rozwińzwiń

Tumult i widma

Okładka książki Tumult i widma autorstwa Józef Czapski
Okładka książki Tumult i widma autorstwa Józef Czapski
Józef Czapski Wydawnictwo: Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA biografia, autobiografia, pamiętnik
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tumult i widma w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tumult i widma

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tumult i widma

avatar
710
135

Na półkach: ,

Malarstwo Czapskiego zachwyciło mnie od pierwszego wejrzenia kilka lat temu; później poznałam jego historię w czasie wojny i w latach kolejnych. Gdy dowiedziałam się o tym zbiorze esejów i szkiców, wiedziałam, że muszę się z nimi zapoznać.
Bardzo ciekawa pozycja, dla mnie najbardziej interesujące były wrażenia z podróży oraz opisy mentalności Polaków w USA, ich stosunek do tego kraju, do Polski, kultury, życia.

Ach i jak się cieszę, że przeczytałam "Szkice piórkiem" Bobkowskiego przed tą pozycją, miło było przeczytać rozdział, gdzie Czapski komentuje Bobkowskiego.
Mniej interesowały mnie rozdziały a autorach, których nie znałam (podobnie jak pewne polityczne tematy),gdyż nie miałam na ten temat wcześniejszej wiedzy.

Świetny dokument tamtych czasów.

Malarstwo Czapskiego zachwyciło mnie od pierwszego wejrzenia kilka lat temu; później poznałam jego historię w czasie wojny i w latach kolejnych. Gdy dowiedziałam się o tym zbiorze esejów i szkiców, wiedziałam, że muszę się z nimi zapoznać.
Bardzo ciekawa pozycja, dla mnie najbardziej interesujące były wrażenia z podróży oraz opisy mentalności Polaków w USA, ich stosunek do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
112
43

Na półkach: ,

Lektura dorobku Józefa Czapskiego, w tym wypadku szkiców z lat 1948-1979 to w moim przypadku ponowne zetknięcie się ze światem, który nieodwracalnie odszedł wraz z kilkoma równie istotnymi ludźmi czasów, w których żyli. Stąd uczucie sentymentu w trakcie czytania, jak i po skończeniu lektury.
Pewne wątki tak bliskie pisarzowi są szczególnie warte rozpoznania i dłuższego namysłu. O religii jako elemencie filozofii każdego z pisarzy, o których pisze. O silnych więzach narodowościowych wśród emigranckiej braci. O różnych rodzajach walki o swój ojczysty kraj. O tym, jak wraz z odejściem człowieka świat zmienia się, czasem tak bardzo, że prawie do skończenia się.

Nierozerwalne powiązanie u Czapskiego twórczości zarówno pisarskiej, jak i malarskiej, każdej działalności kulturalnej miało wymiar również polityczny. Nie uciekał od wątków politycznych, wręcz był mocno osadzony w tej tematyce. Przemawia przez swoje doświadczenia wojenne, przez odniesienia do cenionej przez siebie literatury rosyjskiej, francuskiej i polskiej, tworzonej przez największych. I pokazuje w ten sposób swoje zamiłowanie do rzeczy w życiu wydawałoby się najważniejszych, do losu człowieka, do bycia dobrym, do bycia w porządku.

Był uważnym obserwatorem życia oraz siebie samego. Czego skutkiem była właściwość głębokiej introspekcji w siebie, w swoje myśli i emocje. I o nim można by powiedzieć, jak o wielu z jego pokolenia, że był jednym z tych noszących w sobie ranę wojennych wydarzeń. Wciąż świeżą, niepoddającą się czasowi, pomimo której stać go było na bezstronne refleksje związane z wojną. Bardzo cieszył się życiem. Czapski za swoimi mistrzami i bliskimi kolegami głęboko zakotwicza się w swoim wewnętrznym życiu i z niego wyprowadza to, co pisze i to, co maluje.

Mam wrażenie, że jednorazowa lektura twórczości Józefa Czapskiego z pewnością nie odsłania jego przesłania w całości i nie daje nam poczucia poznania pisarza. Dlatego warto wracać chociażby do fragmentów, często zaznaczanych podczas czytania (trudno tego nie robić). Elementem dobrze podsumowującym zebrany materiał jest „Posłowie” Adama Zagajewskiego.

