, że mamy tu zatrzęsienie oryginalnych opisów, które wręcz "żywcem" zostały zobrazowane w serialu "Wikingowie". Najbardziej zapadający w pamięć jest opis święta w Upsali, gdzie składano również ofiary z ludzi, oraz opis pochówku "wodza Rusinów" zapisany przez naocznego świadka - ibn Fadlana, według którego zobrazowano serialowy pogrzeb jarla z pierwszego sezonu. Zabrakło tylko na koniec zwierząt ofiarnych. Co ciekawe, w serialu widać nawet więcej naleciałości słowiańskich takich jak na przykład uskutecznianie zapasów podczas uroczystości. Co ciekawe podróżnikowi przyznano tłumacza, który nakreślał mu symbolikę tego co widzi, aby mógł pełniej brać udział w fecie, a w serialu młody Björn tłumaczy wszystko katolickiemu mnichowi. To, co jak najbardziej godne pochwały to fakt, że autorka postanowiła odtworzyć część zabytków. Nazywamy to archeologią eksperymentalną, a przedmioty są wykonywane w oryginalnych technologiach. Niestety badania własne są troszkę za mało uwydatnione, powinny być chyba lepiej opisane i udokumentowane. Są to badania własne, które pomagają innym naukowcom w wielu dziedzinach, a więc warto je eksponować. To czego mi również zabrakło to wyraźne posumowanie i zestawienie znaczenia konia dla obu opisywanych kultur. Jest to bardziej dość losowe zebranie materiałów w jednym miejscu.
Moria - awatar Moria
oceniła na64 lata temu
Magia, kobiety i śmierć w świecie wikingów Leszek Gardeła
Magia, kobiety i śmierć w świecie wikingów
Leszek Gardeła
INFO Autor książki na podstawie analizy grobów kobiecych, tekstów (m.in. edda poetycka, sagi wojowników) i znalezisk archeologicznych autor książki przygląda się kim były kobiety w czasach wikingów. W pozycji przeczytamy też o rytuałach, przedmiotach powiązanych z magią, bądź walką. Dokładnie przeanalizowano tu również groby skandynawskich niewiast, ⚔️MOJA OPINIA Mimo, że książka ma charakter historyczny, dla mnie skrywała ona wiele magii. Przede wszystkim, autor, Leszek Gardeła, bardzo dużo uwagi poświęca nawiązywaniu do mitów, tekstów poematów i sag. W pozycji rozbudowany został też wątek magii seidr i symboliki włóczni, amuletów, czy sposobu pochówku. Sporo tu też Odyna, który był mocno związany z magia i bardzo się cieszę, że jego postać została tu podkreślona. W kontekście zaświatów wspomniane zostały oczywiście Walkirie i Valhalla, ale nie pominięto też Helheim (krainy zmarłych Hel),oraz Folkvangr (miejsca podróży kobiet po śmierci, o które dbała sama Freja). Mitologia została też zestawioba ze znaleziskami archeologicznymi: grobami i artefaktami, które towarzyszyły zmarłym w ich podróże w zaświaty. W moim odczuciu historyczna atmosfera bardzo płynnie przechodzi tu w magię i wierzenia wikingów. Myśle, że książka przypadnie do gustu zarówno osobom interesujących się odkryciami archeologicznymi, ale też nordycką duchowością, seidr czy mitologią. #współpracarecenzencka
kartomaniaczka - awatar kartomaniaczka
oceniła na81 rok temu
Norwegia Jakub Morawiec
Norwegia
Jakub Morawiec