Lekturze może towarzyszyć powracająca melancholia, lecz jest to melancholia łagodna i niegroźna. W żaden sposób niezwiązana ze smutkiem, czy biernością. Tutaj aktywność intelektualna stale pozostaje na wysokich obrotach. ;-)

Lektura dorobku Józefa Czapskiego, w tym wypadku szkiców z lat 1948-1979 to w moim przypadku ponowne zetknięcie się ze światem, który nieodwracalnie odszedł wraz z kilkoma równie istotnymi ludźmi czasów, w których żyli. Stąd uczucie sentymentu w trakcie czytania, jak i po skończeniu lektury.
Pewne wątki tak bliskie pisarzowi są szczególnie warte rozpoznania i dłuższego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1412
496

Na półkach: , ,

"Tumult i widma" to zbiór esejów, wspomnień i reportaży z okresu od lat 40-tych do końca 70-ych Józefa Czapskiego, które ukazywały się w Kulturze. Autor opisuje swoje spotkania ze znanymi pisarzami tego okresu, zdaje relacje ze swojego pobytu w Ameryce, wspomina znajomych pisarzy, ocenia ich utwory, a także wraca pamięcią do lat młodości, jak i lat wojny.
Książka warta uwagi. Polecam !

"Tumult i widma" to zbiór esejów, wspomnień i reportaży z okresu od lat 40-tych do końca 70-ych Józefa Czapskiego, które ukazywały się w Kulturze. Autor opisuje swoje spotkania ze znanymi pisarzami tego okresu, zdaje relacje ze swojego pobytu w Ameryce, wspomina znajomych pisarzy, ocenia ich utwory, a także wraca pamięcią do lat młodości, jak i lat wojny.
Książka warta...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