Znakomity znawca średniowiecznych dziejów Skandynawii zabiera nas w podróż po historii norweskiej "epoki wikingów". Od razu należy zaznaczyć, iż Jakub Morawiec, w odróżnieniu od innych specjalistów (szczególnie zagranicznych) zamyka ten okres nie śmiercią Haralda Srogiego w 1066 r. na ziemi angielskiej, lecz śmiercią króla Magnusa w 1103 roku na ziemi irlandzkiej. Obie te daty są symboliczne, a więc nauka nie prowadzi specjalnego sporu w tym zakresie. Norwegia, jako "dziewica Odyna", odegrała we wczesnym średniowieczu na północy Europy sporą rolę. Autor omawia chronologię wydarzeń w sposób dosyć sprawny. Nie można narzekać na zbytnie dłużyzny. Dużą uwagę poświęca motywom przyjęcia w "kraju fiordów" chrześcijaństwa, a także wprowadzania go "ogniem i mieczem" przez króla Olafa. Dla osób, które nie orientują się za bardzo jak w pogańskich krajach przebiegał ten proces, relacja ta może być sporym zaskoczeniem. W książce pojawiają się także odniesienia do Polski, a to za sprawą córki Mieszka I, którą tradycja skandynawska zna pod imieniem Sygrydy Dumnej. Opisy tego jak to Olaf Tryggvason spoliczkował ją, gdyż nie chciała przyjąć chrztu jako warunku małżeństwa, czy też śmierci jednego z jej amantów - Haralda, podczas próby nakłonienia jej do oddania mu ręki, należą do ciekawszych w książce. Całość zgrabnie przedstawiona, także z czystym sumieniem mogę polecić tę publikację każdemu, kto chce się choć trochę dowiedzieć o początkach tego przepięknego kraju.
Munk - awatar Munk
ocenił na73 lata temu
Wojownicy i wilkołaki Leszek Paweł Słupecki
Wojownicy i wilkołaki
Leszek Paweł Słupecki
We wstępie do niniejszej pozycji jej autor: ceniony mediewista, archeolog i historyk religii Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na niezaprzeczalną atrakcyjność motywu likantropii, która wydaje się nie słabnąć na przestrzeni wieków. Przyznaję, że również ja od wczesnego dzieciństwa przejawiałem mocną fascynację wszelkimi mitologicznymi stworzeniami, ze szczególnym uwzględnieniem, a wręcz zamiłowaniem do wilkołaków. Sprowadzało się to nawet do pragnienia stania się jednym z nich, ale bez bolesnej i przymusowej przemiany podczas pełni księżyca i wiążącej się z nią utratą człowieczeństwa i samokontroli. Lata minęły, ale moje zainteresowanie tematem nie przeminęło. Czekałem tylko na odpowiedni moment, żeby zapoznać się z omawianą książką. Okazja nadarzyła się w lutym, kiedy w ramach zgłębiania tematu dowiedziałem się, że dla naszych słowiańskich przodków był to wilczy miesiąc, co wiąże się z faktem, że właśnie w jego połowie przypada jedyna w ciągu roku ruja u wilczych samic. Ponadto piętnastego dnia tego miesiąca Rzymianie i Rzymianki świętowali i świętowały Luperkalia. Była to uroczystość obchodzona na cześć wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, a swoją nazwę wzięła od Luperkusa: wilczo-koźlego Boga, utożsamianego z Faunem, który chronił stada przed tymi drapieżnymi przodkami psów. Powracając do Słowian należy jeszcze zaznaczyć, że w strachu przed wilkami zamiast ich zwyczajowej nazwy stosowano zamienniki takie jak „luty” lub „luty zwierz”, aby zgodnie ze staropolskim przysłowiem nie wywołać ich przypadkiem z lasu. Książkę tak jak sobie postanowiłem udało mi się całą ukończyć w Luperkalia, mogę więc przystąpić do recenzji. „Wojownicy i Wilkołaki” to kompletne omówienie zjawiska "likantropii", z jakim mamy do czynienia w języku polskim, przy czym autor stosuje aparat badawczy przynależny do antropologii kulturowej. Dla mnie jest to największa zaleta tej książki, ponieważ nie mamy w niej do czynienia z popkulturowym streszczeniem najsłynniejszych horrorów o wilkołakach. Zamiast tego autor opisuje wszystkie zachowane przekazy na temat tych istot, jakimi dysponujemy, zaczynając od tych najstarszych, czyli tradycji antycznej. W następnej kolejności analizuje motyw likantropów w legendach średniowiecznych i sagach skandynawskich, po traktaty demonologiczne i zachowane podania z kultury ludowej. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący pochodzenia terminu „wilkołak” oraz tego jak ten fascynujący potwór jest nazywany w różnych językach. Równie intrygujące jest omówienie innych kultur, które posiadają bardzo podobne przekazy na temat zmieniania się ludzi w drapieżne zwierzę, ale z racji zamieszkania na innej szerokości geograficznej, w której naturalnie nie żyją wilki zamiast likantropa mamy transformację w tygrysa, lamparta, lwa, hienę, kojota, a nawet aligatora. Najlepsza część książki to jej zakończenie, w której autor rekapituluje najważniejsze zachowane informacje na temat wilkołaków i na ich podstawie dostarcza najbardziej przekonującego wytłumaczenia powstania zjawiska likantropii, które wiąże z okresem rozpadu wspólnoty rodowo-plemiennej i powstaniem protopaństw, co prowadziło jednocześnie do tworzenia się tajemnych bractw młodych wojowników identyfikujących się z najbardziej rozpowszechnionymi drapieżnikami działającymi w watahach, czyli wilkami. To antropologiczne wyjaśnienie modelu likantropicznego, jego treści, sensu i znaczenia dla społeczeństw pierwotnych to dla mnie największa zaleta tej publikacji. Cały wywód układa się w logiczną i spójną całość, dzięki czemu lepiej rozumiem wszystkie elementy składowe wilkołaczego motywu i podobnie jak autor preferuję ten klucz interpretacyjny zamiast próby wytłumaczenia źródła wilkołactwa w chorobie psychicznej. Natomiast największa wada omawianej pozycji jest też paradoksalnie jedną z jej największych zalet, ponieważ w czasie lektury autor chcąc jak najbardziej wyczerpać temat przytacza tyle opisów dotyczących zjawiska likantropii, które są na tyle do siebie podobne, że w pewnym momencie czytanie staje się momentami nużące. Nie umniejsza jednak to wiele tej pracy, ponieważ większość książki jest napisana bardzo przystępnym stylem i w moim przypadku udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia. Podsumowując "Wojownicy i wilkołaki" to kompleksowa i naukowa analiza zjawiska likantropii. Ponadto jest to najlepsza pozycja na ten temat, z jaką do tej pory miałem styczność. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tych fascynujących i przerażających stworów, w moim przypadku byłem bardzo usatysfakcjonowany tym, czego się dowiedziałem, ponieważ znacząco wzbogaciłem swoją wiedzę na ten temat. (Przeczytałem i posiadam Wydanie IV, Wydawnictwo Replika, Warszawa, 2023)
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na81 miesiąc temu
Zapomniane narody Europy Jerzy Strzelczyk
Zapomniane narody Europy
Jerzy Strzelczyk
Zapomniane Lisioły Europy . W historii Europy i świata nie brakuje narodów, a właściwie ludów, które odcisnęły swoje piętno, po czym zniknęły, pozostawiając po sobie ledwie garść informacji oraz popiołów. Autor Jerzy Strzelczyk podjął się w książce „Zapomniane narody Europy” opowiedzenia 10 takich historii. W ten sposób czytelnik ma okazje poznać: Wenetów, Swebów, Alanów, Piktów, Longobardów, Wiślan, Chazarów, Obodrzytów, Jaćwięgów oraz Drzewian Połabskich. . I tak Lisioł leżakował na rzymskiej sofie z winogronami w łapce, piszcząc: *Tacycie, którzy barbarzyńcy się lepsi?