153 użytkowników ma tytuł Tumult i widma na półkach głównych
  • 118
  • 33
  • 2
32 użytkowników ma tytuł Tumult i widma na półkach dodatkowych
  • 18
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Listy 1949-1951 Józef Czapski, Jerzy Giedroyć
Ocena 0,0
Listy 1949-1951 Józef Czapski, Jerzy Giedroyć
Okładka książki Korespondencja Józef Czapski, Wojciech Karpiński
Ocena 0,0
Korespondencja Józef Czapski, Wojciech Karpiński
Okładka książki Świat w moich oczach Józef Czapski, Piotr Kłoczowski
Ocena 7,3
Świat w moich oczach Józef Czapski, Piotr Kłoczowski
Okładka książki Listy 1964-1988 Józef Czapski, Sławomir Mrożek
Ocena 8,3
Listy 1964-1988 Józef Czapski, Sławomir Mrożek
Okładka książki Listy 1943-1948 Józef Czapski, Jerzy Giedroyć
Ocena 0,0
Listy 1943-1948 Józef Czapski, Jerzy Giedroyć
Józef Czapski
Józef Czapski
Malarz, rysownik, eseista i publicysta. Początkowo studiował prawo w Petersburgu. Odznaczony orderem Virtuti Militari za wojnę polsko-bolszewicką 1920. Od 1921 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie u J. Pankiewicza. Związany z kapistami, z którymi w latach 1924-1931 tworzył w Paryżu. W okresie 1939-1941 więziony w Rosji (m.in. w Starobielsku). W latach 1941-1942 jako oficer Armii Polskiej w ZSRR poszukiwał zaginionych oficerów, potem żołnierz II Korpusu Polskiego. Od 1945 na stałe w Paryżu, gdzie współpracował z pismami emigracyjnymi i francuskimi. Współzałożyciel i współredaktor paryskiej Kultury. Sowiecką rzeczywistość opisał w wielokrotnie wznawianych i tłumaczonych na języki obce "Wspomnieniach starobielskich" (1944) i "Na nieludzkiej ziemi" (1949). Autor esejów na temat sztuki, religii, polityki i literatury ("Patrząc" 1983, "Czytając" 1990, "Swoboda tajemna" 1991) oraz artykułów krytycznych i programowych poświęconych koloryzmowi. W 1937 opublikował "O Cézannie i świadomości malarskiej", a w 1938 monografię J. Pankiewicza. W malarstwie nawiązywał do postimpresjonizmu. Używając nasyconych barw i kontrastowych zestawień kolorystycznych, uzyskiwał efekt silnej ekspresji i groteski. Malował portrety, pospolite wnętrza, martwe natury i pejzaże. Znane obrazy: "Tramwaj" (1934-1935),"Żółty szal" (1937),"Czerwona kawiarnia" (1956),"Pociąg podmiejski" (1967).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Alchemia słowa Jan Parandowski
Alchemia słowa
Jan Parandowski
„To książka pełna najpiękniejszych zdań na temat literatury, jakie kiedykolwiek zostały spisane po polsku. ” Mariusz Szczygieł Książka stała się bestsellerem, była wielokrotnie wznawiana i jest uważana za biblię i lekturę obowiązkową dla miłośników literatury i warsztatu pisarskiego !!! Pisarz był dwukrotnie nominowany w latach 1957 i 1959 do Nagrody Nobla. Niestety, nie był komunistą, jak chociażby Szymborska, czy działaczkom, jak ta druga "gwiazda" antychrześcijańsko - tęczowo - lewackiego odchylenia i d.... zbita, jak to się mówi. O tym, że autor był świetnym historykiem i obserwatorem niech świadczy fakt, że w 1947 r. w " Odrodzeniu " napisał: " Niebawem rozpoczną Niemcy wielką ofensywę moralną przeciw tym, których wczoraj zabijali i tępili z zamiarem całkowitej zagłady. W coraz już śmielszej propagandzie ludność polska, nawet księża polscy są przedstawiani jako nieludzcy oprawcy na Ziemiach Odzyskanych, Można być pewnym, że w niedalekiej przyszłości znajdą się pióra dość nikczemne, by, najpierw zohydzić męczeńskie narody, następnie zaryzykować rehabilitację katów Europy. Nie wystarczy protestować, karcić, oburzać się, trzeba zmusić do myślenia, trzeba także pióra złamać wstydem. Może to zaś uczynić tylko ciągła naoczność faktów " No tak, wszystko przewidział, tylko jednego... nie. Nie połączył faktów związanych z rozbiorami Polski i z tym, że należy do Wielkiego Narodu IDIOTÓW. Powinien przewidzieć, że kilka dekad później, Polską będzie rządził niemiecki namiestnik !!! Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na101 miesiąc temu
Mętne łby Antoni Słonimski
Mętne łby
Antoni Słonimski
Nie wiem, czy wiecie, ale jeśli nie, to Was uświadomię! Rok 2025 ogłoszony został rokiem m.in. Antoniego Słonimskiego, znakomitego prozaita, poety, dramatopisarza, satyryka, publicysty... Słowem - pisarza (pełną gębą)! Nie ukrywam, że z tej nominacji cieszę się bardzo! Przez ostatnie dni zaczytywałam się w felietonach Słonimskiego zebranych w "Mętnych łbach", które pietwszy raz pojawiły się w księgarniach w 1929 nakładem Biblioteki Groszowej. Lektura tej książki przenosi czytelnika do Warszawy lat 20. XX wieku w sposób specyficzny, bo oglądamy i poznajemy miasto oczami niezwykłego autora: bacznego obserwatora, kąśliwego komentatora, dowcipnisia, utalentowanego żonglera słowami i uroczego człowieka. Słonimski uważnie przygląda się światu, tropi absurdy i ujmuje w trafne zdania rzeczy, których jest świadkiem, a niekiedy i uczestnikiem. Nie oszczędza nikogo: obywateli, polityków, kolegów po fachu, wydawców, a nawet czytelników! Co jednak ważne - nie