* I wtedy mądry rzymski historyk odpowiedział „Peucynowie są lepsi, ale Wenedowie również nie najgorsi, nie to, co Fennanie”, po czym wtrąca się Ptolemeusz ze stwierdzeniem „Nie ma jak wielkie ludy Sarmacji” i w tym momencie Lisioł już tyłem wycofuje się w stronę Piktów. Futrzak musi przyznać, że budowanie mostów nie było mocną stronę tego ludu – *Lisioł patrzy na most zrobiony z ciał martwych Piktów*. Widać król Northumbrii koniecznie nie chciał zamoczyć sobie butów w rzece na swojej angielskiej wyprawie karnej w 672 roku. . Chodzenie za Longobardami może się skończyć odciskami na łapkach. Potrafili pozostawać w ruchu przez całe stulecie. Cóż jedni dużo chodzą, inni więcej podbijają – dlatego lepiej nie wpadać pod Chazarów. Ci to nawet w Bizancjum potrafili wywołać ból głowy. Niełatwo jest też być władcą Chazarów. 40 lat panowania i ani jeden dzień dłużej. Dlaczego? Otóż osąd takiego władcy jest już zmącony, dlatego należy go zabić, ewentualnie odsunąć od stanowiska, w zależności od decyzji rodziny. . Książka jest pisana językiem akademickim i ma już swoje lata, co trzeba wziąć pod uwagę. Informacje w niej zawarte są wciąż niezwykle interesujące, ale nie jest to najnowszy stan badań. Trzeba jednak przyznać, że autor analizuje każdą znaną sobie wzmiankę o danym ludzie, po czym stara się na tym zbudować realny obraz, podkreślając np. animozje strony opisującej. W końcu historię piszą zwycięzcy, a zwycięzcy w tamtych czasach rzadko byli porządni.
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na611 miesięcy temu
Święci i biesy Paweł Zych
Święci i biesy
Paweł Zych Witold Vargas
Niech nie przerazi was tytuł tej książki, ponieważ nie jest to kolejne tomiszcze szczegółowo opisujące męczeństwo każdego istniejącego świętego. Choć rzeczywiście znajdziemy tu niezwykłe historie oparte na życiu ludzi, którzy zasłużyli na wejście do Królestwa Niebieskiego, dzieło Vargasa i Zycha to przede wszystkim kopalnia wiedzy o regionalnych legendach. Opowieści te, inspirowane ludowymi wierzeniami, luźno nawiązują do konkretnego świętego lub biesa. Najczęściej jednak czytamy o interesujących przypadkach, których bohaterami są zarówno przerażające diabły, jak i prawi ludzie pokładający wiarę w duchowych przewodnikach. Każda z legend niesie cenny morał, a przy tym odwołuje się do polskiej kultury, ukazując również nasze narodowe przywary. W trakcie lektury można się pośmiać, przerazić, a nawet zmotywować do lepszego postępowania, wyruszając w podróż przez świat słowiańskiego folkloru. Styl książki jest gawędziarski i dynamiczny, co sprawia, że nawet nie zauważyłem, kiedy minął mi cały rok świętych – każdy rozdział opisuje bowiem wybrany dzień w roku, w którym wspomina się daną postać. Przy okazji poznajemy związane z tymi dniami tradycje. Czasem świętych ukazuje się jako opiekunów i pomocników, czasem jako sędziów, którzy karzą za złe uczynki. Biesy z kolei nie zawsze występują w negatywnej roli – nieraz okazują się uczciwsze od ludzi. Każdy, kto interesuje się krajoznawstwem i kulturą regionalną, znajdzie tu złoża barwnych podań, wzbogaconych przepięknymi ilustracjami. Bo jak można by nie wspomnieć o charakterystycznym stylu, w jakim tworzone są rysunki z serii „Legendarz”? Rozwijają one wyobraźnię i pomagają jeszcze głębiej wniknąć w niezwykły świat walk między czartami a bożymi wysłannikami. „Święci i biesy” to dzieło szczególnie mi bliskie, gdyż zawiera ogromną ilość niesamowitych opowieści, które będę mógł wykorzystać przy tworzeniu kolejnych filmów na moim profilu Poszukiwacz Legend. Z pewnością nie raz jeszcze sięgnę po tę książkę, by z przyjemnością zgłębiać świat naszych rodzimych legend.
Poszukiwacz Legend - awatar Poszukiwacz Legend
ocenił na108 miesięcy temu

Cytaty z książki Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pogańska Polska. Wierzenia, kalendarz, zwyczaje


Ciekawostki historyczne