oszczędza również siebie, mając świadomość, że przywary to rzecz powszechna i każdy bywa motorem sytuacji komicznych. Nawet on sam. Po wielekroć wybuchałam śmiechem, wertując kolejne strony, jednocześnie rozmyślając o kondycji ludzkiej i ponownie utwierdzając się w przekonaniu, że mimo upływu czasu nie tak bardzo różnimy się od tych, którzy byli przed nami... Autorzy pokroju Słonimskiego są dla mnie osobiście jako piszącej źródłem inspiracji. W porównaniu do współczesnej publicystyki, której często brakuje finezji i oryginalności, ta sprzed lat jawi mi się jako znakomite połączenie zmysłu obserwacyjnego z talentem do takiego doboru słów, że zdaje się, że bardziej w punkt pewnych postaw i sytuacji ująć nie można. Czysta to była przyjemność obcować z wysokiej jakości ironią! Tak swoją drogą: niektóre z felietonów są tak niepoprawne, że zastanawiam się, czy dzisiaj znalazłoby się miejsce, które odważyłoby się je publikować... Ośmielam się z całego serca polecić tę książkę! https://www.instagram.com/justynaczytuje/?hl=pl https://www.facebook.com/JustynaCzytuje
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na101 rok temu
Pamięć Włoch Wojciech Karpiński
Pamięć Włoch
Wojciech Karpiński
Tom esejów podróżniczych dotyczących Italii a napisanych jeszcze na przełomie latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych minionego stulecia, przed erą masowej turystyki, selfies i przechwalania się w mediach społecznościowych. Autor prowadzi nas od góry cholewki (Wenecja) do czubka (Sycylia) włoskiego buta, zwracając uwagę czytelników na obiekty, miejsca i wydarzenia związane z poszczególnymi miastami, miejscowościami czy regionami. Jeśli chodzi o chronologię, to Wojciech Karpiński swobodnie przeskakuje ze starożytności do XIX wieku, by powrócić do baroku a następnie zagłębić się w średniowiecze. Widzimy wraz z nim ruiny rzymskich świątyń, raweńskich mozaik, mistrzów renesansu czy Piranesiego. Gibelinom i gwelfom towarzyszą Ostrogoci, Macchiavellemu Zygmunt Krasiński czy Andrea Caffi Rzymowi, Florencji czy Sycylii towarzyszą mniej znane i omijane w przewodnikach czy wycieczkach zorganizowanych Perugia czy Ferrara bądź … cmentarz protestancki (z kwaterą prawosławną) w Rzymie. A więc miejsca nieznane popkulturze, ale warte odwiedzenia lub chociażby przeczytania o nich, z których każde miało swoje pięć minut w historii, pięknie przedstawione przez autora. Dziś, gdy przewodniki zawierają głównie informacje praktyczne, nikt nie chce czytać tekstów dłuższych niż pół strony warto powrócić do nie tak odległych czasów, kiedy to ludzie do atrakcyjnych turystycznie miejsc podróżowali rzadziej dłużej, przeważnie raz życiu. Lekko razi tendencja do opisywania dzieł sztuki bez ich zdjęć, ale wynagradzają to dołączone do opisu ciekawe historie nieznane w internecie i przewodnikach. Książka zdecydowanie ciekawsze od „Drogi do Sieny”, ale mniej od „Barbarzyńcy w ogrodzie”.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na79 miesięcy temu
Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce i kinie Pier Paolo Pasolini
Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce i kinie
Pier Paolo Pasolini
Autor to osoba naprawdę niesamowita. Jej niesamowitość jest wielowątkowa. Poeta, reżyser filmowy, autor krytycznych i obrazoburczych tekstów na temat procesów politycznych i kulturowych zachodzących we współczesnych Pasoliniemu Włoszech, ale które niewiele różnią się od tego, czego doświadczyły trochę wcześniej inne kraje zachodnie. Ale później też, chociaż Pasolini tego nie dożył. I do tego komunista. Pierwszą część książki, w której Pasolinii - niekoniecznie przystępnie - ukazuje rewolucje w sferze komunikacji, języka, obrazu i tym samym zmian w opisie rzeczywistości raczej przerzuciłem bez ekscytacji. Im dalej w las, tym więcej ... stron, które nie pozostawiają czytelnika ( w tym przypadku mnie, ale wierzę, że nie jestem odosobniony) obojętnym na to co pisze Pasolinii. Powtórzę jeszcze raz: Pasolinii pisze o Włoszech, ale w zasadzie przy odrobinie czytelniczej inwencji można te impresje przetransponować i spożytkować przyglądając się realiom naszej pięknej i rozbrykanej Polski. Kluczowe dla zrozumienia fenomenu Pasoliniego jest jego definiowanie tytułowego "ludobójstwa". Otóż zdaniem niepokornego Włocha (śmierć niestety miał marną i tragiczną") ludobójstwo Hitlera to rzecz tragiczna, haniebna, ale jego zdaniem jest też ludobójstwo kulturowe. Nastąpiło kulturowe ludobójstwo całych grup ludności. Aby oddać logikę wywodu tej kwestii, ale chyba i innych nietrudnych do zauważenia procesów posłużę się tym, bardzo mocnym, cytatem: "Gdybym odbył długą podróż i wrócił po kilku latach, krążąc po "wielkiej plebejskiej metropolii", odniósłbym wrażenie, że wszyscy jej mieszkańcy zostali deportowani i zgładzeni, a na ulicach i podwórzach zastąpiły ich pobladłe, dzikie, nieszczęśliwe upiory. Właśnie hitlerowscy esesmani. Młodzi ludzie - odarci z wartości i wzorców, jakby spuszczono z nich krew - którzy stali się kalkami innego sposobu bycia oraz innego pojmowania: typowy drobnomieszczanin nakierowany jedynie na hedonistyczny i materialistyczny konsumpcjonizm." I jeszcze ten, który też można przenieść na nasze realia, zamieniając czasy Mussoliniego z naszym okresem PRL-u. "Gazeta faszystowska czy wypisywanie na wiejskich zabudowaniach slogany w duchu Mussoliniego mogą jedynie śmieszyć: podobnie jak pług w zestawieniu z traktorem.. Faszyzm, nie był zasadniczo w stanie nawet zadrasnąć duszy włoskiego ludu: nowy faszyzm, poprzez nowe środki komunikacji i informacji, nie tylko ją zadrasnął, ale ją rozdarł, pogwałcił, na zawsze splugawił." I takie to ludobójstwo Pasoliniego.
werblista - awatar werblista
oceniła na79 miesięcy temu
Obiad literacki; Proust i jego świat Tadeusz Boy-Żeleński
Obiad literacki; Proust i jego świat
Tadeusz Boy-Żeleński
Literacki obiad okazał się jedynie wstępem do prawdziwej uczty, którą na cześć Marcela Prousta wydał Tadeusz Boy-Żeleński. Legendarny już dzisiaj francuski mistrz retrospekcji był wtedy nowością, ale ta świeżość już w okresie międzywojennym pachniała wielkością pisarza wszech czasów. Zapewne nadal tak jest, do tej pory zapisano wiele stron błyskotliwych myśli o oryginalności, która pojawiła się raz na setki lat. Boy-Żeleński nie musiał wskrzeszać zatartych obrazów a jego dzieło nie powstało pod wpływem przypadkowych wydarzeń. Prousta znano dobrze, ceniono go i powoli przyzwyczajano się do nimbu, jaki otoczył go za sprawą umoczonej w herbacie, banalnej magdalenki. Jednak to by było zbyt proste, gdyby nasz polski krytyk oceniał francuskiego mistrza jedynie przez pryzmat smacznego ciasteczka. Ponieważ sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana a Proust swoją wielkość zawdzięczał umiejętności przetwarzania rzeczywistości z jednoczesnym sięganiem do strefy podświadomości. Stworzył odrębny świat, dla niego żył, o psychologii wiedział więcej niż pozostali. Postawił na życie, które na przestrzeni kolejnych siedmiu tomów "W poszukiwaniu straconego czasu" okazało się grą krzywych luster. Ostatni tydzień poświęciłem problematyce czasu i pamięci. Jeśli do tej pory na galerii oryginałów przewijała się przed moimi oczami defilada nazwisk, to teraz doszedł do tego czwarty wymiar. Bez niego nic nie byłoby równie smakowite, zarówno urok starych nazwisk jak i bezceremonialne dygresje pisarza, wyblakłyby w natłoku różnego rodzaju opisywanych przez niego snobizmów. Bowiem mechanizm legendy musi być czymś smarowany, konserwowany i uzupełniany. Samo słuchanie i patrzenie nie wystarczy. To właśnie Marcel Proust posiada te cechy, dzięki którym nazwałbym go malarzem swojej epoki. Trzeba wyjątkowo dobrze znać mechanizmy społeczne, żeby tworzyć tak wspaniałe konstrukcje. Trzeba żyć w tworzonym przez siebie dziele. Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że rządzi w nim "salon", wypada zagłębić się w kopalni obyczajów wszystkich warstw społecznych. U Marcela Prousta warto bywać. Mnie do tego przekonywać nie trzeba. Można to robić na wyrywki lub jednym ciągiem przebyć rozległy ocean uczuć. Tadeusz Boy-Żeleński w znakomity sposób próbował zachęcić niezdecydowanych a tym przekonanym ugruntować wiedzę na temat francuskiego pisarza. W "Prouście i jego świecie" postawił na osoby nowej "Komedii ludzkiej", podkreślił charaktery prawdziwych ludzi, którzy zasilili szeregi fikcyjnych bohaterów "W poszukiwaniu straconego czasu". Dzięki temu powstał opis smaku i gustu. W literackich spekulacjach można było odnaleźć echa filozoficznych debat i kompromitujące fakty z ówczesnego życia politycznego. Chorobliwe przeczulenie Prousta doprowadziło do pogłębionych refleksji na temat jego zdrowia. To wszystko składa się na całokształt wyprawy w czasie do której przecież tak samo zostalibyśmy zaproszeni przez twórcę "W poszukiwaniu straconego czasu". Można powiedzieć, że byłem na dwóch obiadach. Na tym pierwszym, temperamentnym, chętnie wbijano szpilki Drugiemu Cesarstwu. Stał się dla mnie kopalnią anegdot i francuskiego dowcipu. Skompromitować się tam mógł każdy, w końcu to właśnie kompromitacja była przywilejem wszystkich. Ich aforystyczny charakter rozgrzał mnie przed przejściem do głównego dania, jakim niewątpliwie okazał się zbiór spostrzeżeń na temat Marcela Prousta. Nie czekały na mnie niespodzianki, od pewnego czasu posiadam już na tyle ugruntowaną wiedzę, żeby nie oczekiwać bardziej smakowitych kąsków niż te, o których wiem. Oczekiwałem solidnego objaśnienia dzieła pod być może nieznanym mi kątem, i to otrzymałem. Ugruntowałem swoje przekonanie o władzy "salonu" u Prousta, doceniłem też panującą tam swobodę słowa i myśli. Odkryłem coś jeszcze, zadowolenie z obserwacji konwersacji, która u Prousta staje się wirtuozerią. Swój skok do tej odległej epoki uznaję za udany i zapewne jeszcze niejeden raz wrócę do wspomnień "proustologów".
czytający - awatar czytający
ocenił na94 lata temu

Cytaty z książki Tumult i widma

Więcej

Dopiero za drugim, nieraz trzecim czytaniu docieramy do warstw ukrytych przed czytelnikiem pośpiesznym. Tych warstw broni jej gładkość, potoczystość, przemilczenia. A także mgiełka różowa, przesłaniająca jej istotę.

Dopiero za drugim, nieraz trzecim czytaniu docieramy do warstw ukrytych przed czytelnikiem pośpiesznym. Tych warstw broni jej gładkość, poto...

Rozwiń
Józef Czapski Tumult i widma Zobacz więcej

Sztuka zmienia świat w dziwny kryształ, który w człowieku wskrzesza coś, co zdawałoby się w nim zamarło, nie ucieczkę w jałowy estetyzm, ale w dotknięcie innego wymiaru przeżyć.

Sztuka zmienia świat w dziwny kryształ, który w człowieku wskrzesza coś, co zdawałoby się w nim zamarło, nie ucieczkę w jałowy estetyzm, ale...

Rozwiń
Józef Czapski Tumult i widma Zobacz więcej

Wnikanie właśnie w istotę sprzecznych odruchów, a nie zamazywanie ich, może pomóc we wzajemnym zrozumieniu.

Wnikanie właśnie w istotę sprzecznych odruchów, a nie zamazywanie ich, może pomóc we wzajemnym zrozumieniu.

Józef Czapski Tumult i widma Zobacz więcej
Więcej